olusza3
02.09.06, 13:11
No i cholera znowu to samo.
Mój kochany nie-maz poszedł wczoraj po pracy z chłopakami na imprezę.
Obiecywał że wróci ok 2.00 bo mielismy jechac rano po zakupy.
No i wrócił ...o 5.00,nawalony i teraz śpi ,ma wszystko gdzieś(już próbowałam go budzić).W poprzednią niedzielę to samo tylko w domu przed kompem.
Nosz k**** , miałam nadzieję że pozajmuje sie trochę małym,tak rzadko się widzą.
Wściekła jestem jak diabli...
No to się pożaliłam.
Pozdrawiam.