Dodaj do ulubionych

Trefne dziecko??

    • jktasp Re: Trefne dziecko?? 02.01.06, 16:44
      To i tak masz dobrze, bo choc coś jak piszesz miałaś idealnie. Mnie mój młody
      nauczył jednego: planować to ja sobie mogę.... wirtualnie.A w ogóle to i tak
      masz dobrze, bo Sylwestra miałaś załatwionegosmile) ja mam też "Załatwionego,
      dzięki mojemu mężowi, poważnie niedowidzącemu, który w takie dni staje się nie
      do zniesienia, a poza tym jest mrukiem jakich mało, tylko w Święta , Sylwestra
      i na wszelkich imprezach.Trzymaj sięsmile)
    • melka_x Re: Trefne dziecko?? 02.01.06, 17:02
      > Jestem mama prawie dwuletniej dziewczynki. Dotychczas moje zycie bylo bardzo
      > uporzadkowane i niemal idealne. Wszystko bylo swietnie zaplanowane.

      Trzeba być szalonym albo niespełna rozumu, żeby nie przewidzieć, że po
      urodzeniu dziecka nic nie będzie już tak uporządkowane, niemal idealne i
      świetnie zaplanowane jak kiedyś. Jeśli dałaś się ponieść wizji macierzyństwa z
      reklam pampersów czy telenowel pretensje za skrzeczącą rzeczywistość miej
      jedynie do siebie.

      I zostaw sobie to rwanie włosów z głowy na prawdziwą okazję, bo inaczej jak
      nazwiesz swoją córkę, kiedy poważnie Ci zachoruje?
      Skoro teraz jest już 'nieudana' i 'trefna' z powodu gilów w nosie, to rozumiem,
      że w przypadku ciężkiej, zagrażającej życiu choroby (czego Ci w żadnym razie
      nie życzę) uznasz ją za genetyczny odpad?
    • wieczna-gosia Re: Trefne dziecko?? 02.01.06, 17:07
      mamy rozne odczucia. Ale zaiste nie przyszlo mi do glowy na mysl ze mam trefne
      dziecko bo choruje. Nie mam chorowitych dzieci, za to mam kilkoro, co oznacza,
      ze zawsze ktos smarcze- no i co? i nico.

      Owszem bylam zawiedzina, gdy cos upragnionego mnie omija- ale generalnie sie
      staram nie szukac ofiary- raczej sie naburmuszam, wymagam by mnie zalowano a ze
      dlugo tak nie potrafie, to i szybko mija.

      Chociaz nie wykluczam, ze fakt ze nigdy nie bylam zorganizowana, zaplanowana i
      uporzadkowana tez ma cos do rzeczy.

      Zgadzam sie z melka mamomulatki- moze czas sie rozstac z wizja macierzynstwa z
      reklam?
    • mijaczek Slaba prowokacja... trzeba sie lepiej postarac! 02.01.06, 17:30

    • rita75 widzę, że kochanica_francuza się rozmnożyła 02.01.06, 17:34

      Widzę, że kochanica_francuza się rozmnożyła,
      oj niedobrze...świat zaleje glupota.
      Podpucha, w dodatku prymitywna.
    • kawka74 Re: Trefne dziecko?? 02.01.06, 18:16
      Do odczuć prawo masz. Masz prawo być zła, że coś Ci się gdzieś tam nie udało.
      Jednakowoż Twoje życie już nie jest aż w takim stopniu uporządkowane i
      zaplanowane, jak wcześniej. Świat staje na głowie nawet wtedy, kiedy się kota
      do domu sprowadzi, a co dopiero nowego obywatela III RP ściągnie się na
      świat wink) Nie mówię, żeby zaraz absolutnie wszystko podporządkować dziecku, bo
      to ześwirować można, ale plany uelastycznić, wziąć pod uwagę inne, niż
      zaplanowane, okoliczności, przygotować plan awaryjny.
    • pade Re: Trefne dziecko?? 02.01.06, 18:36
      Wiesz co, wszystko bym zrozumiała, ale nie to określenie: trefne, nieudane..
      Straszna egoistka z Ciebie.
      Mam dwójkę dzieci, pierwsze chorowało przez cztery lata non stop z przerwa na
      wakacje, drugie choruje prawie od urodzenia z przerwa na wakacje...
      No i co mam zrobić? Powiesić się?
      Nawet nie mam wychowaczego, bo umowy mi nie przedłuzono ze względu na
      zwolnienia, które musiałam brać by opiekować się chorym synem.
      Często jestem zła na swoje dzieci, ale tak ogólnie: czemu te choróbska tak się
      ich czepiają itp.
      Ale generalnie uważam że jestem szczęściarą, mam cudowne dzieci i baaardzo
      mocno je kocham.
      Gdybyś napisała: jestem zmęczona moją dwulatką, jest absorbująca, rozrabia itd,
      współczułabym Ci, sama mam taką córęsmile, ale piszesz na forum, że masz chorowite
      dziecko i jestes za to na nie wściekła, uważasz, że jest nieudane, przemyśl
      sobie jeszcze raz swój stosunek do córki,naprawdę.
      • mama_mulatki Re: Trefne dziecko?? 02.01.06, 18:47
        A skad wiesz, ze ja jestem egoistka? Zajmuje sie mala na ile mi tylko czas po
        pracy pozwala. Corcia ma zapewniona najlepsza opiekunke. Naprawde nie mozna sie
        tutaj wyzalic? Wydawalo mi sie, ze w opisie jest cos na temat podzielenia sie
        troskami. Ale widac pomylilam sie... Potraficie tylko napadac i krytykowac.
        Panie idealne. Sorry, ja idealna nie jestem i nie zamierzam udawac, ze jest
        inaczej. Pewnie, ze zazdroszcze matkom, ze maja zdrowe i odporne dzieci. Ze
        moga z nimi robic mnostwo innych rzeczy niz pojenie ich kolejnym syropem na
        kaszel.
        A co do planowania, to po prostu mam taki charakter. Lubie planowac, wlasciwie
        robie to bezwiednie. I teraz ogarnia mnie bezsilnosc z powodu corci, ktorej
        slaba odpornosc potrafi rozwalic wszystko. Ja jej nie winie, ja tylko mowie jak
        to wyglada. Nigdy nie daje jej do zrozumienia, ze jest "trefna".
        Ale wy nawet nie probujecie nie mnie zrozumiec. Jestem juz tym zmeczona i mam
        dola, ot co.
        • twinmama76 Re: Trefne dziecko?? 02.01.06, 19:12
          mama_mulatki napisała:

          > A skad wiesz, ze ja jestem egoistka?(...)
          no cóż pewnie wysunęła takie wnioski po przeczytaniu twoich złotych mysli np.:
          > Dotychczas moje zycie bylo bardzo
          uporzadkowane i niemal idealne. Wszystko bylo swietnie zaplanowane. Takze
          dziecko. Moja corka jest sliczna dziewczynka podobnie jak jej ojciec (jego
          dziadek byl Murzynem) egzotycznej urody (...)
          Pozostaje tylko pytanie co by było, gdyby córeczka była chłopczykiem bynajmniej
          nie egzotycznej, ale przerażająco przeciętnej nadwiślańsko-przaśnej urody?
          >Mala zawsze byla chorowita. Potrafila pokrzyzowac nam plany bo dostawala
          naglej goraczki i dupa.(...)
          faktycznie złośliwa bestia. Moje dzieci też potrafią złośliwie zacząc się dusić
          w środku nocy i kurcze muszę wstawać, inhalacje im robic, a czasem nawet po
          pogotowie dzwonić. A wiedzą bestie, że lubie pospać uncertain
          > Staram sie byc dobra matka ale czasem nie moge sie oprzec wrazeniu
          ze moja corka jest po porstu nieudana.(...)
          > Nigdy nie daje jej do zrozumienia, ze jest "trefna".

          Kobieto to, co piszesz jest po prostu przerażające. I wbrew pozorom Verdana
          chyba nie pisała o tym samym co ty.
          Jasne, że możesz byc rozgoryczona, gdy plany się walą, możesz mieć pretensje do
          losu i klnąc sobie do woli.
          Ale obwinianie o to dziecka kwalifikuje sie do leczenia psychiatrycznego.
        • pade Ale komu Ty zazdrościsz? i czego? 02.01.06, 19:18
          Ja nie znam matki, której dzieci by nie chorowały, i to przynajmniej raz w
          miesiącu. To jest norma!!! Spytaj pediatry.
          Napisałam, że jestes egoistką, bo forma w jakiej się wyżaliłaś pozostawiała
          wiele do życzenia.
          Ja też się tu żaliłam na swoją córę, ale nie w ten sposób.
          Użyłaś trefnego określenia.
          • mama_mulatki Re: Ale komu Ty zazdrościsz? i czego? 02.01.06, 21:24
            A ja mam mega dola i naprawde nie w glowie mi teraz adekwatny dobor slow.
            Wystarczy jedno slowo, zebyscie mnie z blotem zmieszaly i oskarzyly o
            trollowanie. Dzieki, naprawde mozna u was liczyc na pomoc....
            • czajkax2 Re: Ale komu Ty zazdrościsz? i czego? 02.01.06, 21:45
              mamo mulatki naprawde nie masz tu sie czego dołowac. po prostu po raz kolejny
              potwierdza sie teza ze nie kazdy moze (niektórzy wręcz nie powinni) byc
              rodzicami.
              • mama_mulatki Do czajki 02.01.06, 22:25
                A ty jestes taka super? Nigdy dola nie zlapalas? A moze poprostu nie wiesz co
                to ludzka wrazliwosc. Bo ludzie wrazliwi maja rozne stany emocjonalne, wiesz? I
                nie masz prawa mi mowic, ze ja sie nie nadaje na matke. Jestem swietna matka.
                Nie wyzywam swoich emocji na dziecku. Wolalam na forum, ale widze, ze tu mozna
                tylko sie przechwalac jak sie jest idealnym. Ty chyba sama masz jakies
                kompleksy, ze teraz mi takie rzeczy wypisujesz. Nie probuj sie dowartosciowywac
                moim kosztem.
                Dobrze, ze wsrod niektorych znalazlam zrozumienie. dziekuje wam bardzo,
                naprawde.
                • czajkax2 Re: Do czajki 02.01.06, 22:37
                  hehe a kto tu cię zrozumiał?????? widze ze mnie wyralas jako kozła ofiarnegosmile
                  Nie jestem ideałem,często mam dosc wszystkiego, a córki w szczególności. Ale
                  nigdy nie wypowiadałam sie na jej temat ze jest ferelna,ze krzyzuje mi plany
                  itp.
                  Nie jestes świetną matką. Przykro mi,bo to cię zaoli,ale nie jestes. Mało tego,
                  nie jestes nawet dobra matka pisząc takie rzeczy o swoim dziecku.
                  rozumiem ze człwoeik chce sie wyzalic,po to forum jes. ale ty sie nie
                  wyzalałas,ze masz cięzko,ze dziecko ci choruje ,tylko wyzalalas sie ze masz
                  ferelne i niefajne dziecko.
                  a to kolosalna różnica. takim osobom moja ludzka wrazliwość nie przysługuje.
                  moja ludzka wrazliwość i moje serce krwawi nad tym dzieckiem,o którym tak podle
                  piszesz.
                  od kiedy przeczytalam twój post, cały czas mysle o twojej córeczce. dybym
                  wiedzała kim jestes,to bym zawiadomila odpowiednie władze o tym ze mozliwe ze
                  dziecku dzieje sie krzywda. przeczytaj jak napisalas o calej sytuacji i
                  zastanów sie czy gdyby to pisal ktos inny, to czy nie pomysłalabys tak samo.
                  • mama_mulatki Re: Do czajki 02.01.06, 22:42
                    Guzik o mnie wiesz. Jako o osobie i jako o matce. A mojemu dziecku mozesz
                    wspolczuc co najwyzej, ze choruje. Styl mojej wypowiedzi na forum nijak sie ma
                    do mojej milosci do corki i tego jaka matka jestem dla niej. Nie musze nad nia
                    cwierkac na forum, zebys sie przekonala jak swietna matka jestem. A ty jestes
                    poprostu zajadla i nie chcesz zrozumiec innego czlowieka.
                    • czajkax2 Re: Do czajki 02.01.06, 22:47
                      co ci zalezy co ja mysle o tobie? Wazne ze sama wiesz ,ze jestes idealna i
                      nieskazitelna.
                      no wybacz,ale twój post to pop rostu jedna wielka parodia. jezeli to jest
                      miłosc do dziecka,to jak piszesz i oczym piszez,to dziękuje bardzo.
                      wazne ze ty jestes przekonana ze jestes świetną matką. tylko zastanów sie
                      dlaczego to tylko wyłącznie twoje zdanie?
                      Nie wiem, naprawde, odmalowalas straszny obraz sieie. nie matki zmęczonej-
                      tylko matki obwiniającej dziecko o swoje pokrzyzowane plany.
                      Okropnośc.
                      • mama_mulatki Re: Do czajki 02.01.06, 22:50
                        Wcale nie jestem idealem. Ale stram sie byc jak najlepsza matka. A ty nie
                        umiesz odczytywac intencji w tescie pisanym. I nic mnie nie obchodzi co taka
                        osoba jak ty o mnie mysli. Nie chce mi sie z toba dalej dyskutowac, bo nie
                        wiedzac czemu uwazasz mnie za zla, wredna matke, ktora nie kocha swojego
                        dziecka.
                        • czajkax2 Re: Do czajki 02.01.06, 23:07
                          moze i i nie umiem odczytywac intencji w słowie pisanym,chociaz do tej pory nie
                          mialam z tym problemów. a moze ty nie umiesz zawrzec swoich ointencji, w tym
                          co piszesz?
                          Uwazam cię za złą matkę, o taki obraz przedstawilas w swoim pierwszym poście.
                          Obraz ciebie biorę z wiadomości ktore zawrzesz w swoich postach. bo niby skąd
                          mam brac?
    • m_o_k_o Re: Trefne dziecko?? 02.01.06, 19:14
      A ja poniekąd rozumiem mamemulatki. Ja też jestem zmęczona macierzyństwem i to
      bardzo, czasem mam ochote pozbyc się mojego dziecka na dłużej np. kilka dni.
      Zbyt wiele mam obowiązków i zbyt mało czasu sad a co z tym sie wiąże popadam w
      same zmartwienia, moze depresję ?
      Przeciążenie organizmu daje znać sad niestety a kto cierpi dziecię ? chyba nie,
      nie okazuje mu złości, kto cierpi JA i mój mąż, bo moje nastroje lądują na
      niego i czesto dochodzi między nami do sporów. Mój syn ciągle chorował ( 5 lat
      non stop) czułam się źle bo ciągle coś było nie tak.
      Ileż można znosic chorób, cierpień, zaniedbywania pracy, siebie ? o ja mam dość.
      Czuje zmęczenie, tym bardziej, ze mój mąz niewiele mi pomaga sad w domu jest
      gościem. . . . i wszysko spada na moje barki.
      Czy moje dziecko jest trefne ? nie nie jest, czy ja jestem trefna ? kto wie, w
      każdym bądz razie nie czuje się dobra matką, chciałabym aby mój syn miał to na
      co zasługuje.
    • marripossa Re: Trefne dziecko?? 02.01.06, 19:33
      Wyrośnie z tego. Moj syn też zawsze się musial rozchorować (na zlość?? smile
      akurat w piątek lub w sobotę, gdy mialam zaplanowane wyjście. Przestalam więc
      planować i wychodzić na imprezy w te piątki czy soboty kiedy nie byl chory.
      Teraz też (ma 10 lat) z reguly jak sie ma rochorowac to zaczyna się to pod
      koniec tygodnia, no ale teraz jest to może ze 2-3 razy w roku a nie co parę
      tygodni.
      • ledzeppelin3 Re: Trefne dziecko?? 02.01.06, 21:16
        Mmao mulatki, a było się bzykać z Murzynem???Teraz masz karę! Pewnie poleciałaś
        na opowieści o długiej fujarze Murzynów, przyznaj się!!!!! Musisz wiedzieć, że
        oprócz bzykania sa na tym świecie inne wartości: przyjaźń, zaufanie, dobroć,
        poczciwość!!! W tej chwili przemyśl swe karygodne zachowanię się. Może dzidzi
        mogłoby wystąpić w reklamie, że niby Polska jest taka politykal corekt?
        Miałabyś choć trochę kasy z tego interesu....
        • niepytana Re: Trefne dziecko?? 03.01.06, 05:48
          ledzeppelin3 napisała:

          Może dzidzi
          > mogłoby wystąpić w reklamie, że niby Polska jest taka politykal corekt?

          Buahahahahaha. Zobaczyla zaba ze konia podkuwaja i sama nogi podstawia. Ucz sie
          od lipcowej ty trombo jeryhunska ze jak siem jusz cos piszem f jakims jensyku
          to sie blenduf nie wali hehehehehe. "politykal corekt"??? What the f..k is
          that??? Juz coorva nie moge z tym Polgielskim hehehehehe.
          • purple_haze Re: Trefne dziecko?? 03.01.06, 13:17
            Juz coorva nie moge z tym Polgielskim hehehehehe

            a Twój angpolski jest okiej? ;P
            • ledzeppelin3 Re: Trefne dziecko?? 03.01.06, 21:06
              Że niby politykal korekt to zbłędem jest? Ajajaj....
              A jak potrzeba to napisać, żeby było korekt? Ja to się lubię uczyć co i rusz
              czegoś nowego.
              • niepytana Re: Trefne dziecko?? 04.01.06, 15:43
                ledzeppelin3 napisała:

                > Że niby politykal korekt to zbłędem jest? Ajajaj....
                > A jak potrzeba to napisać, żeby było korekt? Ja to się lubię uczyć co i rusz
                > czegoś nowego.

                "Korekt"? No nie bardzo hehehehehe, bo bylo "corekt" hehehehehehe. A jak sie
                towarzyszka uczyc lubi to zapraszamy do spoldzielni Lingwista. Umiesz dobrze po
                polsku??? To sie tego trzymaj i nie wtryniaj polgielskiego i sie nie
                kompromituj hehehehehehe. "Politykal"??? Buahahahaha. To to nie jest po
                polgielsku??? Ajajaj... Salwa smiechu.
                • ledzeppelin3 Re: Trefne dziecko?? 04.01.06, 22:38
                  Teraz to mię się przykro okropnie zrobiłosad(( A ja myślała, że na takim
                  fajoskim forum to mnie zrozumią i nikt nie wyśmiejesad((
                  • ledzeppelin3 [...] 05.01.06, 17:26
                    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                    • niepytana [...] 05.01.06, 17:43
                      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                      • sowa_hu_hu TREFNE??? 05.01.06, 17:47
                        kurcze ja w domu mam diabełka totalnego i przyznaje ze często mam ochote od
                        niego odpocząc bo bywa nieznośny i nie do wytrzymania... ale nigdy nie
                        powiedziałabym że mam trefne dziecko...
                        dzieci różne są...
                        gdybym juz miała kogoś winić za to ze dziecko choruje to raczej czynniki
                        zewnętrzne ale nie dziecko... no bo co dziecko jest winne? przeciez nie robi ci
                        tego specjalnie...
                        pewnie tez byłabym rozczarowana ze nie udał mi sie już któryś z kolei wyjazd ale
                        żeby winić dziecko to juz przesada...

                        zycze jednak zeby dziecko mniej chorowało a zeby tobie sie udał wyjazd i zebys
                        sie mogła odstresowac
    • 18_lipcowa mają q.....baby problemy.... 02.01.06, 19:43
      jacie kręcę
    • anna-pia a ja się czepnę OT 02.01.06, 21:17
      Twoja córeczka jest pewnie prześliczna, ale skoro jej pradziadek był Murzynem,
      to pewnie sama Murzynki ani nawet Mulatki nie bardzo przypomina
      Czyżby ktos ci dokopał (pewnie zawistna mamusia przaśnej mysioblond córeczki,
      takiej, co to tyje przechodząc koło półki ze słodyczami)?
      Wrzuć na luz, moje wredniasy chorują na okrągło, a jak nie chorują, to
      podejrzewam spisek - i wtedy ja się rozkładam ze zmęczenia po ich chorobach.

      Kiedy rodzi się dziecko, wszystkie plany możesz sobie o kant d....y potłuc, bo
      do niczego innego się nie nadadzą. Pomysl raczej, że za kilkanaście lat
      będziesz dumna ze swojej córki, najładniejszej w okolicy, i że twój mąż będzie
      musiał uzbroic się w kij, żeby chłopaków od niej odganiać smile
      Nooooooooo?
      Lepiej ci troszkę?
      • dixi74 Ja- trefne dziecko. 02.01.06, 21:41
        Jestem 30-to letnim trefnym dzieckiem. Jestem, bo niektóre rzeczy jeszcze we
        mnie tkwią i nie sposób z nimi walczyć. Dobrze, że przynajmniej uwaźasz, że
        Twoje dziecko jest ładne- jeden kamyk mniej. Dla moich rodziców każda choroba-
        to był k ł o p o t. Nie- przykra rzecz, która przytrafiła się dziecku, nie
        sytuacja, w której dziecko potrzebuje szczególnie dużo czułości, ciepła i
        wsparcia- bo przecież nie chciało do jasnej anielki zachorować, tylko- kłopot.
        Wiesz, jak czuje się twoje dziecko, gdy manifestujesz mu swoją niechęć, bo
        śmiało wkroczyć ze swoją chorobą w Twoje wspaniałe plany? Może napiszesz, ja ci
        chętnie opowiem. Ja- trefne dziecko.
        • czajkax2 Re: Ja- trefne dziecko. 02.01.06, 21:46
          Dixi ja cię bardzo prosze napisz mejla do autorki watki o swoich
          odczuciach,moze zrozumie jaką krzywde wyrządza tak kochanej przeciez
          córeczczce. kochanej najmocniej na swiecie,tylko troszke trefnej.
          Mam nadzieje ze kobieta sie opamieta.
          • nelinka29 Re: Ja- trefne dziecko. 06.01.06, 01:42
            O Boże, Boże. Zmiluj się nad ta kobietą. Tylko to przychodzi mi do głowy.
            Trefna z niej matka, oj trefna....
        • magdalenax Re: Ja- trefne dziecko. 03.01.06, 14:44

          Tez bylam takim trefnym dzieckiem. W pewnym momencie balam sie mamie przyznac
          ze gardlo mnie boli. Mama miala dosyc moich nieustannych infekcji i nie umiala
          tego ukryc. To strasznie boli kiedy zle sie czujesz i potrzebujesz milosci a
          widzisz tylko zlosc i bezsilnosc rodzica.

          Dzieci zwykle choruja wtedy kiedy planujemy wyjazd lub super impreze. Ja
          podchodze do tego juz na spokojnie moze dlatego ze zdazylam sie wyszalec w
          zyciu i dlatego ze pamietam jak sie czulam jako dziecko.

          A tak przy okazji, moja pediatra twierdzi ze dziecko z katarem moze chodzic na
          spacery no chyba ze pogoda jest wybitnie nieprzychylna.

          Magda
    • jakoma Re: Trefne dziecko?? 02.01.06, 22:04
      nooooooooo ja to mam dopiero zle,mi trafily sie dwa trefne egzemplarze,pierwszy
      urodzil sie wczesniakiem z wylewami 4i2st,niedotlenieniem mozgu i zapaleniem
      opon mozgowych,planowalam,ze bedziemy sobie beztrosko spacerowac z wozeczkiem a
      tu szpital,rehabilitacja i korowody od lekarza do lekarza,na szczescie wszystko
      mial na swoim miejscu wiec duzo odemnie zalezalo i udalo mi sie go uratowac
      przed kalectwem.
      a za dwa lata zawital do mnie drugi egzeplarz i jak przywital domostwo to zaczal
      sie drzec i tak sie darl przez prawie 6 miesiecy i znowu zamiast sielanki z
      niemowlakiem i starszym bratem byl koszmar i chwile wytchnienia podczas badan bo
      egzeplarz uspokajal sie podczas wizyt u lekarzy.
      kurcze nigdy wczesniej nie przyszlo mi do glowy,ze moje dzieci sa trefne czy
      wybrakowane,albo na zlosc moim sielankowym planom robia,zawsze myslalam,ze moze
      to wszystko co sie stalo z synem to moja wina,albo zwyczajnie zycie juz takie
      jest,ze nie zawsze jest rozowo.corka tez byla dla mnie rozdartym kudlaczem,ale
      nigdy trefna poprostu przywyklam,ze sie drze i czekalam az jej minie to i minelo
      w koncu.teraz juz wiem mam trefne dzieci,smile)))))))))))))
      i jeszcze na zlosc caly rok zdrowe tylko w lipcu lapia angine,a na wigilie tez
      angine i do sylwestra nie chca wyzdrowiec,zmije jedne no,wezme je chyba
      zareklamuje i na nowe wymienie.jak myslicie czy na 4,5 latka obowiazuje jeszcze
      rekojmia,bo dwulatka to chyba jeszcze na gwarancji.napiszcie pocieszcie mnie ,ze
      jeszcze moge cos z tymi moimi gadzinami zrobic.
      pozdrawiam mame mulatki i dziekuje za uswiadomienie,ze mam trefne gady dwa.
    • palka_zapalka Re: Trefne dziecko?? 02.01.06, 22:06
      Dziecko nieraz pokrzyzuje ci plany bo zwykle cos wypada , ale chcac miec
      dziecko powinnas sie spodziewac ze świat sie zmienia po jego nardzeniu.
      Kiedy moja córka zachorowałaby własnie w sylwestra to nie pomyslałabym cholera
      nie pujdę tylko pierwsze co mi sie nasuwa to biedna chora.
      Jak dla mnie ten post to prowokacja bo jakoś trudno mi uwierzyc w to co piszesz
      Trefna i felerna matko.
      • edycia274 to ja tez mam 02.01.06, 22:11
        Chyba trefne dziecko, bo od urodzenia lezalam z nia 5 mies w szpitalu i
        walczylam o zycie - i pewnie pokrzyzowala mi plany, do tej pory ciagle jezdzimy
        po szpitalach i co tez mi przeszkadza,, tak? bo ja rozumiem ze Twoje trefne
        dziecko to wrzod na dup...e ? tak? nie trzeba bylo sie tegowwac i zachodzic w
        ciaze, ja bym w zyciu o Swoim dziecku tak nie pwoiedziala, a od kad mala jest
        na swiecie moge na palcach policzyc moje wyjscia z mezem, pozdr, i caluski dla
        Twojego kochanego dziecka
    • zuzaabc Re: Trefne dziecko?? 02.01.06, 22:27
      to jakas podpucha. nikt normalny nie napisalby czegos takiego
      • jakoma Re: Trefne dziecko?? 02.01.06, 22:41
        tez tak mysle,to napewno jakas prowokacja.
        a zapomnialam dodac mam w domu jeszcze trefna bokserzyce w prezencie
        sylwestrowym zrzarla nam pilota tylko kilka guzikow jej nie smakowalo to wyplula
        i teraz troche sie o nia boje bo jak nam zacznie chorowac albo jej sie baterie w
        brzuchu wyleja.najbardziej mnie ucieszy jak zacznie swiecic w koncu jakis
        porzytek z niej bedzie a nie same szkody.a skad mam tego wrednego psa oczywiscie
        moj synek (trefny jak sie tu dowiedzialam)zamowil go sobie na mikolaja i to juz
        pewne trefny mikolaj mu go przyniosl,bo tylko trefny mkolaj moze spelniac
        szalone mazenia 3 latka,ale czego sie nie robi z milosci do dzieci.nawet tego
        podlego,wrednego,chrapiacego,sikajacego z zemsty po katach,plaskatego ryjka
        pokochalam.eeeeech przyznam sie uczciwie jestesmy wybrakowana rodzina,sami sobie
        komplikujemy zycie.
    • ninka71 Re: Trefne dziecko?? 02.01.06, 22:33
      rozumiem Twoje rozgoryczenie, jeszcze nie jedna zabawa przed Tobą ,a dziecko - to TWOJE CHORE DZIECKO nie ma takiego drugiego na świecie,kochaj ją taką jaka jest i właśnie w chorobie potzebuje Ciebie najbardziej.Nie zaplanujesz sobie życia w 100% , nawet jakbyś bardzo tego chciała, a dzieci zmieniają nasze poukładane życie i staraj się znależć w tym dobre strony , zaakceptuj to że już nie będzie tak samo jak przed dzieckiem- stałaś się odpowiedzialna za małe życie i nikt Cię z tego obowiązku nie zwolni.Kochaj córcię,przecież nie choruje Tobie na złość. Zyczę Ci siły i optymizmu , na pewno nie jesteś wyrodną matką, może tylko trochę zagubioną i zmęczoną-głowa do góry
      • edycia274 Re: Trefne dziecko?? 02.01.06, 22:39
        moze pokazesz jakas fotke?
      • mama_mulatki Re: Trefne dziecko?? 02.01.06, 22:39
        Dzieki ninka71. To prawda co piszesz. Jestem juz tym zmeczona. Ale kocham swoja
        coreczke bardzo. Nigdy nie dalam jej odczuc, ze krzyzuje moje plany, ze jest
        jakakolwiek przeszkoda w moim zyciu. Czasem dopadaja mnie takie doly jak ten
        teraz. Ale mam nadzieje, ze podzwigne sie z tego.
        • ninka71 Re: Trefne dziecko?? 02.01.06, 22:43
          kochaj córcię i niech będzie dla Ciebie najważniejsza, jeszcze niejedna impreza przed tobą, a kiedyś zatęsknisz za małym człowieczkiem-korzystaj z tego że teraz jest taka całkiem Twoja .
          • mama_mulatki Re: Trefne dziecko?? 02.01.06, 22:45
            Kocham ja calym sercem. Ale czasem juz mi rece opadaja. Pozdrawiam.
            • ninka71 Re: Trefne dziecko?? 02.01.06, 22:48
              czasami każdej opadają, nawet tej najbarzdiej uśmiechniętej , nie ma idealnych matek i idealnych dzieci, każdy ma jakeś kłopoty tylko nie każdy daje poznać innym.Głowa do góry a tak wogóle to małe dzieci mały kłopot a duże dzieci duży kłopot - i niestety to prawda-pozdrawiam
            • czajkax2 Re: Trefne dziecko?? 02.01.06, 22:50
              mama_mulatki napisała:

              > Kocham ja calym sercem. Ale czasem juz mi rece opadaja. Pozdrawiam.

              I widzxisz po tej wypowidzi ukazuje się zupełny inny obraz ciebie. matki
              zmęczonej, zestresowanej,ale kochającej.
              Moze po prostu niefortunnie napisals ten pierwszy post?
              • lgosia1 Re: Trefne dziecko?? 02.01.06, 23:36
                mamo_mulatki. Każda z nas miała i ma w swoim życiu bardzo różne myśli. Po
                prostu niektórych myśli nie wolno wypowiadać na głos. Nie w ten sposób. Czasami
                na siłę, trzeba starać się zmienić swoje myślenie, szczególnie jeśli chodzi o
                dziecko. Dziecko jest bezradne, niewinne, całkowicie uzależnione i całkowicie
                ufające opiekunom, czy rodzicom. Jeśli już masz takie myśli to naprawdę warto
                przemyśleć jakąś psychoterapię. Bo w tej konkretnej chwili to cierpisz na pewno
                psychicznie bardziej ty niż dziecko. Nie dość, że cierpisz z powodów jakie
                opisałaś, to za chwilę zaczynasz cierpieć dlatego, że pozwoliłaś sobie
                uzewnętrznić takie myślenie. Sama intuicyjnie czujesz, że tak nie powinno się
                myśleć. Matka w depresji, nie mogąca lub nie potrafiąca w nieszkodliwy dla
                dziecka sposób wyrazić swoich frustracji jest jak bomba z opóźnionym zapłonem.
                Musisz nauczyć się radzić sobie z takimi odczuciami i wierzę, że dojdziesz
                również do tego, że pewnego dnia w ogóle stłumisz totalnie takie odczucia. Ale
                uważam, że naprawdę potrzebujesz pomocy fachowca, który wskaże jak sobie w
                takich sytuacjach radzić.
                A do wszystkich mam krzyczących.... Ile się czyta wątków o rzekomej normalności
                dawania dziecku klapsa w tyłek. Nigdy na tych wątkach nie spotkałam się z jakąś
                poważniejszą krytyką takiego postępowania. Jedni radzą sobie z frustracjami
                dając dziecku klapsa w tyłek, inni nazywając dziecko trefnym. I jeden i drugi
                sposób wart jest skorygowania przez jakiegoś dobrego psychoterapeutę
      • balba_77 Re: Trefne dziecko?? 02.01.06, 22:39
        widzę że prowokacja się udała uncertain
        • edycia274 Re: Trefne dziecko?? 02.01.06, 23:16
          to naprawde musi byc prowokacja, bo , ktora matka tak nazwie Swoje dziecko,
          ciekawe co by powiedziala , gdyby przeszla tragedie z chorobami dzieci jakie
          przechodza matki?????
          • aga55jaga Re: Trefne dziecko?? 02.01.06, 23:30
            dajcie spokój może i prowokacja ale porusza jedną istotną kwestię. Taką, że
            każda a przynajmniej częśc z matek ma czasami dośc swojego dziecka (ze mną
            włącznie sad niestety. Nie jesteśmy aniołkami a kobietami czasami umęczonymi
            wybrykami, emocjami i chorobami naszych dzieciaków. I ten wątek w jakiś tam
            sposób nam (a przynajmniej mi) przypomina. Każdy z nas ma doły a czy mama
            mulatki to prowokatorka czy nie to już inna kwestia. Ja za każdym razem kiedy
            moje dziewczynki zachorują - a są to przeróżne sytuacje życiowe, i mówię teraz
            poważnie dziekuję Bogu że to tylko jakieś tam przeziębienie, zapalenie oskrzeli
            czy nawet płuc, że da się to wyleczyc. Pozdrawiam was mamuśki
    • julia246 Re: Trefne dziecko?? 02.01.06, 23:46
      I to mówi matka??? SZOK.
      Mam nadzieję, że to mało śmieszna podpucha.
      Ale jeśli to prawda, to współczuję dziecku.
      Mamusia woli durną potańcówkę, od własnego dziecka.
      To nie jest wina dziecka, ogarnij się kobieto!!!!!!!!!!!!
    • aada100 Re: Trefne dziecko?? 03.01.06, 00:48
      Polecam Ci forum "Strata dziecka, chore dziecko"
      Po przeczytaniu paru postów od razu pokochasz jej katarki, kaszelki, gile do
      pasa. Będziesz dziękować za nie Losowi!
      • denay A swietosc z Was az kapie... 03.01.06, 02:06
        ... do obrzydliwosci
        Poprawne politycznie i spolecznie MAtkiPolki NieustajacoCierpliwe...
        • rita75 Re: A swietosc z Was az kapie... 03.01.06, 12:21
          > ... do obrzydliwosci
          > Poprawne politycznie i spolecznie MAtkiPolki NieustajacoCierpliwe...

          Nie badź śmieszna. Pewnie sililas sie na zlosliwosc, a wyszla zenada. Posty
          negujace stanowisko autorki wątku wynikają jedynie z czysto ludzkiego odruchu-
          niezaleznie, czy by chodzilo o chore dziecko, czy o chorego meza, ojca, czy
          tez matke, przyjaciole lub psa.
          • purple_haze Re: A swietosc z Was az kapie... 03.01.06, 13:15
            > Nie badź śmieszna. Pewnie sililas sie na zlosliwosc, a wyszla zenada. Posty
            > negujace stanowisko autorki wątku wynikają jedynie z czysto ludzkiego odruchu-
            > niezaleznie, czy by chodzilo o chore dziecko, czy o chorego meza, ojca, czy
            > tez matke, przyjaciole lub psa.

            i zupełnie, ani całkowicie nie chodzi o to, żeby skorzystać z okazji i zgłuszyć
            jaiś wyrzut sumienia, choćby i sprzed lat, który do tej pory przypomina, że
            matka też człowiek a nie piękna madonna z tyńca?
            takie współczucie przez net na odległość trąci raczej dobroczynnością na cudzy
            koszt.
            ciekawe, że niektóre z mam nie mają problemu ze słowem 'rozumiem', choć potem
            dodają 'ale'. no ale w necie można być za darmo i bez wysiłku pięknym, mądrym i
            bogatym; a dodatkowo anielsko dobrym, cierpliwym, szczupłym, zdrowym i idealem
            w każdej kwestii... tiaa
            • rita75 Re: A swietosc z Was az kapie... 03.01.06, 13:51
              > i zupełnie, ani całkowicie nie chodzi o to, żeby skorzystać z okazji i
              zgłuszyć
              >
              > jaiś wyrzut sumienia, choćby i sprzed lat, który do tej pory przypomina, że
              > matka też człowiek a nie piękna madonna z tyńca?

              być może....nie wnikam, co się w ciemnych glowach kłębi wink
    • edytkus Re: Trefne dziecko?? 03.01.06, 04:19
      Mamo Mulatki, nie mam co prawda chorowitego dziecka ale Cie rozumiem, a forumowymi zakonnicami
      sie nie przejmuj bo jak widac zawsze pierwsze rzuca kamieniem wink Co do problemow zdrowotnych to
      niestety trafil Ci sie taki egzemplarz ale moze z tego wyrosnie i pozniej bedzie okazem zdrowia? Inna
      sprawa ze dzieci nie-biale w przypadku pewnych chorob/doelgliwosci maja mniejsza odpornosc,
      czesciej choruja (np. powazne choroby serca), maja wyzszy wskaznik umieralnosci, maja wyzsze szanse
      na problemy powypadkowe, a ciemnoskorzy czesciej zapadaja na pewne formy raka. W USA to wlasnie
      im oraz latynosom zaleca sie przede wszystkim przechowywanie krwi pempowinowej potomstwa
      (szczegolnie jesli dzieci pochodza z malzenstw mieszanych). Oczywiscie w przyrodzie musi byc
      rownowaga wiec sa tez problemy ktore dotycza przewaznie bialych, np. bialaczka, wiec sie nie wystrasz
      na zapas wink
      • twinmama76 Re: Trefne dziecko?? 03.01.06, 09:13
        Edytkus, litości uncertain
        > dzieci nie-biale w przypadku pewnych chorob/doelgliwosci maja mniejsz
        > a odpornosc,
        > czesciej choruja (np. powazne choroby serca), maja wyzszy wskaznik
        umieralnosci
        > , maja wyzsze szanse
        > na problemy powypadkowe, a ciemnoskorzy czesciej zapadaja na pewne formy
        raka.
        Ta dziewczynka ewentualnie może miec odrobine ciemniejszą karnacje, ciemne oczy
        i włosy, finito. To jej _pradziadek_ był Murzynem. Nie sądzę, aby mała
        chorowała znacząco częściej niż inne dzieci, zresztą choćby na maleńkiej
        grupie "forumowych" dzieci widać, że tak nie jest.
        Nie uważam sie także za zakonnicę, matke o świętej cierpliwości itd. itp.
        Chociaz może powinnam, zważywszy wybryki moich dzieci (przypominam mój biedny
        piekarnik) dodając do tego ich przewklekłe dolegliwości.
        Chciałabym zauwazyć, że żadnej forumowiczki nie oburzył fakt, że mama_mulatki
        jest zmęczona, rozgoryczona, wściekła itd., a tylko i wyłacznie to, że obwinia
        dziecko. To jest taki mały szczególik, ale niezmiernie istotny.
        Wyobraź sobie, że Twoja córka złosliwie i naumyślnie rozwala ci dom, sika gdzie
        popadnie, a w dodatku perfidnie zaczyna chorować, gdy miałas inne plany.
        Wyobraź sobie, że to JEJ wina. Stąd juz tylko krok do myslenia "inni maja
        normalne dzieci, tylko ja mam takie felerne".
        Takie myslenie jest bardzo niebezpieczne, bo możemy podświadomie zacząc się
        mścic na dziecku, choćby karząc je brakiem czułości.
        Każda matka ma chwile, gdy nie darzy swoich dzieci zbytnią sympatią, ale
        powodem jest jakieś zachowanie, a nie dzieci jako takie.
        • lastka Re: To może ja od strony chorowitego dziecka... 03.01.06, 10:51
          Moa mama sama mnie wychowywała, od małego chorowałam, pierwszy raz zachorowałam
          jak miałam 3 miesiące, dostałam zapalenia płuc, lekarze nie dawali mi większych
          szans, wyszłam z tego, póżniej ciągnące się choroby, anginy, oskrzela itp, w
          końcu mama musiała wziąć urlop bezpłatny na trzy miesiące bo angina spadła mi
          na stawy i groził mi wózek inwalidzki, wyciągnęła mnie z tego, chorowałam
          bardzo długo, póżniej bylo trochę spokoju no i znowu się zaczęło angina,
          zastrzyki i szpital, miałam już wtedy 11 lat, nagły silny ból głowy, szpital
          przeprowadzili wszystkie badania, na szczęscie to tylko migreny w wieku 11 lat,
          póżniej tylko już te migreny mi dokuczały ale wiesz jakie to cierpienie dla
          matki jak widzi swoje dziecko zwijające się bólu i rzygajace przez dwa dni,
          póżniej znowu spokój , mam wyszła drugi raz mąż urodziła syna, i znowu wszystko
          się zaczęło, katarki, smarki sraczki, najgorsze było to, ze jak brat dostawał
          temperatury to żadne leki jej nie moigły zbić i dostawał w końcu drgawek,
          ratowały go jedynie kąpiele w chłodnej wodzie w wieku 3 lat brat miał guza na
          szyi tak dużego jak pięść, na szczęście porobili mu wszystkie badania , to
          okazało się, ze to wężły chłonne, przeleczyli i było ok, ale co mama się
          strachu najdła...póżniej znowu anginy, anginy, anginy i ziarnistości w krwi po
          antybiotykach itp, póżniej znowu ja guz na tarczycy operacja usunięcia
          tarczycy niedługo potem znowu u mnie problem, zawroty głowy bardzo silne,
          podejrzenie guza mózgu, badania wszystko okale zawroty nadal utzrymują się
          itd....w końcu operacja neurochirurgiczna, strach mojej mamy i obawa o mnie i
          wiesz co teraz mam 30 lat, mój brat 15 ale nigdy nie usłyszeliśmy od mamy , że
          jej sie takie trefne dzieci trafiły które cały czas chorują i za to dziękuję Ci
          mamo...
          Teraz sama mam córkę, Ola w marcu skończy dwa latka i też cały czas mi choruje,
          a to refluks, to gardło, to zapalenie oskrzeli, a w listopadzie jak zaczęła
          chorować to non stop sie ciągnie, najpierw oskrzela, póżniej zapalenie płuc,
          tydzień pochodziła do żłobka, i znowu kaszle, w piątek przed świętami była w
          żłobku, ale juz po świętach nie poszłyśmy bo mała dostała grypy żołądkowej, aż
          znalazłyśmy się w szpitalu, w szpitalu byłam i w dzień i w nocy, myłam się w
          szpitalnej toalecie w umywalce, ale nie narzekałam nie spałam w nocy bo
          pilnowałam małej, a jak wracałyśmy już ze szpitla to mała zarzygała mnie i
          siebie ale nie czułam do niej złości jedynie co to popłakałm się z bezsilności
          i strachu o własne dziecko bo chcieli mi ją położyć do szpitala zakażnego
          jeżeli po lekach by jej nie przeszło ot i wszystko i takie są właśnie uroki
          macierzyństwa, a Sylweter no cóż, też zostaliśmy w domu, bo mała niestety
          jeszcze miała biegunkę i nie mam do niej o to żalu, wolałam, żeby wyzdrowiała
          niż dobrą zabawę.
        • edytkus Re: Trefne dziecko?? 03.01.06, 14:41
          twinmama76 napisała:

          >> Ta dziewczynka ewentualnie może miec odrobine ciemniejszą karnacje, ciemne oczy
          >
          > i włosy, finito. To jej _pradziadek_ był Murzynem.

          mylisz sie, wystarczylo raz "wymieszac" geny i teraz juz nigdy nie wiadomo czy w ktoryms pokoleniu
          nie okaze sie ze "murzynskie" sa dominujace.




          > Chciałabym zauwazyć, że żadnej forumowiczki nie oburzył fakt, że mama_mulatki
          > jest zmęczona, rozgoryczona, wściekła itd., a tylko i wyłacznie to, że obwinia
          > dziecko. To jest taki mały szczególik, ale niezmiernie istotny.

          a ja nie sadze zeby matka rzeczywiscie obwiniala dziecko, jest sfrustrowana i potrzebuje pocieszenia ze
          nie tylko jej dziecko choruje w najmniej pozadanych momentach

          > Wyobraź sobie, że Twoja córka złosliwie i naumyślnie rozwala ci dom, sika gdzie
          >
          > popadnie, a w dodatku perfidnie zaczyna chorować, gdy miałas inne plany.

          nie musze wyobrazac, mam to na co dzien


          > Wyobraź sobie, że to JEJ wina. Stąd juz tylko krok do myslenia "inni maja
          > normalne dzieci, tylko ja mam takie felerne".
          > Takie myslenie jest bardzo niebezpieczne, bo możemy podświadomie zacząc się
          > mścic na dziecku, choćby karząc je brakiem czułości.
          > Każda matka ma chwile, gdy nie darzy swoich dzieci zbytnią sympatią, ale
          > powodem jest jakieś zachowanie, a nie dzieci jako takie.

          nie sadze zeby matka rzeczywiscie obwiniala dziecko, jest sfrustrowana i potrzebuje zapewnienia ze
          wbrew pozorom jej dziecko nie jest ewenementem a nie krytyki ze jest zla matka (jeszcze chwila a
          dorobicie sobie dorobicie teorie ze dziecko maltretuje wink)
          • twinmama76 bez jaj :-/ 03.01.06, 19:18
            edytkus napisała:
            > > Wyobraź sobie, że Twoja córka złosliwie i naumyślnie rozwala ci dom, sika
            > gdzie
            > >
            > > popadnie, a w dodatku perfidnie zaczyna chorować, gdy miałas inne plany.
            >
            > nie musze wyobrazac, mam to na co dzien
            >
            Pragnę zwrócic uwagę na słowa _złosliwie_ i _naumyślnie_
            Nie chce mi sie wierzyc, że naprawde tak myslisz. Ggdybym ja miała takie myśli
            przy mojej dwójce, to wylądowałabym w psychiatryku.
      • czajkax2 Re: Trefne dziecko?? 03.01.06, 09:56
        Edytkus jakie forumowe zakonnice? No róznie mnie nazywano,ale zakonnicą jeszcze
        niewink
        Ja nie uważam ze macierzyństwo to sam miód, wychowywanie dziecka to ciężka i
        niewdzięczna praca,z uroczymi momentami,dla których warto się męczyć.
        ja teżbywam zmęczona,niewyspana, rozdrażniona. tez mam dosc bałaganu, tego ze
        mam niezłą aptekę w domu. też często pozbyłabym się małej chociaz na
        godzinę,zeby odpocząć. Itp itd. Ale nigdy nie myslałam ze moje dziecko jest
        nieudane czy ferelne,bo choruje, bo płacze i musze ją nosic pół nocy, bo znowy
        wsystkie oszczędności wydaliśmy w aptece.
        To ze ja jestem sfrustrowana i zmę zona, ze moje zycie odbiega od moich planów
        i marzen to NIE JEST WINA DZIECKA.
        obwinianie dziecka to naprawde niebezpieczna zabawa. Teraz obwiniamy za
        choroby, potem za to ze szef nie dał podwyzki, za to że mąż zdradza i odszedl
        do innej, za to ze nie ma pieniędzy, za to ze głód w etiopii.
        od obwniniania bardzo prosta droga do nienawiści.
        • pade Re: Trefne dziecko?? 03.01.06, 10:05
          Popieram, czajka w całej rozciągłości.
          Mnie szczerze mówiąc post autorki przeraził. A dlatego, że ona sama nie widzi
          już nic niewłaściwego w swoich słowach, a co za tym idzie pewnie i w swoim
          postępowaniu.
          Mam nadzieje, że przeczyta wszystkie odpowiedzi, przemysli co nieco i się
          opamięta.
    • magdalenamk Re: Trefne dziecko?? 03.01.06, 10:15
      Smutny ten wątek, albo to podpucha w marnym stylu, albo bardzo niedojrzała do
      swojej roli kobieta.
    • majewska12 Re: Trefne dziecko?? 03.01.06, 11:04
      Dziewczyno rozumiem chwile załamania, ale pomyśl jak Ty bys się zachowywała
      mając np. niepełnosprawne dziecko ? Czy odrzuciłabys je tylko dlatego, że
      wymaga ciągłej opieki ... ? Zajrzyj na chwile na inne fora a wtedy zrozumiesz,
      że masz w zyciu wiele szczęścia. Osobiście poniewaz pracujemy z mężem oboje
      wszystkie wolne chwile staramy się spedzać razem. I nidgy nie pomyślałam chyba,
      że z czegoś rezygnuję. W tym akurat przypadku to mój świadomy wybór. Do
      niedawna myslałam że mam zdrowe, żywe dziecko, które nie raz daje mi porządnie
      popalić swoją energią. Teraz nagle dowiaduję się, że jest bardzo poważnie
      chory, choć na zewnątrz tego po nim nie widać. I kocham go jeszcze bardziej, na
      zapas. I do głowy by mi nie przyszło by pomyśleć o nim tak jak Ty o córeczce. A
      choroba wiążę się z częstymi badaniami, pobytami w klinice, wydatkami...
    • mosiia Re: Trefne dziecko?? 03.01.06, 11:26
      Ja tylko nie rozumiem...jak mozna byc złym na małą istotę, że jest chore???

      Ja nie wkurzam się, że mi chorobą dziecko pokrzyżowało plany - ja drżę o nią po
      prostu...
      Niestety choroby u dzieci mają różne powikłania...

      Cóż jest ważniejszegood zdrowia własnego dziecka??????????
      Impreza?

      Jesuuuu.
      Nie pierwsza i nie ostatnia.

      Szkoda dzieci rodziców, którzy jeszcze nie dojrzeli do rodzicielstwa ot co.
      • nocek1 Może się przyda ... kilka rad 03.01.06, 12:43
        Oceniać Cię nie zamierzam, bo zrobiono to już ze sto razy powyżej.
        Mogę Ci tylko powiedziec że mój starszy syn ma dokładnie tą samą "
        przypadłaość" - choruje ciągle i na wszystko ... Czekałam kiedy wyrośnie -
        jeszcze się nie doczekałam. Przed każdymi wakacjami jestem chora z nerwów czy
        nie zachoruje przed wyjazdem.
        Ale lekka poprawa była po RIBOMUNYLU (kuracja 5-cio miesięczna), w tym roku
        pierwszy raz zaszczepiliśmy go na grypę - choruje nadal ale lżej - kilka dni i
        bez antybiotyku. Podaję mu multivitamol (młodszemu tran - bo na niego lepiej
        działa)
        Starszy we wrześniu pójdzie do szkoły, a ja do tej pory nie byłam na zwolniniu
        na dziecko - to się naprawdę da pogodzić - piszesz że masz opiekunkę więc w
        czym problem - do lekarza idziesz po południu, bo zazwyczaj i tak lepiej
        poczekać aż się troszkę rozwinie choroba lub bierzesz dzień urlopu ( w nagłych
        wypadkach), robisz elegancką rozpiskę opiekunce - z godzinami, dokładnym
        dawkowaniem leków lub dietą w razie biegunki i IDZIESZ DO PRACY !!! Ja zawsze
        jeszcze dzwonie z pracy - przypomnieć o antybiotyku itd

        Ja też lubię mieć wszystko zaplanowane - ale zazwyczaj dotyczy to wyjść i
        wyjazdów z dziećmi, dlatego zawsze bardzo przeżywam czy wszystko wypali, bo
        szkoda mi dzieci że nie skorzystają - ale zdarzyło nam się pojechać na kulig z
        zasmarkanymii trochę kaszlącymi dzieciakami - odchorowali to fakt, ale
        wspominali przez rok smile- ale z zastrzeżeniem że nigdy nie pakuję się z chorymi
        dziećmi na "imprezy zamknięte" - żeby nie zarazili innych dzieci !!!

        A na imprezy, wyjścia itd - po prostu zawsze zakładaj że będziecie na 50% - bo
        z dzieciakami nic nie zaplanujesz.

        A że przeżywasz i się denerwujesz ... to chyba normalne - ja też nie umiem
        wyluzować ... tylko któryś zakaszle czy powie, że go boli brzuch ... a mi się
        juz zapala w głowie żaróweczka "o matko znowu chorysad, może oskrzela, może
        rotawirus ..." - w nocy już nie mogę spać bo nasłuchuję.... mąż się puka po
        głowie "co przeżywasz - co będzie to będzie" - straaaasznie mu zazdroszczę tego
        spokoju i wtedy sobie myślę że jestem jakiś "wadliwy egzemplarz" ( ale JA NIE
        DZIECKO) - bo nie umiem podejść do tego bez stresu i przeżywania - i co z tego
        mam ?? - wrzody żołądka... he he ( co prawda te wrzody mam od studiów - ale jak
        sie denerwuję to mnie od razu brzuch boli)

        Pozdrawiam i spróbuj jakiejś kuracji uodparniającej - może cudu nie będzie, ale
        może choć trochę pomoże
    • zuzik30 Wynajmij nianię 03.01.06, 12:47
      Nie chcę cię osądzać-już wiele gromów tu padło. Skoro praca jest dla ciebie tak
      ważna to wynajmij nianię ,np emerytowaną pielęgniarkę z którą będziesz
      spokojnie mogła zostawić nawet chore dziecko. Tak byłoby chyba lepiej dla
      malutkiej z wielu powodów. Nie wierzę, że twoje negatywne odczucia prędzej czy
      później nie odbiją się na dziecku.
      • mama_mulatki Re: Wynajmij nianię 03.01.06, 13:25
        moze od razu najlepiej emerytowanego neurochirurga tak na wszelki wypadek bo i
        glowe rozcieta zszyje i mozg upakuje gdyby tak mocniej rozwalila sobie glowe??

        Wy naprawde wszytskie takie swiete jestescie czy na tyle leniwe ze po
        pretekstem milosci do dziecka siedzicie latami jak te kwoki w domu bo to tak
        fajnie ze nei trzeba sie przemeczac?? Mam wrazenie ze same jestescie strasznymi
        tchorzami ktore wola pedzic zywot w domowych pieleszach a mezulek niech kase
        przynosi (i bzyka czesto inne dupcie na boku ale oj tam to przeciez szczegol)bo
        ja Madonna wychowuje DZIECKO (DZIECKO NIE DZIDZIE)

        • pade odbiło Ci? 03.01.06, 13:36
          prawda w oczy kole?
          przeciez dziewczyna dobrze Ci poradziła, a Ty musiałaś na nią naskoczyć i
          jeszcze przy okazji innych poobrażać.
          Kto Ci powiedział, że w tym wątku wypowiedziały się same niepracujące matki?
          Jasnowidzem jesteś czy co?
          Przeczytałaś prawdę o swoim postępowaniu, nie wiesz jak się bronić to
          atakujesz. Brak Ci argumentów, dlatego nikt Ci nie wierzy.
          A tekst o dupczeniu jest poniżej poziomu.
          Chcesz się wyżyć to idź na siłownię.
        • aretinka Re: Wynajmij nianię 03.01.06, 13:39
          mama_mulatki napisała:

          > moze od razu najlepiej emerytowanego neurochirurga tak na wszelki wypadek bo
          i
          > glowe rozcieta zszyje i mozg upakuje gdyby tak mocniej rozwalila sobie glowe??


          zupełnie nie rozumiem po co ta uwaga, ale o niani warto pomyśleć.

          >
          > Wy naprawde wszytskie takie swiete jestescie czy na tyle leniwe ze po
          > pretekstem milosci do dziecka siedzicie latami jak te kwoki w domu bo to tak
          > fajnie ze nei trzeba sie przemeczac?? Mam wrazenie ze same jestescie
          strasznymi
          >
          > tchorzami ktore wola pedzic zywot w domowych pieleszach a mezulek niech kase
          > przynosi (i bzyka czesto inne dupcie na boku ale oj tam to przeciez szczegol)
          bo
          >
          > ja Madonna wychowuje DZIECKO (DZIECKO NIE DZIDZIE)
          >

          Może nie uogólniaj, ja moja droga wróciłam do pracy , dziecko oddałam do
          żłobka, bo niestety ja akurat nie mogę sobie pozwolić na to żeby siedzieć w
          domu, i każdy patrzy na mnie zresztą do tej pory jak na wyrodną matkę która
          oddała swoje dziecko do złobka, bo przecież żlobek to zdaniem
          niektórych "przechowalnia", ale cóż na opiekunkę mnie niestety nie stać, bo
          musiałabym 3/4 swoich poborów oddać na opiekunkę do dziecka. Moje dziecko
          niestety też choruje, jak juz pisałam, a to oskrzela, a to płucka, a zasmarkana
          chodzi notorycznie, ale nie mam innego wyjścia, w wigilię dostała jelitówki i
          trwało aż do sylwestra. Niestety to jest dziecko i nie da się przewidzieć jego
          choroby, czy ty jesteś w stanie np, przewidzieć, o jutro będę miała grypę i
          dostanę temperatury...kochana to jest tylko dziecko, pewnie ja też nie raz
          jestem zła na swoje dziecko tym bardziej, że moje dziecko niestety nie jest
          spokojnym dzieckiemtylko wulkanem energii, też nie raz krzyknę, i zdarza się,
          że klapsa w dupsko przyleję, ale nie myślę o tym Boże, bo moje dziecko jest
          jakieś trefne, nieudane i wogóle robi mmi na złość, ja nawet swojej córce nie
          mogę, nie potrafię wytłumaczyć, ze czegoś tam nie można, bo ja mogę jej mówić
          100 razy ola nie russz tego a ona no cóż...101 raz bierze się za daną rzecz,
          albo robi coś czego jej nie wolno, z dziećmi tak już jest.
        • wieczna-gosia brawo!!!!! 03.01.06, 13:41
          to sie nazywa rozladowac frustracje....

          hehehe smile

          Lepiej?
        • kawka74 Spokojnie 03.01.06, 13:50
          Chociaż tylko świętym nerwy nie puszczają w obliczu lecących zewsząd kamieni...
          Nie denerwuj się, nie warto. Użyłaś niefortunnego słowa, cóż, ale lektura
          kolejnych postów raczej nie wskazuje na to, żebyś miała Bogu ducha winne
          dziecko udusić. Bo cóż ono winne, że choruje?
          Z dziećmi jest zresztą często tak, jak pisałam wyżej - o moim chrzesniaku. Też
          można by podejrzewać go o małpią złośliwość, bo chorował przed każdym wyjazdem,
          a już nie daj Bóg, jego matka musiała wyjechać - od razu pełnia objawów
          chorobowych. Po latach doszliśmy do wniosku, że młody tak reaguje na
          nieobecność matki w perspektywie. Wie, że jeśli zachoruje, mama nie pojedzie.
          Mama nie jedzie - dwa dni i po chorobie.
          Zresztą... Ja taką sytuację znam, od nieco innej strony, ale znam. Nie będę
          wdawać się w szczegóły, bo i mnie ukamienują.
          • pade Re: Spokojnie 03.01.06, 13:55
            I tu się zgadzam.
            Mój syn tak reagował na przedszkole, ciągle chorował, źle się tam czuł, nie
            potrafił się zaaklimatyzować i brakowało mu mamy.
            Dopiero w zerówce, gdy okazało się, ze Pani jest świetna, dzieci tez nie
            najgorsze, zupełnie przestał chorować.
            Może dziecko wyczuwa nastawienie mamy? a choroby są wołaniem o uwagę , o
            uczucie?
    • edka762 Re: Trefne dziecko?? 03.01.06, 13:43
      Jesli chciałas miec dalej " uporządkowane i niemal idealne " życie to trzeba
      było się nie decydować na dziecko . Każdy dorosły i myslący człowiek wie , że z
      dziećmi nic nie wwiadomo na 100 % . Czytając Twoje posty dochodzę do wniosku ,
      że niestety nie dojrzałaś do tego żeby mieć dziecko . Ciekawe jak ty bys się
      czuła gdyby twoja matka powiedziała o Tobie "trefne dziecko " ??????
      • verdana Re: Trefne dziecko?? 03.01.06, 13:56
        A moze mama Mulatki po prostu szczerze przyznaje sie do uczuć, które ma bardzo
        wiele z nas, ale w sobie tłumi, bo przecież mama idealna nie może byc zła na
        dziecko z irracjonalnych powodów.
        No, a potem , po wielu latach opowieści, jak to "taka chorowita byłas córeczko,
        tak się poświecałam, pracować nie mogłam, na rozrywki czasu nie było, życie
        przeszło obok mnie". I pocucie winy córki. Może szczere przyznanie sie do
        paskudnych, nieakceptowanych uczuć jest zdrowsze, niż udawanie, że zawsze
        jesteśmy idealne i nigdy nie mamy idiotycznych, złych mysli.
        Ja mam.
        • edka762 Re: Trefne dziecko?? 03.01.06, 14:00
          Verdano zgadzam się . Ja też czasami mam takie mysli ale od razu mówić że mam
          trefne dziecko ?? To chyba przesada .
        • kawka74 Re: Trefne dziecko?? 03.01.06, 14:04
          > Ja mam.
          Każdy ma. W różnych okolicznościach, w różnych momentach życiowych.
          A kto udaje, że nie ma, dostaje wrzodów żołądka.
        • pade Re: Trefne dziecko?? 03.01.06, 14:16
          "Jestem zla rozgoryczona i wiem ze nie
          powinnam ale mam wrazenie ze los splatal mi figla i podarowal takie trefne to
          dziecko. Staram sie byc dobra matka ale czasem nie moge sie oprzec wrazeniu
          ze moja corka jest po porstu nieudana"
          Wielokrotnie byłam zła na moje dzieci, na los, ale tak nigdy nie myślałam, a
          święta nie jestem. Często za to myślę: cholera jasna, znowu chora, znowu będzie
          marudzenie, znowu muszę siedzieć w domu. Ale nigdy, przenigdy nie myślałam, ze
          jest trefna, ze moje dzieci sa trefne. Predzej siebie obwinię. Moje dzieci są
          za małe, żeby zrobić mi jakąś krzywdę, zebym mogła mieć do nich o coś żal.
          Też się boję, ze będę wypominać. Boję się, bo mnie wypominano.
          Ale z drugiej strony: ja chciałam mieć dzieci, bardzo. Nikt mi nie mówił, ze
          będzie lekko. Więc za co mam je obwiniać? Za to, że są?
        • wegatka Re: Trefne dziecko?? 03.01.06, 14:21
          Verdano, ja się z tym nie zgodzę. Choć daleko mi do ideału, bo choleryczką
          raczej jestem i potrafię się na dzieci wściekać z różnych powodów, to jednak w
          życiu nie zdażyło mi się obwiniać dziecka za to, że choruje. Owszem, mogę być
          wkurzona, gdy z powodu choroby dziecka muszę odwołać jakąś przyjemność (zdarzało
          się nie raz) ale pretensje swoje kieruję w stronę losu, pecha, lub Bóg wie czego
          jeszcze, a nie w stronę dziecka.
          • verdana Re: Trefne dziecko?? 03.01.06, 14:31
            A mnie sie zdarzyło. W myślach. Może, jak by było anonimowe forum, to bym się
            wyżaliła - dziecku to nie zaszkodzi, a mnie trochę pary spusci.
            Nie ukrywam, że byłam wsciekła na dzieci, jesli zachorowały w czasie wakacji i
            dziadkowie wracali z nimi wcześniej, burzac moje plany odpoczynku. Ja wiem, że
            dziecko niewinne, ale nie będę udawać, ze szlag mnie nie trafiał. Bo trafiał.
            Dziecku, ani osobie znajomej tego bym nie powiedziała. Ale anonimowo - co to
            szkodzi?
            • pade Re: Trefne dziecko?? 03.01.06, 14:34
              ok, szlag Cię trafiał, mnie też, nie raz. Ale pomyślalaś, ze Twoje dziecko jest
              nieudane bo choruje? Nieudane, trefne, bo chorowite. Pomyślałaś???
              • edytkus Re: Trefne dziecko?? 03.01.06, 14:44
                pade napisała:

                > ok, szlag Cię trafiał, mnie też, nie raz. Ale pomyślalaś, ze Twoje dziecko jest
                >
                > nieudane bo choruje? Nieudane, trefne, bo chorowite. Pomyślałaś???

                nieraz mi sie zdarzylo pomyslec dlaczego nie jest jak inne dzieci ktore znam, czy to nie to samo?
              • judytak Re: Trefne dziecko?? 03.01.06, 14:53
                pade napisała:

                > ok, szlag Cię trafiał, mnie też, nie raz. Ale pomyślalaś, ze Twoje dziecko
                jest
                >
                > nieudane bo choruje? Nieudane, trefne, bo chorowite. Pomyślałaś???

                a jaki sens ma aż takiego znaczenia przypisywać słowom? wyrazom?
                w różnych środowiskach (regionach, rodzinach, zawodach, itp. itd.) używa się
                jakies określenia, tam są przyjęte, normalne, nie zawierają szczególnego
                ładunku emocjonalnego, a w innych wydają się być czymś straszliwym, albo
                przesadnie wzniosłym...

                nie mówiąc o tym, że mamie mulatki nie dlatego przychodzą "brzydkie" myśli do
                głowy, bo mulatka jest chorowita, tylko dlatego, że zachoruje zawsze właśnie
                wtedy, kiedy nie powinna ;o)

                pozdrawiam
                Judyta
                • czajkax2 Re: Trefne dziecko?? 03.01.06, 14:56
                  judytak napisała:
                  mamie mulatki nie dlatego przychodzą "brzydkie" myśli do
                  > głowy, bo mulatka jest chorowita, tylko dlatego, że zachoruje zawsze właśnie
                  > wtedy, kiedy nie powinna ;o)

                  A kiedy jest dobra pora na choroę dziecka? Bo ja takiej nie znam. Choroa zawsze
                  jest nie w porę, bo przeciez nikt nie lubi chorowac.
                  • judytak Re: Trefne dziecko?? 03.01.06, 15:15
                    czajkax2 napisała:

                    > A kiedy jest dobra pora na choroę dziecka?

                    a dla mnie 90% czasu jest odpowiednia
                    wyjątki: Wigilia, 80-te urodziny teściowej z całą wilką rodziną u mnie w domu,
                    kiedy mam wyjechać w delegację, kiedy mamy wyruszyć do dziadków samochodem, 800
                    km

                    ale i tak dzieci będą chorować własnie dokładnie wtedy :o)

                    pozdrawiam
                    Judyta
                • pade Re: Trefne dziecko?? 03.01.06, 15:07
                  No to widzę, że się z mamą mulatki dobrze znacie, bo nie mam innego
                  wytłumaczenia na to, ze tak doskonale wiesz o co jej chodzi i co dokładnie
                  dzieje się w jej głowie.
                  Słowom przypisuje się znaczenie, zawsze, słowami wyraża się myśli, emocje itd.
                  I na podstawie słów ocenia się innego człowieka, jego postępowanie, charakter.
                  Mama mulatki mogła sie niefortunnie wyrazić, przejęzyczyć się, ale miast to
                  wyjaśnić, zaczęła się wściekać, ze nikt jej nie rozumie.
                  • isma Re: Trefne dziecko?? 03.01.06, 15:10
                    Serdecznie radze uzyc wyszukiwarki. Np. poczytac archiwalia, w ktorych autorka
                    watku z serca sugeruje osobom majacym odmienne niz ona poglady walenie glowa o
                    beton wink)). I od razu zaczac walic, nie tracac cennego czasu i nerwow na
                    dyskusje wink)).
                  • judytak Re: Trefne dziecko?? 03.01.06, 15:13
                    nie, nie znam się z nią
                    ale pamiętam na przykład podobnie długi wątek, gdzie dziewczyna z wielkopolski
                    powiedział o dzieciach "bachorki", i została za to uznana przez dziewczym z
                    innych regionów za przestępcę :o)

                    pozdrawiam
                    Judyta
    • bea.bea Re: Trefne dziecko?? 03.01.06, 14:37
      no cóz....nie moge napisac ci....wymień na lepszy model..
      moge ci jedynie współczuć , ze trafił ci sie taki egzemplarz...
      reklamacja do pana boga...
      ....pociesz sie , ze są jeszcze gorsze ...
    • judytak Re: Trefne dziecko?? 03.01.06, 14:44
      nie sądzę, żeby to była prowokacja
      sądzę za to, że bywają dzieci wrażliwe, nerwowe, "złośliwe", zwał jak zwał,
      które potrafią zachorować "z nerwów", z silnych emocji, tak negatywnych (np.
      czegoś się obawiają), jak i pozytywnych (np. oczekują czegoś, świąt, urodzin,
      wyjazdu), ale też "z solidarności", czyli przejmując silne emocje rodziców,
      kompletnie ich nie rozumiejąc (ja takie mam, sama taka byłam)

      sądzę też, że tego typu "choroby" trzeba oddzielić od prawdziwych infekcji, tym
      bardziej, że zazwyczaj nie mają one jakiegoś ciężkiego przebiegu, i raczej nie
      stwarzają zagrożeń (są to najczęściej gorączki bez przyczyny, wymioty,
      rozwolnienia, bóle brzucha)

      dla takiego dziecka dodatkowym obciążeniem jest, jeśli zauważy, że "kieruje
      otoczeniem", czyli, że "to ode mnie zależy, czy mama pójdzie, czy nie",
      taka odpowiedzialność przytłacza dziecko, i będzie jeszcze gorzej...

      sądzę też, że żadnym przestępstwem nie jest pozostawienie chorej (nie: ciężko
      chorej, takiej, której nie wiadomo, co jest, i w którym momencie trzeba zabrać
      do szpitala, tylko ot gorączkującej, czy mocniej przeziębionej) córki z
      opiekunką, którą dobrze zna i którą lubi
      zawsze można zadzwonić po godzinie, czy wszystko ok, w razie potrzeby wrócić
      wcześniej

      ma to takie dobre strony, że
      a) zdejmujemy z dziecka odpowiedzialność - nauczy się, że jak coś ma nastąpić
      (coś złego czy coś dobrego), to nastąpi, przyzwyczai się, ze niektóre rzeczy są
      nieuchronne; taka wiedza przydaje się, kiedy trzeba będzie dziecko przekonać,
      że codziennie nalezy jednak pójść do przedszkola, później do szkoły...
      b) taka "choroba z nerwów" będzie występowało rzadziej, będzie "mniej
      dramatyczna" (bo jak coś nie działa...)
      c) matka zachowuje poczucie kontroli nad sytuacją (przecież mogła zostawić
      dziecko z opiekunką, nie była zmuszona do niczego, jeśli jednak została w domu,
      to dlatego, że sama tak zadecydowała)

      reasumując: traktować sytuację jako zadanie do rozwiązania, gdzie ty, jako
      matka, masz prawo wyboru, decyzji, działania - ale jak już zadecydowałaś, to
      nie narzekaj na nikogo, ani na dziecko, ani na pradziadka ;o)

      no i, być może: pracować nad tym, żeby mieć zaufanie do opiekunki
      może trzeba będzie zmienić nianię, a może tylko własne nastawienie...

      pozdrawiam
      Judyta
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka