Za kilka dni bedzie u nas chodzil ksiadz po koledzie. Zastalam dzis na
wycieraczce kartke z taka informacja i z napisanym odrecznie moim dokladnym
adresem.
Czy moge odmowic ksiedzu wejscia do mnie do domu? Pewnie tak, w koncu to moj
dom, ale jak to zrobic w miare elegancko? Nie mam zamiaru wdawac sie w
dysputy na korytarzu na temat mojego praktykowania badz nie, i tego czy zyje
po bozemu. Wg Kosciola - zyje w grzechu, majac meza muzulmanina i
bezwyznaniowe, nieochrzczone dziecko

Nie chce byc niegrzeczna wobec
ksiedza, ale nie wiem na jak upartego ksiedza trafie, a nie raz czytalam na
forum, ze potrafia siedziec godzinami i na sile nawracac "zblakane" owieczki.
Chcialabym tego uniknac. Nie mam tez zamiaru udawac, ze mnie nie ma w tym
czasie w mieszkaniu, bo to mi nieladnie pachnie. Jestem wierzaca, ale w Boga
i w czlowieka, nie w Kosciol i nie chce byc wtloczona w ramki zadnej religii.
Podobne stanowisko reprezentuje moj maz i chcielibysmy, aby dziecko swiadomie
kiedys wybralo, ktore wyznanie bedzie mu blizsze i czy w ogole chce do
ktoregos z nich nalezec.
Nie wiem czemu ksieza z gory zalozyli, ze jestem katoliczka, ktora bedzie
oczekiwac ksiedza po koledzie z otwartymi rekami? Mieszkam teoretycznie pod
tym adresem od 15 lat, ale krotko po sprowadzeniu sie, wyemigrowalam za
granice i odtad jestem gosciem w domu. Nigdy nie bylam w tutejszym kosciele,
nigdy nie przyjmowalam ksiedza po koledzie, nie mam nawet bierzmowania,
oprocz mnie nikt wiecej tu nie mieszka, wiec skad ta kartka, w dodatku z
dokladnym adresem?
Troche mnie to zniesmaczylo, tym bardziej, ze akurat w tym dniu obchodzone sa
swieta muzulmanskie. Pomyslalam sobie, ze gdyby nie fakt, ze ani dla mnie ani
dla mojego meza nie ma znaczenia jaka religie wyznajemy, to przeciez jako
zona muzulmanina od kilkunastu lat, moglabym rownie dobrze byc praktykujaca
muzulmanka i taka tresc moglaby byc dla mnie krepujaca.
Wlasciwie to i tak jest krepujaca, bo w tej ulotce nie ma slowa o tym czy w
ogole sobie zycze wizyte duszpasterska w domu. Napisano m.in.,
ze "kaplan ....przybedzie z wizyta ... w dniu.. od godz...Prosimy o
obecnosc...mozliwie wszystkich czlonkow Rodziny."
Dla mnie to jest naduzycie, a co Wy o tym sadzicie?
Wg mnie bardziej na miejscu byloby, gdyby Kosciol przyjmowal zapisy w parafii
od osob zyczacych sobie ksiedza po koledzie, a nie rozrzucal kartki z adresem
po korytarzu i stawial ludzi w glupiej sytuacji.