Dodaj do ulubionych

Ciche dni.

02.08.06, 08:00
Takie właśnie mam z mężem. Przyczyną jest poważna sprawa dotycząca mojego
męża, co widzę ja a on udaje że problemu nie ma.
I teraz próba sił, kto wytrzyma dłużej. Zazwyczaj po jakimś czasie to ja
wyciągałam rękę ale teraz idę w zaparte. Mijamy się udając że się nie
widzimy. Obawiam się że w końcu usłyszę, żebym jechała sobie do mamy i
siedziała jak długo chcę albo jakieś inne definitywne rozwiązanie. Wiem że
rację mam ja i z powodu wagi problemu nie odpuszczę! I nie jest to jakieś
unoszenie sie ambicją.
Jak u Was? Miewacie ciche dnie i jak sobie radzicie z poawżnymi problemami.
Obserwuj wątek
    • rita75 Re: Ciche dni. 02.08.06, 08:10
      Ciche dni niczego nie zalatwia, mozna sie nie odzywac do siebie, gdy sprawa
      jest blaha, ale gdy wiekszej wagi- trzeba rozmawiac- tego wymaga troska o
      trwalosc zwiazku- nie mozna czekac az kielich sie przeleje, bo pozniej juz moze
      byc zbyt trudno cokolwiek naprawic.
      Nie boj sie, zdobadz sie na odwagę i zmus go do rozmowy- nawet niech to bedzie
      burza, ale neich wreszcie oczysci sie atmosfera.
    • lucerka Re: Ciche dni. 02.08.06, 08:31
      My nie wiemy co to ciche dni. Doszlismy do wniosku, ze po co milczec przez pare
      dni, skoro i tak kiedys zaczniemy ze soba rozmawiac? A im wczesniej tym blizej
      lezy rozwiazanie problemu smile
      Jesli ja widze w czyms problem a maz nie - wykladam mu co i jak. On oczywiscie
      zaprzecza. Daje mu czas na przemyslenie i na nastepny dzien kontynuuje temat.
      Wtedy on powoli wymieka smile Moim zdaniem graja tu role 2 czynniki, katalizatory
      konsensusu: czas i kompromis.
      • mama.igora Re: Ciche dni. 02.08.06, 16:36
        Miewamy ciche dni. I to ja zawsze milcze dłużej, jakby przywykłam do wyciągania
        mężowej ręki. Tylko, że zawsze czekam aż to zrobi, błagam o gest, słowo, żeby to
        złamać. Zazwyczaj mąż nie wytrzymuje i rozmawiamy, i zawsze się wszystko jakoś
        układa. A jaki sex po tym!!!
    • weronikarb Re: Ciche dni. 02.08.06, 10:03
      Tak czasami sie zdarzają.
      W ten sposób wyciszamy emocje, aby móc rozmawiać spokojnie, bez oskarżania się
      czy krzyków.
      Nigdy na siebie glosu nie podnieslismy, nigdy nie powiedzielismy slow ktore by
      byly niepotrzebne
      • mama.igora Re: Ciche dni. 02.08.06, 16:38
        A mnie sie właśnie zdarza w szale mówić slowa okropne! Niektórych żałuję do
        dziś. Mój mązto kultura i kochany negocjator. smile
    • nisar Re: Ciche dni. 02.08.06, 10:14
      Nienawidzę. Nie cierpię gdy z najbliższą mi osobą mam się mijać we własnym domu
      jak z nielubianym sąsiadem na schodach. Najchętniej zaraz po zaistnieniu
      problemu wałkowałabym go tak długo, aż się rozwiąże.
      Mój mąż jednak jest inny - on po prostu potrzebuje takich "cichych momentów"
      (raczej nie dni tylko dnia), żeby wyciszyć emocje i móc o problemie rozmawiać.
      Na początku często następowała eskalacja napięcia, bo ja koniecznie
      chciałam "już" a on musiał ochłonąć. Teraz staram się zacisnąć zęby i wytrzymać
      jakiś czas bez zagadywania, żeby ten potrzebny mu czas dać. Ale nie cierpię
      tego i jest to dla mnie b. trudne. Nienawidzę również - i tu walczę zawsze by
      tak nie było - kłaść się spać w takiej atmosferze. Ciężko mi wtedy strasznie i
      właściwie nie śpię całą noc.
      Współczuję cichych dni, jeśli trwają już jakiś czas, może warto spróbować
      omówić problem?
      Powodzenia.
      • cyborgus Re: Ciche dni. 03.08.06, 04:23
        nisar, u mnie jest odwrotnie, to moj maz chce walkowac do konca, a ja musze
        ochlonac i odczekac. ale jakos sie to kreci..
    • lidkakn Re: Ciche dni. 02.08.06, 10:16
      Zdarzają się, ale nie więcej niż dwa, trzy. Ja po prostu nie wytrzymuję i
      sytuacja mnie zaczyna śmieszyć. To ja zazwyczaj pierwsza się odzywam. Trochę
      mnie to wkurza, ale co tam.
    • madziaaaa Re: Ciche dni. 02.08.06, 10:16
      a właśnie mam i właśnie gdzieindziej założyłam podobny wątek. Poszło o pierdołę,
      ale nie odpuszczę i czekam na "przepraszam".
    • styczniowa70 Re: Ciche dni. 02.08.06, 10:47
      ja kiedyś nie mogłam tego znieść i zawsze próbowałam rozmawiać, dociekać ,
      analizować aż wreszcie któregos razu powiedziałam dość, skoro on się nie
      odzywa to dlaczego ja mam się starać, skoro wcale nie czuję się winna... trochę
      mnie to śmieszy ale zaciskam zęby i się nie odzywam i udaję że traktuję to
      smiertelnie poważnie i po prostu czekam... i o dziwo to pomaga, najwyraźniej
      niektórzy potrzebują czasu żeby się "pogodzić" a ja chociaż jestem impulsywna,
      i każda złość przechodzi mi po paru minutach musiałam się trochę dostosować
    • masara25 Re: Ciche dni. 02.08.06, 10:50
      U nas wczoraj się skończyły,jak ja ich nie cierpie....tym bardziej,że oboje
      jestęsmy MEGA uparci,więc jesteśmy przekonani o swojej racji.ja tylko z pozoru
      jestem twarda,a w środku serce mi pęka,nie lubię cichych dni....
      • kartka1 Re: Ciche dni. 02.08.06, 10:57
        moi rodzice tak robili, ciche dni to coś czego nienawidziłam, dlatego w moim
        związku ustaliliśmy zasadę, że nie idziemy spać dopóki wszystkiego nie
        wyjaśnimy, ale jak się okazało po czasie mąż nie był ze mną szczery
        • mama.igora Re: Ciche dni. 02.08.06, 16:54
          Mój mąz ustalił kiedys tę samą zasadę. Bez zgody, obgadania problemu nie idziemy
          spać. Raz z mojej winy to nie wyszło. Udawałam, że śpię, ale ryczałam po cichu.
          Głupia, dumna baba. A on i tak w środku nocy mnie wymęczył. Rano dogadaliśmy
          się jeszcze na spokojnie i było ok.
    • aniald1 Re: Ciche dni. 02.08.06, 11:22
      My wprowadzilismy zasadę, że przed spaniem wszystko powinno być wyjasnione.
      Zdarzyło się nam pójść spać gdy byliśmy pokłóceni (okropne uczucie sad(() ale
      wtedy od razu rano godziliśmy sie i problem był wyjasniamy od razu po powrocie
      męża z pracy.
    • triss_merigold6 Re: Ciche dni. 02.08.06, 11:36
      W problemie jaki ma Twój mąż ciche dni na pewno nie pomogą ani niczego nie
      załatwią. Obietnice również nie.
    • kasielka Re: Ciche dni. 02.08.06, 12:17
      a ja uważam ,ze ciche dni nie są takie złe, oby nie trwały tygodniami mogą
      pomóc, zdystansować się do sytuacji, pozwalaja zatęsknić....
      Ja teraz mam takie dni od poniedziłąku i postanowaiłam,ze pierwsza się nie
      odezwę a tak zawsze robię, i on sie przyzwyczaił,ze ja lecę sie godzic, teraz
      powiedziłąm NIE i basta!poczekam az zatęsnkni i zaskomle o całusasmile)
      • chmurka_257 Re: Ciche dni. 02.08.06, 12:38
        my nigdy nie mielismy cichych dni dla mnie to glupota .po awanturze jak juz
        wszyscy ochlona najlepiej usiasc i na spokojnie porozmawiac.ciche dni nic tu nie
        pomoga i szkoda nerwowsmile
        • jarzebina_cz Re: Ciche dni. 02.08.06, 16:24
          Nie ma u nas cichych dni. Chociaż tyle razy sobie obiecywałam, że nie będę się
          odzywać do drania wink Wygląda to tak, chodzę seobie nadąsana po mieszkaniu,
          próbuję ignorować ślubnego, a on mnie mnie i tak rozśmieszy...
          • mama.igora Re: Ciche dni. 02.08.06, 16:56
            Mnie tez to jakby śmieszy. A zdrugiej strony narasta we mnie złość, agresja,
            jest mi coraz ciężej. I dziękuję M. gdy widzę, że się zbiera do ... konfrontacji.
    • kayah73 Re: Ciche dni. 03.08.06, 03:18
      Nie miewamy cichych dni. Miewamy ciche momenty, ale chyba nigdy nie wyszlo to
      poza kilka godzin. Z reguly to ja milcze, bo musze sie zdystansowac, przemyslec
      sprawe, bo nie chce mu nawrzeszczec czegos co bede potem zalowac. Maz jest
      wtedy tak wyraznie nieszczesliwy, ze nie moge sie dlugo dasac. To dzieki niemu
      nigdy nie dochodzi do tej niemej przepychanki kto kogo przeczeka - z reguly on
      podejmuje kilka prob nawiazania rozmowy, po tym jak go olewam jest cicho, ale
      wiem ze nie dlatego ze sie obraza i tez chce mnie przetrzymac, tylko dlatego ze
      daje mi czas na przegryzienie problemu. Jak sie w koncu przelamie i zaczynam
      sie odzywac, rozmowa zawsze okazuje latwiejsza niz sobie wyobrazalam.

    • dominika8 Re: Ciche dni. 03.08.06, 08:54
      u nas nie ma, prędzej awantura do rana, która potem przekształca się w rozmowę
      i to do czegoś prowadzi. Szkoda życia na ciche dni, trzeba rozmawiac, milczenie
      niczego nie załatwia
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka