Dodaj do ulubionych

No rzesz...cos mnie trafi...

02.09.06, 13:11
No i cholera znowu to samo.
Mój kochany nie-maz poszedł wczoraj po pracy z chłopakami na imprezę.
Obiecywał że wróci ok 2.00 bo mielismy jechac rano po zakupy.
No i wrócił ...o 5.00,nawalony i teraz śpi ,ma wszystko gdzieś(już próbowałam go budzić).W poprzednią niedzielę to samo tylko w domu przed kompem.
Nosz k**** , miałam nadzieję że pozajmuje sie trochę małym,tak rzadko się widzą.
Wściekła jestem jak diabli...
No to się pożaliłam.
Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • olusza3 Re: No rzesz...cos mnie trafi... 02.09.06, 13:13
      A potem ma pretensje , że ja mam pretensje, że on wychodzi z kolegami.
      Nic tylko po łbie strzelić...
      • nchyb Re: No rzesz...cos mnie trafi... 02.09.06, 13:17
        hm, jak będzie w stanie używalności publicznej, proponuję byś dziecię pod jego
        opieką zostawiła i wyszła z koleżankami odspanąć po trudach rodzicielstwa...
        • brak.polskich.liter Re: No rzesz...cos mnie trafi... 02.09.06, 13:24
          Zgadzam sie z nchyb. Idz na impreze, podaj godzine powrotu inna niz faktyczna.
          Skoro koles moze, to Ty chyba tez, nie? Czasem taki numer dziala lepiej niz
          jakakolwiek rozmowa.
          • joanna266 Re: No rzesz...cos mnie trafi... 02.09.06, 15:15
            taki numer tzn proba odwetu u mnie w domu wywołałby straszna awanture.o wiele
            lepiej działaja wymowki typu "strasznie sie martwilam' i "widze ze sie bardzo
            przejmujesz naszymi umowami"itp.ale co dom to obyczaj.
            • pupawolowa Re: No rzesz...cos mnie trafi... 02.09.06, 15:18
              wiecie co?? wam tak łatwo powiedzieć, żeby laska wyszła się pobawić i zostawiła
              dziecko z tatusiem. tym samym ojcem, który umówił się ze swoją żoną, że wróci o
              umówionej porze, ale nie przyszedł... z tak nie odpowiedzialnym typem nie
              zostawiłbym dziecka za nic w świecie!
              wogóle to zwinęłabym gościa w troki i do widzenia. nie rozumiem takich ludzi...
              • olusza3 Re: No rzesz...cos mnie trafi... 02.09.06, 15:22
                Oj nie przesadzaj!
                Wiadomo jak się facet z chłopakami spotka to poczucie czasu traci,a do tego piwko to i o tel. zapomni.
                Ale żeby od razu że nieodpowiedzialny i wynocha.
                Ma inne zalety, wady też, jak każdy człowiek.
                Pozdrawiam.
                • ciocia_luta Re: No rzesz...cos mnie trafi... 02.09.06, 15:24
                  olusza3 napisała:

                  > Oj nie przesadzaj!
                  > Wiadomo jak się facet z chłopakami spotka to poczucie czasu traci,a do tego piw
                  > ko to i o tel. zapomni.

                  W i a d o m o ??? Hm? Bardzo ciekawa teoria.
            • olusza3 Re: No rzesz...cos mnie trafi... 02.09.06, 15:19
              Dzięki dziewczyny za posty smile
              Nie mam zamiaru brać odwetu, chociaż dzięki za pomysły.
              Puściłam watek bo byłam wściekła i miałam ochotę ponarzekać.
              Impulsywna jestem poprostu.
              Pozdrawiam.
            • nchyb Re: No rzesz...cos mnie trafi... 02.09.06, 18:35
              > taki numer tzn proba odwetu u mnie w domu wywołałby straszna awanture.o
              ja nie proponowałam odwetu. Ja proponowałam odpoczynek dla matki z jednoczesnym
              zapewnieniem ojcu możliwości pobycia, a wręcz zaznajomienia się ojca z
              dzieckiem...
              • olusza3 Re: No rzesz...cos mnie trafi... 02.09.06, 22:07
                I wielkie dzięki Ci za to smile
                Dziekując za posty ,wypowiedź swą zbyt uogólniłam.Wybacz.

                Pozdrawiam
    • pupawolowa Re: No rzesz...cos mnie trafi... 02.09.06, 15:25
      ale sama napisałas:
      No i cholera znowu to samo.
      więc to co napisałaś pod moim postem nie trzyma się kupy
      • ciocia_luta Re: No rzesz...cos mnie trafi... 02.09.06, 15:28
        ha ha ha
        był taki watek wiedziały gały
        w tym wypadku, chyba sie przyzwyczaiły do tego co mają
        • pupawolowa Re: No rzesz...cos mnie trafi... 02.09.06, 15:29
          właśnie, potem płacz i zgrzytanie zębami...że on taki niedobry. dziewczyny
          zastanówcie się co piszecie i robicie - to przede wszystkim
        • olusza3 Re: No rzesz...cos mnie trafi... 02.09.06, 15:33
          ciocia_luta napisała:

          > ha ha ha
          > był taki watek wiedziały gały
          > w tym wypadku, chyba sie przyzwyczaiły do tego co mają
          >
          A owszem wiedziały co brały,i owszem ,się przyzwyczaiły i czasem sobie narzekają ,w końcu min. po to to forum jest.
      • olusza3 Re: No rzesz...cos mnie trafi... 02.09.06, 15:30
        pupawolowa napisała:

        > ale sama napisałas:
        > No i cholera znowu to samo.
        > więc to co napisałaś pod moim postem nie trzyma się kupy

        Znaczy co sie nie trzyma kupy?
        napisałam że znowu siedział do rana i teraz odsypia (tydzień temu przy kompie a teraz z kolegami).
        Wkurzyłam się i tyle.
        I dlatego mam się z nim rozstać.
        • pupawolowa Re: No rzesz...cos mnie trafi... 02.09.06, 15:32
          gość nie ma dla Ciebie czasu, a Tobie z tym źle. dobrze rozumiem?? więc, albo
          zrób coś tym, porozmawij np z nim, albo znajdź inną skuteczną metodę do tego,
          byś była z tym człowiekiem w pełni szczęśliwa.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka