malgra Re: tak,dojadam 27.05.06, 19:27 moje dziecko je już właściwie ,,dorosłe'' obiady więc gdy np nie zje całego kotleta to często ja zjadam to samo z zupką,jogurtem, lodami itd. Nie brzydzę się i nie widzę w tym niczego niewłaściwego. Lecz gdy jemy coś ze wspólnego talerza to każde ma swój widelec czy łyżeczkę. Jedyne czego nie jadam to wyplutego jedzena. Odpowiedz Link Zgłoś
olusza3 Re: dojadanie po dziecku:( 27.05.06, 19:30 A mnie się zdarzy dojeść serek albo banana,czasem obiadek (ale domowy,bo kupne są obrzydliwe,te dojadają pieski). Nawet ta samą łyżką - nie brzydzi mnie moje własne dziecko. Zdarzy mi się obiad zjesć na talerzu na którym chwilę wcześniej jadł małż - tez mnie nie brzydzi. Wyplutych nie ruszę,ale psiaki i owszem,bardzo chetnie. Smoczka nie oblizuję. Odpowiedz Link Zgłoś
demarta Re: dojadanie po dziecku:( 28.05.06, 15:03 a ja nie wiem co brzydzi mnie bardziej, oblizywanie smoczków, które potem ladują w buzi dziecka, zjadanie resztek wyplutych przez dziecko, czy widok trzylatka, który w miejscu publicznym podnosi mamie bluzkę i przyssawa się do cycka, bleeeeeeeeeeeeeeeeeeee!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: dojadanie po dziecku:( 28.05.06, 16:08 JAk widac rozny jest próg obrzydzenia- mnie duzo nie trzeba, by zebralo mi sie na pawia- na szczescie nie bylam swiadkiem dojadania przez matke wyplutego zarła, za to nieraz gula w gardle mi rosla na widok osmarkanego, zaslinionego dzieciaka, czy tez miedlacego cos w ustach, plujacego jedzeniem.Nie moge patrzec na cos takiego, tak jak np. na kapiace roztopione lody oblizywane przez mamuski- od razu sie odwracam, bo mnie telepie, normalnie gesiej skorki dostaje.To chyba kwestia wrodzona i trzeba umiec z tym zyc. Odpowiedz Link Zgłoś
lolinka2 Re: dojadanie po dziecku:( 28.05.06, 17:59 Łyżek i smoczków nie lizałam, zupek nie 'próbowałam czy nie gorące', wyplutego nie tknę bo mam wstręta, natomiast jeśli nie zje całego obiadu a jest to coś co lubię to czemu nie... zresztą w tym zakresie to zjadamy po sobie z mężem i po córce, w drugą stronę już nie bo próchnica itp. Odpowiedz Link Zgłoś
pampeliszka Re: dojadanie po dziecku:( 28.05.06, 20:53 hehe, u nas jest odwrotnie, dziecko dojada po nas... chodzi i sępi, mimo iż jest po swoim obiedzie i wyjada nam z talerzy Odpowiedz Link Zgłoś
dziubelek2 Re: dojadanie po dziecku:( 29.05.06, 09:15 mięsnymi resztkami karmię psa i kota, a inne , ku uciesze ptaszków , ląduja na kompostowniku. raczej nie dojadam po dzieciach, i one też po sobie wzajemnie dojadać nie chcą, ani też pić z tego samego kubka, lub np. ciastka zjeśc na talerzyku po siostrze/bracie - najpierw musi byc umyty. a u mnie w domu tatuś dojadał po nas i zawsze się mówiło - "gdybysmy taty nie mieli, to bysmy swinię uchowali" Odpowiedz Link Zgłoś
konopielka80 Re: dojadanie po dziecku:( 29.05.06, 10:14 To całe dojadanie "bo się zmarnuje" to prosta droga do nadwagi. Odpowiedz Link Zgłoś
mini761 Re: dojadanie po dziecku:( 29.05.06, 22:11 A mnie najbardziej zabija jak widzę mamusię która ślini swój paleci wyciera nim buzię malucha np.po czekoladzie. Odpowiedz Link Zgłoś
mat.teacher Re: dojadanie po dziecku:( 29.05.06, 22:15 Ja też n ie dojagam. Po nikim. Bleee Nawet po swoim dziecku ... Co to ja- śmietnik? Odpowiedz Link Zgłoś
husmus Re: dojadanie po dziecku:( 30.05.06, 10:14 W większości bardzo krytykujecie takie postępowanie. Ja dojadam po dziecku banana, jogurt, kanapkę. Czy u Was nadgryziony banan wędruje do kosza i jabłuszko też? I pół kubka jogurtu też wyrzucacie? Mnie na to nie stać, a rodzice mnie wychowali w przekonaniu, że jedzenia się nie wyrzuca. Mozna odkroić, przelać do miseczki i podać dziecku tyle, na ile ma ochotę. Ja nie widzę problemu. Pozdrawiamy wszystkich wrażliwych. Odpowiedz Link Zgłoś
husmus Re: dojadanie po dziecku:( 30.05.06, 10:16 Aha, i do nadwagi mi daleko ))))) Odpowiedz Link Zgłoś
a.lenard Re: dojadanie po dziecku:( 30.05.06, 10:20 kiedyś czekając w poczekalni na wizytę u lekarza widziałam jak matka nakładała na łyżkę serek a potem wkładała ją calą do swojej buzi i oblizywała z wszystkich stron (formowała krztałt serka na łyżce)i potem hyc do buzi dzieciakowi. Aż mi się wtedy na wymioty zebrało. Zdarzyło mi się oblizac smoka, tylko może ze dwa razy na mieście, jak wypadł i mała się darła przerażliwie. Teraz nosze ze soba zawsze butelkę wody zeby oblać. Nie dojadam objadków po córeczce, no ale banana np zjem. A wyplute rzeczy z buzi dziecka....fujjj nawet córa ich spowrotem nie je to ja mam po niej jeśc? Ochyda! Nie to zeby mnie brzydziło moje dziecko ale jest to poprostu niehigieniczne. Odpowiedz Link Zgłoś