Dodaj do ulubionych

Trefne dziecko??

02.01.06, 14:00
Jestem mama prawie dwuletniej dziewczynki. Dotychczas moje zycie bylo bardzo
uporzadkowane i niemal idealne. Wszystko bylo swietnie zaplanowane. Takze
dziecko. Moja corka jest sliczna dziewczynka podobnie jak jej ojciec (jego
dziadek byl Murzynem) egzotycznej urody, ale schody zaczely sie juz po jej
urodzinach a teraz przelala sie czara goryczy. Mala zawsze byla chorowita.
Potrafila pokrzyzowac nam plany bo dostawala naglej goraczki i dupa. Bardzo
cieszylismy sie na tego Sylwestra. Mala zostac miala z opiekunka. No i po
poludniu zwymiotowala i dostala goraczki. Oczywiscie nigdzie nie poszlismy bo
trzeba bylo sie zajac dzieckiem. Jestem zla rozgoryczona i wiem ze nie
powinnam ale mam wrazenie ze los splatal mi figla i podarowal takie trefne to
dziecko. Staram sie byc dobra matka ale czasem nie moge sie oprzec wrazeniu
ze moja corka jest po porstu nieudana. Macie takie odczucia czasem???
Obserwuj wątek
    • koralik12 Re: Trefne dziecko?? 02.01.06, 14:03
      Nigdy nie mam odczucia że moje dziecko jest nieudane. Chyba się źle wyraziłaś...
    • kalina_p Re: Trefne dziecko?? 02.01.06, 14:04
      Nie mam takich odczuc.
      Może przestac planowac i tak sie swoich planow trzymać? Nie wszystko daje sie w
      zyciu zaplanowac, jak widacwink
      • aw271 Re: Trefne dziecko?? 03.01.06, 13:55
        Rok temu spedzilam Sylwestra na chirurgii dzieciecej, walczylam o zycie rocznego
        synka po wypadku, o polnocy dowiedzialam sie ze bedzie zdrowy. W tym roku
        spedzilam sama Sylwestra przed komputerem, bo moi synkowie mieli angine!!!
        Dziekuj Bogu ze masz sliczna corcie!!! Dzieci zawsze chorowaly i chorowac beda,
        ciesz sie matko, ze dzieciak nie jest powaznie chory!!!Jak bedziesz tak narzekac
        to zycie kopnie cie w tylek i zobaczysz roznice!!!
    • czajkax2 Re: Trefne dziecko?? 02.01.06, 14:04
      Sory ale po przeczytaniu tego postu to mam odczucia ze to raczej ty jestes
      trefną matką. Nie ma co, trafiła się dzieku nieudana matka. Współczuję twojej
      córeczce. Dobrze ze chociaz za urodę ją lubisz crying
    • buanitka Re: Trefne dziecko?? 02.01.06, 14:05
      ojej sad((
      biedne dziecko
      jak tak można???????????????????
    • e5121 Re: Trefne dziecko?? 02.01.06, 14:06
      Nie myśl tak.Dzieci mają w zwyaczaju chorować w Święta, piątki i niedziele,
      kidy albo chcemy gdzieś jechać albo lekarz jest trudno dostępny...
      Na pocieszenie (?) moim znajomym synek rozchorował sie na wyjazd nad morze w
      lipcu( pojechali i tam w upał odbyło się leczenie antybiotykiem) i teraz gdy
      mieli 30 grudnia wyjechać na Sylewstra razem z nim. Zrobił im na złośc?
      Przecież to dziecko...
    • ula_max Proponuję 02.01.06, 14:07
      dobrego psychiatrę... nie dla dziecka... dla Ciebie. Bez obrazy.
    • deotyma11 Re: Trefne dziecko?? 02.01.06, 14:07
      Wiesz, no rozumiem, że czasem można mieć dość własnego dziecka, ale dlatego, że
      nie mogłaś iść na imprezę?! Chyba przesadziłaś
    • buanitka Re: Trefne dziecko?? 02.01.06, 14:08
      Ten post powinien mieć nazwę "TREFNA MATKA"
      • aniabi Re: Trefne dziecko?? 02.01.06, 14:09
        Matka - TRAGEDIA!!!!!!!!!!!! Żałosne
    • anetina Re: Trefne dziecko?? 02.01.06, 14:08
      nie możesz tak myśleć

      ja zawsze jak gdzieś się spieszę, to wtedy Mały jak na złość marudzi, nie daje
      się ubraść, jeszcze śpi
      itp.
      jeśli się umawiam na konkretną godzinę, to zawsze wiem, że i tak się spóżnię
      dlatego każdy wie, że musi na mnie czekać nawet ponad godzinę
    • mama_mulatki Re: Trefne dziecko?? 02.01.06, 14:09
      Jak wspomnialam jestem zla i rozgoryczona bo dziecko po raz kolejny
      pokrzyzowalo nam plany, co nie znaczy ze je nie kocham. Wiem ze dzieci choruja
      czasami ale przeciez chyba nie non-stop. Zaloze sie ze Wasze dzieci tryskaja
      zdrowiem i nie macie takich problemow. Na pewno nie na taka skale. Mam wrazenie
      ze jeszcze kilka razy mala sie pochoruje szefmnie zwolni bo czesciej jestem na
      zwolnieniu niz w pracysad((
      • kalina_p a to dziecka wina? 02.01.06, 14:10
        może za malo na spacery chodzisz, trzymasz pod kloszem i nie ma
        doporności...może lekarza zmień. Ale nie obwiniaj dziecka!!!
        • mama_mulatki Re: a to dziecka wina? 02.01.06, 14:20
          spacery dawkuje jej ostroznie bo przeciez co i rusz ma gile do pasa. Opiekunka
          niby z nia wychodzi jak jest w miare dobra pogoda. A przeciez karmilam ja
          piersia przez 3 miesiace co podobno mialo uodpornic dziecko ale widze ze nic to
          nie dalo sad(. Slabo mi sie robi ze strace z tego powodu prace, bo przeciez
          miloscia dziecka nie nakarmie prawda. A prace mam dobra.
          • e_r_i_n Re: a to dziecka wina? 02.01.06, 14:24
            Gile do pasa nie wykluczaja spaceru.
            • kalina_p no, widac że wszytsko jest problemem 02.01.06, 14:26
              a dziecko planowane bylo?
              Idx do lekarza, niech zaleci cos na zwiększenie odporności, na spacery biegaj z
              gilami, na sanki, teraz piekny snieg jest.
              Bidaka ta Twoja córciasad((
          • okawangoo Re: a to dziecka wina? 02.01.06, 14:28
            ożesz ty....
            piszesz, ze jestes "poukladana" - jestes zwyczajnie wyrodną matką jeżeli możesz
            coś takiego pisać o swoim dziecku. Jak masz tak wszystko poukladane, to jak
            planowalas dziecko nie bralas tego pod uwage???? Myslalas, że dziecko to rybka
            w akwarium, czy pies na smyczy???? Jak praca ci jest ważniejsza od dziecka, jak
            obwiniasz dziecko, że choruje - jestes beznadziejna. Piszesz, że milością
            dziecka nie nakarmisz, owszem, taka milość to dziecku w gardle poprzek stanie uncertain
            MILOŚĆ - HAHAHAHA. Z tej pisaniny wynika, że nic oprócz nienawiści i żalu do
            swojego dziecka nie czujesz.
            >A przeciez karmilam ja
            > piersia przez 3 miesiace co podobno mialo uodpornic dziecko ale widze ze nic
            to
            >
            > nie dalo sad(.
            KOBIETO - NORMALNIE UPADŁAŚ NA GLOWE!!!!!!!!!!!!
      • koralik12 Re: Trefne dziecko?? 02.01.06, 14:11
        W takim razie Twoje dziecko jest chorowite, ale nie nieudane.
        Pozdrawiam
      • czajkax2 Re: Trefne dziecko?? 02.01.06, 14:18
        Masz po prsotu perfidne dziecko. specjalnie wam psuje plany, bo jest wredna.
        Moze to wina jej egzotycznej karnacji,kto wie? Nie wiadomo co w niej
        siedzi,prawda? Ale jedno jest pewne choruje specjalnie na złość toie. Moze
        ciebie nie lubi i to jej forma buntu? Pomysl jak acznie roic ci na złośc, kiedy
        juz zrozumie ze obwiniasz ją o wsyzstko co złe?
        pisałam to ja-matka dziecka alergicznego, wiecznie chorująceg i ciągle na
        jakimś leczeniu.
        • mlody_zonkos Re: Trefne dziecko?? 02.01.06, 14:41
          Ja tez mysle, ze to moze byc kwestia genow
          oni maja w sobie jakis taki pierwiastek, ktory sprawia ze sa sklonni do
          zlosliwosci i wredoty.
          Dodatkowo przemiawia za tym fakt, ze cechy genetyczne powielaja sie przeciez w
          trzecim pokoleniu.
          Moze to tez byc fakt, ze czarnoskorzy sa mniej odporni na choroby bialych.

          > pisałam to ja-matka dziecka alergicznego, wiecznie chorująceg i ciągle na
          > jakimś leczeniu.

          a Ty czajka nie zastanawialas sie nad tym, zeby zaadoptowac jakies normalne,
          zdrowe dziecko a to swoje oddac do adopcji?
      • kawka74 Re: Trefne dziecko?? 02.01.06, 18:08
        Widzisz, mój ukochany chrześniak ma tę czarowną przypadłość, że przed każdym,
        absolutnie każdym wyjazdem jest chory i wyjazd albo trzeba przełożyć, albo
        odwołać. Trefny ten gó..arz, nie ma co wink
      • michalina7 Re: Trefne dziecko?? 03.01.06, 14:50
        O rany. Moje dziecko też się rozchorowało akurat 31 grudnia. I musiałam lecieć
        do lekarza prywatnego, zapłacić za wizytę i leki w 100%. Mały ma rok a ja wciaż
        karmię go piersią więc niby powinien być odporny na choroby, a jednak.
        Sorry, ale chyba potrzebny jest lekarz tobie, z dziedziny psychiatrii najlepiej
    • jobeel Re: Trefne dziecko?? 02.01.06, 14:11
      Biedna dzidzia sad((
      Dla mnie wyjście bez dzieci (prawie 7 i prawie 10 lat) jest niemalże karą, ale
      robię to dla znajomych, bo o nich też trzeba dbać.
      Biedna Twoja dzidzia, naprawdę...
      • wesolek11 Re: Trefne dziecko?? 02.01.06, 14:16
        Moje od września non stop chorują. Święta jedno angina, Sylwester - drugie
        angina... Ale żeby były trefne????? Brak słów...
        • 1urszula1 Re: Trefne dziecko?? 02.01.06, 14:29
          Bardzo Ci wspolczuje, takie okropne dziecko! Dobrze ze chociaz ladne, bo wogole
          nie mialabys jej za co kochac!! A Ty sie tak dla niej poswiecilas, cale trzy
          miesiace karmilas piersia! A ona nawet z tego nie skorzystala, i nie raczyla
          sie uodpornic na cale zycie!
    • edorka1 Re: Trefne dziecko?? 02.01.06, 14:21
      A może nie wprost, ale masz problem z kolorem skóry małej? Tak coś mi się wydaje...Ludziska komentują, gdzieś Ci te komentarze zapadaja w podświadomość...Bo to nie ma tu nic do rzeczy, a jednak wspomniałas o tym, na dodatek jakby na zapas podkreślając urode córki...
      Dziecko to dziecko. Ma prawo chorować i puścić pawia na moja najładniejszą sukienkę... Matka nie powinna liczyć na uporzadkowane życie bo macierzyństwo takie uporządkowanie wyklucza - dziecko jest nieustanną niespodzianką...
      • mama_mulatki Re: Trefne dziecko?? 02.01.06, 14:23
        z kolorem skory?? Nie!! Nie jestem rasistka inaczej nie moglabym sie bzykac z
        moim mezemsmile) i jak mowie kocham moje dziecko. Zreszta ona ma jasniejsza
        karnacje od swojego ojca ktory jest raczej z tych jasniejszych mulatow.
        • czajkax2 Re: Trefne dziecko?? 02.01.06, 14:28
          mamo mulatki ile ty masz lat?
          Doprawy nie dorosłas jeszcze do macierzyństwa.
          mam tylko prośbę, nie pozwól żeby córka odczuła ze przeszkadza w twoich planach.
    • e_r_i_n Re: Trefne dziecko?? 02.01.06, 14:23
      Jak to mowia 'dziecko to kupa szczescia, z przewaga kupy".
      Tak to juz jest, ze dziecko zmienia plany - i krotko, i dlugofalowe.
      Co nie znaczy, ze jest 'trefne' i 'niedobre'. Szczegolnie, jesli te zmiany sa
      spowodowane chorobami - przeciez dziecko nie choruje, bo lubi...
      Rozumiem, ze Ci zle, bo plany sie zmienily. Ale nie obwniaj dziecka - bo to
      blad. A dziecko takie uczucia wyczuwa pedem...

      Moje dziecko choruje. Zawsze wtedy, gdy nie powinno. I kochamy je z jego tata
      nad zycie, i uwazamy, ze jest niezwykłe. Cudne. Najwspanialsze. Nawet jesli
      z powodu jego choroby nie uda sie nam jakies wyjscie (ktore z roznych wzgledow
      rzadko ma miejsce). Bo tak to juz jest z dziecmi.

      PS A opiekunka nie mogla zostac z chorym dzieckiem?
      • mama_mulatki Re: Trefne dziecko?? 02.01.06, 14:25
        Moze mogla ale wolalam juz sama z nia zostac. Bo to moj maicerzynski obowiazek
        zreszta i tak bym sie dobrze nie bawila bedac myslami w domu
    • rebeka77 Re: Trefne dziecko?? 02.01.06, 14:29
      O rany jaja jakieś ? Jak nie , żal dzieciny ...
      • verdana Re: Trefne dziecko?? 02.01.06, 14:32
        A ja rozumiem. Tez czasem byłam wsciekła na niewinne dziecko, jak raz w roku
        miałam iść na imprezę, a ono akurat godzine przedtem dostawało temperatury
        (jednej z imprez do dziś nie odźałowałam). Albo jak inne się uczyły, a ja na
        wywiadówkach byłam opieprzana od góry do dołu.
        Mysl, że nasze dziecko jest "trefne" przychodzi chyba do głowy wielu matkom.
        Tyle , że nie całkiem na serio i się do tego nie przyznają. Bo matka może
        dziecko kochać do szaleństwa i mieć go czasem - nawet nie z jego winy - po
        dziurki w nosie.
        • e_r_i_n Re: Trefne dziecko?? 02.01.06, 14:36
          Wscieklym na zmiane planow mozna byc, zgadzam sie. Tak samo jak mozna miec dosc
          dziecka, ktore sie kocha nad zycie.
          Ale daleko od tego, moim zdaniem, do stwierdzenia trefnosci.
        • mama_mulatki Re: Trefne dziecko?? 02.01.06, 14:39
          dzieki verdano. Czytuje Twoje posty na roznych forach i wiem ze jestes madra
          kobietasmile)Myslalam ze mnie zrozumiecie bo przynajmniej czesc z was to nadal
          kobiety a nie cyborgi wydolne w 200%, ale moze to byl blad, bo jak widze TU
          matka nie moze miec czasem dosyc wlasnego dziecka.
        • czajkax2 Verdano 02.01.06, 16:30
          alez oczywiście ze sa momrnty ze mam po dziurki w nosie swojej córki,ze męcza
          mnie jej humory, choroby dzien przed wyjazdem itp. Ale w zyciu nie pomysłałam
          ze ona robi nam na złośc, albo ze jest jakas trefna. No ludzie. Litości.
          jest chyba róznica między chwilowym zmęczeniem dzieckiem, a obwinianie go ze
          robi nam na złośc chorując.
          • verdana Re: Verdano 03.01.06, 13:44
            A mnie szlag trafiał własnie na dziecko i tez sobie myślałam "cholera, dlaczego
            mój własnie przez cały rok bez przerwy choruje, a inne zdrowe - wadliwy jakiś
            czy co?" - co nie oznacza, że dałam to dziecku poznać. Jak mówi prawo rzymskie -
            nikt nie jest odpowiedzialny za swoje myśli.
            A matką jestem dobrą. Nie idealną, ale dobrą. Tylko nie udaję, że zawsze
            uwielbiam swoje dziecko i nigdy nie mam morderczych instynktów wobec niego.
            • czajkax2 Re: Verdano 03.01.06, 14:02
              Widze ze my się nie rozumiemy Verdano. Nic a nic.
              To o czym ty piszesz to inna sprawa(nie obca mi) a to o czym pisala autorka w
              pierwszym poście to inna sprawa.
      • wesolek11 Re: Trefne dziecko?? 02.01.06, 14:33
        Jasne, że prowokacja.
      • mama_mulatki Re: Trefne dziecko?? 02.01.06, 14:34
        Zal, ale tez zal mi siebie. Mam dziecko a nie guza mozgu i niektore sytuacje
        mnie irytuja. Tak normalnie. jak kazde innne. Po prostu co za duzo to nie
        zdrowo a ja zyje i tak w ciaglym stresie ze kolejna choroba i moge zaczac
        szukac sobie nowej pracy.
    • bojana Trefna matka:( 02.01.06, 14:31

    • tynia3 Eeee tam, prowokacja ;) n/txt 02.01.06, 14:33

      • ala67 Re: Eeee tam, prowokacja ;) n/txt 02.01.06, 14:36
        O tym samym pomyślałam. Tylko temat taki jakiś...jak dla mnie mało odpowiedni.
        W sumie czy prowokacja, czy nie - smutne to bardzo.
    • mama_mulatki Re: Trefne dziecko?? 02.01.06, 14:44
      Przykre to co czytam sad( Moze jednak nie tyle Wam chodzi o dziecko ile o to KIM
      jest jej ojciec a moj maz co?? Potepiacie mnie ze dopuscilam do siebie
      czarnoskorego faceta czy co??
      • okawangoo Re: Trefne dziecko?? 02.01.06, 14:45
        ty sama już wystarczająco się potępiasz....
      • e_r_i_n Re: Trefne dziecko?? 02.01.06, 14:45
        O matko, a gdzie to wyczytalas?
        Moja kuzynka ma dwojke dzieci z czarnoskorym.
        Dzieciaki cudne, szwagier swietny. Kolor skory nie ma znaczenia.
      • edorka1 Re: Trefne dziecko?? 02.01.06, 14:48
        No odpad zupełny. Kolor skóry nie ma tu nic do rzeczy - po co wogóle o tym wspominałaś? Przeciez to nie wpływa w żaden sposób na sens pytania i na odpowiedzi. TY masz z tym problem. Ot co. A bzykanie z tatą małej - o czym wspomniałas wczesniej nie ma w tym kontekscie żadnego znaczenia. Już samo słowo "trefne" przypomina mi teksty z ciemnogrodu rodem sad...
    • ania.silenter Święta spędziłam 02.01.06, 14:50
      wycierając tyłek Oli na zmianę z praniem zarzyganych ubranek (zatrucie
      pokarmowe) a Sylwestra i Nowy Rok nosząc godzinami Adę, która ząbkuje z
      gorączką i wielkim bólemsad. I co? Nic, taki urok bycia matkąsmile.
      pozdrawiam
      • mama_mulatki Re: Święta spędziłam 02.01.06, 14:58
        Moze i uroki bycia matka. Ale ja nie mam ani sily ani zamiaru znosic tego
        ciagle z usmiechem na ustach. I piac jakie to macierzynstwo jest wspaniale,
        skoro dotad przynioslo mi tyle utrudnien i zmartwien. Kocham corke ponad
        wszystko, ale czasem mam poprostu dosyc. Widze jak matki ciesza sie zdrowymi,
        wesolymi dziecmi. a ja co? Mam w domu tylko kolejne infecje i placz marudzacego
        dziecka. Wiem, ze Bog i tak jest dla mnie dobry, bo to tylko lekkie choroby.
        Jednak ja nie naleze do cierpliwych osob. I to pewnie dla was tez jest kolejny
        argument, ze nie nadaje sie na matke. Ale wy chyba tez nie jestescie takie
        idealne, co?
        • ania.silenter Moja Ola jest wcześniakiem... 02.01.06, 15:11
          mogła mieć dziecięce porażenie mózgowe, nie chodzić, nie siedzieć, być
          warzywkiem, w ogóle nie być (mało nie umarła na sepsę), i kiedy czuję się
          załamana, że znów jest chora, że jest niegrzeczna, że wrzeszczy w nocy przez
          sen i nie daje nam spać, przypominają mi się chwile w szpitalu i...cieszę się,
          że jest z nami, że po prostu JEST. Choć zapewniam, że nieraz mam dość - moje
          życie od 2 lat to istna karuzela, najpierw przedwczesny poród, potem walka o
          życie Oli, potem opieka nad nią, potem ciąża z Adą, narodziny Ady, opieka nad
          niemowlakiem i 1,5 roczniakiem...
          pozdrawiam
        • kayah73 Re: Święta spędziłam 02.01.06, 15:30
          Narzekanie jest wyborem.
          Jak cos przeszkadza, to albo to zmien (udaj sie do lekarza badz kilku, popracuj
          nad jej odpornoscia, dawaj jej cos zapobiegawczo - chocby wit. C czy echinacee)
          albo, jesli zmienic nie mozesz, to polub. We wszystkim mozna znalezc cos
          dobrego.
          Ja mam dziecko i 3 psy. Psy rowniez choruja wylacznie w swieta, imprezy i
          wyjazdy, wiec zmiany planow to moja specjalnosc. wink I nawet o psach nie
          powiedzialabym, ze sa "trefne". Jeden jest "podatny na wypadki" a drugi po
          prostu stary.
          Macierzynstwo to mnostwo zmartwien i ciezkich decyzji, zapewniam Cie, ze nikt
          nie ma nic podane na talerzu. Kwestia tylko tego na czym sie skupisz - na
          jeczeniu, czy na dzialaniu i zauwazaniu lepszych stron.

          A moze postaw siebie w jej sytacji. Wyobraz sobie ze to Ty jestes chorowitym
          dzieckiem, a matka obwinia Cie za to ze nie moze sobie gdzies poleciec...
          • kalina_p no własnie n/t 02.01.06, 15:39

    • isma Re: Trefne dziecko?? 02.01.06, 14:50
      Prowokacja.
      Malo smieszna zreszta: autorce wyraznie nie postalo w glowie, ze bywaja matki
      dzieci nie tylko chorujacych naprawde non stop, powaznie, z pobytami w szpitalu
      wlacznie, ale takze matki dzieci nieuleczalnie chorych, niepelnosprawnych i
      uposledzonych.

      Osobiscie nie jestem cyborgiem, przetrwalam cztery zapalenia pluc mojej obecnie
      trzyletniej BARDZO UDANEJ corki (w tym dwa z miesiecznym pobytem w szpitalu) w
      zmiennej formie psychicznej i fizycznej, ale... ciesze sie, ze moja BARDZO
      UDANA corka ma tylko astme, tylko diete bezglutenowa, bezmleczna i bezjajeczna
      i pare innych bez-, tylko kilkaset razy przekroczona norme IgE...

      Ciesze sie, bo wiem, ze mogloby mojej BARDZO UDANEJ corki po prostu nie byc.
    • malgra Re: Trefne dziecko?? 02.01.06, 15:00
      nie mialam nigdy takiego odczucia, być może również dlatego,że pracowalam w
      przedszkolu dla dzieci niepelnosprawnych ruchowo i umyslowo i wiem co dla
      rodziców oznacza opieka nad tak chorym dzieckiem. A dzisiaj dziękuję Bogu,że
      moja córka czasem tylko jest przeziębiona.
    • figrut Re: Trefne dziecko?? 02.01.06, 15:01
      A ja jestem szczesliwa mama szczesliwej trojki dzieci [nie planowanej].
      Szczesliwie nie zyje wedlug grafika, szczesliwie nie planuje zbyt wiele, bo z
      dziecmi planowac i wszystkiego zrealizowac sie nie da. Szczesliwie mam sliczne
      dzieci - choc inni twierdza ze maja pewne defekty.
    • madraska Ojej, to straszne, co tu wypisujesz! 02.01.06, 15:15
      Jak w ogóle możesz? Przecież to Dzieciątko to dar i największe szczęście, jakie
      mogło Cię spotkać! Jakże puste byłoby Twoje życie, gdyby nie ta maleńka istotka
      zaprzątająca Twoją uwagę. Jak w ogóle mogłaś myśleć o zostawieniu Córeńki samej
      w domu, nawet gdyby była zdrowa? Przed Tobą jeszcze niejeden Sylwester, a Twoja
      Laleczka dzieckiem będzie tylko raz.
      Ja właśnie przygotowuję się do podjęcia starań o Fasolkę i nie wyopbrażam sobie
      wychodenia gdziekolwiek bez Maleństwa. I już nie mogę doczekać się
      nieprzespanych nocy i tysięcy obowiązków, które Ty uważasz za nużące lub
      przykre. Oczywiście mam nadzieję (i zrobię wszystko), że moja Pociecha była
      zdrowa i chorowała jak najmniej. Ale jeśli złapie Ją katarek albo rozwolnionko,
      to przecież nie koniec świata i z radością zamienię sie w pielęgniarkę. Czy
      jest na świecie coś wspanialszego niż niesienie ulgi ukochanej Osobie,
      zwłaszcza tak maleńkiej i bezradnej?
      Na pewno wzburzenie już Ci przeszło i wstyd Ci za własne słowa. Nie martw się -
      wszyscy jesteśmy ludźmi i możemy czuc się rozżaleni. Najważniejsze, żeby
      przyznać się przed sobą do błędu i więcej go nie powtarzać.
      Ucałuj gorąco swoją Czekoladkę smile
      • 1urszula1 Re: Ojej, to straszne, co tu wypisujesz! 02.01.06, 15:22
        Nie raz dzieci mi chorowaly. Bywalo, ze mialam wszystkie meble i dywany w domu
        zazygane i nienadazalam z praniem ich poscieli. Bylam tak wsciekla ze
        zmeczenie, bezsilnosci i pokrzyzowanych planow, ze ryczalam. Ale nigdy nie
        bylam zla na dzieci z tego powodu! Wrecz przeciwnie, bylo mi ich zal, bo one
        meczyly sie jeszcze bardzije niz ja. Absoluntnie nie moge zrozumiec jak mozesz
        tak pisac o wlasnym dziecku!!!
        • verdana Re: Ojej, to straszne, co tu wypisujesz! 02.01.06, 15:27
          A ja byłam zła! Dzieciom tego oczywiście nie pokazywałam, bo zdawałam sobie
          sprawę z irracjonalnosci, ale zła byłam.
          I za najwieksze szczęście uważałam, jak dziecko trafiało czasem na noc do
          rodziców, albo wyjeżdżało z nimi na wakacje - bo mogłam coś zaplanować,
          odpocząć.
          Czy to oznacza, że nie kocham dzieci? Nie. Ale wcale nie uważam, by chęć
          posiadania trochę czasu dla siebie, możliwość zaplanowania czegoś na dwa dni
          naprzód, była fanaberią, niegodną prawdziwej MATKI. Urodzenie dziecka nie musi
          kończyć mojego prywatnego zycia i planów z dzieckiem absolutnie niezwiązanych.
          • agao_72 Re: Ojej, to straszne, co tu wypisujesz! 02.01.06, 15:37
            Bywam zła. Nie widzę powodu, żeby się cieszyć jak mi córa zarzyga 4 komplet
            ubrania z rzędu, jak wyje przez pół nocy. Mam prawo do złości i irytacji, mam
            prawo wysyczeć pod nosem cicho, że zaraz zamknę dziecko w brodziku i puszczę
            wodę. Bo wiem, że tego NIGDY nie zrobie.
            Mam prawo czuć się rozczarowana, gdy z powodu grymasów dziecka nie mogę zrobić
            czegoś o czym marzę.
            Mam prawo powiedzieć sobie, ja już nie mogę i zostawic rozdartą paszczę na 10
            minut w kołysce i się uspokoić w innym pokoju.
            Czy to mnie czyni złą matką - moim zdaniem nie. Po prostu daję możliwość ujścia
            emocjom i łatwiej nam się żyje.
            A do mamy_mulatki. Może nie planuj tak zawzięcie, bo młode potrafią wyczuć. Po
            prostu czasami spontanicznie zostaw malucha i wyjdźcie gdzieś. Pozdrawiam.
            • kayah73 Re: Ojej, to straszne, co tu wypisujesz! 02.01.06, 16:12
              agao_72 - jasne, ze mamy prawo byc wkurzonymi jesli cos wyskoczy, mamy prawo
              byc nawet wkurzonymi na dziecko jesli zarzga czy zachoruje na wielkie wyjscie,
              itd.
              Ale czy nazywasz od razu swoje dziecko "trefnym"? Zazdroscisz innym mama ze
              maja lepsze dzieci? Uwazasz, ze Tobie zlosliwie trafilo sie gorzej?
    • emiwaw Re: Trefne dziecko?? 02.01.06, 15:32
      Zgadzam się z opiniami powyżej.I jeszcze ode mnie:Kobieto,źle z tobą.
      • anulka.p Trol się nudzi 02.01.06, 15:57
        A Wy dajecie się wkręcać. Ani to mądre, ani zabawne, radzę ominąć szerokim
        łukiem smile
        • isma Re: Trol się nudzi 02.01.06, 17:05
          Ano. Ale my, rozdojone karmicielki zorientowane na cyca (o ile dobrze cytuje,
          bo z glowa, wiadomo, jako zadowolona z dziecka matka, moge miec cos nie tak),
          takie juz jestesmy, ze w lot nie wyczuwamy przewrotnej inteligencji wink)).
          • rita75 Trefna sunia 02.01.06, 18:23


            Jestem wlaścicielką prawie dwuletniej suni. Dotychczas moje zycie bylo bardzo
            uporzadkowane i niemal idealne. Wszystko bylo swietnie zaplanowane. Takze
            sunia. Moja sunia jest slicznym psiakiem, podobnie jak jej ojciec (jego
            dziadek byl pudlem) egzotycznej urody, ale schody zaczely sie juz po jej
            przyniesieniu do domu a teraz przelala sie czara goryczy. Mala sunia zawsze
            byla chorowita.
            Potrafila pokrzyzowac nam plany bo dostawala naglej biegunki i dupa. Bardzo
            cieszylismy sie na tego Sylwestra. Sunia zostac miala z opiekunka. No i po
            poludniu zwymiotowala i dostala biegunki. Oczywiscie nigdzie nie poszlismy bo
            trzeba bylo sie zajac psem. Jestem zla rozgoryczona i wiem ze nie
            powinnam ale mam wrazenie ze los splatal mi figla i podarowal taki trefny ten
            pies. Staram sie byc dobra pańcią ale czasem nie moge sie oprzec wrazeniu
            ze moja sunia jest po porstu nieudana. Macie takie odczucia czasem???
            • isma E tam sunia... 02.01.06, 18:30
              E tam sunia. Ja bym sie zastanowila powaznie, co o sobie samej powinna pomyslec
              autorka watku, gdyby w dniu wyjscia na Sylwestra padla razona wirusem grypy
              zoladkowej. Tak bylo jej z soba sama idyllicznie, a tu masz: jednak jest
              nieudana wink)).
              • rita75 Re: E tam sunia... 02.01.06, 18:34
                co o sobie samej powinna pomyslec
                >
                > autorka watku, gdyby w dniu wyjscia na Sylwestra padla razona wirusem grypy
                > zoladkowej.

                powinna nie tyle pomyslec, ale zadzialac, np. oddając siebie na złom
                <lol>smile))))))))
    • elena70 Re: Trefne dziecko?? 02.01.06, 16:07
      Z chwilą urodzenia dziecka twoje życie nie może być i nigdy już nie
      będzie "świetnie zaplanowane i niemal idealne". A co będzie jak twoja córka
      pójdzie do szkoły i nie będzie wspaniałą uczennicą (idealne dziecko). Oddasz
      ją do domu dziecka? A jak w wieku dojrzewania zacznie sprawiać problemy?
      Wyrzekniesz się jej? Przemyśl to życie idealne nie istnieje
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka