Dodaj do ulubionych

Depresja w rodzinie

07.03.06, 19:20
Nie jestem tutaj nowa, ale zmienilam nick - po co sie obnażać...Mój mąż od
ponad dwóch lat ma depresję i ja już nie mam sily z tym żyć. Moje życie nie ma
sensu.
Nie wiem, co jeszcze mogę napisać: chyba nic więcej. Zresztą, co to kogo
obchodzi...
Nie mam siły sama ciągnąć wszystkiego, sama zajmować się dziećmi. Jestem jak
baraometr jego uczuć: wystarczy spojrzenie na niego, na wyraz jego twarzy i
juz wiem, co się święci...
Rok temu poszedł do psychologa, efekty były, ale na krótko.
Nie chce mi się już żyć; gdyby nie dzieci, dawno by już mnie nie było.
Jestem zrozpaczona, siedze i ryczę: tylko to potrafię...
Obserwuj wątek
    • masara25 Re: Depresja w rodzinie 07.03.06, 19:38
      Bardzo ci współczuje...Przede wszystkim nie psycholog tylko psychiatra w
      depresji bardziej pomoże mężowi,z pewnością dostanie leki.
      Psycholog pewnie bardziej Tobie pomoże, jesteś zmnęczona,brak ci sensu, ale to
      jest spowodowane trybem życia.
      Niestety depresja jest poważną chorobą, jedynie czego mogę Ci życzyć, tego żeby
      mąż chciał się leczyć.
      Nie poddawaj się, depresja leczona i pod kontrolą lekarza jest do opanowania.
      Na pewno oboje cierpicie, ale szkoda byłoby,żeby dzieciaki również ucierpiały.
      Kobietko głowa do góry:0
      • banaskiewiczj Re: Depresja w rodzinie 07.03.06, 19:48
        wydaje mi sie ze juz podobny watek był i zastanawiam sie czy to tez ty. moja
        mama jest schizofreniczka. to m.in depresja. teraz od wielu lat wyleczona. to da
        sie leczyć. ale jeszcze raz psychiatra.no i moze szpital?
        • anetuchap Re: Depresja w rodzinie 07.03.06, 22:56
          Ja też miałam depresję. Wiem, że mojemu mężowi było bardzo ciężko.
          Ale ja się leczyła, chodziłam do psychiatry, brałam leki.
          Miałam takie fale, raz lepiej, raz gorzej. Po urodzeniu drugiej córci
          depresja minęła. Teraz nie biorę już leków. Ale, jak tylko się położę
          w dzień, bo jestem zmęczona to mojemu mężowi zapala się czerwone światło.
          Boi się, że to cholerstwo wróci.
          Wiem, że może wrócić, ale można skutecznie z tym walczyć. Naprawdę.
          Musisz przekonać swojego męża, aby zaczął się leczyć. Nie tylko dla siebie,
          ale dla dobra całej rodziny.
          Zyczę wszystkiego dobrego!!!!!!
    • a.lenard Re: Depresja w rodzinie 07.03.06, 22:59
      koniecznie przekonaj go do pójscia do psychiatry, koniecznie musi przyjmować
      leki. Nie chcę ciebie załamywać, ale mówią ze nieleczona depresja to choroba
      śmiertelna. Zbierz jeszcze w sobie siły , żeby mu pomóc.
    • ot_kobieta Re: Depresja w rodzinie 07.03.06, 23:01
      Mam wrażenie, że ta depresja dotknęła nie tylko Twojego męża...
      Tobie równiez potrzebna jest pomoc. Może razem zdecydujecie sie na jakąś formę
      terapii?
      Sama przeszłam przez piekjło depresji. To żaden wstyd, że zycie czasem boli...
      Można walczyć. Najgorsza jest bezczynność.
      Spróbujcie. Spróbujcie oboje - dla siebie, dla rodziny, dla dzieci...
      Życzę słońca...
      Wam obojgu
    • oxygen100 Re: Depresja w rodzinie 08.03.06, 09:02
      z innej beczki bo dziewczyny juz Ci napisalay wszystko. ja sie tylko
      zastanawiam co takiego musi sie w zyciu wydarzyc zeby czlowieka tak sieknelo.
      Inna sprawa ze mechanizmy rozwoju depresji zaleza od typu osobowosci. U
      extrawertykow depresja czesto rozwija sie tuz po zadzialaniu bodzca u
      introwertykow czesto duzo pozniej. Ale nie rozumiem jak czlowiek moze sie temu
      poddac? Moze teraz nawet chwilowe obnizenie nastroju w spoleczenstwie (nie
      wsrod lekarzy) uwazane jest za depresje? To tylko taka luzna refleksja.
      • ot_kobieta Re: Depresja w rodzinie 08.03.06, 09:33
        Hm, depresja chyba jak kazda choroba wiąże się z przycyznami dwojakiej natory -
        jedne to te - niejako - predyspozycje wewnetrzne kazdego z nas, a drugie -
        okoliczności. Jedni sa silni i zniosą wiele. Inni szybciej przejmują sie
        niepowodzeniami, dramatami, nie potrafia szybko ogarnąć trudnej sytuacji i
        wpadaja w jakiś chroniczny smutek. Potem wpadają w myslenie, że po co mam
        robic, skoro i tak nie wychodzi, a to z kolei napędza mechanizm choroby...
        Myślę, że czasy tez nam nie sa przyjazne. Mało czasu na siebie, na bliskich, na
        spokojne radości, duzo stresu, konfrontacji - czesto przegranych - mimo
        ogromnego wysiłku by dac sobie radę...
        Pytasz jak się mozna temu poddać? Mozna. Ja jestem z tych, co to takie dzielne
        i zawsze dadza sobie radę. Jaaasne. Dawałam sobie radę i trzymałam się dzielnie
        do pewnego momentu. Moje dziecko jest niepełnoisprawne. Dopóty sami się
        zajmowaliśmy córką - było ciężko, ale jakoś było. Może nie było czasu na
        deprechę. Ale potem jak poszła do specjalistycznego ośrodka dla dzieic takich
        jak ona i zostałam w domu z pustymi rekoma to mnie dopadło. Na szczęście -
        przewalczyłam. I to chyba jest tak, ze nie nalezy przesadzac w żadna strone,
        ale tez nie wolno lekcewazycdepresji. Może mieć dziwne, ciężkie objawy, poza
        smutkiem, wycofaniem i rezygnacją. Bo oprócz psyche zaczyna się wycofywac z
        zycia także soma. I tu juz nie ma czasu na czekanie.
        pozdrawiam
        • oxygen100 Re: Depresja w rodzinie 08.03.06, 10:48
          niby to wszytsko wiem takze teoretycznie cos tam mi dzwoni na temat mechanizmow
          depresji(jestem neurbiologiem)od czasu do czasu slysze o tym na seminariach czy
          konferencjach itp ale nie potrafie tego jakby organoleptycznie ogarnac, ale
          moze dlatego ze jak moj slubny twierdzi jestem jedyna niedepresyjna osoba jaka
          zna?? Bo nie wiem co by sie musialo wydarzyc zeby mnie to dopadlo?
    • anoosia2 Re: Depresja w rodzinie 08.03.06, 09:42
      Depresja to choroba całej rodziny, potrzebujecie pomocy jako całość nie tylko
      twój mąż. Skoro jest ci już tak ciężko, a on nie czuje się na siłach sam
      znaleźć pomocy, musisz poszukać dobrego psychiatry. Jeżeli chcesz ratować
      rodzinę, siebie i dzieci, zajmij się tym bo szkoda czasu i psychiki twojej i
      dzieci. Dzieci wychowane w domu z depresją są naznaczone tą chorobą, wyczulone
      na symptomy, one więcej i szybciej rozumieją niż nam sie wydaje.
      Depresje można wyleczyć tylko trzeba zacząć, jak ze wszystkim w życiu trzeba
      się z nią zmierzyć, pisze to na podstwie własnych doświadczeń w rodzinie, więc
      wiem jak to jest.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka