elag3
13.07.06, 09:45
Dziewczyny mam już powoli dość. Niby mam pełną rodzinę ale... Mąż jest lek.
wet. pracuje na zmiany, co 3noc spędza w pracy (normalnie co 4tą ale teraz
sezon urlopowy), mijamy się - nie mamy jak pogadać, nie pamiętam kiedy byliśmy
razem na spacerze czy gdziekolwiek indziej i nigdy nie wiem kiedy wróci. Niby
kończy pracę np o 9tej rano a i tak wraca o 15tej albo wczoraj skończył pracę
teoretycznie o 19tej a wrócił po 22-giej. Właściwie to już przyzwyczaiłam się
że jak powinien zaraz wrócić to dzwoni telefon: Kochanie - ropomacicze,
cesarka, składanie łapy, guz, wizyta domowa, skręt żołądka itd. Jak wraca to
jest tak umordowany że od razu idzie spać. Jak pomyślę co będzie kiedy
otworzymy własny interes to już całkiem czarno to widzę - chyba wcale nie
będziemy się widywać. Czy któraś z Was też tak ma że chłopa w domu nie uświadczy.