Dodaj do ulubionych

Szczyt "oszczędności"

06.06.06, 18:36
HA HA
Zainspirował mnie ten wątek o kąpieli po dzieciach - dowcipny bardzo.

Ale na "poważnie":
może podzielimy się najbardziej idiotycznymi pomysłami na oszczędnośc z jakimi
sie spotkaliście. Ale takim z reala, nie wymyślonymi.
Obserwuj wątek
    • triss_merigold6 Re: Szczyt "oszczędności" 06.06.06, 18:42
      Forum "Oszczędzamy" jest dla mnie nieustającą inspiracją... niektóre pomysły są
      obrzydliwe i niezdrowe.
      • roksanaa22 Re: Szczyt "oszczędności" 06.06.06, 20:29
        znam taka pania co ma 8 dzieci i suszy tetrowe pieluszki....bez prania
        • jusytka Re: Szczyt "oszczędności" 07.06.06, 08:51
          ja też słyszałam o takich praktykach
    • rita75 Re: Szczyt "oszczędności" 06.06.06, 18:48

      wietrzenie przepoconej odziezy, a niej jej pranie, nie wietrzenie pomieszczeń
      bo cieplo ucieka itd...
      • kotbehemot6 Re: Szczyt "oszczędności" 06.06.06, 18:51
        o tak z tym niewietrzeniem to miałam do czynienia : u sąsiadki grzyb , okna zapocone-okna zamurowane na amen.Mówię że jak się gotuje i wogóle żyje, to w domu należałoby wywietrzyć ,o oni na to że nie będą ogrzewac podwórka, smród bród ...obrzydlistwo
      • ykke Re: Szczyt "oszczędności" 06.06.06, 19:07
        >nie wietrzenie pomieszczeń
        bo cieplo ucieka itd...

        Tak, to jest najbardziej absurdalny i obrzydliwy sposób. W zimie nawet mówili
        cos o rodzinie, która tak pouszczelniałą okna w swoim małym M, ze sie omal
        nie "zagazowali" własnymi oddechami surprised
    • rita75 przypomnialo mi sie :) 06.06.06, 18:51

      z opowiesci mojej babci:
      sasiadka oszczedzala na prezerwatywach- uzyte plukala, suszyla na oknie i tak
      przygotowane uzywala ponownie
      • nchyb Re: przypomnialo mi sie :) 06.06.06, 18:53
        to już z dowcipu, ale w temacie - inna pani nawet nie kupowała tych
        prezerwatyw, sam zrobiła je sobie na drutach... smile

        A co do form oszczędności, taki watek mnie kiedyś rzucił na kolana:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20012&w=41915075&a=42109264
        • rita75 Re: przypomnialo mi sie :) 06.06.06, 18:56
          inna pani nawet nie kupowała tych
          > prezerwatyw, sam zrobiła je sobie na drutach... smile

          hehheheehhe- na allegro cos takiego chodzismile)))))))

          www.allegro.pl/item106032979_ocieplacz_na_meski_interes_ocieplacze_najtaniej.html
          • nchyb Re: przypomnialo mi sie :) 06.06.06, 19:07
            być może, być może...
            Pewnie ten pomponik na końcu ma robić za wypustki stymulujące... smile
            • rita75 Re: przypomnialo mi sie :) 06.06.06, 19:10
              > Pewnie ten pomponik na końcu ma robić za wypustki stymulujące... smile

              po dryniu wyprobuje z mezem, czy cos stymuluje i ci powiem
              mam to cudo w szufladzie.wink)))))
    • mirella321 Re: Szczyt "oszczędności" 06.06.06, 19:08
      Moja tesciowa kupuje zawsze najtłustrze części kurczaka, potem starannie odkraja
      wszystkie tłuszcze (teł łój z pod skóry) i wykozystuje do innych potraw - np. do
      bigosu, bo przeciez musi bys tłusty, nie..

      dlatego unikamy jedzenia u niej, ew. kanapki.
    • moofka Re: Szczyt "oszczędności" 06.06.06, 19:14
      moja kochana wprawdzie, ale mega-oszczedna a niezyjąca juz ciocia-babcia
      potrafila jedno jablko od sasiadki otrzymane podzielic na trzy osoby a ze
      skorek i ogryzka ugotowac kompot

      mialam dziwna mine, jak pytala chytrze, no z czego kompocik, zgadnij, no nie
      zgadlam tongue_out


      tak zaluje, ze w nia sie nie wdalam, ile bym kasy nie miala, malo czy duzo,
      zawsze jestem tydzien po wyplacie, a trzy tygodnie przed tongue_out
      • rita75 Re: Szczyt "oszczędności" 06.06.06, 19:19
        Moja prababcia kochana i nieodzalowana...kierowala sie w zyciu maksymą:
        "lepiej sie pochorowac, niz ma sie zmarnowac", a ze przez dlugie lata nie
        kupila sobie lodowki, bo wolala wykupic kwatere, w cenie M2- na
        cmentarzu...mozecie sobie wyobrazic, jak to sie realizowalo w rzezcywistosci.
      • nchyb Re: Szczyt "oszczędności" 06.06.06, 19:22
        > moja kochana wprawdzie, ale mega-oszczedna a niezyjąca juz ciocia-babcia
        > potrafila jedno jablko od sasiadki otrzymane podzielic na trzy osoby
        nic nie poradzę, Chmielewska mi się skojarzyła i jedno jajko i tekst: ksiądz
        nie wołoduch, sam całego jajka nie zje... smile
        • moofka Re: Szczyt "oszczędności" 06.06.06, 19:25
          smile))))))))))
          co to jest woloduch?
          • nchyb Re: Szczyt "oszczędności" 06.06.06, 19:27
            he, he, ponoć nikt tego nie wie...
            z kontekstu wynika, że to ktoś kto sam całe jajko w gościnie zjada, nie
            zostawiając nic dla pozostałych... smile
            • moofka Re: Szczyt "oszczędności" 06.06.06, 19:31
              a to moj synek nie jest woloduch, on tylko zólteczko lubi tongue_out
              • polka3 Re: Szczyt "oszczędności" 08.06.06, 20:56
                A mój synek tylko białko-razem zjedliby całe jajkosmile
            • nchyb Re: Szczyt "oszczędności" 06.06.06, 19:31
              a jednak ktoś wie...
              w słowniku szaradowym stoi jak byk:
              wołoduch - daw.; gw. pot.; obżartuch, żarłok, głodomór

              a rzecz cała się wywodziła od pewnej straszliwie skąpej, super skąpej baby.
              Przyszła kolęda zdaje się, ksiądz nawiedzić babę miał, wszyscy ciekawi co skąpa
              baba księdzu poda. A ta podała owo 1 jajko. Cała okolica się zbiegła, takiego
              dostatu na tym stole jeszcze nie widzieli. Jakies dziecko łakomie na stół
              patrzyło i wtedy ta baba do dziecka własnie o tym wołoduchu powiedziała...
              I powiedziała, ze całego ksiądz nie zje, to resztę dziecku da... smile
              Kocham Chmielewską...
              • moofka Re: Szczyt "oszczędności" 06.06.06, 19:39
                odnosnie oszczednosci literackich przypomnial mi sie pluszkin z gogola i jego
                placek z plesnią smile))
                cytatu nie mam sad
                • anna-pia Re: Szczyt "oszczędności" 08.06.06, 21:58
                  moofka napisała:

                  > odnosnie oszczednosci literackich przypomnial mi sie pluszkin z gogola i jego
                  > placek z plesnią smile))
                  > cytatu nie mam sad

                  Córka z wnukiem przyjeżdżali... Mój ulubiony przykład oszczędnosci smile
    • ala67 Re: Szczyt "oszczędności" 06.06.06, 19:20
      Kiedyś u znajomych zostaliśmy poczęstowani herbatką - z jednej torby zostały
      zrobione 4 szklanki. I nie była to herbata z tych dobrze naciągającychwink
      A moja mama stwierdziła, że to nic! Bo u niej w pracy jedna koleżanka, jak
      miała imieniny, z takiej jednej torby robiła herbat 11...smile))
    • moofka Re: Szczyt "oszczędności" 06.06.06, 19:23
      a pfuj pfuj
      przypomnialo mi sie

      tatko moj ma zone straszną
      taką z gatunku tych, co by tez najchetniej oszczedzala na alimentach, jakby
      mogla tongue_out
      wprawdzie od stu lat jej nie widzialam, ale kilka jej hitow mi sie przypomnialo
      zupe gotowala na kurzej lapce, takiej z pazurem, kiedys mnie to w szok
      wprawilo, jak na chochli to wyjęłam tongue_out
      to sie obrazila, ze wrzeszcze nad jej zupą
      obiad robi (dwoch dorastających chlopcow i mąż z jednego udka, podobno, dzieci
      wyglądają jak pinokie doslownie, chude i blade
      pamietam jak woreczki po mleku myla i suszyla
      a zamiast kupowac niemowleciu zupcie, czy chociaz mikser, do doroslego zarcia
      swoj obiad zuła, wypluwala na lyzeczke i podawala dziecku
      <rzyg rzyg> do dzisiaj mi sie to sni w koszmarach, ja
      ogólnie delikatna jestem

      a - i jeszcze nie pamietam, zeby miala kiedykolwiek plyn do naczyn, samą wodą
      myla

      dodam, ze w sumie oszczedzac nie musiala, ojciec jest i byl zawsze bardzo
      dobrze sytuowany

      to najwieksze hardkory jakie ja znam
      ktos mnie przebije? big_grin
      • ala67 Re: Moofko 06.06.06, 19:52
        ja myślę, że tej pani nie przebije nikt, zwłaszcza tego patentu z miksowaniem
        pożywienia dla dzieckawink))))
        ale rzyg faktycznie
      • chmurka_257 Re: Szczyt "oszczędności" 06.06.06, 20:23
        mojej kolezanki babcia czesto popuszczala w majtki wiec kupowala sobie podpaski
        i kiedy juz przyszlo co do wymienienia to ta brudna plukala pod woda i sluszyla
        fujjjjjjjjjjjjjjjj(dodam ze nie nalezala do biednych)
    • figrut Re: Szczyt "oszczędności" 06.06.06, 21:38
      Szesnaście lat temu, gdy "pampersy" były dość dreogie i dzieliły się na
      "niebieskie" i "różowe", na moim balkonie suszyły się pieluchy tetrowe, na
      balkonie koleżanki - "pampersy".
      Matka mojego ojca zostawiała młodszym gościom [czytaj:
      dzieciom i młodzieży] niedojedzone przez nich resztki wędlin na kolejny posiłek
      - każdemu to, czego nie dojadł. Drugie danie nakładała na talerze i miski po
      dopiero co zjedzonej zupie, na zasadzie - po co myć dwa razy.
      • mihoo2 Re: Szczyt "oszczędności" 06.06.06, 22:15
        Moja jakas ciotka (jakas bo widzialam ja chyba z raz i to 100 lat temu)
        przyjmowala gosci na podworzu na pompie i jak przyniosla kawe to moja mama
        (byla wtedy mala) powiedziala: ciocia ale mocna herbate zrobilas. A druga jak
        mieli przyjechac goscie to zwijala dywan i kladla na szafe coby nie pobrudzili.
        Moja kolezanka natomiast trzymala zabawki w workach foliowych zeby sie nie
        zakurzyly (i to takie wypasione - lalki barbie,pluszaki i inne - dodam ze to
        bylo z 15 lat temu wiec malo kogo bylo stac na takie zabawki ale akurat jej
        rodzicow bylo i to bardzo.
        • feng Re: Szczyt "oszczędności" 08.06.06, 11:15
          jeszcze dodam ze ta ciocia co dywan zwijala albo kladla na lewa strone (sie
          dowiedzialam) to jak przychodzili goscie to co chwile mowila: "siedzcie,
          siedzcie zaraz zrobie wam herbate" a jak goscie wychodzili to mowila: "juz
          idziecie? a ja wam chcialam zrobic herbate"
    • vanilla_sky7 Re: Szczyt "oszczędności" 06.06.06, 22:35
      a moja teściówka jakiś czas temu zlikwidowała umywalkę w łazience bo goście za
      dużo wody zużywali myjąc ręce, a ona wodomierze ma...
      Zastanawiam się kiedy zlikwiduje klozet i trzeba będzie na wiaderko
      robić...
      do biednych osób nie należy.
      • ludzikowa1 Re: Szczyt "oszczędności" 06.06.06, 22:39
        Moja kolezanka zima oszczedza na gazowym ogrzewaniu do tego stopnia, ze kiedy
        przyszlam ja odwiedzic to w progu juz powiedziala zebym nie sciagala kurtki bo
        zmarzne i w ciagu godzinnej wizyty zaparzyla mi dwie gorace herbaty.
      • bella41 Re: Szczyt "oszczędności" 06.06.06, 22:52
        mojej znajomej tesciowa suszy reczniki papierowe

        a w mojej rodzinie mowilo sie o jakis kuzynach, co mieli podobno lodowke na
        lancuch i klodke

        moja znajoma dostala przed narodzinami dziecka prezenty /b. potrzebne i
        praktyczne, i drogie/ i oddala je do sklepu, wziela kase, a pozniej rzeczy typu
        hustawka, chodzik, itd. pozyczala od innych, a czesc musiala kupic z powrotem
        osobiscie wybilam jej z glowy oddanie bodziakow
    • kiniozaur Re: Szczyt "oszczędności" 06.06.06, 22:48
      Mam w pracy kumpla , na poważanym i odpowiedzialnym stanowisku , wcale nieźle
      zarabiającego , 40-letniego starego kawalera , tfu , to jest singla wg.
      nowszego nazewnictwa Ówże kumpel miał swego czasu ( przez kilka lat ) manię
      oszczędzania , i np. chwalił się że od ok. 5 lat nie kupił sobie nic do
      ubrania , do jedzenia kupował tylko wczorajszy chleb ( miał upatrzoną piekarnię
      gdzie mu sprzedawali za pół ceny) , babę na rynku od której kupował np. 50
      stłuczek ( jaj potłuczonych) po chyba 5 groszy i jadł to przez miesiąc, z
      jednego kurczaka robił 10 obiadów, ciągle gotował jakieś "bigosy" z
      zeschniętych resztek żarcia itp. Co dziwne był z siebie wielce dumny i
      opowiadał jak to mu kasa na koncie rośnie. Acha - golił się i kąpał w pracy (
      mamy prysznic dla personelu), zęby też mył w pracy i chwalił się zimą że
      jeszcze nie uruchomił ogrzewania i wody ciepłej ( na gaz).Był też posiadaczem 2
      kotów : karmił je co drugi dzień kośćmi od kurczaków z rożna , które zbierał
      pod budkami!!! albo resztkami po róznych imprach w pracy ( imieniny itp. ). I
      podkreślam - on nie robił tego z biedy , zmuszony okolicznościami , tylko ot
      tak sobie... To już chyba jakś choroba jest...
      • marysia_p Re: Szczyt "oszczędności" 06.06.06, 23:21
        i to chyba powaznabig_grin ale kotow zal...
        • kiniozaur Re: Szczyt "oszczędności" 06.06.06, 23:27
          No, faktycznie , kotów żal mi było , jako że sama takowe posiadam .Parę razy
          kupiłam im puszki i wręczyłam mu w pracy , chyba zrobiło mu się głupio , bo
          później przez dłuższy czas informował mnie , ze zakupuje kocie żarełko smile
    • ssyl Re: Szczyt "oszczędności" 06.06.06, 23:17
      dla mnie hitem babcia mojej kolezanki:
      cerowala scierki do podlogi i !!!!!!! ...... prala nitki od zrazow smile)
      • mamaemmy Re: Szczyt "oszczędności" 07.06.06, 01:18
        ssyl napisała:

        > dla mnie hitem babcia mojej kolezanki:
        >.... prala nitki od zrazow smile)

        big_grinDDDDPadłam!!Dla mnie to hit roku!!!!!!!!!
    • a_melia Re: Szczyt "oszczędności" 06.06.06, 23:54
      No cóż nie przebiję ani nitek od zrazów ani...
      Ale przykład z życia wzięty:
      Pewien jegomość z rodziny męża budując mąż poobniżał pomieszczenia z 2,80 na
      2,10m-2,30m bo ogrzewanie ucieka do góry i on nie będzie sufitów ogrzewał
      • mamaemmy Re: Szczyt "oszczędności" 07.06.06, 01:19
        ee tam a podwieszane sufity?Robi się je z tego samego powodu,przynajmniej w
        starych kamienicachtongue_out
        • mama007 Re: Szczyt "oszczędności" 07.06.06, 08:38
          tak, tylko w kamienicy jest do sufitu ze 4 metry smile
    • jusytka Moja teściowa jest najlepsza, he he 07.06.06, 09:06
      Na początku powiem, że jest osobą raczej zamożną
      1 pierze wprawdzie w automacie (kupiła najtańszy z możliwych), ale szkoda jej
      tej (zużytej!) wody z proszkiem wylewać, więc wpadła na pomysł, że zlewa tą
      wodę do miednicy, a następnie robi w niej ręczną przepierkę wink
      2 Na kafle w kuchni położyła wykładzinę (wiecznie osyfioną), bo na kaflach
      tłukły jej się naczynia
      3 Nie kupuje ubrań w sklepach (drożyzna) tylko je szyje, wykorzystując do tego
      co się da, potrafiła do niebieskiej bluzki doszyć różowe rękawki, bo jej
      zabrakło materiału ...
      4 W wietrzny dzień spaceruje po plaży, bo można na niej znaleźć drobne monety,
      które zostawili plażowicze wink
      5 Zakupy to cały rytuał, robi je w 5 sklepach, bo w jednym kupuje najtańsze
      masło, w drugim cukier itp
      Przykładów mogę podać więcej i kto ją pobije?
      • monisia98 Re: Moja teściowa jest najlepsza, he he 07.06.06, 09:26
        moja ciocia jest lepsza choc biedna nie jest codziennie robi runde wczesnie
        rano od ok.6.00 -8.00 po wszystkich hipermarketach ;Tesco, Real, Auchan aby
        kupic przeecenione produkty z konczaca sie data waznosci dzis lub jutro, mieso
        i wedliny kupuje tylko same odpadki przeznaczone dla kotow lub psow i zawsze na
        obiad u niej 4 razy w tyg. jest gulasz - mowi ze mozna tam duze kawalki szynki
        i miesa znalezc ....i co wy na to... az mnie trzesie...
    • polaola Re: Szczyt "oszczędności" 07.06.06, 09:29
      Chlopak mojej siostry zabral ja na wycieczke za miasto swoim samochodem. Po
      wycieczce wystawil jej rachunek: polawe za benzyne plus po 5 gr. za przejechany
      kilometr za amortyzacje samochodu !!!
      • siasiuszek Re: Szczyt "oszczędności" 07.06.06, 09:30
        Mam nadzieje ze go rzuciłasmile
        • polaola Re: Szczyt "oszczędności" 07.06.06, 09:39
          > Mam nadzieje ze go rzuciłasmile
          A skad !!! Siostra twierdzi: "To rawda ze on jest skapy ale ma duzo innych
          zalet". A potem mi opowiada ze on regularnie przychodzi do nie sie kapac a przy
          okazji zwrocil jej uwage ze jest rozzutna bo za duzo papieru toaletowego
          zuzywa ...
          • jusytka Re: Szczyt "oszczędności" 07.06.06, 09:45
            Przypomnała mi się rodzina na moim osiedlu - małżeństwo z trójką małych dzieci
            prowadzi osiedlowy sklepik, mieszkają na zapleczu tego sklepu (jedno
            pomieszczenie), a ostatnio kupili sobie nowe BMW...

          • jowita771 Re: Szczyt "oszczędności" 07.06.06, 09:53
            mój ojczym powiedział kiedyś, żebyśmy z mamą zużywały mniej podpasek, też jest
            oszczędny, jak mi się coś jeszcze przypomni, to dopiszę.
            a jedna moja ciocia, którą zresztą uwielbiam, ma wykałaczkę do dłubania w
            zębach, żeby ciągle nie brać nowejsmile
      • jusytka Re: Szczyt "oszczędności" 07.06.06, 09:34
        He he, ja już bym na kolejną "randkę" się z takim nie umówiła wink
        • elag3 Re: Szczyt "oszczędności" 07.06.06, 09:42
          To niech po ślubie nie płacze że jej źle. Widziały gały co brały.
          • mama007 elag3 :) 07.06.06, 09:45
            ale jaka kasiasta bedzie smile))
            • jusytka Re: elag3 :) 07.06.06, 11:58
              Ona? nic z jego kasy zapewne mieć nie będzie sad
            • nanuk24 Re: elag3 :) 07.06.06, 21:40
              coz jej z kasy, jak wydawac nie bedzie moglawink)))
    • siasiuszek Re: Szczyt "oszczędności" 07.06.06, 09:29
      A mnie ciekawi skąd się bierze takie nadmierne oszczędzanie? Z wcześniejszej
      biedy? Moja, babica jest bardzo oszczędna nie popada w takie skrajności, ale
      choć ma pieniądze nic sobie lepszego nie kupi, bo jej szkoda. Ale to jest
      spowodowane tym, że jako dziecko przed wojną była sierotą i tułał się po domach
      na służbie gdzie pracowała za miskę kaszy. Jak widzi, że ja kupuje jakieś
      ubranko dla synka to się za głowę łapie, po co aż tyle ze na tylu ubrankach to
      by się dziesiątka dzieci wychowała.

      A co do szczytów oszczędzania to mój były sąsiad suszył fusy z kawy i herbaty.
      • jusytka Re: Szczyt "oszczędności" 07.06.06, 09:40
        Dokładnie tak, moja chorobliwie oszczędna teściowa też pochodzi z domu, gdzie
        autokratyczny ojciec był panem i władcą, a potrzeby dzieci były najmniej ważne,
        dzieci były jedynie tanią siłą roboczą, ona jako najstarsza była małą
        gospodynią opiekującą się młodszym rodzeństwem. Pamiętam jak opowiadała, jak
        jej matka po kryjomu dawała jakieś drobne pieniądze jej ciotce, że niby od niej
        dostała materiał, z którego potem mogła sobie uszyć jakąś sukienkę ...
      • mama_kotula Re: Szczyt "oszczędności" 07.06.06, 09:45
        siasiuszek napisała:
        > A co do szczytów oszczędzania to mój były sąsiad suszył fusy z kawy i herbaty.

        W ciężkich czasach studenckich czasem pod koniec miesiąca faktycznie suszyło się
        w akademiku torebki od Liptona big_grinDDDD
        Ubaw był po pachy smile))
        • jusytka Re: Szczyt "oszczędności" 07.06.06, 11:59
          i jak herbatka smakowała ?
          • mama_kotula Re: Szczyt "oszczędności" 08.06.06, 11:19
            jusytka napisała:

            > i jak herbatka smakowała ?

            No jak miałam do wyboru herbatę i wodę z kranu, wolałam jednak herbatkę big_grinDD
            Ech, piękne wspomnienia, hard core niemalże big_grinDD
      • a-g-n-i-e-sz-k-a Re: Szczyt "oszczędności" 07.06.06, 09:56
        Moja mniej więcej 80 letnia ciotka siedzi zimą po ciemku (ale chyba od jakiejś
        godziny, powiedzmy od 18, nie od 16), bo jej szkoda światła zapalić. W lepszej
        sytuacji jest jej sąsiadka, w podobnym wieku, która ma niedaleko okna latarnię.
        Ta to w ogóle światła nie włącza. Ciotka jej bardzo zazdrości big_grin
    • elag3 Re: Szczyt "oszczędności" 07.06.06, 09:40
      No tak oszczędność - podstawą dobrobytu.
      Znam od paru lat gościa - lekarza psychiatrę, zawsze występuje w tym samym
      tureckim szarym sweterku, komórki nie ma bo jak mówi nie chce być uwiązany,
      otwarcie mówi o tym że chodzi na bankiety się najeść, przez wiele lat pracował
      2tyg w miesiącu w jednostce wojskowej i jak kazali mu płacić za pokój w którym
      mieszkał to zamieszkał w gabinecie, w prezencie pod choinkę bratu i bratowej dał
      herbatę ekspresową nawet nie sagę tylko taką najtańszą, jak trzeba było uśpić
      psa teściów to radził się mojego weta czy lekami z psychiatrycznego da się to
      zrobić chałupniczo. Długoby opowiadać ale mamusia nielepsza: w mieszkaniu
      8stopni, żywi się lanymi kluskami 3x dziennie, malowanie polega na zamalowaniu
      grzyba w kącie, choinka ubrana od połowy w gorę bo dolna część schowana jest za
      kanapą i nie widać a cała kasa na konto. To sa ludzie którym pieniądze dają
      szczęście same w sobie a nie jak boskiej MM dopiero zakupy.
      • jusytka Duńczyki 07.06.06, 09:47
        Do biednych nie należą, więc zdumieni byliśmy jak znajomy Dun podniósł z ziemi
        butelkę i pytał się za ile ją może sprzedać?
    • chipsi Re: Szczyt "oszczędności" 07.06.06, 10:25
      Szwagier - po sniadaniu/kolacji chowa krajalnice do chleba żeby dzieciaki już
      kanapek nie robiły

      teściowa - nie wiesza ręcznika w łazience bo się brudzi no i jakis haczyk by
      trza było a to kosztuje (a łazienka odpicowana że szok). Oczywiście ma tez
      patent kompiel>pranie>spłukiwanie kibla

      babcia - kazała mojemu ojcu mierzyć każdy pokuj (wysokość) i to w dwóch
      miejscach czy aby na pewno są równe i nie za wysokie bo podatek trza zapłacić.
      Poza tym ma całą szafę super ciuszków, markową bieliznę, skurzane płaszcze a
      ubiera się w jakies łachy poprzerabiane własnoręcznie (niebieski kołnieżyk do
      zielonej nylonowej bluzki) przytaszczone przez dziadka z jakiegos śmietnika.

      Sasiad - kasiasty zresztą jak i w/w, jeździ po wysypiskach i śmietnikach,
      zbiera jakieś stare pampersy, ładuje do malucha i pali nimi w piecu, nastepnie
      popiół i inne niepalne śmieci wywozi do śmietników przed blokami pobliskiego
      osiedla. Szambo wylewa na ogródek, najlepiej innemu sąsiadowi, wode przywozi
      kij wie z kąd w plastikowych karnistrach, wycioł gałęzie drzew, z których owoce
      spadały do sąsiada bo nie zawsze zdążył je sam pozbierać i np mój brat zjadł
      jakies opadnięte jabłko...
      • monisia98 Re: Szczyt "oszczędności" 07.06.06, 10:51
        acha moja sasiadka wariatka - zbiera gazety po smietnikach i raz w mies. jedzi
        do skupu z papierem i wymienia go na rolki szarego papieru toaletowego - rok
        temu w lecie gdy mnostwo osob siedzialo na osiedlowym placyku na lawkach ona ,
        jej maz i corka z mezem taszczyli przez cale siedle nad glowami ogromy wor z
        papierem toaletowym oczywisscie szarym a bylo tego ze 100 sztuk moze wiecej ...
        wywolali takie poruszenie i zaciekawienie na osiedlu ze szok ...jeszcze przez
        mies. o tym mowiono.
    • basia313 NO to co 07.06.06, 11:00
      ze ktos oszczedza, mysle, ze to dobrze. Gdy mieszkalam w NIemczech jako au-pair
      w bardzo zamoznej rodzinie tam sie wciaz i na wszystkim oszczedzalo.
      KUpowalismy jedzenie w najtanszym sklepie, niczego nigdy sie nioe wyrzucalo,
      jedzenie z poprzedniego dnia bylo zawsze serwowane najpierw do obiadu, a
      dopiero potem jedlismy obiad swiezo ugotowany. Ta rodzina nie oszczedzala
      natomiast na wyposazeniu domu. Wszystko bylo dobrej solidnej jakosci. I tak
      przez ten caly rok doszlam do wniosku, ze w taki wlasnie sposob Niemcy
      zbudowali dobrobyt. Zawsze bowiem mysleli, jak tu zaplacic jak najmniej za to,
      co chce miec. Podobniez dentysci niemieccy przy plombowaniu zebow nakladaja
      zawsze mniej plomby i najwyzej doloza jeszcze jesli za malo, nie tak jak w
      POlsce naklada sie za duzo, a potem odpilowuje sie to , co za duzo.
      PO prostu inne podejscie.
      Ten watek wg mnie pokazuje tylko ze my Polacy mamy inne podejscie do pieniedzy
      niz np NIemcy. Jesli bogaty, to wynika z tego, ze juz oszczedzac nie moze.
      • polaola Re: NO to co 07.06.06, 11:06
        Eee tam ... Ja mieszkam w Niemczech od 20 lat i nie zgadzam sie z uogolnianiem
        ze wszyscy Niemcy sa oszczedni. Tu tak jak i w Polsce sa oszczedni i rozrzutni.
        A ten watek to nie o oszczednych tylko o CHOROBLIWIE oszczednych.
        • monisia98 Re: NO to co 07.06.06, 11:17
          ja ostatnio poznalam pewna rodzine ze Stanow obecnie mmieszkaja w Anglii -
          potwornie bogaci - ona chodzi ubrana jak zebaczka a on jak smietnikarz - na
          spotkaniu zapozawczym czulam sie jak krolowa bo ja ubralam wszystko co mialam w
          szafie naj a oni oboze... potargane i zmechacone ciuchy - lepsze sa w
          lupeksach ... ostatnio on zafundowal jaj wycieczke do Francji - ja rozumiem ze
          jak sie jedzie do Francji to ludzie kupuja sery francuskie, wina itd. a oni co
          kupili 4 rolki papieru toaletowego bo byl w promocji i takiego taniego nnie
          widzieli - jak mi to powiedziala to nie wiedzialam czy mam sie smiac czy
          plakac ... pozniej dowiedzialam sie ze sa Zydami - wiec chyba cos jest w tym
          narodzie ze sa takimi"skrudzami" do bolu.
          • aleksandrynka Re: NO to co 07.06.06, 22:11
            pozniej dowiedzialam sie ze sa Zydami - wiec chyba cos jest w tym
            > narodzie ze sa takimi"skrudzami" do bolu.

            Hmm, jedna obserwowana para i wnioski na cały naród?
          • morgen_stern Re: NO to co 08.06.06, 12:38
            > plakac ... pozniej dowiedzialam sie ze sa Zydami - wiec chyba cos jest w tym
            > narodzie ze sa takimi"skrudzami" do bolu.

            Naprawdę jesteś tak prymitywna, czy tylko udajesz?
      • joanna266 Re: NO to co 07.06.06, 11:08
        ciekawa jestem czy niemieckie godpodynie tez piora nici do zrazów albo
        przepieraja zuzyte podpaski???to jest oszczędnośc dopiero.ja jestem jak
        najbardziej za takim oszczędzaniem.od najblizszego okresu robie przepierki
        tamponom.bo toz to skandal tyle kasiory na tampaxy co miesiac wydawac.dobrobyt
        w domu musi byc.
        • polaola Re: NO to co 07.06.06, 11:10
          Tampony po upraniu nalezy wlozyc w imadlo aby przywrocic im dawna forme .
          • joanna266 polaola dzieki za cenna wskazowke 07.06.06, 11:12
            choc myslałam zeby po praniu tampony wykorzystać jako pospaskismile))
            • joanna266 Re: polaola dzieki za cenna wskazowke 07.06.06, 11:12
              podpaski oczywiściewink
            • mamka_klamka Re: polaola dzieki za cenna wskazowke 08.06.06, 16:18
              joanna266 napisała:

              > choc myslałam zeby po praniu tampony wykorzystać jako pospaskismile))

              Jako podpaski się nie da, bo przeciekną, ale można nimi makijaż zmywać. wink))
      • jusytka Re: NO to co 07.06.06, 12:07
        nie Basiu, trzeba tu rozróżnić dwie sprawy - zdrowe oszczędzanie oraz to
        chorobliwe - przeczytaj sobie dokładnie ten wątek to zrozumiesz o co mi chodzi.
        Masz jednak racje, Polacy oszczędności muszą sie dopiero nauczyć, teraz być
        "trendy" to znaczy mieć solidny dożywotni kredyt i piękny domek za miastem, by
        inni zazdrościli, bądź nie mieć domu wcale, a mieć nowe auta itp. Oszczędzanie
        zupełnie nie jest w modzie, ale do czasu wink
      • marysia_p Re: NO to co 07.06.06, 12:14
        Ale jakim kosztem oszczędzać?? Włos mi się jeży na głowie, jak czytam niektóre
        wypowiedzi...ale ubawiłam się też konkretniebig_grinD
        Gó..zjadów nie cierpię...suszenie pampersów, ręczników papierowych, kompoty z
        ogryzków czy karmienie kotów kośćmi ze śmietnika nazywasz
        oszczędzaniem??siedzenie po ciemku i niemycie też?
        Znam domy gdzie stosuje się spuszczanie wody na pół gwizdka...nawet nie na
        półwinkna takie kapkap..fuuu; mój ojciec w jakimś domu widział dywan wyłożony
        gazetami, co by się nie zabrudził. Słyszałam o pannie, która latała po
        drożdżówkę do cukierni...latała na dużej przerwie, bo dana cukiernia była 3
        ulice dalej..no ale w szkolnym barku była droższa o 5gr.,kupowała chude mleko -
        wg niej było duuuuuuuuuużo tańsze i na wszystko chciała się składać, łącznie z
        farbą do włosów..bo wyjdzie taniej (i nie miała bynajmniej jeża na głowiebig_grin
        biedna też nie była). Aha i jeszcze nieuczestniczyła w klsowych imprezkach typu
        święta, bo kupno ciasta, soków i zrobienie sałatki, to lekka przesada..równie
        uroczyście może być przy słonych paluszkach i mineralce; na śniadanie maturalne
        założyła za nią wychowawczyni a ona uroczyście, przy całej klasie oświadczyła,
        że i tak jej nie odda...a ulubionymi papierosami były oczywiście CUDZESY.
    • agaa_p Re: Szczyt "oszczędności" 07.06.06, 11:07
      czytając Wasze posty jedno dało się zauważyć: "do biednych nie należł/a" Wynika z tego to, że im więcej forsy na koncie tym większe dziwactwa oszczędnościowe smile))))
      • jusytka Re: Szczyt "oszczędności" 07.06.06, 12:11
        niekoniecznie, w przypadku biednych luidzi SKRAJNE oszczędzanie jest naogół
        uzasadnione, a szokuje nas wtedy, kiedy racjonalnych przesłanek brak
        • agaa_p Re: Szczyt "oszczędności" 07.06.06, 12:53
          jusytka napisała:

          > niekoniecznie, w przypadku biednych luidzi SKRAJNE oszczędzanie jest naogół
          > uzasadnione,

          ale chyba wóczas nie można tego nawzać oszczędzianiem tylko koniecznością


          >a szokuje nas wtedy, kiedy racjonalnych przesłanek brak

          czyli waśnie jak Ci nie "musiejący" popadają w paranoje smile))))
    • ssyl Re: Szczyt "oszczędności" 07.06.06, 13:05
      a wlasnie! i ze studneckich czasow przyklad smile
      w akademiku kolega (wcale nie poznaniak wink ) idac do pubu ze znajomymi
      podlaczal sie do kolejek i chyba nigdy (ja nie pamietam) zadnej nie postawil,
      ale piwka wypite liczyl
      rano przy sniadanku siadal i mnozyl: 4 male razy 3 + 4 duze razy 5 = 32 zyla!
      no popatrz sylus 32 zl zaoszczedzone w portfelu smile
      • jusytka Re: Szczyt "oszczędności" 07.06.06, 15:28
        ale "gnida" ...
    • alaska_1975 Re: Szczyt "oszczędności" 07.06.06, 15:56
      dla mnie szcytem wszystkiego jest to co napisalam tu:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=43209183
    • joanna3003 Re: Szczyt "oszczędności" 07.06.06, 17:13
      Mój kolega, obecnie bardzo stary (51 lat, ale mentalnie brakuje skali) kawaler, po trzydziestce zaczął gwałtownie dziwaczeć. Wcześniej był uczynnym, sympatycznym, obytym w towarzystwie, choć nieco oryginalnym singlem. Wykształcenie uniwersyteckie, nieźle zapowiadająca się kariera... Wszystko to już niestety przeszłość.
      Jeden z jego wybryków opisałam jakies 2 lata temu na forum Społeczeństwo, w wątku pt. "Szczyty patologicznego skąpstwa". Na sto kilkanaście postów (opisywały kilkaset przypadków "klinicznych", w większości dotyczących oczywiście ludzi sytuowanych dobrze lub bardzo dobrze), ten został obwołany numerem nr 1, z komentarzem "Gombrowicz d n-tej potęgi".
      Kilkanaście lat temu kolega podczas remontu nagrobku dziadków UPIŁOWAŁ Z NIEGO PÓŁ PŁYTY (bez napisów oczywiście), twierdząc, że dziadkom reszta w zupełności wystarczy. Płyta była z materiału typu lastriko, nie z marmuru karraryjskiego. Trzymał ją w garażu - sama widziałam. Myślałam, że żartuje i np. na wiosnę będzie kontynuował renowację nagrobka, a płytę chce tylko np. wyczyścić, ale myliłam się...
      Kilka lat później znajomi(pełnoletni i wiarygodni) donieśli mi, że w/w w garazu trzyma już CAŁY NAGROBEK WE FRAGMENTACH.
      Wyruszał na "łowy" nocą czy jak???
    • gregrolka Re: Szczyt "oszczędności" 07.06.06, 17:18
      my tez mielismy takich znajomych (wcale nie biedni!!!), "zaprezentowali sie"
      kilka razy:
      - kiedys (na slowacji) czekalismy razem pol godziny dluzej na jakis autobus bo
      podroz tym pozniejszym byla o okolo 50 gr tansza
      - ona na weselach wynosila ciastka, krokiety itp itd
      - na wspolnym sylwestrze cichaczem zgarniala przystawki z innych stolikow a z
      imprezy wyniosla tandetne plastikowe kieliszki
      - nie raz sie chwalili jak to im sie udalo wyniesc ze sklepu perfumy, puder czy
      inne takie
      -a przy tym chwala sie najwieksza durnota jaka kupia, spotkanie z nimi
      zaczyanlao sie zawsze od: " a wiecie co kupilsimy...? a wizyta u nich to
      przeglad ostatnio zakupinych tandet z podkresleniem koniecznie jak bardzo
      okazyjnie to bylo!
      od jakiegos czasu juz nie sa moimi znajomymi, uffff
    • kasika75 Re: Szczyt "oszczędności" 07.06.06, 20:14
      a my mamy znajomych ktorzy potrafia w promocji 5 kg parówek kupic(co pies ich
      nie zje)przejada przy tym poł miasta samochodem , a potem te parowki poporcjuja
      i zamroza

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka