jktasp Re: Trefne dziecko?? 02.01.06, 16:44 To i tak masz dobrze, bo choc coś jak piszesz miałaś idealnie. Mnie mój młody nauczył jednego: planować to ja sobie mogę.... wirtualnie.A w ogóle to i tak masz dobrze, bo Sylwestra miałaś załatwionego) ja mam też "Załatwionego, dzięki mojemu mężowi, poważnie niedowidzącemu, który w takie dni staje się nie do zniesienia, a poza tym jest mrukiem jakich mało, tylko w Święta , Sylwestra i na wszelkich imprezach.Trzymaj się) Odpowiedz Link Zgłoś
melka_x Re: Trefne dziecko?? 02.01.06, 17:02 > Jestem mama prawie dwuletniej dziewczynki. Dotychczas moje zycie bylo bardzo > uporzadkowane i niemal idealne. Wszystko bylo swietnie zaplanowane. Trzeba być szalonym albo niespełna rozumu, żeby nie przewidzieć, że po urodzeniu dziecka nic nie będzie już tak uporządkowane, niemal idealne i świetnie zaplanowane jak kiedyś. Jeśli dałaś się ponieść wizji macierzyństwa z reklam pampersów czy telenowel pretensje za skrzeczącą rzeczywistość miej jedynie do siebie. I zostaw sobie to rwanie włosów z głowy na prawdziwą okazję, bo inaczej jak nazwiesz swoją córkę, kiedy poważnie Ci zachoruje? Skoro teraz jest już 'nieudana' i 'trefna' z powodu gilów w nosie, to rozumiem, że w przypadku ciężkiej, zagrażającej życiu choroby (czego Ci w żadnym razie nie życzę) uznasz ją za genetyczny odpad? Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: Trefne dziecko?? 02.01.06, 17:07 mamy rozne odczucia. Ale zaiste nie przyszlo mi do glowy na mysl ze mam trefne dziecko bo choruje. Nie mam chorowitych dzieci, za to mam kilkoro, co oznacza, ze zawsze ktos smarcze- no i co? i nico. Owszem bylam zawiedzina, gdy cos upragnionego mnie omija- ale generalnie sie staram nie szukac ofiary- raczej sie naburmuszam, wymagam by mnie zalowano a ze dlugo tak nie potrafie, to i szybko mija. Chociaz nie wykluczam, ze fakt ze nigdy nie bylam zorganizowana, zaplanowana i uporzadkowana tez ma cos do rzeczy. Zgadzam sie z melka mamomulatki- moze czas sie rozstac z wizja macierzynstwa z reklam? Odpowiedz Link Zgłoś
rita75 widzę, że kochanica_francuza się rozmnożyła 02.01.06, 17:34 Widzę, że kochanica_francuza się rozmnożyła, oj niedobrze...świat zaleje glupota. Podpucha, w dodatku prymitywna. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: Trefne dziecko?? 02.01.06, 18:16 Do odczuć prawo masz. Masz prawo być zła, że coś Ci się gdzieś tam nie udało. Jednakowoż Twoje życie już nie jest aż w takim stopniu uporządkowane i zaplanowane, jak wcześniej. Świat staje na głowie nawet wtedy, kiedy się kota do domu sprowadzi, a co dopiero nowego obywatela III RP ściągnie się na świat ) Nie mówię, żeby zaraz absolutnie wszystko podporządkować dziecku, bo to ześwirować można, ale plany uelastycznić, wziąć pod uwagę inne, niż zaplanowane, okoliczności, przygotować plan awaryjny. Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: Trefne dziecko?? 02.01.06, 18:36 Wiesz co, wszystko bym zrozumiała, ale nie to określenie: trefne, nieudane.. Straszna egoistka z Ciebie. Mam dwójkę dzieci, pierwsze chorowało przez cztery lata non stop z przerwa na wakacje, drugie choruje prawie od urodzenia z przerwa na wakacje... No i co mam zrobić? Powiesić się? Nawet nie mam wychowaczego, bo umowy mi nie przedłuzono ze względu na zwolnienia, które musiałam brać by opiekować się chorym synem. Często jestem zła na swoje dzieci, ale tak ogólnie: czemu te choróbska tak się ich czepiają itp. Ale generalnie uważam że jestem szczęściarą, mam cudowne dzieci i baaardzo mocno je kocham. Gdybyś napisała: jestem zmęczona moją dwulatką, jest absorbująca, rozrabia itd, współczułabym Ci, sama mam taką córę, ale piszesz na forum, że masz chorowite dziecko i jestes za to na nie wściekła, uważasz, że jest nieudane, przemyśl sobie jeszcze raz swój stosunek do córki,naprawdę. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_mulatki Re: Trefne dziecko?? 02.01.06, 18:47 A skad wiesz, ze ja jestem egoistka? Zajmuje sie mala na ile mi tylko czas po pracy pozwala. Corcia ma zapewniona najlepsza opiekunke. Naprawde nie mozna sie tutaj wyzalic? Wydawalo mi sie, ze w opisie jest cos na temat podzielenia sie troskami. Ale widac pomylilam sie... Potraficie tylko napadac i krytykowac. Panie idealne. Sorry, ja idealna nie jestem i nie zamierzam udawac, ze jest inaczej. Pewnie, ze zazdroszcze matkom, ze maja zdrowe i odporne dzieci. Ze moga z nimi robic mnostwo innych rzeczy niz pojenie ich kolejnym syropem na kaszel. A co do planowania, to po prostu mam taki charakter. Lubie planowac, wlasciwie robie to bezwiednie. I teraz ogarnia mnie bezsilnosc z powodu corci, ktorej slaba odpornosc potrafi rozwalic wszystko. Ja jej nie winie, ja tylko mowie jak to wyglada. Nigdy nie daje jej do zrozumienia, ze jest "trefna". Ale wy nawet nie probujecie nie mnie zrozumiec. Jestem juz tym zmeczona i mam dola, ot co. Odpowiedz Link Zgłoś
twinmama76 Re: Trefne dziecko?? 02.01.06, 19:12 mama_mulatki napisała: > A skad wiesz, ze ja jestem egoistka?(...) no cóż pewnie wysunęła takie wnioski po przeczytaniu twoich złotych mysli np.: > Dotychczas moje zycie bylo bardzo uporzadkowane i niemal idealne. Wszystko bylo swietnie zaplanowane. Takze dziecko. Moja corka jest sliczna dziewczynka podobnie jak jej ojciec (jego dziadek byl Murzynem) egzotycznej urody (...) Pozostaje tylko pytanie co by było, gdyby córeczka była chłopczykiem bynajmniej nie egzotycznej, ale przerażająco przeciętnej nadwiślańsko-przaśnej urody? >Mala zawsze byla chorowita. Potrafila pokrzyzowac nam plany bo dostawala naglej goraczki i dupa.(...) faktycznie złośliwa bestia. Moje dzieci też potrafią złośliwie zacząc się dusić w środku nocy i kurcze muszę wstawać, inhalacje im robic, a czasem nawet po pogotowie dzwonić. A wiedzą bestie, że lubie pospać > Staram sie byc dobra matka ale czasem nie moge sie oprzec wrazeniu ze moja corka jest po porstu nieudana.(...) > Nigdy nie daje jej do zrozumienia, ze jest "trefna". Kobieto to, co piszesz jest po prostu przerażające. I wbrew pozorom Verdana chyba nie pisała o tym samym co ty. Jasne, że możesz byc rozgoryczona, gdy plany się walą, możesz mieć pretensje do losu i klnąc sobie do woli. Ale obwinianie o to dziecka kwalifikuje sie do leczenia psychiatrycznego. Odpowiedz Link Zgłoś
pade Ale komu Ty zazdrościsz? i czego? 02.01.06, 19:18 Ja nie znam matki, której dzieci by nie chorowały, i to przynajmniej raz w miesiącu. To jest norma!!! Spytaj pediatry. Napisałam, że jestes egoistką, bo forma w jakiej się wyżaliłaś pozostawiała wiele do życzenia. Ja też się tu żaliłam na swoją córę, ale nie w ten sposób. Użyłaś trefnego określenia. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_mulatki Re: Ale komu Ty zazdrościsz? i czego? 02.01.06, 21:24 A ja mam mega dola i naprawde nie w glowie mi teraz adekwatny dobor slow. Wystarczy jedno slowo, zebyscie mnie z blotem zmieszaly i oskarzyly o trollowanie. Dzieki, naprawde mozna u was liczyc na pomoc.... Odpowiedz Link Zgłoś
czajkax2 Re: Ale komu Ty zazdrościsz? i czego? 02.01.06, 21:45 mamo mulatki naprawde nie masz tu sie czego dołowac. po prostu po raz kolejny potwierdza sie teza ze nie kazdy moze (niektórzy wręcz nie powinni) byc rodzicami. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_mulatki Do czajki 02.01.06, 22:25 A ty jestes taka super? Nigdy dola nie zlapalas? A moze poprostu nie wiesz co to ludzka wrazliwosc. Bo ludzie wrazliwi maja rozne stany emocjonalne, wiesz? I nie masz prawa mi mowic, ze ja sie nie nadaje na matke. Jestem swietna matka. Nie wyzywam swoich emocji na dziecku. Wolalam na forum, ale widze, ze tu mozna tylko sie przechwalac jak sie jest idealnym. Ty chyba sama masz jakies kompleksy, ze teraz mi takie rzeczy wypisujesz. Nie probuj sie dowartosciowywac moim kosztem. Dobrze, ze wsrod niektorych znalazlam zrozumienie. dziekuje wam bardzo, naprawde. Odpowiedz Link Zgłoś
czajkax2 Re: Do czajki 02.01.06, 22:37 hehe a kto tu cię zrozumiał?????? widze ze mnie wyralas jako kozła ofiarnego Nie jestem ideałem,często mam dosc wszystkiego, a córki w szczególności. Ale nigdy nie wypowiadałam sie na jej temat ze jest ferelna,ze krzyzuje mi plany itp. Nie jestes świetną matką. Przykro mi,bo to cię zaoli,ale nie jestes. Mało tego, nie jestes nawet dobra matka pisząc takie rzeczy o swoim dziecku. rozumiem ze człwoeik chce sie wyzalic,po to forum jes. ale ty sie nie wyzalałas,ze masz cięzko,ze dziecko ci choruje ,tylko wyzalalas sie ze masz ferelne i niefajne dziecko. a to kolosalna różnica. takim osobom moja ludzka wrazliwość nie przysługuje. moja ludzka wrazliwość i moje serce krwawi nad tym dzieckiem,o którym tak podle piszesz. od kiedy przeczytalam twój post, cały czas mysle o twojej córeczce. dybym wiedzała kim jestes,to bym zawiadomila odpowiednie władze o tym ze mozliwe ze dziecku dzieje sie krzywda. przeczytaj jak napisalas o calej sytuacji i zastanów sie czy gdyby to pisal ktos inny, to czy nie pomysłalabys tak samo. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_mulatki Re: Do czajki 02.01.06, 22:42 Guzik o mnie wiesz. Jako o osobie i jako o matce. A mojemu dziecku mozesz wspolczuc co najwyzej, ze choruje. Styl mojej wypowiedzi na forum nijak sie ma do mojej milosci do corki i tego jaka matka jestem dla niej. Nie musze nad nia cwierkac na forum, zebys sie przekonala jak swietna matka jestem. A ty jestes poprostu zajadla i nie chcesz zrozumiec innego czlowieka. Odpowiedz Link Zgłoś
czajkax2 Re: Do czajki 02.01.06, 22:47 co ci zalezy co ja mysle o tobie? Wazne ze sama wiesz ,ze jestes idealna i nieskazitelna. no wybacz,ale twój post to pop rostu jedna wielka parodia. jezeli to jest miłosc do dziecka,to jak piszesz i oczym piszez,to dziękuje bardzo. wazne ze ty jestes przekonana ze jestes świetną matką. tylko zastanów sie dlaczego to tylko wyłącznie twoje zdanie? Nie wiem, naprawde, odmalowalas straszny obraz sieie. nie matki zmęczonej- tylko matki obwiniającej dziecko o swoje pokrzyzowane plany. Okropnośc. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_mulatki Re: Do czajki 02.01.06, 22:50 Wcale nie jestem idealem. Ale stram sie byc jak najlepsza matka. A ty nie umiesz odczytywac intencji w tescie pisanym. I nic mnie nie obchodzi co taka osoba jak ty o mnie mysli. Nie chce mi sie z toba dalej dyskutowac, bo nie wiedzac czemu uwazasz mnie za zla, wredna matke, ktora nie kocha swojego dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
czajkax2 Re: Do czajki 02.01.06, 23:07 moze i i nie umiem odczytywac intencji w słowie pisanym,chociaz do tej pory nie mialam z tym problemów. a moze ty nie umiesz zawrzec swoich ointencji, w tym co piszesz? Uwazam cię za złą matkę, o taki obraz przedstawilas w swoim pierwszym poście. Obraz ciebie biorę z wiadomości ktore zawrzesz w swoich postach. bo niby skąd mam brac? Odpowiedz Link Zgłoś
m_o_k_o Re: Trefne dziecko?? 02.01.06, 19:14 A ja poniekąd rozumiem mamemulatki. Ja też jestem zmęczona macierzyństwem i to bardzo, czasem mam ochote pozbyc się mojego dziecka na dłużej np. kilka dni. Zbyt wiele mam obowiązków i zbyt mało czasu a co z tym sie wiąże popadam w same zmartwienia, moze depresję ? Przeciążenie organizmu daje znać niestety a kto cierpi dziecię ? chyba nie, nie okazuje mu złości, kto cierpi JA i mój mąż, bo moje nastroje lądują na niego i czesto dochodzi między nami do sporów. Mój syn ciągle chorował ( 5 lat non stop) czułam się źle bo ciągle coś było nie tak. Ileż można znosic chorób, cierpień, zaniedbywania pracy, siebie ? o ja mam dość. Czuje zmęczenie, tym bardziej, ze mój mąz niewiele mi pomaga w domu jest gościem. . . . i wszysko spada na moje barki. Czy moje dziecko jest trefne ? nie nie jest, czy ja jestem trefna ? kto wie, w każdym bądz razie nie czuje się dobra matką, chciałabym aby mój syn miał to na co zasługuje. Odpowiedz Link Zgłoś
marripossa Re: Trefne dziecko?? 02.01.06, 19:33 Wyrośnie z tego. Moj syn też zawsze się musial rozchorować (na zlość?? akurat w piątek lub w sobotę, gdy mialam zaplanowane wyjście. Przestalam więc planować i wychodzić na imprezy w te piątki czy soboty kiedy nie byl chory. Teraz też (ma 10 lat) z reguly jak sie ma rochorowac to zaczyna się to pod koniec tygodnia, no ale teraz jest to może ze 2-3 razy w roku a nie co parę tygodni. Odpowiedz Link Zgłoś
ledzeppelin3 Re: Trefne dziecko?? 02.01.06, 21:16 Mmao mulatki, a było się bzykać z Murzynem???Teraz masz karę! Pewnie poleciałaś na opowieści o długiej fujarze Murzynów, przyznaj się!!!!! Musisz wiedzieć, że oprócz bzykania sa na tym świecie inne wartości: przyjaźń, zaufanie, dobroć, poczciwość!!! W tej chwili przemyśl swe karygodne zachowanię się. Może dzidzi mogłoby wystąpić w reklamie, że niby Polska jest taka politykal corekt? Miałabyś choć trochę kasy z tego interesu.... Odpowiedz Link Zgłoś
niepytana Re: Trefne dziecko?? 03.01.06, 05:48 ledzeppelin3 napisała: Może dzidzi > mogłoby wystąpić w reklamie, że niby Polska jest taka politykal corekt? Buahahahahaha. Zobaczyla zaba ze konia podkuwaja i sama nogi podstawia. Ucz sie od lipcowej ty trombo jeryhunska ze jak siem jusz cos piszem f jakims jensyku to sie blenduf nie wali hehehehehe. "politykal corekt"??? What the f..k is that??? Juz coorva nie moge z tym Polgielskim hehehehehe. Odpowiedz Link Zgłoś
purple_haze Re: Trefne dziecko?? 03.01.06, 13:17 Juz coorva nie moge z tym Polgielskim hehehehehe a Twój angpolski jest okiej? ;P Odpowiedz Link Zgłoś
ledzeppelin3 Re: Trefne dziecko?? 03.01.06, 21:06 Że niby politykal korekt to zbłędem jest? Ajajaj.... A jak potrzeba to napisać, żeby było korekt? Ja to się lubię uczyć co i rusz czegoś nowego. Odpowiedz Link Zgłoś
niepytana Re: Trefne dziecko?? 04.01.06, 15:43 ledzeppelin3 napisała: > Że niby politykal korekt to zbłędem jest? Ajajaj.... > A jak potrzeba to napisać, żeby było korekt? Ja to się lubię uczyć co i rusz > czegoś nowego. "Korekt"? No nie bardzo hehehehehe, bo bylo "corekt" hehehehehehe. A jak sie towarzyszka uczyc lubi to zapraszamy do spoldzielni Lingwista. Umiesz dobrze po polsku??? To sie tego trzymaj i nie wtryniaj polgielskiego i sie nie kompromituj hehehehehehe. "Politykal"??? Buahahahaha. To to nie jest po polgielsku??? Ajajaj... Salwa smiechu. Odpowiedz Link Zgłoś
ledzeppelin3 Re: Trefne dziecko?? 04.01.06, 22:38 Teraz to mię się przykro okropnie zrobiło(( A ja myślała, że na takim fajoskim forum to mnie zrozumią i nikt nie wyśmieje(( Odpowiedz Link Zgłoś
ledzeppelin3 [...] 05.01.06, 17:26 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
niepytana [...] 05.01.06, 17:43 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
sowa_hu_hu TREFNE??? 05.01.06, 17:47 kurcze ja w domu mam diabełka totalnego i przyznaje ze często mam ochote od niego odpocząc bo bywa nieznośny i nie do wytrzymania... ale nigdy nie powiedziałabym że mam trefne dziecko... dzieci różne są... gdybym juz miała kogoś winić za to ze dziecko choruje to raczej czynniki zewnętrzne ale nie dziecko... no bo co dziecko jest winne? przeciez nie robi ci tego specjalnie... pewnie tez byłabym rozczarowana ze nie udał mi sie już któryś z kolei wyjazd ale żeby winić dziecko to juz przesada... zycze jednak zeby dziecko mniej chorowało a zeby tobie sie udał wyjazd i zebys sie mogła odstresowac Odpowiedz Link Zgłoś
anna-pia a ja się czepnę OT 02.01.06, 21:17 Twoja córeczka jest pewnie prześliczna, ale skoro jej pradziadek był Murzynem, to pewnie sama Murzynki ani nawet Mulatki nie bardzo przypomina Czyżby ktos ci dokopał (pewnie zawistna mamusia przaśnej mysioblond córeczki, takiej, co to tyje przechodząc koło półki ze słodyczami)? Wrzuć na luz, moje wredniasy chorują na okrągło, a jak nie chorują, to podejrzewam spisek - i wtedy ja się rozkładam ze zmęczenia po ich chorobach. Kiedy rodzi się dziecko, wszystkie plany możesz sobie o kant d....y potłuc, bo do niczego innego się nie nadadzą. Pomysl raczej, że za kilkanaście lat będziesz dumna ze swojej córki, najładniejszej w okolicy, i że twój mąż będzie musiał uzbroic się w kij, żeby chłopaków od niej odganiać Nooooooooo? Lepiej ci troszkę? Odpowiedz Link Zgłoś
dixi74 Ja- trefne dziecko. 02.01.06, 21:41 Jestem 30-to letnim trefnym dzieckiem. Jestem, bo niektóre rzeczy jeszcze we mnie tkwią i nie sposób z nimi walczyć. Dobrze, że przynajmniej uwaźasz, że Twoje dziecko jest ładne- jeden kamyk mniej. Dla moich rodziców każda choroba- to był k ł o p o t. Nie- przykra rzecz, która przytrafiła się dziecku, nie sytuacja, w której dziecko potrzebuje szczególnie dużo czułości, ciepła i wsparcia- bo przecież nie chciało do jasnej anielki zachorować, tylko- kłopot. Wiesz, jak czuje się twoje dziecko, gdy manifestujesz mu swoją niechęć, bo śmiało wkroczyć ze swoją chorobą w Twoje wspaniałe plany? Może napiszesz, ja ci chętnie opowiem. Ja- trefne dziecko. Odpowiedz Link Zgłoś
czajkax2 Re: Ja- trefne dziecko. 02.01.06, 21:46 Dixi ja cię bardzo prosze napisz mejla do autorki watki o swoich odczuciach,moze zrozumie jaką krzywde wyrządza tak kochanej przeciez córeczczce. kochanej najmocniej na swiecie,tylko troszke trefnej. Mam nadzieje ze kobieta sie opamieta. Odpowiedz Link Zgłoś
nelinka29 Re: Ja- trefne dziecko. 06.01.06, 01:42 O Boże, Boże. Zmiluj się nad ta kobietą. Tylko to przychodzi mi do głowy. Trefna z niej matka, oj trefna.... Odpowiedz Link Zgłoś
magdalenax Re: Ja- trefne dziecko. 03.01.06, 14:44 Tez bylam takim trefnym dzieckiem. W pewnym momencie balam sie mamie przyznac ze gardlo mnie boli. Mama miala dosyc moich nieustannych infekcji i nie umiala tego ukryc. To strasznie boli kiedy zle sie czujesz i potrzebujesz milosci a widzisz tylko zlosc i bezsilnosc rodzica. Dzieci zwykle choruja wtedy kiedy planujemy wyjazd lub super impreze. Ja podchodze do tego juz na spokojnie moze dlatego ze zdazylam sie wyszalec w zyciu i dlatego ze pamietam jak sie czulam jako dziecko. A tak przy okazji, moja pediatra twierdzi ze dziecko z katarem moze chodzic na spacery no chyba ze pogoda jest wybitnie nieprzychylna. Magda Odpowiedz Link Zgłoś
jakoma Re: Trefne dziecko?? 02.01.06, 22:04 nooooooooo ja to mam dopiero zle,mi trafily sie dwa trefne egzemplarze,pierwszy urodzil sie wczesniakiem z wylewami 4i2st,niedotlenieniem mozgu i zapaleniem opon mozgowych,planowalam,ze bedziemy sobie beztrosko spacerowac z wozeczkiem a tu szpital,rehabilitacja i korowody od lekarza do lekarza,na szczescie wszystko mial na swoim miejscu wiec duzo odemnie zalezalo i udalo mi sie go uratowac przed kalectwem. a za dwa lata zawital do mnie drugi egzeplarz i jak przywital domostwo to zaczal sie drzec i tak sie darl przez prawie 6 miesiecy i znowu zamiast sielanki z niemowlakiem i starszym bratem byl koszmar i chwile wytchnienia podczas badan bo egzeplarz uspokajal sie podczas wizyt u lekarzy. kurcze nigdy wczesniej nie przyszlo mi do glowy,ze moje dzieci sa trefne czy wybrakowane,albo na zlosc moim sielankowym planom robia,zawsze myslalam,ze moze to wszystko co sie stalo z synem to moja wina,albo zwyczajnie zycie juz takie jest,ze nie zawsze jest rozowo.corka tez byla dla mnie rozdartym kudlaczem,ale nigdy trefna poprostu przywyklam,ze sie drze i czekalam az jej minie to i minelo w koncu.teraz juz wiem mam trefne dzieci,))))))))))))) i jeszcze na zlosc caly rok zdrowe tylko w lipcu lapia angine,a na wigilie tez angine i do sylwestra nie chca wyzdrowiec,zmije jedne no,wezme je chyba zareklamuje i na nowe wymienie.jak myslicie czy na 4,5 latka obowiazuje jeszcze rekojmia,bo dwulatka to chyba jeszcze na gwarancji.napiszcie pocieszcie mnie ,ze jeszcze moge cos z tymi moimi gadzinami zrobic. pozdrawiam mame mulatki i dziekuje za uswiadomienie,ze mam trefne gady dwa. Odpowiedz Link Zgłoś
palka_zapalka Re: Trefne dziecko?? 02.01.06, 22:06 Dziecko nieraz pokrzyzuje ci plany bo zwykle cos wypada , ale chcac miec dziecko powinnas sie spodziewac ze świat sie zmienia po jego nardzeniu. Kiedy moja córka zachorowałaby własnie w sylwestra to nie pomyslałabym cholera nie pujdę tylko pierwsze co mi sie nasuwa to biedna chora. Jak dla mnie ten post to prowokacja bo jakoś trudno mi uwierzyc w to co piszesz Trefna i felerna matko. Odpowiedz Link Zgłoś
edycia274 to ja tez mam 02.01.06, 22:11 Chyba trefne dziecko, bo od urodzenia lezalam z nia 5 mies w szpitalu i walczylam o zycie - i pewnie pokrzyzowala mi plany, do tej pory ciagle jezdzimy po szpitalach i co tez mi przeszkadza,, tak? bo ja rozumiem ze Twoje trefne dziecko to wrzod na dup...e ? tak? nie trzeba bylo sie tegowwac i zachodzic w ciaze, ja bym w zyciu o Swoim dziecku tak nie pwoiedziala, a od kad mala jest na swiecie moge na palcach policzyc moje wyjscia z mezem, pozdr, i caluski dla Twojego kochanego dziecka Odpowiedz Link Zgłoś
zuzaabc Re: Trefne dziecko?? 02.01.06, 22:27 to jakas podpucha. nikt normalny nie napisalby czegos takiego Odpowiedz Link Zgłoś
jakoma Re: Trefne dziecko?? 02.01.06, 22:41 tez tak mysle,to napewno jakas prowokacja. a zapomnialam dodac mam w domu jeszcze trefna bokserzyce w prezencie sylwestrowym zrzarla nam pilota tylko kilka guzikow jej nie smakowalo to wyplula i teraz troche sie o nia boje bo jak nam zacznie chorowac albo jej sie baterie w brzuchu wyleja.najbardziej mnie ucieszy jak zacznie swiecic w koncu jakis porzytek z niej bedzie a nie same szkody.a skad mam tego wrednego psa oczywiscie moj synek (trefny jak sie tu dowiedzialam)zamowil go sobie na mikolaja i to juz pewne trefny mikolaj mu go przyniosl,bo tylko trefny mkolaj moze spelniac szalone mazenia 3 latka,ale czego sie nie robi z milosci do dzieci.nawet tego podlego,wrednego,chrapiacego,sikajacego z zemsty po katach,plaskatego ryjka pokochalam.eeeeech przyznam sie uczciwie jestesmy wybrakowana rodzina,sami sobie komplikujemy zycie. Odpowiedz Link Zgłoś
ninka71 Re: Trefne dziecko?? 02.01.06, 22:33 rozumiem Twoje rozgoryczenie, jeszcze nie jedna zabawa przed Tobą ,a dziecko - to TWOJE CHORE DZIECKO nie ma takiego drugiego na świecie,kochaj ją taką jaka jest i właśnie w chorobie potzebuje Ciebie najbardziej.Nie zaplanujesz sobie życia w 100% , nawet jakbyś bardzo tego chciała, a dzieci zmieniają nasze poukładane życie i staraj się znależć w tym dobre strony , zaakceptuj to że już nie będzie tak samo jak przed dzieckiem- stałaś się odpowiedzialna za małe życie i nikt Cię z tego obowiązku nie zwolni.Kochaj córcię,przecież nie choruje Tobie na złość. Zyczę Ci siły i optymizmu , na pewno nie jesteś wyrodną matką, może tylko trochę zagubioną i zmęczoną-głowa do góry Odpowiedz Link Zgłoś
mama_mulatki Re: Trefne dziecko?? 02.01.06, 22:39 Dzieki ninka71. To prawda co piszesz. Jestem juz tym zmeczona. Ale kocham swoja coreczke bardzo. Nigdy nie dalam jej odczuc, ze krzyzuje moje plany, ze jest jakakolwiek przeszkoda w moim zyciu. Czasem dopadaja mnie takie doly jak ten teraz. Ale mam nadzieje, ze podzwigne sie z tego. Odpowiedz Link Zgłoś
ninka71 Re: Trefne dziecko?? 02.01.06, 22:43 kochaj córcię i niech będzie dla Ciebie najważniejsza, jeszcze niejedna impreza przed tobą, a kiedyś zatęsknisz za małym człowieczkiem-korzystaj z tego że teraz jest taka całkiem Twoja . Odpowiedz Link Zgłoś
mama_mulatki Re: Trefne dziecko?? 02.01.06, 22:45 Kocham ja calym sercem. Ale czasem juz mi rece opadaja. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
ninka71 Re: Trefne dziecko?? 02.01.06, 22:48 czasami każdej opadają, nawet tej najbarzdiej uśmiechniętej , nie ma idealnych matek i idealnych dzieci, każdy ma jakeś kłopoty tylko nie każdy daje poznać innym.Głowa do góry a tak wogóle to małe dzieci mały kłopot a duże dzieci duży kłopot - i niestety to prawda-pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
czajkax2 Re: Trefne dziecko?? 02.01.06, 22:50 mama_mulatki napisała: > Kocham ja calym sercem. Ale czasem juz mi rece opadaja. Pozdrawiam. I widzxisz po tej wypowidzi ukazuje się zupełny inny obraz ciebie. matki zmęczonej, zestresowanej,ale kochającej. Moze po prostu niefortunnie napisals ten pierwszy post? Odpowiedz Link Zgłoś
lgosia1 Re: Trefne dziecko?? 02.01.06, 23:36 mamo_mulatki. Każda z nas miała i ma w swoim życiu bardzo różne myśli. Po prostu niektórych myśli nie wolno wypowiadać na głos. Nie w ten sposób. Czasami na siłę, trzeba starać się zmienić swoje myślenie, szczególnie jeśli chodzi o dziecko. Dziecko jest bezradne, niewinne, całkowicie uzależnione i całkowicie ufające opiekunom, czy rodzicom. Jeśli już masz takie myśli to naprawdę warto przemyśleć jakąś psychoterapię. Bo w tej konkretnej chwili to cierpisz na pewno psychicznie bardziej ty niż dziecko. Nie dość, że cierpisz z powodów jakie opisałaś, to za chwilę zaczynasz cierpieć dlatego, że pozwoliłaś sobie uzewnętrznić takie myślenie. Sama intuicyjnie czujesz, że tak nie powinno się myśleć. Matka w depresji, nie mogąca lub nie potrafiąca w nieszkodliwy dla dziecka sposób wyrazić swoich frustracji jest jak bomba z opóźnionym zapłonem. Musisz nauczyć się radzić sobie z takimi odczuciami i wierzę, że dojdziesz również do tego, że pewnego dnia w ogóle stłumisz totalnie takie odczucia. Ale uważam, że naprawdę potrzebujesz pomocy fachowca, który wskaże jak sobie w takich sytuacjach radzić. A do wszystkich mam krzyczących.... Ile się czyta wątków o rzekomej normalności dawania dziecku klapsa w tyłek. Nigdy na tych wątkach nie spotkałam się z jakąś poważniejszą krytyką takiego postępowania. Jedni radzą sobie z frustracjami dając dziecku klapsa w tyłek, inni nazywając dziecko trefnym. I jeden i drugi sposób wart jest skorygowania przez jakiegoś dobrego psychoterapeutę Odpowiedz Link Zgłoś
edycia274 Re: Trefne dziecko?? 02.01.06, 23:16 to naprawde musi byc prowokacja, bo , ktora matka tak nazwie Swoje dziecko, ciekawe co by powiedziala , gdyby przeszla tragedie z chorobami dzieci jakie przechodza matki????? Odpowiedz Link Zgłoś
aga55jaga Re: Trefne dziecko?? 02.01.06, 23:30 dajcie spokój może i prowokacja ale porusza jedną istotną kwestię. Taką, że każda a przynajmniej częśc z matek ma czasami dośc swojego dziecka (ze mną włącznie niestety. Nie jesteśmy aniołkami a kobietami czasami umęczonymi wybrykami, emocjami i chorobami naszych dzieciaków. I ten wątek w jakiś tam sposób nam (a przynajmniej mi) przypomina. Każdy z nas ma doły a czy mama mulatki to prowokatorka czy nie to już inna kwestia. Ja za każdym razem kiedy moje dziewczynki zachorują - a są to przeróżne sytuacje życiowe, i mówię teraz poważnie dziekuję Bogu że to tylko jakieś tam przeziębienie, zapalenie oskrzeli czy nawet płuc, że da się to wyleczyc. Pozdrawiam was mamuśki Odpowiedz Link Zgłoś
julia246 Re: Trefne dziecko?? 02.01.06, 23:46 I to mówi matka??? SZOK. Mam nadzieję, że to mało śmieszna podpucha. Ale jeśli to prawda, to współczuję dziecku. Mamusia woli durną potańcówkę, od własnego dziecka. To nie jest wina dziecka, ogarnij się kobieto!!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
aada100 Re: Trefne dziecko?? 03.01.06, 00:48 Polecam Ci forum "Strata dziecka, chore dziecko" Po przeczytaniu paru postów od razu pokochasz jej katarki, kaszelki, gile do pasa. Będziesz dziękować za nie Losowi! Odpowiedz Link Zgłoś
denay A swietosc z Was az kapie... 03.01.06, 02:06 ... do obrzydliwosci Poprawne politycznie i spolecznie MAtkiPolki NieustajacoCierpliwe... Odpowiedz Link Zgłoś
rita75 Re: A swietosc z Was az kapie... 03.01.06, 12:21 > ... do obrzydliwosci > Poprawne politycznie i spolecznie MAtkiPolki NieustajacoCierpliwe... Nie badź śmieszna. Pewnie sililas sie na zlosliwosc, a wyszla zenada. Posty negujace stanowisko autorki wątku wynikają jedynie z czysto ludzkiego odruchu- niezaleznie, czy by chodzilo o chore dziecko, czy o chorego meza, ojca, czy tez matke, przyjaciole lub psa. Odpowiedz Link Zgłoś
purple_haze Re: A swietosc z Was az kapie... 03.01.06, 13:15 > Nie badź śmieszna. Pewnie sililas sie na zlosliwosc, a wyszla zenada. Posty > negujace stanowisko autorki wątku wynikają jedynie z czysto ludzkiego odruchu- > niezaleznie, czy by chodzilo o chore dziecko, czy o chorego meza, ojca, czy > tez matke, przyjaciole lub psa. i zupełnie, ani całkowicie nie chodzi o to, żeby skorzystać z okazji i zgłuszyć jaiś wyrzut sumienia, choćby i sprzed lat, który do tej pory przypomina, że matka też człowiek a nie piękna madonna z tyńca? takie współczucie przez net na odległość trąci raczej dobroczynnością na cudzy koszt. ciekawe, że niektóre z mam nie mają problemu ze słowem 'rozumiem', choć potem dodają 'ale'. no ale w necie można być za darmo i bez wysiłku pięknym, mądrym i bogatym; a dodatkowo anielsko dobrym, cierpliwym, szczupłym, zdrowym i idealem w każdej kwestii... tiaa Odpowiedz Link Zgłoś
rita75 Re: A swietosc z Was az kapie... 03.01.06, 13:51 > i zupełnie, ani całkowicie nie chodzi o to, żeby skorzystać z okazji i zgłuszyć > > jaiś wyrzut sumienia, choćby i sprzed lat, który do tej pory przypomina, że > matka też człowiek a nie piękna madonna z tyńca? być może....nie wnikam, co się w ciemnych glowach kłębi Odpowiedz Link Zgłoś
edytkus Re: Trefne dziecko?? 03.01.06, 04:19 Mamo Mulatki, nie mam co prawda chorowitego dziecka ale Cie rozumiem, a forumowymi zakonnicami sie nie przejmuj bo jak widac zawsze pierwsze rzuca kamieniem Co do problemow zdrowotnych to niestety trafil Ci sie taki egzemplarz ale moze z tego wyrosnie i pozniej bedzie okazem zdrowia? Inna sprawa ze dzieci nie-biale w przypadku pewnych chorob/doelgliwosci maja mniejsza odpornosc, czesciej choruja (np. powazne choroby serca), maja wyzszy wskaznik umieralnosci, maja wyzsze szanse na problemy powypadkowe, a ciemnoskorzy czesciej zapadaja na pewne formy raka. W USA to wlasnie im oraz latynosom zaleca sie przede wszystkim przechowywanie krwi pempowinowej potomstwa (szczegolnie jesli dzieci pochodza z malzenstw mieszanych). Oczywiscie w przyrodzie musi byc rownowaga wiec sa tez problemy ktore dotycza przewaznie bialych, np. bialaczka, wiec sie nie wystrasz na zapas Odpowiedz Link Zgłoś
twinmama76 Re: Trefne dziecko?? 03.01.06, 09:13 Edytkus, litości > dzieci nie-biale w przypadku pewnych chorob/doelgliwosci maja mniejsz > a odpornosc, > czesciej choruja (np. powazne choroby serca), maja wyzszy wskaznik umieralnosci > , maja wyzsze szanse > na problemy powypadkowe, a ciemnoskorzy czesciej zapadaja na pewne formy raka. Ta dziewczynka ewentualnie może miec odrobine ciemniejszą karnacje, ciemne oczy i włosy, finito. To jej _pradziadek_ był Murzynem. Nie sądzę, aby mała chorowała znacząco częściej niż inne dzieci, zresztą choćby na maleńkiej grupie "forumowych" dzieci widać, że tak nie jest. Nie uważam sie także za zakonnicę, matke o świętej cierpliwości itd. itp. Chociaz może powinnam, zważywszy wybryki moich dzieci (przypominam mój biedny piekarnik) dodając do tego ich przewklekłe dolegliwości. Chciałabym zauwazyć, że żadnej forumowiczki nie oburzył fakt, że mama_mulatki jest zmęczona, rozgoryczona, wściekła itd., a tylko i wyłacznie to, że obwinia dziecko. To jest taki mały szczególik, ale niezmiernie istotny. Wyobraź sobie, że Twoja córka złosliwie i naumyślnie rozwala ci dom, sika gdzie popadnie, a w dodatku perfidnie zaczyna chorować, gdy miałas inne plany. Wyobraź sobie, że to JEJ wina. Stąd juz tylko krok do myslenia "inni maja normalne dzieci, tylko ja mam takie felerne". Takie myslenie jest bardzo niebezpieczne, bo możemy podświadomie zacząc się mścic na dziecku, choćby karząc je brakiem czułości. Każda matka ma chwile, gdy nie darzy swoich dzieci zbytnią sympatią, ale powodem jest jakieś zachowanie, a nie dzieci jako takie. Odpowiedz Link Zgłoś
lastka Re: To może ja od strony chorowitego dziecka... 03.01.06, 10:51 Moa mama sama mnie wychowywała, od małego chorowałam, pierwszy raz zachorowałam jak miałam 3 miesiące, dostałam zapalenia płuc, lekarze nie dawali mi większych szans, wyszłam z tego, póżniej ciągnące się choroby, anginy, oskrzela itp, w końcu mama musiała wziąć urlop bezpłatny na trzy miesiące bo angina spadła mi na stawy i groził mi wózek inwalidzki, wyciągnęła mnie z tego, chorowałam bardzo długo, póżniej bylo trochę spokoju no i znowu się zaczęło angina, zastrzyki i szpital, miałam już wtedy 11 lat, nagły silny ból głowy, szpital przeprowadzili wszystkie badania, na szczęscie to tylko migreny w wieku 11 lat, póżniej tylko już te migreny mi dokuczały ale wiesz jakie to cierpienie dla matki jak widzi swoje dziecko zwijające się bólu i rzygajace przez dwa dni, póżniej znowu spokój , mam wyszła drugi raz mąż urodziła syna, i znowu wszystko się zaczęło, katarki, smarki sraczki, najgorsze było to, ze jak brat dostawał temperatury to żadne leki jej nie moigły zbić i dostawał w końcu drgawek, ratowały go jedynie kąpiele w chłodnej wodzie w wieku 3 lat brat miał guza na szyi tak dużego jak pięść, na szczęście porobili mu wszystkie badania , to okazało się, ze to wężły chłonne, przeleczyli i było ok, ale co mama się strachu najdła...póżniej znowu anginy, anginy, anginy i ziarnistości w krwi po antybiotykach itp, póżniej znowu ja guz na tarczycy operacja usunięcia tarczycy niedługo potem znowu u mnie problem, zawroty głowy bardzo silne, podejrzenie guza mózgu, badania wszystko okale zawroty nadal utzrymują się itd....w końcu operacja neurochirurgiczna, strach mojej mamy i obawa o mnie i wiesz co teraz mam 30 lat, mój brat 15 ale nigdy nie usłyszeliśmy od mamy , że jej sie takie trefne dzieci trafiły które cały czas chorują i za to dziękuję Ci mamo... Teraz sama mam córkę, Ola w marcu skończy dwa latka i też cały czas mi choruje, a to refluks, to gardło, to zapalenie oskrzeli, a w listopadzie jak zaczęła chorować to non stop sie ciągnie, najpierw oskrzela, póżniej zapalenie płuc, tydzień pochodziła do żłobka, i znowu kaszle, w piątek przed świętami była w żłobku, ale juz po świętach nie poszłyśmy bo mała dostała grypy żołądkowej, aż znalazłyśmy się w szpitalu, w szpitalu byłam i w dzień i w nocy, myłam się w szpitalnej toalecie w umywalce, ale nie narzekałam nie spałam w nocy bo pilnowałam małej, a jak wracałyśmy już ze szpitla to mała zarzygała mnie i siebie ale nie czułam do niej złości jedynie co to popłakałm się z bezsilności i strachu o własne dziecko bo chcieli mi ją położyć do szpitala zakażnego jeżeli po lekach by jej nie przeszło ot i wszystko i takie są właśnie uroki macierzyństwa, a Sylweter no cóż, też zostaliśmy w domu, bo mała niestety jeszcze miała biegunkę i nie mam do niej o to żalu, wolałam, żeby wyzdrowiała niż dobrą zabawę. Odpowiedz Link Zgłoś
edytkus Re: Trefne dziecko?? 03.01.06, 14:41 twinmama76 napisała: >> Ta dziewczynka ewentualnie może miec odrobine ciemniejszą karnacje, ciemne oczy > > i włosy, finito. To jej _pradziadek_ był Murzynem. mylisz sie, wystarczylo raz "wymieszac" geny i teraz juz nigdy nie wiadomo czy w ktoryms pokoleniu nie okaze sie ze "murzynskie" sa dominujace. > Chciałabym zauwazyć, że żadnej forumowiczki nie oburzył fakt, że mama_mulatki > jest zmęczona, rozgoryczona, wściekła itd., a tylko i wyłacznie to, że obwinia > dziecko. To jest taki mały szczególik, ale niezmiernie istotny. a ja nie sadze zeby matka rzeczywiscie obwiniala dziecko, jest sfrustrowana i potrzebuje pocieszenia ze nie tylko jej dziecko choruje w najmniej pozadanych momentach > Wyobraź sobie, że Twoja córka złosliwie i naumyślnie rozwala ci dom, sika gdzie > > popadnie, a w dodatku perfidnie zaczyna chorować, gdy miałas inne plany. nie musze wyobrazac, mam to na co dzien > Wyobraź sobie, że to JEJ wina. Stąd juz tylko krok do myslenia "inni maja > normalne dzieci, tylko ja mam takie felerne". > Takie myslenie jest bardzo niebezpieczne, bo możemy podświadomie zacząc się > mścic na dziecku, choćby karząc je brakiem czułości. > Każda matka ma chwile, gdy nie darzy swoich dzieci zbytnią sympatią, ale > powodem jest jakieś zachowanie, a nie dzieci jako takie. nie sadze zeby matka rzeczywiscie obwiniala dziecko, jest sfrustrowana i potrzebuje zapewnienia ze wbrew pozorom jej dziecko nie jest ewenementem a nie krytyki ze jest zla matka (jeszcze chwila a dorobicie sobie dorobicie teorie ze dziecko maltretuje ) Odpowiedz Link Zgłoś
twinmama76 bez jaj :-/ 03.01.06, 19:18 edytkus napisała: > > Wyobraź sobie, że Twoja córka złosliwie i naumyślnie rozwala ci dom, sika > gdzie > > > > popadnie, a w dodatku perfidnie zaczyna chorować, gdy miałas inne plany. > > nie musze wyobrazac, mam to na co dzien > Pragnę zwrócic uwagę na słowa _złosliwie_ i _naumyślnie_ Nie chce mi sie wierzyc, że naprawde tak myslisz. Ggdybym ja miała takie myśli przy mojej dwójce, to wylądowałabym w psychiatryku. Odpowiedz Link Zgłoś
czajkax2 Re: Trefne dziecko?? 03.01.06, 09:56 Edytkus jakie forumowe zakonnice? No róznie mnie nazywano,ale zakonnicą jeszcze nie Ja nie uważam ze macierzyństwo to sam miód, wychowywanie dziecka to ciężka i niewdzięczna praca,z uroczymi momentami,dla których warto się męczyć. ja teżbywam zmęczona,niewyspana, rozdrażniona. tez mam dosc bałaganu, tego ze mam niezłą aptekę w domu. też często pozbyłabym się małej chociaz na godzinę,zeby odpocząć. Itp itd. Ale nigdy nie myslałam ze moje dziecko jest nieudane czy ferelne,bo choruje, bo płacze i musze ją nosic pół nocy, bo znowy wsystkie oszczędności wydaliśmy w aptece. To ze ja jestem sfrustrowana i zmę zona, ze moje zycie odbiega od moich planów i marzen to NIE JEST WINA DZIECKA. obwinianie dziecka to naprawde niebezpieczna zabawa. Teraz obwiniamy za choroby, potem za to ze szef nie dał podwyzki, za to że mąż zdradza i odszedl do innej, za to ze nie ma pieniędzy, za to ze głód w etiopii. od obwniniania bardzo prosta droga do nienawiści. Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: Trefne dziecko?? 03.01.06, 10:05 Popieram, czajka w całej rozciągłości. Mnie szczerze mówiąc post autorki przeraził. A dlatego, że ona sama nie widzi już nic niewłaściwego w swoich słowach, a co za tym idzie pewnie i w swoim postępowaniu. Mam nadzieje, że przeczyta wszystkie odpowiedzi, przemysli co nieco i się opamięta. Odpowiedz Link Zgłoś
magdalenamk Re: Trefne dziecko?? 03.01.06, 10:15 Smutny ten wątek, albo to podpucha w marnym stylu, albo bardzo niedojrzała do swojej roli kobieta. Odpowiedz Link Zgłoś
majewska12 Re: Trefne dziecko?? 03.01.06, 11:04 Dziewczyno rozumiem chwile załamania, ale pomyśl jak Ty bys się zachowywała mając np. niepełnosprawne dziecko ? Czy odrzuciłabys je tylko dlatego, że wymaga ciągłej opieki ... ? Zajrzyj na chwile na inne fora a wtedy zrozumiesz, że masz w zyciu wiele szczęścia. Osobiście poniewaz pracujemy z mężem oboje wszystkie wolne chwile staramy się spedzać razem. I nidgy nie pomyślałam chyba, że z czegoś rezygnuję. W tym akurat przypadku to mój świadomy wybór. Do niedawna myslałam że mam zdrowe, żywe dziecko, które nie raz daje mi porządnie popalić swoją energią. Teraz nagle dowiaduję się, że jest bardzo poważnie chory, choć na zewnątrz tego po nim nie widać. I kocham go jeszcze bardziej, na zapas. I do głowy by mi nie przyszło by pomyśleć o nim tak jak Ty o córeczce. A choroba wiążę się z częstymi badaniami, pobytami w klinice, wydatkami... Odpowiedz Link Zgłoś
mosiia Re: Trefne dziecko?? 03.01.06, 11:26 Ja tylko nie rozumiem...jak mozna byc złym na małą istotę, że jest chore??? Ja nie wkurzam się, że mi chorobą dziecko pokrzyżowało plany - ja drżę o nią po prostu... Niestety choroby u dzieci mają różne powikłania... Cóż jest ważniejszegood zdrowia własnego dziecka?????????? Impreza? Jesuuuu. Nie pierwsza i nie ostatnia. Szkoda dzieci rodziców, którzy jeszcze nie dojrzeli do rodzicielstwa ot co. Odpowiedz Link Zgłoś
nocek1 Może się przyda ... kilka rad 03.01.06, 12:43 Oceniać Cię nie zamierzam, bo zrobiono to już ze sto razy powyżej. Mogę Ci tylko powiedziec że mój starszy syn ma dokładnie tą samą " przypadłaość" - choruje ciągle i na wszystko ... Czekałam kiedy wyrośnie - jeszcze się nie doczekałam. Przed każdymi wakacjami jestem chora z nerwów czy nie zachoruje przed wyjazdem. Ale lekka poprawa była po RIBOMUNYLU (kuracja 5-cio miesięczna), w tym roku pierwszy raz zaszczepiliśmy go na grypę - choruje nadal ale lżej - kilka dni i bez antybiotyku. Podaję mu multivitamol (młodszemu tran - bo na niego lepiej działa) Starszy we wrześniu pójdzie do szkoły, a ja do tej pory nie byłam na zwolniniu na dziecko - to się naprawdę da pogodzić - piszesz że masz opiekunkę więc w czym problem - do lekarza idziesz po południu, bo zazwyczaj i tak lepiej poczekać aż się troszkę rozwinie choroba lub bierzesz dzień urlopu ( w nagłych wypadkach), robisz elegancką rozpiskę opiekunce - z godzinami, dokładnym dawkowaniem leków lub dietą w razie biegunki i IDZIESZ DO PRACY !!! Ja zawsze jeszcze dzwonie z pracy - przypomnieć o antybiotyku itd Ja też lubię mieć wszystko zaplanowane - ale zazwyczaj dotyczy to wyjść i wyjazdów z dziećmi, dlatego zawsze bardzo przeżywam czy wszystko wypali, bo szkoda mi dzieci że nie skorzystają - ale zdarzyło nam się pojechać na kulig z zasmarkanymii trochę kaszlącymi dzieciakami - odchorowali to fakt, ale wspominali przez rok - ale z zastrzeżeniem że nigdy nie pakuję się z chorymi dziećmi na "imprezy zamknięte" - żeby nie zarazili innych dzieci !!! A na imprezy, wyjścia itd - po prostu zawsze zakładaj że będziecie na 50% - bo z dzieciakami nic nie zaplanujesz. A że przeżywasz i się denerwujesz ... to chyba normalne - ja też nie umiem wyluzować ... tylko któryś zakaszle czy powie, że go boli brzuch ... a mi się juz zapala w głowie żaróweczka "o matko znowu chory, może oskrzela, może rotawirus ..." - w nocy już nie mogę spać bo nasłuchuję.... mąż się puka po głowie "co przeżywasz - co będzie to będzie" - straaaasznie mu zazdroszczę tego spokoju i wtedy sobie myślę że jestem jakiś "wadliwy egzemplarz" ( ale JA NIE DZIECKO) - bo nie umiem podejść do tego bez stresu i przeżywania - i co z tego mam ?? - wrzody żołądka... he he ( co prawda te wrzody mam od studiów - ale jak sie denerwuję to mnie od razu brzuch boli) Pozdrawiam i spróbuj jakiejś kuracji uodparniającej - może cudu nie będzie, ale może choć trochę pomoże Odpowiedz Link Zgłoś
zuzik30 Wynajmij nianię 03.01.06, 12:47 Nie chcę cię osądzać-już wiele gromów tu padło. Skoro praca jest dla ciebie tak ważna to wynajmij nianię ,np emerytowaną pielęgniarkę z którą będziesz spokojnie mogła zostawić nawet chore dziecko. Tak byłoby chyba lepiej dla malutkiej z wielu powodów. Nie wierzę, że twoje negatywne odczucia prędzej czy później nie odbiją się na dziecku. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_mulatki Re: Wynajmij nianię 03.01.06, 13:25 moze od razu najlepiej emerytowanego neurochirurga tak na wszelki wypadek bo i glowe rozcieta zszyje i mozg upakuje gdyby tak mocniej rozwalila sobie glowe?? Wy naprawde wszytskie takie swiete jestescie czy na tyle leniwe ze po pretekstem milosci do dziecka siedzicie latami jak te kwoki w domu bo to tak fajnie ze nei trzeba sie przemeczac?? Mam wrazenie ze same jestescie strasznymi tchorzami ktore wola pedzic zywot w domowych pieleszach a mezulek niech kase przynosi (i bzyka czesto inne dupcie na boku ale oj tam to przeciez szczegol)bo ja Madonna wychowuje DZIECKO (DZIECKO NIE DZIDZIE) Odpowiedz Link Zgłoś
pade odbiło Ci? 03.01.06, 13:36 prawda w oczy kole? przeciez dziewczyna dobrze Ci poradziła, a Ty musiałaś na nią naskoczyć i jeszcze przy okazji innych poobrażać. Kto Ci powiedział, że w tym wątku wypowiedziały się same niepracujące matki? Jasnowidzem jesteś czy co? Przeczytałaś prawdę o swoim postępowaniu, nie wiesz jak się bronić to atakujesz. Brak Ci argumentów, dlatego nikt Ci nie wierzy. A tekst o dupczeniu jest poniżej poziomu. Chcesz się wyżyć to idź na siłownię. Odpowiedz Link Zgłoś
aretinka Re: Wynajmij nianię 03.01.06, 13:39 mama_mulatki napisała: > moze od razu najlepiej emerytowanego neurochirurga tak na wszelki wypadek bo i > glowe rozcieta zszyje i mozg upakuje gdyby tak mocniej rozwalila sobie glowe?? zupełnie nie rozumiem po co ta uwaga, ale o niani warto pomyśleć. > > Wy naprawde wszytskie takie swiete jestescie czy na tyle leniwe ze po > pretekstem milosci do dziecka siedzicie latami jak te kwoki w domu bo to tak > fajnie ze nei trzeba sie przemeczac?? Mam wrazenie ze same jestescie strasznymi > > tchorzami ktore wola pedzic zywot w domowych pieleszach a mezulek niech kase > przynosi (i bzyka czesto inne dupcie na boku ale oj tam to przeciez szczegol) bo > > ja Madonna wychowuje DZIECKO (DZIECKO NIE DZIDZIE) > Może nie uogólniaj, ja moja droga wróciłam do pracy , dziecko oddałam do żłobka, bo niestety ja akurat nie mogę sobie pozwolić na to żeby siedzieć w domu, i każdy patrzy na mnie zresztą do tej pory jak na wyrodną matkę która oddała swoje dziecko do złobka, bo przecież żlobek to zdaniem niektórych "przechowalnia", ale cóż na opiekunkę mnie niestety nie stać, bo musiałabym 3/4 swoich poborów oddać na opiekunkę do dziecka. Moje dziecko niestety też choruje, jak juz pisałam, a to oskrzela, a to płucka, a zasmarkana chodzi notorycznie, ale nie mam innego wyjścia, w wigilię dostała jelitówki i trwało aż do sylwestra. Niestety to jest dziecko i nie da się przewidzieć jego choroby, czy ty jesteś w stanie np, przewidzieć, o jutro będę miała grypę i dostanę temperatury...kochana to jest tylko dziecko, pewnie ja też nie raz jestem zła na swoje dziecko tym bardziej, że moje dziecko niestety nie jest spokojnym dzieckiemtylko wulkanem energii, też nie raz krzyknę, i zdarza się, że klapsa w dupsko przyleję, ale nie myślę o tym Boże, bo moje dziecko jest jakieś trefne, nieudane i wogóle robi mmi na złość, ja nawet swojej córce nie mogę, nie potrafię wytłumaczyć, ze czegoś tam nie można, bo ja mogę jej mówić 100 razy ola nie russz tego a ona no cóż...101 raz bierze się za daną rzecz, albo robi coś czego jej nie wolno, z dziećmi tak już jest. Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia brawo!!!!! 03.01.06, 13:41 to sie nazywa rozladowac frustracje.... hehehe Lepiej? Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Spokojnie 03.01.06, 13:50 Chociaż tylko świętym nerwy nie puszczają w obliczu lecących zewsząd kamieni... Nie denerwuj się, nie warto. Użyłaś niefortunnego słowa, cóż, ale lektura kolejnych postów raczej nie wskazuje na to, żebyś miała Bogu ducha winne dziecko udusić. Bo cóż ono winne, że choruje? Z dziećmi jest zresztą często tak, jak pisałam wyżej - o moim chrzesniaku. Też można by podejrzewać go o małpią złośliwość, bo chorował przed każdym wyjazdem, a już nie daj Bóg, jego matka musiała wyjechać - od razu pełnia objawów chorobowych. Po latach doszliśmy do wniosku, że młody tak reaguje na nieobecność matki w perspektywie. Wie, że jeśli zachoruje, mama nie pojedzie. Mama nie jedzie - dwa dni i po chorobie. Zresztą... Ja taką sytuację znam, od nieco innej strony, ale znam. Nie będę wdawać się w szczegóły, bo i mnie ukamienują. Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: Spokojnie 03.01.06, 13:55 I tu się zgadzam. Mój syn tak reagował na przedszkole, ciągle chorował, źle się tam czuł, nie potrafił się zaaklimatyzować i brakowało mu mamy. Dopiero w zerówce, gdy okazało się, ze Pani jest świetna, dzieci tez nie najgorsze, zupełnie przestał chorować. Może dziecko wyczuwa nastawienie mamy? a choroby są wołaniem o uwagę , o uczucie? Odpowiedz Link Zgłoś
edka762 Re: Trefne dziecko?? 03.01.06, 13:43 Jesli chciałas miec dalej " uporządkowane i niemal idealne " życie to trzeba było się nie decydować na dziecko . Każdy dorosły i myslący człowiek wie , że z dziećmi nic nie wwiadomo na 100 % . Czytając Twoje posty dochodzę do wniosku , że niestety nie dojrzałaś do tego żeby mieć dziecko . Ciekawe jak ty bys się czuła gdyby twoja matka powiedziała o Tobie "trefne dziecko " ?????? Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Trefne dziecko?? 03.01.06, 13:56 A moze mama Mulatki po prostu szczerze przyznaje sie do uczuć, które ma bardzo wiele z nas, ale w sobie tłumi, bo przecież mama idealna nie może byc zła na dziecko z irracjonalnych powodów. No, a potem , po wielu latach opowieści, jak to "taka chorowita byłas córeczko, tak się poświecałam, pracować nie mogłam, na rozrywki czasu nie było, życie przeszło obok mnie". I pocucie winy córki. Może szczere przyznanie sie do paskudnych, nieakceptowanych uczuć jest zdrowsze, niż udawanie, że zawsze jesteśmy idealne i nigdy nie mamy idiotycznych, złych mysli. Ja mam. Odpowiedz Link Zgłoś
edka762 Re: Trefne dziecko?? 03.01.06, 14:00 Verdano zgadzam się . Ja też czasami mam takie mysli ale od razu mówić że mam trefne dziecko ?? To chyba przesada . Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: Trefne dziecko?? 03.01.06, 14:04 > Ja mam. Każdy ma. W różnych okolicznościach, w różnych momentach życiowych. A kto udaje, że nie ma, dostaje wrzodów żołądka. Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: Trefne dziecko?? 03.01.06, 14:16 "Jestem zla rozgoryczona i wiem ze nie powinnam ale mam wrazenie ze los splatal mi figla i podarowal takie trefne to dziecko. Staram sie byc dobra matka ale czasem nie moge sie oprzec wrazeniu ze moja corka jest po porstu nieudana" Wielokrotnie byłam zła na moje dzieci, na los, ale tak nigdy nie myślałam, a święta nie jestem. Często za to myślę: cholera jasna, znowu chora, znowu będzie marudzenie, znowu muszę siedzieć w domu. Ale nigdy, przenigdy nie myślałam, ze jest trefna, ze moje dzieci sa trefne. Predzej siebie obwinię. Moje dzieci są za małe, żeby zrobić mi jakąś krzywdę, zebym mogła mieć do nich o coś żal. Też się boję, ze będę wypominać. Boję się, bo mnie wypominano. Ale z drugiej strony: ja chciałam mieć dzieci, bardzo. Nikt mi nie mówił, ze będzie lekko. Więc za co mam je obwiniać? Za to, że są? Odpowiedz Link Zgłoś
wegatka Re: Trefne dziecko?? 03.01.06, 14:21 Verdano, ja się z tym nie zgodzę. Choć daleko mi do ideału, bo choleryczką raczej jestem i potrafię się na dzieci wściekać z różnych powodów, to jednak w życiu nie zdażyło mi się obwiniać dziecka za to, że choruje. Owszem, mogę być wkurzona, gdy z powodu choroby dziecka muszę odwołać jakąś przyjemność (zdarzało się nie raz) ale pretensje swoje kieruję w stronę losu, pecha, lub Bóg wie czego jeszcze, a nie w stronę dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Trefne dziecko?? 03.01.06, 14:31 A mnie sie zdarzyło. W myślach. Może, jak by było anonimowe forum, to bym się wyżaliła - dziecku to nie zaszkodzi, a mnie trochę pary spusci. Nie ukrywam, że byłam wsciekła na dzieci, jesli zachorowały w czasie wakacji i dziadkowie wracali z nimi wcześniej, burzac moje plany odpoczynku. Ja wiem, że dziecko niewinne, ale nie będę udawać, ze szlag mnie nie trafiał. Bo trafiał. Dziecku, ani osobie znajomej tego bym nie powiedziała. Ale anonimowo - co to szkodzi? Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: Trefne dziecko?? 03.01.06, 14:34 ok, szlag Cię trafiał, mnie też, nie raz. Ale pomyślalaś, ze Twoje dziecko jest nieudane bo choruje? Nieudane, trefne, bo chorowite. Pomyślałaś??? Odpowiedz Link Zgłoś
edytkus Re: Trefne dziecko?? 03.01.06, 14:44 pade napisała: > ok, szlag Cię trafiał, mnie też, nie raz. Ale pomyślalaś, ze Twoje dziecko jest > > nieudane bo choruje? Nieudane, trefne, bo chorowite. Pomyślałaś??? nieraz mi sie zdarzylo pomyslec dlaczego nie jest jak inne dzieci ktore znam, czy to nie to samo? Odpowiedz Link Zgłoś
judytak Re: Trefne dziecko?? 03.01.06, 14:53 pade napisała: > ok, szlag Cię trafiał, mnie też, nie raz. Ale pomyślalaś, ze Twoje dziecko jest > > nieudane bo choruje? Nieudane, trefne, bo chorowite. Pomyślałaś??? a jaki sens ma aż takiego znaczenia przypisywać słowom? wyrazom? w różnych środowiskach (regionach, rodzinach, zawodach, itp. itd.) używa się jakies określenia, tam są przyjęte, normalne, nie zawierają szczególnego ładunku emocjonalnego, a w innych wydają się być czymś straszliwym, albo przesadnie wzniosłym... nie mówiąc o tym, że mamie mulatki nie dlatego przychodzą "brzydkie" myśli do głowy, bo mulatka jest chorowita, tylko dlatego, że zachoruje zawsze właśnie wtedy, kiedy nie powinna ;o) pozdrawiam Judyta Odpowiedz Link Zgłoś
czajkax2 Re: Trefne dziecko?? 03.01.06, 14:56 judytak napisała: mamie mulatki nie dlatego przychodzą "brzydkie" myśli do > głowy, bo mulatka jest chorowita, tylko dlatego, że zachoruje zawsze właśnie > wtedy, kiedy nie powinna ;o) A kiedy jest dobra pora na choroę dziecka? Bo ja takiej nie znam. Choroa zawsze jest nie w porę, bo przeciez nikt nie lubi chorowac. Odpowiedz Link Zgłoś
judytak Re: Trefne dziecko?? 03.01.06, 15:15 czajkax2 napisała: > A kiedy jest dobra pora na choroę dziecka? a dla mnie 90% czasu jest odpowiednia wyjątki: Wigilia, 80-te urodziny teściowej z całą wilką rodziną u mnie w domu, kiedy mam wyjechać w delegację, kiedy mamy wyruszyć do dziadków samochodem, 800 km ale i tak dzieci będą chorować własnie dokładnie wtedy :o) pozdrawiam Judyta Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: Trefne dziecko?? 03.01.06, 15:07 No to widzę, że się z mamą mulatki dobrze znacie, bo nie mam innego wytłumaczenia na to, ze tak doskonale wiesz o co jej chodzi i co dokładnie dzieje się w jej głowie. Słowom przypisuje się znaczenie, zawsze, słowami wyraża się myśli, emocje itd. I na podstawie słów ocenia się innego człowieka, jego postępowanie, charakter. Mama mulatki mogła sie niefortunnie wyrazić, przejęzyczyć się, ale miast to wyjaśnić, zaczęła się wściekać, ze nikt jej nie rozumie. Odpowiedz Link Zgłoś
isma Re: Trefne dziecko?? 03.01.06, 15:10 Serdecznie radze uzyc wyszukiwarki. Np. poczytac archiwalia, w ktorych autorka watku z serca sugeruje osobom majacym odmienne niz ona poglady walenie glowa o beton )). I od razu zaczac walic, nie tracac cennego czasu i nerwow na dyskusje )). Odpowiedz Link Zgłoś
judytak Re: Trefne dziecko?? 03.01.06, 15:13 nie, nie znam się z nią ale pamiętam na przykład podobnie długi wątek, gdzie dziewczyna z wielkopolski powiedział o dzieciach "bachorki", i została za to uznana przez dziewczym z innych regionów za przestępcę :o) pozdrawiam Judyta Odpowiedz Link Zgłoś
bea.bea Re: Trefne dziecko?? 03.01.06, 14:37 no cóz....nie moge napisac ci....wymień na lepszy model.. moge ci jedynie współczuć , ze trafił ci sie taki egzemplarz... reklamacja do pana boga... ....pociesz sie , ze są jeszcze gorsze ... Odpowiedz Link Zgłoś
judytak Re: Trefne dziecko?? 03.01.06, 14:44 nie sądzę, żeby to była prowokacja sądzę za to, że bywają dzieci wrażliwe, nerwowe, "złośliwe", zwał jak zwał, które potrafią zachorować "z nerwów", z silnych emocji, tak negatywnych (np. czegoś się obawiają), jak i pozytywnych (np. oczekują czegoś, świąt, urodzin, wyjazdu), ale też "z solidarności", czyli przejmując silne emocje rodziców, kompletnie ich nie rozumiejąc (ja takie mam, sama taka byłam) sądzę też, że tego typu "choroby" trzeba oddzielić od prawdziwych infekcji, tym bardziej, że zazwyczaj nie mają one jakiegoś ciężkiego przebiegu, i raczej nie stwarzają zagrożeń (są to najczęściej gorączki bez przyczyny, wymioty, rozwolnienia, bóle brzucha) dla takiego dziecka dodatkowym obciążeniem jest, jeśli zauważy, że "kieruje otoczeniem", czyli, że "to ode mnie zależy, czy mama pójdzie, czy nie", taka odpowiedzialność przytłacza dziecko, i będzie jeszcze gorzej... sądzę też, że żadnym przestępstwem nie jest pozostawienie chorej (nie: ciężko chorej, takiej, której nie wiadomo, co jest, i w którym momencie trzeba zabrać do szpitala, tylko ot gorączkującej, czy mocniej przeziębionej) córki z opiekunką, którą dobrze zna i którą lubi zawsze można zadzwonić po godzinie, czy wszystko ok, w razie potrzeby wrócić wcześniej ma to takie dobre strony, że a) zdejmujemy z dziecka odpowiedzialność - nauczy się, że jak coś ma nastąpić (coś złego czy coś dobrego), to nastąpi, przyzwyczai się, ze niektóre rzeczy są nieuchronne; taka wiedza przydaje się, kiedy trzeba będzie dziecko przekonać, że codziennie nalezy jednak pójść do przedszkola, później do szkoły... b) taka "choroba z nerwów" będzie występowało rzadziej, będzie "mniej dramatyczna" (bo jak coś nie działa...) c) matka zachowuje poczucie kontroli nad sytuacją (przecież mogła zostawić dziecko z opiekunką, nie była zmuszona do niczego, jeśli jednak została w domu, to dlatego, że sama tak zadecydowała) reasumując: traktować sytuację jako zadanie do rozwiązania, gdzie ty, jako matka, masz prawo wyboru, decyzji, działania - ale jak już zadecydowałaś, to nie narzekaj na nikogo, ani na dziecko, ani na pradziadka ;o) no i, być może: pracować nad tym, żeby mieć zaufanie do opiekunki może trzeba będzie zmienić nianię, a może tylko własne nastawienie... pozdrawiam Judyta Odpowiedz Link Zgłoś