jogo2
06.08.06, 22:37
Hej,
Wściekłam się niedawno na opiekunkę mojego synka. Wygadał mi się, że głośno
rozważała przy nim, że może mogliby go (ona i jej narzeczony) wziąć na Mazury
samochodem. Byłam zła, bo najpierw takie plany powinna skonsultować ze mną,
zanim narobi dzieciakowi zamieszania w głowie, po drugie ja przyjmowałam do
opieki nad dzieckiem ją, a jej narzeczonego nie. To tak na początek całego
szeregu zastrzeżeń, jakie cała ta sprawa we mnie budziła. Właśnie miałam z nią
na ten temat porozmawiać, a dziś dostaję od niej SMS-a, że jutro jej nie
będzie, bo jej narzeczony zginął w wypadku. Szok normalnie. Żal mi jej bardzo,
ale aż mi się zimno zrobiło. Najgorsze dla mnie jest to, że niedawno doszłam
do wniosku, że jednak chcę się się z nią rozstać w kulturalny sposób, tzn. nie
nagle. A teraz takie posunięcie stanowiłoby dla niej kolejny cios. Martwię się
też, jak ta sytuacja może się odbić na moim synku.
pozdrawiam,
Jogo