Dodaj do ulubionych

Nie "kumam" !!!

18.08.06, 21:40
dlaczego niektore matki/zony/kobiety sa takimi cierpiętnicami ???? i za
wszelka cene chca byc masochistkami ???
Dlaczego NIE ZERWIECIE kontaktu z toksycznymi rodzicami/dziadkami/teściami.
Dziewczyny przestancie sie wreszcie miotac tylko zrobcie cos z tym Waszym
zyciem nim siedzac w fotelu w wieku lat 65 z głęboka depresja bedziecie
zalewac sie łzami, ze nic nie zrobilyscie.
Ile razy ktos Was moze "opluc" a Wy staracie sie zachowac dobra mine do zlej
gry??? Przeciez to nie ma sensu.
Uwierzcie mi - wiem o czym mowie, jesli ktos:
MOLESTUJE WAS PSYCHICZNIE to
jest to znacznie gorsze niz jakikolwiek inna przemoc fizyczna.
Dotyczy to:
- obrazliwych wyzwisk skierowanych przeciw Wam i Waszym mezom,
- sznatażu różnego rodzaju,
- decydowania za Was o Waszym dziecku i BEZ WASZEJ ZGODY,
- itp.

Analizujac swoja wlasna sytuacje jak i wiele innych umieszczonych tu na forum
doszłam do wniosku, ze jedynym slusznym rozwiązaniem jest całkowite zerwanie
kontaktu z takimi rodzicaki/dziadkami/tesciami. Wszelkie rozmowy, prosby,
tlumaczenia, klotnie:
1. obracaja bieg danej sprawy przeci Wam,
2. powoduja, ze stajecie sie łatwe w manipulacji,
3. niszcza wasz system nerwowy.

Czasem NALEZY zaryzykowac stawiajac sprawe na ostrzu noza i szukac innych
rozwiazan w zyciu nie podpierajac sie Waszymi krzywdzicielami. Bez nich dacie
rade duuuuuuzo lepiej, normalniej i zdrowiaj.
Obserwuj wątek
    • siasiuszek Re: Nie "kumam" !!! 18.08.06, 21:44
      Bo to też choroba syndrom ofiary czy jak się o nazywa.
      • gizmulini Re: Nie "kumam" !!! 18.08.06, 21:50
        Wiec dla tego dziewczyny, ktore maja takie piekło wreszcie powinny zdac sobie z
        tego sprawe i zaczac szukac prawdziwej pomocy a nie tylko "pierdu pierdu" na
        forum. Takie wylewanie zali na prawde jest malo pomocne.
      • aetas Re: Nie "kumam" !!! 18.08.06, 21:51
        generalnie to masz rację, ale tak w życiu to wiśta wio łątwo powiedziec, czasem
        cżłowiek sobie nie może pozwolić na pewną niezależnośc, odcięcie się, wiadomo,
        że łątwiej by było, tutaj akurat też teoretyzuję, bo nie miałam nigdy z tym
        problemu, teściowej nie mam od kilku lat, a jak jeszcze żyła, znałam ją nieco
        ponad rok, była super, więc raczej mi jej brakuje, z rodzicami mam dość toxic
        kontakty, więc nie widujemy się zbyt częśto i jestem zdrowsza wink na szczęście
        wyprowadziłam się z domu jakieś dziesięć lat temu i od tamtej pory nie zależę
        od nich, ale wiem, że bywa inaczej, dlatego trochę rozumiem te "cierpiętnice",
        trudno o złoty środek, generalnie masz rację, ale życiowo to trudno czasem
        zrealizować te rady... uncertain
        • gizmulini Re: Nie "kumam" !!! 18.08.06, 21:55
          Nie prawda jak sie bardzo chce to mozna dac rade. Szukac, pytac, "pokonac sama
          siebie". Moze to brzmi dosc patetycznie czy gornolotnie, jednak z praktyki
          wiem, ze mozna.
    • triss_merigold6 Re: Nie "kumam" !!! 18.08.06, 21:58
      Żeby odciąć się od kogoś z rodziny trzeba mieć naprawdę mocne nerwy i zero
      zahamowań a osoby, ktore od lat pozwalają sobie skakać po głowie najczęściej są
      jakoś uzależnione: - od pomocy teściowej, - od męża maminsynka, - wychowane do
      bycia miłymi, - nie chcą wyjść na chamki itd.
      Z teściową od marca mam zero kontaktów. Pani wbrew wyraźnym prośbom i życzeniom
      nawracała mnie i dziecko więc u mnie w domu ma się nie pokazywać a ja jej
      odwiedzać nie mam powodów. 2 lata uprzejmie tłumaczyłam, że wali mnie jej
      religia i nie chcę rozmawiać o Bogu, potem szlag mnie trafił nagły, wygarnęłam
      konkretnie i game over.
      Sporadycznie mój mąż jeździ z dzieckiem ją odwiedzić.
      • gizmulini Re: Nie "kumam" !!! 18.08.06, 22:16
        Mocne nerwy i zero zahamowań albo tak dostac w kosc, ze nie widzi sie juz
        innego rozwiazania tylko zwiac albo zrobic "sepuku".
        W momencie gdy jestes tak przycisnieta do sciany zaczynasz kombinowac, szukac
        itd. Mysle, ze niektore z tych babek rozpoczna droge samouleczania od tego
        forum. Mam nadzieje, ze choc do niektorych dotrze, ze sa fora, pisma, ksiazki,
        artykuly o toksycznych dziadkach.
        Ja jestem klasycznym przypadkiem ofiary toksycznych rodzicow: wychowana pod
        kloszem, bez prawa wlasnego zdania, obrazana, ponizana itd. Myslalam, ze to
        normalne az do czasu gdy... zaczelam miewac ataki autoagresji polaczone
        oczywiscie z gleboka depresja. Myslalam, ze jestem "czubkiem" i w dodatku
        umieram na jakas paskudna chorobe: bolalo mnie fizycznie cialo, mdlalam itd. W
        koncu zaczelam szukac i przypadkiem trafilam na okreslenie
        TOKSYCZNI RODZICE
        Zaczęłam czytac, dowiadywać się, odwiedzilam psychiatre. Obecnie mieszkam na
        drugim koncu Polskibig_grinDD i mam gleboko gdzies, ze moja matula jest obrazona i ze
        powinnam ja przeprosic za to, ze zabraklo jej "worka treningowego".
        Obecnie moje zycie jest szczesliwe i niczym nie przypomina pasma wczesniejszych
        udrek. Oczywiscie przeszlam przez pieklo poczucia winy, ze dorzucilam jedyna
        sluszna milosc jaka dostawalam od moich rodzicow.
        Dla tego namawiam dziewczyny zeby wreszcie stanely oko w oko z problemem a nie
        biadolily.
        • gizmulini I jeszcze chcialam dodac 18.08.06, 22:20
          Spotkalam tu sasiadke, ktora dała mi wiecej szacunku i pomocy przez kilka
          miesiecy wspolnej znajomosci niz kiedykolwiek dostalam od najblizszych. A balam
          sie przerazliwie, ze nie bede miala co zrobic z dzieckiem, ze nikt mi nie
          pomoze, ze sobie nie poradze itd - tak mi wmawiano. I guzik prawda. Poradzilam
          sobie!!! 10 tysiecy razy lepiej niz zyjac z matula przy boku, a nie uwazam sie
          za wybitnie zdolna. Jestem przecietniarabig_grin
          • triss_merigold6 Re: I jeszcze chcialam dodac 18.08.06, 22:31
            Bo doszłaś do ściany i do wyboru było albo brnięcie w autodestrukcję albo
            radykalne cięcie. Radykalne cięcia są na ogół dobrym rozwiązaniem.
            Ja mam ten luz, że z domu wyniosłam niezachwiane wsparcie bliskich i dużą
            pewność siebie.
            • gizmulini Radykalne ciecia 18.08.06, 22:38
              Tak uwazam, ze w przypadku toksycznych dziadkow (bez wzgledu na to czy sa to
              rodzice czy tesciowie) radykalne ciecia sa najlepsze. Zwłaszcza gdy po którejs
              próbie ulozenia poprawnych stosuknow ponosi się fiasko.
              Panie, ktore opisuja to swoje negatywne przezycia w omawianej kwesti zmierzaja
              ku scianie.
              • gizmulini Przykład 18.08.06, 22:41
                Tak mi sie skojarzylo np w przypadku gdy babcia obciela dziecku wlosy. Uwazam,
                ze najlepsze byloby: po łapach i won. Jestem pewna, ze kłotnia, próba
                załagodzenia sprawy, przemilczenie itd. wpłyna jeszcze bardziej niekorzystnie
                na i tak chore stosunki babcia/dziadek - mama/tata.
            • igge Re: I jeszcze chcialam dodac 18.08.06, 22:54
              Łatwo mówić. Ja regularnie po kilka tygodni/miesięcy nie utrzymuję kontaktów a
              potem ona dzwoni jak gdyby nigdy nic i zaczyna ćwierkać, że przyjedzie i w
              końcu ulegam bo nie chcę zabierać dzieciom babci plus jest moją matką i nie
              chcę jej pozbawiać możliwości widywania wnuków na zawsze. Słyszą niestety jej
              niemiłe uwagi i komentarze i wtrącanie się i często muszą znosić jej wybuchy
              złości, w końcu po dłuższym lub krótszym okresie powstrzymywania się (tzn mojej
              wymuszonej uległości) następuje gwałtowne spięcie np jak zaczyna czepiać się
              dzieci, czego nie potrafię spokojnie słuchać i to samo: zero kontaktów po
              kłótni przez kolejny miesiąc czy dwa. Z punktu widzenia dzieci ona ma też dobre
              strony, na pewno je kocha, gotuje im różne pyszności i pozwala oglądać więcej
              telewizji, przynosi drobne podarunki. Moje dzieci ją raczej lubią (twierdzą, że
              babcia ma już taki paskudny charakter i już)ale widzą, że nasze kontakty to
              pasmo kłótni. Dla mnie pewnie zdrowsze byłoby definitywne zerwanie stosunków
              ale rzeczywiście nie potrafie sie na to zdobyć.
              • gizmulini Re: I jeszcze chcialam dodac 18.08.06, 23:01
                Widzisz, sama wiesz co byloby dla Ciebie najlepsze.
                Szkoda, ze lubisz sie udreczac.
                Ja na Twoim miejscu odpowiadalabym matce, ze po ostatniej klotni nie jestem
                jeszcz egotowa na konfrontacje z nia i nie chce sluchac kolejnych ublizen. Jak
                to ladnie Triss pisze "waliłoby" mnie to czy matka uderza w ton szntazu,
                rozpowiada rodzinie (choc to tez szantaz). Albo nie odbieralabym telefonow od
                rodzicielki.
            • kawka74 Re: I jeszcze chcialam dodac 18.08.06, 22:59
              a propos regulacji stosunków z teściami
              chyba byłam zbyt radykalna, chociaż mnie to wcale nie martwi. Otóż po ostatniej
              rozmowie z moim - skądinąd sympatycznym - teściem na temat ślubu kościelnego,
              którego zawierać nie mam najmniejszego zamiaru, oznajmiłam mężowi, że nie będę
              chodzić do jego rodziców w odwiedziny i poprosiłam o przekazanie tej wiadomości
              teściowi. Doszłam do wniosku, ze - może zbyt wczesne - radykalne cięcie
              zapobiegnie jakiejś większej bombie. A po co.
              A tak - mam spokój, teściowie wiedzą, dlaczego nie przychodzę, szafa gra.
    • figrut Re: Nie "kumam" !!! 18.08.06, 23:24
      Gizmulini, ja tak właśnie zrobiłam. Miałam dość, dość wszystkiego - ulegania,
      wdzięczności za coś mojej Mamie, rządzenia moim życiem, decydowania o kolorze
      zasłon w "moim" teoretycznie pokoju, wpie... się we wszystko i do wszystkiego,
      wymagania jednomyślności w kontrowersyjnych sprawach, ciągłej krytyki,
      cenzurowania opieki nad moją córką, cholernie bolesnych słów po wywaleniu mnie
      ze wspólnego interesu i odcięcia od JAKO TAKIEJ niezależności finansowej i po
      przysłowiowym "zostawieniu na bruku" - co przepełniło czarę goryczy... Przy tym
      ostatnim chciałam uciec, albo odebrać sobie życie - miałam dość, dość, dość !!!!
      Wtedy rękę wyciągnął do mnie mój obecny partner - pomógł wtedy we wszystkim,
      jego Matka przyjęła mnie do swojego domu jak by to było najzupełniej normalne w
      świecie. Wiesz co zyskałam ? Niewiele - kolejne bagno, tyle że z jedną życzliwą
      mi osobą która potrafi wyrazić własne zdanie [nie to, co moja rodzina całkowicie
      podporządkowana dla swiętego spokoju mojej Matce]. To bagno jest zupełną
      odwrotnością tego, co miałam w domu rodzinnym, choć w tym moim dzisiejszym
      bagnie już nie budzę się z krzykiem i nie zrywam z kanapy gdy ktoś wchodzi do
      pokoju, bo wiem, że mam prawo sobie usiąść i nie czuć się z tego powodu winna -
      wiem że to ostatnie zdanie zawiłe i niezrozumiałe dla kogoś, kto nie miał tak
      jak ja .
    • dominika8 Re: Nie "kumam" !!! 18.08.06, 23:40
      no widzisz, to nie takie proste, niestety....
      ja bym najchętniej, a po ostatniej sytuacji, którą opisałam w oddzielnym wątku,
      już na pewno, zerwała stosunki z teściami. Ale jest jeszcze ich syn, który
      różnymi metodami mnie przed tym powstrzymywał. Przez kilka lat walczyłam o
      prawo niebywania na sztywnych i fałszywych obiadkach u nich. Miałam dośc
      udawania, że się lubimy, takie tam cmoku cmoku, jaki pyszny obiadek i inne
      pierdu-pierdu. Tłumaczyłam mu, że to, że ma żonę nie oznacza, że nie może sam
      pojechac do nich. On tego nie mógł zrozumiec, bo musimy razem, bo jesteśmy
      rodziną itd
      Zerwanie z nimi kontaktów teraz tylko mi pomoże, bo to nasz główny powód
      awantur.
    • babka71 Re: Nie "kumam" !!! 18.08.06, 23:47
      I ja nie kumam ile masz lat gizmulini??
      tak z ciekawości pytam???
    • feng_shui_o.k Re: Nie "kumam" !!! 18.08.06, 23:56
      Zgadzam sie z Toba :_). MOze nie jestem tak radykalna, bo z mama czy siostrami
      mimo niejednej roznicy zdan, a nawet awantury, nie zerwe kontaktow, ale
      tesciwej juz dawno pokazalam jej m-ce w szeregu wink. Moze sie to komus nie
      podobac, ale moja tesciowa nawet nie jest zolza, nie jest kretynka, wredna
      podstepna baba- nie- ona po prostu nie jest czlowiekiem sad!! Dlugo by pisac,
      ale fakty sa takie, ze nawet jej dzieci jej nienawidza- to swiadczy jaka jest
      super! Moj maz, podobnie jak ja , nie zyczy sobie zbyt czestych spotkan z
      babskiem (ja takowych zyczen nie mam wcale), wiec unikamy jej jak mozemy, a
      poniewaz to bardzo zly babsztyl , nasza corka tez sie z nia nie kontaktuje.
      Uwazam, ze asertywnosc ponad wszytsko- jesli ja czuje, ze pewne babsko jest
      wampirem energetycznym, ze pcha sie w nasze fajne, uporzadkowane zycie z
      brudnymi kaloszami, to jestem w stanie wywalic ja na zbity pysk. Zadnego
      cierpienia, szlochania po katach, znoszenia wszystkiego z pokora- o nie!
      MOja tesciowa wie, ze wobec niej nigdy nie bede subtelna, grzeczna, zahukana
      synowa. Dodam, ze mam latwiej, bo moj maz zawsze jest po mojej stronie, no i
      nie mieszkamy razem z zadnymi tesciami.
      Ale sie musialam rozpisac, sorry wink
      Pozdr. Laski, nie dajcie sie!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka