izabela1976
20.04.06, 17:36
Chciałam dziś udać się do biblioteki, mogłabym iść na piechotkę, ale to ze 30 min spaceru, a ja w sumie nie najlepiej się czuję. Więc mówię mężowi, że chciałabym do biblioteki, ale mi się nie chce iść.
Myślałam, że zaproponuje mi podwiezienie (samochodem to 3 min), a on na to: możesz pojechać autobusem. Tyle, że autobus to 6 zł a ja wcale nie mam ochoty tyle płacić.
Oczywiście nie poszłam. Powiedziałam mężowi, że myślałam że mnie podwiezie, a on na to, że przecież mogłam mu powiedzieć.
Czy facetowi naprawdę tak trudno domyślić się o co chodzi żonie? Czy wszyscy faceci mają błąd genetyczny czy tylko mój?
Dawałam mu jasne aluzje o co mi chodzi. Owszem, mogłam mu powiedzieć wprost - zawieź mnie, ale czasem chcę żeby on mi coś zaproponował. A tu nic.