kasku_h
25.01.06, 21:30
Witam wszystkie forumowiczki!
Na wstępie - mamą jeszcze nie jestem ale wydaje mi się, że możecie pomóc.
Czytam e-dziecko od prawie 4,5 roku. Mamą chcę być od około 7 lat...
Na początku była gorąca chęć posiadanie dziecka - ale wtedy jeszce chłopak
nie chciał. Cały czas mówił, że po ślubie, żebym poczekała... Więc grzecznie
czekałam na, najpierw, oświadczyny a później na ślub... Żoną jestem prawie 4
lata a mąż zdeklarował się dopiero w sierpniu zeszłego roku.
Może 'zdeklarował' to za dużo powiedziane, ale stwierdził, że już mógłby być
tatą... Dla wyjaśnienia mąż jest ode mnie starszy o 10 lat - ja zaraz skończe
27...
Więc staramy się (bezskutecznie)od sierpnia, a ja w związku z tym już w
styczniu 2005 rzuciłam palenie (po 12 latach), wykonałam wszystkie potrzebne
i niepotrzebne badania, zaszczepiłam na żółtaczkę, jestem pod stałą kontrolą
dentysty(wszystkie ząbki naprawione

)
Przez to całe czekanie sama się nakręcałam, że coś musi być ze mną chyba nie
tak, skoro on jeszcze nie był gotowy do małżeństwa, później do bycia ojcem...
A ponieważ od dziecka byłam pulchna i miałam problemy z nadwagą, to sobie
wytłumaczyłam, że może on mnie nie chce za żonę, bo jestem za gruba... Mam
problem z własną samooceną - niskie poczzucie własnej wartości, którego nie
mogę się pozbyć

Nażeczony cały czas zaprzeczał - mówi mi do tej pory, że
kocha mnie taką, jaka jestem, że wcale nie jestem gruba, itp....
A ja cały czas czekam na dziecko - próby od sierpnia - a tutaj nic. Czytam
Was codziennie - śledzę różne wątki i nakręcam się coraz bardziej...
Bardzo dużo kobiet opisuje, że ma problem z kilogramami w ciąży. Podają swoje
wymiary - wzrost/kilogramy przed zajściem w ciążę... A ja się załamuję z
posta na post... Przecież ja jeszcze nie będąc w ciąży ważę 67 kg/166cm
wzrostu. Moja talia to (o zgrozo) już 84cm... I tak sobie myślę, że może
dzieci przychodzą tylko do szczupłch kobiet.. Może ja nie zasłużyłam na
dziecko, bo jestem za gruba...
Wiem, wiem - łatwo powiedzieć, że ktoś jest szczuplejszy -lać łzy i żalić się
nad sobą... Ale ja kiedyś byłam szczuplejsza - przed ślubem bardzo schudłam -
166cm/55kg (no prawie się sobie podobałam), ale przez zbyt forsowne ćwiczenia
(aerobik kilka razy w tygodniu + jakieś świństwa na odchudzanie + prawie nic
nie jadłam)uszkodziłam sobie oba kolana i teraz powinnam tylko na siłowni
ćwiczyć... No dobra - chodziłam kilka miesięcy, ale jak zaczęłam się robić
szersza niż wyższa - szczególnie w udach - to zrezygnowałam... Teraz jest mi
strasznie trudno się zmobilizować... I niestety zauważyłam, że jak mi źle,
jak się bardzoz denerwuję to jem... Więc się nakręcam, że nie ma dziecka - bp
jestem gruba - żeby nie było smutno jem - i się nakręcam, że jestem gruba...
Mam wrażenie, że wszystko mnie przytłacza, że nie dam rady. Jestem gruba -
obrastam w tłuszcz z dnia na dzień i jestem coraz bardziej załamana...
Miłe mamy - nie wiem, czy napisałam to wszystko, żeby mnie pocieszać, ale
wiem, że teraz podzieliłam się z kimś moim problemem i jest mi chociaż trochę
lżej.
Bardzo Wam wszystkim dziękuję - za to, że jesteście
Pozdrawiam i miłego wieczoru życzę.
k.