zauwazylam, ze dosc sporo forumowiczek ma manie zdrabniania wyrazow: obiadek,
kielbaska, ziemniaczki, salateczka.
Kiedys chodzilam do kosmetyczki, ktora pytala sie czy ma mi zrobic henne na
brewki i rzeski.wrrrrrr, jak ja tego nie cierpie. Jesli jeszcze jakos zniose
to w stosunku do dzieci, tak juz w rozmowie dwoch doroslych nie moge tego
zdzierzyc

Ale to tylko moje zdanie...