Dodaj do ulubionych

To co dobre i niezdrowe ,co lubią wasze dzieci...

13.03.06, 12:00
Moje młode ostatnio odkryły parówki i wyją przed każdym wędlinowym sklepem że chcą...Kupuje czasem z wyrzutem sumienia i jaka radość - delektacja i niebo w gębie.
Żelki gumowe w okropnych kolorach które maja w składzie same E. Ciocia kupiła dzieci oszalały. Mama nie kupi żelków, mama czemu żelki nie są zdrowe przecież są owocowe?
Chipsy - dorwali i pokochali na zabój, i jak ida do znajomych gdzie pan domu lubi i ma, mowią, że idą do wujka który jest bardzo dobry bo ma ci..i...

Dzisiaj znów wyja o parówy.... A ja matka wyrodna nie chcę im dać tych parów...
Obserwuj wątek
    • ada_zie Re: To co dobre i niezdrowe ,co lubią wasze dziec 13.03.06, 12:06
      Mój niejadek - nie lubi niczego - więc dla mnie dziecko wyjące za parówką to
      marzenie wink)))
      Pozdrawiam małych parówkożerców!
      • vaniliaa1 Re: To co dobre i niezdrowe ,co lubią wasze dziec 13.03.06, 12:08
        oj tak.. parowki, chipsy coca-cola, hamburgery z maca..... i innesad
        • wesolek11 Re: To co dobre i niezdrowe ,co lubią wasze dziec 13.03.06, 12:16
          U mnie tez frytki, parówki, a Mały to za chipsy wszystko by oddał...
          • beata985 Re: To co dobre i niezdrowe ,co lubią wasze dziec 13.03.06, 12:21
            etap parówkowy mam za soba.Lubi nadal młodsza latorośl ale nie za kazdym
            wypadem do sklepu gdzie punktem programu była parówa na miejscusmile
            teraz jada tylko-kulki z mlekiem(jak słyszę dostaję białej gorączki,jak mama
            wyrczy na kulki następuje zamiana na muszelki;/
            chleb z nutellą,pasztetową
            no i chipsy ,słodycze,lizaki i wszystko inne co niezdrowe
    • benitaa2 Re: To co dobre i niezdrowe ,co lubią wasze dziec 13.03.06, 12:18
      Mój 5 latek to wielki niejadek,a 2 latek je wszystko jak leci.Z tych
      niewskazanych dla jego wieku:śledź w musztardzie,ryba w zalewie octowej,papryka
      konserwowa-jak starszy widzi,że młodszy to wcina, to ucieka z kuchni.
      • karambol45 Re: To co dobre i niezdrowe ,co lubią wasze dziec 13.03.06, 12:35
        to u mnie podobnie
        starszemu najlepiej smakuje:
        lizaki,
        parówki już mu przeszły,
        coca cola też już nie bo uwierzył że po niej rozpuszczają się zęby ale za to
        oranżada
        cukierki pudrowe,
        zimne lody
        drożdżówki - dla mnie to takie ciasto no ale jak lubi

        za to młodszy
        to je wszystko
        właśnie wysypało go po kiwisad

      • julia246 Re: To co dobre i niezdrowe ,co lubią wasze dziec 13.03.06, 12:42
        Coca cola, i wszelkie inne gazowane napoje.
        Tic taki z atomówkami, surowe jajka (oczywiście jej nie daje).
        Kawa, i rozpuszczalna, i mielona (tego też niesmile)
    • businka Re: To co dobre i niezdrowe ,co lubią wasze dziec 13.03.06, 12:49
      Moje dziecko uwielbia: węgiel i popiół (mamy piece) i mydło! Także się ciesz, że na topie są żelki, parówki itp.
      • bri Re: To co dobre i niezdrowe ,co lubią wasze dziec 13.03.06, 12:53
        Czy to nie jest objaw jakiś niedoborów mineralnych?
    • bri Re: To co dobre i niezdrowe ,co lubią wasze dziec 13.03.06, 12:54
      Moja roczna córeczka wsuwa wszystko. Nawet najgorszy syrop zajada ze smakiem.
      Nie można przy niej w ogóle sie pokazać z czymś do jedzenia bo zaraz jest
      wycie, że ona też by chciała.
    • mamaoskarka Re: To co dobre i niezdrowe ,co lubią wasze dziec 13.03.06, 13:29
      Moj dwulatek, ktory niezbyt chetnie je nigdy nie odmowi: chipsow-najlepiej
      paprykowych, zelek, coli, z pieprzniczki wylizuje namietnie pieprz, z solniczki
      sol, a jego hitem nr 1 jest prazona cebulka do hod-dogow polana ketchupem.
    • lola211 Re: To co dobre i niezdrowe ,co lubią wasze dziec 13.03.06, 13:31
      Chipsy, cola i inne gazowane, frytki, paluszki rybne w tej okropnej gotowej
      panierce, zarcie dzieciowe z McDonalda(ale nie hamburgery tylko kawalki
      kurczaka), landrynki i inne slodkie swinstwa.Reglamentuje maksymalnie, a jak
      juzdostanie to cala happy.
    • adsa_21 Re: To co dobre i niezdrowe ,co lubią wasze dziec 13.03.06, 14:22
      moj to by tylko jadl slodycze w kazdej postaci - czy to zelki, karmelki,
      batoniki..jemu wszystko jedno byle slodkie. Czipsy tez, frytki, paluszki, slone
      ciasteczka. A generalnie niejadek jest straszny - podanie obiadu to koszarsad
    • weronikarb Re: To co dobre i niezdrowe ,co lubią wasze dziec 13.03.06, 14:40
      Mój należy do tych co nie przepadaja za jedzeniem sad
      Chipsy, czekolada, cukierki - nie przepada zje jak ktos mu da, ale nie zeby
      paczkami
      Parowki - pol to dla mnie swieto smile
      Oranzade to faktycznie lubi - wszystki zreszta kolorowe z babelkami.
      Jak skonczyl roczek i sprobowal sledzie w occie to jest dla niego Hit smile
      Pozatym kawa (obojetnie jaka), piwo, winko i inne alkohole (jestesmy
      abstynentami z tego powodu, albo pijemy jak spi smile
    • 76kitka Re: To co dobre i niezdrowe ,co lubią wasze dziec 13.03.06, 14:51

      żelki i gumy rozpuszczalne, całe szczęscie parówki i danonki ma w nosie.
    • karolcia111 chipsy, czekoladki, lizaki, żelki, parówy, tosty 13.03.06, 14:58
    • martyna2606 Re: To co dobre i niezdrowe ,co lubią wasze dziec 13.03.06, 15:08
      moje dziecko ogólnie mało je ale chipsy lubi coca cole też ,parówki już przeszło
      jej ,zelkami juz sie najadła ale je też mydło podczas kąpieli
    • mieszkowamama Re: To co dobre i niezdrowe ,co lubią wasze dziec 13.03.06, 15:11
      Sól z solniczki wylizuje albo prosto z solniczki do dzioba (fu!)
      Za gumę rozpuszczalną da się pokroić wink
      Lizakiem albo żelkami da się przeprosić, jeśli nie dostanie gumy smile
      Frytki są najlepszym obiadem, kolacją i śniadaniem ;->
      A chipsy są najlepsze do coli. I jak tu nie zwariować?
    • lajlah Re: To co dobre i niezdrowe ,co lubią wasze dziec 13.03.06, 15:30
      1.kebab
      2.czipsy
      3.frytki
      4.pizza
      5.gofry z bitą śmietaną
      parówkami też nie wzgardzi
      • be.em Re: To co dobre i niezdrowe ,co lubią wasze dziec 13.03.06, 15:32
        pizza
        frytki
        parówki
        i wszelkie dodatki typu keczup, majonez, musztarda
    • kura17 Re: To co dobre i niezdrowe ,co lubią wasze dziec 13.03.06, 16:21
      a skad Wasze dzieci w ogole znaja smaki takich rzeczy??? ktos im to musial
      pierwszy dac, inaczej by nie wiedzialy, ze to lubia...

      ``````````````````
      kurczak: 03.03.05
      • moofka Re: To co dobre i niezdrowe ,co lubią wasze dziec 13.03.06, 16:47
        kura17 napisała:

        > a skad Wasze dzieci w ogole znaja smaki takich rzeczy??? ktos im to musial
        > pierwszy dac, inaczej by nie wiedzialy, ze to lubia...
        >
        _________________
        bosh a Ty widzisz i nie grzmisz tongue_out
        • dzoaann do kury17 13.03.06, 17:36
          My jemy takie rzeczy,zabiegani dorośli...każda mama by chciała same zdrowe
          rzeczy jeść i tak dzieci karmić,ale najczęściej jest to nierealne.W którymś
          momencie nawet idealnie chowane dziecko zetknie się z "zakazanymi owocami" i po
          sprawie.Jak wytłumaczysz,że inne dzieci jedząsłodycze i czipsy a ono nie może?
          • kura17 Re: do kury17 13.03.06, 18:47
            a co ma zabieganie do jedzenia/picia koli, czipsow, lizakow, zelkow gumowych i
            innych TEGO typu swinstw? albo jedzenia z macdonalda (takie przyklady tez byly)?
            rozumiem, ze nie zawsze da sie jesc zdrowo, ale rzeczy powyzsze to wlasciwie nie
            JEDZENIE, a przekaski, jak wywalisz z domu (nie kupisz...), to z glodu nie
            umrzesz...

            ``````````````````
            kurczak: 03.03.05
            • moofka Re: do kury17 13.03.06, 18:59
              przesadzasz
              a zadna przesada dobra nie jest
              zarowno pojenie kola bezusatnne jak i calkowity jej zakaz
              • kura17 Re: do kury17 13.03.06, 20:35
                a co jest zlego w calkowitym zakazie koli?
                a co jest DOBREGO w piciu koli?

                ``````````````````
                kurczak: 03.03.05
                • moofka Re: do kury17 13.03.06, 20:36
                  co dobrego?
                  picie koli jest przyjemne smile))
                  • kura17 Re: do kury17 13.03.06, 20:38
                    nie dla wszystkich (uprzedzam - ja akurat kole lubie...)
                    a poza tym co z pytaniem: co jest zlego w zakazie koli?
                    no i czy pozwalasz swojemu dziecko na wszystko, co jest "przyjemne"?....
                    ... a jesli nie, to dlaczego akurat na kole pozwalasz, a na inne rzeczy nie?

                    ``````````````````
                    kurczak: 03.03.05
                    • moofka Re: do kury17 13.03.06, 20:42
                      co zlego jest?
                      fundamentalizm zly jest tongue_out
                      a na reszte pytan sorry, ale mnie sie nie chce
                      bo widze ze dyskusja od koli zmierza do zabaw z bronią smile)))

                      • kura17 Re: do kury17 13.03.06, 20:47
                        no jasne, najlatwiej odpowiedziec "nie chce mi sie"
                        skad wiesz, dokad to prowadzi? jasnowidz jestes?

                        naprawe uwazasz, ze dziecku dzieje sie straszna krzywda, gdy koli nie pije?

                        ``````````````````
                        kurczak: 03.03.05
                        • moofka Re: do kury17 13.03.06, 20:57
                          kura17 napisała:

                          > no jasne, najlatwiej odpowiedziec "nie chce mi sie"
                          > skad wiesz, dokad to prowadzi? jasnowidz jestes?
                          _____________________
                          nie foremka z dlugim stazem smile))

                          >
                          > naprawe uwazasz, ze dziecku dzieje sie straszna krzywda, gdy koli nie pije?
                          _____________________
                          nie uwazam
                          uwazam, ze jak lubi, to moze sobie raz na jakis czas wypic
                          i tyle
                          nie demonizuje zarcia
                          ani tego zdrowego ani mniej zdrowego



                          > ``````````````````
                          > kurczak: 03.03.05
                          • kura17 Re: do kury17 13.03.06, 21:06
                            moofka napisała:

                            > nie foremka z dlugim stazem smile))

                            i jeszcze sie nie nauczylas, ze generalizowanie donikad nie prowadzi? a juz na
                            pewno nie do rozsadnej rozmowy?

                            > nie uwazam
                            > uwazam, ze jak lubi, to moze sobie raz na jakis czas wypic
                            > i tyle
                            > nie demonizuje zarcia
                            > ani tego zdrowego ani mniej zdrowego

                            a mi sie czasem wydaje, ze to niezdrowe mozna by troche "podemonizowac". duzo
                            jest prawdy w stwierdzeniu, ze jestesmy tym, co jemy. a jak jemy smiecie...

                            nie chodzi o troche koli raz-na-jakis-czas. chodzi o ogolny tred - odzywiamy sie
                            fatalnie. i tak samo odzywiamy nasze dzieci.
                            ja nie apeluje o "naprawde" zdrowe jedzenie, zywnosc organiczna, jakies diety
                            makrobiotyczne czy inne cuda. po prostu dziwi mnie, jak mozna od malego karmic
                            dzieci takim dziadostwem.
                            piszecie, jak to trudno ustrzec i odmowic, gdy dziecko (na przyklad...) w
                            reklamie zobaczy (a pewnie czesciej w domu). a przeciez robicie mnostwo innych,
                            nieprzyjemnych dla dziecka rzeczy "dla jego dobra", na sile. to tzw
                            wychowywanie. i ciezko mi zrozumiec, dlaczego akurat jedzenie pomija sie w tym
                            wychowaniu. czemu zdrowe nawyki zywieniowe jest mniej wazne, niz, na przyklad,
                            maniery przy stole albo robienie siku/kupki do nocniczka?...
                            dziecku sie naprawde krzywda nie dzieje, gdy je zdrowo.


                            ``````````````````
                            kurczak: 03.03.05
                            • moofka Re: do kury17 13.03.06, 21:14
                              kura17 napisała:

                              >
                              > i jeszcze sie nie nauczylas, ze generalizowanie donikad nie prowadzi? a juz na
                              > pewno nie do rozsadnej rozmowy?
                              >
                              ___________________________
                              a to wlasnie skieruj w swoja strone, bo to ty na podstawie tego ze ktos daje
                              dzieciom kole czy czipsy nie odmoiw mu innych nibezpiecznych przyjemnosci
                              i skoro je daje to pewnie zre smieci na codzien, a skoro sam je smieci to tez
                              jest itd...
                              a ze takie generazlizowanie, ja slusznie zauwazasz nie prowadzi do rozsadnej
                              rozmowy to ja sie juz pozegnam
                              poza tym, jesli dobrze wnioskuje twoj :kurczak: ma rok
                              takie dzieci faktycznie koli pic nie powinny smile
                              • kura17 Re: do kury17 14.03.06, 09:10
                                ja generalizuje? nie, tylko czytam forum, mam nadziej, ze ze zrozumieniem
                                nie pisze o tym tylko konkretnym watku. wrzuc w wyszukiwarke "danonki" i zobacz,
                                ile mam chce tym swinstwem karmic *niemowlaki* i co sie dzieje, gdy ktos powie
                                otwarcie, ze to swinstwo. a ta idiotka, ktorwa pisala gdzies, ze jej
                                8-miesieczna corka zobaczyla w telewizji rekalme sprita i domaga sie go do
                                obiadu, wiec ona musi jej dac??? zobacz, jaka jest reakcja na posty Marghe_72,
                                ktora stara sie pisac o zdrowym zywieniu i do niego delikatnie zachecac. jest
                                niemal linczowana...
                                naprawde nie trzeba daleko szukac, aby zobaczyc, ze mamy zywia dzieci niezdrowo
                                i sa wrecz dumne z tego...

                                a w tym watku? zostalam zwyzywana od fundamentalistek i fanatycztek, bo smialam
                                zapytac, dlaczego karmia dzieci swinstwami lub zasugerowac, ze dziecko telewizji
                                ogladac nie musi...
                                owszem, kilka osob odpowiedzialo powaznie. ze trudno upilnowac, ze trzeba umiaru
                                itp. i to rozumiem. zdaje sobie sprawe, ze sama sie nie ustrzege przed takimi
                                sytuacjami. i dlatego wlasnie mam zamiar wywalic z domu kole i czipsy, jak
                                kurczak wkroczy w wiek, gdy bedzie sie domagal (na razie nie zebra o nasze
                                jedzenie, o dziwo...). latwiej wtedy wytlumaczyc, dlaczego inni jedza, a MY w
                                domu nie. inaczej to pachnie hipokryzja i dzieci tego raczej nie kupia.

                                czy proby zdrowego zywienia to fanatyzm? fundamentalizm?
                                pewnie sie nie dowiem, bo Ty, na przyklad, nie odpowiedzialas na prawie zadne z
                                moich pytan, zaslaniajac sie glupiutkimi wymowkami

                                ``````````````````
                                kurczak: 03.03.05
                                • moofka oj kurka :) 14.03.06, 09:43
                                  biedna niezrozumiana
                                  ja ci wskaze roznice, zebys sie nie piekliła
                                  powolujesz sie na marghe72?
                                  znam jej posty, bardzo mądra dziewczyna,ktora udziala zyczliwych rad, a
                                  wszystko ma poparte rzetelenymi argumentami
                                  i ja tez sie z nia zdadzam, ze jogurt naturalny jest lepszy od danonka
                                  ale ona potrafi rozmawiac i wie o czym mowi, ty tylko napastliwie sie czepiasz
                                  moze dlatego rozmowa z toba pozostaje na poziomie "głupiutkich wymowek smile
                                  zreszta nawet marghe przyznala sie ze czasem i nieszczesnego danonka da smile))
                                  a chyba nikt nie powie, ze smieciami dzieci karmi, czyz nie?
                                  twoje trucie za to szkodliwsze jest od litra koli zagryzionej czipsami
                                  mila kuro tongue_out
                                  • kura17 Re: oj kurka :) 14.03.06, 10:00
                                    aye aye sir!

                                    tylko czemu na Marghe jest wiecznie nagonka na forum?

                                    prosze pokazac, gdzie konkretnie napastliwie sie czepiam
                                    i czy TYLKO sie czepiam?

                                    no i rozumiem, ze na "czepianie sie" nie ma argumentow, tylko wymowki?
                                    dostosowujesz poziom dyskusji do partnera?
                                    szkoda, bo wtedy o Twoim poziomie nic nie wiadomo...

                                    ``````````````````
                                    kurczak: 03.03.05
                                    • moofka Re: oj kurka :) 14.03.06, 10:03
                                      kura17 napisała:

                                      > aye aye sir!
                                      >
                                      > tylko czemu na Marghe jest wiecznie nagonka na forum?
                                      >
                                      > prosze pokazac, gdzie konkretnie napastliwie sie czepiam
                                      > i czy TYLKO sie czepiam?
                                      >
                                      ___________________
                                      tak, TYLKO sie czepiasz
                                      ponadto nie masz nic ciekawego do zaoferowania
                                      ostatecznie utwierdzilo mnie w tym uzycie slowa idotka w stosunku do jednej z
                                      foremek
                                      milego dnia kuro mila
                                      smaczych kielkow, czy co tam dzisiaj na sniadanko jecie z kurczakiem
                                      • kura17 Re: oj kurka :) 14.03.06, 10:22
                                        tak, nie zawaham sie nazwac idiotka kobiety, ktora 8 miesiecznemu dziecku daje
                                        do obiadu sprita, bo dziecko zobaczylo go w reklamie w tv i sie domaga. zlinczuj
                                        mnie za to

                                        oczywiscie uzycie slowa "idiotka" jest grzechem nie do wybaczenia, ale nazwanie
                                        kury fundamentalistka i fanatyczka jest w jak najlepszym guscie

                                        widzisz, gdybys rzeczywiscie czytala moje posty (na tym watku) bez zbytniego
                                        (negatywnego) zaangazowania, to wiedzialabys, ze ja mam klopoty ze zdrowym
                                        jedzeniem (uwielbiam jesc niezdrowo), wlasnie przez nawyki z dziecinstwa, i
                                        poniewaz mnie to meczy, staram sie dac kurczakowi dobry start. jak bedzie sam na
                                        tyle duzy, zeby zadecydowac, to moze zaczac jesc niezdrowo, ale nawyki
                                        chcialabym mu zapewnic dobre.
                                        i wlasnie dlatego nie jem na sniadanie kielkow... kurczak tez nie, nie
                                        probowalismy jeszcze...
                                        ... i w ogole, coz takiego zlego jest w kielkach, ze potraktowalas to jako
                                        koncowa "zniewage"?... rozbawilo mnie to, szczerze mowiac

                                        ``````````````````
                                        kurczak: 03.03.05
                                        • moofka Re: oj kurka :) 14.03.06, 10:28
                                          dobra z ciebie dziewczyna kuro i checi zapewne dobre masz
                                          ale do kontynuowania tej zajmującej tyrady i pouczania swojej znajdz sobie
                                          innych rozmowcow, mnie sie nie chce

                                          na twoje pytanie - w kielkach ja nie widze nic zlego - pasjami wcinamy kiełki tongue_out
                                          • kura17 Re: oj kurka :) 14.03.06, 13:48
                                            Moofko, mnie naprawde zupelnie nie obchodzi Twoje o mnie zdanie; to nie jest
                                            watek "kura: plusy i minusy"
                                            interesowala mnie opinie i odpowiedzi na pytania, ale tych sie raczej w Twoich
                                            wypowiedziach nie doczekalam

                                            ``````````````````
                                            kurczak: 03.03.05
                                            • chloe30 Re: oj kurka :) 14.03.06, 14:40
                                              kura17 napisała:

                                              > Moofko, mnie naprawde zupelnie nie obchodzi Twoje o mnie zdanie;

                                              >
                                              Tak sie wtrącę w pasjonujaca dyskusję - to dlaczego innych ma obchodzić Twoje
                                              zdanie????????
                                              • kura17 Re: oj kurka :) 14.03.06, 15:21
                                                chloe30 napisała:

                                                > kura17 napisała:
                                                >
                                                > > Moofko, mnie naprawde zupelnie nie obchodzi Twoje o mnie zdanie;
                                                >
                                                > >
                                                > Tak sie wtrącę w pasjonujaca dyskusję - to dlaczego innych ma obchodzić Twoje
                                                > zdanie????????

                                                nikogo nie musi obchodzi moje zdanie o Moofce, zapewniam
                                                napisalam, ze nie obchodzi mnie zdanie Moofki O MNIE, bo nie o tym jest rozmowa.
                                                nie bardzo rozumiem, co ma piernik do wiatraka? interesuje mnie rozmowa, a nie
                                                argumenty "ad personam"

                                                ``````````````````
                                                kurczak: 03.03.05
                                                • chloe30 Re: oj kurka :) 14.03.06, 15:36
                                                  kura17 napisała:

                                                  >>
                                                  > > kura17 napisała:
                                                  > >
                                                  > > interesuje mnie rozmowa,

                                                  przeczytałam całą dyskusję - wygląda na to, że interesuje Cie jedynie
                                                  przyznanie ci racji.

                                                  a nie
                                                  > argumenty "ad personam"
                                                  >
                                                  No właśnie, a przeciez to Ty głównie takie wysuwasz. Skoro więc ciebie
                                                  argumenty personalne nie interesują, innych twoje - tego samego rodzaju -
                                                  również nie.
                                                  Tak mi się nasunęło - walczysz bardzo napastliwe, mimo, że nikt Cię tutaj nie
                                                  atakował.
                                                  • kura17 Re: oj kurka :) 14.03.06, 18:34
                                                    chloe30 napisała:


                                                    > przeczytałam całą dyskusję - wygląda na to, że interesuje Cie jedynie
                                                    > przyznanie ci racji.

                                                    zartujesz, prawda? ja doskonale wiem, ze malo kto mi przyzna choc cien racji. ja
                                                    zadaje pytania dlaczego, bo lubie rozumiec...

                                                    > a nie
                                                    > > argumenty "ad personam"
                                                    > >
                                                    > No właśnie, a przeciez to Ty głównie takie wysuwasz. Skoro więc ciebie
                                                    > argumenty personalne nie interesują, innych twoje - tego samego rodzaju -
                                                    > również nie.

                                                    ja argumenty ad personam??? jestes pewna? w takim razie poprosze o ich
                                                    zacytowanie, skoro GLOWNIE takie wysuwam!!! jedyna *uwaga*, nie argument ad
                                                    personam to nazwanie idiotki mamy od sprita. i z tego sie NIE wycofam.
                                                    czekam na przyklady swoich ARGUMENTOW ad personam. dodam, ze krytykowanie jakis
                                                    zachowan argumentem ad personam nie jest.
                                                    ja nikogo fanatykiem ani fundamentalista nie nazwalam...

                                                    ``````````````````
                                                    kurczak: 03.03.05
                                  • kura17 Re: oj kurka :) 14.03.06, 10:08
                                    a tak w ogole, to skad wiesz, ze ja nie znam sie na rzeczy? i ze nie wiem o czym
                                    mowie? bo to wlasnie sugerujesz. czytalas w ogole moje posty uwaznie?
                                    takie wlasnie wstepy do rozmowy skutecznie zabijaja dyskusje, czy o to Ci chodzi?
                                    naprawde nie rozumiem, po co zaczynac, jesli wie sie, ze sie nie skonczy.
                                    i powtorze - nie ustosunkowywujesz sie do moich argumentow (nawet jesli SA
                                    glupie, to to wykaz czarno na bialym), tylko do MNIE. to sa tzw argumenty ad
                                    personam i (wg mnie) nieczego nie posuwaja do przodu, powoduja jedynie (czasami
                                    sztuczne) animozje.

                                    i, wybacz, ale ani sie nie piekle, ani nie czuje sie biedna niezrozumiala. osad
                                    inych rozmowcow najlepiej zachowac dla siebie (jesli chce sie rozmawiac, rzecz
                                    jasna)

                                    `````````````````
                                    kurczak: 03.03.05
                                  • iwles Re: oj kurka :) 14.03.06, 10:33
                                    no własnie,
                                    oj, kurka,
                                    kurka (wodna) smile

                                    A zapowiadał się taki fajny wątek ....
                                    • moofka Re: oj kurka :) 14.03.06, 10:36
                                      iwles napisała:

                                      > A zapowiadał się taki fajny wątek ....
                                      _________________
                                      prawda? big_grinD
                                    • kura17 Re: oj kurka :) 14.03.06, 13:49
                                      iwles napisała:


                                      > A zapowiadał się taki fajny wątek ....

                                      przeciez NAPRAWDE nie ma obowiazku czytac wszystkich postow. i na nie
                                      odpowiadac. mozna zwyczajnie olac niefajnzch rozmowcow i kontymuowac taki fajny
                                      watek...


                                      ``````````````````
                                      kurczak: 03.03.05
                                      • iwles Re: oj kurka :) 14.03.06, 15:12
                                        kura17 napisała:

                                        przeciez NAPRAWDE nie ma obowiazku czytac wszystkich postow. i na nie
                                        > odpowiadac. mozna zwyczajnie olac niefajnzch rozmowcow i kontymuowac taki
                                        fajny
                                        > watek...

                                        Ale jakże to trudne omijać Twoje wątki smilesmilesmilesmile
                                        Pełno ich smile
                                        • kura17 Re: oj kurka :) 14.03.06, 15:19
                                          iwles napisała:


                                          > Ale jakże to trudne omijać Twoje wątki smilesmilesmilesmile
                                          > Pełno ich smile

                                          na tym forum??? pelno moich watkow???
                                          napisalam pare postow w tym watku, ot tyle (i chyba jeden w innym, o kuchni)
                                          jest jeszcze taka opcja: mozna zaznaczyc mnie na czarno (chyba) i wtedy moje
                                          posty sie nie pokazuja. radze sprobowac smile zbanowac mnie, mam na mysli...

                                          ``````````````````
                                          kurczak: 03.03.05
                                          • iwles Sorki, miałam na myśli posty, nie wątki. 15.03.06, 13:21
                                            Miałam na myśli niemożność przyjemnego czytanie tego wątku, gdyż Twoje liczne
                                            posty - nie wątki - przeszkadzają w tym.
                                            Jeszcze raz przepraszam za pomyłkę.
                                            Posty nie wątki, posty nie wątki, posty nie wątki .....
                            • mmarusia Re: do kury17 14.03.06, 14:35
                              Kuro,zgadzam sie w calej rozciaglosci.
                              Dzieci nabieraja nawyki zywieniowe od rodzicow.Przede wszystkim od rodzicow,bo
                              np.w naszym przedszkolu jest tak,ze dzieci przynosza co chwile jak nie
                              lizaki ,to inne slodkosci,a na podwieczorek dzieciom serwuje sie np.kisiel i
                              pare cukierkow lub ciasteczek.Szlag mnie trafia,ale ile mozna gadac?!
                              Ostatnio wracalysmy z przedszkola z jedna dziewczynka i jej mama.No i tamta
                              opowiada cos o wacie cukrowej.Moja corka spytala mnie co to jest ta wata
                              cukrowa,bo ona NIGDY jej nie jadla.I nie bedzie jadla,bo JA jej nie kupie.
                              Czesto widze male dzieci,roczne moze,siedzace w wozkach i zajadajace sie
                              chipsami lub z lizakiem w buzi.A potem matki narzekaja ,ze dziecko nie chce nic
                              jesc,zadnego obiadu....Luuudzie,opanujcie sie i zmadrzejcie !!!
                              • kura17 Re: do kury17 14.03.06, 15:29
                                e tam, MMarusia, jestes fundamentalistka i fanatyczka, jak ja... wink

                                ``````````````````
                                kurczak: 03.03.05
                                • mmarusia eee tam Kuro... 14.03.06, 19:24
                                  ...niech mnie nazywaja jak chca.Moje dziecko i robie co uwazam za sluszne.
                                  Uwaga! pomaga mi w tym mama,tzn wpaja moim dzieciom zasady zdrowego zywienia.
                                  Nie oznacza to,ze czasem nie zjedza lasagne czy pizzy z ketchupem oczywiscie.
                                  Moja mama ma 56lat,zrobila szkole gastronomiczna,ma swietna figure i dobre
                                  zdrowie.Z domu wynioslam dobre nawyki zywnieniowe,ale niestety po
                                  chorobie ,lekach i nie tylko przytylo mi sie troche i aktualnie jestem na MM.
                                  Jest mi dobrze,a moja 7-letnia corka je jak ja,czyli zdrowo.
                                  • kura17 Re: eee tam Kuro... 14.03.06, 20:12
                                    wiesz, mnie tez nie rusza, jak nazywaja mnie anonimowe osoby na forum. ale
                                    martwi mnie, ze takie przepychanki slowne przeslaniaja wazna rzecz - zdrowe
                                    zywienie dzieci

                                    ps. co to jest MM?

                                    ``````````````````
                                    kurczak: 03.03.05
                                    • mmarusia Re: eee tam Kuro... 14.03.06, 21:50
                                      kura17 napisała:

                                      ale
                                      > martwi mnie, ze takie przepychanki slowne przeslaniaja wazna rzecz - zdrowe
                                      > zywienie dzieci

                                      Przyznam,ze i ja kiedys zle zywilam dzieci.Nigdy nie kupowalam chipsow,ale
                                      chadzalismy do maca.Poszlam jednak po rozum do glowy.
                                      >
                                      > ps. co to jest MM?

                                      Metoda Montignaca,czyli zdrowo.
                                      >
                                      > ``````````````````
                                      > kurczak: 03.03.05
                • lola211 Re: do kury17 13.03.06, 20:43
                  ZAdna przesada nie jest dobra.Jak sie raz na jakis czas napijesz to nie
                  umrzesz.Dziecko tak samo.Przynajmniej nie rzuci sie na zakazany owoc jak
                  zostanie przez kogos poczestowane.
                  Nie lubie skrajnosci i calkowite zakazy to nie dla mnie.
                  • kura17 Re: do kury17 13.03.06, 20:49
                    oczywiscie, ze nie ma "calkowitych" zakazow.
                    ale z tego co widze, to duzo mam cale to "smieciowe" jedzenie uwaza za cos
                    NORMALNEGO. jakby nie bylo w domu, to by nie jadly/pily.
                    sami odzywiamy sie zle (niezdrowo) i to samo fundujemy naszym dzieciom.
                    jak juz pislam, ja wynioslam z domu bardzo zle nawyki jedzeniowe, ktore ciagna
                    sie za mna. nie chce tego samegi fundowac mojemu dziecku
                    zdrowiej dla niego i dla nas - bedziemy razem z kurczakiem zdrowiej jesc

                    ``````````````````
                    kurczak: 03.03.05
                    • lola211 Re: do kury17 13.03.06, 21:53
                      > sami odzywiamy sie zle (niezdrowo) i to samo fundujemy naszym dzieciom.

                      Ja tam zwracam uwage na to co jem.Ale zdarza mi sie chwila zapomnienia -wowczas
                      gdy mam ochote to siegne po chipsy, coli sie napije, frytki zjem.Raz na jakis
                      czas.To nie jest nawyk zywieniowy.I zgrzesze z pelna swiadomoscia.
                      I analogicznie dziecku pozwole.
                      Problem jest wowczas, gdy takie smieciowe zarcie to codziennosc.

                      • kura17 Re: do kury17 14.03.06, 08:53
                        lola211 napisała:


                        > Problem jest wowczas, gdy takie smieciowe zarcie to codziennosc.

                        no wlasnie. a mam wrazenie z forum (nie tylko z tego watku, oczywiscie!), ze to
                        czesto jest codziennosc sad

                        ``````````````````
                        kurczak: 03.03.05
                • czajkax2 Re: do kury17 15.03.06, 19:56
                  Oj Kura, dobra cola nie jest złatongue_outPPP A cherry coke to niebo w gębie
          • dzoaann Re: do kury17 13.03.06, 19:34
            zabiegane mamy wiedzą czasem jaka to ulga jak dziecko na chwilę się zajmie
            czipsami czy czymś tam ,a one mogą w spokoju coś w domu zrobić...
            • edorka1 To nie kwestia zabiegania 13.03.06, 19:43
              no w końcu od świata dzieci nie odseperuję, do sklepu chadzaja reklamy w TV widzą, też chcą to co dzieciaczki uśmiechnięte tak wcinają w spotach. A wcinają w tych reklamach wszystko jak leci: parówy-morlinki, danonki, inne knopfery, chipsy i sery prosto z foli bardzo zdrowe. Tłumacz tu młodym, że to co dobre jest niedobre...
              Można TV wywalić, do sklepu nie chadzać, kolegów z chipsami i lizakami nie wpuszczać za próg. Ale co to da? Nic. No i po co się wydurniac i kreować na świętą matkę? Tofifi czy jak im tam zawsze lepsze jest niż zdrowy soczek owocowy smile. Więc moje młode jadają różne rzeczy w tym te mniej zdrowe też niestety, tyle że ja pilnuję, żeby było tego raczej mniej niż więcej...
              • kura17 Re: To nie kwestia zabiegania 13.03.06, 20:41
                naprawde uwazasz zdrowe zywienie dzieci (wyrabianie im zdrowych nawykow
                zywieniowych) za wydurnianie sie i kreowanie na swieta matke???
                ja naprawde chcialabym, by ktos w dziecinstwie wpoil mi zdrowe zasady zywienia,
                teraz nie musialabym co chwile walczyc z waga, bo uwielbiam jesc duzo, tlusto i
                zagrysc deserem...

                co to za "wymowka" - bo dzieci widza w reklamach??? nawet jak sie ma telewizor,
                to reklam nie trzeba ogladac. ba! nawet jak sie ma telewizor, to dzieci go nie
                musza ogladac...
                ... bluznierstwo, prawda?...

                ``````````````````
                kurczak: 03.03.05
                • edorka1 Re: To nie kwestia zabiegania 13.03.06, 21:27
                  Alez ja im ograniczam, wpajam, piluję...ale nie popadam w obłęd po prostu...
                  Co do reklam no cóż - moje dzieci nie oglądają Tv zbyt dużo. Dobranocka, czasem rano 1 program TVP gdzie są poranki dla maluchów. I wtedy są bloki reklamowe - te adresowane do dzieci. No to siłą rzeczy widzą. No i jakoś nic w tym złego jak sądzę. Świat jest jaki jest, reklamy są elementem naszej rzeczywistości. Nie w nieogladaniu kwestia, tylko w zrozumieniu że nie zawsze dobre to co ładne. No ale cóż...to się przerabia także organoleptycznie...Zresztą to są dyskusje akademickie. Nie dasz spróbować - źle bo będzie próbować w tajemnicy. Bo że będzie to pewne. Dasz - też źle. Złoty środek jest jeden jak sądzę - sensownie dozować i tłumaczyc ze niezdrowe...
                  Myślę, że dobre nawyki nie polegają na tym, że się nie je chipsów, tylko że się wie, dlaczego się je tylko od czasu do czasu.
                • wegatka Re: To nie kwestia zabiegania 14.03.06, 00:11
                  kura17 napisała:


                  > co to za "wymowka" - bo dzieci widza w reklamach??? nawet jak sie ma telewizor,
                  > to reklam nie trzeba ogladac.


                  Dorośli to raczej wszyscy unikają, ale dzieci zazwyczaj mają na odwrót. To co,
                  powinnam może stać z pilotem, gdy dzieci bajkę oglądają i jak tylko się zacznie
                  reklama, to cyk na inny program, bo a nuż reklamę zobaczą.



                  ba! nawet jak sie ma telewizor, to dzieci go nie
                  > musza ogladac...



                  To co, do szafy powinnam go schować i przez dziurkę od klucza oglądać, żeby
                  dzieci czasem na niego nie spojrzały?



                  > ... bluznierstwo, prawda?...


                  Nie bluźnierstwo, tylko fanatyzm.
                • iwles Re: To nie kwestia zabiegania 14.03.06, 10:52
                  Moja droga,
                  to, że Ty masz problem z nadwagą - to Twoja sprawa.
                  I myślę, że wina nie tylko leży w złych nawykach żywieniowych (jak to ładnie
                  okresliłaś), które wpoili Ci rodzicie. Teraz, gdy jesteś już dorosła - to chyba
                  raczej pokutuje brak samozaparcia i konsekwencji.
                  Problem odchudzania to problem przede wszystkim głowy i duszy.
                  Wiem sama, że walka z kilogramami jest bardzo trudna, ale nie niemożliwa.

                  Nie zwalaj winy na rodziców. A jak jest u Ciebie w domu? Bo troszkę widzę brak
                  logiki w tym, co piszesz : wyrabiasz w dzieciach nawyki zdrowego żywienia (o co
                  tak zajadle tutajk walczysz), przy czym - sama co zjadasz?
                  Czy to, czego nauczyli Cię rodzice (dużo i tłusto), czy to, co sama
                  przygotujesz dla swojej rodziny ? Skoro u siebie prowadzisz zdrową kuchnię - to
                  znaczy, że chyba można zerwać z nawykami?
                  A może robisz dwa obiady? jeden zdowy dla dzieci, drugi "niezdrowy" dla
                  siebie ?

                  Pozdrawiam.
                  • kura17 Re: To nie kwestia zabiegania 14.03.06, 13:56
                    oczywiscie, ze moja waga, to moja sprawa. ale mam klopoty z waga wlasnie ze
                    wzgledu na wpojone w dziecinstwie nawyki zywieniowe. nie przepadam za owocami
                    czy warzywami, uwielbiam miecho, makarony, inne tego typu zapychacze ("nie
                    mozesz juz coreczko? to zostaw salatke, ale mieso zjedz"...)
                    i staram sie teraz jesc lepiej i zdrowiej, walcze z waga (czasem z sukcesem,
                    czasem nie). ale po prostu bardzo ciezko jest mi jesc zdrowo i z umiarem - bo
                    inaczej zostalam nauczona. lat przyzwyczajen trudno jest sie wyzbyc, uwierz. a
                    nie mam (jeszcze) klopotow ze zdrowiem na tle zywieniowym, wiec nie mam
                    przyslowiowego noza na gardle, zebym MUSIALA jesc zdrowo (wtedy bym jadla).

                    nie gotuje dwoch obiadow. moje dziecko ma dopiero roczek i teraz powoli zaczyna
                    jesc "normalne" jedzenie, przedtem jadlo papki itp. i owszem, mam zamiar zaczac
                    gptpwac dla nas wszystkich razem (zdrowiej). ALE, nawet jak teraz gotuje zdrowo
                    i super, to potem podjadam/dojadam/dopycham...

                    i wlasnie takich dylematow chce oszczedzic mojemu dziecku.
                    nie chce go nauczyc jesc slodko i "chemicznie", ze wzmacniaczami smaku...
                    mam taki przypadek w rodzinie. 12-latek je w zasadzie tylko kotlety, chleb z
                    nutella, keczupem lub vegeta. owocow i warzyw sie nie tknie. aha, parowki tez
                    moga byc. byl kiedys moim gosciem przez tydzien i malo nie osiwialam...

                    ``````````````````
                    kurczak: 03.03.05
                    • lola211 Re: To nie kwestia zabiegania 14.03.06, 14:51
                      Kuro- nie przeceniaj jednakze kwestii wyksztalcenia owych nawykow.To nie jest
                      tak, ze nauczysz dziecko zdrowo sie odzywiac poprzez podtykanie mu tego, co
                      uwazasz za słuszne i separowanie od "trucizn", przynajmniej nie zawsze sie to
                      sprawdza.Ja stawalam na rzesach, by zywic córke tym co zdrowe.I co -
                      figa.Warzyw nie tknie do dzis, oprócz kiszonego ogórka, ciemnego pieczywa nie
                      ruszy, mozna by długo wymieniac, dobrze ze choc owocami nie gardzi.
                      Nie zje i juz, nie smakuje jej , nie lubi.Spasowalam, bo padla by smiercia
                      glodowa.Coli czy chipsów spróbowala majac jakies 3 lata, oczywiscie da sie za
                      to pokroic.Przyklad nie szedł z domu, bo u nas wylacznie od swieta jakies
                      przekaski leza, z reguly suszone owoce i orzechy trzymam w szafce.I mimo
                      wszystko na widok niezdrowych specjalow oczy jej sie az swieca.
                      A znam dzieci, ktore po prostu nie lubia slodyczy, czekolad, mimo ze czestowane
                      byly od malego i nikt sie tym nie przejmowal.Moze kwestia smaku jest po czesci
                      wrodzona?

                      • kura17 Re: To nie kwestia zabiegania 14.03.06, 15:17
                        Lola, zawsze sa wyjatki. ale jak nie bedziemy nawet probowac, to malo
                        prawdopodobne, ze sie uda. nie nalezy przeceniac, ale tez i nie doceniac. lepiej
                        robic dobrze, majac nadzieje, ze sie uda, niz olewac twierdzac "i tak nic to nie
                        da". takie jest moje zdanie.

                        ``````````````````
                        kurczak: 03.03.05
            • kura17 Re: do kury17 13.03.06, 20:37
              czyli jednak to mamy CELOWO daja dziecom te rozne swinstwa "pierwszy raz"? i to
              tylko po to, aby je "zabawic"? z taka teoria sie jeszcze nie spotkalam...

              naprawde trzeba dzieci zajmowac jedzeniem czipsow?...

              ``````````````````
              kurczak: 03.03.05
              • lola211 Re: do kury17 13.03.06, 21:59
                Kuro- nie wiem w jakim wieku masz dziecko, ale wiedz ze w pewnym momencie nie
                masz juz calkowitej kontroli nad tym, co dziecko zjada.Idzie do przedszkola,
                spotyka sie z dziecmi, ktore je czestuja.Idzie w gosci- a tam przekaski i o
                zgrozo tv,gdzie akurat leci reklama.Mozesz conajwyzej liczyc, ze dziecku nie
                posmakuje- ale najczesciej smakuje i to bardzo.

                • kura17 Re: do kury17 14.03.06, 09:16
                  Lola, masz oczywiscie racje.
                  ale wydaje mi sie (i mam zamiar sama tak postepowac), ze trzeba przynjamniej
                  probowac, a nie twierdzic, ze i tak gdzies tam zobaczy/zje, to po co sie starac...
                  i Twoje podejscie (mam wrazenie) jest wyjatkiem. jakas mama powyzej pisze, ze
                  daje czipsy, aby dzieci sie czyms na chwile zajely... no wybacz, ale takie
                  podejscie mnie zwala z nog...
                  i w ogole temat zdrowego zywinie dzieci jest uwazany za fundamentalizm i
                  fanatyzm (to epitety "na moja czesc" z tego forum...). danonki wszystkie dzieci
                  musza jesc, nawet niemowlaki "bo uwielbiaja". oczywiscie, ze uwielbiaja, bo
                  slodkie! ale kto niemowlakowi dal danonka??? zobaczyl w reklamie i poprosil???
                  po cholere takie rzeczy podawac??? sa zdrowsze jogurty czy serki!
                  jest taka dziewczyna, Marghe_72, ktora pisze sporo o zdrowym zywieniu. i jest
                  niemal linczowana na roznych forach... a pomysly ma czasem naprawde fajne. i
                  zadna fanatyczka nie jest. no ale pyta ciagle "po co ten caly cukier ciagle? po
                  co chemia? nie lepiej naturalniej i zdrowiej?" a to grzech teraz chyba...

                  ``````````````````
                  kurczak: 03.03.05
                  • edorka1 Re: do kury17 14.03.06, 09:58
                    A co zrobisz, jak twoja pociecha tego nieszczęsnego danonka jednak zechce?

                    Bo w zasadzie masz rację co do tego co niezdrowe,i co się powinno, natomiast, jak sądzę nie da się funkcjonować poza rzeczywistością, więc to dziecko wcześniej czy poźniej uprze się. Ze chce : chipsa, parówę,żelka. I co? Nie dasz? Jak wytłumaczysz więc dziecku istnienie tych rzeczy - dobrych i niezdrowych?

                    Ja daję spróbować. Tłumaczę, że to nie jest zdrowe, że można tylko troszkę i daj ę.I uczę, że tak właśnie w życiu jest, że trzeba mądrze wybierać. Nie tylko w jedzeniu przecież...
                    • kura17 Re: do kury17 14.03.06, 10:15
                      pewnie zrobie podobnie jak Ty. ale bede sie starala opoznic ten moment
                      probowania - wywale z domu czipsy, zelki, kole, czekolade. bez tego SWIETNIE da
                      sie zyc, prawda? chetnie bym tak wlasnie pozyla, a tak trudno mi sie samej
                      oprzec, bo wlasnie mam fatalne nawyki z dziecinstwa.

                      i jeszcze jedno. wiele sie dsyskutuje an temat wychowania dzieci. czesto sie
                      powtarza, ze sa rzeczy, ktore trzeba wpoic dziecku niejako "na sile" (np nie
                      pozwalac na niebezpieczne zabawy lub na rzucanie sie na podloge w markecie, bo
                      chce batonika). i to jest na ogol akceptowane i chwalone (tzn uzycie "sily" w
                      tych kwestiach). a nagle, gdy chodzi o zdrowe zywienie i odmowienie dziecku
                      jakiegos paskudnego jedzenia, to jest larum "no jak dziecku odmowisz, zmusisz,
                      go by niejadlo????". jakby zmuszanie/odmawianie/zabranianie bylo czyms z gruntu
                      karygodnym... czemu w kwesti jedzenia jestesmy tacy liberalni (chce, to niech
                      je, przeciez i tak gdzies-kiedys zobaczy i zje), a w innych nie? czy zdrowe
                      jedzenie po prostu wydaje nam sie malo istotne? sama sie nad tym zastanawiam i w
                      sumie nie wiem. moze to kwestia naszego wychowania? moze stylu zycia, w ktorym
                      non-stop jestesmy bombardowani rekalamami i przeslaniami, jak fajnie jest sobie
                      pofolgowac we wszystkim (rowniez jedzeniu)? nie wiem, ale zastanawia mnie to. a
                      jak Wy myslicie? na ile zdrowe jedzenie jest dla Was wazne?

                      ``````````````````
                      kurczak: 03.03.05
                      • lola211 Re: zgadzam sie z Toba 14.03.06, 15:17
                        Choc zobaczysz, ze czasem bedzie Ci ciezko odmowic dzieckusmile.A poki sie nie
                        upomina niech nie ma z tym calym badziewiem zadnego kontaktusmile.I jeszcze
                        rodzine trzeba edukowac, bo czesto pierwsze doswiadczenia z cukierkiem,
                        chipsami, to zasługa babci.
                    • dzoaann Re: do kury17 14.03.06, 10:20
                      Twoje dziecko ma TYLKO rok.Jak siebie pamiętam z tego czasu to też byłam
                      nakierowana na idealne wychowanie mojego dziecka.Życie trochę zmienia nas i
                      nasze poglądy.Ja generalnie się z Tobą zgadzam.I u mnie w domu np.koli nie
                      ma ,czipsy są czasem, do tego inne słodycze.Staram się dzieci żywić zdrowo
                      itp.Ale czasem tak jest,że nie możesz koncentrować się tylko na dzieciach i
                      zdrowo ich zabawiać.Dzieci moje pierwszy raz poznały te zakazane smaki przez
                      babcię,mimo że z nią walczyłam i dalej to robię.Ale teraz sama często dla
                      mojego spokoju dzieciom ustępuję.Nie sądzę by ich nawyki żywieniowe się bardzo
                      zmieniły skoro na codzień jemy w mirę zdrowo,a ja staram się tłumaczyć dzieciom
                      różne sprawy.Wydaję mi się ,że nie jesteś "fanatyczką" tylko bardzo młodą
                      mamusią,która osobiście z problemem się nie zderzyła.Bo co innego
                      t.e.o.r.e.t.y.c.z.n.i.e wiedzieć jak wychować dziecko,a co innego trzymać się
                      tego.Pogadamy jak Twoje będzie miało te parę lat więcej.A w ogóle to powodzenia
                      przy trwaniu w poglądach.pzdr.
                      • ursgmo Re: do kury17 14.03.06, 10:32
                        Ogólnie życie jest niezdrowe. Niezdrowe jest pieczywo , karmienie z butelki ,
                        spacer w mieście . Nie da się żyć w świecie bez skażenia , czy to żywności czy
                        powietrza. Tego już nic nie zmieni i od tego się nie ucieknie .A nagonka na tę
                        czy inną formą żywności ( patrz danon ) to często forma walki z konkurencją i
                        wg. mnie należy patrzeć na to z przymrużeniem oka. Umiar jest wskazany do
                        wszystkiego , także do prawidłowego żywienia.
                        • kura17 Re: do kury17 14.03.06, 13:59
                          nie bardzo rozumiem? czy mam nie probowac zdrowo zywic dziecka (i siebie), bo
                          zyciie i tak jest niezdrowe?

                          ``````````````````
                          kurczak: 03.03.05
                      • kura17 Re: do kury17 14.03.06, 10:39
                        mloda nie jestem (wrecz przeciwnie), ale mama jestem swieza smile
                        i swietnie zdaje sobie sprawe, ze zycie zmodyfikuje moje idealistyczne
                        podejscie. ale chce, by stalo sie to raczej pozniej niz wczesniej...

                        reszte napisze pozniej, z pracy. teraz musze "przespacerowac" kurczaka i
                        odprowadzic do zlobka smile

                        ``````````````````
                        kurczak: 03.03.05
                      • kura17 Re: do kury17 14.03.06, 14:04
                        oczywiscie, ze zycie mnie troche "wyprostuje". ale na razie mam latwo, wiec
                        zywie dziecko zdrowo. a na forum jest mnostwo mam, ktore nie moga sie doczekac,
                        kiedy podac niemowlakowi pierwszego danonka... po co??? co oprocz cukru, chemii
                        i wapna jest w takim danonku? wapno mozna znalezc w innym zdrowym jedzeniu...

                        wiadomo, ze teoria czesto rozmija sie z praktyka. ale naprawde przeraza mnie
                        stiwerdzenie, ze daje sie dzieciom czipsy, zeby sie czyms zajely... mam
                        nadzieje, ze mnie sie taka praktyka nie przytrafi...

                        i powtorze - jak w domu nie bedzie smieciowego jedzenia, to dzieci nie beda sie
                        prosic o nie, prawda? ktos pisal ponizej, ze takich rzeczy w domu nie ma, wiec
                        dziecko nie je (no bo skad ma o nich wiedziec). problem, zgadzam sie, zaczyna
                        sie, gdy jest nacisk otoczenia (koledzy, rodzina), ale i z tym mozna (chyba?)
                        jakos "walczyc"

                        i jeszcze jedno. skad oburzenie na nazwe "smieciowe jedzenie"? przeciez to
                        "oficjalna" nazwa - junk food. czyli po angielsku jest dobre, ale przetlumaczone
                        juz nie?

                        ``````````````````
                        kurczak: 03.03.05
                        • lola211 Re: do kury17 14.03.06, 15:13
                          > i powtorze - jak w domu nie bedzie smieciowego jedzenia, to dzieci nie beda
                          sie
                          > prosic o nie, prawda?

                          Nieprawdasmile.W markecie zobaczy, z polki sciagnie, w sklepie wszystko na
                          wyciagniecie raczki dziecka lezy- przy kasie.Kolorowe, atrakcyjne.Bedzie sie
                          domagac, nawet jesli nie wie, jak to smakuje.
                          • kura17 Re: do kury17 14.03.06, 15:15
                            tego jeszcze nie przerabiam, kurczak za maly... wink
                            ... ale jak w domu nie bedzie, to nie zje, a kupic nie trzeba...


                            ``````````````````
                            kurczak: 03.03.05
            • mmarusia Re: do kury17 14.03.06, 14:42
              dzoaann napisała:

              > zabiegane mamy wiedzą czasem jaka to ulga jak dziecko na chwilę się zajmie
              > czipsami czy czymś tam ,a one mogą w spokoju coś w domu zrobić...

              Co za bzdura!!! Ja tez jestem zabiegana,ale nigdy nie kupilam dzieciom
              chipsow,aby miec chwile spokoju !!! Predzej wlacze im telewizor,jak juz
              calkowicie padam na buzke.
          • ciociapolcia Cola jest dobra na sraczke. STOP. n/t :) 14.03.06, 10:43

            • moofka i na rzyganie STOP. n/t :) 14.03.06, 10:44

              • ciociapolcia Re: Ach! Jeszcze na rdzę! STOP. n/t :) 14.03.06, 11:19

                • dzoaann Re: Ach! Jeszcze na rdzę! STOP. n/t :) 14.03.06, 11:31
                  I na zapieczone śruby w auciemój tata zawsze tak robił.Ciekawe który składnik
                  jest taki żrący
                • kura17 i na kaca... n/t :) 14.03.06, 13:47

      • lola211 Re: To co dobre i niezdrowe ,co lubią wasze dziec 13.03.06, 18:12
        Nie zyja na pustyni.Kiedys sie zetkna z tym co na polkach, to oczywiste.
    • blou1 Re: To co dobre i niezdrowe ,co lubią wasze dziec 13.03.06, 16:36
      A u mnie naleśniki!!! No i słodycze, chrupki, chipsy i pepsi. Którą piją
      okazjonalnie ale za to kiedy już ją zobaczą to cała ich! A, jeszcze pasztecik,
      nie wiadomo właściwie z czego.
    • lolinka2 Re: To co dobre i niezdrowe ,co lubią wasze dziec 13.03.06, 16:48
      Młoda jest wszystkożercą i z równym zamiłowaniem wcina pomidora/ogórka/fasolkę
      szparagową co parówkę czy chipsy...
      Więc sztuka polega na zostawianiu pod ręką tych lepszych rzeczy. Parówy
      natomiast podżera rytualnie z mojego śniadania o 6 rano, zaraz po obudzeniu.
      Trzy kęsy i starczy ale taki początek dnia musi byc. Z kolei ja bez Berlinek
      umieram...
    • moofka Re: To co dobre i niezdrowe ,co lubią wasze dziec 13.03.06, 16:54
      cos jest dziwnego w paskudztwach, ze je dzieci lubią
      taka kola na przyklad - ja do ust nie wezme, wole wode z kranu, ale ten smak w
      dziecinstwie był niesamowity i moglabym pic kole litrami
      moje dziecko lubi wiec wszysko to co dzieci lubią a nie powinny
      kole, frytki, chipsy, lizaki, rybne paluszki (awaryjnie mam zawsze - i jak juz
      kompletnie nic nie je, to paluszki je
      przeslodzone danonki i bitą smietane w spraju smile)
      • moofka Re: To co dobre i niezdrowe ,co lubią wasze dziec 13.03.06, 16:56
        jak moglam zapomniec o nieszczesnych parowkach - obowiazkowo z kepiczem smile
        i jeszcze grzanki z serem, ale to chyba nie jest niezdrowe tongue_out
    • ciociapolcia Re: To co dobre i niezdrowe ,co lubią wasze dziec 13.03.06, 18:20
      A ja nie bede sie rozpisywac. Moje dziecko uwielbia wszystko co niezdrowe ;P.
    • e_r_i_n Re: To co dobre i niezdrowe ,co lubią wasze dziec 13.03.06, 19:48
      Wszystko, co nie zrobione w domu w sterylnych warunkach (a wczesniej w takich
      wyhodowane/wyrosniete) jest niezdrowe smile
      Moje dziecko je to, co chce - oczywiscie z umiarem. Zdarzaja sie chipsy,
      frytki, McDonald, mamby i inne zelki. Pilnuje tylko, zeby nie wpadly w jego
      łapki byle jakie cukierki z ogromna iloscia barwnikow - bo na nie jest uczulony.
    • pandora_ Re: To co dobre i niezdrowe ,co lubią wasze dziec 13.03.06, 20:25
      parówki z keczupem, ale ostatnio jakby mniej, uff - szkoła taty
      serki waniliowe, na szczęście już nie ohydne Bakusie, a miał taki etap...
      tosty z szynką, masłem i, jakby było mało, żółtym serem
      jajecznica ze stu jaj na szynce i maśle - też danie taty smile
      Kinder Pingu

      Ale to nie jest tak, że mlody jeczy, żeby to zjeść... po prostu lubi.
      Jednak przważają u niego zdrowe nawyki, włącznie z aprobatą marchewki i brokuła
      na obiad smile
      • lola211 Re: To co dobre i niezdrowe ,co lubią wasze dziec 13.03.06, 22:01
        A co jest niezdrowego w takiej jajecznicy, ze zostala wymieniona?
        • pandora_ Re: To co dobre i niezdrowe ,co lubią wasze dziec 14.03.06, 09:49
          Jajecznica raz na jakiś czas jest ok, ale nie smażona na maśle i z dodatkiem
          podsmażanej tłustej szynki. Nie dla dwulatka w każdym razie smile i nie w ilościach
          hurtowych - oni w dwójke szykuja sobie z 6 jajek!
          Mój syn ma jednak zdecydowany "fat tooth" po mnie i słodycze, owszem, zje, ale
          na widok ogórków kiszonych, konserwowych, smażonego mielonego, itp. aż sie trzęsie.
    • em_em71 Re: To co dobre i niezdrowe ,co lubią wasze dziec 13.03.06, 21:33
      Woda z kranu (z prysznica zamontowanego na wannie), woda z kąpieli wysysana z
      zabawek, wszystko co smażone, najlepiej w głębokim oleju, wszelkie sałatki z
      majonezem, chipsy raz dorwał (nie jadamy), ale widać było, że pycha, smalec ze
      skwarkami, biała kiełbasa, smażona ryba z marynaty... Lista jest długa. To co
      zazwyczaj ludziom smakuje, smakuje rownież dzieciom. Mam w sobie wiele
      cierpliwości i samozaparcia, żeby gotować zdrowo, żeby jedzenie było świeze i
      dobrej jakości, jednak mały szpieg zawsze wywęszy to co w jego wieku jest
      niewskazane i chociaż odrobinę wyżebrze (mamaaa, mamaaaa, aaaam!)
    • aleksandrynka Re: To co dobre i niezdrowe ,co lubią wasze dziec 13.03.06, 22:05
      no ja to bym mogła dłuuugo wymieniać.
      Biedy w domu nie ma, słodycze nie specjalnie reglamentowane, zawsze myślałam,
      że jak będą dostępne to będzie to rzecz naturalna. Wtedy dziecko nie będzie się
      na widok wafelka zachowywać jak narkoman na głodzie... Jakże się myliłam! Teraz
      wszystkie słodycze pochowane, nic nie może stać na wierzchu. Ja tego nie
      pojmuję, bo sama nigdy się na słodkie nie rzucałam, nawet jako dziecko.
      Czekolada mogła leżeć, wafelki, cukierki, naszło to brałam coś, ale bez
      przesady. Tymczasem mój syn jak dzikus jakiś, awanturuje się, przymila, da się
      pokroić. Za cokolwiek, czekoladę, "kindera", żelki, czipsy, wszystko. Gdyby
      dostał 10 kilo to w pewnym momencie by się zatrzymał smile, ale i tak jego apetyt
      jest zupełnie nieposkromiony. Na słodycze, oczywiście. I na coca colę smile I inne
      gazowane.
      Ech...
      Ma ponad dwa lata...
      Może to dlatego, ze w ciąży sporo słodyczy jadłam? Coś mnie wtedy opanowało i
      rzeczywiście, nie żałowałam sobie. Czy to możliwe?
      • kura17 Re: To co dobre i niezdrowe ,co lubią wasze dziec 14.03.06, 09:21
        aleksandrynka napisała:


        > Może to dlatego, ze w ciąży sporo słodyczy jadłam? Coś mnie wtedy opanowało i
        > rzeczywiście, nie żałowałam sobie. Czy to możliwe?

        Aleksandrynak, a co maly jadl, jak byl niemowlakiem i wprowadzalas nowe smaki?
        moze to dlatego, ze do niemowlecego jedzenia dodaje sie mnostwo cukru (do
        kaszek, owocow, czasem nawet zupek...). dziecko pryzwyczaja sie do slodkiego
        smaku i wszystko, co slodkie jest pyyyyycha... takie jest moje zdanie - ze
        czesto to wlasnie jest przyczna. ja kurczaka karmie zupelnie bez dodatkowego
        cukru. wszytsko mu kupuje bezcukrowe (choc nie jest latwo znalesc). i on zjada
        raczej wszytko, lubi rzeczy kwasne (np jogurt naturalny, bez cukru, uwielbia!
        musi byc codziennie na kolacje). jak na pierwsze urodziny dostal kawalek ciasta,
        to przelknal jeden kes (z ciekawosci chyba), a potem absolutnie nie chcial. a
        kiwi (czasem tak kwasne, ze mnie otrzasa), to jego ukochany owoc. dzien bez kiwi
        to dzien stracony wink

        ``````````````````
        kurczak: 03.03.05
        • ursgmo Re: To co dobre i niezdrowe ,co lubią wasze dziec 14.03.06, 10:09
          No tak wszystko pięknie , ale mi się wydaje że UMIAR w obydwie strony jest
          wskazany i wtedy wszystko jest w porządku. Moje dzieci danonków do pewnego
          czasu nie jadły ( swoją droga , co - oprócz cukru - jest złego w danonkach ??).
          Syn namiętnie odkąd skończył dwa lata je jada , tak samo jak monte . I niech je
          na zdrowie , jest tylko jeden warunek - musi po nich iść i umyć zęby .
          Pediatra moich dzieci , a prywatnie mama cukrzyczki , twierdzi z całą
          odpowiedzialnością że cukier tak jak i tłuszcze są niezbędne w diecie dziecka ,
          i chodzi wyłącznie o UMIAR w ilościach i umiejętne smażenie. Staram się trzymać
          zasady - smażone dwa trzy razy w tygodniu , raczej nie częściej. Parówki ,
          proszę bardzo raz czy dwa , cielęce ze sklepu ze zdrową żywnością, naprawdę
          smaczne . Wogóle dużo rzeczy kupuję w zdrowej żywności . Znam sklepik w którym
          są rewelacyjne produkty np. pierogi , krokiety czy kopytka , bez konserwantów i
          innych ulepszaczy . Tam też kupuje kasze czy makarony .
          Jedno moje dziecko chodzi do szkoły - zabiera śniadanie ze sobą więc póki co
          wiem co je , drugie zaraz pójdzie do przedszkola - i tu wpływ na żywienie ma
          się niewielki (zeby nie powiedzieć żaden ). Dzieci dostają i smażone i pieczone
          i pocukrzone i danonki i pieczarki i jajecznicę i naleśniki , a i pizza też
          bywa. A przecież menu ustala dietetyk i musi spełniać jakieś normy .
          Trzeba też zwrócić uwagę na to że jest różnica w tym co powinno i może dostawać
          dziecko do roku i tym co może jeść dziecko starsze . Małe dziecko może obejść
          się bez słodkich serków czy słodkich napojów. Ale tu znów wystarczu umiar - np.
          jeden danonek dziennie ,cukru niedużo , ale wapnia całkiem sporo. Trzeba też
          czytać etykiety . Można przecież np. wybierać napoje z cukrem naturalnym z
          owoców a nie domowej produkcji posłodzoną herbatę.
          Jesli chodzi o słodycze , moje dzieci lizaków i cukierków z tych jak je
          nazywam "długożujnych" typu
          krówki , landryny , wogóle nie jadają i nie ma zmiłuj , nie kupię - ale tu mam
          na uwadze zęby . Jeśli jest chęć na słodkie dostają czekoladę gorzką (lubią bo
          przyzwyczaiłam , ja sama nie tknę uncertain ) , misia petitka ( bez konserwantów )czy
          robię im gofry lub naleśniki z nutellą . Chipsy lubią oczywiście ,więc mała
          paczka na dwoje czasami się trafi (może raz na miesiąc ) , ale tego w domu nie
          jadamy więc nie bardzo mają okazję .Dziecko i tak prędzej czy później zetknie
          się z każdym rodzajem żywności , jak nie u nas w domu to u
          rodziny /przyjaciół /znajomych . Trudno wymagać aby wszyscy ze względu na nas
          zmienili swoje nawyki żywieniowe .
        • iwles Czy nie za dużo kwasów ? 14.03.06, 10:59
          Kurko, a nie uważasz, że zbyt dużo kwasów w żołądku to też może być za wielkie
          obciążenie dla tak małego organizmu ?
          Może czasami warto podać jakieś antidotum ? smilesmilesmile
          • kura17 Re: Czy nie za dużo kwasów ? 14.03.06, 13:58
            zartujesz? smile jakie kwasy? probowalas brzoskwinie, suszone sliwki, morele,
            daktyle? wiesz jakies slodkie sa owoce??? bez dodatku cukru... albo mleko?...
            cukier jest wszedzie w naturalnych produktach, po co dodawac jeszcze krystaliczny?
            wlasnie o to mi chodzi - dlaczego za kwasne ma byc zle, a za slodkie juz nie?...

            ``````````````````
            kurczak: 03.03.05
            • lola211 Re: Czy nie za dużo kwasów ? 14.03.06, 14:54
              No wlasnie- figi, daktyle, morele- ja sie zajadam, a moje dziecko pluje tym na
              odleglosc.Mimo ze slodkie.Mysle, ze przyjdzie czas i doceni co dobre.
              • kura17 Re: Czy nie za dużo kwasów ? 14.03.06, 15:06
                a kurczak uwielbia smile
                zwlaszcza do kaszek

                ``````````````````
                kurczak: 03.03.05
        • aleksandrynka Re: To co dobre i niezdrowe ,co lubią wasze dziec 14.03.06, 15:27
          kaszek nie jadł, po dwóch próbach dłam sobie spokój smile Był na mleku do 7 m-ca,
          w szóstym podawałam mu już zupki (zaczynając od marchewy itd, jak każą smile), ale
          tak na serio obiadku inne niż moje mleko zaczął jeść ok 8-go miesiąca. Głównie
          słoiczkowe. Czasem owocki, naturalne i słoikowe, jogurty naturalne, biały
          serek. Ogóra kiszonego wcinał i wcina z lubością, lubi słone (jak mama)... Ze
          słodyczy to na początku biszkopty i chrupki kukurydziane. Jak tak myślę to nie
          widzę specjalnych błędów, sama nie wiem...
    • abi3 Re: To co dobre i niezdrowe ,co lubią wasze dziec 13.03.06, 22:24
      Mój młody ma 20 miesiecy....jogurciki, melonki, truskawki i winogrona od biedy
      ujdą...ale nie daj Boże gotowanych klopsików z ziemniakami i marchewką na
      obiad....mój malec jest strasznie dorosły i ostatnio bardzo delektował się
      ....krokietami....
      A wogóle to zażerałby sie pizzą i popił coca-colą.
      Chipsy, paluszki,cukierki czekoladowe...bosze, ja wiem,ze to nie zdrowe...ale co
      zrobić, kiedy zanosi się od placzu,coby to skonsumować?
      Ech życie.....
    • cyborgus Re: To co dobre i niezdrowe ,co lubią wasze dziec 13.03.06, 23:04
      moja coreczka miala wczoraj imprezke urodzinowa, pierwsza. Miala przed nosem
      kawal tortu, z boku troche suchego chlebka, z drugiego jabluszko pokrojone.
      tort sprobowala, po czym skupila sie na jabluszku czasem zagryzajac chlebkiem.
      PRzyznam ze bylam bardzo z niej dumna, bo ja na jej miejscu wrabalabym tort, na
      owoca nie spojrzala. Zobaczymy jak to bedzie dalej, jak napotkamy po drodze te
      slynne chipsy, pizze itd...smilesmile
      • egoya Re: To co dobre i niezdrowe ,co lubią wasze dziec 14.03.06, 10:26
        u mnie 5 latek zajada się barszczykiem czerwonym z uszkami (kilka razy dziennie może jeść, więc gotuję raz na dwa tygodnie, mam dość !!!), frytki, kola, żelski są pycha...Pizze też uwielbia, ale nie wydaje mi sie żyby była niezdrowa jak sami ją robimy...Młodszy 1,5 letni uwielbia oliwki, ogrki kiszone, kapuste kiszoną buraki, w ogóle jak widzi że ktos tylko wchodzi do kuchni to rzuca się na lodówkę jakbyśmy go głodzili. I sam sobie wyjmuje, otwiera keczup i wypija, na chrzan z łyzeczką się rzuca. CZasem to się naprawde dziewie że nie ma żadnych rewolucji żołądkowych. A parówki owszem były na naszym stole przez kilka miesięcy , z 5 może, aż im obrzydły i parówki dalekimłókiem mijają. Teraz szał na pasztetową drobiową z keczupem. Ale oprócz tych wszystkich niezdrowych rzeczy uwielbiają jabłka, gruszki, truskawki (zimą naleśniki z truskawkami), maliny i wszystkie dostępne odoce, no może niekoniecznie kiwi, banany i pomarańcze, ale po prostu nie moge ich przekonać. A może lepiej że nadrabiają owocami i warzywami z naszej działki. A koli np. w domu nie pijemy, ale jak raz w miesiącu przyjeżdza mój brat i przywozi ze sobą kolę, no to niestety ale rzucają się jak sępy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka