iwonatyl
05.07.06, 22:00
Witam
Zacznę od tego,że mam 13-miesięcznego synka którego adoptowaliśmy.Jest z nami
od pierwszego miesiąca życia,czyli właściwie od poczatku.Juz zapomniałam,że
nie ja go urodziłam.Dla nas jst najukochańszym,najmądrzejszym i
najpiękniejszym synkiem.Myślałam,że zaakceptowała go cała rodzina.Do dziś...
Własnie wróciliśmy z jednego z nudnych,rodzinnych spotkań z cyklu "u cioci na
imieninach".Kacperek był jedną z głównych atrakcji,podziwiany i
rozpieszczany przez wszystkich.W pewnym momencie dawałam mu truskawki i
zjadłam owoc,który on wcześniej ugryzł.
Na to jedna z moich ciotek mocno sie skrzywiła i spytała,czy sie nie
brzydzę,bo co innego dojadać po własnym dziecku a co innego po cudzym,w
dodatku nie wiadomo czyim.Ręce mi opadły.....Zdołałam zachować spokój,ale
teraz siedzę i
ryczę..
Czy moje dziecko będzie do końca życia napiętnowane tylko dlatego że
ktoś kiedyś go odrzucił??A może powinnam była wypychać sobie brzuch i udawać
że go urodziłam???
Większość z Was jest matkami naturalnymi,dlatego napiszcie-proszę- jaki jest
wasz stosunek do adopcji?Czy wiedząc o tym fakcie inaczej postrzegacie to dziecko?
Bo ja czasem mam wrażenie,że moje dziecko jest bardziej kosmitą niż
człowiekiem,ludzie oglądają go i pytają-"to ten adoptowany?A nie wygląda."
Jestem u progu uświadomienia mojego syna o jego pochodzeniu,ale im bliżej,tym
bardziej się boją,czy aby na pewno nie zniszczę jego spokoju i radości zycia.
Proszę ,powiedzcie co o tym sądzicie.