Dodaj do ulubionych

mlodociana matka....

21.05.06, 19:35
znam dziewczyna ktora w wieku 20 lat urodzila coreczke (dziecko bylo
zaplanowane .....ale tylko przez nia , mala miala byc przepustka do slubu itd
ale tatus sie nie zdecydowal na ten krok),w tej chwili ich coreczka ma prawie
8 mc , dziewczyna nie pracuje studiuje zaocznie mieszka ze swoja mama w
wygodnym mieszkaniu , srodkow do zycia im nie brakuje tzn, nie przelewa sie
ale tez nie brakuje na nic waznego, zmierzajac w koncu do sedna- dziewczyna
chce oddac mala do zlobka a wcale nie planuje pojscia do pracy , czyli nadal
bedzie siedziala caly tydzien w domu a coreczke oddaje do zlobka....
co o tym myslicie??
Obserwuj wątek
    • moofka Re: mlodociana matka.... 21.05.06, 19:39
      mysle, ze dwadziescia lat, to wcale zadna mlodociana matka
      mysle tez, ze gdybym nie msuiala nie oddalabym niemowlecia do zlobka
      • matkamichala Re: mlodociana matka.... 21.05.06, 19:44
        cóż dziecko zaplanowane nie oznacza jeszcze że jest przemyślane...macierzyństwo
        light-100 % przyjemności i minimum obowiązków- chociaż to nie jest chyba
        najwłaściwsze słowo...
        gdybym nie miała innego wyjścia- pewnie oddałabym do żłobka, nigdy- w takiej
        sytuacji, ja nawet z babcią niechetnie zostawiam...
    • nchyb Re: mlodociana matka.... 21.05.06, 19:41
      > co o tym myslicie??
      że to jej sprawa, czy odda do żlobka czy nie i co dalej zamierza, a poza tym,
      że 20-latka to nie żadna młodociana...
      • syla113 Re: mlodociana matka.... 21.05.06, 19:43
        no tak faktycznie moze 20 lat to nie jest wyznacznik czy jest mldociana czy nie
        ale moim zdaniem jednak w jej przypadku byla zbyt mloda i teraz dziecko bedzie
        musialo siedziec w zlobku bo mamusi ktora perfidnie zaszla w ciaze nie chce sie
        wychowywac dziecka , strasznie mnie to wkurza wlasnie ze wzgledu na ta mala
        • tomasdyg Re: mlodociana matka.... -syla113 22.05.06, 09:21
          syla113 napisała:
          "teraz dziecko bedzie musialo siedziec w zlobku bo mamusi ktora perfidnie
          zaszla w ciaze nie chce siewychowywac dziecka , strasznie mnie to wkurza
          wlasnie ze wzgledu na ta mala"

          -Skoro aż tak Cię to wkurza i czujesz się odpowiedzialna za los "krzywdzonego"
          dziecka (bo oczywiście Ty lepiej wiesz, co dla ich dwojga lepsze i jakie są
          dalsze plany życiowe matki) to bądź konsekwentna, i zaproponuj, że Ty,
          codziennie zajmiesz się jej dzieckiem w porze, w której miało by przebywać w
          żłobku. A jeśli nie, to nie bądź "perfidnie" wścibska i może zajmij się swoim
          życiem.
      • wiotka_trzpiotka Re: mlodociana matka.... 21.05.06, 19:44
        dokładnie - olewamy to
        a 20 latka to stara d... jest!
      • betulinka Re: mlodociana matka.... 21.05.06, 21:02
        W styczniu skonczylam 21 lat i mam dziewieciomiesiecznego synka.Byl wyczekiwany
        z utesknieniem przeze mnie i meza.Maz prowadzi prywatna dzialalnosc i wiekszosc
        czasu moze spedzac z nami w domu.Mysle ze wiek a dojrzalosc to odrebne
        sprawy.Biedna dzidzia i tyle.
    • kleo1 Re: mlodociana matka.... 21.05.06, 19:55
      szkoda trochę dziecka, ale generalnie jesli się uważa, że dziecko będzie
      przepustką do słubu można się grubo pomyliś, i jeśli tylko z tegopowodu
      zachodzi się w ciąże, to na matkę taka panienka się nie nadaje sad a potem
      dzieci ląduja w domach dziecka sad
    • monia145 Re: mlodociana matka.... 21.05.06, 20:28
      Piekny obrazek, bez dwóch zdań- próba wrobienia faceta w ślub poprzez zajście w
      ciążę, brak pracy, perspektyw, życie na garnuszku u matki i teraz jeszcze
      wmanewrowywanie państwa w opiekę nad dzieckiem! Szkoda dziecka!
    • gotha_martik Re: mlodociana matka.... 21.05.06, 20:29
      Moim zdaniem jesli nie ma takiej konieczości (skoro i tak bedzie owa mama
      siedziala w domu) nie powinno sie oddawać dziecka do złobka.
    • sutra Re: mlodociana matka.... 21.05.06, 21:20
      Nic; nie zastanawiam się nad życiem prywatnym swoich bliźnich.
    • halszkabronstein Re: mlodociana matka.... 21.05.06, 22:08
      Po pierwsze to niby jaka z niej młodociana matka ? Ja jestem niewiele starsza .
      Myślałam , że jakaś 13 latka...

      Po drugie skąd pewność , że dziewczyna nie chce np iść do pracy ? Skoro oddaje
      dziecko do żłobka to ma ku temu jakieś powody . Wg. mnie lepiej się zapytać niż
      na forum plotkować i rozważać wszystkie możliwe warianty .Nie chce oceniać
      dziewczyny ,która nawet nie może tutaj przedstawić swojej wersji .
      • monia145 Re: mlodociana matka.... 21.05.06, 22:17
        Halszko, podważasz sens istnienia tego forumsmile))) Przecież my bez przerwy
        dokonujemy tu osądu i oceny teściowych, mężów, koleżanek, sasiadów itp. według
        kryteriów jasnych tylko dla nassmileI żadno z nich nie przedstwia tu swojej wersji
        wydarzeń!
        • halszkabronstein Re: mlodociana matka.... 21.05.06, 22:43
          Oczywiście , że tak , ale bierz pod uwage , że teściowie czy mąż bezpośrednio
          ingrują w nasze życie co może nam się nie podobać . Jeśli przedstawiamy fakty
          typu - teściowie non stop mnie nachodzą to mało mnie interesują ich powody bo
          nie mają takiego prawa by sobie wchodzić i już . Dziewczyna natomiast dla mnie
          nie jest młodociana i nie wiem czemu tutaj został jej wiek podkreślony (???) a
          poza tym matki pracują i też oddają dzieci do żłobka i jakoś nic im sie nie
          dzieje . Rozumiem , że w odczuciu wiekszości ludzi matka MUSI bo inaczej jest
          zła i wyrodna poświecać 24 h na dobe podczas gdy ojciec ( wiem ze złapany na
          dziecko jednak też ma obowiązek sie małą zajmować i mógłby ją czasem wziąć )
          umywa rece i nikt nie powie , ze jest dziwny ani nie oceni go na forum .
          • syla113 Re: mlodociana matka.... 21.05.06, 22:52
            to jest watek o matce nie ojcu ....ale dla twojej wiadomosci ojciec pracuje po
            10 godzin i dziecko stara sie widywac jak tylko moze ale poniewaz nie mieszkaja
            razem jest to utrudnione ale placi na coreczke
            co do matek to owszem uwazam ze matka ktora siedzac w domu , mieszkajac z mama
            (czyli jakby czesc obowiazkow domowych i zwiazanych z mezem odpada) oddaje
            dziecko do zlobka jest wyrodna .ale kazdy moze miec swoje zdanie na ten
            temat ,jak dla mnie coreczka a dokladnie fakt jej urodzenia nie spelnil
            oczekiwan matki-czyli nie doprowadzilo to do slubu-coreczka jej zaczela
            zawadzac i wymyslila sobie zlobek
            • halszkabronstein Re: mlodociana matka.... 21.05.06, 23:17
              Wiem , że o matce , nie o ojcu , ale skoro poruszamy kwestie dziecka to
              pomyślałam , że to jednak też ma jakieś znaczenie smile. Teraz sytuacja jest
              bardziej klarowna gdy to napisałaś ( bo na początku to wiesz tak brzmiało
              jakbyś tylko obserwowała i chciała poplotkować , sorry ) . Szczerze powiem
              jednak , że są ojcowie którzy by się zajeli dzieckiem lepiej niż matka jeśli
              ona poważnie córeczki nie chce.. taka osoba powinna płacić alimenty by np
              ojciec nie musiał tyle pracować smile.

              Smutne to jednak musze przyznać.
              • syla113 Re: mlodociana matka.... 22.05.06, 07:11
                tez tak uwazam
      • syla113 Re: mlodociana matka.... 21.05.06, 22:29
        wyraznie napisalam ze znam ta dziewczyne i nie bedac pewna tego co pisze po
        prostu nie pisalabym .dziewczyna nie wybiera sie do pracy bo mi o tym
        powiedziala a oddanie dziecka do zlobka uzasadnila tym ze -cytuje-chce sobie
        pozyc troche
        bez komentarza
        • halszkabronstein Re: mlodociana matka.... 21.05.06, 22:48
          No ok , ale pożyc tzn troche odpocząć ( nie oszukujemy sie wiele matek pisze tu
          ciągle , ze sie dusi same w domu ciagle z dzieckiem , a ona jeszcze bez faceta -
          choc w sumie z własnej winy ) czy może coś innego . Wiesz nie znam jej ,
          jednak różnie to bywa . Jeśli jest faktycznie niedojrzała to faktycznie moze
          nie jest gotowa do bycia matką . A jak ten ojciec , w ogóle odwiedza małą ,
          intresuje sie ? Może wziął by ja czasem do siebie i to by było lepsze
          rozwiązanie ? W końcu to ojciec , nie tylko matka ma obowiązki zajmować sie
          dzieckiem .
          • syla113 Re: mlodociana matka.... 21.05.06, 22:54
            o ojcu napisalam wyzejsmile))
            ona mieszka z mama wiec jak mama przychodzi z pracy to zjada cos tam i zajmuje
            sie wnuczka , poza tym ona nie chce oddac malej na 2-3 godziny tylko normalnie
            zdaje sie ze mowila o 7 godzinach
    • syla113 Re: mlodociana matka.... 21.05.06, 22:39
      i niefortunnie uzylam slowa mlodociana , mialam na mysli jej dojrzalosc a nie
      wiek wiec przepraszam wszystkie mlode mamy , ktora zreszta sama jestem
      • gabi683 Re: mlodociana matka.... 22.05.06, 08:34
        Ja nierozumiem Ciebie, Ja wiku 18 lat wyszlm za mąz i co i jestesmy szczęsliwi
        juz 13 lat smileMaz pracuje a Ja wychowuje dzieci mamy troje dzieci.
        • gabi683 Re: mlodociana matka.... 22.05.06, 08:38
          I jeszcze jedno Nasza Ola wiku dwoch lat poszla do złobka i Ja tak samo nie
          musialm pracowac a jednk Ole poslalismysmileI wyszlo Jej to na dobre ,więc nie
          gadaj ze zlobek to jest takie zło winkI nie wim co jest lepsze ze Ty poswicasz
          dziecku czas w domu ,czy to ze dziecko bedzie mialo lepszy kontakt z dziecmi.
          • syla113 Re: mlodociana matka.... 22.05.06, 08:54
            uwazam ze zlobek w wieku 8 mc to zlo konieczne a nie wygoda mamusi
            • gabi683 Re: mlodociana matka.... 22.05.06, 09:03
              A czym Ty sie tak przejmujesz skoro to nie Twoje dzieckosmile
              • syla113 Re: mlodociana matka.... 22.05.06, 09:12
                ???po prostu zal mi dziecka nie ma znaczenia czy moje czy nie dziecko to
                dziecko kazde jest tak samo wazne
                ja jej nie powiedzialam co o tym mysle bo mnie nie pytala , a post zalozylam bo
                bylam ciekawa co mysla inne matki
                • gabi683 Re: mlodociana matka.... 22.05.06, 09:16
                  syla113 napisała:

                  > ???po prostu zal mi dziecka nie ma znaczenia czy moje czy nie dziecko to
                  > dziecko kazde jest tak samo wazne
                  > ja jej nie powiedzialam co o tym mysle bo mnie nie pytala , a post zalozylam
                  bo
                  >
                  > bylam ciekawa co mysla inne matki

                  A Ja mysle ze jest to tylko jej sprawa smile
    • mama_kotula Re: mlodociana matka.... 22.05.06, 02:23
      Co o tym myślę?
      Ano, że to jej sprawa, co zrobi z dzieckiem, i nic nam do tego.
      BTW, "oddać do żłobka" ma wydźwięk pejoratywny, czyli od razu sugeruje negatywną
      ocenę tej kobiety.
      A teraz mnie zlinczujcie, bo: od września zeszłego roku moje dzieci uczęszczają
      do żłobka, mimo, iż nie musiałam iść do pracy, a zajęcia na uczelni miałam 3
      razy w tygodniu po 1,5-3 godziny (tak, że bez problemu mogłam znaleźć na ten
      czas opiekunkę). W pozostałe dni, o zgrozo, siedziałam w domu i robiłam
      cokolwiek bądź, wliczając w to parugodzinne przesiadywanie na forach wszelakich.
      Nie czuję się wyrodna, moje dzieci traumy nie doznały.
      Nie nam oceniać decyzje innych osób.
      • syla113 Re: mlodociana matka.... 22.05.06, 07:12
        wpolczuje twoim dzieciom
        • mama_kotula Re: mlodociana matka.... 22.05.06, 08:39
          syla113 napisała:

          > wpolczuje twoim dzieciom

          Ale czego konkretnie współczujesz? Sprecyzuj.
          • syla113 Re: mlodociana matka.... 22.05.06, 09:00
            wspolczuje im ze zamiast spedzac czas z mama , musza spedzac czas z obcymi
            osobami ktore nie zajmna sie nimi tak dobrze jak rodzice i nie poswieca im tyle
            czasu , proste
            • gabi683 Re: mlodociana matka.... 22.05.06, 09:06
              syla113 napisała:

              > wspolczuje im ze zamiast spedzac czas z mama , musza spedzac czas z obcymi
              > osobami ktore nie zajmna sie nimi tak dobrze jak rodzice i nie poswieca im
              tyle
              >
              > czasu , proste

              A czy Ty teraz poswięcsz swoim dziecią lub dziecku czas siedząc na
              forum,przepraszam ale uwazam ze lepsze dla dzieci jest przebywanie z innymi
              dziećmi niz taka opiekawink
              • syla113 Re: mlodociana matka.... 22.05.06, 09:13
                na forum siedze jak dziecko spi lub bawi sie z tata smile))i owszem poswiecam
                synkowi tyle czasu ile moge
            • mama_kotula Re: mlodociana matka.... 22.05.06, 09:15
              syla113 napisała:

              > wspolczuje im ze zamiast spedzac czas z mama , musza spedzac czas z obcymi
              > osobami ktore nie zajmna sie nimi tak dobrze jak rodzice i nie poswieca im
              > tyle czasu , proste

              Pasjami uwielbiam osoby, które wiedzą lepiej, co jest lepsze dla moich dzieci.
              Po pierwsze, żłobek to nie miejsce tortur, pracują tam osoby wykwalifikowane i
              zapewniam cię, że wiedzą, jak zajmować się dziećmi. Skąd wiesz, że masz jedyną
              słuszną receptę na "dobre zajmowanie się dziećmi"?

              Jakby ci to powiedzieć... nie liczy się tylko ilość spędzanego z rodzicami
              czasu, ale przede wszystkim jego jakość. Od 8-14 miałam dostatecznie dużo czasu
              na tzw. zajęcia gospodarskie - sprzątanie, gotowanie, pranie itp (oraz ofkors na
              naukę). Czas od 14.00 do momentu pójścia spać należał w.y.ł.ą.c.z.n.i.e dla
              dzieci, mogłam sobie na to pozwolić, nie musiałam stać przy kuchence z maluchem
              uczepionym u nogi, nie musiałam tłumaczyć dzieciom, że nie mam czasu pobawić się
              z nimi, bo właśnie np. muszę ugotować obiad dla dziadka i babci. Serio - z
              perspektywy czasu widzę, że mało kto spędza z dziećmi czas tak intensywnie, jak
              ja to robię (nie zamierzam się tu chwalić, stwierdzam tylko fakty).
              I jeszcze raz powtórzę: nie rozumiem, dlaczego współczujesz moim dzieciom. Mają
              szczęśliwą matkę, która nigdy nie jest zbyt zmęczona ani zajęta, aby się z nimi
              pobawić, mają zapewniony kontakt z rówieśnikami i edukację odpowiednią do wieku.
              Lubią żłobek i nie jest on dla nich źródłem negatywnych przeżyć. Żyją i mają się
              dobrze.
              • syla113 Re: mlodociana matka.... 22.05.06, 09:26
                ciesze sie ze twoje dzieci sa szczesliwe
                ja gotuje sprzatam i sie ucze gdy moje dziecko

                a. spia
                b.sa z tata
                i posiwecam im cala reszte czasu i nie gotuje z nikim uczepionym mojej nogi ,
                tez jestem szczesliwa
                nie napisalam ze zlobek to miejsce tortur
                napisalam co uwazam
                kazdy ma swoje zdanie i nie musi sie ze mna zgadzac to oczywiste
                • mama_kotula Re: mlodociana matka.... 22.05.06, 12:50
                  syla113 napisała:

                  > ciesze sie ze twoje dzieci sa szczesliwe
                  > ja gotuje sprzatam i sie ucze gdy moje dziecko
                  >
                  > a. spia
                  > b.sa z tata

                  No widzisz. A ja nie mam męża, który zajmie się moimi dziećmi, abym mogła coś
                  zrobić spokojnie, a gdy moje dzieci śpią, również odpoczywam.
                  Tak że nie ma jednej, słusznej recepty na dobre i szczęśliwe macierzyństwo, bo
                  wszystko zależy od sytuacji.
                  • syla113 Re: mlodociana matka.... 22.05.06, 13:23
                    owszem zalezy od sytuacji i wlasnie ja o danej konkretnej sytuacji napisalam o
                    matce ktora oddaje dziecko na CALY DZIEN do zlobka nie dlatego bo ma jakies
                    obowiazki cos musi zrobic tylko dlatego ze jej sie nie chce zajmowac mala.gdyby
                    oddawala dziecko na 3 godziny to jeszcze moglabym zrozumiec ze musi odpoczac
                    (choc odpoczywa jak wnuczka zajmuje sie babcia).ale nie w takiej sytuacji
                    • mama_kotula Re: mlodociana matka.... 22.05.06, 13:42
                      syla113 napisała:

                      > owszem zalezy od sytuacji i wlasnie ja o danej konkretnej sytuacji napisalam o
                      > matce ktora oddaje dziecko na CALY DZIEN do zlobka nie dlatego bo ma jakies
                      > obowiazki cos musi zrobic tylko dlatego ze jej sie nie chce zajmowac mala.

                      W takim razie jesteś niekonsekwentna w tym, co piszesz. Po moim pierwszym poście
                      potępiłaś mnie w identyczny sposób jak dziewczynę opisaną w poście tytułowym
                      ("współczuję twoim dzieciom"), nie znając sytuacji.
                      • syla113 Re: mlodociana matka.... 22.05.06, 14:02
                        zalozylam ze masz podobna do niej sytuacje skoro nie napisalas , przepraszam
          • syla113 Re: mlodociana matka.... 22.05.06, 09:09
            poza tym ja mowie o malym 8 mc dziecku , ktore uczy sie swiata staje na nozki
            uczy sie chodzic itp ,a matki przy tym nie ma
            • gabi683 Re: mlodociana matka.... 22.05.06, 09:15
              Wiesz co wscipstwo i obgadywanie jest brzydka cechą winkSzukasz sesacji w czims
              domu ,niewim czy bylo by Ci milo jak by ktos zaczol o Tobie tego typu watekwink
              Zastanow sie i zcznij od siebiesmile
            • mama_kotula Re: mlodociana matka.... 22.05.06, 09:16
              syla113 napisała:

              > poza tym ja mowie o malym 8 mc dziecku , ktore uczy sie swiata staje na nozki
              > uczy sie chodzic itp ,a matki przy tym nie ma

              Ale chodzi ci o odczucia matki, czy dziecka?
              Chodzi ci o żal, że ta dziewczyna nie zobaczy, jak jej dziecko stawia pierwsze
              kroki, jak staje na nóżki, jak powie "dadadada"?
              Bo dziecku to raczej obojętne.
              Zapewniam cię, są większe tragedie.
    • lakie Re: mlodociana matka.... 22.05.06, 08:48
      A ja ja rozumiem chociaż nie pochwalam. Zaplanowała sobie że będzie miała męża, sposobem do tego mialo byc dziecko, z tego co piszesz chyba nie pragnęła mieć dziecka dla samego dziecka, tylko żeby wyjsc za mąż. A teraz nie ma faceta, za to ma dziecko które miało być brzydko mówiąc "efektem ubocznym" więc co w tym dziwnego że chciałaby się od niego oderwać i zapisać do żłobka. Wiem jak to jest siedzieć w domu z dzieckiem nie posiadająć jednocześnie męża obok i mieszkajac z mamą (rodzicami) i chociaż nie oddałabym mojej córeczki do żłobka jeśli nie zmusza mnie do tego życie to jednak ja rozumiem. Aha, dla ścisłości, nie mam 20 lat tylko 28 wink nie zdecydowałam sie na dziecko dlatego ze chciałam wyjść za mąż, wyszłam za maż wcześniej, to tak jakby ktoś sie czegoś doszukiwał smile

      Kasia
    • nisar Re: mlodociana matka.... 22.05.06, 09:15
      Generalnie widzę tu dwie różne zupełnie kwestie: oddanie do żłobka (co nie
      wydaje mi się szczytem tragedii, zwłaszcza że nie do końca wiemy, co nią
      powoduje) oraz zajście w ciążę żeby złapać męża. Tu akurat uważam, że jeśli
      była to jedyna przyczyna tej ciąży, to dziewczynę powinno się zastrzelić. Do
      pioruna, dzieci nie są środkiem do niczego. Po prostu chce się je mieć i tylko
      wtedy powinny się rodzić.
      I jeszcze jedno: miałam 24 lata jak urodziła się moja córka. Bardzo chciana,
      bardzo planowana, bardzo kochana. Co nie zmienia sprawy, że jak miała 5
      miesięcy wyrwałam do pracy jak szalona. Gdybym nie miała pracy, robiłabym
      wszystko, żeby nie musieć zajmować się nią 24 godziny na dobę. Nie jestem
      stworzona na pełnoetatową mamuśkę i trudno. Poza posiadaniem dziecka potrzebuję
      jeszcze kilku rzeczy w życiu. Gdybym została z córką w domu na pewno nie byłoby
      to z korzyścią dla nikogo. Dla niej też nie.
      • syla113 Re: mlodociana matka.... 22.05.06, 09:30
        kobiety!!!
        czytajcie post dokladnie
        nie wscibiam nosa w niczyje zycie , dziewczyna sama mi o wszystkim mowi nawet
        jej nie pytam
        post zalozylam z ciekawosci co wy uwazacie
        dziewczyna zaszla w ciaze TYLKO po to zeby wyjsc za maz
        i oddaje dziecko do zlobka nie dlatego ze idzie do pracy
        ze ma obowiazki domowe (bo praktycznie nie ma)
        bo musi sie uczyc
        i nie oddaje corlki na pare godzin tylko na caly dzien bo
        MUSI SOBIE POZYC
        uwazacie zatem ze robi dobrze i to dobra matka -przyjelam do wiadomosci
    • edorka1 Z perspektywy matki w domu siedzącej 22.05.06, 10:07
      od lat 4, nie uważam, żeby dziewczyna była zła matką. Może jest po prostu
      zmęczona i musi odpoczać - w tym także psychicznie??? W końcu jak piszesz, jest
      samotną mamą. Co oznacza, że jest mamą podwójnie zmęczoną.
      Ja też w domu siedzę, a starsze moje dziecko chodzi do przedszkola i bynajmniej
      sie mnie czuja złą matką. Przeciewnie - czuje się bardzo dobrą matką.

      Krytykanctwo i wścibstwo to jedne z najgorszych przywar...
      • wieczna-gosia Re: Z perspektywy matki w domu siedzącej 22.05.06, 10:17
        Dokladnie.

        Jesli w zlobku jest miejsce (na ogol trzeba tam miec pieczatki z zakladu pracy
        obojga rodzicow, niepracujaca matka sprawia ze dziecko leci na koniec kolejki) a
        ona tego potrzebuje- to niech sobie wysle dziecko do zlobka. moze wszystko w jej
        zyciu dzialo sie na tyle szybko ze pare rzeczy potrzebuje przemyslec? a moze
        potrzebuje sie wyspac?

        Tez oddawalam stare dzieci do zlobka. Lub do niani. I to nawet wtedy gdy jakims
        cudem mialam pare godzin wolnych- na rescie mozna sie wyluzowac- kazdemu to
        potrzebne smile
    • lolinka2 Re: mlodociana matka.... 22.05.06, 10:17
      totalny brak odpowiedzialnośc. I piszę to ja, która w wieku 20 lat urodziłam
      zaplanowane dziecko. Sorry, ale nie można być całe zycie na czyimś utrzymaniu
      jak ten pasożyt nieszczęsny i trzeba biorąc własną d... we własne ręce, w te
      same ręce wziąć również swój los i odpowiedzialność.
    • joolanta Re: mlodociana matka.... 22.05.06, 13:17
      jej sprawa
    • feema-to-ja Re: mlodociana matka.... 22.05.06, 13:53
      ze nie powinno sie wtykac wscibskiego nochala w nie swoje sprawy. Jak taka
      dobra dusza z Ciebie to idz dokarmiaj koty i odwal sie od innych!
      • syla113 Re: mlodociana matka.... 22.05.06, 14:05
        co za kulturasmile))) jak milo sie zrobilo
        aha i nie mam nochala tylko nosek
        i zanim cos takiego napiszesz to poczytaj co tu bylo pisane , a napisalam ze
        dziewczyna sama mi o wszystkim opowiada niepytana , a post byl zakonczony
        pytaniem co myslicie o tym co robi dana dziewczyna a nie co myslicie o mnie
        wiec wyhamuj
        • mama_kotula Re: mlodociana matka.... 22.05.06, 14:25
          syla113 napisała:

          > a post byl zakonczony
          > pytaniem co myslicie o tym co robi dana dziewczyna

          Syla, i znowu wytknę Ci niekonsekwencję. Jeśli założyłaś ten wątek w celu
          poznania opinii innych forumowiczek odnośnie do zachowania dziewczyny - na co
          wskazuje pytanie - ok. Czemu jednak negujesz i osądzasz wszystkie wypowiedzi nie
          oceniające negatywnie podstępowania opisanej osoby? Czy szukasz wyłącznie
          potwierdzenia swojej - jak się okazało - niekoniecznie jedynej i prawdziwej racji?
          • syla113 Re: mlodociana matka.... 22.05.06, 14:40
            wypowiadam swoje zdanie na temat zlobka w odniesieniu do sytuacji tej
            dziewczyny
        • gabi683 Re: mlodociana matka.... 23.05.06, 07:48
          syla113 napisała:

          > co za kulturasmile))) jak milo sie zrobilo
          > aha i nie mam nochala tylko nosek
          > i zanim cos takiego napiszesz to poczytaj co tu bylo pisane , a napisalam ze
          > dziewczyna sama mi o wszystkim opowiada niepytana , a post byl zakonczony
          > pytaniem co myslicie o tym co robi dana dziewczyna a nie co myslicie o mnie
          > wiec wyhamuj

          Wnosek jeste jeden uwielbiasz sęsacjesmile)))))))))))))))
          • syla113 Re: mlodociana matka.... 23.05.06, 22:26
            co uwielbiam???
    • aaniagdynia Re: mlodociana matka.... 22.05.06, 14:55
      co o tym myśle, ano myśle że wści..ka jesteś i tyle. To jej problem a nie Twój.
      A skąd Ty masz takie informacje niby że dziecko było przepustką do ślubu itp. w jej łóżku siedzisz, czy co? Daj na luz i przestań obgadywać innych.
      A co do tego wieku to nie wydaje mi się że skoro ma 20 lat to jest młodociana.
      Mój synek też chodził do przedszkola jak ja siedziałam w domu, do przedszkola wprawdzie a nie do żłobka ale jednak. Może w związku ze studiami ma dużo nauki i ciężko jest jej pogodzić to z zajmowaniem się dzieckiem i na kilka godzin chce małą zaprowadzić, a może chce się na dzienne od września przenieść itp... A dziewczynka we wrześniu bedzie już roczek miała więc bez pzresady są dzieci które lubią chodzić do żłobka i nic im nie robi kilkugodzinna rozłąka z dzieckiem.
      • syla113 Re: mlodociana matka.... 22.05.06, 15:10
        po raz n-ty pisze ze wiem o tym bo mi dziewczyna powiedziala sama i zanim
        napiszesz taki post przeczytaj co bylo wczesniej pisane
      • syla113 Re: mlodociana matka.... 22.05.06, 15:12
        wogule nie przeczytalas co bylo pisane wiec nie bede ci tlumaczyc bo mi sie nie
        chce , przeczytaj czy tylko na pare godzin chce ja oddac
        itp a potem sie wypowiadaj
        • aaniagdynia Re: mlodociana matka.... 22.05.06, 15:25
          no Ty jak widać masz spokojne i nieabsorbujące dziecko skoro masz czas siedzieć na forum i co chwiele odpisywać. Napisałaś ten post zeby sensacje jakąs wywołać, myślałaś że wszyscy będą się litować nad dzieckiem koleżanki i dupe jej obrabiać. Wkurzają mnie jakie posty, niech każdy trzyma nos na swoim miejscu i w swoje bety zagląda. Nie komentuje czyjegoś zachowania jak sama nie zobacze na własne oczy, a to co Ty tu piszesz to jakoś mało prawdopodobne się wydaje. Koleżanka chwaliłaby Ci się że dziecko se "zrobiła" żeby faceta złapać, wątpie, no chyba że to jakaś bliska przyjaciółka, no ale w takiej sytuacji to brzydko z Twojej stran że jej dupe obrabiasz na forum publicznym.
          • syla113 Re: mlodociana matka.... 22.05.06, 15:30
            kobieto spokojnie , informuje cie ze owszem nie chwalila sie ale powiedziala mi
            i ciagle mowi praktycznie o wszystkim to raz , dwa nie wscibiam sie w jej zycie
            bo nie udzielalam jej zadnych rad , trzy nie podalam jej imienia nazwiska
            adresu wiec jestem wporzadku wobec niej , cztery bylam ciekawa opini innych mam
            na dany temat piec nie siedze na forum non stop ale non stop mam wlaczony
            komputer bo czekam na maila i jak synek sie zajmie czyms to sprawdzam i cos
            pisze .a teraz uspokojona wypij sobie melisesmile))
            • zonazona Re: mlodociana matka.... 22.05.06, 16:23
              Podzielam Twoją opinię o tej "młodocianej" mamie smile
              Pozdr
              monika
    • alfama_1 Re: mlodociana matka.... 23.05.06, 16:52
      Moim zdaniem to oczywiste, że dorosła osoba ponosi konsekwencje swoich wyborów
      a zwłaszcza urodzenia dziecka. Żłobek jest dla mnie ostatecznością,
      kilkumiesięczne dziecko potrzebuje indywidualnej opieki, w tym wieku potrzeba
      kontaktów społecznych u dziecka jest prawie zerowa, więc również argument
      o „lepszym kontakcie z dziećmi” raczej upada. Tłumaczenie, że
      kilkumiesięczniakowi „wychodzi na dobre” chodzenie (jeżdżenie?) do żłobka jest
      dla mnie rodem z opowieści typu „kiedyś dzieci na nocnik siadały jak miały pół
      roku i żyją”. To są tłumaczenia, które mają na celu jedynie poprawę
      samopoczucia rodziców. Pytanie o późniejsze konsekwencje naszych wyborów,
      których, jako osoby dorosłe i gotowe do urodzenia dziecka, powinniśmy być
      świadomi.
      Jasne, że czasami sytuacja jest na tyle trudna, że trzeba wybrać żłobek ale
      chyba historia opisana przez sylę do takich nie należy.
      Podobnie jak syla byłabym poruszona po wysłuchaniu historii o tak przedmiotowym
      traktowaniu dziecka i nie dziwię się, że ten wątek powstał. Pisząc na tym forum
      zdajecie sobie chyba sprawę, że siedzenie przy komputerze w wolnych chwilach to
      nie to samo co posłanie niemowlaka do żłobka „żeby sobie pożyć”. Moim zdaniem
      jasne jest również, że dziecko w wieku przedszkolnym jest gotowe na „wyjście w
      Świat” a kilkumiesięczne nie.
      Jak trudne jest godzenie wielu ról wiem, bo prowadząc własną działalność
      wychowuję trzyipółletniego przedszkolaka i dziesięciomiesięczną córkę.
      • syla113 Re: mlodociana matka.... 23.05.06, 22:25
        dokladnie smile))ubralas w slowa to czego ja nie umialam , podpisuje sie rekami i
        nogami
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka