Dodaj do ulubionych

Jak przekonać męża do adopcji dziecka?

12.08.06, 22:25
Jestem mamą 2 letniego synka.Staraliśmy się z mężem o dziecko dośc długo i
marzyliśmy o córeczce.Jest synek-wspaniale,kochamy go bardzo,bardzo i nie
chcę zamieniać go na dziewczynkęsmileZawsze chciałam mieć dwoje dzieci,ale jak
sobie pomyślę,że mam jeszcze raz przechodzić przez to samo - ciąża,karmienie
z nawałem pokarmu i obrzydliwymi bolącymi guzami,brak snu(do tej pory synek
nie przesypia całej nocysad ( itd. coraz cześciej myślę o adopcji.Rozmawiałam
z mężem tak wstępnie,ale on tknąć się nie da.NIE i koniec.Tak bardzo
chciałabym żeby moje dziecko miało rodzeństwo,ale poza własnym wygodnictwem
jest jeszcze jeden problem:studiuję zaocznie(jestem na drugim roku od
października),jestem na wychowawczym i wracam do pracy w marcu i nie wiem czy
nie dostanę przypadkiem zaraz wypowiedzeniasadNo nie wiem sama już co
robić.Nie proszę Was byście mnie przekonywały o tym,że najlepiej zajść w
ciążę,tylko jak przekonać mężą do zmiany decyzji.Proszę podpowiedzcie cośsmile
Obserwuj wątek
    • mufka51 Re: Jak przekonać męża do adopcji dziecka? 12.08.06, 22:45
      Potrzebna jest bezwzględna ,niewymuszona zgoda współmałżonka.Inaczej nie uda się
      wam...nie może być sytuacji,że mąż zgodzi się" dla świętego spokoju".
      Czym uzasadnia swoją odmowę?
    • jarzebina_cz Re: Jak przekonać męża do adopcji dziecka? 12.08.06, 22:53
      Zanim zaczniesz nagabywać męża w sprawie adopcji, zorientuj się, jakie warunki
      trzeba spełnić, żeby zostać rodzicami adopcyjnymi. To długotrwały i
      skomplikowany proces, moja przyjaciółka i jej mąż są własnie na początku tej
      drogi. Zanim podjęli tę decyzję przeszli piekło wielokrotnych poronień i
      długoletniego leczenia. Sorry, ale kiedy czytam, że kobitce nie chce się rodzić
      drugiego dzieciątka, bo piersi bolą i niemowlak spać nie daje, to mi się nóż w
      kieszeni otwiera. I co przyjdziesz do Ośrodka Adpocyjnego i powiesz, że chętnie
      wzięłabyś dziecko odchowane, bo chcesz się wysypiać po nocach? Mam nadzieję, że
      Cię pogonią gdzie pieprz rośnie, abyś nie blokowała kolejki tym, dla których
      adopcja jest jedyną szansą na rodzicielstwo.
    • mruwa9 Marna podpucha 12.08.06, 22:54
      bo Twoje wyobrazenie na temat adopcji jest tak infantylne, ze az
      nieprawdopodobne.
      Oczywiscie dzieci adopcyjne sa absolutnie bezproblemowe, przesypiaja noce, nie
      potrzebuja pieluch, nie mocza sie w nocy, ot, przyjdzie do domu chodzaca
      doskonalosc, dzieki ktorej unikniesz wszystkich niedogodnosci zwiazanych z
      posiadaniem dziecka.
      • edytek1 Re: Marna podpucha 14.08.06, 01:10
        I koniecznie musi być ułożona dziewczynka do zestawu z syneczkiem.. Ech mam
        nadzieję, że to podpucha i zadne dziecko do takiego domu nie trafi.
        • mysia-mysia Re: Marna podpucha 14.08.06, 08:40
          no oczywiście, jak tu już ktoś powiedział: w domu dziecka jest przecież tak fajnie
    • chmurka_257 Re: Jak przekonać męża do adopcji dziecka? 12.08.06, 23:00
      my bylismy w troszke innej sytuacji bo wiedzielismy od poczatku ze dzieci miec
      nie bedziemy bo nie mozemy.i tak zylismy sobie trzy lata bez dzidzi,ale ja coraz
      czesciej myslalam o adopcji tylko wiedzialam ile trzeba wysilku w to wlozyc i az
      balam sie porozmawiac o tym z mezem.no i pewnego majowego dnia tak mnie jakos
      naszlo i wtulilam sie w ramiona mego meza i zaczelam opowiadac o tych wszyskich
      bednych dzieciach ktore przebywaja w domach dziecka i czekaja az ktos je wezmie
      do siebie.maz tylko siedzial i przytakiwal a ja na zakonczenie tego tematu
      walnelam tylko tak zeby zobaczyc co on o tym mysli"moze my wezmiemy sobie taka
      dzidzie do nas"maz odpowiedzial ze fajnie by bylo jak by u nas maly lobuziak
      biegalsmilemyslalam ze powiedzial to tylko tak zeby mi nie sprawic przykrosci ale
      na drugi dzien pyta mnie czy juz zrobilam cos w tym kierunku to znaczy czy
      zadzwonilam juz do osr.adopcyjnego.ja na to ze jeszcze nie bo myslalam ze to
      byly tylko tak sobie powiedziane i nie bralam tego serio.nastepnego dnia
      zadzwonilam i umowilismy sie na wizyte.choc czasem bylo trudno starajac sie o
      dziecko to jednak oplacalo sie i teraz mamy nasze szczescie juz prawie od 2 lat
      i tata do dzis w skowronkach chodzi i nacieszyc sie coreczka nie moze.

      wiem ze nie pomoglam ci w niczym ale daj czas mezowi moze jak to przemysli to
      zmieni zdanie a ciebie zapraszam na forum gazetowe "adopcje" moze tam ktos ci
      pomozesmilepozdrawiam i zycze powodzenia !
      • kartka1 Re: Jak przekonać męża do adopcji dziecka? 12.08.06, 23:22
        wiesz co honi - przepraszam, ale Ty nie wiesz co piszesz
        nie masz pojęcia jakie mają problemy dzieci mieszkające w domach dziecka
        problemy, o których piszesz przy pierwszym dziecku to mały pikuś wobec tego co
        może Cię spotkać w wychowywaniu dziecka z placówki
        • chmurka_257 Re: Jak przekonać męża do adopcji dziecka? 12.08.06, 23:36
          kartka1 napisała:

          > wiesz co honi - przepraszam, ale Ty nie wiesz co piszesz
          > nie masz pojęcia jakie mają problemy dzieci mieszkające w domach dziecka
          > problemy, o których piszesz przy pierwszym dziecku to mały pikuś wobec tego co
          > może Cię spotkać w wychowywaniu dziecka z placówki



          To prawda ,te dzieci moze sa odchowane i ale nie bez problemu.tu juz jest
          wyzsza szkola jazdy ,dzieci z domu dziecka to dzieci z przeszloscia ktorej juz
          nigdy nie wymazesz z jego pamieci .one potrzebuja dwa razy tyle milosci co
          biologiczne .wiem co mowie bo juz to przerabialam i naprawde poczatki sa ciezkie
          ale warto!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
          • kartka1 Re: Jak przekonać męża do adopcji dziecka? 12.08.06, 23:43
            pewnie , że warto, ale na pewno nie lekko
            i nie z tych pobudek , o których pisze honi
            • chmurka_257 Re: Jak przekonać męża do adopcji dziecka? 12.08.06, 23:49
              my dostalismy dziecko ktore wtedy mialo rok i 9mies. i powiem szczerze ze noce
              wstawanie mnie nie ominelo,mala budzila sie kilka razy w nocy, dopiero po kilu
              miesiacach jej to minelo ale koszmary nocne ma do dzis i zdaza sie ze
              przerazliwie krzyczy po nocach no ale tu juz wychodzi okropna przeszlosc.
              • marychna31 Re: Jak przekonać męża do adopcji dziecka? 21.08.06, 17:26
                Podziwiam Cię, Chmurkosmile))

                Oby jak najwięcej takich Ludzi jak Tysmile
          • jarzebina_cz Re: Jak przekonać męża do adopcji dziecka? 12.08.06, 23:45
            Oczywiście, Chmurko, że warto, ale do tego potrzeba innej motywacji, niż własne
            wygodnictwo i potrzeba zapewnienia rodzeństwa/towarzystwa dla pierworodnego.
    • honi_29 Re: Jak przekonać męża do adopcji dziecka? 13.08.06, 07:48
      Wiedziałam,że tak będzie.Nie prosiłam o ocenę mojej decyzji o adopcji,tylko o
      pomoc w przekonaniu męża.Nigdzie nie napisałam,że nie będę kochać tego dziecka
      jak własnego.Bardzo chcę być matką kolejnego dziecka,ale tylko adoptowanego.I
      nikomu nic do tego,z jakiego powodu.Poza tym dowiadywałam się i wiem,że można
      adoptować dziecko nawet z takich powodów jak przykładowy strach przed kolejną
      ciążą i porodem.Dziecku potrzebna jest miłość i ciepło,które chcę mu
      ofiarować,a zdaję sobie sprawę,że dziecko które wychowuje się w domu dziecka ma
      inną psychikę jak dziecko,które od początku ma kochających rodziców.
      • malgorzata9 Re: Jak przekonać męża do adopcji dziecka? 13.08.06, 08:06

        Bzdury wypisujesz kobieto!!!!!! moja przyjaciółka adoptowała juz piękna
        dwójeczkę - ale co sie wycierpieli oboje na "wywiadach" - to ich. Nawet
        odpowiedź w stylu bo bardzo chcemy miec dziecko nie jest satysfakcjonujaca bo
        mozna ją podważyć mówiąc o egoistycznym podejsciu!
        Wrrrrrrrrrrrr! Cierpię, jak czytam takie wywody jak Twój!
        • elf1977 Re: Jak przekonać męża do adopcji dziecka? 13.08.06, 08:18
          Jasne: poproszę dzidziusia, dość dużego, podchowanego, spokojnego,
          przesypiającego noece, z doborowym garniturem genów...Wybacz, ale chyba nie
          masz szansę na adopcję. Nie wiesz, czym jest wychowywanie dziecka, którego nie
          urodziłaś. Jak tak źle wspominasz początki swojego macierzyństwa, skąd wiesz,
          że będziesz w stanie wychować "obce" dziecko? Nie każdego na to stać. Ja na
          przykład nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, na szczęście mogłam urodzić
          swoje...Nie wydaje mi się, żebyś miała duże prawo do przekonywania męża, może
          emocjonalnie i psychicznie nie stać go na to, żeby wychowywać cudze dziecko. I
          nie dziwię się mu, ma już jedno i płodną żonę, ktora mogłaby urodzić swoje.
          Adopcja jest czymś bardzo wartościowym, ale trudnym, poczytaj sobie na temat
          trudów adopcji. Nie każde dziecko to aniołek, problemy adoptowanego dziecka
          zawsze traktujesz inaczej.
          Dawno nie czytałam czegoś tak niefrasobliwego, a zarazem naiwnego. Wybacz, ale
          jako nauczyciel i wychowawca miałam do czynienia z wileloma rodzinami
          adoptowanych dzieci i wiem, jakie problemy wychowawcze mieli niektórzy z nich.
          Pozdrawiam i jeśli Twoja wypowiedź nie była "podpuchą" życzę odrobiny
          rozsądku...
          • agnieszkas72 Re: Jak przekonać męża do adopcji dziecka? 13.08.06, 08:49
            Zgadzam się z elf1977.Zimno mi się zrobiło po przeczytaniu twojego postu
            honi.Nie wiem jak dorosła kobieta może byc tak dziecinna i
            infantylna.Oczywiście,nie masz zadnych szans na adopcję i serdecznie współczuję
            twojemu męzowi,z którym podzieliłas sie swoim pomysłem na uniknięcie trudów
            ciązy.Jesli przeraża cię kolejna,pamietaj,że nie jest obowiązkowa.Bądź mamą
            jedynaka po prostu.
            Jesli chodzi o problemy rodzin adopcyjnych:kiedy miałam praktykę w domu małego
            dziecka do wzięcia był chłopczyk z postępujacym zanikiem mięsni.Pojechał do
            Francji.Zdrowa dwulatka nie sprawiająca specjalnych problemów w placówce po
            adopcji noc w noc płakała przeraźliwie doprowadzajac się do wymiotów-jej mama
            godzinami spacerowała po mieszkaniu nosząc ją na rękach,zanim dziecko
            przywykło...Wiele malutkich dzieci odreagowuje w ten sposób spokojny i
            uporządkowany tryb zycia,w którym nie było miejsca na mamę i miłosc.Dzieci,które
            trafiają do adopcji bez choroby sierocej czyli praktycznie z porodówki to
            naprawdę minimalny procent.I ludzie,którzy decyduja sie na adopcję bo nie mogą
            miec własnych dzieci zdaja sobie z tego sprawę.
            • chmurka_257 Re: Jak przekonać męża do adopcji dziecka? 13.08.06, 09:08
              honi_29 ja bym cie jednak namawiala do tego abys zdecydowala sie urodzic swoje
              biologiczne ,chialabym byc w ciazy ,miec obolale piersi i wszystkie tez rzeczy
              ktorych nie mozna miec adoptujac dziecko.nie ma chyba nic piekniejszego jak
              slyszec bicie serduszka na usg albo pierwsze ruchy dziecka.wiem ze ty juz to
              przechodzilas i moze teraz jestes ciekawa jak to jest jak sie adoptuje ale
              zastanow sie czy ty jestes naprawde na to gotowa to jest naprawde bardzo bardzo
              trudna decyzja moge smialo powiedziec ze napewno nie jest to tak jak pokazuja to
              w telewizji .tam wszystko jest takie piekne i takie proste a tak naprawde jest
              odwrotnie.nie wiem czy ty wiesz ale czeka was kurs przygotowawczy ktory trwa
              ok.2 miesiecy ,potem kilka testow psychologicznych ,wywiady
              srodowiskowe,odpowiednie zarobki i warunki mieszkaniowe no i jeszcze dokumenty
              o waszym zdrowiu i niekaralnosci.przemysl to prosze jeszcze raz czy ty tez
              jestes na to gotowa.
              • agnieszkas72 Re: Jak przekonać męża do adopcji dziecka? 13.08.06, 09:25
                Na dziecko adopcyjne bierze się tez urlop macierzyński a bardzo wskazany jest
                dłuższy urlop wychowawczy.
              • honi_29 Re: Jak przekonać męża do adopcji dziecka? 13.08.06, 18:31
                Dobra,powiem Wam:Jedyną metodą jaką mogę zajść w ciążę jest sztuczne
                zapłodnienie i dlatego nie chcę przeżywać tego kolejny raz.Zadowolone?
    • wieczna-gosia bardzo latwo- dorosnac 13.08.06, 11:08
      Nie sposob honi nie oceniac postu, ktory glosi- boje sie ciazy, porodu
      ponownego, na adopowane nie trzeba miec macierzynskiego.
      jeszcze dodaj moze ze bardzo pragniesz uratowac sierotke bo ogladasz "kochaj
      mnie" co tydzien i lzy ci w oczach staja.

      maz ma racje
      • moofka Re: bardzo latwo- dorosnac 13.08.06, 11:13
        > jeszcze dodaj moze ze bardzo pragniesz uratowac sierotke bo ogladasz "kochaj
        > mnie" co tydzien i lzy ci w oczach staja.
        >

        moj tesciu bardzo wzruszliwy zawsze po emisji lamiacym glosem powtarzal - jak ja
        bym mogl, to ja bym je wszytskie, wszytskie bym do swojego domu zabral smile
      • joasiiik25 Re: bardzo latwo- dorosnac 13.08.06, 11:14
        Az mi sie wlos na glowie najerzyl.....
        nie proponuje Ci adopcji bo wiem,ze nie jestes na to gotowa
        to,ze zawsze chcialas miec2 dzieci nie jest dobrym motywem do takiej powaznej
        decyzji jaka jest adopcja

        dobrze,ze selekcja na adopcyjnych "rodzicow" jest taka a nie inna..i dobrze,ze
        w polowie drogie wiekszosc malzenstw odpada....Tobie nie wroze adopcji...
    • anatemka Re: Jak przekonać męża do adopcji dziecka? 13.08.06, 11:32
      no oki, w końcu go do adopcji przekonasz.
      A jak zamierzasz go zmusić do pokochania obcego dziecka?
      • yvonne75 Re: Jak przekonać męża do adopcji dziecka? 13.08.06, 14:40
        wiesz co honi?gdybym tylko miala mozliwosc urodzenia dziecka,nie wahalabym sie
        ani chwili i nie zastanawiala sie nad tymi problemami ktore wypisalas...jasne
        one na dluzsza mete potrafia byc upierdliwe,ale popatrz na to z innej
        perspektywy...ile niedoszlych matek daloby sie pokrajac zeby miec te
        przypadlosci???
        podczas kiedy ty idziesz na"latwizne"...
        nie mam nic przeciw adopcji,nic przeciw sierotom...dziecko to dziecko,kazdemu
        nalezy sie uczucie,niemniej jednak"podziwiam"podejcie do sprawy...
        • sebaga Re: Jak przekonać męża do adopcji dziecka? 13.08.06, 16:16
          Witaj Honi, nie rozumiem czemu wszystkie tak na Ciebie najechaly. Absurd
          jakis.. Co do Twojego meza, to nie da sie go przekonac, nie w takiej sprawie.
          To jest zbyt powazne, on sam musi dojrzec do takiej decyzji. A powiedz, czy on
          wogole nie chce dziecka czy nie chce adoptowac?

          Jesli podejmiecie decyzje, ze chcecie adoptowac, trzymam kciuki, ze Wam sie uda.

          pozdrawiam
          aga
    • joasiiik25 Re: Jak przekonać męża do adopcji dziecka? 13.08.06, 18:37
      honi_29 i tak to nie zmienia mojego zdania na ten temat
    • mysia-mysia nie rozumiem po co to oburzenie 13.08.06, 19:03
      honi już w pierwszym poście pisze że starała się o dziecko długo, więc to już
      powinno dać do myślenia. Co w tym "egoistycznego" że chce zaadoptować dziecko. W
      ogóle chyba macierzyństwo to coś skrajnie egoistycznego - przecież wiele kobiet
      chce mieć dzieci. Na forum w oczekiwaniu piszą kobiety, które właśnie tego
      bardzo pragną, piszą nawet że nie chcą zaadoptować, chcą mieć własne, chcą być w
      ciąży, czuć jego ruchy itd itp... Dlaczego im nikt nie mówi, że mają egoistyczne
      podejście?

      honi, nie mam pojęcia jak przekonać Twojego męża, zwłaszcza że nie piszesz nawet
      czy on w ogóle nie chce mieć kolejnego dziecka, czy tylko nie chce zaadoptować.
      A jeśli nie chce zaadoptować to dlaczego? Boi się że nie da rady, że nie będzie
      potrafił go pokochać? Powiedz coś więcej to może coś wymyślimy.
      • joasiiik25 Re: nie rozumiem po co to oburzenie 13.08.06, 19:11
        "...Jestem mamą 2 letniego synka.Staraliśmy się z mężem o dziecko dośc długo i
        marzyliśmy o córeczce.Jest synek-wspaniale,kochamy go bardzo,bardzo i nie
        chcę zamieniać go na dziewczynkęsmileZawsze chciałam mieć dwoje dzieci,ale jak
        sobie pomyślę,że mam jeszcze raz przechodzić przez to samo - ciąża,karmienie
        z nawałem pokarmu i obrzydliwymi bolącymi guzami,brak snu(do tej pory synek
        nie przesypia całej nocysad ....."


        ______________________________________

        nadal upieram sie przy swoim zdaniu
        dodam,ze adopcja to odpowiedzialnosc na cale zycie a czytajac powyzszy opis
        autorki nie jestem pewna czy przemyslala swoja decyzje do konca, skoro boi sie
        nawalu pokarmu, nieprzespanych nocy itp....
        powiem nawet nie ladnie " ze chce adoptowac odchowane dziecko???""

        o to chodzi????
        • honi_29 Re: nie rozumiem po co to oburzenie 13.08.06, 19:14
          joasiiik25 napisała:

          powiem nawet nie ladnie " ze chce adoptowac odchowane dziecko???""
          >
          > o to chodzi????

          A ja powiedziałam,że chcę "odchowane" dziecko?Czy tylko przez kogoś innego
          urodzone?Moja wersja to ta drugasmile
      • honi_29 Re: nie rozumiem po co to oburzenie 13.08.06, 19:12
        Ja juz boję się cokolwiek więcej pisać,bo znowu zostanę obrzucona błotem.Mąż
        mówi:Nie-bo nie,tyle.A ja myślę,że on boi się reakcji otoczenia,rodziny i że JA
        nie będę w stanie kochać tego dziecka jak swojego własnego synka.A ja czuję,że
        już kocham tę istotkę,mimo,że jej jeszcze z nami nie ma i nie wiem czy
        będzie,bo on nie chce się zgodzić.Dziś przejeżdżaliśmy znowu koło Domu
        Dziecka,a ja miałam ochotę popędzić tam jeszcze dziś i wziąć Maleństwo do
        siebie.
        • joasiiik25 Re: nie rozumiem po co to oburzenie 13.08.06, 19:16
          honi jedyne co moge ci doradzic to zapoznaj sie dokladnie z etapami adopcji

          gdy bedziesz wiedziala jak ta procedura wyglada, przemysl ja jeszcze raz
          (decyzje o adopcji)
          • joasiiik25 linki 13.08.06, 19:18
            www.adoptuj.pl/11304.xml?group=przed_adopcja
            www.adoptuj.pl/10183.xml?group=przed_adopcja

            poczytaj dokladnie
        • moofka Re: nie rozumiem po co to oburzenie 13.08.06, 22:25
          honi_29 napisała:

          > Ja juz boję się cokolwiek więcej pisać,bo znowu zostanę obrzucona błotem.Mąż
          > mówi:Nie-bo nie,tyle.

          no to faktycznie trudna pozycja wyjsciowa dla rozmow o adopcji
          a jakie on ma zdanie na temat adopcji dzieci w ogole? rozwazal to kiedykolwiek?
          rozmawialiscie o tym, czy on czuby sie na silach
          a moze on juz w ogole dzieci miec nie chce? moze chce ale wlasne i za jakis
          czas?
          musisz wziac pod uwage jego zdanie, to nie moze byc tak, ze ty sobie
          wymyslilas, a teraz tylko wystarczy wymyslic jak skruszyc mur jego niecheci?
          czy lepszy bedzie neurotyczny sznataz emocjonalny, trucie dupy bezustanne, czy
          inne kobiece sztuczki
          probuje sobie wyobrazic, jak by sie zachowala, gdyby ktos na mnie prbowala
          wymoc taka decyzje
          moze on zwyaczjnie nie czuje sie na silach byc ojcem dla obcego dziecka?
    • anik801 Re: Jak przekonać męża do adopcji dziecka? 13.08.06, 19:46
      Bardzo dziwne są Twoje zapatrywania na adopcję.Z tego wynika,że chcesz
      zaadoptować dziecko "odchowane",ale z takim mogą być inne problemy.Z każdym
      dzieckiem na każdym etapie jego życia są jakieś kłopoty.Twoje argumenty w ogóle
      do mnie nie trafiają i nie dziwię się Twojemu mężowi,że nie chce o tym słyszeć.
      Wiesz ja też miałam problemy-nie mogłam zajść w ciążę,potem ciąża obumarła w
      12tyg.Potem znów staranie o dziecko,większość ciąży w szpitalu.Też
      przechodziłam nawał pokarmu,córka przez 8mies.jadła co 2godz.przez całą dobę.Ma
      2,5 i nadal często budzi się w nocy.Też studiuję zaocznie.Może też powinnam
      pomyśleć o adopcji?Też się boję jak to będzie z drugą ciążą.Najlepiej poczekać,
      aż studia dobiegną końca,maluch trochę podrośnie i wtedy spojrzysz na to
      inaczej.Adopcja to bardzo poważna decyzja,to nie jest przygarnięcie szczeniaka.
      Poza tym musi być podjęta wspólnie i oboje rodzice muszą tego bardzo pragnąć.
      Nawet jeśli mąż zgodzi się dla świętego spokoju to potem będą tylko problemy!
      Twoja postawa przypomina trochę postawę dziecka,które chce i koniec!
    • mysia-mysia honi 13.08.06, 20:28
      Może powinnaś dać mężowi więcej czasu? Może musi przywyknąć do tej myśli.
    • novembre Re: Jak przekonać męża do adopcji dziecka? 13.08.06, 21:10
      A ja sie Wam dziwie.
      Wszystkim po kolei.
      Chce dziewczyna adoptowac dziecko, dac komus dom, swoja milosc i cieplo.
      Tak, tak, wiem, ja pewnie tez naogladalam sie amerykanskich filmow i mam
      wypaczone poglady.
      Zatem - wybijcie Jej ten pomysl z glowy - Jej i Jej mezowi.
      W koncu w domu dziecka jest calkiem fajnie, po co starac sie zmniejszac ilosc
      dzieci w sierocincach. Po co polepszac im zycie, po co dawac im swoja milosc,
      opieke, uwage, przyszlosc, wszystko.
      Bo co - bo nie da sobie rady? A skad wiecie?
      W tej chwili wszystko w rekach meza - i tu sie zgadzam, jesli on nie zechce,
      sama nic nie zrobi.
      Bo co, bo jest wygodnicka? Bo nie chce przechodzic przez trudy porodu, pologu? A
      odezwijcie sie teraz, zwolenniczki cesarek na zyczenie - toz to identyczne
      wygodnictwo!
      Wzburzylam sie.
      Honi_29, jestem z Toba.
      nov.
      • mruwa9 Re: Jak przekonać męża do adopcji dziecka? 13.08.06, 22:18
        Nie chodzi o to, ze adopcja jest zlym pomyslem, ale powody, dla ktorych honi
        chce adpotowac sa co najmniej infantylne. A to zle rokuje dla losow adopcji, bo
        jesli nawal pokarmu czy trudy pologu sa nazbyt uciazliwe, to jak honi zniesie
        np. pobyt dziecka, ktore moze byc agresywne wobec jej biologicznego dziecka i
        wszystkich naokolo? Ktore- co jest dosc prawdopodobne- moze sie moczyc w nocy,
        moze wcale nie byc sliczna dziewczynka z blond warkoczykami, ale moze byc
        chlopakiem o bardzo trudnej przeszlosci i byc moze kryminalnej przyszlosci?
        prog tolerancji wobec dzieci biologicznych jest wyzszy, niz wobec dzieci
        adoptowanych, stad trzeba naprawde silnej motywacji i desperacji, a przede
        wszystkim dojrzalosci, a z postu honi trudno wnioskowac, zeby byla
        wystarczajaco dojrzala osoba do adopcji. A co sie stanie, jesli dziecko nie
        bedzie takie bezproblemowe, jak sie honi marzy? Odda z powrotem do domu
        dziecka? To bedzie dla dziecka o wiele wiekszy dramat, niz stale pozostawanie w
        domu dziecka.
        Jesli honi chce sie sprawdzic w opiece nad dziecmi z domow dziecka, moze sie
        postarac o zostanie rodzina zastepcza lub sprobowac zalozyc rodzinny dom
        dziecka.
        Jesli chodzi tylko o to, ze to tak fajnie i zeby jej dziecko mialo towarzystwo,
        niech kupi dziecku chomika albo psa.
        • mysia-mysia Re: Jak przekonać męża do adopcji dziecka? 14.08.06, 08:39
          Jeśli honi nawet czegoś nie bierze pod uwagę to po to są zajęcia dla osób, które
          chcą zaadoptować dziecko, żeby tam się dowiedzieć tego, co trzeba.

          > moze wcale nie byc sliczna dziewczynka z blond warkoczykami, ale moze byc
          > chlopakiem

          z tego co wiem, rodzicom pragnącym dziewczynkę nikt na siłę nie będzie wciskał
          chłopca
    • honi_29 Dziękuję Dziewczyny:) 13.08.06, 22:26
      Chmurka_257 spróbuję skorzystać z Twojej metody,może się udasmileSebaga,Mysia-
      mysia,Novembre i oczywiście Tobie Chmurko_257 bardzo Wam dziękuję.


      Pozostałym Paniom dziękuję za negatywną ocenę mojej dojrzałości emocjonalnejwink
      • chmurka_257 Re: Dziękuję Dziewczyny:) 13.08.06, 22:29
        mam nadzieje ze ci sie uda smilemnie pomoglo ,trzymam kciukismile
      • honi_29 dziękuję Chmurko:)))))))) 13.08.06, 22:32
        Buziaki dla Twojego Dzieciątkasmile
        • chmurka_257 Re: dziękuję Chmurko:)))))))) 13.08.06, 22:34
          dziekuje! napewno ja ucalujesmile
    • sabestian1 Re: Jak przekonać męża do adopcji dziecka? 13.08.06, 23:08
      honi, nie słuchaj wypowiedzi tych pseudoidealnych matek ('jeżeli nie chcesz
      rodzić,krwawić to nie jesteś godna by być matką bleble'). Niedobrze mi się
      robi. One już sobie zbudowały Twój precyzyjny portret psychologiczny i przykro
      mi, ale na podstawie ich szczegółowego dochodzenia jesteś tylko głupią gęsią,
      której się nie chce rodzić. Nie jesteś też godna zabierać dzieci z placówek
      opieki, bo będzie im tam dużo lepiej, niż w Twojej - najwyraźniej
      patologicznej - rodzinie. Poza tym, to byłoby podłe, bo chcesz ukraść dzieci
      tym, co nie mogą mieć własnych.
      Pamiętaj, że to specjalistki, które z Twojej krótkiej wypowiedzi potrafią
      wyczytać całą Twoją historię rodzinną do XVII wieku włącznie. I niestety nie
      nadajesz się na matkę. Najlepiej zniknij, bo Cię zaraz wyśledzą i wytną Ci
      jajniki, żebyś już nie mogła mieć dzieci. Amen. Trochę mi ulżyło, i tak pewnie
      zaraz wykasują.
      Tak czy siak, pogadaj z mężem, dowiedz się co stoi za tym jego 'nie'. Na pewno
      go do niczego nie przekonasz na siłę, nic dobrego by z tego nie wyszło i tak.
      Moje 2 grosze.
      • joasiiik25 Re: do autorki do poczytania...i nie tylko 13.08.06, 23:55
        "
        Teoretycznie adoptować może każdy, kto chciałby ofiarować miłość dziecku
        opuszczonemu. W praktyce jednak kandydaci na rodziców adopcyjnych muszą spełnić
        cały szereg warunków formalnych, a także wymogów natury etycznej. Skomplikowana
        procedura adopcyjna ma na celu uchronienie dziecka przed trafieniem w
        niewłaściwe ręce oraz zapewnienie mu najodpowiedniejszej dla niego rodziny
        adopcyjnej. O tym, czy osoba, starająca się o dziecko, może je zaadoptować,
        decyduje sąd rodzinny na podstawie opinii wydanej przez ośrodek adopcyjny.
        Adoptować mogą pary małżeńskie, ale także osoby samotne. Polskie prawo nie
        dopuszcza zaś możliwości adopcji dla par pozostających w nieformalnych.

        Najczęściej o przysposobienie starają się bezdzietne małżeństwa po wieloletnim
        bezskutecznym oczekiwaniu potomka. Przyszli rodzice muszą zapewnić dziecku
        godziwe warunki materialne, możliwość leczenia i kształcenia się. Wprawdzie
        status materialny rodziców nie przesądza o decyzji sądu, jest jednak ważnym
        elementem procesu adopcji. Podobnie wiek kandydatów: relacje wiekowe pomiędzy
        rodzicami i dzieckiem powinny być podobne jak w rodzinach biologicznych, co
        oznacza w praktyce, że różnica wieku pomiędzy dzieckiem a rodzicami nie powinna
        przekraczać 40 lat.

        Kandydaci zgłaszają się do ośrodka adopcyjnego, gdzie przeprowadzane są z nimi
        rozmowy, testy i psychologiczne. Spotkania te mają na celu stwierdzenie, czy
        między małżonkami panują dobre, zdrowe relacje, czy będą w stanie zapewnić
        dziecku poczucie bezpieczeństwa oraz zaspokoić jego potrzeby emocjonalne.
        Adopcja nie może być próbą leczenia kryzysów małżeńskich dla par, które sadzą,
        iż bezdzietność jest jedyną przyczyną ich konfliktów. Dopóki relacje w
        małżeństwie nie będą prawidłowe, ośrodek nie wyda pozytywnej opinii dla sądu.

        Warunki, jakie muszą spełniać kandydaci na rodziców adopcyjnych:

        sytuacja materialna umożliwiająca utrzymanie i wychowanie dziecka
        odpowiednie dla przyjęcia dziecka warunki materialne
        stabilny i trwały związek małżeński, oparty na szacunku i żywych więzach
        emocjonalnych
        wartościowe motywy adopcji
        jednomyślność w podjęciu decyzji o adopcji
        wiek młody lub średni
        dobry stan zdrowia psychicznego i fizycznego
        brak uzależnienia od nałogów
        Każdy przypadek jest rozpatrywany indywidualnie, dlatego mogą się pojawiać
        pewne odstępstwa od wymienionych warunków. Każdy ośrodek adopcyjny w kraju ma
        własne tradycje, doświadczenia oraz metody pracy z rodzicami, dlatego też w
        każdym z nich proces adopcji może przebiegać nieco inaczej."



        daje do myslenia?

        mi daje....



        • pesteczka5 Witam, 14.08.06, 00:54
          Zarówno adopcja, jak i zapłodnienie in vitro (a także wspomniana gdzies cesarka
          na życzenie) to są tematy na debaty, a co za tym idzie dobry pretekst do
          forumowej awantury i nagonki, czyż nie? wink

          Honi, zmień nick i wysmaż posta, jak to chcesz zapłodnienia in vitro... A na
          przykład mąż ma moralne dylematy. Będzie dużo odpowiedzi typu "tyle biednych
          sierotek czeka". Albo na inaczej skontruowany z tych elementów temat.

          Nikt Wam nie pomoże. Bo różne są motywy ludzkich marzeń. Jeden chce zostawic
          ślad we wszechświecie w postaci własnych genów, inny poczuć kopnięcie, zobaczyć
          efekt miłości do swojej połówki, jeszcze inny kochać po prostu... Jeszcze inni
          odnajdują całkiem inne motywy - że na przykład chcieli wypełnić społeczny
          nakaz, a naprawdę spełniają się w czym innym, pracy, związku, jakiejś
          działalności społecznej czy wolontariacie.

          I dobrze.

          Tylko to musi być ICH decyzja.
          Porozmawiaj z mężem. Sama rozmowa może być dla Was ważna. I nawet... miła.
          Nawet, jeśli nie wypracujecie wspólnego stanowiska, poznacie głębiej własne
          motywy, poglądy - każdy swoje. Wymacacie się do dnasmile I w każdym razie
          będziecie dość dobrze wiedzieli, na czym stoicie. Umotywowana, świadoma decyzja
          to dobry punkt wyjścia do wszystkiego.
          Mamy takie rozmowy za sobą... swego czasu. Los postanowił inaczej, nie tędy
          biegła moja droga.

          Zyczę Wam wszystkiego dobrego.
          pes.
          • pesteczka5 Re: Witam, 14.08.06, 01:03
            Jeszcze odnośnie denerwującej rady "porozmawiaj z nim" - bo jak rozmawiać, jak
            on mówi "bo nie?"
            Być może mówi bo nie, ponieważ czuje się naciskany. Odczuwa pytanie jak atak, z
            jednoczesną negatywną oceną jego opcji. Postawicie kwestię jako otwartą, do
            przegadania na razie. "Wiesz, tak się zastanawiam, co czują ludzie którzy mają
            jedno urodzone, jedno adoptowane, to musi być niesamowite... Jak myślisz, czy
            takie maluchy kocha się tak samo?... A dwoje własnych?... Przecież każde jest
            inne... " Cokolwiek, kładąc nacisk na swoje wątpliwości - nie tyle wątpliwości,
            skoro np. uważasz że ich nie masz, ale klimat zastanawiania się. Może się
            przyłączysmile
            Jesli masz negatywne doświadczenia związane z in vitro, powiedz o tym ("jak
            sobie pomyślę, że znów...", "okropne było, jak...", "nie wiem, czy stać mnie
            znowu na...").
            Spróbuj do nakłonić do głośnego myślenia ("ciekawe, jak byśmy sie czuli jako
            rodzina z dwojgiem dzieci", "sama nie wiem, czy z moją pracą...", "tak mi się
            marzy drugie dziecko i próbuję zracjonalizowac ten pomysł, sama nie wiem,
            czy...")
            Jak mąż zacznie mówićsmile), wyoślisz swoje stanowisko dobitniej.
            Może coś wybierzesz albo samej coś Ci się nasunie.
            Pozdrawiamsmile
            • joasiiik25 Re:pesteczka5 14.08.06, 08:19
              Wiesz co ?
              Wcale nikt nie robi na HONI nagonke, rozumiem,ze chce adoptowac dziecko (z
              roznych powodow)ale to ONA chce a nie chce RAZEM z mezem. I tu jest
              problem....nie mam zlotej rady jak meza naklonic do zmiany decyzji, ale znam
              sie troche na testach psychologicznych i iwem,ze nawet jezeli Honi maz zmieni
              zdanie co do adopcji (zrobi to tylko dla niej, nie bedac przekonanym o
              slusznosci calej tej sprawy) to niestety na tych testach wyjdzie...(wystarczy
              nawet rozmowa z psychologiem)
              Co do nieplodnosci....czy kazde nieplodne malzenstwo (powiedzmy z klopotami z
              zajsciem) mysli o adopcji - fajnie by bylo jakby wszyscy chcieli adoptowac
              dzieci, ale wiekszosc z NAS tylko rozwaza takie mozliwosci.
              Ja mam synka (dlugo oczekiwanego) kolejnych dzieci nie bedzie (natury
              biologicznej)....

              adopcja piekna rzecz, ale nie kazde jest w stanie pokochac "trudne dziecko" i
              nie koniecznie "slicznego, rozowego bobasa..." bo takie przewaznie nie maja
              jeszcze uregulowanej sytuacji prawnej (matka, ojciec nie zrzekli sie praw)


              ps:
              honi a moze pomysl o statusie "rodziny zaprzyjaznionej" moze tak na poczatek
              • pesteczka5 Joasiu 14.08.06, 09:21
                przeczytaj sobie jeszcze razsmile
                Do niczego nikogo nie nakłaniałam. A już najmniej do zmiany decyzjiwink
                Jeśli, to tylko do tego, żeby obie strony wsłuchały się w swoje (własne nawet
                zanim swoje nawzajem) motywy. I poznały je dobrze w otwartej rozmowie.
                Oraz, starałam się pomóc Honi w nakłonieniu męża do ROZMOWY (nie do zmiany
                decyzji...)

                I nie wypowiedziałam swojego stanowiska na temat żadnego z rozwiązań... Gdybym
                chciała to zrobić, duuużo miałabym do powiedzenia. Nigdzie nie stwierdziłam, że
                adopcja piękna rzeczwink) Ani nawet, że niepięknawink Twierdziłam, że rozmowa rzecz
                pożyteczna.

                I to już koniec, powiedział zaskroniec,
                poczytaj od nowa, powiedziała sowa.
                • joasiiik25 Re: Joasiu 14.08.06, 09:24
                  do ci9ebie tyczylo sie slowa "do nagonki" reszta to0o moje rozwazaniasmilesmile

                  czytac nie bede kolejny raz...
                  • honi_29 Joasiiik25 14.08.06, 12:20
                    Czytałam te strony,których skróty mi podałaś i co?To mnie utwierdziło w
                    przekonaniu,że robię dobrze.Że mogę ofiarować komuś miłość i ciepło,którego
                    nigdy nie zazna będąc w Domu Dziecka i jeżdżąc na nocniku przez godzinę czy
                    dwie.Nie będę klaskać na dobranoc ani odbierać ukochanego misia - przeciwnie!!!
                    I nie będę się tłumaczyć już ze swojej decyzji o adopcji,w zasadzie żałuję,że
                    podjęłam jakąkolwiek dyskusję na ten temat,bo nie Wam drogie emamy osądzać mnie
                    i moją decyzję.Ja prosiłam o pomoc w przekonaniu męża,o jakiś dobry
                    argument.Nie zrobię niczego na siłę,nawet jak się zgodzi dla świętego
                    spokoju,nie adoptuję tej istotki,bo Ona(istotka,nie dziewczynka jak ktoś mi
                    zarzucił,bo ja również chłopca zaadoptuję-płeć nie ma znaczenia)ma czuć się
                    bezpieczna,kochana i ma być szczęśliwa.
                    • jarzebina_cz Honi... 14.08.06, 14:00
                      Dlaczego w Twoim pierwszym poście nie było ani słowa o o ofiarowywaniu miłości
                      i ciepła? Napisałaś li tylko o wygodnictwie, chęci uniknięcia trudów porodu,
                      karmienia piersią i nieprzespanych nocy. Nie dziw się zatem naszemu oburzeniu.
                      Jeżeli za Twoją decycją rzeczywiście kryje się coś głębszego szczęść Ci Boże,
                      ale w pierwszych słowach tego wątku, nic na to nie wskazywało.
                      • honi_29 Re: Honi... 14.08.06, 19:42
                        Dlaczego nie napisałam tego wszystkiego w pierwszym poście?To chyba
                        oczywiste.To moja sprawa jakie powody mną kierują,a to,że chcę stworzyć temu
                        dziecku dom,ofiarować swą miłość i sprawić,by mogło być szczęśliwsze(może nawet
                        szczęśliwe,czego bardzo sobie i jemu życzę)wydawało mi się zbyt oczywiste,by o
                        tym pisać.Sam fakt,że chciałabym zaadoptować dziecko chyba wyraża te wszystkie
                        emocje,czyż nie?
                    • burza4 Honi 21.08.06, 17:08
                      > Czytałam te strony,których skróty mi podałaś i co?To mnie utwierdziło w
                      > przekonaniu,że robię dobrze.Ż e mogę ofiarować komuś miłość i ciepło,którego
                      > nigdy nie zazna będąc w Domu Dziecka i jeżdżąc na nocniku przez godzinę czy
                      > dwie.

                      Honi, ty zyjesz jednak złudzeniami - dzieci w domach dziecka owszem - jest
                      pełno, ale te dzieci do adopcji nie idą - bo mają nieuregulowaną sytuację
                      prawną. Do adopcji jest długa kolejka oczekujących - pierwszeństwo mają rodziny
                      nie posiadające własnych dzieci, i takie które są skłonne adoptować dziecko bez
                      wybrzydzania - czy dziewczynka, czy blond włoski, czy idealnie zdrowe i ładne.

                      Boisz się ciąży i połogu - a jakoś nie myślisz o tym, jak ciężkie będzie
                      wyprowadzenie takiego dzieciaczka z choroby sierocej i najróżniejszych
                      zaniedbań? niestety - te dzieci w większości są mocno obciążone "grzechami
                      rodziców" - alkoholizmem i biedą - co ma wpływ również na ich zdrowie.

                      jakoś dziwnie mi się czyta o tej zgodzie męża, najpierw kategoryczne
                      odżegnywanie się "nie, bo nie" - za chwilę taka zmiana zdania. Szczerze mówiąc
                      wątpię czy on to dobrze przemyślał, czy nie jest to zgoda na odczepnego - mam
                      nadzieję, że w trakcie procedur dokładnie zbadają motywację. Być może zdawał
                      sobie sprawę z tego, że nie będzie w stanie w pełni zaakceptować cudzego
                      dziecka i stąd miał opory, w ogóle jestem w szoku że taką decyzję się podejmuje
                      w takim tempie - to wedlug mnie nie świadczy o dojrzałym podejściu.
                      • honi_29 Burza4 21.08.06, 17:22
                        Bardzo Ci dziękuję burzo,że chcesz mnie nawrócić,ale obawiam się,że Ci się nie
                        uda i nawet nie jest mi przykro z tego powodu,wiesz?
                        • monia145 Re: Burza4 21.08.06, 17:31
                          Ale tu nikt nie stara sie nikogo nawracać, nie zrozumiałas zupełnie intencji
                          Burzy. Wyraziła ona swoje wątpliwości, których i według mnie jest pełno w
                          Twojej historii. Mam nadzieje, ze przemyślałas tę decyzję gruntownie, nie
                          wierciłas męzowi dziury w brzuchui stad jego wolta?
                          Adopcja nie jest prostą i łatwo dostępną droga powiększania rodziny i dobrze.
                          Nie ma wbrew pozorom wielu dzieci, zdrowych, ładnych, nie potłuczonych
                          emocjonalnie z przeznaczeniem do adopcji. Te, które mogłyby spełniać te
                          kryteria, na ogół maja nieuregulowaną sytuację prawną. Pełno jest za to chorych
                          ale tych nikt nie chce, co zresztą normalne, bo rzadko kto nadaje sie na
                          rodzica adopcyjnego i naturalnego dla dziecka chorego, upośledzonego itp.
                          Mam nadzieję Honi, ze skomplikowana procedura adopcyjna nie zweryfikuje
                          negatywnie Twoich postanowień. Droga do adopcji dopiero się zaczyna.
      • honi_29 Dzięki Sebastian,poprawiłeś mi nastrój:) 21.08.06, 20:44
        No tak,jestem nieodpowiedzialną,niezrównoważoną emocjonalnie smarkulą,która dla
        kaprysu chce pójść na łatwiznę i zamiast strzelić se dziecko z probówki,albo
        zwyczajnie z innym facetem,bo z własnym ma problemy natury medycznej,pakuje się
        w chory układ zwany adopcją.Nie poradzę sobie z dzieckiem po przejściach skoro
        do własnego,biologicznego dziecka nie chce mi się wstawać w nocy,a jednak
        wstaję kiedyś po 15 razy,teraz tylko 3wink
        W ośrodku adopcyjnym na dzień dobry zostanę zdyskwalifikowana jako kandydatka
        na matkę,więc pewnie większość kobiet zabierających głos w dyskusji na
        rozpoczęty przeze mnie wątek będzie zacierać łapki z radości.Nie martwcie
        się,dam Wam znać jak nam poszło i czy jednak jestem godna by zostać matką
        sierotki.
    • mathiola Re: Jak przekonać męża do adopcji dziecka? 14.08.06, 12:58
      Ale to chyba 18-latka musialabys przygarnac, zebys noce przesypiala. No,
      chociaz niekoniecznie... jak taki 18-latek z imprezy nie wroci przez cala
      noc... to ze spania tez nici.
      • onlymama Re: Jak przekonać męża do adopcji dziecka? 14.08.06, 21:45
        Nie przekonuj bo nawet jesli sie zgodzi to dla swietgo spokoju. Nigdy ci nie
        zapomni tego ze wymusilas na nim te zgode. A gdy beda klopoty z dzieckiem a
        klopoty z dzieckiem zawsze jakies sa, wypomni ci po wiele razy ze macie to
        dziecko bo ty sie uparlas. Jak chcesz pomoc dzieciom w domu dziecka mozesz sie
        zawsze udzielac jako wolontariusz w takiej placowce.
        Pozdrawiam.
        • joasiiik25 Re: Jak przekonać męża do adopcji dziecka? 15.08.06, 00:00
          ps:
          honi a moze pomysl o statusie "rodziny zaprzyjaznionej" moze tak na poczatek
    • lola211 Re: Jak przekonać męża do adopcji dziecka? 15.08.06, 10:39
      Honi- nie kazdy nadaje sie na rodzica adopcyjnego, widac Twoj maz tez nie.Nie
      kazdy jest w stanie pokochac obce dziecko i tyle.
    • honi_29 Udało się!!!!!!!! 21.08.06, 13:20
      Mąż się zgodził i bez wielkich oporów i namawiania.Boże,jaka jestem
      szczęśliwasmile))))))))))))
      • mysia-mysia Re: Udało się!!!!!!!! 21.08.06, 13:33
        to fajnie - cieszę się smile
        • honi_29 Re: Udało się!!!!!!!! 21.08.06, 13:37
          Jejuś,jak ja się cieszę.Nie spodziewałam się,że zmieni zdanie bez moich
          nacisków,zresztą na siłę niczego nie chciałam robić.Upojna noc i szczera,długa
          rozmowa na ten temat i...
          Ale jestem szczęśliwasmile)))))))))))))))

          Chmurko,Twój sposób mi trochę pomógł,dziękismile
          • sebaga Re: Udało się!!!!!!!! 21.08.06, 14:10
            Honi,bardzo się cieszę, że mąż się zgodził!!! Pierwszy krok za Wami. Zyczę
            powodzenia i koniecznie daj znać jak się sprawy potoczą. Trzymam kciuki i
            wierzę, że adopcja dojdzie do skutku.

            pozdrawiam
            aga
          • chmurka_257 Re: Udało się!!!!!!!! 21.08.06, 21:09
            Ciesze sie ze moj sposob troszeczke ci pomoglsmiletrzymam kciuki bo wiem ze
            bedziesz dobra mama!!!!
            • honi_29 Re: Udało się!!!!!!!! 22.08.06, 12:06
              Dziękuję Ci Chmurko,że tak we mnie wierzysz.To bardzo miłe zwłaszcza, gdy tyle
              gromów posypało się na mniesmileBuźka dla Ciebie i córeczkikiss)
    • g0sik Re: Jak przekonać męża do adopcji dziecka? 22.08.06, 12:24
      Czyli facet prosty jest skoro udało się temat doopą załatwić.......
      • chmurka_257 Re: Jak przekonać męża do adopcji dziecka? 22.08.06, 15:51
        to bardzo glupi tekst i bardzo prostacki.widac ze niewiesz co to znaczy miedc
        trudnosci z zajsciem w ciaze ,ciesz sie i dziekuj Bogu ze ciebie to niespotkalo.
        • g0sik Re: Jak przekonać męża do adopcji dziecka? 22.08.06, 16:19
          Prostacki? Autorka wątku sama napisała, ze facet się zgodził po "upojnej nocy".
          A może to Ty poradziłaś jej taki sposób załatwienia sprawy? Ciekawe, co
          poradzisz jak facet jednak dziecka nie pokocha? Laskę tydzień z rzędu?
          • honi_29 g0sik 22.08.06, 16:27
            Jak już mnie cytujesz,mogłabyś wziąć pod uwagę dalszą część mojej wypowiedzi?W
            taki sposób jak nam zaprezentowałaś można posklejać wszystko jak tylko się
            chce,kogo chce i odwrócić kota ogonem.
          • chmurka_257 Re: Jak przekonać męża do adopcji dziecka? 22.08.06, 20:25
            wlasnie twoje wypowiedzi sa bardzo prostackie i nie na miejscu,co ty mozesz
            wiedziec o adopcji,pewnie nic bo takiej osobie jak ty nikt by nie dal dziecka !!
            widac ze twoj poziom inteligencji nie jest zbyt wysoki bo uzywasz slownictwa jak
            malolata.
          • chmurka_257 do g0sik 22.08.06, 21:00
            i jeszcze jedna uwaga,zdaje sie ze wiekszosc dzieci zostala poczeta po "upojnej
            nocy" mam nadzieje ze tobie bocian ich nie podrzucil wiec czemu az tak ciebie to
            zdziwilo ze autorka watku wybrala wlasnie taki moment aby porozmawiac o tak
            waznej sprawie.bardzo fajny sposob na porozmawianiu o nowym czlonku ich rodziny.
            to prawie tak samo jakby poczeli go wlasnie tamtej nocy.
      • honi_29 g0sik 22.08.06, 16:21
        Postanowiłaś pojeździć po moim mężu,bo się zgodził przyjąć pod swój dach i
        pokochać obce dziecko?Ktoś jeszcze ma coś do dodania?Śmiało...
    • mysia-mysia honi 22.08.06, 12:30
      Nie przejmuj się tymi wszystkimi głupimi uwagami. Nie rozumiem czemu te kobiety
      tak się na ciebie uwzięły i nie rozumiem, czemu jak któraś pisze że "bardzo
      chciałaby mieć dziecko" to nikt jej nie odsądza od czci i wiary że przecież
      dziecko ma kolkę, ząbkuje, nie przesypia nocy no i jescze można mieć depresję
      poporodową i niech ona sobie nie wyobraża. Masz prawo podjąć decyzję według
      własego uznania a poza tym są kursy przecież, które pomagają przygotować się do
      roli rodziców adopcyjnych. Trzymam kciuki smile
    • honi_29 Chmurko,Mysiu... 22.08.06, 21:19
      jestescie kochanekiss)))))))))))))))Dziękuję Wam
      • chmurka_257 Re: Chmurko,Mysiu... 22.08.06, 21:26
        jestem z tobasmile)))))))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka