Dodaj do ulubionych

klaps to zbrodnia? a jaka kara: więzienie, chłosta

28.02.06, 13:00
co proponujecie??
A co zagresywnymi dzieći w stosunku do innych dzieci i rodziców? Jak karać,
grozić palcem?
Moze jakieś sensowne rozwiązanie znajdziecie mamusie zamiast gdakac
bezproduktywnie!
Obserwuj wątek
    • marghe_72 Re: klaps to zbrodnia? a jaka kara: więzienie, ch 28.02.06, 13:02
      a gdzie ktoś gdacze?
      w wątkach o klapsach nie raz sie wypowiadałam.
      po co ten wątek?
      nie byłoby rozsądniej dpisywac sie do poprzenich?
      • sowa_hu_hu Re: klaps to zbrodnia? a jaka kara: więzienie, ch 28.02.06, 13:11
        biorąc pod uwage twoj stopień agresywności nie chce wiedzieć jak te twoje klapsy
        wygladają....
        • michiko zobaczymy co z twojego bezsttresowego wychowania 28.02.06, 13:17
          wyrośnie...
          pozyjemy zobaczymy
          • sowa_hu_hu Re: zobaczymy co z twojego bezsttresowego wychowa 28.02.06, 13:19
            a kto powiedział że ja wychowuje bezstresowo? jestem ZA klapsem.
          • esi1 Re: zobaczymy co z twojego bezsttresowego wychowa 28.02.06, 13:19
            Nie rozumiem dlaczego co niektórzy niestosowanie klapsów automatycznie utożsamiają z bezstresowym wychowaniem? To, że nie daję klapsów moim dzieciom nie znaczy, że na wszystko im pozwalam, nie karcę i nie uczę zasad. Mam tylko inne metody.
            • marghe_72 Re: zobaczymy co z twojego bezsttresowego wychowa 28.02.06, 13:22
              esi1 napisała:

              > Nie rozumiem dlaczego co niektórzy niestosowanie klapsów automatycznie
              utożsami
              > ają z bezstresowym wychowaniem? To, że nie daję klapsów moim dzieciom nie
              znacz
              > y, że na wszystko im pozwalam, nie karcę i nie uczę zasad. Mam tylko inne
              metod
              > y.


              esi, mozna dziesiatki razy powtarzac to co Ty napisałas wyżej.
              Ale i tak zwolennicy klapsów wiedzą swoje
              brak klapsa => bezstresowe wychowanie => rozwydrzone dziecko

              Łatwo jest upraszczać
            • fastcar Re: zobaczymy co z twojego bezsttresowego wychowa 01.03.06, 16:20
              O wlasnie!
    • ewa2233 klaps to zbrodnia 28.02.06, 13:24
      --------------------------------------------------
      çççççççççççççççççççççĂççĂç
      • ewa2233 Re: klaps to zbrodnia 28.02.06, 13:24
        przeciwko godności dziecka
        --------------------------------------------------
        çççççççççççççççççççççĂççĂç
        • sowa_hu_hu Re: klaps to zbrodnia 28.02.06, 13:27
          to twoje zdanie , moje jest inne...
          co nie oznacza ze uwazam tak jak napisała michiko - ze bezstresowe wychowanie
          oznacza nie dawanie klapsów...
          nie popadajmy w skrajnosci...
          • ewa2233 Re: klaps to zbrodnia 28.02.06, 13:31
            Zaznaczam więc, że oczywiście, to MOJE zdanie smile)
            Bo chyba chodzi o wpisanie swojego?
            A moje dzieci nie są wychowywane "bezstresowo" - w potocznym tego słowa
            znaczeniu.
            --------------------------------------------------
            çççççççççççççççççççççĂççĂç
          • tora99 Re: klaps to zbrodnia 01.03.06, 02:05
            sowo, a gdyby ciebie ktos uderzyl za to, ze cos zrobilas zle. czy zgodzilabys
            sie z tym? czy nie uwazalabys, ze jest to brak szacunku dla twojej osoby?
        • michiko a jak dziecko wyciąga rękę na rodzica to co to 28.02.06, 13:30
          jest??
          • marghe_72 Re: a jak dziecko wyciąga rękę na rodzica to co t 28.02.06, 13:31
            to jest małe dziecko.
            a jaką metodę proponujesz na bijące dziecko?
            ząb za ząb?
            TY mnie uderzysz to ja Ci oddam

            Błedne koło
          • ewa2233 Re: a jak dziecko wyciąga rękę na rodzica to co t 28.02.06, 13:32
            a w jakim wieku dziecko tą rękę wyciąga na rodzica?

            Jeśli w wieku lat 2-3 to rodzić dziecko powinien uświadomić, że tak nie wolno.
            Jeśli w wieku lat 16, to patrz pkt 1.
            --------------------------------------------------
            çççççççççççççççççççççĂççĂç
            • sowa_hu_hu Re: a jak dziecko wyciąga rękę na rodzica to co t 28.02.06, 13:38
              moje dziecko mnie lało po twarzy jak miało ok roku... co miałam zrobić? oddac mu
              niby? bzdura! dzieci w tym wieku tak wyładowują swoje emocje... ic hoc sama o
              tym na poczatku nie wiedziałam do głowy by mi nie przyszło oddać...
          • balba_77 Re: a jak dziecko wyciąga rękę na rodzica to co t 28.02.06, 15:19
            mojemu siostrzeńcowi nie przyszło do głowy żeby bić rodziców dopóki nie
            zaliczył klapsów sam wink od tej pory jak siezezłości to rączki mu lecą.
            Kurcze ciekawa jestem czy w tym kraju jest chociażby jedno dziecko wychowywane
            bezstresowo.... moim zdaniem to niewykonalne.
    • oxygen100 Re: klaps to zbrodnia? a jaka kara: więzienie, ch 28.02.06, 13:39
      Tak tak!! Mamusie sa pewne swoich zdolnosci wychowawczych i metod, wszak
      wiekszosc ufa bezgranicznie w psychologiczne dyrdymaly ktore sa w 100% correct
      i zapewne uchronia latorosl od zguby. Tylko dlaczego te nowoczesne metody
      wychowawcze owocuja tym ze swiat jest pelen zwyroli ktorzy zaczynaja swoje
      mlodziencze igraszki od kopania opiekunki,poznije zakladaja nauczycielowi kosz
      na smieci na glowe, pozniej w ramach rozrywki wyrzucaja Bogu ducha winna
      dziewczyne z pociagu a sami koncza w najlepszym wypadku za kratkami chroniac
      pilnie wlasny odbyt przed penetracja obcych?? Skad to sie bierze?? Z mitu ze
      dzieci nie wolno stresowac?? Najwiekszym stresem jest brak stresu to stara
      przyrodnicza prawda. Bez tego stresu wyginelo juz wiele gatunkow. Michiko kazda
      mamusia wyznaje tam swoja filozofie: Jedna karmi cysia kilka lat biorac leki
      czy ignorujac sygnaly typu ginekomatia, bo przeciez Komietet Upowszechniania
      karmienia tak zaleca inna swiecie wierzy w to co uslyszy czy wyczyta w
      internecie czesto bez dozy krytycyzmu. Za to pozniej bedzie snuc rzewne
      opowiesci, ktorych wysluchiwac beda juz tylko robaki w piachu jak to rezolutny
      synio wyciagnal spod lozka rozdzke czarodziejska i przydzwoni mamusi w
      lepetynke az sie ta ocknela w zaswiatach. Smutne to ale czesto prawdziwe czyz
      nie???
      • marghe_72 Re: klaps to zbrodnia? a jaka kara: więzienie, ch 28.02.06, 13:41
        agresja rodzi agresję
        proste, nie?
        • michiko tak dyscyplina w postaci klapsów może uchornić 28.02.06, 13:43
          nastoatka przed całkowitym zejściem na złą drogę.
          • bri Re: tak dyscyplina w postaci klapsów może uchorni 01.03.06, 19:16
            Czy klapsy to jedyna kara na świecie??? Można dziecko na przykład za karę
            odesłać na jakiś czas do innego pokoju.
            • sowa_hu_hu Re: tak dyscyplina w postaci klapsów może uchorni 01.03.06, 23:10
              pomijając czy klaps jest zły czy nie...

              mój syn na pewno by stał w osobnym pokoju... juz to widze...
              • fizia-kulawa Re: tak dyscyplina w postaci klapsów może uchorni 01.03.06, 23:28
                klaps jest wyrazem głupoty rodzica w temacie metod wychowawczych. Jakakolwiek
                książka z działu "dla rodziców" daje przynajmniej kilkanaście możwliwych
                sposobów, metod, rozwiązań do zastosowania zamiast klapsów. A większość
                zwolenników klapsów to właśnie totalni abnegaci w temacie psychologii
                dziecięcej. I później czytamy takie kwiatki, że brak klapsa=bezstresowe
                chowanie.
      • michiko bravo oxygen... 28.02.06, 13:41
        tylko czy do mam cos dociera?? poza tym że dziecko nalezy wychowywać zgodnie z
        panującym trendem...



        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=33730
        Forum dla wiedzących wszystko wiedźm
        • marghe_72 Re: bravo oxygen... 28.02.06, 13:43
          michiko napisała:

          > tylko czy do mam cos dociera?? poza tym że dziecko nalezy wychowywać zgodnie
          z
          > panującym trendem...
          >
          a jaki jest ten trend Michiko?
          a komentowac Oxygen nie zamierzam. Opadło mi co mogło mi opaść

          >
          >
          > forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=33730
          > Forum dla wiedzących wszystko wiedźm
          • michiko trend; nie bić klaps jest zbrodnią, bezstresowo 28.02.06, 13:45
            spełniac zachcianki. A mamusia stoi potem bezradna a dzieciak wyje i tarza sie
            w kałuży
            • sowa_hu_hu Re: trend; nie bić klaps jest zbrodnią, bezstreso 28.02.06, 13:47
              co za bzdety! znam ludzi którzy klapsy swoim dzieciom daja a one i tak tarzaja
              sie w błocie i wrzeszczą...
            • marghe_72 Re: trend; nie bić klaps jest zbrodnią, bezstreso 28.02.06, 13:50
              michiko napisała:

              > spełniac zachcianki. A mamusia stoi potem bezradna a dzieciak wyje i tarza
              sie
              > w kałuży


              jednak nie masz zielonego pojęcia o czym mówisz
              wszystko do jednego wora wrzucasz i po kłopocie./
          • sowa_hu_hu Re: bravo oxygen... 28.02.06, 13:46
            ale bzdury...
            ludzie wyrastają rózni bez względu na to czy klapsy są "w modzie" czy ich nie ma...
            zwyrodnialcy zawsze byli , sa i bedą... i to nie dlatego że matka klapsów nie
            dawała...
            to nie sa argumenty...
          • oxygen100 Re: bravo oxygen... 28.02.06, 13:52
            W koncu od tylu setek lat ludzkosc wychowywala sie pod presja
            dyscypliny i jakos traumy nie bylo z tego powodu. I przestepczosc byla mniejsza
            tak?? gatunek przetrwal i mial sie dobrze wystarczylo popuscic na kilkanascie
            lat i prosze bardzo.


            A co Ci tam opadlo?? Dlugi biust jeszcze poddaje sie grawitacji??
            • marghe_72 Re: bravo oxygen... 28.02.06, 13:53
              oxygen100 napisała:

              > W koncu od tylu setek lat ludzkosc wychowywala sie pod presja
              > dyscypliny i jakos traumy nie bylo z tego powodu. I przestepczosc byla
              mniejsza
              >
              > tak?? gatunek przetrwal i mial sie dobrze wystarczylo popuscic na kilkanascie
              > lat i prosze bardzo.
              >
              >
              moze jednamk zapoznasz sie z historią ludzkosci.. warto, moim zdaniem zanim
              zacznie sie opowaidac takie rzeczy.
              • malila No właśnie, oxygen, 28.02.06, 17:01
                napisz, proszę, gdzie i od kogo uczyłeś się historii. Aha i jeszcze jakbyś mógł
                podać jakieś info na temat związku między zakładaniem nauczycielowi kosza na
                głowę czy innym aspołecznym zachowaniem a wychowaniem bez bicia (bo skoro
                piszesz, że taki związek istnieje, to rozumiem, że dysponujesz jakąś wiedzą na
                ten temat)
            • sowa_hu_hu Re: bravo oxygen... 28.02.06, 13:54
              no ja mysle że psychole to jednak wychodza z domow gdzie rodzice sie dziecmi nie
              interesują , nie maja dla nich czasu... a nie tam gdzie sie dziecku klapsów nie
              daje...
        • fastcar Re: bravo oxygen... 01.03.06, 16:23
          Mylicie sie, to wlasnie te wasze klapsy sa powodem agresji na ulicach.
          Niestety, niestety wiekszosc rodzicow bije dzieci. Tych, ktorzy nie bija jest
          bardzo malo. Na szczescie ja do nich sie zaliczam. I owszem: uwazam wszystkich,
          ktorzy bija dzieci za ludzi, ktorzy nie sa dobrymi rodzicami.
      • ewa2233 Re: klaps to zbrodnia? a jaka kara: więzienie, ch 28.02.06, 13:41
        Niebicie, to nie brak stresu.

        Polecam dodatek do wczorajszej GW, nt. bicia.
        --------------------------------------------------
        çççççççççççççççççççççĂççĂç
        • ewa2233 Byłbym zerem, gdyby nie smycz -art. w GW 28.02.06, 13:46
          serwisy.gazeta.pl/df/1,34467,3182710.html

          --------------------------------------------------
          çççççççççççççççççççççĂççĂç
          • sowa_hu_hu Re: Byłbym zerem, gdyby nie smycz -art. w GW 28.02.06, 13:48
            ewa nie wysilaj sie smile
            do takich ludzi jak michiko nie trafia twoje argumenty bo ona widzi tylko siebie
            i tylko jej "myslenie" jest poprawne...
            zero obiektywizmu...
            • michiko sowa jak dobrze ze ty jesteś pełna obiektywizmu 28.02.06, 13:50
              i oczywiście nie zawsze masz rację...
              coż za samokrytycyzm.
              • sowa_hu_hu Re: sowa jak dobrze ze ty jesteś pełna obiektywiz 28.02.06, 13:52
                zgadłaś
    • 76kitka Re: klaps to zbrodnia? a jaka kara: więzienie, ch 28.02.06, 13:39
      Mój mały nie jest agresywny, czasem jak Mu koleżanka dokuczy to sie tam próbują przepychać ale wtedy każda mama łapie swoją pociechę i odciąga, żeby krzywdy sobie nie robiły i łumaczy, że nie wolno. Ja mam niestety kilka grzechów w postaci klapsa na sumieniu. Sięgam po argument siły niezmiernie rzadko. Pomyśl jak byś się czuła, gdyby mąż, albo matka za to, że czegos nie masz ochoty zrobić, albo zrobisz cos źle skakali do Ciebie z rękoma. Klaps poniża jak policzek. Wychowanie bez klapsów jest trudne i wymaga cierpliwości, ale nie jest niemożliwe. Dla mnie karą za klapsa jest podłe samopoczucie i myślę, że każdy wrażliwy czowiek tak ma, a jeśli ktoś już nad swoją ręka nie panuje i klaps nie robi na nim wrażenia to się powinien nas sobą zastanowić.
      • ewa2233 Re: klaps to zbrodnia? a jaka kara: więzienie, ch 28.02.06, 13:57
        michiko napisała: tak dyscyplina w postaci klapsów może uchronić nastoatka
        przed całkowitym zejściem na złą drogę.>>

        Gdyby to było takie proste! smile
        Wyobraź sobie, że jestes nastolatkiem(ą), który(a) o mały włos nie stacza się
        na złą drogę. I dostajesz od rodzica (w co - wybór należy do Ciebie).

        I jak?
        Potulnie się nawracasz? Czy chcesz rodzicom pokazać do czego jesteś zdolna?

