Dodaj do ulubionych

Czy tylko ja jestem winny?

17.01.06, 09:47
Jestesmy po slubie 6 lat,mamy dwoje dzieci. Od jakiegos czasu(od roku)żona
zachowuje sie bardzo dziwnie. Coraz zadziej ze sobą rozmawiamy,jest
rozdrazniona,wszystko jest zle i to oczywiscie moja wina.Pomagam jej w domu
jak moge,sprzątam,gotuję,piorę,zajmuje sie dziecmi.Twierdzi ze to chormony po
ciązy (Angela ma 1,5 roku)ale to staje sie nie do zniesienia.Prace ma bardzo
lekką,sluzbowe auto,forsy nie brakuje,piękny dom co jej jeszcze moze
brakowac? O sprawach inntymnych nawet nie pytajcie bo juz o tym
zapomnialem,ona niema na to ochoty.Może ma za dobrze? Powiedzcie co robic,ja
juz niemam sil!
Obserwuj wątek
    • mojuda Re: Czy tylko ja jestem winny? 17.01.06, 09:51
      nie wiem czy ma "za dobrze"..mysle ze trzeba by posluchac i opini zony..nie
      mysle zeby jakakolwiek praca byla latwa..a moze poprostu twoje podejscie w tej
      kwesti ja boli? bez rozmowy sie nie obedzie..tylko rozmowa,nie krzyki ..moze w
      obecnosci terapeuty?..
      pozdrawiam!
      ps.pieniadze szczescia nie daja,nie wiesz?
      i milosci za nie nie kupisz...
      --
    • nchyb Re: Czy tylko ja jestem winny? 17.01.06, 09:55
      Piszesz o pomaganiu żonie. A co konkretnie robisz i jak często. Może wymień
      codzienny swój plan. Ile czasu dziennie poświęcasz na pranie, kto je w dodatku
      sortuje, wiesza potem i wysuszone ściąga rozkłada? Gotujesz? Konkretnie co i
      jak często? Ile czasu zajmuje ci ugotowanie obiadu, ile razy w tygodniu to
      robisz, kto po gotowaniu i po jedzeniu sprzata i kto produkty kupuje? Pomagasz
      przy dzieciach. Cudownie, w końcu jesteś ojcem. Co konktretnie codziennie przy
      tych dzieciach robisz?

      Żona ma prace lekką, na czym polega lekkość tej pracy? Nie dźwiga ciężarów
      powyżej pół tony? Czy myślec nie musi, bona taśmie samo się przesuwa, a ona
      tylko pstryka guziczki? Chyba nie o to chodzi. Może ją praca psychicznie
      wykańcza? Próbujesz z nią o tym rozmawiać?

      > zapomnialem,ona niema na to ochoty.Może ma za dobrze? Powiedzcie co robic,ja
      > juz niemam sil!
      Konkretnie, na co nie masz siły, a na co masz?
      Co Ty robisz, żeby było dobrze, żeby żona miała dobry humor i nastrój?

      > O sprawach inntymnych nawet nie pytajcie bo juz o tym
      > zapomnialem,ona niema na to ochoty.
      Czy żona jeszcze karmi piersią? Przemęczenie, karmienie, hormony, to wszystko
      może wpływać na pożycie. A raczej jego brak lub niską częstotliwość.
      Jeżeli forsy Wam nie brak, to zatrudnij opiekunkę, i wyrwij się z żoną na
      romantyczny tydzień, czy też weekend, gdzieśgdzie oboje odpoczniecie i
      będziecie myśleć o sobie, a nie o całym świecie dookoła. Może to pomoże?

      A czy na codzień pamiętasz o romantyzmie? Jakieś kwiatki bez powodu, telefon
      lub sms tylko po to, by przypomnieć, że żonę bardzo kochasz. Tegfo wielu
      kobietom po ślubie brakuje i to też staje się powodem ich rozczarowania,
      zniechęcenia, złego humoru...
      • polka3 Re: Czy tylko ja jestem winny? 17.01.06, 09:59
        Pewnie bolą ją sprawy intymne..ot i tyle....zapros ja na kolacyjke
        romantyczną , zrób kąpiel w pianie, długą grę wstpną i na koniec ognisty sex na
        całego- powinna byc zadowolona...
        • paparazi1 Re: Czy tylko ja jestem winny? 17.01.06, 10:06
          Raczej nie,to powazniejszy problem wszystko ją drazni,nawet spokojna rozmowa
          nie daje efektu,chyba dam sobie spokój,tylko dzieci zal
          • nchyb Re: Czy tylko ja jestem winny? 17.01.06, 10:10
            a, się znaczy że tchórz. Zabawa przestała się podobać, obowiązkom "nie
            podołujesz", żonie za dużo nie pomagasz, rozwiązania problemu nie szukasz,
            tylko zabawki zabrać i do innej piaskownicy. No proszę, to żona z większą
            ilością dzeci musi się użerać, nic dziwnego, że jest rozdrażniona, chciała męża
            i partnera a trafił się duży dzieciak...

            Za dobrze to ona nie ma, oj nie ma...
            • paparazi1 Re: Czy tylko ja jestem winny? 17.01.06, 10:16
              kto powiedzial ze do innej piaskownicy?Tak myslalem ze na tym forum niemam co
              szukac,bo jak zawsze winny jest mąż,a wy kobiety zawsze bedziecie sie trzymac
              razem.Szkoda,ze tak to wygląda,no cóz baba zawsze ma racje i basta!!!!!!!!!!!!
              • nchyb Re: Czy tylko ja jestem winny? 17.01.06, 10:25
                niekoniecznie ma rację, ale jeżeli naprawdę szukasz pomocy, to daruj sobie
                teksty, że: tylko dzieci szkoda...
                No pewnie, ze szkoda.
                Ale czy tylko dzieci? A 6 wspólnych lat to już Ci nie szkoda? I nie masz
                zamiaru walczyć o małżeństwo? Jeżeli nie masz zamiaryu, to nie warto się tej
                Twojej żonie o Ciebie zamartwiać.
                Jeżeli jednak masz ochotę znaleźć rozwiązanie problemu, a nie tylko ponarzekać,
                to walczo o małżeństwo, o dobry humor żony, o powrót romantyzmu do Waszego
                małżeństwa...
                Ale walczyć musisz (jeżeli jesteś mężczyzną oczywiście), bo samo nic się nie
                zrobi.

                Pszesz, że żona nie ma ochopty na ropzmowy. Jeżeli esteś napastliwy i takie
                teksty jej zasuwasz, że jest leniwa, ma lekką pracę itp itd a to wszystko w
                domu, przy garach, gdy żona nosem o podłogę się podpiera, to nie dziwię się jej
                złemu humorowi.

                Powtórzę raz jeszcze - chcesz znaleźć problem, daj żonie odpocząć w
                romantycznym miejscu,gdzie nie będzie miałaani ona, ani Ty żadnych obowiązków.
                Piszesz, że forsa to dla Was nie problem. No to zabierz żonę na romantyczną
                wycieczkę, odpoczniecie, nabierzecie dystansu do problemów. Wtedy może i
                rozmowa będzie łatwiej przebiegać.
                ALe t zależy od Ciebie, czy tego faktycznie chcesz, czy tylko szukasz
                usprawiedliwienia dla siebie, jaki to Ty nieszczęśliwy, a ta żona i wszystkie
                baby wredne i solidarne tylko wobec siebie.
                Więc co naprawdę zamierzasz w sprawie zrobić?

                Przy okazji, kiedy powiedziałeś ostatnio żonie, że ją kochasz? A kiedy
                przyniosłeś jej kwiatka? I kiedy powiedziałeś, kochanie, ja teraz zajmę się
                dziećmi, a Ty skocz z koleżanką do kina lub na plotki?
            • palka_zapalka Re: Czy tylko ja jestem winny? 17.01.06, 10:27
              nchyb proszę czytać ze zrozumieniesmile
              Autor wątku nie ucieka i nie zmienia piaskownicy, ale szuka rozwiązania
              problemu.
              Pogadaj z żoną przy kolacji kiedy dzieci zasną i bedziecie mieli swobodną
              możliwość przegadania nurtującego Cię zachowania żony.
              wiele kobiet ma niestety problemy emocjonalne szybko są drażliwe, chumorzaste
              itp to nasz natura smilesmile no oczywiście na całej populacji kobietsmile
              Zapytaj je jak masz jej pomóc aby z tego stanu wyszła, powiedz co chcesz
              powiedzieć, ze masz dość itp wszystko spokojnie i bez nerwów.
              Życze powodzenia.
              • nchyb Re: Czy tylko ja jestem winny? 17.01.06, 10:34
                Pałko zapałko, ja pisane słowa potrafię zrozumieć. Autor pisze wyraźnie:
                >>wszystko ją drazni,nawet spokojna rozmowa
                >>nie daje efektu,chyba dam sobie spokój,tylko dzieci zal

                Chce sobie dać spokój? A dlaczego? Bo rozmowa go przerasta? Czy też
                wprowadzenie żony w taki nastrój, by rozmowa była możiwa?
                Znamy werdsję wyłącznie jednej strony, żona może widzieć świat inaczej. Jeżeli
                papparazi naprawdę szuka rozwiązania problemu, to zapraszamy jego żonę, niech
                on ją zaprosi do tego wątku właśnie i żonka się wypowie, co sądzi. Gdyby mu na
                znalezieniu rozwiązania problemu zależało naprawdę, to nie padałoby
                stwierdzenie - chyba dam sobie spokój - tylko paparazzi pisałby - dziewczyny,
                jako kobiety, co mam zrobić, co czynić, by żona ze mną porozmawiała. Jako
                kobiety powiedzcie mi, czego ona oczekuje itp itd...
                • moofka Re: Czy tylko ja jestem winny? 17.01.06, 10:37
                  Gdyby mu na
                  > znalezieniu rozwiązania problemu zależało naprawdę, to nie padałoby
                  > stwierdzenie - chyba dam sobie spokój - tylko paparazzi pisałby - dziewczyny,
                  > jako kobiety, co mam zrobić, co czynić, by żona ze mną porozmawiała. Jako
                  > kobiety powiedzcie mi, czego ona oczekuje itp itd...
                  ________________________
                  kurde,
                  a co ona jest - królowa angielska, ze trzeba specjalne podchody robic, zeby z
                  mezem pogadała?
                  nalezy sie jak psu zupa rozmowa współmałzonkowi - czy to maz czy zona
                  jakby mi chlop chodzil z fochem dluzej niz 24 godziny, to bym sama miała ochote
                  go przez okno wywalic - rozumiem, ze to dziala w obie strony
                  hormony poltorej roku po porodzie? no ludzie...
                  • nchyb Re: Czy tylko ja jestem winny? 17.01.06, 10:42
                    Moofko, a my nie wiemy, czy faktycznie żona rozmawiać nie chce.
                    A może jest tak, że on przychodzi, coś mówi, ona mu odpowiada, że zmęczona
                    jest, a on na to, że jej za dobrze, że za bardzo ą do luksusu przyzwyczaił itp
                    itd?
                    My wiemy, że jak na razie to nam paparazi teksty zasuwa, że żona jest leniwa,
                    rozbestwiona, humorzasta itp Ale jego wypowiedzi świadczą, że i z jego
                    humorkami nie najlepiej...
                  • babka71 zgadzam się moofka 17.01.06, 11:14
                    półtorej roku po porodzie hormony??? bzdura na resorach
                    albo ma kochanka albo faktycznie swieta krowa, której odbiło...
                    Nie wyobrażam sobie , żeby mąż ze mną nie rozmawiał??,
                    Jeśli to nie ściema, to kobieta przegina !!, jak można nie rozmawiać z mężem
                    kurcze..
                    Coś mi nie pasuje to mówię , a nie zastawiam się hormonami..
                    • your_and Re: zgadzam się moofka 17.01.06, 11:16
                      Czyli nie wina hormonów tylko raczej feromonów?
                    • nchyb Re: zgadzam się moofka 17.01.06, 11:19
                      babka, Ty może i powiesz, ale paparazi sprawia wrażenie, że nie słucha tego, co
                      żona by moze i chciała powiedzieć, bo i task sam wie lepiej, a jego żonie tylko
                      się wydaje...
                      • halszkabronstein Re: zgadzam się moofka 17.01.06, 14:05
                        Mi sprawia wrazenie akurat świetnego męża który by bardzo chciał by w domu
                        znowu było normalnie a naburmuszona żona chce zwrócic na siebie uwage w
                        infantylny sposób i nie może powiedziec wprost o co jej chodzi . Facet zabiega
                        o nia , napisal nawet na kobiecym forum bysmy mu cos doradziły a tu zaraz
                        atak !! Ale obciach , litości , na etacie nie raz kobiety pisza z problemem a
                        nikt im nie mówi ze sa tchrzami i sa dziecinne bo mąż chodzi naburmuszony , nie
                        chce rozmawiac itd........ no ale wiadomo - maz to maz ten zły a kobieta to ta
                        dobra i zawsze to musi byc wina zlego samca ...napewno specjalnie jej nie
                        słucha , napewno specjalnie gotuje zle obiady i zle zajmuje sie dziecmi.......
                  • palka_zapalka Re: Czy tylko ja jestem winny? 17.01.06, 22:51
                    Jeszcze mogę zwalić na pigułki jak zaczeła stosować, ze ma jazdy.Wiele
                    rozumiem, ale dlaczego ktoś ma sie łasić do cholery
                    i cackać z kimś kto sam nie wie co chce i ma dołki itp.
                • palka_zapalka Re: Czy tylko ja jestem winny? 17.01.06, 22:47
                  ok tylko dlaczego facet ma stawać na głowei bo jego kochana zona przygnębia
                  cały dom?!
                  Gdyby to było odwrotnie żona by napisała mam męża palanta chyba go olejęwink
                  Ludzie wiadome jest, ze jakies niepokojące sytuacje, napięcie małżeńskie nalezy
                  wyjaśniać i rozmawiać rozmawiać, ale na Boga ile mozna wytrzyamć z babą co
                  chyba sama nie wie co chce! Facet gada i nic co ma roibić??? co my mu tu
                  takiego zaskakującego doradzimy kazda kobieta jest inna i inaczej przechodzi
                  swoje problemy.
                  Gdyby ona choć odrobinę chciała sobie pomóc dała by szanse męzowi na pomoc
                  sobie samej!!!
                  Ja uważam jedno facet jak i kobieta nie mogą z siebie nic wyduszać oni powinni
                  naturalnie sobie pomagać i wspólnie rozwiązywać kłopoty, a nie zeby ten gosć
                  robił podchody i w żaden sposób nie mógł dać rady.
                  Czy ta kobieta stwarzając też taka atmosferę majac kłopot nie chce sobie pomóc
                  nie zdaje sobie sprawy, ze unieszczęśliwia swoją rodzinę - to w małym procencie
                  egoizm.
                  Ten człowiek ma już dość bo ileż można , ale jak widać wszedł na forum i chce
                  dostać jaąś poradę smile
            • halszkabronstein Re: Czy tylko ja jestem winny? 17.01.06, 14:00
              A żona to super cudowna osoba zawsze , tylko powinna sobie siedziec jak
              księżniczka a zły samiec facet powinien jej usługiwać....................prac ,
              gotowac , pracowac i jeszcze zajmowac sie dziecmi bo ona ma prawo byc
              rozdrażniona a on nie....

              • paparazi1 Re: Czy tylko ja jestem winny? 17.01.06, 14:03
                Dzięki za wsparcie
          • moofka Re: Czy tylko ja jestem winny? 17.01.06, 10:13
            przemęczenie, przenudzenie?
            pora taka wstretna, ja tam ją rozumiem
            ale ciebie podziwiam, że szukasz rozwiazania
            ze martwisz sie o wasze malzenstwo
            • paparazi1 Re: Czy tylko ja jestem winny? 17.01.06, 10:19
              A co mi pozostalo? Chcę uratowac to malżeństwo ze wszystkich sil,ale czy sie
              uda,to inny temat. Ja tez nieraz mam zle dni,ale to nie mozna do końca zwalac
              na aure.
              • your_and Re: Czy tylko ja jestem winny? 17.01.06, 10:23
                To taki paradoks, mężczyźni którzy się o to faktycznie troszczą postrzegani są
                automatycznie niemęsko jako pantoflarze i stają sie w oczach partnerki
                nieatrakcyjni...
              • moofka Re: Czy tylko ja jestem winny? 17.01.06, 10:24
                dwoje musi chciec
                moze powiedz jej, co ty czujesz i jak to widzisz
                moze ona nie zdaje sobie sprawy, ze osiagnela az taki poziom marudnosci
                ktory cie meczy
                ona tez musi sie postarac, bo to nie o to chodzi, zeby biegac jak pudelek na
                dwoch nozkach dookola, zeby pani fochow nie miala, tez bedziesz mial dosc w
                koncu
                chyba, ze jest cos, o czym nie chcesz powiedziec
                • paparazi1 Re: Czy tylko ja jestem winny? 17.01.06, 10:28
                  niemam nic do ukrycia,jestem wobec zony w 100% lojalny,tylko ona jest
                  najmądrzejsza i wszystko wie lepiej
                  • moofka Re: Czy tylko ja jestem winny? 17.01.06, 10:29
                    paparazi1 napisał:

                    > niemam nic do ukrycia,jestem wobec zony w 100% lojalny,tylko ona jest
                    > najmądrzejsza i wszystko wie lepiej
                    _______________________
                    a jak ona uzasadnia ten gorszy czas?
                    • paparazi1 Re: Czy tylko ja jestem winny? 17.01.06, 10:32
                      Ze to niby chormony,zresztą ona sama niewie czego chce,chyba bylem za dobry juz
                      od dnia slubu.Do luksusu czlowiek sie przyzwyczaja
                      • wieczna-gosia Re: Czy tylko ja jestem winny? 17.01.06, 11:39
                        > Ze to niby chormony,zresztą ona sama niewie czego chce,chyba bylem za dobry juz
                        >
                        > od dnia slubu.Do luksusu czlowiek sie przyzwyczaja

                        nie pieprz przyjacielu. Mowisz o zonie a nie o przygarnietym kundlu.
      • halszkabronstein Re: Czy tylko ja jestem winny? 17.01.06, 13:57
        Tak i nie zapomnij dodać jakiś środków czystości używasz ,choc i tak na tym
        forum Ci pewnie nikt nie uwierzy , ze w ogóle robisz coś w domu . Powszechnie
        wiadomo , że mamy tu taki mały sabat gdzie facet z góry skazany jest na
        okrzykniecie jakoby był tym złym wrednym i kłamliwym samcem a my biedne kobitki
        jesteśmy takie idealne i cudowne .

        Myśle , że to dobrze iż autor dzieli się obowiązkami z żoną i to nie jest ważne
        co gotuje albo jak sprząta - jeśli jej nie odpowiada jego kuchnia albo jego
        sprzątanie to niech żona mu to powie wprost a nie bawi sie w jakieś śmieszne
        gierki ( choć wątpie , ze to jest problemem ) .
        Skoro on gotuje to ona łaskawie powinna już ruszyć dupe i sprzątnąć talerze ,
        nie wiem czemu ma służyć lustracja na zasadzie - czy aby napewno on jest w 100%
        gosposią........

        Zapewne autor przez stwierdzenie , że żona ma lekką prace chciał zasugerować ,
        że nie musi tyrać w biedronce 15 czy 20 h , teraz wiele osób ma prace
        stresującą psychicznie i jakoś umie sie zachowywać przez wiekszość czasu
        normalnie .

        Zgadzam sie , ze mozna próbować z kolacjami itp , gdzies juz tez o tym
        pisałam , w każdym razie skoro jemu zależy - a widać ze zależy nawet napisał na
        forum , to żona też powinna to docenić i postarać sie z nim szczerze
        porozmawiac , nawet powiedziec ze ma jakis ciezki okres w zyciu , ze czegos jej
        brakuje itp. Sorry nie kazdy sie od razu domysli o co chodzi a gdybanie na
        forym typu - a moze praca , a moze za malo sprzatasz jest absurdalne .

        Dobrym rozwiazaniem jest też rozmowa z terepeutą , a i jakas wizyta u
        seksuologa nie zaszkodzi.

        Pozdrawiam.
        • nchyb Re: Czy tylko ja jestem winny? 17.01.06, 14:04
          Miła Halszko, co do pomocyy w domu. Znam z wielu obserwacji: pan wyniesie 3
          razy w miesiącu śmieci, dwa razy w ciągu kwartału myje naczynia i kilka razy
          sam odniósł swoje brudne skarpetki do łazienki. Raz nawet włożył je do pralki.
          Często opowiada, jak to pomaga żonie i nie rozumie, jak ona taka leniwa, z
          niczym wyrobić się nie może, gdy on jej tak bardzo pomaga...

          Z przyjemnością usłyszałabym (a raczej przeczytała) jak tę mężowską pomoc widzi
          żona paparaziego. Bo on sam poza ogólnikami nic nie mówi, nie pisze na ten
          temat...

          > Tak i nie zapomnij dodać jakiś środków czystości używasz ,choc i tak na tym
          > forum Ci pewnie nikt nie uwierzy , ze w ogóle robisz coś w domu .
          E dlaczego zaraz nie uwierzy. Jakby te środki wymienił, to przynajmniej
          uwierzyłybyśmy, że znając nazwy może sam czasem nawet je kupuje. A tak, to
          może on wierzy, że te 5 kilogramowe proszki do prania same się do domu
          przynoszą i nikt ich dźwigać nie musi...
          • halszkabronstein Re: Czy tylko ja jestem winny? 17.01.06, 14:15
            Ja akurat znam z wielu obserwacji facetów którzy robia wiele w domu - chociazby
            mój ojciec- świetnie gotuje , teraz nie pierze i nie wynosi smieci bo chodzi o
            kulach wiec jest mu ciężko , mój partner - jest w kuchni nieoceniony , z
            podziwu wyjść nie moge , ze zawsze wie jak przygotować konkretna potrawe , ja
            mam o tym blade pojęcie . Jak wyjechaliśmy ze znajomymi na mazury to ja w
            pokoju gdy tylko szukałam kostiumu od razu miałam taki burdel ,ze szkoda pisać -
            ukochany natomiast miał wszystko caly wyjazd poukładane w kostke <szok> , az
            sie zdenerwowałam i powywalałam mu czesc rzeczy za okno ....

            jeśli żonce nie pasuje jego pomoc to krótka piłka - niech go nauczy robic to
            lepiej !! Sama nie umiem gotować , nie lubie tego i najchetniej bym omijała
            kuchnie . Rozumiem go , on może nie wiedziec , ze robi cos niewłaściwie - co za
            problem nauczyc go czegos dodatkowo w kuchni , zawsze wspólnie spedzony czas
            moze byc zabawa i przyjemnoscia a nie tylko obowiazkiem .

            W moich oczach wina leży po strony tej osoby która nie potrafi powiedziec
            wprost o co jej chodzi i ciagle cos kreci , w tym wypadku żony.
            • majca1 nie unoś się to prowokacja przecież... 17.01.06, 14:20

            • nchyb Re: Czy tylko ja jestem winny? 17.01.06, 14:21
              > W moich oczach wina leży po strony tej osoby która nie potrafi powiedziec
              > wprost o co jej chodzi i ciagle cos kreci , w tym wypadku żony.
              No zobacz halszko, a ja widzę, że to paparazi nie może z siebie wykrztusić, o
              co naprawdę mu chodzi. Żona zmęczona, leniwa, nie chce rozmawiać, krzyczy i
              pewnie ma kochanka. Ale jak mu rad udzielamy, to ciągle jest źle, bo jemu już
              się nie chce, a może i lepiej żeby ten kochanek był, a tak w ogóle, to my
              wredne jesteśmy, bo nie potrafimy być obiektywne.
              Ale on też nie jest, a przynajmniej tak to wygląda...
              • halszkabronstein Re: Czy tylko ja jestem winny? 17.01.06, 14:23
                A skad ma wiedziec o co mu chodzi skoro biedak sam nie wie o co chodzi w tej
                całej sytuacji ?! Chyba gdyby nie był zdezorientowany to by nie pisał i nie
                liczył na rade...
                • weronikarb Re: Czy tylko ja jestem winny? 17.01.06, 14:28
                  halszkabronstein napisała:

                  > A skad ma wiedziec o co mu chodzi skoro biedak sam nie wie o co chodzi w tej
                  > całej sytuacji ?! Chyba gdyby nie był zdezorientowany to by nie pisał i nie
                  > liczył na rade...

                  a powiedz skąd my mamy wiedzieć? On wie wszystko my tylko ogólniki, zadajemy
                  pytania aby wiecej sie dowiedziec ewentualnie skorygowac swoje przypuszczenia,
                  ten rzuca pare słówek i tyle.
                  Gdyby to była forma dyskusji z nim, to być może jakoś pomalu by samo wyszlo co
                  jak i dlaczego.
                  Moj tez sprzata, gotuje (nawet lepiej jak ja czasami), zajmuje sie dzieckiem -
                  niby wszystko ok powinnam nie marudzic - ale ze sprzatanie nastepuje po
                  kilunastu przypomnieniach, zajmowanie dzieckiem jak ten juz daje o sobie bardzo
                  wyraznie znać oraz gotowanie jak ja przychodze z pracy a maz niczego nie ruszyl
                  i wyglada jakby co najmniej tajfun przeszedl i nie zdarzylabym i posprzatac i
                  ugotowac to juz inna sprawa. Tak samo moze i tutaj wygladac ze pomaga, a
                  normalnie moze zona padac na nos o 20.00
                  • paparazi1 Re: Czy tylko ja jestem winny? 17.01.06, 14:35
                    A ty masz czas co drugi dzień ganiac do fryzjera,do kosmetyczki po pracy?
                    Przyjezdza dama o 18 i jest zmęczona czym? Siedzeniem u fruzjera i ganianiem po
                    sklepach za ciuchami
                    • weronikarb Re: Czy tylko ja jestem winny? 17.01.06, 14:56
                      no i sam widzisz swoja odpowiedz, a skad my mamy wiedziec jak wyglada jej
                      dzien, skoro nic nie piszesz??? Tylko rzucasz pare tekstów, a my mamy sie
                      domyśleć co sie dzieje u ciebie w domu. No wybacz
                      • halszkabronstein Re: Czy tylko ja jestem winny? 17.01.06, 15:10
                        Chyba jasno z jego postów wynika , ze im kasy nie brakuje , wiec nie tyra w
                        biedronce...a Wam sie od razu wydaje ze biedna siedzi calymi dniami i gotuje
                        hahaha......
                  • halszkabronstein Re: Czy tylko ja jestem winny? 17.01.06, 15:09
                    To , ze ktos pisze na forum to nie znaczy ze zaraz musicie generalizować ,i
                    wyrzucać wszystkiego tego co chciałybyście tak naprawde powiedzieć SWOJEMU
                    MEZOWI tylko pewnie tez lubicie krecic , chodzicie jakies rozdrażnione a on
                    może serio nie zawsze wie , ze jeszcze jest cos do roboty ...

                    P.S. może na tej samej zasadzie i Twój mąż jest przeproacowany , pada na gebe a
                    TY jeszcze wymagasz by wszystko było idealnie zrobione...........
            • paparazi1 Re: Czy tylko ja jestem winny? 17.01.06, 14:21
              Niestety tak jest jak piszesz,moja cierpliwosc sie konczy,niewiem jak dalej
              sobie poradze,moze znajde jakies wyjscie? A tak na marginesie to na kuchni znam
              sie lepiej niz żona i to ja w niej częściej przebywam.
    • marcik_k Re: Czy tylko ja jestem winny? 17.01.06, 10:47
      wiem jak się czujesz bo u nas jest podobnie. Też cały czas marudzę i jestem
      rozdrażniona ale mam swoje powody. Wprawdzie nie pracuje tylko jestem w domu i
      zajmuje się dzieckiem. Mąż natomiast przy dziecku raczej nic mi nie pomaga
      chętniej podchodzi do obowiązków domowych (pranie, mycie garów, sprzątanie).
      Ostatnio wszystko się jeszcze bardziej skomplikowało gdyż żadko się widujemy
      więc czasu na rozmowy prawie nie mamy.Jestem w stanie zrozumieć męża że nie ma
      siły i cała sytuacja go dołuje. Wszystko było by dobrze jak podczas rozmowy ze
      mną słuchał tego co ja mówie, w czym ja widzę problem dlaczego pewne rzeczy mi
      tak przeszkadzają i co bym chciała zmienić. Ale on uważa że jestem
      najmądrzejsza i zawsze muszę mieć racje. A to nie prawda bo jeżeli jestem pewna
      że ją mam to się przy tym upieram, jeśli wiem że to jest dobre to przy tym
      chce zostać. Ale oczywiście to by było zbyt proste bo chodzi przecież tylko o
      to że zawsze musi być po mojemu.A dla faceta to jest ujma że on mógłby nie mieć
      racji w tym co mówi. I wtedy to już nawet nie chce słuchać chciaż mam
      argumenty które szale przeciągają na moją stronę. Może ty tak samo podchodzisz
      do tego.Pozatym brakuje też relacji mąż - żona. Przed małżeństwem chodziliśmy
      do pubu kina itp. a teraz co już na to nie zasługuję żeby ze mną gdzieś
      wyjść.Chęć spędzania czasu ze sobą. Zaproś żone gdzieś, zróbcie sobie dzień
      wolny, jakiś kwiatek czy czekoladki, troche romantyczności tego teżczęsto
      brauje. Może wtedy coś pęknie i wszystko się wyjaśni. Może będzie lepiej i
      wszystko wróci do normalności. Trzymam kciuki.
    • majca1 Re: Czy tylko ja jestem winny? 17.01.06, 10:58
      wiesz, mój mąż mówi podobnie... "to wszystko moja wina", przecież wszystko
      robię. A w rezultacie kobiety myślą że facet powinien się domyślić żeby zrobić
      to czy tamto -efekt ty nie masz ojęciaże coś jeszcze trzeba zrobić a ona się
      wkurza że tego nie zrobiłeś. Pytaj wprost: "co jeszcze zrobić", wyręczaj i
      uważnie słuchaj tego co mówi. U nas np. ostatnio był spór o krzesełko do
      karmienia-wyszukałam modele, wypisałam je a on miał tylko zdecydować które.
      Czekałam i się wkurzałam a on po prostu słyszał coś o krzesełkach ale myślał że
      już się tym zajęłam. I może to wina hormonów, ale w moim przypadku to po prostu
      przemęczenie. I nie pracą zawodową(bo jestem na wychowawczym)tylko ciągłym
      myśleniem co jeszcze trzeba zrobić. A jeśli chodzi o sprawy intymne to na mnie
      zawsze działa zapach nivea po goleniu. Może zacznij się golić wieczorem.
      Pozdrawiam.
      • wieczna-gosia Re: Czy tylko ja jestem winny? 17.01.06, 11:38
        nie nie tylko ty jestes winny.

        zwiazek jest zawsze sprawa dwojga a jego rozpad wina dwojga.

        Natomiast okres sypania sie zwiazku to nie jest moment na doszukiwaniesie winy,
        kto wiecej a kto mniej.

        Ktos musi to po prostu wydusic- powiedziec- zwiazek nam sie sypie. Mozesz byc
        pewne ze zrobie wszystko zeby nam sie nie posypal. Tylko powiedz co. moze
        oczywiscie byc tak, ze zona wzruszy ramionami. Ale moze tez byc inaczej- ze sie
        przejmie.
    • weronikarb Re: Czy tylko ja jestem winny? 17.01.06, 12:28
      Piszesz ze pomagasz jak możesz. Mój mąż też mi pomaga, sprząta, gotuje, zajmuje
      się dzieckiem. Najczęściej jednak poprzedza to jego slowa: "już", "zaraz" "za
      moment" "chwileczke" itd. itd. Najczęściej aby sie nie wkurzać, biorę sie sama
      za to. Jemu sie zdaje że pomaga, a ja czesto padam na nos. Pozatym może
      zapomniałeś, że to też kobieta? Kiedy zabrałeś wszystkich, sam z siebie bez jej
      marudzenia na spacer, wogóle na wyjazd??? Kiedy żonę potraktowałeś jak kobietę
      o którą warto zabiegać (kwiatek, perfum czy jakis drobiazg). Moze podjechac
      pod nia do pracy i porwac gdzies na cale popoludnie smile
      Ma kontakt w pracy z ludzmi, a czy miala czas tak naprawde dla siebie? Kobieta
      w kazdym razie mi bardzo tego brakuje.
      • paparazi1 Re: Czy tylko ja jestem winny? 17.01.06, 12:36
        A co wy robicie takiego dla swoich mężów,tylko wymagacie i wymagacie,oni tez
        moją uczucia!!!!!!!!!!!!
        • nchyb Re: Czy tylko ja jestem winny? 17.01.06, 12:41
          He, he, my mamy zawsze rację, przyzwyczajone jesteśmy do życia w luksusie i tak
          ogólnie to za dobrze z tymi mężami mamy smile
          • your_and Re: Czy tylko ja jestem winny? 17.01.06, 12:45
            Dopiero jak sie okazuje że jakaś inna go zechce, mimo że nie sprząta z
            wystarczyjącym entuzjazmem, to się robicie nerwowe... po prostu przeoczenie że
            toto co się kręci po domu też ma uczucia smile
        • weronikarb Re: Czy tylko ja jestem winny? 17.01.06, 12:56
          taak, pierwsze co jak przychodze z pracy to siadam z piwem przy komputerze i
          swiat dla mnie nei istnieje smile
          Pozatym mam czas dla matki, braci, kuzynów, kuzynów kuzynów - a nie slysze jak
          żona mówi "kochanie zajmij sie chwile dziećmi, aby umyje wlosy"
          Czyż przypadkiem nie tak wyglądają te wymagania żony??
        • halszkabronstein Re: Czy tylko ja jestem winny? 17.01.06, 15:14
          Racja , związek to partnerstwo , jesli ktos odczuwa brak to nie chodzi
          naburmuszony ale sam stara sie to zmienic ! A z tego co widze zmienic chce to
          ów pan . Ja jakos lubie ukochanemu wyslać pikatnego mmsa gdy jest w pracy ,
          kupic sobie nowa super sexowna bielizne , porawac go gdzies , zaskoczyc ,
          sprawic by tez sie poczuł jak mężczyzna o którego sie dba , zabiega itp .
          Dzieki temu nie moge sobie nic zarzucic - on oczywiście jest równie zabiegajacy
          o mnie , widze , ze sie stara i ze mu zalezy . Czasem tez sie nie zrozumiemy w
          czyms i wtedy trzeba o tym od razu porozmawiac !!!
    • 18_lipcowa Re: Czy tylko ja jestem winny? 17.01.06, 12:46
      Może ma kochanka?
      • paparazi1 Re: Czy tylko ja jestem winny? 17.01.06, 12:51
        moze ma nie bede szpiegowal
        • 18_lipcowa Re: Czy tylko ja jestem winny? 17.01.06, 12:52
          to sprawdz
      • 18_lipcowa Re: Czy tylko ja jestem winny? 17.01.06, 12:52
        młodego, jurnego, wiecznie gotowego ????????
        • paparazi1 Re: Czy tylko ja jestem winny? 17.01.06, 12:54
          Moze i ma,niechce mi sie juz dluzej walczyc,to juz ponad moje sily niech robi
          co chce
          • 18_lipcowa Re: Czy tylko ja jestem winny? 17.01.06, 13:03
            paparazi1 napisał:

            > Moze i ma,niechce mi sie juz dluzej walczyc,to juz ponad moje sily niech robi
            > co chce

            No skoro tak to czego szukasz na forum?
        • nchyb Re: Czy tylko ja jestem winny? 17.01.06, 12:55
          Marta i pamiętaj, że ten kochanek nie jęczy jej, że ona taka humorzasta i
          wiecznie jej źle i że za dobrze z nim ma smile
          • 18_lipcowa Re: Czy tylko ja jestem winny? 17.01.06, 13:04
            nchyb napisała:

            > Marta i pamiętaj, że ten kochanek nie jęczy jej, że ona taka humorzasta i
            > wiecznie jej źle i że za dobrze z nim ma smile

            No wlasnie, zapomnialam dodac ze wpatrzony jak w obrazek
            • weronikarb Re: Czy tylko ja jestem winny? 17.01.06, 13:06
              no i jak sa jego zaloty to nie jęcza im na uchem dzieci, którymi ktoś się musi
              zająć smile
              • paparazi1 Re: Czy tylko ja jestem winny? 17.01.06, 13:20
                Jakie jego (moje?) zaloty kobieto,co ty wygadujesz!!! Czytaj dobrze posty! To
                ona cos knuje nie ja. Zresztą widze, ze macie tu niezlą jazde nasmiewac sie z
                zalamanego faceta,a jak dolozyc mu jeszcze bo nie lezy na plecach. Bardzo
                jestem wam wdzięczny.
                • 18_lipcowa Re: Czy tylko ja jestem winny? 17.01.06, 13:21
                  paparazi1 napisał:

                  > Jakie jego (moje?) zaloty kobieto,co ty wygadujesz!!! Czytaj dobrze posty! To
                  > ona cos knuje nie ja. Zresztą widze, ze macie tu niezlą jazde nasmiewac sie z
                  > zalamanego faceta,a jak dolozyc mu jeszcze bo nie lezy na plecach. Bardzo
                  > jestem wam wdzięczny.


                  ale ty kochany przeciez nie chcesz rad
                  sam napisales ze masz to gdzies i juz nie walczysz
                  • halszkabronstein Re: Czy tylko ja jestem winny? 17.01.06, 14:20
                    Gdybym przeczytała tyle postów jakiś napakowanych hormonami nienawidzacych
                    mężczyzn bebek to też bym sobie darowała... partnerstwo to swie osoby a nie
                    ciągle jedna zabiegająca aż łaskawie ta 2 strona raczy ja zjechać, olać w nowy
                    wymyślny sposób albo okazać swoje rozdrażnienie........... lol .

                    Biedny ten facet tyle powiem .
                • weronikarb Re: Czy tylko ja jestem winny? 17.01.06, 13:22
                  dolaczylam moj post do wypowiedzi o kochankach to Ty czytaj ze zrozumieniem.
                  Pozatym naśmiewamy się już teraz bo jak narazie nie podałeś na żadne pytanie,
                  konkretnej odpowiedzi
                  • paparazi1 Re: Czy tylko ja jestem winny? 17.01.06, 13:29
                    To co ja mam jeszcze jej dac do jasnej cholery! Dwa razy do roku jedziemy razem
                    na zagraniczne wczasy trzeci raz jedzie sama,bo jak twierdzi sama lepiej
                    odpocznie,prezentów moge znosic worami,kwiaty calymi koszami,na perfumy wydaje
                    krocie,to co ma zle? Niejedna z was by tak chciala a jej jeszcze w d... zle!
                    • weronikarb Re: Czy tylko ja jestem winny? 17.01.06, 13:32
                      nie unoś sie, może być i tak że faktycznie poprostu niechce jej sie juz ciagnać
                      małżeństwa z sobie znanych powodów. Wiele możemy gdybać, jeślii piszesz prawde
                      czyli wakacje 2 razy w roku, raz ona sama. Nie szczedzisz na podarkach,
                      kwiatach, duzo w domu pomagasz bez proszenia sie z jej strony. To może zmień
                      żone ???
                      • paparazi1 Re: Czy tylko ja jestem winny? 17.01.06, 13:35
                        Raz sie przejechalem i to wystarczy,nie ufam juz kobietą bo niby jak?
                      • paparazi1 Re: Czy tylko ja jestem winny? 17.01.06, 13:41
                        Mówisz zmien zone,czy to takie proste po 6 latach? Nie jestes w mojej
                        sytuacji,wiec niewiesz co to znaczy i ci tebo nie zycze
                        • weronikarb Re: Czy tylko ja jestem winny? 17.01.06, 13:45
                          a co mam Ci nowego powiedzieć czego nie powiedziały tu już inne kobiety???
                          - spytaj sie na spokojnie co jest
                          - przeanalizuj jej dzien/tydzien calodziennej pracy
                          - wyjedźcie gdzies tylko we dwoje (stac was)
                          i wiele innych rad podaly
                          • paparazi1 Re: Czy tylko ja jestem winny? 17.01.06, 13:53
                            Dlaczego ja mam wrazenie,ze to zawsze nasza wina,dlaczego nie zawsze jestescie
                            obiektywne,dorwalyscie faceta,który ma naprawde problem i jeszcze macie niezlą
                            zabawe. Dziękuje!
                            • nchyb Re: Czy tylko ja jestem winny? 17.01.06, 13:55
                              > obiektywne,dorwalyscie faceta,który ma naprawde problem i jeszcze macie
                              niezlą
                              > zabawe. Dziękuje!
                              Nasze rady Cię nie interesują. Więc co mamy robić? Płakać?
                              • halszkabronstein Re: Czy tylko ja jestem winny? 17.01.06, 15:20
                                Rady w postaci zjechania go , ze napewno jest nic nie robiacym facetem ,
                                tchórzem i dzieckiem i sugerowanie , ze to napewno jego wina ? Po takich radach
                                tez juz bym miala w dupie inne Wasze wypowiedzi i wolałabym sobie darowac -
                                pewnie z żona ma podbna dyskusje w domu - tylko pretensje , oskarżenia i brak
                                dialogu . Jesli nie jestescie pewne co robi jego zonka w ciagu dnia wystarczyło
                                od razu zapytac bez zbednego złośliwego komentarza na zasadzie ' facet to
                                napewno tylko mysli ze pomaga a zonka ma wszysyko na glowie i mase stresów ' .
                    • palka_zapalka Re: Czy tylko ja jestem winny? 17.01.06, 22:57
                      Strasznie dużo w tobie żalu. Kochasz ją????
                      Rozumiem Twój żal i złość, ale pogadaj z nią i postaw kawę na ławę, albo jakieś
                      inne normalne życie , albo koniec!
                      Moze ją zmęczyła nuda codzienna to ze ma wzystko , a zarazem nic - bo cóz ona
                      robi takiego??? ma jakies zainteresowania itp?? Co robicie razem wspólnego???
                      Czy to jest tylko tak, ze wracasz buzi buzi kolacyjka w milczeniu i TV i
                      spanko???
                      Jesli chcesz miec żonę i żyć z nią to jej to wszysstko powiedz.
                • majca1 Re: Czy tylko ja jestem winny? 17.01.06, 13:27
                  to ty czytaj dokładnie. chodziło im o kochanka. i jak mają się z ciebie nie
                  nabijać jak ty jesteś najmądrzejszy...
                  • weronikarb Re: Czy tylko ja jestem winny? 17.01.06, 13:30
                    nie no co ty majca on twierdzi ze to zawsze musi wyjsc tak ze to kobieta
                    najmądrzejsza. Jednak nie bierze pod uwage ze faktycznie moze miec racje.
                    Przedstaw nam jak wyglada wasz dzien na ogol ???
                  • paparazi1 Re: Czy tylko ja jestem winny? 17.01.06, 13:30
                    To niech go ma a mi da swiety spokuj,przynajmniej bede wiedzial na czym stoje
                    • babka71 Re: Czy tylko ja jestem winny? 17.01.06, 13:39
                      chcesz to usłyszeć to masz
                      Jesteś winny AMEN
                    • majca1 Re: Czy tylko ja jestem winny? 17.01.06, 13:42
                      to ją zapytaj o to a nie nas - będziesz mieć święty spokój, a tak na serio to
                      daj tej kobiecinie odetchnąć, zabierz dzieci na basen albo na piłeczki...
          • pink75 Nchyb mądrą kobietą jest !!! 17.01.06, 13:07
            Nchyb,
            podpisuję się pod wszystkimi Twoimi postami w tym wątku.
            • wesolek11 Re: Nchyb mądrą kobietą jest !!! 17.01.06, 13:14
              To jest tak jak w kawale:

              - kochanie wyrzuć śmieci!
              - Kurna, dopiero co usiadłem!
              - A co do tej pory robiłeś?
              - Leżałem.
            • nchyb Nchyb o tym wie, he, he... :-) 17.01.06, 13:33
              > Nchyb,
              > podpisuję się pod wszystkimi Twoimi postami w tym wątku.
              Miła Pink, czy Ty aby lizusostwa nie uprawiasz? he, he...

              Ale z wrodzoną sobie skromnością przyznaję Ci rację wink))
    • m.online depresja poporodowa 17.01.06, 13:36
      czasem ni mija, niestety. Warto pogadać z psychologiem.
      pzdr
    • pawles Re: Czy tylko ja jestem winny? 17.01.06, 14:36
      Nikt nie może Ci odpowiedzieć, co myśli i czuje Twoja żona, tylko ona sama.

      A co Ty z tą wiedzą zrobisz - jest Twoją sprawą.

      Szukaj ratunku w życiu, w kontaktach z żoną a nie tu na forum.
    • babka71 Re: Czy tylko ja jestem winny? 17.01.06, 14:46
      Jesteś winny wychowałeś potwora!!! LOL he he
      zmień żonę albo samego siebie zmień , bo coś ściemniasz!!
      trollu jeden..
      na każdy post racjonalny odpowiadasz agresją!!??
      Zapraszamy Twoją zonę!!!, do rozmowy!!!!!!!!
      jesli w luksusach siedzi, to do kompa ma dostęp..podaj stronę niech odpowie
      jeśli jest w domu panie paparazi1..
      zawsze trzeba wysłuchać drugiej strony PRAWDA??
      • halszkabronstein Re: Czy tylko ja jestem winny? 17.01.06, 15:25
        Czemu nie piszecie w tym tonie żonkom które pisza na emamie , ze maja takiego
        zlego meza co nie sprzata i nie gotuje? Moze i one powinny pozabiegac o meza
        zamiast zawracac dupe na forum - skoro maz ma takie luksusy zawsze i tak sie
        obija to ciekawe czemu to one ciagle przesiaduja przed kompem i maja na to czas
        LOL !!!!

        • nchyb Halszko... 17.01.06, 15:27
          Halszko, jaki masz problem? Daj znać, a pomożemy, a przynajmniej spróbujemy. Bo
          miotasz się i miotasz w potępieniu dla nas, a dalej nie możesz napisać i
          wydusić z siebie, co Ciebie tak męczy.
          Naprawdę pomożemy wink
          • halszkabronstein Re: Halszko... 17.01.06, 15:50
            Właśnie taki jest mój problem , ze nie mam problemu - dla Was to naprawde
            wielki problem by był hehe . Dlatego każda kobieta musi miec jakies powody by
            byc zla , biedna , nieszczesliwa , cierpiaca...

            Gdzie sie miotam ? Mam inna opinie niz TY to myślisz , ze sie miotam ? Nie wiem
            czemu na siłe mnie cos musi meczyc...... Mi sie wydaje , ze to bardziej WY
            macie jakies problemy - idzicie z tym do psychologa razem z żona autora tematu
            bo kwestia zamiatania i gotowania nie da Wam żyć !!
            • nchyb Re: Halszko... 17.01.06, 15:56
              > czemu na siłe mnie cos musi meczyc...... Mi sie wydaje , ze to bardziej WY
              > macie jakies problemy - idzicie z tym do psychologa razem z żona autora
              tematu
              No właśnie mamy juz zamówiona kolejkę do psychoterapeuty, tylko żona
              paparaziego siedzi od godziny u tego fryzjera, jeszcze nie wylazła, więc tak
              czekam na nią. Dobrze, że u mojej kosmetyczki mam łacze do kompa, to moge w
              trakcie między maseczką, a tipsami w klawisze postukać...

              A z tym sprzataniem nie jest tak źle. Pani paparaziowa mówiła, że od czasu, gdy
              mąż zatrudnił jej po 2 niańki do każdego dziecka, kucharkę, pokojówke i
              pomywaczkę, to już tak bardzo nie jest zmęczona tym odpoczywaniem...
            • your_and Re: Halszko... 17.01.06, 16:05
              Halszka ma taki problem że poczytała sobie na etata i innych forach jak to
              wygląda z dugiej strony.
              Ma jeszcze zapał i ochote spróbować spojrzec obiektywnie i wyciagnąc wnioski, a
              nie jedynie pobiadolić w babskiej grupie wsparcia. smile
        • your_and po co para jest razem? 17.01.06, 15:44
          halszkabronstein napisała:
          > Czemu nie piszecie w tym tonie żonkom które pisza na emamie , ze maja takiego
          > zlego meza co nie sprzata i nie gotuje

          Było ostatnio w listach do Wysokich Obcasów, jedna kobieta osmieliła sie
          zauważyć że listach kobiety narzekają że ich mężowie nie pomagaja przy dzieciach
          i porzątkach, inne wychwalają że ich jest super bo po powrocie z pracy sam
          bierze mopa i bierze się za górę naczyń, chwalac spryt znalezienia służacego, a
          gdzieś w tym wszystkim ginie parnerstwo, dzielenie sie zainteresowaniami,
          emocjami namiętnością...
          Dokładnie waszego problem podejścia na forum
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka