Hej, dziewczyny!
Wiem, że był już podobny temat, ale chciałabym Wam coś opowiedzieć: dziś w
nocy, dokładnie o 4.20, Julek obudził się, popatrzył w głąb pokoju i zaczął
przeraźliwie krzyczeć, pokazując na coś. Zaczęliśmy z mężem go uspokajać
(Julek śpi z nami) i pytać, co się stało. Jako, że Młody mało mówi,
komunikacja jest utrudniona. Zapytałąm, czy mu coś dać? "NIE", czy coś
zabrać? "TAK!" i pokazywał ręką pustkę. Próbowałam się dopytać, o co chodzi,
nie chodziło mu o pzedmioty, tylko coś, co było w pustce. Przyznam się, że
tak po 20 min. zrobiło się mi jakoś dziwnie

)), a że mieszkamy (moja
rodzina już ponad 50 lat ) w starej kamienicy, właściwie w dawnym pałacu, to
wiele mogło się dziać przez wieki

)).
Przypuszczam, że obudził się i resztki snu wziął za rzeczywistość, ale czy
mogę mieć pewność? czy Wasze dzieciaczki też tak mają? Julenio ma 2 latka,
jego 7-letnia siostra nic nie widziała, choćiaż patrzyła w to samo miejsce.
Jak była mała często mówiła, że widzi "pana" w pokoju...
Dziewczyny (i chłopaki), co Wy na to?
Pozdrawiam
wana