        Bardzo jestem ciekawa, co sobie wyobrażasz.
        --------------------------------------------------
        çççççççççççççççççççççĂççĂç
        • sowa_hu_hu Re: klaps to zbrodnia? a jaka kara: więzienie, ch 28.02.06, 13:59
          ewa trafiłas w sedno smile

          aczkolwiek znam przypadki gdzie niezłe lanie sprowadziło pewną panne na ziemie smile
          bylo to okropne zarwono dla niej jak i dla rodzica który to lanie wykonał...
    • mamaoskarka Re: klaps to zbrodnia? a jaka kara: więzienie, ch 28.02.06, 13:59
      Wiesz co michiko, jesli jestes taka madra to moze Ty wymyslisz jakies sensowne
      rozwiazanie. Najlepiej dac w dupe i tyle prawda? Jesli dziecko jest agresywne w
      stosunku do innych odplacic mu tym samym, to przeciez wedlug Ciebie sensowne
      rozwiazanie to po co chcesz uslyszec o czyms innym.
    • edorka1 No to jestem wyrodna 28.02.06, 14:13
      bo czasem - rzadko ale jednak - używam klapsa. Tak więc córka po bezskutecznych tłumaczeniach i zakazach majstrowania przy kontaktach - wprawdzie w domu są pozabezpieczane ale u znajomych juz nie - dostała klapsa. Jednego. Dostała, zapamiętała. W efekcie nigdy potem nie zbliżyła sie do żadnego kontaktu.Podobnie było z wybieganiem na ulice. Ja z wózkiem z drugim dzieckiem, mała wyrywa się i leci. Raz bardzo najadłam się strachu ( samochód na szczescie wolno jechał bo to droga osiedlowa) i dostała klapsa, ja wyrodna matka przylałam małej na środku osiedla. Wcale mi nie wstyd. I skończyło się raz na zawsze wybieganie na jezdnię.
      Nie należy popadać w przesadę. Są sytuacje kiedy klaps spełnia swoją rolę. Kiedy widzę bezstresowo wychowujące swoje pociechy mamusie w supermarkecie na przykład, gdy wyjące dziecko tarza sie po podłodze bo chce koniecznie zbawkę, to sie dziwię. Albo kiedy widzę jak na oko czterolatek pluje tacie w twarz bo nie chce iśc do domu z podwórka, to też się dziwię. I ta mamusia i ten tatuś mówia że dziecko małe i że wyrośnie. A ja się dziwię że można doprowadzać do takich sytuacji, kiedy bezstresowo wychowywany brzdac, nie czuje żadnego respektu ani żadnego szacunku do rodzica. Każdy kij ma dwa końce.
      Przemoc w rodzinie uważam za najgorsze upodlenie. Ale nie należy popadać w skrajność. Klaps stosowany sporadycznie ma swoją wartośc wychowawczą. Mimo wszystko.
      • sowa_hu_hu edorkaw zupełności sie zgadzam!!! 28.02.06, 14:15
        aczkolwiek na moje dziecko które sie rzuca na podłoge klaps nie działa nawet...
        oporny jest jak jasna cholera... smile
        • rita75 Re: edorkaw zupełności sie zgadzam!!! 28.02.06, 14:21
          na moje dziecko które sie rzuca na podłoge klaps nie działa nawet...
          > oporny jest jak jasna cholera... smile

          moze musisz przywalic mocniej?
          • sowa_hu_hu Re: edorkaw zupełności sie zgadzam!!! 28.02.06, 14:28
            nie , dziekuje...

            i daruj sobie...
            • bea.bea Re: edorkaw zupełności sie zgadzam!!! 28.02.06, 14:46
              no cóz, akurat w temacie bicia mam zdanie takie NIE NIE NIE
              i co to klaps...??.wyładowanie własnej agresji...brak argumentów...koniec
              własnej kreatywnosci...
              mam malego uparciucha...i czasem przy moim cholerycznym temperamencie trudno mi
              sie pochamowac ...ale jakos nie dostał....\\

              a co do lezenia na ziemi, to mój syn nie odbiega od normy, ale ja załatwiłam to
              w sposób taki....oczywiscie mozesz leżeć ( dom) ale w przedpokoju, i zawlekałam
              moje dziecko do przedpokoju....tam nudno więc lepiej leży sie w pokoju....ale
              matka za reke i do przedpokoju..a tu lez do woli.....przeszło mu...

              w sklepie.....albo wstaniesz sam , albo wywleke cie za reke ....zwykle wstawał...
              teraz (2,5) nie wiem co to lezenie....

              czasem dziwie sie , ze nikt nie otworzył watku wspierającego...co dziła na
              dzieci.....mozna by było kozystać..z doswiadczeń innych w danych
              sytuacjach...zamiast denerwować sie i klapsować własne dzieci...
              • edorka1 Re: edorkaw zupełności sie zgadzam!!! 28.02.06, 15:00
                A jakby Ci wybiegał wyrywając się na ulicę? I jakby Ci samochód zahamował niemal na dziecku? I jakbys biegnąc za tym dzieckiem pusciła wózek z drugim dzieckiem wybiegajac przed niego (bo trzeba szybko) i jakbyś łapala jedno dziecko na ulicy i stojac w rozkroku jadacy z drugiej strony wozek (bo akurat z górki jest). I jakbyś po tym wszystkim trzesąc się z nerwów i szczęścia ze nic sie nie stało zareagowała? Biorąc pod uwagę, że przechodzisz codziennie przez ta ulicę i codziennie tłumaczysz że wyrywać się nie wolno? A mała nawet nie zauwazyła, że coś było nie tak. Śmiała się. Ja dałam klapsa. Tak dałam. I poskutkowało. Cholera poskutkowało raz na zawsze. I co ty na to??? Wyładowałam własny stres? OK, wyładowałam. Lepsze to niż stracić dziecko w idiotycznym wypadku... U mnie pomogło. I gdybym była jeszcze raz w takiej sytuacji zrobiłabym tak samo.
                • edorka1 A i jeszcze 28.02.06, 15:11
                  nie sądzę, że takie to wspaniałe naczytać się mądrych ksiąg i teoretyzować potem o rozmawianiu z dzieckiem jak z dorosłym. Dziecko to dziecko. Nie zrozumie wszstkiego. Nie na każdym etapie. Madrość nie plega na niedawaniu klapsów, tylko na dostosowywaniu ewentualnych kar do sytuacji.
                  I warto pamietac że siła klapsa nie polega na jego oddziaływaniu bólowym raczej.No bo co mogła poczuc moja mała na tej ulicy jesienią przez kurtkę, spodnie, pampersa??? No i mocno nie dostała. Więc to nie ból a stres.Stres bywa pozytywny. Bezstresowo to ja sobie ogladam romanse w TV, a i to nie zawsze.
                  Bo mówimy o klapsie a nie o biciu jak niektóre z Was to chcą widzieć.
                  • bea.bea Re: A i jeszcze 28.02.06, 16:41
                    o jej ...mam wrażenie , że moją wypowiedź potraktowłas moja wypowiedź jako
                    "atak" na twoja osobe....
                    apsolutnie nie miałam takiego zamiaru...
                    nie jestem zwolenniczką bezstresowego wychowania....i zdaje sobie sprawe , ze
                    temperamenty zarówno dzieci jak i dorosłych są rózne...
                    ale ja jestem przeciwna biciu...patrz klapowaniu....i tego sie trzymam...
                    jednoczesnie nie uwazam , że wyhowanie bez bicia towychowanie bezstresowe...
                    nie jestem matka bezkrytycznie zapatrzona w moje dziecko , ale uważam , że mam
                    karne dziecko...co nie jest łatwe do osiagniecia...mysle , ze mozna mojego syna
                    w wielu mometach ztłuc....ale staram sie...staram sie i mi wychodzi...ale
                    kosztuje mnie to wiele kreatywnosci...

                    i dziwne ale wśród moich kolezanek uchodze za dośc wredna matkę....smile)
                    co do ulicy moje dziecko na ulicy chodzi ze mna za ręke....a uścisk mam
                    mocny...i wie, ze na ulicy chodzi sie z mamą za ręke...moze będzie
                    niesamodzielny...moze ...ale na razie jest bezpieczny....choc czasem widzę jego
                    żal kiedy ide z koleżanką , a jej dzioecko bryka wolno.....ja niestety mam wizje
                    , kolorowych papierków...ciekawych kamyków...itp....bolno biega po placu zabae i
                    parku....
                    nie wiem jak to robie...milion siatek ...kluczy....spraw do załatwienia...ale
                    uścisk na rączce mojego dziecka to podstawa...

                    ty traktujesz swoje dziecko jak uważasz ...nie pietnuje twojego zachowania, choc
                    nie zgadzam sie z nim...i sama inaczej postepuję....

                    bezstresowe, nie znaczy bezkarne...
      • marghe_72 Re: No to jestem wyrodna 28.02.06, 14:17
        edorka1 napisała:

        > I skończyło się raz na zawsze wybieganie na jezdnię
        Oby. Bo nie wiadomo jak sie zachowa jak Ciebie koło Niej nie będzie. Ciebie i
        Twojego klapsa. JAk wyjdzie na ulice z kimś innym.. kiedys z kolezanką.

        > .
        > Nie należy popadać w przesadę. Są sytuacje kiedy klaps spełnia swoją rolę.
        Kied
        > y widzę bezstresowo wychowujące swoje pociechy mamusie w supermarkecie na
        przyk
        > ład, gdy wyjące dziecko tarza sie po podłodze bo chce koniecznie zbawkę, to
        sie
        > dziwię. Albo kiedy widzę jak na oko czterolatek pluje tacie w twarz bo nie
        chc
        > e iśc do domu z podwórka, to też się dziwię. I ta mamusia i ten tatuś mówia
        że
        > dziecko małe i że wyrośnie. A ja się dziwię że można doprowadzać do takich
        sytu
        > acji, kiedy bezstresowo wychowywany brzdac, nie czuje żadnego respektu ani
        żadn
        > ego szacunku do rodzica.

        wydaje Cie sie,ze sie tak zachowuje bo nie dostaweał klapsów w dziecinstwie?
        Moja nie dostawała i nie rzuca sie na podóogę, nie kopie, nie gryzie i nie pluje
        hmmm

        cud?
        Czy moze kwestia wychowania?
        Nie bezstresowego.. a po prostu bezklapsowego
        • edorka1 Re: No to jestem wyrodna 28.02.06, 14:31
          Są różne dzieci i rózne sytuacje. Są dzieci którym wystarczy powiedziec NIE i one to przyjmuja do wiadomości.
          Moja córa dostała tego klapsa na ulicy dośc dawno temu, miała nieco ponad dwa lata. Wtedy nie docierało do niej niebezpieczeństwo jakim jest nadjeżdzający samochód. Ale klaps był realny i wtedy ten klaps spełnił swoja rolę. Dziś mała ma 4 lata i wie że po ulicy jeżdzą auta i rozumie to - dawno przestała sie wyrywać i przystaje przed każdym krawężnikiem.I przez ulicę przechodzi zawsze za rękę z mamą. A dla przykładu - dwuletni synek nigdy mi nie uciekał. Po prostu tak ma. I nie leci do przodu nie patrząc na nic. Jest inny.
          Nie chodzi o bezkrytyczne klapsowanie, ale są sytuacje sytuacje w których klaps bywa argumentem ostatecznym. I bywa skuteczny. Skuteczniejszy niż wielogodzinne tłumaczenia. Więc się tego klapsa nie wypieram. Z bólem i bardzo sporadycznie, ale używam.
          • penelina Re: Ja tylko wrzucę coś do poczytania ... 28.02.06, 14:37
            [...] Ale trzeba powiedzieć, że jest już kilka państw europejskich, które
            ustawowo zabroniły stosowania wszelkich kar cielesnych wobec dzieci, również
            tych "łagodnych", praktykowanych także przez członków rodziny. Państwami tymi
            są: Szwecja, Dania, Norwegia, Finlandia, Austria i Cypr. We Włoszech zakaz
            stosowania wszelkich kar cielesnych wobec dzieci wprowadził Sąd Najwyższy,
            dokonując w tym kierunku wiążącej wykładni prawa włoskiego. Pierwszym państwem,
            które wprowadziło ustawą zakaz kar cielesnych wymierzanych dzieciom przez
            rodziców lub opiekunów, była Szwecja. Pierwszego lipca 1979 r. wszedł tam w
            życie przepis Kodeksu rodzicielskiego i opiekuńczego, który głosi: "dzieci mają
            prawo do troski, bezpieczeństwa i dobrego wychowania. Dzieci powinny być
            traktowane z poszanowaniem dla ich osoby i indywidualności i nie mogą być
            poddawane karze cielesnej ani jakiemukolwiek poniżającemu traktowaniu".
            Szwedzki Kodeks karny od 1957 r. zabrania osobie, która wykonuje swoje prawa
            rodzicielskie lub opiekuńcze, bić kogokolwiek, powodując uszkodzenie nawet
            najmniejszej natury. Przytoczony przepis Kodeksu rodzicielskiego i opiekuńczego
            został uchwalony przez szwedzki parlament 259 głosami. Przeciw było 6
            deputowanych. Na argumenty przeciwników tego przepisu, jego zwolennicy
            odpowiedzieli: "W wolnym demokratycznym społeczeństwie jakim jest nasze,
            używamy słów a nie uderzeń jako argumentów. (...) Jeżeli nie możemy przekonać
            naszych dzieci słowami, nie powinniśmy ich nigdy przekonywać biciem." Należy
            dodać, że prawo szwedzkie nie przewiduje sankcji karnych dla rodzica, który
            wbrew zakazowi, uderzy swoje dziecko. Przeciwnicy zakazu bicia dzieci zwrócili
            się ze skargą do Europejskiej Komisji Praw Człowieka w Strasburgu (organ nie
            istnieje od 1998 r.). Komisja odrzuciła tę skargę.

            Wprowadzenie zakazu kar cielesnych wobec dzieci poprzedziła długotrwała
            kampania władz szwedzkich i organizacji społecznych. Doprowadziła ona do zmiany
            postaw społeczeństwa w tej sprawie. Według sondaży opinii publicznej w 1965 r.
            53% Szwedów uważało, że cielesne karanie dzieci jest niezbędne jako środek
            wychowawczy. W 1995 r. już 89% Szwedów było przeciwnych jakiejkolwiek formie
            przymusu fizycznego wobec dzieci.

            W innych krajach, gdzie wszelkie kary cielesne wobec dzieci są zabronione,
            korzysta się z doświadczeń szwedzkich. Kraje te uważają, że w ten sposób
            dostosowały swoje ustawodawstwo do wymagań Konwencji o Prawach Dziecka. [...]

            Całość artykułu jest tutaj.

            P.S.
            Nie, nie zamierzam brać udziału w dyskusji - ale może kogoś zalinkowany tekst
            zainteresuje.
      • ewa2233 Re: No to jestem wyrodna 28.02.06, 14:18
        Jeśli rodzic dziecko MA, a nie wpaja mu podstawowych zasad od początku, to
        lanie nastolatka niczego nie zmieni.
        --------------------------------------------------
        çççççççççççççççççççççĂççĂç
        • sowa_hu_hu Re: No to jestem wyrodna 28.02.06, 14:20
          nie prawda , nie w każdym wypadku... mozna dziecku wpajac zasady - nie pij , nie
          pal , nie bierz narkotyków... a dziecko i tak bedzie chciało sprobowac i to
          zrobi... akurat przypadek ktory ja znam i porządne lanie otrzeźwiło osobe która
          sie "z lekka" zagalopowała...
          • marghe_72 Re: No to jestem wyrodna 28.02.06, 14:23
            sowa_hu_hu napisała:

            > nie prawda , nie w każdym wypadku... mozna dziecku wpajac zasady - nie pij ,
            ni
            > e
            > pal , nie bierz narkotyków... a dziecko i tak bedzie chciało sprobowac i to
            > zrobi... akurat przypadek ktory ja znam i porządne lanie otrzeźwiło osobe
            która
            > sie "z lekka" zagalopowała...
            >
            >
            to akurat nie są zasady a zakazy
            szacunek, zrozumienie, dialog.. to są podstawy
            • sowa_hu_hu Re: No to jestem wyrodna 28.02.06, 14:29
              tak , tu masz racje
          • ewa2233 Re: No to jestem wyrodna 28.02.06, 14:27
            Nie sądzę, by dziecko wyrosło na "porządnego" człowieka,
            BO było bite,
            albo BO nie było.
            Chyba tracimy sedno w tej dyskusji: nie chodzi o to, że ten rodzic LEPIEJ
            WYCHOWA, który bije, albo ten, który nie bije.
            Przecież zwolennik nie bicia nie powie: super tato, który pozwala na siebie
            pluć. To nie tędy droga! Dziecko wyrośnie na "niewychowanego" nie dlatego, że
            tato nie bił, ale dlatego, że nie pokazał co wolno, a czego nie.
            --------------------------------------------------
            çççççççççççççççççççççĂççĂç
            • marysienka44 Re: Bezstresowe wychowanie?bzdura 28.02.06, 14:50
              Nie ma czegoś takiego jak "bezstresowe wychowanie'. Już od małego nasze dzieci
              przeżywają stres, i tego nie unikniemy.
              Dla jednego stresem bedzie założenie czapki, dla drugiego jazda windą, a dla
              trzeciego np. traktor.
              Ja wcale nie jestem za tym aby dawać dzieciakowi zawsze klapsa, ale sa sytuacje
              że lepiej dac tego jednego klapsa, a nie krzyczeć, obrażać się, dawać kary itd.
              Niektóre z was piszą jakbyśmy mówiły nie o klapsie a o katowaniu dzieci. A to
              duża różnica.
              Te mamy które w dziecinstwie dostawały klapsy, czasem nawet niepamiętają, tylko
              znają z opowieści rodziców, napewno zgodzą się ze mną iż to im adnej krzywdy
              psychicznej czy fizycznej nie wydziło.

              Znam jednych takich co bezstresowo wychowują syna, bosze tragedia, nigdy, nigdy
              takiego dziecka, i chyba on teraz też troszkę żałują...
          • ewa2233 Re: No to jestem wyrodna 28.02.06, 14:43
            sowa_hu_hu napisała: > mozna dziecku wpajac zasady - nie pij , nie
            > pal , nie bierz narkotyków... a dziecko i tak bedzie chciało sprobowac i to
            > zrobi... akurat przypadek ktory ja znam i porządne lanie otrzeźwiło osobe
            którasie "z lekka" zagalopowała...>>

            Nie zrozumiałaś mnie.
            Chodzi mi o rozpoczęcie wychowywania prawie dorosłych dzieci - to zdecydowanie
            za późno.

            A wychowywaniu za pomocą klapsów, jestem zdecydowanie przeciwna.
            To znaczy, że brakuje dorosłemu argumentów.
            Jestem za tym, by dziecko traktować jak "małego dorosłego".
            Ani współpracownikowi, ani szefowi, ani mężowi nie wlejemy za to, że odporny na
            argumenty, że nie słyszy co mówimy, że po raz kolejny ustalamy coś, a on
            zapomina czy też nie chce pamiętać.
            Dlaczego dla własnego dziecka mielibyśmy mieć mniej cierpliwości?

            A czy za naszą zapominalskość, niedotrzymywanie słowa, "niesubordynację" itp.
            powinien nas szef, mąż KARAĆ biciem?
            --------------------------------------------------
            çççççççççççççççççççççĂççĂç
            • a_pola Re: No to jestem wyrodna 28.02.06, 15:33
              dawanie klapsow to wyraz naszej bezsilnosci, braku argumentow i szacunku,
              naruszenie godnosci osobistej naszego dziecko.
              wiele osob nie traktuje tak dziec jak nalezy, moj wlasny ojciec byl szczerze
              zdumiony gdy poinformowalam go telefonicznie,ze teraz nie moge mu przeslac
              maila z czyms tam , bo Pola oglada na laptopie teletubisie i nie bede jej
              przerywac,...wiekszosc ludzi uwaza,ze dziecko jest ich wlasnoscia i maja prawo
              je czasem uderzyc, bo zasluzylo... ostatnio rozmawialam z moja kolezanka ,
              panią mecenas zresztą, przez telefon,a moje dziecko mialo do mnie kilka nie
              cierpiacych zwloki spraw,moja kolezanka slyszac jak cierpliwie tlumacze poli,ze
              teraz nie moge , bo rozmawiam z ciocia, poradzila mi,zebym jej zdrowo przylala,
              bo chyba sobie nie radze z moim dzieckie...

              no i na koniec wyznanie: raz dala klapa mojej coreczce, gdy poraz piaty w ciagu
              15 minut wdrapala sie na stol i na nim tanczyla... nigdy wczesniej nie czulam
              sie gorzej i nie miala takiego poczucia porazki i ...nigdy wiecej tego nie
              zrobie!!!
          • mmarusia Szkoda mi ciebie Sowo... 28.02.06, 21:01
            Ja duzo razy dostalam za palenie,mocno dostawalam.I pale dalej.

            Bylam bita przez obojga rodzicow.Za niewypicie deficytowego kakao,za
            spoznienie,za mojego brata...
            Czy Wy wiecie jak sie czuje bite dziecko????????

            NIE ROBCIE TEGO !!!!!!!!!!!!!

            I pamietajcie,ze zazwyczaj bite dziecko tez bije....
            • sowa_hu_hu Re: Szkoda mi ciebie Sowo... 28.02.06, 21:07
              nie żałuj mnie , zajmij sie swoim życiem i swoim dzieckiem...
              ja sie za zła matke nie uważam.
              wyraxnie napisalam ze klapsy dawalam j=i juz nie daje... moze bys doczytała co?
              poza tym ja mojego dziecka nie biłam!!! dla mnie klaps a bicie to nie to samo...
              ty porównujesz mojego klapsa za to ze ty dostawałas za to ze kakaa nie
              dostałas??? sory , ale patrzysz na innych przez pryzmat swojej osoby...
              nie jestem debilem zeby swoje dziecko karac za to że czegos nie zjadło czy nie
              wypiło albo za to że jego rodzenstwo cos zrobiło...
              idx może z pretensjami do swoich rodziców i ich żałuj bo faktycznie coś z nimi
              nie tak... i nie porównuj mnie do takich ludzi...

              paranoja
              • sowa_hu_hu Re: Szkoda mi ciebie Sowo... 28.02.06, 21:13
                przesadziłam z tym dostawaniem - miało byc nie dopiłaś...
              • mmarusia Re: Szkoda mi ciebie Sowo... 01.03.06, 00:16
                sowa_hu_hu napisała:

                > nie żałuj mnie , zajmij sie swoim życiem i swoim dzieckiem...

                Caly czas zajmuje sie swoim zyciem i swoimi dziecmi.
                Jestem tu,na forum,aby takie jak Ty,bijace (raz jeszcze:klaps=bicie)
                uswiadomic,zeby tego nie robily.

                > wyraxnie napisalam ze klapsy dawalam j=i juz nie daje... moze bys doczytała
                co?

                no wlasnie doczytalam.Bez komentarza...

                > poza tym ja mojego dziecka nie biłam!!! dla mnie klaps a bicie to nie to
                samo..

                to dla Ciebie,a dla Twojego dziecka myslisz,ze istnieje taka roznica?
                Dla dziecka klaps to bicie.

                > .
                > ty porównujesz mojego klapsa za to ze ty dostawałas za to ze kakaa nie
                > dostałas???

                "kakao" sie nie odmienia...
                Za kakao dostalam ,gdy mialam 14lat,wczesniej byly "klapsy".
                Co zrobisz,gdy Twoje dziecko bedzie mialo 10 czy nascie lat i bedzie
                postepowalo w Twoim mniemianiu zle? Tlumaczenie nie zawsze dociera...Dasz
                klapsa ? A moze uderzysz w twarz za "odzywki" ?
                Nie BIJ !!


                >sory , ale patrzysz na innych przez pryzmat swojej osoby...

                slucham o biciu dzieci i cierpie...

                > nie jestem debilem zeby swoje dziecko karac za to że czegos nie zjadło czy nie
                > wypiło albo za to że jego rodzenstwo cos zrobiło...

                to byly tylko przyklady,jedne z wielu...

                > idx może z pretensjami do swoich rodziców i ich żałuj bo faktycznie coś z nimi
                > nie tak... i nie porównuj mnie do takich ludzi...

                ja Cie do nich nie porownuje,a rodzicom juz na ten temat rozmawialam.Wiesz co
                odpowiedzieli? "A co mielismy zrobic,gdy nie chcialas sluchac?"...
                Gdy Twoje dziecko przebiegnie przez ulice (vide ktorys Twoj mail),to tez Cie
                nie poslucha...Pewno nie raz tlumaczylas,ze tak nie wolno,straszylas moze...

                Bicie nie jest metoda wychowawcza !!!
                • sowa_hu_hu Re: Szkoda mi ciebie Sowo... 01.03.06, 11:40
                  tak sie składa że nie potrzebuje twojego uświadamiania...
                  jesli tak bardzo sie spełniasz w tej roli to proponuje ci załozyc jakieś
                  stowrzyszenie...
                  • fastcar Re: Szkoda mi ciebie Sowo... 01.03.06, 16:37
                    sowa_hu_hu napisała:

                    > tak sie składa że nie potrzebuje twojego uświadamiania...
                    > jesli tak bardzo sie spełniasz w tej roli to proponuje ci załozyc jakieś
                    > stowrzyszenie...
                    >
                    >
                    Oj Sowa, przesadzasz, skoro nie potrzebujesz niczyjego uswiadamiania, to po co
                    sie wchodzi na forum? Chyba wlasnie po to, aby przedstawic wlasny poglad i
                    poznac inne. A Ty zachowujesz sie tak, jakbys kazda wypowiedz odbierala jako
                    atak na swoja osobe. Pozdrawiam.
                    PS. Ja rowniez uwazam, ze klapsy=bicie i ze powinien byc zabroniony.
        • balba_77 Re: No to jestem wyrodna 28.02.06, 15:27
          Ewa niestety tu się mylisz, znam dzieci z dobrych domów, naprawdę dobrych!!! i
          one czasami małpiego rozumu dostawały, tyle tylko że dziecko któremu wpojono
          jakieś zasady pewnie szybciej się opamięta.
          • ewa2233 Re: No to jestem wyrodna 28.02.06, 15:38
            Balba, a co to znaczy "z dobrych domów"?
            Bo wiesz, jakoś "dobry dom" dziwnie mi się kojarzy z dostatnkiem i
            zapracowanymi od rana do nocy rodzicami, którzy chcą mieć spokój po powrocie z
            pracy. Dzieci mają wszystko czego chcą, markowe ciuchy, żadnych obowiązków
            (tylko nauka!) ale nie mają ani ciepła ani z kim pogadać.

            Dawno "dobry dom" przestał być uosabiany z takim rodzinnym - Borejków (kto
            czytał Musierowicz - wie o czym mówię). Tam każdy przychodził, gdy brakowało
            ciepła i wsparcia.
            --------------------------------------------------
            çççççççççççççççççççççĂççĂç
            • balba_77 Re: No to jestem wyrodna 28.02.06, 17:01
              przykład, z życia koleżanki.
              Zapracowana jest to fakt ale duuuużo rozmawia z córką i dużo czasu jej
              poświęca. Córka gimnazjalistka ma dobre układy i z ojcem i z matką. Nie boi
              się mówić o swoich problemach, świetnie się uczy, chodzi wieczorami na
              siatkówkę i w pewnym momencie mama odkrywa że ta siatkówka to jakaś ściema.
              Dymu póki co nie robi ale zaczyna baczniej obserwować córę i zaniepokojona tym
              że do tej pory prawdomówna dziewczyna zaczęła ściemniać, robi małe pyranko w
              pokoju. W trakcie nalotu odnajduje pamiętnik, w któym młoda koza pisze o swoim
              nowym chłopaku i o tym jak jej ten chłopak imponuje bo ma 16 lat i już bierze
              amfę surprised Dosłownie tak było napisane wink
              Dziewczyna rok później sama nie była w stanie uwierzyćw to że była taka
              głuuuupia wink

              Ja obietywnie rzecz biorąc w "kozim wieku" też miałąm skłonność do robienia
              głupot, dom "niedobry" aczkolwiek nienajgorszy smile
          • ewa2233 Re: No to jestem wyrodna 28.02.06, 15:40
            co do łatwiejszego "nawracania" dzieci, które mają wpojone jakieś zasady -
            oczywiście się zgadzam. Ale "nawracanie" nie przez bicie!
            --------------------------------------------------
            çççççççççççççççççççççĂççĂç
            • balba_77 Re: No to jestem wyrodna 28.02.06, 17:05
              Ewa ja bynajmniej nie twierdzę, że bicie to słuszna droga. Dla mnie to bicie
              (poza kalpsem w sytuacji gdy młody jelonek wybiega na ulicę prosto pod
              samochód) to tylko oznaka tego że dorosły jest sfrustrowany i tak naprawdę
              bezsilny).
    • 222j444 Re: Jestem za klapsem, protestuję przeciwko... 28.02.06, 16:26
      katowaniu niemowląt i małych dzieci
    • mamand Re: klaps to zbrodnia? a jaka kara: więzienie, ch 28.02.06, 16:50
      dla odmiany, o dzieciach bijących rodzców:
      wiadomosci.onet.pl/1314724,242,1,1,kioskart.html
    • koza_w_rajtuzach Re: klaps to zbrodnia? a jaka kara: więzienie, ch 28.02.06, 17:56
      Agresja nie bierze się znikąd. Jeśli człowiek jest traktowany bez szacunku
      powstaje w nim agresja. Jest to pewien sposób obrony przed krzywdzeniem ze
      strony innych. Agresywny człowiek nie radzi sobie ze swoimi emocjami, a bicie go
      na pewno nie wyeliminuje tej cechy, co najwyzej stlamasi ja, przynajmniej wobec
      i w obecnosci oprawcow.
      Osobiscie bylam wychowywana bez kar cielesnych. Mimo to wiedzialam co mi wolno a
      czego nie, bo w domu rodzinnym szanowano mnie i rozmiawiano ze mna. Gdybym
      zostala uderzona czulabym poczucie krzywdy, nie potrafilabym zrozumiec, ze
      rodzice ktorych kocham sprawiaja mi bol, byloby to wrecz nie do udzwigniecia dla
      mojej psychiki. W koncu wmowilabym sobie, tak jak Ty, ze bylam bita, bo
      zaslugiwalam i tylko dlatego wyroslam na porzadnego czlowieka. Ale ja bez bicia
      jestem dobrym czlowiekiem i z cala pewnoscia mniej agresywnym od Ciebie. Kazda
      ofiara przemocy doszukuje sie winy w sobie: rozpoczynajac od nieszczesliwych
      dzieci z obolalymi posladkami, konczac na kobietach z podbitymi oczami.
    • vharia Palcem Go Nie Tknę- a może tak mniej histerii? 28.02.06, 18:31
      Klaps, to ma być klaps a nie "wyładowanie agresji", "przemoc", "dowód bezsilności".
      No faktycznie, jeśli rodzic leje jak popadnie, z siłą wprost proporcjonalną do
      swego rozwścieczenia i na dodatek jest jasne, że kompletnie nie panuje ani nad
      dzieckiem ani nawet nad sobą- to jaki moze być skutek?!

      Ale takiego czegoś NIE DA się nazwać klapsem.
      Dlatego zwolennicy systemów zero-jedynkowych niech sie chwilę zastanowią, zanim
      zaczna krzyczeć, że "każdy klaps to sadyzm i patologia".

      Ja bym polecała nieco mniej hurra-optymizmu i szafowania stwierdzeniami, że
      dzieci, które dostały klapsa nauczą sie agresji. To totalna bzdura. Agresji,
      niestety, nie musimy się w szczególny sposób uczyć. Jesteśmy ze zwierzętami
      bliżej spokrewnieni, niż się większości chce przyznać. Pewnego dnia moje dziecko
      ugryzło niemal do krwi kolegę. To co to znaczy? Że wczesniej ja ją gryzłam i się
      nauczyła?! I żadne tłumaczenie i "niefizyczne" restrykcje nie działały.
      A dla mnie jest NIE DO PRZYJĘCIA robienie stu podchodów od każdej strony po
      kolei, zeby kilkulatek raczył przyjąc do wiadomości, ze rówieśników nie wolno
      -bić
      -gryźć
      -kopać
      -szczypać
      Dlaczego?
      Bo to jest, szanowni Państwo, przerzucanie cieżaru wychowania Waszych dzieci w
      tej kwestii na inne osoby, w tym na inne dzieci. Bo to one zostaną
      kopniete/ugryzione/itp 15 razy ("aż on zrozumie") zamiast, powiedzmy 3
      (zakładam, ze zaczynamy od słownej perswazji). Więc kwestią podstawową nie jest,
      czy "całkiem bezstresowo"- bo moze i nie, ale NA ILE SKUTECZNIE.
      Takie mamunie- fanatyczki systemu Palcem Go Nie Tknę mają na sumieniu niejednego
      guza mojej córki i wyjątkowo mnie drażnią.
      • aga55jaga moja definicja bezstresowego wychowania 28.02.06, 19:29
        polega na tym, iż dziecko musi mieć wyznaczone jasne granice np dotyczące
        zachowania i to juz od najmłodszych lat. Czyli, kilkumiesięczne dziecko bije
        mnie po twarzy, czekając na moją reakcję (testuje mnie cwaniak jeden) łapię je
        za rączki i mówię stanowczo: nie wolno i tak konsekwentnie sto tysięcy razy,
        mała wyrywa łapki aż w końcu nasza lekcja granic kończy się płaczem - wniosek
        dla dziecka - mama nie popuści. Kiedy widzę, że moje młodsze rzuca się na moje
        starsze postępuję identycznie.
        Inna sytuacja - awantura w sklepie - "kup mi to albo tamto" - zawsze, kiedy
        uwazam że nie jest owe coś dziecku potrzebne, to nie kupię tego czegoś za nic,
        dzieci są uparte? ja też - dla zasady i małe o tym wiedzą, chociaż próbują
        czasami zrobić wyłom w moim oślim uporze - ale nigdy, jak dotąd, nie przeżyłam
        awantury w sklepie.

        Dziecko puszczone na żywioł i totalna samowolkę - To dopiero jest
        zestresowane!! Nie wie, co rządzi tym światem a rodzice mający być ostoją,
        podporą, ci którzy mają pokazać drogę, gmatwają ją zaburzając naturalna relację
        rodzic - wychowawca a dziecko. Maluch powinien znać swoje miejsce w szyku, i
        zajmie takie, na jakie mu pozwoli rodzic. i wówczas takie dziecko dopiero żyje
        szczęśliwie.

        Klapsy to temat rzeka. Uważam, że nie należy kłócić się czy są słuszne czy też
        nie, bo są one przecież zależne bardzo często od sytuacji. Jeżeli sa wynikiem
        np troski o bezpieczeństwo dziecka (te sławne gniazdka) mogą być uzasdnione i
        dla mnie, usprawiedliwone. Najgorszym przykładem klapsów sa klapsy z
        premedytacją - czyli kara za złe zachowanie np po wyjściu gości z domu lub
        klapsy "przy ludziach" - totalnie upodlają człowieczka, wiem coś o tym

        No i jeszcze ostatnie spostrzeżenie, może któraś mama nad tym sie zastanowi.
        Byłam bitym dzieckiem, lanym, poniewieranym, tłuczonym - z perspektywy czasu
        nie mogę przyznać racji mojej matce, gdyż lanie wcale nie miało wpływu na moje
        wybory życiowe itp banialuki. Przyszedł czas, że i tak stawiałam się jej a i
        często robiłam na złość, czego niezamierzoną konsekwencją było także
        krzywdzenie i siebie. Do dziś (chociaż 31 baba ze mnie) boję się jej napadów
        złości, normalnie od razu trzęsę się. I co najgorsze w tym wszystkim.
        Obiecywałam sobie, że nigdy nie uderzę swojego dziecka i niestety nie
        potrafiłam tego słowa dotrzymać - zdarzyło mi się kilka razy (na szczęście był
        to tylko TEN klaps) i wiecie co, kiedy w ataku złości na moją córkę (bo ileż to
        człowiek może znieść aniołem nie jestem) przypadkowo spojrzałam w lustro
        ujrzałam te same wściekłe oczy mojej matki i ... rozpłakałam się. Coś we mnie
        pękło. Od tamtej pory atakuję sklepy lub stos prasowania.
        • bea.bea Re: moja definicja bezstresowego wychowania 28.02.06, 19:50
          pięknie to napisałaś.....

          zgadzam się z toba , i wtej ostatniej części....miałam podobnie....
          oprócz leków które mam do dzis ( a mam 39lat) mam jeszcze cos, a właściwie
          czegos mi brak.....
          brak mi wspomnień....pamięc kasuje mi wszystko na bierząco...pamietam tylko
          epizody...
          ...czy chciałam cos kiedyś wykasować...nie wiem...ale zostało mi to do
          dzis...nie umiem opowiedziec co robiłam w zeszłym tygodmiu...

          myslałam , że tylko ja tak mam....ale ma tak tez pare mi znanych osób..i wszyscy
          myślimy , ze to coś z dziecinstwa...
          • aga55jaga Re: moja definicja bezstresowego wychowania 28.02.06, 20:01
            a ja myślałam że tylko ja tak mam. Tez pamiętam tylko strzępki, najgorzej jest,
            kiedy dopadają nocne mary, wtedy dużo wraca ,... - dlatego zawsze staram sie
            zasypiać przy włączonym telewizorze...
      • marghe_72 Re: Palcem Go Nie Tknę- a może tak mniej histerii 28.02.06, 22:30
        vharia napisała:

        > Klaps, to ma być klaps a nie "wyładowanie agresji", "przemoc", "dowód
        bezsilnoś
        > ci".
        > No faktycznie, jeśli rodzic leje jak popadnie, z siłą wprost proporcjonalną do
        > swego rozwścieczenia i na dodatek jest jasne, że kompletnie nie panuje ani nad
        > dzieckiem ani nawet nad sobą- to jaki moze być skutek?!
        >
        > Ale takiego czegoś NIE DA się nazwać klapsem.
        > Dlatego zwolennicy systemów zero-jedynkowych niech sie chwilę zastanowią,
        zanim
        > zaczna krzyczeć, że "każdy klaps to sadyzm i patologia".
        >
        > Ja bym polecała nieco mniej hurra-optymizmu i szafowania stwierdzeniami, że
        > dzieci, które dostały klapsa nauczą sie agresji. To totalna bzdura. Agresji,
        > niestety, nie musimy się w szczególny sposób uczyć. Jesteśmy ze zwierzętami
        > bliżej spokrewnieni, niż się większości chce przyznać. Pewnego dnia moje
        dzieck
        > o
        > ugryzło niemal do krwi kolegę. To co to znaczy? Że wczesniej ja ją gryzłam i
        si
        > ę
        > nauczyła?! I żadne tłumaczenie i "niefizyczne" restrykcje nie działały.
        > A dla mnie jest NIE DO PRZYJĘCIA robienie stu podchodów od każdej strony po
        > kolei, zeby kilkulatek raczył przyjąc do wiadomości, ze rówieśników nie wolno
        > -bić
        > -gryźć
        > -kopać
        > -szczypać
        > Dlaczego?
        > Bo to jest, szanowni Państwo, przerzucanie cieżaru wychowania Waszych dzieci w
        > tej kwestii na inne osoby, w tym na inne dzieci. Bo to one zostaną
        > kopniete/ugryzione/itp 15 razy ("aż on zrozumie") zamiast, powiedzmy 3
        > (zakładam, ze zaczynamy od słownej perswazji). Więc kwestią podstawową nie
        jest
        > ,
        > czy "całkiem bezstresowo"- bo moze i nie, ale NA ILE SKUTECZNIE.
        > Takie mamunie- fanatyczki systemu Palcem Go Nie Tknę mają na sumieniu
        niejedneg
        > o
        > guza mojej córki i wyjątkowo mnie drażnią.



        czyli jak?
        załózmy,ze moje dziecko uderzyło Twoje (powód nieistotny)
        mam wziac swoją i Jej przylac Mówiąc jednoczesnie "po raz setny powtarzam
        Ci ,ze nie wolni nikogo bic!"
        gtrąci absurdem , nie sądzisz?
        • moofka Re: Palcem Go Nie Tknę- a może tak mniej histerii 01.03.06, 09:22
          marghe_72 napisała:


          > czyli jak?
          > załózmy,ze moje dziecko uderzyło Twoje (powód nieistotny)
          > mam wziac swoją i Jej przylac Mówiąc jednoczesnie "po raz setny powtarzam
          > Ci ,ze nie wolni nikogo bic!"
          > gtrąci absurdem , nie sądzisz?
          _______________

          uwielbiam Twoją logikę smile
          lać lać
          publicznie, zeby mama vharia i inne mamy WIDZIALY, ze dobrze wychowujesz dziecko
          im glosniej bedzie sie darlo, tym lepiej Ty wychowujesz
          • vharia Re: Palcem Go Nie Tknę- a może tak mniej histerii 01.03.06, 13:32
            Ależ po co, przecież to twoje dziecko uderzyło czyjeś, więc serduszko nie
            bolismile)), czym tu się przejmować?
        • vharia Re: Palcem Go Nie Tknę- a może tak mniej histerii 01.03.06, 13:31
          Nie, masz obejrzeć jak kopie ją lub gryzie po raz 15ty i po raz 15ty
          zadeklamować, ze nie wolno. Ona się przejmie tyle, ile zeszłorocznym śniegiem,
          więc za chwilę powtórzysz po raz 16ty.
          Logiczne i spójne, jak sądzę?
    • niania40 michiko 28.02.06, 19:47
      A moze ty sobie moja droga troche literatury odnosnie wychowania dzieci poczytaj?
      Skoro masz takie dylematy, to moze nie wsrod mlodych i czesto niedoswiadczonych
      mam szukaj odpowiedzi tylko u fachowcow?
      Dla mnie takimi fachowcami sa
      -Thomas Gordon "Wychowanie bez porazek"
      -Adele Faber, Elaine Mazlish "Jak mowic, zeby dzieci nas sluchaly. Jak sluchac,
      zeby dzieci do nas mowily."," rodzenstwo bez rywalizacji", "Wyzwoleni rodzice,
      wyzwolone dzieci."
      - Tracy Hogg "Jezyk niemowlat", "Jezyk dwulatka"

      Ale wiele mam woli jeczec i narzekac jakie to maja nieznosne dzieci, ktore im
      zyc nie daja niz wziac i zdobyc jakies sensowne informacje.

      Pare razy polecalam te naprawde sensowne i sprawdzone ksiazki, ale zadna z
      narzekajacych mam nie pokusila sie o ich przeczytanie.Widac lubia narzekac i byc
      ofiarami wlasnych dzieci, zamiast nauczyc sie z nimi porozumiewac.
      Klapa latwiej dac niz poczytac.


      • bea.bea Re: michiko 28.02.06, 19:52
        podpisuje sie pod tym rekami i nogami...
        i didam cos czego jeszcze nie przeczytalam ...nie pamietam autora...ale
        tytuł..wychowanie bez bicia i krzyków....
        • sowa_hu_hu Re: michiko 28.02.06, 20:10
          czytałam "wychowanie bez porażek" tak sie składa...
          co nie znaczy ze po przeczytaniu ksiazki w sytuacji "podbramkowej" typu dzieko
          wybiegające na ulice klapsa bym nie dała...
          kiedyś dawałam az za czesto... teraz juz nie... staram sie małemu tłumaczyć... a
          jak jest niegrzeczny to mu mówie że nie dostnie tego czy tamtego...
          a i jestem do tego stopnia wyrodna ze jak nie chce jeśc to go STRASZE że
          przyjdzie pan sąsiad i mu zje... - tak tez robiłam z myciem zebów , gdzie mój
          maly sie szarpal i wrzeszczał w nieboglosy - tłumaczyłam , spiewałam piosenki a
          zeby sie psuły... wiec powiedziałam ze ludziki (litle people) uciekna razem w
          woda do rury i teraz to juz sam paszcze otwiera do mycia zębów...
        • sowa_hu_hu Re: michiko 28.02.06, 20:12
          ps. miałam wyrzuty sumienia jak małemu dawałam w tyłek , przyjemnosci mi to nie
          sprawiało... w końcu sie opanowałam i tego nie robie... ale nie zarzekam sie że
          nie zrobiejesli sytaucja bedzie trudna (tak jak wybiegnięcie na ulice)
          • mmarusia to bijesz czy nie Sowo? 01.03.06, 00:04
            Nakrzyczalas na mnie wyzej,ze nie bijesz (klaps=bicie)juz dzieci/dziecka.
            Tymczasem teraz piszesz,ze w sytuacji,gdyby...znow bys mogla uderzyc.

            Nie BIJ !!Nie BIJCIE dzieci !!!
            Sowo,straszenie dzieci,to jak zamiana "siekierki na kijek"...
            • sowa_hu_hu Re: to bijesz czy nie Sowo? 01.03.06, 11:44
              naprawde nie interesują mnie twoje wywody...
              już powiedziałam - ja dziecka nie bije , nie uwazam sie za złą matke choc
              idealną na pewno nie jestem... a jesli ty tak to pogratulować!

              a co do tego starsznia to mnie rozbawiłaś...
              ciekawa jestem ile jeszcze miałam czekac z myciem zebów? az mojemu dziecku
              wszystkie sie zepsują???

              ty chyba miałas faktycznie traumatyczne dzieciństwo bo jestes bardzo
              przewrazliwona...
        • buenos.aires i na co wychodzi? 28.02.06, 20:18
          ze dzieciom klapsa dac nie wolno(policja od razu)
          a kto uderzy to jest marginesem spolecznym, patologia z przedmiesc
          a te ktore dostawaly po dupie nie przyznaja sie, no bo przeciez one patologia
          nie sa
          a jak sie przyznaja to pisza ze to tak bolalo, ze plakaly cala noc. i brawa dla
          rodzicow, nie mozna dopuscic do tego zeby dzieciak rzadzil NAMI a nie MY
          dzieciakiem
          • aga55jaga Re: i na co wychodzi? 28.02.06, 20:22
            wiesz ja nie wiem czy ty się wysmiewasz z tych, co to po tyłku dostawali czy
            tylko ja tak to odczytuję? Nie chce mi się pisać od początku ale przeczytaj
            mojego posta powyżej - moja definicja wychowania bezstresowego
    • niania40 Re: klaps to zbrodnia? a jaka kara: więzienie, ch 28.02.06, 20:09
      Ja jeszcze raz.
      Nie rozumiem dlaczego tak bardzo wysmiewane sa tu ksiazki i psychologia.
      Ja swoje nastoletnie dzieci wykarmilam piersia i wychowalam na ksiazkach.
      Bo sa ksiazki i ksiazki.
      Ja preferuje takie, ktore nie ucza mnie jakis bzdurnych teorii, tylko podaja
      konkretne sposoby reagowania w roznych sytuacjach, w taki sposob by dziecko
      czulo sie zrozumiane i poszanowane, co nieoznacza ze dziecku wszystko wolno. A
      wychowanie to ja zaczelam juz przy niemowletach i moje dzieci zawsze mialy jasno
      wytyczone granice. Korzystanie z ksiazek nie polega na bezmyslnym powielaniu
      wszystkiego, co tam zostalo napisane. Do tegouzywa sie rozumu i intuicji.
      To zaden dyshonor dla mnie jako matki, w ksiazkach szukac sposobow na lepsze
      funkcjonowanie z dziecmi, na lepsze zrozumienie ich psychiki i potrzeb.
      Bo niby skad mam sie tego dowiedziec?
      Skoro moi rodzice czy dziadkowie nie sa dla mnie zadnymi autorytetami w tej
      dziedzinie.
      • niania40 Przepraszam 28.02.06, 20:13
        Za niechlujnosc jezykowa, ale jestem chora i troche sie spieszylam, bo chce juz
        myknac do wyrka.
    • shamsa Re: klaps to zbrodnia? a jaka kara: więzienie, ch 28.02.06, 20:18
      klaps sam w sobie jest karą. klaps to słabość rodzica, a świadomość własnej
      słabości karze najdotkliwiej
    • selavi2 Oxygen...napisala: 28.02.06, 20:55
      "wszak
      wiekszosc ufa bezgranicznie w psychologiczne dyrdymaly ktore sa w 100% correct"

      Tia...
      Psychologia to dyrdymaly.
      Pewnie dla Ciebie tak samo jak geografia czy astronomia.
      Wszak kazdy widzi, ze ziemia jest płaska!
    • etato1 Czy uderzylibyscie dziecko silniejsze od was? 28.02.06, 21:31

      Prawda jest taka ze rodzice biją dzieci bo ... są one słabe i bezbronne !
      Bo mają nad nimi przewage ! Nikt nie odważy sie uderzyc silniejszego od siebie.

      Zastanówcie sie czy tak łatwo przyszłoby wam uderzyć dziecko gdybyscie wiedzieli
      ze mozecie za to porządnie oberwać ???

      Nagle te wydumane argumenty ze w biciu dzieci chodzi o ich dobro, ze chcemy
      sprowadzic na dobrą drogę itd. przestają się liczyc !

      To co? nagle rodzic juz nie chce tak "dbac" o dobre wychowanie dziecka jak wie
      ze to dziecko moze mu przylac ? gdzie te szczytne cele ?

      My rodzice bijemy dzieci bo są one słabsze i tylko dlatego ! Nie odwazylibysmy
      sie bic kogos silniejszego od nas !

      z drugiej strony najczesciej bijemy dzieci bo robią cos zlego - a dzieci robią
      cos zlego bo nimi sie nie zajmujemy .... tyle ze o tym juz zapominamy
      • sowa_hu_hu Re: Czy uderzylibyscie dziecko silniejsze od was? 28.02.06, 21:35
        czy dziewczyna opisująca jak jej coreczka wybiegała na ulice sie nia nie
        zajmowała? nie sądze....
        • bea.bea Re: Czy uderzylibyscie dziecko silniejsze od was? 28.02.06, 22:07
          sowo...ale czego uczy klaps???
          dziecko wybiega na ulice...i co...
          klaps
          czego nauczyło siedziecko???
          że jak wybiegnie na ulice dostanie klapsa....ale czy tego miało sie nauczyć???
          dziecko wklada palce do kontaktu dostaje klapsa...czyli nie wkładaj palców do
          kontaktu bo dostaniesz klapsa...
          ( prywatnie w moim domu w temacie pchania gwożdzi do dziurek swietnie sprawdziły
          sie kapiszony...czyli nie pchaj bo wybuchnie...)

          no coz mozna powiedziec , że teklapsy zalatwiły problem ...ale czy nauczyły
          dziecko???

          a w zasadzie czego nauczyły dziecko`....moze lepiej umowic sie z kolezanka...na
          parkingu i skutecznie przestraszyć niesfornego malucha klaksonem....( to taki
          mój pomysł- ale ja mam makabryczne pomysły...smile))

          pozdrawiam...
          • sowa_hu_hu Re: Czy uderzylibyscie dziecko silniejsze od was? 28.02.06, 22:11
            dlatego właśnie ja juz klapsów nie daje ale jak kiedys dam w takiej kryzysowej
            sytuacji to nie będe sobie robiła samobiczowania...
    • molinezja2 Re: klaps to zbrodnia? a jaka kara: więzienie, ch 28.02.06, 21:57
      Klaps zbrodnią?
      Oczywiscie, że nie.
      tylko szkoda, że od klapsa do przemocy taka śliska droga i tak łatwo na niej
      się poslizgnąc. Ale cóż my rodzice tego i tak nie odczujemy, co najwyżej CIAŁO
      naszych dzieci. Szkoda, że razem z ranami na ciele pojawiają się ślady w
      psychice.

      Jak przykro potem słysze, że dzieci nienawidzą matki czy ojca. Ciekawe
      dlaczego???

      Też chciabym to wiedziec Stefan...
      • bea.bea Re: klaps to zbrodnia? a jaka kara: więzienie, ch 28.02.06, 22:12
        a jesli chodzi o pytanie autorki watku, to uwazam ,ze klaps to nie zbrodnia, ale
        rana na psychice, moze zeczywiście tego jednego sie nie pamieta, ale ....klaps,
        za wylane mleko...klaps za wysypane zabawki....klaps za histerie...klaps
        za....czyli troszke tych klapsów duzo jak na jedna pupę....

        a kara....??..osobiscie mysle , ze kara- jesli mozna nazwac to karą, to
        szkolenie , szkolenie z psychologiem...obowiazkowe....z psychologiem i
        zieckiem...bo jesli ktos nie potrafi inaczej dac sobie rady ..to szkolenie...

        z resztą sama choc nie bije, tez bym się chetnie na takie szkolenie zapisała...
        • sowa_hu_hu Re: klaps to zbrodnia? a jaka kara: więzienie, ch 28.02.06, 22:16
          nigdy dziecku klapsa nie dałam za wysypane zabawki ani za rozlany sok...

          było to w sytuacjach kiedy mały robił na złość i mógł sobie swoim zachowaniem
          zrobic krzywde a tłumaczenie i proszenie nie dawało skutku...
          z reszta tak czy inaczej miałam potem wyrzuty sumienia sad
          ale nie zarzekam sie ze juz klapsa nigdy nie dam...
          • natiania Re: klaps to zbrodnia? a jaka kara: więzienie, ch 28.02.06, 22:25
            mojemu dziecku dałam klapsa raz kiedy pomimo wielokrotnych upominań i przeczuleń
            wyrwało mi się i omal nie wbiegło na ulicę tak się wtedy przestraszyłam że ją
            udeżyłam po dupce. mam wyżuty i się strasznie wstydzę. muszę się jeszcze do
            czegoś przyznać wielokrotnie gdy moje dziecko jest bardzo knąbrne i uparte mam
            ochotę dać jej w dupkę ale trzymam się dzielnie i szczerze boję się tych myśli.
            _______________________
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=37610795
          • al.lee.gator Re: klaps to zbrodnia? a jaka kara: więzienie, ch 28.02.06, 22:30
            ciekawe,jak byscie sie czuly gdyby ktos dwa razy wiekszy przywalil wam klapa
            za ...(odpowiednie wpisac)
            • zuzia_i_werka Re: klaps to zbrodnia? a jaka kara: więzienie, ch 28.02.06, 22:47
              Polecam wszystkim bijącym oraz planującym bicie w przyszłości ten artykuł
              serwisy.gazeta.pl/df/1,34467,3182710.html
    • elza78 Re: klaps to zbrodnia? a jaka kara: więzienie, ch 28.02.06, 23:01
      michiko ty gdaczesz produktywnie jak zwykle...
      dla mnei 12 lat za zatluczenie 11 miesiecznego dziecka to stanowczo za malo...
      jesli o to chodzi
    • etato1 co czujecie gdy ktos was bije ? 28.02.06, 23:22
      zastanowcie sie nad uczuciami dziecka!

      co wy czujecie gdy uwazacie ze robicie slusznie a ktos was za to bije ?

      No co? złość? nienawiść? wsciekłość ? chcecie odwetu ? zemsty przy najbliższej
      okazji? czujecie sie upokorzeni ?

      dokladnie to samo czuje dziecko !
      jezeli na tej podstawie ktos chce cos dobrego zbudowac to gratuluje pomyslu

      tylko skąd potem zdziwienie ze rodzice nie mają kontaktu z dorastającymi dziećmi
      albo ze ojciec ktory zawsze bił, krzyczał i miał racje nie może dogadac sie ze
      swoim dorosłym synem ?
    • marghe_72 Re: klaps to zbrodnia? a jaka kara: więzienie, ch 01.03.06, 00:11
      dlaczego ciągle podajecie za przykład owo wybiegnięcie na ulicę?

      Dziecko trzeba nauczyc,ze nie wolno wybiegac bo moze sie stać nieszczęscie
      a nieszczęsciem nie bedzie klaps od mamy...

      Naprawdę bardzo bym sie bała przylać córce w takiej sytuacji, bo (tak jak
      pisąłam wyzej) obawiałabym sie,ze nie będzie przebiegać tylko ze wzgledu na
      strach przed karą jakim jest klaps.
      Ja Jej zniknę z oczu.. i zacznie przebiegać..
      • lola211 Re: klaps to zbrodnia? a jaka kara: więzienie, ch 01.03.06, 10:29
        W ciagu prawie 8 lat zycia moje dziecko dostalo ze 3 klapsy, pierwszy raz miala
        moze ze 3 lata, ostatnio z miesiac temu.Bardzo źle sie później z tym czulam,
        ale.. stalo sie.Jestem przeciwniczka takiego karania, to nic chwalebnego, ale
        jak widac czasem lamie wlasne zasady.Natomiast nigdy nie zrozumiem, jak mozna
        rozdawac klapsy za naprawde blahe przewinienia, a sa rodzice, ktorzy tak robia,
        uznajac klaps za normalna metode wychowawcza.

        Córka raz oddalila sie ode mnie na basenie, mimo ze prosilam, by na mnie
        poczekala w toalecie, miala wowczas 6 lat, czyli istota w miare
        kumata.Wychodze, a jej nie ma.Tłum ludzi, nikt nic nie wie, nie
        widzial.Przezylam koszmar, oczyma wyobraźni widzac uprowadzona córke- golutka,
        w samych kapielowkach- pedofil, takie mysli przebiegły przez głowe.A poźniej,
        ze mogla wpasc do basenu i sie utopic.Odnalazla sie po 5 min. przy naszym
        kocu.5 najdłuzszych minut w moim zyciu.Emocje były takie, ze strzelilam tego
        klapsa, zeby zdala sobie sprawe, co zrobila, bo po jej zachowaniu bylo widac,
        ze groza sytuacji w ogole nie dotarła.Klaps mial jej uswiadomic niecodziennosc
        sytuacji i wryc sie w pamiec.Poskutkowalo, do dzis pamieta, ze taka sytuacja
        miala miejsce i ze nie wolno jej samowolnie sie oddalac.
        A ostatnio nie wytrzymalam, gdy po moim setnym tłumaczeniu nadal"gnebila"
        szczeniaka nie dajac mu spac.Musialam bronic slabszego, to byla ostatecznosc.
        Mam nadzieje, ze na tych 3 razach sie zakonczy, bo naprawde nie pochwalam
        podnoszenia na dziecko reki, pamietajac swoje wlasne dziecinstwo- stalam w
        kacie i powtarzalam, ze nienawidze matki i chce isc do Domu Dziecka, gdzie bede
        miala spokoj.

        • niania40 Pomieszanie z poplataniem 01.03.06, 11:29
          niektore Panie maja w...
          I niewiele z Was mowi o wlasciwej komunikacji z dzieckiem i o znajomosci
          psychiki 2-latka, 5-latka, o poszanowaniu jego uczuc- WSZYSTKICH.
          Chocby dziewczyna, ktorej corka wyrwala sie na ulice. Do tej sytuacji mozna bylo
          niedopuscic w prosty sposob - uczyc odkad chodzi samo, ze na chodniku idziemy za
          raczke.
          Mozna to zrobic.
          Uczylam tak piecioro dzieci( w tym swoje, bo jak mloda zaczela chodzic to ja juz
          z brzuchem brateskim bylam) i nie bylo problemu, choc byly bunty w pierwszej
          fazie, ale poniewaz jestem wredna niania i matka, to wrzaski i placze nie robily
          na mnie wrazenia.
          I to tez byla dla dziecka druga nauka, ze placzem mnie nie zaszantazuje i nie
          wymusi niczego.
          Wiele podanych tu przykladow, nie mialo by wogole miejsca, gdyby dzieci od
          niemowlectwa, konsekwentnie byly uczone granic. A wielu rodzicow pozwala na
          wszystko maluchom, byleby tylko nie plakaly a potem jest problem.
          Zreszta mam wrazenie, ze nadrzedna wartoscia w obcowaniu z niemowletami i malymi
          dziecmi jest to, by NIE PLAKALY. A tymczasem nawet niemowle powinno sie
          skonfrontowac czasem z nieprzyjemnymi odczuciami, bo sa one integralna czescia
          zycia. I nie chodzi mi tu o znecanie sie nad dzieckiem, tylko o nie uleganie
          jego zachciankom(a ma je i 5 m-czne niemowle). Nawet takie maluchy potrafia
          dostosowac swoje zachowanie do osoby, z ktora przebywaja i bywalo tak, ze
          dziecie bylo jak aniol i super jadlo jak bylo ze mna, a jak przychodzila mama to
          sie zaczynalo.
          A moj sposob byl i jest prosty- jak jemy to JEMY i nie robimy nic innego,
          zadnego odwracania uwagi, wyglupow itp. byle dziecko zjadlo lyzeczke. Nie daje
          przegryzek, picia w duzej ilosci tuz przed jedzeniem itp.I nie mam zadnych
          problemow.
          Jesli dziecko mi sie buntuje albo placze, zawsze staram sie zrozumiec jego punkt
          widzenia a nie wsciekam sie, bo nie moge zrobic przez nie czegos tam.
          Oplaca sie poswiecic chwile i poszanowac uczucia malucha zamiast mowic: "to nie
          boli" albo "musimy isc" albo "uspokoj sie" itp.
          Oplaca sie pozwolic dziecku przezyc te uczucia i nazwac je.
          Oplaca sie powiedziec:"Widze, ze jestes zly, smutny, itp.". Ja zawsze dodaje, ze
          "Jak juz skonczysz zloscic sie,... to powiedz "juz" I ciocia cie wtedy ukocha."
          W 99% te sposoby dzialaja, a nauczylam sie ich z ksiazek.
          I zeby bylo smieszniej , w kontaktach z doroslymi rozniez dzialaja i to niezle.
          • edorka1 Re: Pomieszanie z poplataniem 01.03.06, 11:47
            Chylę czoła, mądrze napisane smile.
            Tyle, że ja swoja małą uczyłam chodzić za rękę odkąd zrobiła pierwszy krok...I ona z czystej przekory mi zwiewała przy każdej okazji...Wyrosła juz z tego, teraz jest nawet odwrotnie smile. Mam już to za sobą na szczescie...
          • lola211 Re: Pomieszanie z poplataniem 01.03.06, 11:52
            > Chocby dziewczyna, ktorej corka wyrwala sie na ulice. Do tej sytuacji mozna
            byl
            > o
            > niedopuscic w prosty sposob - uczyc odkad chodzi samo, ze na chodniku idziemy
            z
            > a
            > raczke


            Ja tez uczylam, ze nie wolno sie ode mnie oddalac, ze jak chce gdzies isc, to
            ma sie zameldowac.I nigdy nie bylo problemu, az sie zdarzylo- na basenie.I co ?
            • sowa_hu_hu Re: Pomieszanie z poplataniem 01.03.06, 11:54
              ja tez uczyłam i co?

              mój syn ma ewidentnie temperament po tatusiu który dawał swoim rodzicom
              niesamowicie w kość...
              dziecko można uczyć ale ono i tak nie zdaje sobie sprawy z zagrożeń i zawsze
              może zrobić coś czego sie nie spodziewamy...
          • natiania Re: Pomieszanie z poplataniem 01.03.06, 12:52
            gdy wyrwała mi się miała jakieś 1,5 roku, szłyśmy chodnikiem blisko ulicy za
            rączkę gdy nagle mała wyrwała rączkę i prosto na ulicę pod nadjeżdżające auto.
            do tego był zmierzch i prawdopodobnie kierowca by ją nie zauważył.
            przestraszyłam się tak bardzo że dostała klapsa, a ja się popłakałam z cholernej
            bezsilności. wiem że mnie to nieusprawiedliwa i wcale nie jestem dumna. teraz
            Natinka ma prawie trzy latka i zawsze bierze mnie za rękę jak idziemy koło
            ulicy. sama. choć wątpie że to było związane z tym klapsem, prędzej z
            rozmawianiem i pokazywaniem konsekwencji.
          • niania40 pozostaje tylko 01.03.06, 15:31
            Miec jak kazda mama i niania- OCZY DOOKOLA GLOWY i refleks.
            Z roznych wzgledow chadzam zawsze po stronie chodnika od ulicy, dziecko lub
            wozek po wewnetrznej stronie. Swiezo zrobiona kawe lub herbate odsuwam pod
            sciane na szafce kuchennej,brudnee noze od razu wrzucam do zlewu, kiedy mam w
            reku czajnik z wrzatkiem - tysiac razy sprawdzam czy mala mi nie wchodzi pod
            nogi itp.
            Wypadki sie zdarzaja i beda zdarzac.
            Chodzilo mi o takie sytuacje, ktorych mozna byloby uniknac, gdyby przyuczac
            dziecie od maluszka.
            Co innego,kiedy mam swiadomosc, ze zrobilam wszystko co moglam zrobic, by
            niedopuscic do czegos, a zupelnie inaczej sie czuje, kiedy tylko dzieki
            Opatrznosci nie doszlo do nieszczescia.
            Oczywiscie, ze nie jestem w stanie WSZYSTKIEGO przewidziec, ale czesc moge i o
            ta czesc mi chodzi.
            Dzieci sa dziecmi i nie uniknie sie niespodzianek, ale uwazam, ze mozna je
            znacznie ograniczyc.
    • wieczna-gosia Re: klaps to zbrodnia? a jaka kara: więzienie, ch 01.03.06, 08:22
      Michiko:

      nie widzisz innego spektrum kar pomiedzy laniem a grozeniem palcem? No jak sie
      wysilisz to chyba cos jeszcze wymyslisz.
      U mnie w przedszkolu integracyjnym sa dzieci z problemem agresji. Jakos panie
      saobie radza, nie tluka towarzystwa, dzieciom agresja wyraznie spada. Takze
      jakos sie da i z dzieckiem agresywnym smile

      Oxygen:
      zupelnie sie z toba nie zgadzam. Wrecz przeciwnie uwazam ze nasze "maniery" jako
      ludzkosci mocno zlagodnialy, zrobilismy sie mniej agresywni. To ze na tym tle
      zwyrodnialcy wygladaja bardziej zwyrodniale- nie nalezy sie temu chyba dziwic?

      Zobacz jakie rzeczy sa w Pismie Swietym- oko za oko i te sprawy. I przyloz to
      sobie to faktu ze I Pismo i KOran ze swoimi karami byly w tych spolecznosciach
      czyms bardziej milosiernym niz dawne zwyczaje... a potem opowiadaj jak to kiedys
      przestepczosc byla mniejsza, hehe no nie moge smile

      nie uwazam, zeby kobieta co dala w tylek bodziecko jej zwialo na ulice- powinna
      miec do siebie wiekie pretensje.

      Natomiast uwazam ze owa kobieta powinna zdac sobie sprawe ze ten klaps byl
      bardziej forma przejecia kontroli nad zachowaniem dziecka- a nie nauka niczego.
      Nauke nalezy uskutecznic pozniej, tak aby ten klaps byl jedyym a nie jednym z
      serii.

      eeee w ogole tradycyjna polaryzacja ten kto nie bije nie wychowuje itp sugestie-
      nie sadzicie ze jednak tak silna polaryzacja o nas swiadczy? No jesli kobiety na
      ogol po studiach, pracujace, spelnione- nie maja innego pomyslu na wychowanie
      tylko tlumaczymy a potem w tylek, to co ma zrobic sfrustrowana matka po
      podstawowce z 500 zlotych na reke?
      • aprilia33 Re: klaps to zbrodnia? a jaka kara: więzienie, ch 01.03.06, 08:51
        Najbardziej śmieszy mnie argument zwolenników bicia dzieci,że kiedyś to dzieci
        były bite i nie było przestępczości,albo była mniejsza.Każdy,kto choćby otarł
        się o historię wie,że prawda jest inna.Ludzi zawsze byli niebywale
        agresywni,okrutni,zawsze się mordowali,kradli,gwałcili.
        W większości wypadków dziecko bite to przyszły bijący.Właśnie w rodzinach
        patologicznych,gdzie najlepszą metodą wychowawczą jest bicie, wychowuje się
        przyszłych morderców.
        Są inne,duzo skuteczniejsze metody,bynajmniej nie bezstresowe.Bicie dziecka to
        żałosna porażka rodzica,służąca wyładowaniu agresji.Niczego nie
        uczy,poniża.Jestem za innymi metodami.
        • mkolaczynska Re: klaps to zbrodnia? a jaka kara: więzienie, ch 01.03.06, 09:27
          Niczego nie
          > uczy,poniża.Jestem za innymi metodami.
          Presja psychiczna jest twoim zdaniem lepsza???? Ona też moze dziecko poniżyć
          tyle że nie fizycznie-tak może lepiej bo nie bedzie sladów co?.
          Zawsze mnie zastanawiała taka "mądrość" psycholożki od siedmiu boleści.
          A jak dziecko ci się rzuca na podłoge tupie krzyczy a ty nie reagujesz(to
          metoda polecana i ja też ją stosuje) to myślisz że odniosłaś taki wieki sukces?
          Myśle ze są różne sposoby na różne zachowania dziecka i na niektóre zachowania
          klaps jest jednym z najlepszych-zwłaszcza na te celowe złe zachowania, choć i
          to pewnie zalezy od rodziców dziecka i otoczenia.
          • aprilia33 Re: klaps to zbrodnia? a jaka kara: więzienie, ch 01.03.06, 09:32
            Dlaczego automatycznie zakładasz,że negując wychowanie bez bicia jestem
            zwolenniczką znęcania się psychicznego nad dzieckiem.Naprawdę uważasz,że
            wychowanie ogranicza się do wyboru między presją fizyczną,psychiczną,a
            całkowitym odpuszczeniem? To przykre.
            • mkolaczynska Re: klaps to zbrodnia? a jaka kara: więzienie, ch 01.03.06, 09:38
              aprilia33 napisała:

              > Dlaczego automatycznie zakładasz,że negując wychowanie bez bicia jestem
              > zwolenniczką znęcania się psychicznego nad dzieckiem.Naprawdę uważasz,że
              > wychowanie ogranicza się do wyboru między presją fizyczną,psychiczną,a
              > całkowitym odpuszczeniem? To przykre.

              Nigdy nie mówiłam o psychicznym znęcaniu ale o presji psychicznej-to jednak coś
              innego.
              Na jakiej podstawie uważasz że klaps jest gorzej przez dziecko akceptowany i
              bardziej je poniża niż inne kary? Stosujesz jakieś kary, ignorujesz czasem
              tupania krzyczenia wrzaski i tym podobne??
      • mkolaczynska Re: klaps to zbrodnia? a jaka kara: więzienie, ch 01.03.06, 09:20
        W wielu tego rodzaju żłobkach dzieci agresywne są wkładane na kilka godzin do
        kojca bez zabawek bez możliwości pobawienia się z innymi dziećmi. Siedzą w tym
        kojcu i patrzą jak reszta dzieci się bawi.
        Wiesz ja bym wolała klapsa i dla siebie i dla mojego dziecka.
        • wieczna-gosia Re: klaps to zbrodnia? a jaka kara: więzienie, ch 01.03.06, 12:44
          KOlaczynska czyli- jesli ty sobie nie wyobrazasz dziecka agresywnego chowanwego
          bez klapa, to ktos kto sobie wyobraza:
          1. klamie
          2. stosuje gorsze metody niz ow klaps (kojec, zakaz zabaw z dziecmi- dla twojej
          informacji to przedszkole a nie zlobek i kojcow nie widzialam, chyba ze w
          piwnicy trzymaja o chlebie i wodzie)
          3. nie wychowuje zuplenie czyli puszcza na zywiol wink

          no ja z czyms takim nie mam sily dyskutowac smile
          • mkolaczynska Re: klaps to zbrodnia? a jaka kara: więzienie, ch 01.03.06, 13:27
            wieczna-gosia napisała:

            > KOlaczynska czyli- jesli ty sobie nie wyobrazasz dziecka agresywnego
            chowanwego
            > bez klapa, to ktos kto sobie wyobraza:
            Moje dziecko nie jest agresywne powiem ze daleko mu do tego a bicie młodszej
            dziewczynki było dla niego zabawne i znacznie bardziej zabawne niż cokolwiek
            innego. Taka reaktywna zabawka wink.

            Co do kłamstw to zgadzam sie że każde dziecko jest inne i jesli potrafi
            usłuchać można odciągnąc jego uwage to super. Po co dawać klapa.

            > 2. stosuje gorsze metody niz ow klaps (kojec, zakaz zabaw z dziecmi- dla
            twojej
            > informacji to przedszkole a nie zlobek i kojcow nie widzialam, chyba ze w
            > piwnicy trzymaja o chlebie i wodzie)
            Nie wiem o jakim żłobku mówisz ale niania mojego dziecka pracowała jeszcze rok
            temu w żłobku integracyjnym i niestety kojce są elementem wychowawczym w
            niektórych żłobkach. Aha wpuszczono cię do żłobka gdy były tam dzieci? Są
            żłobki do których rodziców nie wpuszczają.
            Co do gorszych kar to do takich zaliczam kojec właśnie czy nawet posadzenie do
            kąta. Pamiętając czasy mojego dzieciństwa uważam to za kare znacznie dotkliwszą
            niż klaps.

            W kwestii dyskusji wzajemnie smile
            • wieczna-gosia Re: klaps to zbrodnia? a jaka kara: więzienie, ch 01.03.06, 13:40
              o PRZEDSZKOLU pisze. Przedszkolu. Rozumiesz takie miejsce dla dzieci w wieku 3-6
              lat. Zlobek to zupelnie inne miejsce.

              zasadniczo lubie zeby moj interlokutor czytal posty ze zrozumieniam wink

              do przedszkola jak najbardzie wchodze kiedy sa tam dzieci, u nas w przedszkolu
              po prostu z dzieckiem mozna przebywac, zupe zjesc mozna (wiec jak sadze nie
              dodaja tam srodkow uspokajajacych). Jakos sobie radza z dziecmi z ADHD, pewnie
              czary smile
              • mkolaczynska Re: klaps to zbrodnia? a jaka kara: więzienie, ch 01.03.06, 18:58
                Czyli zasadniczo w żłobku to co innego i w zasadzie fajnie czynią wkładając to
                dziecko do kojca?
                • wieczna-gosia Re: klaps to zbrodnia? a jaka kara: więzienie, ch 01.03.06, 19:14
                  nie, zasadniczo nie fajnie.

                  Ale ja napisalam ze u mnie w przedszkolu sobie z dziecmi agresywnymi radza a ty
                  zasugerowalas, ze byc moze wsadzaja do kojca. I ja tylko z tym dyskutuje.

                  Jesli tak stawiasz sprawe- oczywiscie ze nie fajnie, nie twierdze wcale ze klaps
                  jest jedynym mozliwym stosowaniem przemocy. Sa inne, wsadzanie do kojca
                  oczywiscie do nich nalezy. I tak sie robic nie powinno.
      • triss_merigold6 Tradycyjnie 01.03.06, 12:26
        Tradycyjnie zgadzam się z Wieczną.wink
        IMO należy wbić sobie do głowy podstawowe informacje o etapach rozwoju dziecka.
        Oczekiwanie, że roczne czy półtoraroczne dziecko coś zapamięta na dłużej jest
        absurdalne. Oczekiwanie, że dwulatek nie będzie próbował postawić na swoim jest
        absurdalne. Oczekiwanie, że trzylatek będzie szedł zawsze grzecznie przy mamusi
        nie wyrywając się i nie włażąc z kałuże/piach/syf/błoto/śmieci jest absurdalne.

        14-miesięczniak próbuje kręcić kurkami? Mówię "nie wolno" i zmieniam obiekt
        zainteresowania, on to zrobi jeszcze z tysiąc razy a ja tysiąc razy powiem "nie
        wolno", odsunę, odciągnę, wcisnę inną zabawkę i tak dalej.
        Naprawdę nie widzę powodu dla którego miałabym dawać wychowawcze klapsy czy
        oczekiwać bezwzględnego wykonywania poleceń i posłuchu od dziecka.
        • rita75 Pedagogika kija 01.03.06, 12:32
          a co jak "wychowawczy" klaps nie przyniesie skutku? Pedagogika kija podpowiada-
          wtedy nalezy uderzyc mocniej...do czego wiec to doprowadzi?
          • mkolaczynska Re: Pedagogika kija 01.03.06, 12:35
            rita75 napisała:

            > a co jak "wychowawczy" klaps nie przyniesie skutku? Pedagogika kija
            podpowiada-
            >
            > wtedy nalezy uderzyc mocniej...
            Chyba tobie smile
            • triss_merigold6 Re: Pedagogika kija 01.03.06, 12:39
              Kiedyś dziecko po klapsie nie przestanie robić zakazanej rzeczy. I co wtedy? 2
              klapsy? 5? Pasem? Nie przestanie, bo się uprze/zatnie.
              • mkolaczynska Re: Pedagogika kija 01.03.06, 12:55
                no tak na pewno wtedy trzeba wziąć pasewk skórzany namoczyć w wodzie i wtedy
                lać coby zapamiętał wink.

                Jak zareagujesz na sytuacje w której twoje dziecko bije inne i tłumaczenie nie
                wolno nie skutkuje(i zakładam ze pasem go wcześniej nie lałaś więc przykładów
                nie miał skąd czerpać po prostu drugie dziecko fajnie się krzywi). Dookoła
                pełno zabawek, ale żadne odwracanie uwagi nie pomaga bo obydwoje lecą do siebie
                jak dwa szarpagany?
                Ach no pewnie mocno tego dziecka nie uderzył skoro tamto ciągle do niego leci
                co niech się dalej ładnie bawią??
                Dałam klapa i przeszłam z dzieciem do innego pomieszczenia w moim przypadku
                uff potem był już spokój i nie sądze zeby jedynie i wyłącznie kara socjalna
                odegrała swoją role klap był elementem mówiacym to się mamie stanowczo nie
                podoba. Znacznie bardziej niż wiele innych zachowań. Uznaje że ogólnie
                odniosłam pewnien sukces wychowawczy nie porażke.
                • wieczna-gosia Re: Pedagogika kija 01.03.06, 13:06
                  > Dałam klapa i przeszłam z dzieciem do innego pomieszczenia w moim przypadku
                  > uff potem był już spokój i nie sądze zeby jedynie i wyłącznie kara socjalna

                  wyszlambym bez dawania klapa. Mysle ze brak zabawy z dziecmi jest kara sam w
                  sobie. I powtorzylabym taka akcje spokojnie jeszcze pare razy nie za uderzenie,
                  ale za samo lecenie z lapami do dzieci. moj synek teraz tak ma- lubi walnac
                  szczegolnie jak mlodsze. Wiec sie bawi sam, ewentualnie ma starszego kolege,
                  ktory raz na jakis czas ustawia go w szeregu. Bo jak sie starszego wlanie- to
                  starszy lubi oddac.
                  • mkolaczynska Re: Pedagogika kija 01.03.06, 13:08

                    > wyszlambym bez dawania klapa. Mysle ze brak zabawy z dziecmi jest kara sam w
                    > sobie.
                    Ale nie dla każdego dziecka dla mojego nie. Dla mojego dziecka kary socjalne
                    nie istnieją.
                • marghe_72 Re: Pedagogika kija 01.03.06, 21:40
                  mkolaczynska napisała:

                  > no tak na pewno wtedy trzeba wziąć pasewk skórzany namoczyć w wodzie i wtedy
                  > lać coby zapamiętał wink.
                  >
                  > Jak zareagujesz na sytuacje w której twoje dziecko bije inne i tłumaczenie
                  nie
                  > wolno nie skutkuje(i zakładam ze pasem go wcześniej nie lałaś więc przykładów
                  > nie miał skąd czerpać po prostu drugie dziecko fajnie się krzywi). Dookoła
                  > pełno zabawek, ale żadne odwracanie uwagi nie pomaga bo obydwoje lecą do
                  siebie
                  >
                  > jak dwa szarpagany?
                  > Ach no pewnie mocno tego dziecka nie uderzył skoro tamto ciągle do niego leci
                  > co niech się dalej ładnie bawią??
                  > Dałam klapa i przeszłam z dzieciem do innego pomieszczenia w moim przypadku
                  > uff potem był już spokój i nie sądze zeby jedynie i wyłącznie kara socjalna
                  > odegrała swoją role klap był elementem mówiacym to się mamie stanowczo nie
                  > podoba. Znacznie bardziej niż wiele innych zachowań. Uznaje że ogólnie
                  > odniosłam pewnien sukces wychowawczy nie porażke.
                  >
                  >
                  >
                  czyli kazesz laniem za lanie
                  wołając "nikogo nie wolno bić"
                  paranoja
                  wybacz
                  kompletna paranoja
                  • fizia-kulawa Re: Pedagogika kija 01.03.06, 21:50
                    zgadzam się: paranoja!
                    A później staruszki mamuśki z alzheimerem na przykład zdziwią się, jak ich
                    własne dzieci będą lać po dupie, bo wyłażą z domu bez pytania, odkręcają kurki
                    od gazu itp. Przecież nie ma innych metod jak klaps w tyłek nie? Taka staruszka
                    z alzheimerem przecież racjonalnych argumentów nie zrozumie, że ma pod samochód
                    nie włazić nie? Zresztą dzieci nie znają innych metod na utrzymanie
                    posłuszeństwa matuli jak lanie po dupie. W końcu same były lane i na porządnych
                    dorosłych wyrosły to i matce mogą ździelić nie?

                    Hmmmm tak mi się w trakcie pisania przypomniało, że na discovery był kiedyś
                    wspaniały film o osobowościach małych dzieciaków (tak do 3 roku życia), gdzie
                    udowadniano, że na niektóre dzieci żadne metody nie działają. Jedyną metodą
                    jest "usuwanie" z pola widzenia dziecka niedozwolonej rzeczy, "niedopuszczanie"
                    do rozwoju niedozwolonych sytuacji. No chyba, że ktoś zastosuje metodę "zlać aż
                    się dziecku odechce"wink
                    • fizia-kulawa Re: Pedagogika kija 01.03.06, 21:55
                      mkolaczyńska napisała:
                      "Bo dorosła żona wie że jak wbiegnie na ulice którą jedzie auto to może stracić
                      życie a dziecko nie. Właśnie dziecko nie rozumie jakie mogą być skutki jego
                      działań i przed tą niewiedzą trzeba je czasem uchronić"

                      zatem następne pytanie. Czym się różni klaps w pupę dziecka od klapsa w tyłek
                      nieposłusznej matuli z alzheimerem?
                      • marghe_72 Re: Pedagogika kija 01.03.06, 21:58
                        a co z męzem , ktory sie najnormalniej w swiecie nie zgadza z Tobą?
                        Albo nie sprząta skarpetek, o co prosisz od miesięcy..
            • rita75 Re: Pedagogika kija 01.03.06, 12:42
              > Chyba tobie smile

              Ja nie bije swoich dzieci.
              Jezeli klaps ma wg ciebie nauczyc czegos (co jest absurdem) i nie przynosi
              skutku, co robisz? Rozwijasz dalej machine zadawania bolu w celu wychowaniu,
              czy podejmujesz inne srodki?
              Zycie okazuje, ze raczej to pierwsze.
              • mkolaczynska Re: Pedagogika kija 01.03.06, 18:25
                Tak dziś przyszłam do domciu a moje dziecko nie chciało założyć sliniaka no to
                mu wpieprzyłam od razu na zapas.

                Tak jak mówiac o klapsie nie można powiedzieć o machinie zadawania bulu tak
                stosując kary społeczne nie można mówić o znęcaniu sie psychicznym nad
                dzieckiem.
                Ja znacznie gorzej pamietam przedszkolne stanie w kącie np. niz klapa w pupe.
                No to co znęcali się nade mną psychicznie?

                Co Ci zycie pokazuje ja tam klapy dostawałam i nie czuje się matką ani bijącą
                ani katującą dziecko.
                • mkolaczynska Re: Pedagogika kija 01.03.06, 19:00
                  heh bólu miało być bólu nie bulu sory to żałosne wiem wink smile)))))))
                  • fizia-kulawa Re: Pedagogika kija 01.03.06, 19:04
                    klaps to nauka dla dziecka, że jak nie będzie dawało sobie rady z innymi
                    ludźmi, kolegami, bratem, siostrą, współpracownikami no i w końcu z rodzicami -
                    to może sobie poradzić klapsem, "delikatnym" trzaśnięciem w mordę, tudzież
                    lekkim zarysowaniem czyjejś denerwującej facjaty scyzorykiem - bo przecież nie
                    ma innych rozwiązań nie? Żadne tam psychologiczne mediacyjne postępowania nie
                    są tak dobre - jak zdzielić kogoś w dupsko. Przecież inaczej ludzie nie
                    potrafią niczego zrozumieć! W końcu niejedna mama od dziecka uczyła jak
                    skutecznie klapsami rozwiązywać problemy i jest to super doskonały sposób. No
                    lepszych nie wynaleziono. Gdyby wynaleziono, to ludzkość żyłaby w wiecznej
                    szczęśliwości, a tak zbrojnymi klapsami rozwiązujemy wszystkie konflikty -
                    później jedynie modlimy się o pokój na ziemismile))))))

                    Chyba nie muszę dodawać, że jestem zwolenniczką wielu psychologicznych metod -
                    ale nie klapsów. No tak, ale trudniej nauczyć się tych metod, trudno poczytać
                    na ten temat książki, trudno pójść do psychologa i spytać się o radę, lepiej
                    przyłożyć swemu ukochanemu dziecku w dupskosmile))) W końcu wiele osób, które lano
                    na normalnych ludzi wyrosło nie ?
                    Żeby nie było wątpliwości.... wcale nie jestem zwolenniczką bezstresowego
                    chowania. Dziecko musi ponosić konsekwencje swych czynów - tylko na miłość
                    boską są setki innych metod - nie tylko "klaps"....


                    Ach i jeszcze jedno pytanie do zwolenników klapsów: wytłumaczcie mi proszę czym
                    się różni klaps w dupkę nieposłusznego dziecka od spoliczkowania nieposłusznej
                    żony. Przecież skoro do dziecka coś tam nie dociera i trzeba go zdzielić w
                    dupsko, tak samo nie dociera coś tam do żony więc mąż musi ją zdzielić w mordę
                    przecież. No czym to się różni? Czy mogę się posunąć dalej i stwierdzić że
                    zwolennicy klapsów dla nieposłusznych dzieci są również zwolennikami klapsów w
                    policzek dla nieposłusznych żon? Chodzi mo oczywiście o sytuację policzkowania -
                    czyli o takie plaśnięcie w gębę, które nie jest katowaniem przecież - no od
                    takiego plaśnięcia przecież się nie umiera nie?
                    • mkolaczynska Re: Pedagogika kija 01.03.06, 20:43
                      Żadne tam psychologiczne mediacyjne postępowania nie
                      > są tak dobre - jak zdzielić kogoś w dupsko.

                      Znaczy konkretniej masz na myśli:
                      stawianie do kąta
                      tłumaczenie
                      odwracanie uwagi
                      kary społeczne?
                      Innych metod za bardzo nie znam. Co jeszcze?
                      >
                      > Chyba nie muszę dodawać, że jestem zwolenniczką wielu psychologicznych metod -

                      > ale nie klapsów. No tak, ale trudniej nauczyć się tych metod, trudno poczytać
                      > na ten temat książki, trudno pójść do psychologa i spytać się o radę, lepiej
                      > przyłożyć swemu ukochanemu dziecku w dupskosmile)))
                      W końcu psycholog też nie zawsze powie: klapsów w tyłek prosze nie dawac bo
                      wypaczy pani dziecku psychike wink


                      W końcu wiele osób, które lano
                      >
                      > na normalnych ludzi wyrosło nie ?
                      Tych których stawiano do kąta też prawda?

                      są setki innych metod - nie tylko "klaps"....
                      ale dlaczego ten klaps jest dla ciebie taki okropny pół godziny stania w kącie
                      jest do wytrzymania? a godzina? To jest dla ciebie lepsze? to nie upokarza?
                      to jest twoim zdaniem lepsza kara bo co bo nie wypacza psychiki???
                      Na litość boską tylko nie stanie w kącie mogła bym rzec nawet 30 min jest nie
                      do wytrzymania.
                      >
                      >
                      > Ach i jeszcze jedno pytanie do zwolenników klapsów: wytłumaczcie mi proszę
                      czym
                      >
                      > się różni klaps w dupkę nieposłusznego dziecka od spoliczkowania
                      nieposłusznej
                      > żony.
                      Bo dorosła żona wie że jak wbiegnie na ulice którą jedzie auto to może stracić
                      życie a dziecko nie. Właśnie dziecko nie rozumie jakie mogą być skutki jego
                      działań i przed tą niewiedzą trzeba je czasem uchronić.
                      No cóż żona chyba wie za kogo wyszła za mąż i jako osoba umiejąca oceniać
                      sytuacje i podejmować samodzielne decyzje powinna znaleźć odpowiednie
                      rozwiązanie.
                      Tak dziecko też je znajdzie ale czasem nie możan z tym czekać do skończenia 5
                      lat.
                      Wiec odpowiadając na twoje pytanie tak żoną co ją mąż bije może i trzeba lekko
                      trząsnąć żeby się opamiętała i od zwyrodnialca odeszła.
                      • wieczna-gosia Re: Pedagogika kija 01.03.06, 21:01
                        > Znaczy konkretniej masz na myśli:
                        > stawianie do kąta
                        > tłumaczenie
                        > odwracanie uwagi
                        > kary społeczne?
                        > Innych metod za bardzo nie znam. Co jeszcze?

                        a potrzebne sa jeszcze inne? Co ma byc osiagniete przez kare?
                        Ja osobiscie lubie metode naturalnych konsekwencji. I generalnie od 5 dzieci
                        wyznaje taka zasade, ze nie chodzi o to by malego czlowieka de facto ukarac, ale
                        by pokazac mu pewnien ciag logiczny zdarzen, pewne konsekwencje jego wyborow.
                        Powiedzialas ze na twojego syna kary spolecznie nie dzialaja czyli jak nie
                        pozwolisz mu sie bawic z kolegami to on to oleje. No i wlasciwie co9 w tym zlego
                        ze oleje? Nie bedzie ich bil wiec cel jest osioagniety. Twoje zachowanie
                        wskazuje na to ze zachowal sie niegrzecznie, jestes z niego niezadowolona. Ale
                        to de facto on wybiera czy zaczyna akceptowac twoje normy i uznaje bicie kolegow
                        za czyn zly czy tez wybiera bycie przyszlym zulem smileTwoje przeslanie jest jasne-
                        innych dzieci sie nie bije. Jesli sie bawil i bil to gleboko wierze ze ktoras z
                        kolei taka kara odlaczenia od towarzystwa przyniesie skutek. Bo niby dlaczego ma
                        nie przyniesc?

                        > są setki innych metod - nie tylko "klaps"....
                        > ale dlaczego ten klaps jest dla ciebie taki okropny pół godziny stania w kącie
                        > jest do wytrzymania? a godzina? To jest dla ciebie lepsze? to nie upokarza?
                        > to jest twoim zdaniem lepsza kara bo co bo nie wypacza psychiki???
                        > Na litość boską tylko nie stanie w kącie mogła bym rzec nawet 30 min jest nie
                        > do wytrzymania.
                        jezus co za dziecinstwo ty mialas- godzina w kacie, kojce w zlobku- o mamo smile
                        Dla mnie osobiscie pomiedzy klapsem a staniem w kacie godzinie jest roznica
                        tylko czasowa. Klepiac rodzic naduzywa swojej wladzy przez chwile a stawiajac w
                        kacioe na godzine- naduzywa jej godzine. U mnie na koloniach praktykowano
                        jeszcze stanie z podniesionymi rekami- takie samo naduzycie wladzy. Oczywiscie
                        jesli ktos musi uzyc wladzy- faktycznie niech lepiej bedzie do klaps a nie
                        stanie w kacie przez godzine. Sek w tym ze w ogole nie powinien jej uzyc.
                        • mkolaczynska Re: Pedagogika kija 01.03.06, 21:28

                          > > są setki innych metod - nie tylko "klaps"....
                          > > ale dlaczego ten klaps jest dla ciebie taki okropny pół godziny stania w
                          > kącie
                          > > jest do wytrzymania? a godzina? To jest dla ciebie lepsze? to nie upokarz
                          > a?
                          > > to jest twoim zdaniem lepsza kara bo co bo nie wypacza psychiki???
                          > > Na litość boską tylko nie stanie w kącie mogła bym rzec nawet 30 min jest
                          > nie
                          > > do wytrzymania.
                          > jezus co za dziecinstwo ty mialas- godzina w kacie,

                          30 min w kacie chodziłam do pzredszkola standardowa kara.

                          kojce w zlobku- o mamo smile
                          Z tego co zdążyłam się zorientować to standardowa procedura w żłobkach
                          integracyjnych choć prawdopodobnie nadużywana
                          > Dla mnie osobiscie pomiedzy klapsem a staniem w kacie godzinie jest roznica
                          > tylko czasowa. Klepiac rodzic naduzywa swojej wladzy przez chwile a stawiajac
                          w
                          > kacioe na godzine- naduzywa jej godzine.
                          Prawie sie zgodze, ale klaps przez pampersa dla mnie nie jest żadnym nadużyciem
                          władzy równie dobrze można powiedzieć ze każąc dziecku podzielić się zabawkami
                          z rówieśnikiem nadużywasz swojej władzy. Bo on właśnie się podzielić nimi nie
                          chce a ty go na siłe uspołeczniasz. Niech więc siedzi sam w domu i nie bawi sie
                          z rówieśnikami.
                          • triss_merigold6 Re: Pedagogika kija 01.03.06, 21:32
                            Ja bym nie kazała się dzielić. Nie chce to nie, kolega też się wtedy nie
                            podzieli. Wiesz, nienawidziłam tekstów o dzieleniu się i przymusowym altruiźmie
                            jako dziecko i zmuszać nie będę. Relacje w grupie później to uregulują,
                            chrzanię uspołecznianie dziecka w wieku mocno przedprzedszkolnym.wink
                            • mkolaczynska Re: Pedagogika kija 01.03.06, 21:53
                              a w wieku już przedszkolnym? same się uregulują smile
                              • triss_merigold6 Ano 01.03.06, 22:19
                                W wieku przedszkolnym 3- latek trafi do grupy innych, obcych dzieci. Jedne się
                                będą dzielić, inne nie, jedne będą chciały rządzić, inne będą bardziej
                                współpracujące i tak dalej. Poobserwuje sobie dzieciak, pouczestniczy,
                                potestuje różne zachowania i odnajdzie się w grupowych układach. Będzie
                                samotnikiem? Dla mnie ok. Będzie średni? Też ok. Lider? Też ok.

                                Okres 1,5 - 2,5 lat to taki czas kiedy dziecko kojarzy pojęcie własności i za
                                dzieleniem się na ogół nie przepada. Po kiego je zmuszać?
                                • mkolaczynska Re: Ano 02.03.06, 10:11
                                  triss_merigold6 napisała:

                                  > W wieku przedszkolnym 3- latek trafi do grupy innych, obcych dzieci. Jedne
                                  się
                                  > będą dzielić, inne nie, jedne będą chciały rządzić, inne będą bardziej
                                  > współpracujące i tak dalej. Poobserwuje sobie dzieciak, pouczestniczy,
                                  > potestuje różne zachowania i odnajdzie się w grupowych układach. Będzie
                                  > samotnikiem? Dla mnie ok. Będzie średni? Też ok. Lider? Też ok.
                                  Gorzej będzie jak nie znajdzie sobie miejsca w tej grupie, albo będzie chciał
                                  być "duszą trowarzystwa" a zostanie samotnikiem.
                          • wieczna-gosia Re: Pedagogika kija 01.03.06, 21:34
                            każąc dziecku podzielić się zabawkami
                            > z rówieśnikiem nadużywasz swojej władzy. Bo on właśnie się podzielić nimi nie
                            > chce a ty go na siłe uspołeczniasz. Niech więc siedzi sam w domu i nie bawi sie
                            >
                            > z rówieśnikami.

                            tak wlasnie robie. MOje dzieci po okresach "kwoczenia" i siedzenia na zabawkach,
                            kiedy to nosilam jedna foremke i jedna zabawke, zeby bylo latwo pilnowac,
                            przezywaly okresy ze rozdalyby wszystko i wszystkim. Zachecam do dzielenia sie
                            zabawkami, wskazuje korzysci (marek sie z toba pobawi, jak sie nie bedziesz
                            dzielic, dzieci tez nie beda ci pozyczac itd) ale nie kaze. Czy to bezstresowe?
                            Moim zdaniem nie. Wielce stresujace jest przekonanie sie na wlasnej skorze ze
                            Marek faktycznie odchodzi i idzie sie bawic z kims innym, kto pozycza lopatke
                            czy pilke.
                            • wieczna-gosia hehe trisss wynocha z mojej glowy :) nrxt 01.03.06, 21:35

                            • mkolaczynska Re: Pedagogika kija 01.03.06, 22:03
                              wieczna-gosia napisała:

                              > każąc dziecku podzielić się zabawkami
                              > > z rówieśnikiem nadużywasz swojej władzy. Bo on właśnie się podzielić nimi
                              > nie
                              > > chce a ty go na siłe uspołeczniasz. Niech więc siedzi sam w domu i nie ba
                              > wi sie
                              > >
                              > > z rówieśnikami.
                              >
                              >co robiłaś podczas np spotkań rodzinnych? szłaś sobie do drugiego pokoju z
                              dzieckiem żeby nie było krzyków szarpania, płaczu tupania itd????
                              Pomijam narzucanie swojej woli podczas np przechodzenia przez ulice np.
                              Bierzesz je za ręke a ono sie szarpie bo nie chce przejśc przez ulice ale po
                              tej ulicy pochodzić.
                              • wieczna-gosia Re: Pedagogika kija 01.03.06, 22:11
                                Kolaczynska, ale nie widzisz roznicy pomiedzy naduzyciem wladzy rodzicielskiej
                                przy klapie a uzyciem jej przy [rzechodzeniu przez jezdnie czy tylko sie ze mna
                                droczysz?

                                na spotkania rodzinne chodzilam z wlasnymi zabawkami. Chcialy- pilnowaly, ale w
                                odwecie na ogol gospodarz nie dawal swoich smile)
                                Bywalo oczywiscie tak, ze bylo wycie, bo on sie chcial bawic cudzymi, ale swoich
                                nie dac, gospodarz z kolei chcial sie bawic jego itd- wtedy wychodzilam do
                                drugiego pokoju, albo po prostu odpuszczalam sobie lazeie w gosci, lub szlam bez
                                niego.

                                Prawde mowiac jakis drastycznych zajsc typu on na podlodze, ja na podlodze, on
                                ryczy, ja wsciekla goscie zszokowani- to sobie nie przypominam smile
                                • mkolaczynska Re: Pedagogika kija 02.03.06, 10:09
                                  wieczna-gosia napisała:

                                  > Kolaczynska, ale nie widzisz roznicy pomiedzy naduzyciem wladzy rodzicielskiej
                                  > przy klapie a uzyciem jej przy [rzechodzeniu przez jezdnie czy tylko sie ze
                                  mna
                                  > droczysz?
                                  No dobrze ale co robisz jak dziecko ci z tej ulicy nie chce zejść 16
                                  mieisęczniak. Co robisz? ŚCIĄGASZ GO Z NIEJ SIŁĄ?
                                  >
                                  >>
                                  > Prawde mowiac jakis drastycznych zajsc typu on na podlodze, ja na podlodze, on
                                  > ryczy, ja wsciekla goscie zszokowani- to sobie nie przypominam smile
                                  a ja tak i to właśnoie na ulicy podczas przechodzenia przez jezdnie. Wprawdzie
                                  nie moje dziecko ale widziałam jak rodzice je wychowują i daleko mi do nich ich
                                  cierpliwości i umiejętności radzenia sobie z dziećmi.
                                  No więc co byś zrobiła?
                        • mkolaczynska Re: Pedagogika kija 01.03.06, 21:31
                          wieczna-gosia napisała:

                          > > Znaczy konkretniej masz na myśli:
                          > > stawianie do kąta
                          > > tłumaczenie
                          > > odwracanie uwagi
                          > > kary społeczne?
                          > > Innych metod za bardzo nie znam. Co jeszcze?
                          >
                          > a potrzebne sa jeszcze inne?

                          Stawić do kąta nie próbowałam, odwracanie uwagi skuteczne nie powiem ale czasem
                          zawodzi, kary społeczne dezaprobata rodziców itd nie zawsze sie sprawdzają. W
                          przypadku mojego dziecka praie wogóle.
                          Tak wydaje mi sie że czasem jest potrzebne dodatkowe wzmocnie sygnału nie wolno
                          właśnie wtedy gdy nic innego nie działa przynajmniej w moim wypadku.
          • sowa_hu_hu Re: Pedagogika kija 01.03.06, 12:36
            tak na pewno wezme kija , pasa albo kabel od żelazka i będe lała tak że krew
            będzie tryskać...
            • rita75 Re: Pedagogika kija 01.03.06, 12:46
              > tak na pewno wezme kija , pasa albo kabel od żelazka i będe lała tak że krew
              > będzie tryskać...

              nie twierdze, ze ty, ale tak czesto sie zaczyna- wlasnie od klapsa, klaps nie
              pomoze, to dziecko jest tluczone tak dlugo, az zrozumie.
          • triss_merigold6 Re: Pedagogika kija 01.03.06, 12:37
            Albo rodzic się powstrzyma albo będzie lał mocniej i do skutku.
            Co będzie? Proste:
            - dziecko zacznie kalkulować czy opłaca mu się oberwać
            - dziecko zacznie odreagowywać na innych lub objawami psychosomatycznymi
            - autorytet oparty na sile to dość kiepski autorytet

            Naprawdę dorosła baba czy facet wdają się w przepychanki "kto ma rację "
            i "udowodnię ci, że posłuchasz" z kilkulatkami? Sorry, ale dla mnie to
            uwłaczające.
            • marghe_72 Re: Pedagogika kija 01.03.06, 12:44
              brawo Triss

              ja też poprosze o odpowiedź na pytanie "a jak jeden klaps nie zadziałą? to co
              dalej?"
              bez ironizowania
              • mkolaczynska Re: Pedagogika kija 01.03.06, 12:56
                a jak tłumaczenie nie zadziała to co dalej?
                • triss_merigold6 Re: Pedagogika kija 01.03.06, 13:08
                  Tłumaczenie zazwyczaj nie działa... zwłaszcza komuś kto ma 14 miesięcy.wink
                  Nie tłumaczę. Wydaję proste, krótkie komunikaty w guście "nie wolno rzucać
                  garnkiem, bo hałasuje". Uniemożliwiam rzucanie przez odebranie danej rzeczy i
                  tyle.
                  Bicie innych dzieci? Syn próbuje zabierać rówieśnikom zabawki - komunikat "nie
                  wolno" i rozdzielam.
                  Sorry ale ja sobie gardła zdzierać tłumaczeniem nie zamierzam, jeszcze nie
                  teraz. Wolę ograniczyć sytuacje konfliktowe ewentualnie ucinać w zarodku.
                  Wystarczy tak z grubsza obserwować dziecko.
                  • mkolaczynska Re: Pedagogika kija 01.03.06, 21:04
                    Uniemożliwiam rzucanie przez odebranie danej rzeczy i
                    > tyle.
                    z czasem takie odebranie przedmiotu porządanie może być coraz kłopotliwsze, ale
                    może bedzie to w Twoim przypadku znacznie łatwiejsze niż np. w moim, czy moich
                    znajomych.
                    > Bicie innych dzieci? Syn próbuje zabierać rówieśnikom zabawki -
                    komunikat "nie
                    > wolno" i rozdzielam.
                    smile)))))))) i co łatwo mu sie pogodzić z tym rozdzieleniem zabawek.


                    Tak z grubsza mówisz?????? i ucinać w zarodku słowem jak dziecko koleżanki
                    wchodzi ci na kolana to każesz mu z nich zejść? Mój syn raz tak zrobił wszedł
                    na kolanka cioci ha!! co to była za awantura.
                    • fizia-kulawa Re: Pedagogika kija 01.03.06, 21:31
                      mkolaczyńska rozumiem że chcesz poznać jakieś inne konkretne WŁAŚCIWE bardziej
                      metody niż klaps?
                      Tak nawiasem mówiąc, metoda stania w kącie przez pół godziny nie jest za dobra.
                      Proponuję jednak zajrzeć do kilku pozycji książkowych, które nawet o staniu w
                      kącie traktują, ale nie spotkałam się z propozycją 30 min. Fakt, że ja
                      aktualnie studiuję temat dziecka dwuletniego, więc może 30 min. powiedzmy dla
                      jakiegoś Xlatka jest dobrą metodą - tego nie wiem. Dla dwuletniego dziecka
                      stanie w kącie jest akurat bardzo złą metodą - a jeśli już, to nie 30 min a 3
                      min.
                      Generalnie zmierzam do tego, że klaps jest metodą najgorszą z możliwych. W
                      ogóle nie jest metodą. W niektórych krajach klaps jest czynem przestępczym!!!!

                      Dobra metoda to taka, którą zalecają psychologowie dziecięcy dla dziecka we
                      właściwym wieku. Dobra metoda to taka, która jest skuteczna konkretnie dla
                      twojego dziecka. By znaleźć dobrą metodę, trzeba trochę temat postudiować i
                      różne metody popróbować i wybrać tę właściwą dla twojego dziecka.
                      Na moim przykładzie sprawdziła się wyśmienicie jedna bardzo prosta metoda -
                      opisałam ją w jednym wątku. Przepraszam, że skopiuję tu ten długi opis tej
                      metody, ale nie chce mi się tego opisu skracać. Dla mojego dziecka jest to
                      metoda wyśmienita i działa w kilka sekund. Nawet najgorsze momenty, gdzie
                      zaczyna się wrzask, płacz, tupanie nogami - dzięki tej metodzie w minutkę
                      opanowuję. Ten mały wychowawczy sukcesik trwa już chyba nieprzerwanie 2
                      miesiące. Babcie nie mogą wyjść z podziwu, bo one wolą odwracanie uwagi, które
                      niestety w przypadku mojego dziecka zbyt fajnych efektów nie przynosi.
                      Jeszcze raz przepraszam za długi cytat - oto on:

                      "Jestem zachwycona swoimi osiągnięciami wychowawczymiwink, że aż muszę je
                      opisać. Wszystko za sprawą płyty dvd dołączonej kilka tygodni temu do jakiejś
                      gazetki, a płytka jakiegoś tam Amerykańca- psychologa.Cały ten film
                      instruktażowy jest nagrany pod hasłem: "jak okiełznać rozwrzeszczonego bachora,
                      który jeszcze nie potrafi wykrzyczeć swoich potrzeb w inny sposób jak
                      EEEEEE!!!! DYYYYYYY!"
                      Instrukcja obsługi zawierała kilka - a może nawet kilkanaście punktów, z
                      których każdy był równie ważny. Matka tłumok zapamiętała niestety jedną
                      tylko, ale za to jakże brzemienną w skutki wskazówkę. Zaczarowany sposób na
                      dwulatkowy bunt to, moi drodzy, EKSPRESYJNA EMPATIA. Ekspresyjna empatia, jak
                      pewnie się domyślacie jest moją roboczą nazwą jakiegoś tam innego prostszego
                      określenia, którego to matka tłumok - znaczy się ja - nie raczyła zapamiętać
                      (należy się cieszyć, że chociaż sposób zapamiętałam, mniejsza o nazwę).
                      Wszystko to polega na tym, że jak wam wasze ukochane dziecko, na przykład
                      zaczyna wyć, wrzeszczeć, zalewać się łzami i bić ukłony łbem o podłogę,
                      pogłębiając wrażenie rozpaczy dodatkowo spazmatycznymi drgawkami błagalnie
                      wyciągniętych w stronę telewizora rąk, których paluszki do czerwoności
                      zaciśnięte są na pilocie wymierzanym prosto w wasze oko- byście lepiej pojęli i
                      na pewno zauważyli tym okiem o co chodzi; i jak wam dziecko zaczyna w amoku
                      rozdziawiać usteczka z rozpaczliwym łkaniem MAMA DYYYYYYY, DYYYY - komunikując
                      w ten sposób: puść no mi matka Olinka Okrąglinka, bo inaczej umrę - WTEDY
                      NALEŻY ZASTOSOWAĆ METODĘ EKSPRESYJNEJ EMPATII.
                      Czyli, dokładnie w tym samym tonie i z tym samym natężeniem, z tą samą
                      ekspresją wyrazu, mimiką i gestykulacją- wykrzyczeć swojemu dziecku mierząc
                      paluchem prosto w jego oko a później w telewizor: "Kochanie!!!! Ty chcesz
                      oglądać Olinka Okrąglinka, chcesz żeby mama włączyła telewizor, a telewizor nie
                      działa, mama nie chce ci włączyć tak?????". Na tak postawione pytanie mamy
                      stuprocentową pewność usłyszenia "szlochającego" aaaaaak - co znaczy w języku
                      mego dziecka "tak"- oczywiście. I UWAGA! Odnosimy pierwszy, pożądany na drodze
                      wychodzenia z fazy buntu skutek - POROZUMIENIE. Następnie trzeba powtórzyć z
                      pełną empatią takie zdanie kilkukrotnie (można dodać jeszcze: "ach ta twoja
                      mama, nie chce ci włączyć Olinka Okrąglinka, a ty tak mocno chcesz go teraz
                      oglądać!") - usłyszymy znowu kilkukrotnie aaaak i zaobserwujemy pełną ulgi
                      minkę pod tytułem "no w końcu matka zrozumiałaś o co biega". Na tym etapie
                      zrozumienia możemy już króciutko wyjaśnić, że "Olinek Okrąglinek poszedł już
                      spać, ale my nie idziemy spać, bo będziemy się jeszcze bawić w wywracanki
                      dogórynoganki" i należy teraz- oczywiście-pójść się bawić w te wywracanki
                      dogórynoganki.
                      Metoda Amerykańca sprawdzana empirycznie w różnych sytuacjach już od dwóch
                      tygodni. Za każdym razem przynosi pożądane efekty. Naprawdę!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                      Właściwie nic nowego on nie odkrył. Niby wiedziałam, że frustracja dziecka
                      powstaje głównie z jego niemożności zakomunikowania swoich potrzeb, a jednak
                      kiedyś pogłębiałam te jego frustracje, udając że nie rozumiem, lub
                      odwracaniem uwagi od jego zachciewajek. Wtedy moje Słońce Najsłonetsze
                      jeszcze gorzej się pogrążało, bo czuło się niezrozumiane. Denerwował się tym,
                      że nie umiał mi pokazać, że on właśnie chce Olinka Okrąglinka a nie jakieś
                      inne bzdetowe zajęcia, które dla odwrócenia uwagi mu wymyślałam. No proszę a tu
                      taki oczywisty sposób.....
                      Od dwóch tygodni mamy najgrzeczniejsze dziecko pod słońcem. Szkoda tylko, że
                      reszta otoczenia mego dziecka, tego nie zauważa. Wszyscy uparcie nadal
                      stosują metodę odwracania uwagi, no i łzy leją się wtedy strumieniami. Tak
                      czy siak zostałam chwilowo idolką własnego dziecka. Nawet dziadkowie na razie
                      poszli w odstawkę. Ha. Takie to osiągnięcia ostatnimi czasy mnie dotknęływink

                      Gratuluję wszystkim wytrwałym, co doczytali do końca nieskładną pisaninę
                      zachwyconej sukcesem matkiwink Metodę i filmik polecam (niestety nie pamiętam
                      tytułu filmu... może ktoś ma i mi przypomni? Płytka u babci mego pierworodnego,
                      przed którą głupio się przyznać, iż z takich pomocy naukowych się korzysta,
                      więc raczej nie zadzwonię się pytaćwink"
                • wieczna-gosia Re: Pedagogika kija 01.03.06, 13:12
                  kolaczynska widzisz odpowiadasz pytaniem na pytanie a sek w tym ze jak
                  przeczytac te watek, to tu jesy KUPA odpowiedzi- jak tlumaczenie nie zadziala to
                  co zrobie. Nie ma natomiast wytlumaczenia co zrobie jak nie zadziala klaps.

                  Triss jestes niepoprawna... wygladalas na rowna babke w tej ciazy to sie nie
                  bedzie opitalac i jak bedzie trzeba to przylozy, a ty sie z wieczna zgadzasz.

                  Marghe Triss. Po prostu Klaps DZIALA. To jest imperatyw.

                  Zainteresowanym powiem, ze moj ojciec tez tak dlugo myslal, ale kiedys klaps nie
                  zadzialal. Wiec ojciec bil dalej a ja dalej pokazywalam mu gdzie go mam. Chociaz
                  przez lzy. I na szczescie ojcu sie wlaczyl instynkt samozachowawczy w pewnym
                  moemencie i jak mnie przestal bic to juz nigdy nie uderzyl.

                  Nigdy tez nie odzyskal tego co stracil tamtego dnia- kocham go owszem, za wiele
                  rzeczy szanuje ale uwazam ze autorytet z niego do luftu smile
                  • mkolaczynska Re: Pedagogika kija 01.03.06, 13:18
                    wieczna-gosia napisała:

                    > kolaczynska widzisz odpowiadasz pytaniem na pytanie a sek w tym ze jak
                    > przeczytac te watek, to tu jesy KUPA odpowiedzi

                    Nie doczytałam??? Nie wiem doczytałam tylko
                    odwrócenie uwagi a jak nie zadziała?
                    postawisz do kąta
                    wsadzisz do kojaca?
                    co zrobisz?

                    Klaps jest dla mnie podkreśleniem że zachowanie było szczególnie złe. Nawet nie
                    jest dla mnie karą.
                    • marghe_72 Re: Pedagogika kija 01.03.06, 13:36
                      mkolaczynska napisała:

                      > wieczna-gosia napisała:
                      >
                      > > kolaczynska widzisz odpowiadasz pytaniem na pytanie a sek w tym ze jak
                      > > przeczytac te watek, to tu jesy KUPA odpowiedzi
                      >
                      > Nie doczytałam??? Nie wiem doczytałam tylko
                      > odwrócenie uwagi a jak nie zadziała?
                      > postawisz do kąta
                      > wsadzisz do kojaca?
                      > co zrobisz?
                      >
                      > Klaps jest dla mnie podkreśleniem że zachowanie było szczególnie złe. Nawet
                      nie
                      >
                      > jest dla mnie karą.
                      >

                      nadal nie odpowiedzialas na pytanie/
                      • mkolaczynska Re: Pedagogika kija 01.03.06, 13:39
                        Ty też smile
                        • marghe_72 Re: Pedagogika kija 01.03.06, 13:41
                          moje metody na razie działają.
                  • triss_merigold6 ;) 01.03.06, 13:24
                    Dziecko mnie wyluzowało.D Szczerze? Zbyt pewnie się czuję jako rodzic, żeby
                    uderzyć czy krzyczeć. Siłowanie się z czymś co waży 12 kg jest deko poniżej
                    mojej godności.
              • natiania Re: Pedagogika kija 01.03.06, 13:03
                Kiedyś czytałam w jakimś piśmie wypowiedź - poradnik "jak bić swoje dziecko"
                strasznie mnie to zszokowało, bo nie rozumię jak z premedytacją i bez emocji bić
                swoje dziecko. wydaje mi się że zdecydowana większość piszących tu mam daje
                klapsa swoim pocieszkom ze zwyczajnej bezsilności i myślę że nie jest jeszcze z
                nami tak żle i według teorii że agresja i przemoc mamy sporą szansę wychować
                swoje dzieciaczki tak aby nie jej używały. szkoda tylko że telewizja pokazuje ba
                jki i filmy takie jak pokazuje, gry komputerowe są takie jakie są itd.
                • triss_merigold6 Re: Pedagogika kija 01.03.06, 13:11
                  To akurat bzdura, że można nie używać agresji. Człowiek ma agresję wkodowaną i
                  służy ona zdobywaniu celów i zaspokajaniu potrzeb. Tyle, że w trakcie
                  socjalizacji człowiek uczy się agresję ujmować w karby i przekładac na
                  społecznie akceptowalne działania.
          • rita75 pedagogika kija 01.03.06, 13:23
            "Jedna piąta warszawiaków uważa, że rodzice mogą ukarać dziecko w każdy sposób,
            który uznają za stosowny. Taka pedagogika kija daje efekty. Prawie co czwarty
            badany zna przypadki osób starszych okrutnie traktowanych przez swoje dorosłe
            już dzieci. "


            wiadomosci.wp.pl/kat,9912,katn,Życie%20Warszawy,wid,6888928,widn,Wojny%20domowe%20damsko-męskie,wiadomosc.html?ticaid=112b6
            • triss_merigold6 Re: pedagogika kija 01.03.06, 13:27
              I stąd się biorą często owi starzy, samotni ludzie. Nie zawsze (bywają
              i "wyrodne dzieci") ale często zbierają plon swoich własnych wychowawczych
              działań.
              Przypomina mi się dawna wieś i zjawisko wycugu tj. przepisywania gospodarki na
              syna za dożywotnią opiekę. Na wsi bito okrutnie, przemoc była na porządku
              dziennym. Potem te dzieci odpłacały starym na wycugu wywalając do komórek,
              głodząc.
              • rita75 Re: pedagogika kija 01.03.06, 13:34
                > Przypomina mi się dawna wieś i zjawisko wycugu tj. przepisywania gospodarki
                na
                > syna za dożywotnią opiekę. Na wsi bito okrutnie, przemoc była na porządku
                > dziennym. Potem te dzieci odpłacały starym na wycugu wywalając do komórek,
                > głodząc.

                pamietam...czytalam kiedyś na ten temat artykul, traktowal on o staruszku,
                ktorego trzymano zawszawionego, z koltunionymi wlosami, z paznokciami
                powrastanymi w niedolezne cialo, o glodzie w ciasnym, nieogrzewanym
                pomieszczeniu, ze swiniami bodajze- potepiano w tekscie dzieci- nie doszukujac
                sie przyczyn ich postepowania...w sumie powiedzenie czym skorupka za mlodu
                nasiaknie...nie wzielo sie znikad.
            • bea.bea Re: pedagogika kija 01.03.06, 13:29
              ie wiem ale przyszła mi do głowy taka analogia , miedzy klapowanym
              dzieckiem....i klapowana żoną...

              dziecku tłumaczysz do bulu i klaps zadziała...
              babie tłumaczysz do bulu...i ......klaps zadziała...
              • rita75 Re: pedagogika kija 01.03.06, 13:40
                rodzic bije dziecko, bo rozsypalo zabawki- uklad osobnik silniejszy i slabszy
                maz bije zone, bo zupa byla za slona- uklad osobnik silniejszy i slabszy
                • bea.bea Re: pedagogika kija 01.03.06, 13:46
                  no własnie...
                  tylko pierwszy układ, jest dla dobra....
                  a drugi oburza....smile))
                  • rita75 Re: pedagogika kija 01.03.06, 13:49
                    > tylko pierwszy układ, jest dla dobra....
                    > a drugi oburza....smile))

                    dlaczego oburza? za duzo soli- to chore nerki, tak wiec tez dla dobra wink
                    • wieczna-gosia Re: pedagogika kija 01.03.06, 13:51
                      Poza tym tlumaczysz, tlumaczysz, jak komus dobremu a ta nic.

                      a przeciez starsza od dwulatka smile
                      • rita75 Re: pedagogika kija 01.03.06, 13:56
                        > Poza tym tlumaczysz, tlumaczysz, jak komus dobremu a ta nic.
                        >
                        > a przeciez starsza od dwulatka smile

                        i wali tej soli, az gebe wykrzywia- swięty by stracil cierpliwosc!
                        • bea.bea Re: pedagogika kija 01.03.06, 14:53
                          smile)..to ile klapsów powinnam wystosowac dzis mojemu męzowi...??
                          od tygodnia proszę go o przykrecenie wyrwanego kontaktu w łazience.....wczoraj
                          to nawet na niego nawrzeszczałam ...i nic!!

                          ...smile ...a czyz to nie zagrozenie naszego zycia...mojego i dziecka...???
        • lola211 Re: Tradycyjnie 01.03.06, 13:30
          > Naprawdę nie widzę powodu dla którego miałabym dawać wychowawcze klapsy czy
          > oczekiwać bezwzględnego wykonywania poleceń i posłuchu od dziecka

          Rany, Triss, a nie boisz sie, ze Twoj autorytet legnie w gruzach!? Jak to -
          mama kaze, a dziecko nie słucha?? Pan kaze, sługa musi, to nie o to w
          wychowaniu chodziwink)? A jak raz pozwolisz to juz pójdzie lawinowo.Ponocwink.
          • wieczna-gosia Re: Tradycyjnie 01.03.06, 13:35
            Autorytet jak wiadomo jest wartoscia mierzalna. Jest to czas w sekundach w
            ktorym jednostkowe dziecko reaguje poprawnie na polecenie matki.

            Ze tego w ukladzie SI nie ujeli to chyba przeoczenie smile
          • rita75 Re: Tradycyjnie 01.03.06, 13:36
            Wlasnie, nic tak nie dziala motywujaco na niewolnika, jak pan stojacy nad nim z
            batem.
          • triss_merigold6 Ponoć;) 01.03.06, 13:43
            Po pierwsze nie mam ambicji bycia absolutnym, dożywotnim autorytetem nie do
            zakwestionowania. To już bardzie zależy mi na autorytecie opartym na wiedzy
            wśród studentów.wink
            Po drugie autorytem ma rodzic z racji bycia dawcą dóbr (nie w sensie
            materialnym) i pierwszą instancją zaspakajania potrzeb - im mniejsze dziecko
            tym bardziej zależne. Już to kształtuje najsilniejszą zależność.
            Po trzecie zakładam, że dziecko jest ok. i chce być fajne, kochane, grzeczne i
            sprawiać mamusi przyjemność np. wpychając jej wpół przeżutego wafelka.

            Jeśli robi coś nie ok. w moim odczuciu (bawi się kurkami) to z ciekawości, z
            nadmiaru energii, z braku wiedzy i wyobraźni. Nie znam qrwa dorosłego, który z
            upodobaniem kręci kurkami gazowymi więc to chyba kwestia wieku?
            • wieczna-gosia :)))))))))))))))))))))) 01.03.06, 13:49
              Nie znam qrwa dorosłego, który z
              > upodobaniem kręci kurkami gazowymi więc to chyba kwestia wieku?

              jezus no!!!!!
              wrzucam to siebie w sugnaturke z podaniem zrodla smile
              • marghe_72 Re: :)))))))))))))))))))))) 01.03.06, 13:49
                Triss smile))))))
              • triss_merigold6 Re: :)))))))))))))))))))))) 01.03.06, 13:50
                No, pomińmy litościwie przypadki obsesji natręctw czy czegoś w tym guście. D
                • edorka1 i niedoszłych samobójców... 01.03.06, 14:22


        • fastcar Zupelnie nietradycyjnie 01.03.06, 16:43
          Zgadzam sie z triss w stu procentach smile
    • arras-k Re: nie dałam nigdy klapsa mojemu synowi!!! 01.03.06, 20:50
      nie dałam nigdy klapsa mojemu synowi.nie uważam jednak by był wychowywany
      bezstresowo,zdarzy mi sie na niego krzyczeć i karać go w inny sposób niż
      poprzez klapsy.przy mnie wiele kobiet często daje dizeciom klapsy,nie
      przeszkadza mi to, nie potępiam ich,nie prawie morałów że tak sie nie powinno
      robić.każdy ma swój sposób na wychowanie, dla jedynych klaps jest dobrą
      metodą,dla innych nie.
    • xena_music Re: klaps to zbrodnia? a jaka kara: więzienie, ch 01.03.06, 23:02
      a moja córka dostaje klapsa jak zasłuży, odemnie ręką, a od meża scierką(suchą)
      kuchenną, bo on ma za ciętą rękę...
      i nie ważne co ludzie myślą, jak nie mogłam sobie dać z nia rady ostatnio na
      ulicy to na przystanku lanie dostała i grzeczniutko poszła za mamusią.
      Oczywiście nie dostaje non stop, bo ja jej steram siętłumaczyć, wyjaśniać, i
      rozumieć ze moze być zmeczona marudna, ale nie mam zamiaru wychowywać
      bezstresowo,...
      ja jako dziecko nie raz od mamy w d... dostałam...i nic mi nie jest, nic mi nie
      brakuje...
      • fizia-kulawa Re: klaps to zbrodnia? a jaka kara: więzienie, ch 01.03.06, 23:05
        xena_music napisała:
        "ja jako dziecko nie raz od mamy w d... dostałam...i nic mi nie jest, nic mi
        nie
        brakuje..."

        owszem brakuje ci elementarnej wiedzy na temat przemocy stosowanej na
        dzieciach. A za lanie na przystanku to można do więzienia iść
      • marghe_72 Re: klaps to zbrodnia? a jaka kara: więzienie, ch 01.03.06, 23:05
        xena_music napisała:

        > a moja córka dostaje klapsa jak zasłuży, odemnie ręką, a od meża scierką
        (suchą)
        >
        > kuchenną, bo on ma za ciętą rękę...
        > i nie ważne co ludzie myślą, jak nie mogłam sobie dać z nia rady ostatnio na
        > ulicy to na przystanku lanie dostała i grzeczniutko poszła za mamusią.
        > Oczywiście nie dostaje non stop, bo ja jej steram siętłumaczyć, wyjaśniać, i
        > rozumieć ze moze być zmeczona marudna, ale nie mam zamiaru wychowywać
        > bezstresowo,...
        > ja jako dziecko nie raz od mamy w d... dostałam...i nic mi nie jest, nic mi
        nie
        >
        > brakuje...


        i znowu to samo
        bezstresowo = bez klapsów..

        ech
        • triss_merigold6 Re: klaps to zbrodnia? a jaka kara: więzienie, ch 02.03.06, 09:58
          Nieustannie zadziwia mnie do jakiego stopnia ludzie są leniwi... a wystarczy
          poszukać wyjaśnień na temat "bezstresowego wychowanie", poczytać ZE
          ZROZUMIENIEM (wiem, trudne) Spocka i parę tekstów na temat rozwoju dziecka.

          Koleżance brakuje ekhem... części mózgu odpowiedzialnej za myślenie krytyczne.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka