Dodaj do ulubionych

i jest mi po prostu przykro...

    • janowa Re: i jest mi po prostu przykro... 09.06.06, 20:59
      No wlasnie, "niani trzeba po prostu zaplacic" i domyslam sie, ze tu jest pies
      pogrzebany. Nie wiem, czemu bylo ci przykro. Tesciowa zaproponowala ci POMOC.
      Nie zaproponowala, ze sie u ciebie zatrudni na pelen etat. Gdzie tu problem z
      tesciowa? Jestes dorosla, zalozylas wlasna rodzine z synem tej kobiety, masz
      swoje dziecko. Ona naprawde nie jest zobowiazana do niczego wiecej niz pomoc i
      odwiedziny wnuczki.
      ---
      "Bo tak normalnie to człowiek (kobieta człowiek ma pierś, a na niej cyce) wink"
      bonkreta
      • triss_merigold6 Niania ma same plusy 09.06.06, 21:04
        Niania ma same plusy:
        - mówisz niani jakie masz oczekiwania
        - z niczego nie musisz się niani tłumaczyć
        - wiesz, że niania zastosuje Twój model wychowawczy
        - niani zależy na pracy więc nie ma tysiąca dwustu spraw do załatwienia
        - niania nie robi Ci łaski
        - nieodpowiednią nianię możesz zwolnić
        • niusianiusia ma minusy też... 09.06.06, 21:12
          Plusy tak z punktu widzenia Twojego. Z punktu widzenia dziecka, jest mu obcą
          osobą
          - Nie kocha dziecka, jest poprostu dozorcą
          - zależy jej tylko na dziecku jako na żródle dochodu, więc dziecko jest bardzo
          często traktowane przedmiotowo..
          • triss_merigold6 Re: ma minusy też... 09.06.06, 21:15
            Obserwuję swoją nianię na co dzień i obraziłabym ją nazywając "dozorcą". Biorąc
            pod uwagę czas i zaangażowanie jakie moja teściowa poświęca wnukowi to
            prawdziwą babcią jest niania. Prawdziwą chociaż niespokrewnioną.
        • siasiuszek Re: Niania ma same plusy 09.06.06, 21:13
          Jest jeden poważny minus, nawet najlepsza niania nie będzie tak kochała dziecka
          jak jego własna babcia.
          • joanna266 Re: Niania ma same plusy 09.06.06, 22:38
            podpisuje sie pod tym obiema rękami.dlatego choc stac mnie i na dwie nianie(mam
            troje dzieci)wychowuje dzieci sama ,skwapliwie korzystajac z pomocy babc.moje
            dzieci sa na co dzien z osobami które je kochaja i nie traktuja jako zrodla
            dochodow.
          • janowa Re: Niania ma same plusy 10.06.06, 08:44
            I bardzo dobrze! Zbytnio zaangazowana uczuciowo niania bedzie miala problem, jak
            sie etat skonczy... Moze tez byc zbyt zaborcza.

            ---
            "Bo tak normalnie to człowiek (kobieta człowiek ma pierś, a na niej cyce) wink"
            bonkreta
        • silver110 Re: Niania ma same plusy 09.06.06, 21:17
          Czyzby??
          Moje starsze dziecko mialo nianie, trzy, wiec wiem czym to "pachnie", dlatego
          tez wolalam babcie.
          Niania -po pierwsze:
          - to obca osoba
          - skad jest pewnosc, ze zastosuje moj model wychowawczy, a nie wlasny?
          - skad wiadomo czy spelni moje oczekiwania?
          - jesli nie i ja ja zwolnie musze szukac kolejnej i nie wiadomo na kogo trafie
          - i tak w kolko...

          • triss_merigold6 Re: Niania ma same plusy 09.06.06, 21:19
            Cóż, najwyraźniej dobrze trafiłam z nianią. Fakt, że jest to obca osoba
            zupełnie mi nie przeszkadza, jej poglądy na wychowanie odpowiadają mi znacznie
            bardziej niż poglądy teściowej.
          • janowa Re: Niania ma same plusy 10.06.06, 08:47
            silver110 napisała:

            > Niania -po pierwsze:
            > - to obca osoba
            -
    • siasiuszek Re: i jest mi po prostu przykro... 09.06.06, 21:10
      Ja myślę ze takie babcie nie zostają zupełnie bez niczego. Dostają w zamian coś
      cenniejszego niż wyjazd do Hiszpanii - miłość dziecka. Sama byłam wychowywana
      wspólnie przez rodziców i dziadków. I nigdy im nie zapomnę tego wszystkiego, co
      dla mnie zrobili, tych wszystkich bajek, które mi opowiedzieli tego ze babcia
      gotowała dla mnie ulubione dania i wszystkich innych drobiazgów. Dziadkowie do
      końca życia nigdy nie mogli uskarżać się na samotność zawsze przychodziły ich
      odwiedzać dorosłe już wnuczęta żeby porozmawiać pośmiać się, bo z dziadkami
      rozmawia się inaczej niż z rodzicami. Byli mi bliscy tak jak rodzice a nawet
      bliżsi, bo mniej wymagający. I chociaż już nie żyją są nadal w moich myślach i
      zawsze będę ich ciepło wspominać. I jestem szczęśliwa i wdzięczna moim rodzicom
      i rodzicom mojego męża, że moje dzieci zaznają również tyle samo miłość, że
      będą rozpieszczane przez dziadków i będą miały równie szczęśliwe dzieciństwo,
      co ja i moja siostra i moje kuzynostwo.
      • triss_merigold6 Re: i jest mi po prostu przykro... 09.06.06, 21:17
        Zrozum, to wszystko zależy od sytuacji. Ja też miałam super bajkowe dzieciństwo
        z dziadkami ale mojemu dziecku nie będzie to dane. Moja mama nie żyje, mój
        ojciec poświęca małemu maksimum czasu a teściowie nie. Kontakt jest bardzo
        sporadyczny i żadnej zażyłości, nie mówiąc już o cieplejszych uczuciach nie ma.
        Teść ma swoje sprawy i wszystko w d..e, a teściowa żyje życiem religijnym. Ich
        sprawa.
        • siasiuszek Re: i jest mi po prostu przykro... 09.06.06, 21:20
          rozumiem sad
    • kama_mama Re: i jest mi po prostu przykro... 09.06.06, 21:34
      Moja teściowa choć nie pracuje też nie wyraziła ochoty zajmowania się
      wnukami.Też było mi przykro.Skoro uważacie że jak mama jest w pracy to babcia
      opiekująca się dzieckiem powina brać pieniądze za opiekę bo to jej praca to jak
      teściowa na stare lata nie będzie mogła przy sobie nic zrobić to powinna płacić
      synowej.Nie powinno to chyba byc dziwne działa w obie stony.Na mnie moja
      tściowa może nie liczyć może na syna?
      • rita75 Re: i jest mi po prostu przykro... 09.06.06, 21:41
        to jak
        >
        > teściowa na stare lata nie będzie mogła przy sobie nic zrobić to powinna
        płacić
        >
        > synowej.

        a to ze urodzilai wychowala ci męza, to sie nie liczy? Kto jej za to zaplaci?
        • triss_merigold6 Re: i jest mi po prostu przykro... 09.06.06, 21:47
          Niech się ten syn martwi o matkę. Nie synowa.
          • rita75 Re: i jest mi po prostu przykro... 09.06.06, 21:52

            > Niech się ten syn martwi o matkę. Nie synowa.

            byc moze nawet tesciowa by nie chciala jej opieki, wszakze cialu blizsza
            koszula.
            • triss_merigold6 Re: i jest mi po prostu przykro... 09.06.06, 22:06
              I pięknie, wszyscy zadowoleni.
              • rita75 Re: i jest mi po prostu przykro... 09.06.06, 22:21

                > I pięknie, wszyscy zadowoleni

                chyba raczej nie wszyscy zadowoleni, jezeli chodzi o kwestię roszczeniowych
                synowych
                • triss_merigold6 ??? 09.06.06, 22:29
                  Mówię o klarownym układzie: synowa nie oczekuje opieki nad dziećmi ani żadnej
                  innej formy pomocy, teściowa się do pomocy nie garnie więc synowa ma zero
                  obowiązku opieki nad teściową w przyszłości.
                  • rita75 Re: ??? 09.06.06, 22:32

                    triss, ja doskonale wiem, o co ci chodzi...smile
                    odpowiadajac na post kamymamy (czy jakos tak), probowalam wczuc sie w klimat,
                    oczywiscie nie bez lekkiej ironii.
        • lola211 Re: i jest mi po prostu przykro... 09.06.06, 23:09
          a to ze urodzilai wychowala ci męza, to sie nie liczy? Kto jej za to zaplaci?

          A kogo to obchodzi? Jak juz urodzila to miala obowiazek na dziecko łozyc i je
          wychowywac, zadna laska.
          • rita75 Re: i jest mi po prostu przykro... 09.06.06, 23:19

            Jak juz urodzila to miala obowiazek na dziecko łozyc i je
            > wychowywac, zadna laska.

            mylisz sie, mogla np. ukisic w beczce po kapuscie
            • lola211 Re: i jest mi po prostu przykro... 10.06.06, 10:49
              Mogla.I za to poniosla by konsekwencje.Tak samo mozna wykonczyc zniedolezniała
              tesciowa.Nie o to chodzi.Rodzice maja prawny obowiazek opiekowac sie dzieckiem,
              łozyc na nie, wiec to naprawde zaden wielki wyczyn, to norma.
              Nie czulam sie absolutnie zobowiazana do opieki nad ojcem,z ktorym nie mialam
              wiezi, mimo ze nas utrzymywal- uwazam, ze musial, skoro nas powolal na swiat.Za
              to , gdy doroslismy olal swoje dzieci totalnie, wnukami prawie sie nie
              interesowal- uznalam, ze w takim razie jestem zwolniona z obowiazku udzielenia
              mu pomocy, gdy bedzie jej potrzebowal.Ale i tak conieco pomoglam, miekka jestem.
      • spacey1 Re: i jest mi po prostu przykro... 09.06.06, 21:41
        Przedziwny pomysł, naprawdę.
        Pomoc na starość należy się rodzicom od dzieci, za to, że je urodzili i
        wychowali. To jest po prostu obowiązek dzieci, regulowany przez prawo. Nie jest
        to rewanż za opiekę nad wnukami.
    • kama_mama Re: i jest mi po prostu przykro... 09.06.06, 21:44
      Więc niech jej syn pomaga synowa nie ma takiego obowiązku.Nie ma tego w polskim
      prawie.
    • kama_mama Re: i jest mi po prostu przykro... 09.06.06, 21:46
      Ciekawe kiedy męzszczyzna będzie pomagał swojej mamie czy ojcu jak przeważnie
      pracuja po 10 czy 12 godz.
      • triss_merigold6 Re: i jest mi po prostu przykro... 09.06.06, 21:49
        A to jego problem. Oczekiwanie, że niezbyt lubianą teściową czy teściem zajmie
        się synowa jest cokolwiek absurdalne. Są pielęgniarki środowiskowe, opiekunki
        na godziny i całodobowe, są domy opieki.
        • verdana Re: i jest mi po prostu przykro... 09.06.06, 21:59
          W dodatku rozbawiła mnie uwaga, ze babcia jest lepsza od niani, bo realizuje
          linię wychowawcza matki.
          Nie, albo robi to, co uwaza sama za słuszne - bo przeciez jest babcią, więc ma
          prawo, albo też nie tylko wymuszamy na niej pracę na pełny etat, za darmo, ale
          jeszcze traktujemy jak obcą osobę - ma robić to, co matka dziecka każe.
          Nie za dużo tych wymagań?
        • spacey1 Re: i jest mi po prostu przykro... 09.06.06, 22:09
          Po raz kolejny się włączę, bo po raz kolejny ten sam temat jest poruszany.
          To mężowi by żadna z was nie pomogła spełnić tego obowiązku? Kochacie widzę
          mężów bardzo...
          • triss_merigold6 Re: i jest mi po prostu przykro... 09.06.06, 22:31
            Męża kocham i co z tego? Teściowej nie lubię, nie utrzymuję z nią kontaktów i
            prędzej bym się rozwiodła niż zamieszkała z nią pod jednym dachem. Ewentualnie
            mogłabym okazjonalnie zakupy zrobić czy do lekarza z nią pójść. Moja teściowa
            żyje zborem więc niech zbór się nią zajmuje na starość.
            • spacey1 Re: i jest mi po prostu przykro... 09.06.06, 23:11
              No nie było tu mowy o zamieszkaniu pod jednym dachem. Jednak jakąś pomoc
              byłabyś w stanie jej zaoferować.
    • balisa Re: i jest mi po prostu przykro... 09.06.06, 21:58
      ło matko, cóż za oczekiwania..Ja w ogóle nie rozumiem podejścia coniektórych
      forumek. Żadna babcia nie ma obowiązku zajmowania się wnukami. Masz dziecko,
      radź sobie, organizuj, kombinuj, ale nie oczekuj że ktoś zrobi coś za Ciebie.
      Teśćiowa ma święte prawo spokojnie odpoczywać na emeryturze, może jej się po
      prostu nie chce, albo .. Twoja postawa roszczeniowa ją zwyczajnie zniechęciła

      ( szczerze? ja też wolałabym trzymać się z dala od takich układów ,być może
      wiecznie żądająca, narzucająca i rozczarowana synowa, yyy, nie dziękuje).

      Skoro tak się zachowała to z pewnością z czegoś to wynika, ale to wiesz tylko
      Ty.. jak zwykle post jest połowicznym przekazem, ciekawa jestem co by teściowa
      napisała.. a mogłoby być grubo, hehhe

      spróbuj odwrócić sytuację i zastanów się jakbyś zareagowała jakby ktoś próbował
      Tobie układać życie.. wink
      • pampeliszka Re: i jest mi po prostu przykro... 09.06.06, 22:18
        Moja mama zajmowala sie dwojka dzieci mojej siostry. Ta jej nigdy nie pytala,
        czy sie zgodzi, tylko tak "ustaliła". Moja mama nie odmowiła, bo przeciez po to
        jest, zeby pomóc. A wychowala piecioro swoich dzieci i widzialam, ze codzienna
        opieka nad wnuczkami jej wcale nie bawi. Zlosciła sie czesto, pilnowala tylko,
        zeby byly najedzone i zbyt cieplo ubrane, a do zabawy z nimi wysyłała mojego
        tate. Mama wolala sobie poczytac ksiazke, poplewic ogrodek, obiad ugotowac.
        Zmeczona byla juz tymi dziecmi i to bylo widac. I miala do tego prawo, zeby
        odpoczac na emeryturze. Nie przyszloby mi do glowy oczekiwac, ze zaopiekuje sie
        moja coreczką, kiedy wroce do pracy. Ona oczywiscie by sie zgodzila, ale ja
        wiem, ze to ponad jej siły. Kurcze, sama jestem padnieta po calym dniu z
        Malgosia, ktora w jednym miejscu usiedzi 3 minuty i idzie dalej.Pracowalam
        kiedys jako au pair 2-latki i wiem, ze to nie jest "siedzenie w domu", jak
        niektore z Was okreslaja opieke nad dzieckiem.
        Szczerze mowiac, mam nadzieje, ze wychowam corke tak, zeby kiedys nie pisala na
        forum, ze jej wstretna matka sie nie chce zając jej blizniakami, tylko jedzie
        sobie zwiedzac zamki nad Loarą np. I za kare to ona mnie kiedys odda do domu
        starcow.
    • kama_mama Re: i jest mi po prostu przykro... 09.06.06, 22:22
      Kuzynka zapytała moją teściową kto odbiera wnuczki z przedszkola a ona jej na
      to:nie pytam wcale przecież ja nie będę tego robiła.Dodam że mieszka bardzo
      blisko nas i opieka trwałaby ok 1 godz ale po co ? Znam taki babcie co
      przyjezdzaja np na impreze z okazji dnia babci z drugiego końca polski i jakoś
      można.
      • pampeliszka Re: i jest mi po prostu przykro... 09.06.06, 22:28
        co innego sie wybrac na impreze a co innego opiekowac dzieckiem codziennie
    • anik801 Re: i jest mi po prostu przykro... 09.06.06, 22:32
      Ja dziś miałam taką sytuację:moja córka 2,5r. miała zostać z babcią mojego męża.
      Ja miałam jechać na uczelnię na zajęcia.Na 5min. przed odjazdem autobusu babcia
      infornuje mnie,że nie zostanie z moim dzieckiem.Powód-idzie pilnować drugiej
      prawnuczki(która zawsze jest ważniejsza).Niesty było już za póżno na
      załatwienie kogoś innego do opieki i zostałam w domu.To już nie pierwszy
      raz.Tak więc,na rodzinę lepiej nie liczyć,bo się można przeliczyć!
    • kama_mama Re: i jest mi po prostu przykro... 09.06.06, 22:48
      Godzina dziennie to myślę ze nie jest straszne poświęcenie.Moje dzieci nie sa
      już takie malutkie żeby sie sobą nie zajęły.Chcieć to znaczy móc.Pomaga mi moja
      mama i moja kolezanka.Napewno stane na głowie i jak beda potrzebowały pomocy to
      im pomogę.Ja wychodzę z założenia jak ktoś mi to ja jemu też.Musi działać w
      obie strony.Amen.
      • jamile Re: i jest mi po prostu przykro... 09.06.06, 22:49
        a bezinteresownie tez czasem pomagasz czy ni hu-hu?
        <><><><><>
        Kuka
        i tu też
        • joanna266 Re: i jest mi po prostu przykro... 09.06.06, 22:54
          ja bardzo często pomagam bezinteresownie bo to lubie i to mnie cieszy.więc
          jednak jest to z pobudek egoistycznych;-0a czy tobie sie zdaza ot tak po prostu
          komus pomóc.czy tylko wymądrzac sie potrafisz???
          • jamile Joanno 09.06.06, 23:06
            nie wymądrzam sę tylko zabieram głos w dyskusji
            a Ty mnie chcesz znów sprowokowac do rozpaczliwego ironizowania (?) wstydź się
    • kama_mama Re: i jest mi po prostu przykro... 09.06.06, 22:54
      Jeżeli chodzi o mnie to tak pomagam bezinteresownie do momentu kiedy ktoś nie
      powie mi nie bo nie.Wtedy niestety, za dużo razy juz dałam się wykorzystać.
    • missfatbooty mnie tez by było 09.06.06, 23:03
      tak po prostu po ludzku przykro gdyby moja mama nie chciala zajmowac sie moim dzieckiem. nie mam tesciowej, wiec tu nie potrafie sie wypowiedziec. ale moja mama pomaga mi w miare mozliwosci (nadal pracuje) i robi to z przyjemnoscia. nie wyręcza mnie. a sama bardzo zle wspomina swoja matke i tesciowa ktore nie chcialy przyjsc z pomocą kiedy ona miala trójke dzieci pod opieką przez 10 lat siedzenia w domu.
      rozumiem, ze ci przykro. moglas miec nadzieje, ale nie powinnas oczekiwac.
      żadna z nas nie zna twoich relacji z tesciowa i sama powinnas wiedziec najlepiej jak postapic w takiej syt. obrażanie sie niczego nie da. porozmawiaj.
    • g0sik Re: i jest mi po prostu przykro... 09.06.06, 23:40
      >po niektórych postach dobitnie widac jakie panuja w domach wypowiadajacych sie
      >stosunki rodzinne.czyli jak najszybciej wyfrunac z gniazda, wizyty w domu
      >rodzinnym tylko od święta.jesli miec u kogos pomoc to tylko za cos najlepiej
      >za kase.

      Pewnie to do mnie było...Na swoje stosunki rodzinne nie narzekam.... Nie mam
      postawy roszczeniowej i nie obarczam mamy/teściowej wychowywaniem i niańczeniem
      własnego dziecka. Jestem zbyt niezależna, żeby się z wdzięczności naginać. A
      przekonanie, że nikt nie będzie kochał dziecka tak jak babcia jest dla mnie
      taką samą bzdurą jak to, że psim obowiązkiem babci jest się wnukiem zająć. Czy
      teściowa nie może powiedzieć: jest mi przykro bo moja synowa jest niezaradna
      życiowo, mało zarabia i zamiast ruszyć tyłek za lepszą pracą oczekuje, że będę
      darmową niańką? Babcia może niańczyć za darmo a matka lepiej zarabiać nie może?
      • lola211 Re: i jest mi po prostu przykro... 10.06.06, 11:12
        >a matka lepiej zarabiać nie może

        Z chonki sie urwalas czy jak? Tysiace ludzi pracuje za grosze i wina bynajmniej
        nie lezy po ich stronie.
      • balisa OTÓŻ TO!!!! 10.06.06, 11:55
        Całkowicie się zgadzam!
        • balisa Re: OTÓŻ TO!!!! 10.06.06, 11:57
          to było do Gosik! sorki,nie wiem czemu przeskoczyło.. wink
    • oza74 Re: i jest mi po prostu przykro... 10.06.06, 00:22
      jutro jak przyjdzie teściowa (a przychodzi każdego dnia, no chyba, że powiem,że
      nie trzeba, ale wtedy i tak dziesięć razy się upewnia, czy nie jest potrzebna)
      aby pójść z małym na spacer,to ją wyściskam, postawię kawę, poczęstuję ciastem
      i nie wiem co jeszcze. ale w swoim domu i tak nie pozwolę jej sprzątać, gotować
      i prasować. moja mama mówi, że rzadko się trfia na taką teściwą. a ja mam
      jeszcze do niej pretensje, że źle syna wychowala wink)jestem po bardzo
      pouczającej lekturze
    • berecik7 Re: i jest mi po prostu przykro... 10.06.06, 00:31
      Po pierwsze, autorka wątku nigdzie nie pisze, że chce zaprząc swoją teściową do
      opieki nad wnukiem przez 9 godzin dziennie, ale na ok. pół etatu.

      Po drugie - jestem przerażona niektórymi wątkami o braku zobowiązań. Dzieci ma
      się przez całe życie. Rodziców też. Nigdy nie wiadomo, która strona i kiedy
      będzie potrzebowała pomocy. Zauważcie, że taka intensywna opieka nad dzieckiem
      trwa właściwie max. trzy lata, dopóki ono nie pójdzie do przedszkola. A opieka
      nad starszymi i schorowanymi rodzicami/teściami? Może trwać i 20 lat w
      skrajnych przypadkach. Naprawdę nie widzicie różnicy? I moja mama i teściowa
      daleko by nie zaszły, gdyby nie pomoc ich rodziców. W tamtych czasach nikt nie
      oczekiwał od młodych, że stać ich będzie na opiekunkę, i jesli był dyspozycyjny
      czasowo brał się za opiekę nad wnukami. Teraz młodzi mają sobie radzić sami, no
      bo babcie swoje dzieci wychowały. Ciekawe! W tamtych czasach dzieci zazwyczaj
      chowały babcie! U prawie wszystkich moich znajomych tak było. Wygląda na to, że
      pokolenie naszych rodziców specjalnie się dziecmi nie nazajmowało - swoje
      oddały babciom, a wnuki to nie ich sprawasmile)

      Zgadzam się z tymi postami, które piszą o zerwaniu więzów rodzinnych. Niestety
      to postepuje i mam wrażenie, że jest tu winne szczególnie pokolenie naszych
      rodziców, chociaż może my sami też?
      • niusianiusia Re: i jest mi po prostu przykro... 10.06.06, 10:01
        Masz rację, w opiece nad dzieckiem tak na prawdę nie chodzi o to czy jest za
        darmo czy nie. Mogłabym zapłacić za nią mojej mamie lub teściowej. Problem
        polega na jakości opieki babci a obcej osoby. Większość osób zawodowo
        zajmujących się dziećmi, myślę o nianiach, robi to bo je sytuacja zmusza do
        tego a akurat nie maja szansy na zadną inną pracę. Nie robią tego bynajmniej z
        miłości do dziecka. Nie zapewnią dziecku takiego rozwoju intelektualnego a co
        najważniejsze emocjonalnego jak babcia czy matka. Jeśli moja mama albo teściowa
        zajęłyby się dzieckiem mogłabym bez szkody dla niego dalej pracować, po to aby
        kiedyś zapewnić mu godziwy start w życie, szczgolnie w takich niepewnych
        czasach jakie mamy teraz. Ponieważ odmówiono mi takiej pomocy, a właściwie
        zaoferowała ja tylko teściowa, która od czasu do czasu może do nas przyjechać i
        też tylko na niezbyt długi czas, bo u siebie też musi bywać, wyglada na to, ze
        bedę musiała przestać pracować.

        To prawda, ze pokolenie naszych rodziców nie nazajmowało się dziećmi. Mnie, jak
        już pisałam powyzej wychowywała babcia, która po to poszła na emeryturę. Nie
        mam rodzeństwa, bo jak mi moja mama zawsze mówiła, ojciec jej tak mało pomagał.
        Teraz wiem, ze poprostu jest i była zawsze bardzo wygodną osobą, która dbała
        wyłącznie o siebie. Robiła tylko to co maiała ochotę i wszyscy byli do niej
        naginani. Jest mi żal, ze nie mogę uściskać mojej babci, za to co dla mnie
        zrobiła i ze ze mną była, bo dopiero teraz to rozumiem, jakie to miało
        znaczenie. Żal jest mi również, bo moja mama, przez to, że jej ktoś w młodości
        zabrał problem jakim jest opieka nad małym dzieckiem i go rozwiazał, teraz nie
        rozumie jakie to ważne.
        Dzisiaj miałam rano kolejną awanture telefoniczną z mamą, która sie martwi
        swoją starością, bo w złości jej powiedziałam, ze wszystko działa w dwie strony.
        Ja też uważam, ze albo jest się rodziną albo się nią nie jest. Dzieci i wnuki
        są jej częścią, przez całe pokolenia rodziny mieszkały i żyły razem, ludzie
        pomagali sobie we wszystkim. Teraz wszystko stoi na głowie.
        • pampeliszka Re: i jest mi po prostu przykro... 10.06.06, 10:12
          A ja sie nie zgodze z Toba. Moja mama wcale nie dbala o "rozwoj intelektualny"
          wnuczek, ale jedynie o to, zeby nie były głodne. Fakt, ze moj tata sie z nimi
          bawił, czytał im bajki, siedział w piaskownicy, robił ludziki z kasztanow itp.
          Ale gdyby tylko moja mama sie nimi opiekowała, to juz lepszy byłby żłobek.
          Z kolei kiedy sama bylam au pair, cieszyło mnie wymyslanie zabaw dla mojej
          2-latki, w ktore ona potem sie bawiła rowniez ze swoja mama. Wcale nie mysle, ze
          jej babcia bylaby bardziej kreatywna i ciekawa swiata.
    • xxxxx1233 Re: i jest mi po prostu przykro... 10.06.06, 10:13
      Czy chcecie w wieku 55 lat zmieniać pieluchy wnukom. Za parę lat 55 lat - to
      będzie super wiek, na poznawanie innych rzeczy, na cieszenie się życiem. I
      jeszcze jedno czy chcecie aby Wasze dzieci były wychowywane przez babcie - i
      stworzyły jeszcze jedno pokolenie - ludzi, którym brak samodzielności i
      inicjatywy - będą wychowani - tak samo jak Wy. Starsi ludzie mają inne
      spojrzenie na świat, a świat biegnie do przodu. Każda babcia, dziadek
      rozpieszcza wnuki - więc wyrosnie nam następne pokolenie - rozpieszczonych
      obywaletli, którym wszyscy muszą............ Jednym słowem za wychowanie
      należy mieć pretensje do babć i dziadków. Ja swoim dzieciom pozwolę sama
      wychowywać dzieci - bo mam w planie wychować je na osoby samodzielne i
      odpowiedzialne za swoje decyzje. Mogę im kupić mieszkanie, samochód, ale własne
      dzieci muszą wychować sami, ja wnuki będę tylko rozpieszczać.
      • oza74 Re: i jest mi po prostu przykro... 10.06.06, 10:19
        mam nadzieję, że mój syn w przyszłości będzie miał dzieci i mam nadzieję, że
        będzie chciał, abym przy dzieciach pomagała. naprawdę kilka lat opieki nad
        wnukami nie wyrwie mnie z życia towarzyskiego, rozwoju intelektualnego czy
        kulturalnego, bo dla kogoś kto się chce rozwijać to nie jest żadna przeszkoda,
        tak jak nie jest dla mnie teraz, choć jestem z dzieckiem 24 godziny na dobę.
        • alexandra74 Re: i jest mi po prostu przykro... 10.06.06, 12:20
          Ja natomiast spacerują c z dziećmi obserwuję nie 55-letnie, ale czesto dużo
          starsze babcie z wnukami, ciszace się, ze mogą z nimi poprzebywać.

          Moja tesciowa ma 53 lata (od 5 lat nie pracuje), mama 57 lat (od stycznia 2007
          r. emerytura) i są już "bardzo zmęczone i schorowane". Ludzie, to co powiedzą
          za 10 lat??
    • xxxxx1233 Re: i jest mi po prostu przykro... 10.06.06, 12:16
      I jeszcze jedno co drugi post na tym forum to - już mam dośc siedzenia w domu z
      dzieckiem, kolezanki mnie zostawiły, nie mogę iśc ns imprezę, nie mam czasu się
      umyć, uczesać, posprzątać, iść do fryzjera, kosmetyczki - cały czas zajmuje mi
      dziecko - i to ma być przyjemność dla babci i dziecka. Wolałabym aby dzieci
      dały mi wolną rękę w wybieraniu sobie przyjemności.
      • lola211 Re: i jest mi po prostu przykro... 10.06.06, 12:28
        MNie takie posty zadziwiaja.Mam dziecko i czas na wszystko.Trzeba sie tylko
        zorganizowac.
        • alexandra74 Re: i jest mi po prostu przykro... 10.06.06, 12:48
          Ale ja mam troje dzieci, a któreś prawie zawsze chore i niestety - jakoś nie
          moge się zorganizowac, żeby gdziekolwiek wyjść, poza osiedlowym sklepem. Musze
          korzystać z uprzejmości (teraz to już chyba łaski) teściowej nawet gdy muszę z
          dzieckiem do lekarza się wybrać, gdyż na USG głowy czekałąm chyba z 2 godziny,
          w tym czasie mój trzylatek rozniósłby przychodnię w drobny mak.
          • agaa_p Re: i jest mi po prostu przykro... 10.06.06, 13:02
            wowo wątek się niesamowicie rozrósł i wiele wypowiedzi nie jestem już w stanie nadrobić.
            Babcie dzisiejsze bardzo różnią się od naszych babć nie tylko ubiorem ale i świadomością. Dziś trudno oczekiwać pewności, że każda babcia będzie chciała opiekować się wnukiem podczas, kiedy wcześniej było to praktycznie niemożliwe. Dawniej nianki były zarezerwowane dla bogatej elity.
            Dawniej mało kto posiadał samochód czy telewizor, dziś mało którzy dziadkowie ich nie mają. Ich horyzonty się poszerzyły i to znacznie. Dawniej większość rodzin mieszkało w kupie: dzieci z rodzicami i dziadkami a czasem i pradziadkami a dziś góruje idea samodzielności od jak najwcześniejszych lat.
            Rodzina to coś więcej niż pusty slogan i warto o nią dbać. Nie wszystkie oczekiwania jej członków muszą być spójne. ALe w każdej kwesti można się porozumieć i znaleźć kompromis.
            Ciekawe jakimi babciami będziemy my?
    • trudy77 Re: i jest mi po prostu przykro... 10.06.06, 12:56
      Mnie wychowywali rodzice, a nie dziadkowie, a ja wychowyje swoje dziecko i nie
      rządam od dziadków niczego. Chcą sie bawić z małym super, nie to przykro, ale
      nie mogę mieć żadnych roszczeń. Mimo, że mieszkamy z moim tatą, to nie przyszło
      mi go obarczać maluchem- z resztąsam nigdy nie zaproponował. Drugich dziadków
      mamy daleko, więc też sprawa jasna.
      Mnie wychowano w duchu, że dzieci wychowują rodzice. A opiekunka- może być
      najukochańsza na swiecie, tak jak nasza i z powodzeniem zajmować sie maluchem,
      bo sama się tego podjęła z własnej woli, a nie z jakiś wydumanych zobowiązań
      pokoleniowych. Oczywiście rozumiem, że autorka wyobrażała sobie inaczej powrót
      do pracy, ale jak spędza swoją zasłużoną emeryturę babcia to jej sprawa i ma
      do tego święte prawo.
    • agulka242 Re: i jest mi po prostu przykro... 10.06.06, 13:07
      Nie przejmuj się ,ja byłam w takiej samej sutuacji.Moja dzidziula ma 15-ście m-
      cy i także w wieku 8 m-cy musiałm wracać do pracy.Moja mam pracuje,a teściowa
      (pomimo czasu dobraj kondycji)nie chciała opiekować się wnuczką.Powód:dzidzula
      wg niej jest ciężkim dzieckiem i nie wie,czy da sobie radę z nią.Tylko,że
      nieraz opiekował się młodą!!!Było mi przykro bardzo,bardzo mocno.Ale jak nie to
      nie.Jak mam słuchać narzekań i utyskiwań,że tak jej ciężko i w ogóle to
      postanowiłam znaleźć nianię.Trafiła nam się cudowna osoba(która ma
      chęci!!!).Njdziwniejsze jest to ,że wg niani dzidziula jest mało kłpotliwa i
      wesoła.Tak więc,lepiej może znaleźć opiekunkę ,która będzie miała czas i chęci
      do opieki nad dzidziolem,niż prosić babcie,która zrobi to z miną cierpiętnicy i
      będzie mówić,jak to jej ciężko i źle!!Pozdrawiam i życze trafionej i
      przemyślanej decyzji smile
    • halszkabronstein Re: i jest mi po prostu przykro... 10.06.06, 16:03
      A kto Ci takich bzdur dziwnych naopowiadał , że ktokolwiek ma obowiązki
      zajmować się Twoim dzieckiem ? Są babcie które uwielbiają dzieci i prace domowe
      a są takie które na stare lata wolą sobie od tego odsapnąć . To ich sprawa .
      Pewnie gdyby teściowa życzyła by sobie żebyście każdego roboczego dnia jej w
      czymś pomagali to by zaraz na forum był wielki post , że teściowa sie wtrąca do
      Waszego życia i nie może zrozumieć , że stanowicie już nową osobną rodzine wink<-
      co nota bene jest prawdą jednak trzeba też popatrzeć z tej drugiej strony .
    • sheer.chance Re: i jest mi po prostu przykro... 10.06.06, 19:59
      Już ci mówię, co myslę: powinnas być wdzięczna tesciowej, że wyraziła cheć
      zajęcia się twoim dzieckiem. Jak juz wiele osób pisalo- nie miała takiego
      obowiązku, a mimo to się zaoferowała. Wiem, co mówie, bo moją córką zajmuje się
      niania i niestety, jak ona musi coś ważnego załatwić w ciągu dnia, to jest to
      równoznaczne z moim wcześniejszym wyjściem z pracy, na co nie zawsze moge sobie
      pozwolić. Bardzo by mi się przydał ktoś 'do spółki'.
      Unoszenie się czymś w rodzaju ambicji jest moim zdaniem nie na miejscu- czym
      cię teściowa uraziła??? Postawiła sprawe jasno, obiecala pomoc. Moim zdaniem
      porządna teściowa.
    • winky2 Re: i jest mi po prostu przykro... 10.06.06, 22:02
      Czy jeste gdzieś napisane, że twoja teściowa ma się zajmowac Twoim dzieckiem?
      Ona ma swoje zycie i ma prawo odpocząć - swoje dzieci już odchowała.
      Ja nawet nie proszę swojej - bo wiem, że by się zgodziła. A uważam, ze opieka
      nad moim dzieckiem to moja sprawa.
      I ciesz się, ze tesciowa chce się zająć dzieckiem w sytuacji kryzysowej. To
      jesyne czego możesz oczekiwać.
    • daria_nowak Re: i jest mi po prostu przykro... 10.06.06, 22:08
      To co z tego, ze na emeryturze??? masz dziecko, to zapewnij opiekę! I skąd
      wiesz, ze nie ma nic szczegolnego do roboty? Nie Tobie to oceniać. Jak dla
      mnie - miło z jej strony, ze zgłosiła chęć zastępowania nieni. Wybacz, ale
      takie oczekiwania sa dla mnei szczytem bezczelności. Chcieliście dziecka - to
      macie. Ona swoje wychowała. Jak mnie wkurza taka postawa!
      I zdecydowanie jej podziękuj! Należą się jej podziękowania za miły gest! Choć
      gdybym była na jej miejscu i poznała Twoje zdanie, to cóz, szukałabyś opiekunki
      na czas choroby "podstawowej" opiekunki! Bezczelność!
    • berecik7 Re: i jest mi po prostu przykro... 10.06.06, 22:58
      Równie bezczelne będzie to, jeśli moja mama/teściowa poprosi mnie o opiekę ,
      kiedy będzie już stara i schorowana. Odpowiem wtedy, żeby wynajęła sobie
      opiekunkę. Jeśli będzie miała Alzahaimera, to dwie opiekunki, bo do tak chorej
      osoby trzeba opieki całodobowej. Są też domy "spokojnej" starości. Nie ma
      pieniędzy? Ma 700 zł emerytury? Jej sprawa. Miała całe życie, żeby się dorobić.
      Ja mam prawo zająć się sobą, bo mam szerokie horyzonty. O!
      • przedszkolak2 Re: i jest mi po prostu przykro... 10.06.06, 23:02
        W podziękowaniu za to,że Cię wychowała?
        • berecik7 Re: i jest mi po prostu przykro... 10.06.06, 23:22
          Jak już ktoś wyżej twierdzi, że nie istnieje coś takiego, jak dług pokoleniowy.
          Każdy dorosły człowiek powinien sobie dawać radę sam. Więzy rodzinne nie
          zobowiązują. Tak twierdzi znakomita większość autorek postów. Mnie to szokuje,
          ale taka logika właśnie prowadzi do kompletnego absurdu.
          • dzindzinka Re: i jest mi po prostu przykro... 11.06.06, 08:39
            Do głowy by mi nie przyszło mieć takie wymagania wobec teściowej czy nawet
            matki. Porządna teściowa, bo zaproponowała pomoc, wcale jej się nie dziwię, że
            nie chce być darmową nianią na pełny etat. Ona już wychowała swoje dzieci,
            dlaczego ma teraz zajmować się wnukiem?
            Uważam, że nasze społeczeństwo jest takie do niczego, bo w większości wychowane
            przez babcie. Moja teściowa przyjeżdża do nas zwykle raz w miesiącu, dzieciaki
            wchodzą jej (dosłownie) na głowę i robią co chcą, wystarczy, że się rozedrą,
            babcia stoi na baczność i spełnia wszystkie zachcianki. Nie chchciałabym, aby
            miała większy wpływ na wychowanie moich dzieci.
          • przedszkolak2 Re: i jest mi po prostu przykro... 11.06.06, 09:11
            Berecik, ale Ty już zaciągnęłaś dług u swojej matki. Zastanów się jak go
            spłacić, a nie jak wyciągnąć od matki więcej.
          • agastrusia Troche przegiełaś!.. 11.06.06, 09:52
            Owszem nie istnieje coś takiego, jak dług pokoleniowy. Tylko, że my mówimy o
            relacjach babcia - wnuczek a nie dziecko - rodzic.
            Teściowa już swój obowiązek spełniła względem swoich dzieci teraz chce odpocząć.
            Wnuczek ma swoich rodziców.
      • dzindzinka Re: bercik 11.06.06, 08:47
        A wiesz chociaż o czym mówisz? Opiekowałaś się kiedyś osobą chorą na Alzhaimera?
        Na pewno jedna osoba nie da rady i na pewnym etapie odpowiedni ośrodek jest
        koniecznością.

        Schorowanej matce powinno się pomóc choćby w podziękowaniu za to, że Cię
        urodziła i wychowała.

        Z tą wdzięcznością za wychowanie wnuków różnie bywa. Moja ciotka opiekowała się
        swoją teściową, gdy ta już leżała i miała zaniki pamięci, a jej córka, której
        kobieta wychowała trójkę dzieci miała ją gdzieś.
        • daria_nowak Re: bercik 11.06.06, 10:07
          dzindzinka napisała:

          > A wiesz chociaż o czym mówisz? Opiekowałaś się kiedyś osobą chorą na
          Alzhaimera
          > ?
          > Na pewno jedna osoba nie da rady i na pewnym etapie odpowiedni ośrodek jest
          > koniecznością.
          >
          Oczywiście! Powiem więcej, jako osoba współopiekujaca sie 88 letnią staruszką.
          Sama nie dałabym sobie rady! A ludzie, którzy mają o tym mgliste wyobrażenie, w
          ogóle nie powinni głosu zabierać. Altzheimer, czy zwykła skleroza, choroby
          spowodowane starościa, czasem strasznie zmieniają osobowość. Nie mówiąc już o
          tym, ze taka osoba wymaga opieki 24h na dobę. Normalny człowiek nie rzuci
          pracy. Mam do pomocy opiekunkę - 8 h dziennie, jestem ja i moja matka. Ledwie
          dajemy radę! Jesli się pogorszy to zostaje już tylko zakład. Dla dobra
          staruszki i naszego!
    • agastrusia A nie przyszło ci do głowy 11.06.06, 09:41
      że to nie jest jej obowiązek. Ona już swoje dzieci odchowała i chciała by mieć
      troche spokoju. Pewnie, że lepiej mieć darmową pomoc ale nie zawsze tak sie da.
    • iwles Silver, 12.06.06, 09:38
      Mi też byłoby przykro. I to bardzo.
      • agnesik190 babcie, babcie,babcie 12.06.06, 10:38
        Bardzo podobała mi się wypowiedż oza74. Lektura niezwykle pouczająca i moja
        teściowa też zasługuje na dużą kawę i ciacho.

        U nas sytuacja była odwrotna, bo ja chciałam opiekunkę, a babcia(teściowa)
        powiedziała absolutnie, to ona się zajmie dzieckiem. I mimo tego że ma 65 lat,
        swietnie daje sobie radę z wnuczkiem(12 miesięcy). Codziennie sie pytamy czy
        nie zacięzko, bo mały potrafi da popalić, a ona z usmiechem na twarzy mówi, że
        lepiej się czuje z małym niż wcześniej.
        Moja mama mieszka 600km od nas, ale też przyjeżdża co jakiś czas odciążyć drugą
        babcię i zjąć się wnukiem.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka