Dodaj do ulubionych

dzieci- sprawa prywatna?

03.09.06, 12:36
tytuł może przewrotny, bo to sprawa jak najbardziej osobista kto kiedy i ile
dzieci posiada, ale czytając różne wątki nasuwa mi się pytanie czy to
rzeczywiście tylko prywatna sprawa
wydaje mi się, że poglądy są czasem skrajnie różne...
OD: państwo powinno mi płacić jak "siedze" w domu z dziećmi i wszedzie
powinnam wchodzić bez kolejki
DO:niczego nie oczekuję, moje dzieci, moja sprawa
szczerze z żadnym z nich się nie identyfikuję
postawy roszczeniowej nie uznaję, ale też nie uważam, ze wychowanie,
wyedukowanie itp dziecka powinno odbywać sie tylko nakladem sil i srodkow
rodzicow
ostatecznie Panstwo (czyli my) tez ma interes w tym, zeby narod nie wymieral,
a nowe pokolenie bylo pelnowartosciowe pod kazdym wzgledem,a więc rokujące,
że bedzie placic podatki i generalnie bedzie dobrym obywatelem, a nie jakąś
patologią
uwazam że rodzicom nalezy sie wsparcie (rzecz jasna nie 1000zl jednorazowo i
inne rozdawnictwa, ale rozwiązania systemowe- zmiany w podatkach, dostepność
do edukacji na dobrym poziomie- np przedszkola itp)
jakie jest Wasze zdanie?
Obserwuj wątek
    • demarta Re: dzieci- sprawa prywatna? 03.09.06, 12:52
      moim zdaniem lepiej wyjechać do szwecji, bo się ludzkich warunków w życiu nie
      doczekamy. oduczyłam się oczekiwać gestów, zwłaszcza ze strony rządu, a
      zwłaszcza od rządu kaczek, lepperów i giertychów. liczę na siebie, bo to
      najbardziej przewidywalne jest jak narazie....
      a swoją drogą zastanowiły mnie ostatnio realia w usa. tam nie ma czegoś takiego
      jak macierzyński 100% płatny, tam dostaje się max 80% i to przez tyle tygodni
      ile lat pracujesz. a pseudomacierzyński to 12 tygodni, nie więcej. i oczywiście
      nie ma żadnego wychowawczego, albo wracasz po 12 tygodniach do pracy albo się
      zwalniasz. a niby taki bogaty kraj i na porządny socjal byłoby ich stać.....
      • agnieszkas72 Re: dzieci- sprawa prywatna? 03.09.06, 14:01
        Demarto,socjal zniszczy kazde bogactwo.Amerykanska rodzina z klasy sredniej
        spokojnie moze utrzymac się na dobrym poziomie gdy pracuje tylko
        ojciec.Bezrobocie jest małe,koszty pracy niewielkie więc kobiety mogą łatwo
        znależc nową pracę,jeśli tego chcą.
        Najlepszym wsparciem państwa dla rodzin byłyby niskie podatki,proste
        przepisy,faktycznie wolny rynek.Brak socjalu który jest niczym innym jak tylko
        marnotrawieniem pieniędzy podatników.
        • kattkak Re: dzieci- sprawa prywatna? 03.09.06, 14:24
          ja także nie chcę socjalu, tylko warunków do bycia rodzicami.
          Nie chę gwarancji powrotu po porodzie, bo takie gwarancje tylko odstraszają
          pracodawców od młodych kobiet. Nie chcę z tych samych powodów rocznego urlopu
          po porodzie.
          Chcę natomiast:
          - żłobka i przedszkola czynnego do 19, a nie do 16.15-16.30.
          - chcę mieć świadmość, że mogę w każdej chwili zmienić pracę, a nie jak to jest
          teraz, że często godzimy się na dyktat pracodawców w obawie przed utratą pracy.

          • kawka74 Re: dzieci- sprawa prywatna? 03.09.06, 14:31
            > - żłobka i przedszkola czynnego do 19, a nie do 16.15-16.30.
            To by się wiązało z większą pensją dla nauczycieli i wychowawców albo
            zatrudnianiem dodatkowych pracowników, a na takie poświęcenie naszego państwa
            nie stać.
          • mik5 Re: dzieci- sprawa prywatna? 03.09.06, 18:58
            Przedszkole czynne do 16.30 to przesada w jedną stroną, ale aż do 19 - przesada
            w drugą. Gdzie czas na bycie z dzieckiem, skoro ono do pory zasypiania ma być
            poza domem ??
            • berek_76 Re: dzieci- sprawa prywatna? 03.09.06, 20:48
              > Przedszkole czynne do 16.30 to przesada w jedną stroną, ale aż do 19 - przesada
              >
              > w drugą. Gdzie czas na bycie z dzieckiem, skoro ono do pory zasypiania ma być
              > poza domem ??


              Eeee tam, bezdura. Niekoniecznie dziecko musi siedzie od 7.00 do 19.00. Ale co
              ma z dzieckiem zrobic matka, która na przykład pracuje na dwie zmiany albo wręcz
              zawsze na popołudnia? I co ma zrobic matka, ktora pracuje do 19.00 - a są takie
              prace.
              Rzeczywiscie, moim zdaniem brak mozliwosci zapewnienia dziecku opieki podczas
              popoludniowej zmiany to jeden ze slabszych punktow polskiego systemu przedszkolnego.

              -----------------------
              Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)
              • kawka74 Re: dzieci- sprawa prywatna? 04.09.06, 00:23
                Jest jeden słaby punkt tej teorii - przedszkolanki i opiekunki też miewają
                dzieci. I też chciałyby być z nimi kilka godzin, a nie parę minut przed snem. I
                co ma zrobić matka przedszkolanka, kiedy zamykają jej placówkę o 19?
                i tak kółeczko się zamyka
            • kattkak Re: dzieci- sprawa prywatna? 03.09.06, 22:50
              mik5 napisała:

              > Przedszkole czynne do 16.30 to przesada w jedną stroną, ale aż do 19 -
              przesada
              >
              > w drugą. Gdzie czas na bycie z dzieckiem, skoro ono do pory zasypiania ma być
              > poza domem ??

              niektóre mamy niestety tak pracują, po 10 godzin dziennie.
              • anna-pia Re: dzieci- sprawa prywatna? 04.09.06, 21:36
                kattkak napisała:

                > mik5 napisała:
                >
                > > Przedszkole czynne do 16.30 to przesada w jedną stroną, ale aż do 19 -
                > przesada
                > >
                > > w drugą. Gdzie czas na bycie z dzieckiem, skoro ono do pory zasypiania ma
                > być
                > > poza domem ??
                >
                > niektóre mamy niestety tak pracują, po 10 godzin dziennie.

                Cóż, jakby zliberalizować kodeks pracy, to łatwiej by było znajdować pracę na
                pół etatu. Albo i do wykonywania w domu.
    • anna-pia Re: dzieci- sprawa prywatna? 03.09.06, 15:11
      1. Szwecja się wali finansowo - socjal powoli ich wykańcza, a tamtejsze bachory
      to koszmar; a spróbuj na takiego nakrzyczeć, to policja przyjedzie
      2. w USA samotna matka jest w stanie zarobić na d.o.m., jeśli tylko się jej chce
      pupę ruszyć sprzed TV
      3. mam gdzieś socjal - to m.o.j.e., t.w.o.j.e. i n.a.s. wszystkich pieniądze,
      które zanim trafią do potrzebujących, są zżerane przez hordy urzędników i tony
      papierów
      4. wszelaki socjal jest szkodliwy społecznie i demoralizujący - jeśli za
      siedzenie w domu moge dostać kilkaset PLN, to po co pracować? jeśli dostanę 1000
      PLN za urodzenie dziecka, to po co dać mężowi kopa, żeby się ruszył?
      5. dużo efektywniejsze są prywatne/koscielne organizacje charytatywne, bo zależy
      im na cięciu kosztów, bo ofiarodawcy patrzą im na ręce - spróbuj skontrolować
      urzędasa, to cię do sądu poda
      6. socjal niszczy w ludziach chęć pomagania innym - no skoro płacę podatki, to
      czemu mam jeszcze dodatkowo dawać pieniądze komuś tam?

      rozwiązaniem są niskie podatki, ulgi dla wielodzietnych, mniejsza biurokracja
      przy zakładaniu jednoosobowej działalności gospodarczej - czyli to, co zacheca
      ludzi do samodzielnego bogacenia się

      zapamiętajcie sobie dobrze, koleżanki: "państwo" to jesteśmy my, podatnicy, a
      nie jakis byt, który nie wiadomo skąd ma pieniądze - bierze je od nas: kiedy
      zarabiamy i kiedy kupujemy
      • titta Re: dzieci- sprawa prywatna? 04.09.06, 18:35
        Podpisuje sie dwoma rekami -poza jednym: po co krzyczec na czyjekolwiek
        dziecko, niekoniecznie szwedzkie. (pomijam, ze Szwedzkie dzieci sa aniolkami w
        porownaniu z dziecmi emigrantow - ktorzy owszem, krzycza na nie.)
        W Szwecji podatki sa NIZSZE niz w Polsce. (Na tych ktorzy zaraz zaczna na mnie
        krzyczec - prosze sobie dodac ZUS - to tez podatek). Kraj ten tez zaczyna sie
        wycofywac z polityki socjalnej -jest zbyt droga - ale i tak na razie jest
        idealnym krajem do urodzenia dziecka. Ale nie do wychowania - bo ich
        szkolnictwo to dno.
    • gosika78 Re: dzieci- sprawa prywatna? 03.09.06, 15:58
      Ja za socjalem nigdy nie byłam. Masz tyle, na ile sobie zapracujesz. Inna sprawa, że u nas zapracować uczciwą i ciężką pracą na siebie i rodzinę graniczy z cudem uncertain
    • oxygen100 Re: dzieci- sprawa prywatna? 03.09.06, 17:35
      moim zdaniem tak. Kazdy spi tak jak sobie poslal. Roszczenia w stosunku do
      panstwa bo sie ma dzieci to chyba nie ta epoka. Ale tak samo w druga strone.
      Antykoncepcja czy leczenie bezplodnosci tez sa wylacznie moja sprawa. Takze i o
      tym czy chce miec urlop macierzynski czy nie i jak dlugi powinnam zdecydowac
      sama.
      • kattkak Re: dzieci- sprawa prywatna? 03.09.06, 18:39
        oxygen100 napisała:
        "... Ale tak samo w druga strone.
        Antykoncepcja czy leczenie bezplodnosci tez sa wylacznie moja sprawa. ..."

        nie zgadzam się tylko z tym zdaniem.
        Już teraz co piąta para w Polsce ma problemu z poczęciem dziecka. Bezpłodność
        urasta już do choroby cywilizacyjnej. Zatem uważam że np. invitro powinno być
        finsowane przez Fundusz Zdrowia.
        • anna-pia Re: dzieci- sprawa prywatna? 03.09.06, 22:33
          kattkak napisała:

          > oxygen100 napisała:
          > "... Ale tak samo w druga strone.
          > Antykoncepcja czy leczenie bezplodnosci tez sa wylacznie moja sprawa. ..."
          >
          > nie zgadzam się tylko z tym zdaniem.
          > Już teraz co piąta para w Polsce ma problemu z poczęciem dziecka. Bezpłodność
          > urasta już do choroby cywilizacyjnej. Zatem uważam że np. invitro powinno być
          > finsowane przez Fundusz Zdrowia.

          Nie, nie powinno. Istnieje coś takiego, jak adopcja, to raz, a po drugie,
          ciekawa jestem, jakiego przedziału wiekowego i jakich zawodów dotyczą twoje
          twierdzenia. Jeśli kobieta po 35 r.ż./z nieregularną miesiączką i jej partner
          informatyk mają takie problemy, to mnie to nie dziwi.
          • kattkak Re: dzieci- sprawa prywatna? 03.09.06, 22:45
            anna-pia napisała:

            > kattkak napisała:
            >
            > > oxygen100 napisała:
            > > "... Ale tak samo w druga strone.
            > > Antykoncepcja czy leczenie bezplodnosci tez sa wylacznie moja sprawa. ...
            > "
            > >
            > > nie zgadzam się tylko z tym zdaniem.
            > > Już teraz co piąta para w Polsce ma problemu z poczęciem dziecka. Bezpłod
            > ność
            > > urasta już do choroby cywilizacyjnej. Zatem uważam że np. invitro powinno
            > być
            > > finsowane przez Fundusz Zdrowia.
            >
            > Nie, nie powinno. Istnieje coś takiego, jak adopcja, to raz, a po drugie,
            > ciekawa jestem, jakiego przedziału wiekowego i jakich zawodów dotyczą twoje
            > twierdzenia. Jeśli kobieta po 35 r.ż./z nieregularną miesiączką i jej partner
            > informatyk mają takie problemy, to mnie to nie dziwi.
            >
            >
            otórz sobie jakąkolwiek kobiecą gazetę i wywiad z lekarzem ginekologiem-
            położnkiem.
            Prawdą jest, że kobiety coraz później decydują się na dziecko. Problemy z
            jakością plemników mają mężczyźni.
            Nie każdy chce adopcji, ja po bardzo złych doświadczeniach w mojej rodzinie,
            nie zdecydowałaby się na nią nigdy.
            Rozumiem pary, które chcą mieć własne dziecko, a nie adoptowane. niesty nasze
            państwo nie finansuje zabiegu invitro.
            • anna-pia Re: dzieci- sprawa prywatna? 03.09.06, 22:53
              kattkak napisała:

              > anna-pia napisała:
              >
              > > kattkak napisała:
              > >
              > > > oxygen100 napisała:
              > > > "... Ale tak samo w druga strone.
              > > > Antykoncepcja czy leczenie bezplodnosci tez sa wylacznie moja spraw
              > a. ...
              > > "
              > > >
              > > > nie zgadzam się tylko z tym zdaniem.
              > > > Już teraz co piąta para w Polsce ma problemu z poczęciem dziecka. B
              > ezpłod
              > > ność
              > > > urasta już do choroby cywilizacyjnej. Zatem uważam że np. invitro p
              > owinno
              > > być
              > > > finsowane przez Fundusz Zdrowia.
              > >
              > > Nie, nie powinno. Istnieje coś takiego, jak adopcja, to raz, a po drugie,
              > > ciekawa jestem, jakiego przedziału wiekowego i jakich zawodów dotyczą two
              > je
              > > twierdzenia. Jeśli kobieta po 35 r.ż./z nieregularną miesiączką i jej par
              > tner
              > > informatyk mają takie problemy, to mnie to nie dziwi.
              > >
              > >
              > otórz sobie jakąkolwiek kobiecą gazetę i wywiad z lekarzem ginekologiem-
              > położnkiem.
              > Prawdą jest, że kobiety coraz później decydują się na dziecko. Problemy z
              > jakością plemników mają mężczyźni.
              > Nie każdy chce adopcji, ja po bardzo złych doświadczeniach w mojej rodzinie,
              > nie zdecydowałaby się na nią nigdy.
              > Rozumiem pary, które chcą mieć własne dziecko, a nie adoptowane. niesty nasze
              > państwo nie finansuje zabiegu invitro.

              "państwo" - czyli podatnicy, czyli m.in. ja!

              osobiscie nie mam ochoty płacić za to, że jakaś baba decyduje sie na dziecko za
              późno, bo kariera i urlopy za oceanem były ważniejsze
              ani za to, że facet siedział godzinami przed komputerem, zamiast na spacer iść

              to był i.c.h. wolny wybór i to i.c.h. sprawa, że teraz ponoszą takie, a nie inne
              konsekwencje - nie mam ochoty za to płacić

              jeśli mi się chce miec dzieci teraz, kiedy jestem jeszcze w odpowiednim wieku,
              to nie interesuje mnie to, że ktoś wolał sobie kiedys - patrz wyżej
              • monia145 Re: dzieci- sprawa prywatna? 03.09.06, 23:04
                Al;e dlaczego tak spłycasz ten problem do jednej pary? Ja mam kolezankę,
                dziewczyna ma 27 lat, mąż nie jest informatykiem. Starają sie o dziecko od
                dwóch latwink. In vitro to dla nich jedyna szansa- trzy próby nie powiodły się.
                Mnostwo pieniedzy ich to kosztowało i pewnie jeszcze bedzie kosztować. Sami sa
                sobie winni? Nie sądzę..i takich par jest więcej. To jest wielki dramat.

                Rozumiem jednak stanowisko NFZ- in vitro nie jest zabiegiem ratujacym zycie i
                zdrowie i jeszcze długo w Polsece nie będzie refundowane, bo są inne potrzeby.
                Co nie oznacza, że nie powinno być. Ale dużo jeszcze wody w Wisle upłynie...
                • anna-pia Re: dzieci- sprawa prywatna? 03.09.06, 23:09
                  monia145 napisała:

                  > Al;e dlaczego tak spłycasz ten problem do jednej pary?

                  to był przykład, litości, czytaj uważnie

                  Ja mam kolezankę,
                  > dziewczyna ma 27 lat, mąż nie jest informatykiem.

                  wiek jest sprawą drugorzędną - moze ma problem z owulacją albo inny?
                  facet nie musi byc informatykiem - może byc zawodowym kierowcą, radiologiem albo
                  lubic ciepełko

                  Starają sie o dziecko od
                  > dwóch latwink. In vitro to dla nich jedyna szansa- trzy próby nie powiodły się.
                  > Mnostwo pieniedzy ich to kosztowało i pewnie jeszcze bedzie kosztować. Sami sa
                  > sobie winni? Nie sądzę..i takich par jest więcej. To jest wielki dramat.

                  współczuję
                  ale przeczytaj sobie to
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=47960697&a=47989761
                  >
                  > Rozumiem jednak stanowisko NFZ- in vitro nie jest zabiegiem ratujacym zycie i
                  > zdrowie i jeszcze długo w Polsece nie będzie refundowane, bo są inne potrzeby.
                  > Co nie oznacza, że nie powinno być.

                  nie, nie powinno

                  > Ale dużo jeszcze wody w Wisle upłynie...
                  • monia145 Re: dzieci- sprawa prywatna? 03.09.06, 23:25
                    Bardzo łatwo o radykalne sądy, gdy to, czego dotyczą jest takie dalekie.....
                    Dlaczego nie powinno?
                    • anna-pia Re: dzieci- sprawa prywatna? 03.09.06, 23:41
                      a dlaczego za m.o.j.e pieniądze mają byc rozwiązywane cudze problemy?
                      posiadanie dzieci nie jest obowiązkiem, a ich brak nie jest zagrożeniem dla
                      życia ani zdrowia
                      • andromeda_pana_tadka Re: dzieci- sprawa prywatna? 04.09.06, 01:25
                        > a dlaczego za m.o.j.e pieniądze mają byc rozwiązywane cudze problemy?

                        Bo miedzy innymi na tym polega idea panstwa i idea podatkow. W kazdym normalnym, cywilizowanym
                        panstwie istnieje minimum opieki socjalnej, problemem jest czesto okreslenie kto tej pomocy
                        rzeczywiscie potrzebuje.

                        Jezeli chodzi o in vitro:
                        jezeli zabieg in vitro nie ma byc/ma byc refundowany to niech nie bedzie/albo bedzie rowno. Wiek,
                        zawod i osobiste powody dla ktorych sie chce lub nie chce miec dzieci w okreslonym wieku nie powinny
                        miec znaczenia przy decyzji o refundacji.
              • kattkak Re: dzieci- sprawa prywatna? 03.09.06, 23:11
                Idąc Twoim tokiem myślenia Anno-pia to mogłabym powiedzieć, że nie chcę aby z
                moich podatków finansowano np.:
                - terapię dla narkomanów,alkoholików (przecież są sami sobie winni).
                - albo ludzi po zawałach serca, bo zamiast uprawiać sporty i prawidłowo się
                odżywiać, ludzie gniją przed tv, komputerem i pożerają tłuste schabowe z
                zasmażaną kapustą.

                Ale całe szczęście myślę inaczej.

                A tak na koniec dyskusji, moja koleżanka stara się o dziecko 10 lat, jej maż
                nie jest komputerowcem i niestety może im pomóc tylko in- witro. Płacą bo ich
                stać.
                A są tacy co ich nie stać.
                • anna-pia Re: dzieci- sprawa prywatna? 04.09.06, 10:07
                  kattkak napisała:

                  > Idąc Twoim tokiem myślenia Anno-pia to mogłabym powiedzieć, że nie chcę aby z
                  > moich podatków finansowano np.:
                  > - terapię dla narkomanów,alkoholików (przecież są sami sobie winni).
                  > - albo ludzi po zawałach serca, bo zamiast uprawiać sporty i prawidłowo się
                  > odżywiać, ludzie gniją przed tv, komputerem i pożerają tłuste schabowe z
                  > zasmażaną kapustą.
                  >
                  > Ale całe szczęście myślę inaczej.

                  Dlaczego na szczęście? W/w przykłady są wyborem ludzi, nikt cię nie zmusza do
                  ćpania/picia/siedzenia przed TV i obżerania się niezdrowym jedzeniem.

                  >
                  > A tak na koniec dyskusji, moja koleżanka stara się o dziecko 10 lat, jej maż
                  > nie jest komputerowcem i niestety może im pomóc tylko in- witro. Płacą bo ich
                  > stać.
                  > A są tacy co ich nie stać.

                  Współczuję. Ale mam pilniejsze wydatki.
                  • ala04 Re: dzieci- sprawa prywatna? 04.09.06, 15:06
                    Anno-Pio co Ty masz za tok rozumowania.Szok!!!!!
                • titta Re: dzieci- sprawa prywatna? 04.09.06, 18:44
                  > Idąc Twoim tokiem myślenia Anno-pia to mogłabym powiedzieć, że nie chcę aby z
                  > moich podatków finansowano np.:
                  > - terapię dla narkomanów,alkoholików (przecież są sami sobie winni).
                  ALEZ OCZYWISCIE ZE SIE NIE POWINNO ! Nad zawalowcami mozna podyskutowac ale
                  terapia dla narkomanow alkoholikow powinna byc finansowana filantropijnie
                  (jesli ktos chce na nich dac to prosze), byc kredytowana i potem do splaty. Co
                  wicej nie powinny byc finasowane leczenie chorob wynikajacych z uzalezniej :
                  palisz -leczenie raka (niezalenie czy ma on cos wspolnego z paleniem czy nie)
                  oplacasz sam (ewentualnie fundusz z pieniedzy z akcyzy). Przekraczasz
                  szybkosc/piles i masz wypadek - za leczenie i rehabilitacje placisz sam.
                  Dlaczego czyjas glupote/nieodpowiedzialnosc maja finansowc inni?
              • agawamala Re: dzieci- sprawa prywatna? 04.09.06, 10:32
                Nie do końca masz rację. Problemy z zajściem w ciążę maja ludzie niekoniecznie
                ze swojej "winy" ( późny wiek, niezdrowy tryb życia itp). Powody bywaja rózne.
                Idąc dalej tym tokiem rozumowania NFZ powinien przestać refundować m.in.
                - choroby nowotworowe u palaczy
                - choroby serca i układu krążenia u osób z nieprawidłowym lipidogramem czy
                otyłych
                - urazy np. na nartach gdy niewłaściwie oceni się swoje możliwości
                - narkomanię i lekomanię oraz choroby im towarzyszące
                Czy mam dalej wyliczać?
                I jako matka dwojga dzieci ( poczętych w sposób naturalny) oświadczam, że nie
                wszyscy psychicznie nadają się do adoptowania dziecka. Ja bym nie była wstanie.
                • anna-pia Re: dzieci- sprawa prywatna? 04.09.06, 10:38
                  agawamala napisała:

                  > Nie do końca masz rację. Problemy z zajściem w ciążę maja ludzie niekoniecznie
                  > ze swojej "winy" ( późny wiek, niezdrowy tryb życia itp). Powody bywaja rózne.
                  > Idąc dalej tym tokiem rozumowania NFZ powinien przestać refundować m.in.
                  > - choroby nowotworowe u palaczy
                  > - choroby serca i układu krążenia u osób z nieprawidłowym lipidogramem czy
                  > otyłych
                  > - urazy np. na nartach gdy niewłaściwie oceni się swoje możliwości
                  > - narkomanię i lekomanię oraz choroby im towarzyszące

                  Świetny pomysł.
                  Wkursza mnie, kiedy moja teściowa (wzrost i waga 150) jeździ do sanatorium, tam
                  przepisują jej dietę, a ona ją zarzuca natychmiast po powrocie do domu. A
                  roztyła się "odchudzaniem" typu głodówka cały dzień, a wieczorem pączki.

                  > Czy mam dalej wyliczać?
                  > I jako matka dwojga dzieci ( poczętych w sposób naturalny) oświadczam, że nie
                  > wszyscy psychicznie nadają się do adoptowania dziecka. Ja bym nie była wstanie.

                  Nie wszyscy muszą mieć dzieci. Oxygen jasno chyba napisała: to się nazywa
                  selekcja naturalna. Przykre, ale prawdziwe.
                  • agawamala Re: dzieci- sprawa prywatna? 04.09.06, 11:54
                    Nie wiem czy masz dzieci, ale jeśli nie nie życzę Ci ( jako, powtarzam, matka 2
                    dzieci poczętych w sposób naturalny), żebyś nie musiała stawiać czoła problemom
                    związanym z niepłodnością Twoją lub partnera. A los bywa złośliwy i mściwy.
                    • anna-pia Re: dzieci- sprawa prywatna? 04.09.06, 13:32
                      mam dwoje ;p
                      • agawamala Re: dzieci- sprawa prywatna? 04.09.06, 14:20
                        To bądź zadowolona i nie prowokuj losu, który się może okazać mściwy, bardzo,
                        mściwy.
                        • titta Re: dzieci- sprawa prywatna? 04.09.06, 18:50
                          A ja nie mam -jeszcze i mam podobne poglady. Uwazam, ze nalezy dac wszystkim
                          szanse na to zeby zarobili na swoje potrzeby (takze na leczenie) a nie
                          rozdawac, bo i tak dla wszystkich nie starczy. Powinno bezwzglednie by c
                          ratowane zycie, a takto kto jak sie ubespieczy + organizacje harytatywne.
                          • anna-pia Re: dzieci- sprawa prywatna? 04.09.06, 21:35
                            Dokładnie tak, Titta.
                            Co do szwedzkich podatków - hm, szwedzkiego nie znam, ale może mnie doradca
                            podatkowy z ichniego USk (rozmawiałam niedawno z kims takim) niechcący w błąd
                            wprowadził, bo po angielsku mówił koszmarnie wink
                          • iwles Re: dzieci- sprawa prywatna? 05.09.06, 07:49
                            Tylko, że jak na razie, żadne towarzystwo ubezpieczeniowe w Polsce nie ma w
                            swoim pakiecie dofinansowania leczenia bezpłodności.
                            Przynajmniej te towarzystwa, którymi ja się interesowałam.

                            Tylko dlaczego minister z jednej strony mówi: ciąża to nie choroba, dlatego nie
                            będzie dotowane przez rząd leczenie bezpłodności ani środków antykoncepcyjne, a
                            z drugiej strony - ten sam polski rząd uznaje ciążę, do której doszło np. na
                            koloniach lub obozie młodzieżowym - za "uszczerbek na zdrowiu".

                            Gdzie tu logika ??????
                          • iwles Re: dzieci- sprawa prywatna? 05.09.06, 07:52
                            titta napisała:

                            > A ja nie mam -jeszcze i mam podobne poglady. Uwazam, ze nalezy dac wszystkim
                            > szanse na to zeby zarobili na swoje potrzeby


                            I o to chodzi !
                            Tylko, jak na razie, żadne państwo z tym sobie nie poradziło smile
                • titta Re: dzieci- sprawa prywatna? 04.09.06, 18:45
                  Alez oczywiscie!
      • lola211 Re: dzieci- sprawa prywatna? 03.09.06, 19:08
        >Kazdy spi tak jak sobie poslal

        Z tym sie nie zgadzam.Polska to kraj absurdow, gdzie umiejetnosci, talent,
        pracowitosc, wyksztalcenie wcale nie przekladaja sie na sytuacje
        materialna.Ludzie pracuja ponizej kwalifikacji, zas kariery robia zwykli
        oszusci.
        • anna-pia Re: dzieci- sprawa prywatna? 03.09.06, 22:55
          lola211 napisała:

          > >Kazdy spi tak jak sobie poslal
          >
          > Z tym sie nie zgadzam.Polska to kraj absurdow, gdzie umiejetnosci, talent,
          > pracowitosc, wyksztalcenie wcale nie przekladaja sie na sytuacje
          > materialna.Ludzie pracuja ponizej kwalifikacji, zas kariery robia zwykli
          > oszusci.

          Rany boskie. Jakbym moja babcię (89 lat) słyszała. I to n.i.e. jest komplement.
          • lola211 Re: dzieci- sprawa prywatna? 04.09.06, 10:29
            Nie rany boskie, tylko taka prawda.
            A przyklady biore nie z gazet tylko z wlasnego zycia- tak sie sklada, ze nie
            obce mi srodowisko politykow i biznesu- widac nie masz bladego pojecia o czym
            pisze.
            • anna-pia Re: dzieci- sprawa prywatna? 04.09.06, 10:36
              Buhahahahha
              Chyba z Samoobroną masz do czynienia big_grinDDDDD
              Tam najlepiej widać oszustów.

              PS. "nieobce" pisze się łącznie.
              • lola211 Re: dzieci- sprawa prywatna? 04.09.06, 10:54
                Z jaka opcja, a raczej opcjami- nie bede tu wywlekac szczegolow-ten post to
                kolejny dowod na to, ze jestes w temacie zielona.
                Zdarza mi sie spacje niechcacy wcisnac, tylko co to ma do meritum sprawy?
                • anna-pia Re: dzieci- sprawa prywatna? 04.09.06, 13:42
                  lola211 napisała:

                  > Z jaka opcja, a raczej opcjami- nie bede tu wywlekac szczegolow-ten post to
                  > kolejny dowod na to, ze jestes w temacie zielona.

                  Cóż, na szczęście możesz sobie mieć dowolnie głupie opinie. Nikt cię za to
                  eutanazji nie podda, tu nie wysokorozwinięta Holandia ;p
                  • lola211 Re: dzieci- sprawa prywatna? 04.09.06, 13:53
                    Nie wypowiadaj sie na tematy o ktorych nie
                    • anna-pia Re: dzieci- sprawa prywatna? 04.09.06, 14:31
                      lola211 napisała:

                      > Nie wypowiadaj sie na tematy o ktorych nie

                      hehehhehe
                      to sobie dodaj mojego nicka do wrogów, bo niczego nie możesz mi zabronić
                  • lola211 Re: dzieci- sprawa prywatna? 04.09.06, 13:54
                    Powtorze raz jeszcze- jestes w temacie z.i.e.l.o.n.a.
                    • anna-pia Re: dzieci- sprawa prywatna? 04.09.06, 14:32
                      lola211 napisała:

                      > Powtorze raz jeszcze- jestes w temacie z.i.e.l.o.n.a.

                      Cóż. Masz prawo do błędnych opinii. A ja mam prawo je ignorować.
                      • lola211 Re: dzieci- sprawa prywatna? 04.09.06, 15:32
                        > Cóż. Masz prawo do błędnych opinii.

                        O, to samo moge Ci napisacwink.Niech Ci sie wydaje, ze wiesz.
                        • anna-pia Re: dzieci- sprawa prywatna? 04.09.06, 21:35
                          lola211 napisała:

                          > > Cóż. Masz prawo do błędnych opinii.
                          >
                          > O, to samo moge Ci napisacwink.Niech Ci sie wydaje, ze wiesz.

                          Jak to miło, że się zgadzamy ;p
            • elli_nika Re: dzieci- sprawa prywatna? 05.09.06, 19:02
              To całkiem inne lektury mamy. Bezrobotnych nie znam (ani jednego). Wszyscy wokół
              zmieniają pracę na lepszą. Mamy kwalifikacje, dużo pracujemy,
              nikt_z_nas_nie_kradnie. Nie wiem, gdzie żyjesz - bo w Polsce ludzie dobrzy w tym
              co robią sa rozchwytywani.
    • oxygen100 Re: dzieci- sprawa prywatna? 03.09.06, 22:50
      tak, ale smile)
      stojac przed wyborem ratowac komus zycie np jakas nowatorska terapia
      nowotworowa czy sfinansowac zaplodnienie in vitro nie zawahalabym sie ani przez
      moment majac taka mocwinki mysle ze nie ja jedna
      z drugiej strony zycie to kolejny dowod na to ze nawet w ludzkich
      spolecznosciach dziala dobor naturalny. Eliminuje najslabszych. Wszystko jedno
      czy z rynku pracy czy z nie pozwalajac na rozmnazanie. Owszem bezplodnosci jest
      juz chyba uznana czy uznawana za chorobe cywilizacyjna ale nie powoduje
      bezposredniej czy nawet posredniej utraty zycia a to chyba sa sprawy
      priprytetowe. Oczywiscie ile ludzi tyle opiniitongue_out
      • monia145 Re: dzieci- sprawa prywatna? 04.09.06, 08:31
        Oxy, no nie wierzę w to, co czytamsmile I to pisze naukowiec? Czy ludzie nauki nie
        starają sie własnie tej naturze dopomóc, aby i ci najsłabsi nie byli
        wykluczeni?
        • oxygen100 Re: Jestem w SZOKU!!! 04.09.06, 10:20
          staraja, ale z punktu widzenie nie jednostki a ludzkiego gatunku to nas zbliza
          do zaglady. Nieuchronnie
          • monia145 A dlaczego jestes w szoku?:) 04.09.06, 18:18

      • agawamala Re: dzieci- sprawa prywatna? 04.09.06, 11:58
        No to bądźmy konsekwentni i eliminujmy, drogą naturalną, chorych na chorobę
        nowotworową ( z większości nie ma pożytku), zawałowców ( wielu trzeba przyznać
        rentę i płacić ją z moich podatków).
        • anna-pia Re: dzieci- sprawa prywatna? 04.09.06, 13:45
          agawamala napisała:

          > No to bądźmy konsekwentni i eliminujmy, drogą naturalną, chorych na chorobę
          > nowotworową ( z większości nie ma pożytku), zawałowców ( wielu trzeba przyznać
          > rentę i płacić ją z moich podatków).

          Niestety, z przykrością muszę odrzucić twoją propozycję - jestem przeciwna
          eutanazji. Poza tym, staram sie stosować do X przykazań, a to, co proponujesz,
          uderza w to numer 5.
          Aczkolwiek chętnie rozważyłabym propozycję obniżenia rent i emerytur płaconych z
          podatków do jednej wysokości - jak widzę, ile dostaje ubeczka, która pewnie
          jeszcze akowców katowała, a ile nauczycielka, to mnie krew zalewa.
          • agawamala Re: dzieci- sprawa prywatna? 04.09.06, 14:26
            Eutanazją nie jest nie podjęcie kosztownego leczenia choroby nowotworowej.
            Eutanazją nie jest zakładanie stentów w świezym zawale serca.
            I w jednym i w drugim przypadku można stosować leczenie alternatywne - znacznie
            tańsze, a czasem także skuteczne.
            5 przykazania nie znam.
            Być może jestem zbyt młoda, ale odcinam się od myślenia kategoriami "ubeczka,
            która katowała pewnie akowców".
            Tamte czasy znam z opowiadań i przekazów - różnych w różnym okresie, i nie mnie
            kogokolwiek oceniać.
            • anna-pia Re: dzieci- sprawa prywatna? 04.09.06, 14:30
              agawamala napisała:

              > Eutanazją nie jest nie podjęcie kosztownego leczenia choroby nowotworowej.

              Wolałabym przeznzczyć te pieniądze na profilaktykę i uświadamianie społeczeństwa.

              > Eutanazją nie jest zakładanie stentów w świezym zawale serca.
              > I w jednym i w drugim przypadku można stosować leczenie alternatywne -
              znacznie tańsze, a czasem także skuteczne.

              Nie wiem, nie znam się.

              > 5 przykazania nie znam.

              I jak ty się uchowałaś w, było nie było, kręgu kultury judeochrześcijańskiej?

              > Być może jestem zbyt młoda, ale odcinam się od myślenia kategoriami "ubeczka,
              > która katowała pewnie akowców".
              > Tamte czasy znam z opowiadań i przekazów - różnych w różnym okresie, i nie
              mnie kogokolwiek oceniać.

              Coż, jestem najwyraźniej po pierwsze starsza, po drugie bogatsza w wiedzę i
              umiejętnośc wyciagania wniosków na podstawie danych. Bardzo konkretnych danych.
              • agawamala Re: dzieci- sprawa prywatna? 04.09.06, 15:13
                Cóż profilaktyka rzecz piękna, ale czasem mało skuteczna.
                Bywa i tak, że ludzie nie znają boskich przykazań. Czy to aż tak dziwne.
                Czy jesteś starsza- nie wiem, ale dane, którymi dysponujemy nie żyjąc w tamtych
                czasach i będąc świadkami tamtych wydarzeń jest zawsze nikła i niewystarczająca.
                • anna-pia Re: dzieci- sprawa prywatna? 04.09.06, 21:32
                  agawamala napisała:

                  > Cóż profilaktyka rzecz piękna, ale czasem mało skuteczna.
                  > Bywa i tak, że ludzie nie znają boskich przykazań. Czy to aż tak dziwne.

                  Nie chodzi o boskie przykazania, tylko o kulturę judeochrześcijańską, w której
                  żyjemy, a w której są one zakorzenione od jakiegos czasu wink

                  > Czy jesteś starsza- nie wiem, ale dane, którymi dysponujemy nie żyjąc w tamtych
                  >
                  > czasach i będąc świadkami tamtych wydarzeń jest zawsze nikła i niewystarczająca

                  Czy mogłabys przeformułować powyższe zdanie, bo nie chciałabym odpowiadać na
                  coś, co jest niepoprawne gramatycznie i ergo niezrozumiałe. Tzn. domyślam się, o
                  co ci chodzi, ale studentowi za coś takiego postawiłabym pałę.
                  • agawamala Re: dzieci- sprawa prywatna? 05.09.06, 06:43
                    Hm, hm, hm........Cóż tu odpowiedzieć? Zdanie jest spójne i logiczne. Nie wiem
                    czego nauczasz, ale ja ( też jestem nauczycielem akademickim) raczej nie
                    czepiam się przecinków i kropek.
                    Tyle, że nie muszę się dowartościowywać.
                    P.S. Pracuję na Akademii Wychowania Fizycznego i rzeczywiście z językiem
                    polskim nie mam do czynienia na co dzień. I już zupełnie na marginesie - pała
                    jest najniższą oceną w szkole, na uczelniach jest jeszcze stara skala.
            • e_r_i_n Re: dzieci- sprawa prywatna? 04.09.06, 16:07
              agawamala napisała:

              > Być może jestem zbyt młoda, ale odcinam się od myślenia kategoriami "ubeczka,
              > która katowała pewnie akowców".
              > Tamte czasy znam z opowiadań i przekazów - różnych w różnym okresie, i nie
              > mnie kogokolwiek oceniać.

              Mysle, ze tutaj ocena jest prosta. Tak samo denerwuje mnie oczernianie ludzi
              przez bylych ubekow i wiara im, nie ludziom, ktorzy czegos dla kraju dokonali,
              jak traktowanie tychze gorzej, niz zasluzonych akowcow.
              • agawamala Re: dzieci- sprawa prywatna? 04.09.06, 17:22
                A ja myślę, że sprawa jest dużo bardziej skomlikowana i niejednoznaczna.
                Dla jasności - nie miałam nigdy nic wspólnego z aparatem przemocy, służbą
                bezpieczeństwa, szeroko rozumianą milicją a nawet partią.
                Nie należałam także do późniejszych partii i ugrupowań z prawej i lewej strony
                sceny politycznej.
                Uważam jednak, że nic nie jest ani czarne ani białe. Czy cały ( powtarzam cały)
                wymiar aparatu sprawiedliwości w latach 1944-1989 był zły? Czy można wszystkich
                wsadzać do jednego wora?
                Czy wśród Ak-owców były same kryształowe postacie?
                • anna-pia Re: dzieci- sprawa prywatna? 04.09.06, 21:25
                  agawamala napisała:

                  > A ja myślę, że sprawa jest dużo bardziej skomlikowana i niejednoznaczna.
                  > Dla jasności - nie miałam nigdy nic wspólnego z aparatem przemocy, służbą
                  > bezpieczeństwa, szeroko rozumianą milicją a nawet partią.

                  IMO za młoda na to jesteś wink

                  > Nie należałam także do późniejszych partii i ugrupowań z prawej i lewej strony
                  > sceny politycznej.
                  > Uważam jednak, że nic nie jest ani czarne ani białe. Czy cały ( powtarzam
                  cały) wymiar aparatu sprawiedliwości w latach 1944-1989 był zły?

                  Tak, był zły. Był z gruntu niesprawiedliwy i nie był wymiarem sprawiedliwości,
                  ale narzędziem gnębienia nieposłusznych obywateli.
                  Taka pinda jak ta (nie napiszę gorzej, żeby nie wycięto)
                  www.polskaludowa.com/biografie/Wolinska.htm
                  była typowym reprezentantem tegoż aparatu.

                  > Czy można wszystkich wsadzać do jednego wora?
                  > Czy wśród Ak-owców były same kryształowe postacie?

                  Nie chodzi o kryształowość charakterów członków AK, tylko o to, że ci ludzie pod
                  okupacją niemiecką walczyli z Niemcami, a potem, kiedy weszła Armia Czerwona,
                  zaczęli być ścigani jeszcze surowiej. Czy wiesz, ze akowcy walczyli jeszcze na
                  początku lat 50. XX wieku? Ciekawe dlaczego, skoro ta Polska Ludowa już była...
                  • agawamala Re: dzieci- sprawa prywatna? 04.09.06, 21:48
                    Za młoda? Może tak, może nie. A tak przez ciekawość - na ile lat mnie
                    oceniasz???
                    • anna-pia Re: dzieci- sprawa prywatna? 04.09.06, 23:01
                      hm, pewnie poniżej 30 - chociaż poglądy masz podobne do poglądów moich studentów
                      (wiesz, jaki to wiek?)
                      • agawamala Re: dzieci- sprawa prywatna? 05.09.06, 06:37
                        Dzięki, odjęłaś mi mniej więcej 10 lat.
                        • anna-pia Re: dzieci- sprawa prywatna? 05.09.06, 10:43
                          Czyli te 10 lat strawiłaś na pielęgnowaniu niewiedzy. Typowe.
              • michiko erin 05.09.06, 19:07
                a poczytaj cokowiek o czynach tych groliwych kombatantów.
                Może spróbuj, warto dowiedzieć się, że też dopuszczali się czynów niegodnych
                miana żołnierzy. WIN, AK i reszta nie ma tak do końca czystych rąk.. a czym sa
                ubrudzone to domyśl się erin...
        • anna-pia Agawamala - OT 04.09.06, 13:50
          tak szczerze, to miło się z tobą dyskutuje wink
    • oxygen100 ja tak w kwestii formalnej:) 03.09.06, 22:57
      jak widze swoj nick i pozniej czyjas wypowiedz to ciary mnie przechodzatongue_outtongue_out a
      tu widze ze powtarza sie kilkakrotnietongue_outtongue_out Litoscismile)tak mi sie we lbie
      poprzestawialo cos ostatnio. No ale kazdy ma prawo do wlasnych dziwactw. Dzis
      nie jestem w formietongue_out
      • anna-pia Re: ja tak w kwestii formalnej:) 03.09.06, 22:59
        przyznaj się lepiej, że musisz miec ostatnie słowo
        ;p
        • oxygen100 Re: ja tak w kwestii formalnej:) 03.09.06, 23:06
          ja?? w zyciutongue_outtongue_out ale w chwilach slabosci mam wrazenie ze jestem tu persona non
          gratatongue_outtongue_out
          • anna-pia Re: ja tak w kwestii formalnej:) 03.09.06, 23:11
            to sobie podbuduj troszeczkę ego - właśnie cię zacytowałam, bo mi się nie
            chciało samej pisać
            wink
            • oxygen100 Re: ja tak w kwestii formalnej:) 04.09.06, 07:54
              podbudujetongue_outP. Chyba naprawde potrzebuje wakacji i takich tamtongue_out
    • twinmama76 Szwecja się wali, USA kwitnie taaaaa... 04.09.06, 09:20
      Większość cywilizowanego świata juz wie, że liberalizm w wydaniu naszej PO np.
      niezbyt się, niestety, sprawdza w praktyce. Bo nie jest prawdą, że wystarczy
      uwolnić rynki, a reszta się sama poukłada.

      Bo, kurcze, te głupie, leniwe społeczeństwa nijak nie rozumieją, że mają wędkę.
      Niee, oni chcą ryb, już, teraz, najlepiej sprawionych i opanierowanych.
      I potem przychodzi jeden populista z drugim i obiecuje im te ryby. I oni
      wierzą, i głosują na faszystów, narodowców, myślących co najmniej inaczej,
      Busha itd. itp.

      I rządy państw wysoko rozwiniętych juz wiedzą, że nie mogą mieć tej tłuszczy
      nienażartej w doopie, bo niestety tak się składa, że stanowi ona dużą część
      społeczeństwa. A państwo bez społeczeństwa raczej istnieć nie będzie. Choć
      niektórzy bardzo by tego chcieli.

      A refundowanie leczenia niepłodności?
      Na pewno mniej by nas kosztowało niż refundowanie kosztownych badań, na które
      prawdziwie chorzy czekają miesiącami, nawalonym do nieprzytomności alkoholikom.
      Tym bardziej, że taki alkoholik raczej PBK mnożyć nie będzie, a dziecko poczęte
      z in vitro jak najbardziej.
      • anna-pia Re: Szwecja się wali, USA kwitnie taaaaa... 04.09.06, 10:17
        twinmama76 napisała:

        > Większość cywilizowanego świata juz wie, że liberalizm w wydaniu naszej PO np.
        > niezbyt się, niestety, sprawdza w praktyce. Bo nie jest prawdą, że wystarczy
        > uwolnić rynki, a reszta się sama poukłada.

        Jaką większość masz na myśli? Młodych Francuzów, którym się nie chce tyłka
        ruszyć? Niemców, którzy wolą gnić w domu, niż zabrać się do pracy?

        Liberalizm w wydaniu PO rzeczywiście się nie sprawdza. To jeszcze nie jest
        prawdziwy liberalizm, to dopiero wstęp do niego.
        Pamiętasz, jaki VAT proponuje PO? A wiesz, jaka jest jego stawka w Luksemburgu?
        A wiesz, czemu polscy przedsiębiorcy zakładają spółki właśnie tam, a nie w Polsce?

        > Bo, kurcze, te głupie, leniwe społeczeństwa nijak nie rozumieją, że mają wędkę.
        >
        > Niee, oni chcą ryb, już, teraz, najlepiej sprawionych i opanierowanych.

        Prawda. Ale to, że w społeczeństwie przeważają głupcy, nie jest argumentem za
        tym, żeby inteligentni i zaradni musieli na głupich pracować.

        > I potem przychodzi jeden populista z drugim i obiecuje im te ryby. I oni
        > wierzą, i głosują na faszystów, narodowców, myślących co najmniej inaczej,
        > Busha itd. itp.

        Ciekawe. Pierwszy raz widzę faszystów i Busha w jednym worku. A może bys do tego
        dorzuciła oszołomów typu Senyszyn, Biedroń i spółka?


        > I rządy państw wysoko rozwiniętych juz wiedzą, że nie mogą mieć tej tłuszczy
        > nienażartej w doopie, bo niestety tak się składa, że stanowi ona dużą część
        > społeczeństwa. A państwo bez społeczeństwa raczej istnieć nie będzie. Choć
        > niektórzy bardzo by tego chcieli.
        >
        > A refundowanie leczenia niepłodności?
        > Na pewno mniej by nas kosztowało niż refundowanie kosztownych badań, na które
        > prawdziwie chorzy czekają miesiącami, nawalonym do nieprzytomności alkoholikom.
        > Tym bardziej, że taki alkoholik raczej PBK mnożyć nie będzie, a dziecko
        poczęte z in vitro jak najbardziej.
        >
        • andromeda_pana_tadka Re: Szwecja się wali, USA kwitnie taaaaa... 04.09.06, 10:22
          >Jaką większość masz na myśli? Młodych Francuzów, którym się nie chce tyłka
          ruszyć? Niemców, którzy wolą gnić w domu, niż zabrać się do pracy?

          skad ty czerpiesz tw swoje madrosci? tylko zawartosc twojej sygnaturki wydaje sie prawda.
          • anna-pia Re: Szwecja się wali, USA kwitnie taaaaa... 04.09.06, 10:31
            andromeda_pana_tadka napisała:

            > >Jaką większość masz na myśli? Młodych Francuzów, którym się nie chce tyłka
            > ruszyć? Niemców, którzy wolą gnić w domu, niż zabrać się do pracy?
            >
            > skad ty czerpiesz tw swoje madrosci? tylko zawartosc twojej sygnaturki wydaje s
            > ie prawda.

            Wiesz, czytam artykuły, do zrozumienia których trzeba mieć IQ zdecydowanie
            powyżej średniej i wiedzę m.in. ekonomiczną także powyżej sredniej. Oraz znać
            języki obce.
            Z w/w powodów nie napiszę ci, o które artykuły chodzi. I tak nie zrozumiesz,
            skoro w takiej dyskusji potrafisz tylko się czepnąć.
            • andromeda_pana_tadka Re: Szwecja się wali, USA kwitnie taaaaa... 04.09.06, 10:41
              alez skad, potrafie znacznie wiecej niz sie tylko czepnac.
              pare jezykow tez znam, poradze sobie.
              chetnie sie dowiem jakie artykuly sa zrodlem twojej wiedzy.
              • anna-pia Re: Szwecja się wali, USA kwitnie taaaaa... 04.09.06, 13:35
                andromeda_pana_tadka napisała:

                > alez skad, potrafie znacznie wiecej niz sie tylko czepnac.

                uff, kamień mi spadł z serca

                > pare jezykow tez znam, poradze sobie.

                wow

                > chetnie sie dowiem jakie artykuly sa zrodlem twojej wiedzy.

                OK - przeszukaj sobie serwisy informacyjne za ostatnie kilka lat, takie jak
                polski Onet, strony www _poważnych_ dzienników i tygodników, to będziesz wiedziała
                • andromeda_pana_tadka Re: Szwecja się wali, USA kwitnie taaaaa... 04.09.06, 15:40

                  > OK - przeszukaj sobie serwisy informacyjne za ostatnie kilka lat, takie jak
                  > polski Onet, strony www _poważnych_ dzienników i tygodników, to będziesz wiedzi
                  > ała
                  >

                  Bardzo mnie rozczarowala twoja odpowiedz. Spodziewalam sie konkretniejszych danych. Szkoda.
                  Do przeszukania polskiego onetu nie potrzeba chyba znajomosci jezykow obcych?


                  I musze dodac, ze zastanawiaja mnie twoje sygnaturki z ostatnich kilku tygodni:

                  "Jeśli nie rozumiesz, co napisałam, to nie martw się: po prostu masz IQ znacznie
                  poniżej mojego. I brak ci wiedzy".

                  "A tak sobie piszę, żeby się wymądrzyć".

                  "A tak w ogóle, to wstań, jak do mnie piszesz!"

                  Fajne sa!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                  I napawaja szacunkiem dla twojej osoby.
                  • anna-pia Re: Szwecja się wali, USA kwitnie taaaaa... 04.09.06, 21:27
                    andromeda_pana_tadka napisała:

                    >
                    > > OK - przeszukaj sobie serwisy informacyjne za ostatnie kilka lat, takie j
                    > ak
                    > > polski Onet, strony www _poważnych_ dzienników i tygodników, to będziesz
                    > wiedzi
                    > > ała
                    > >
                    >
                    > Bardzo mnie rozczarowala twoja odpowiedz. Spodziewalam sie konkretniejszych dan
                    > ych. Szkoda.

                    No chyba żartujesz. Ale skoro nie wiesz, to proszę, dla przykładu:
                    www.lemonde.fr, www.tageblatt.lu. Znasz chyba sama jakieś obce tytuły prasowe, co?

                    > Do przeszukania polskiego onetu nie potrzeba chyba znajomosci jezykow obcych?
                    >
                    >
                    > I musze dodac, ze zastanawiaja mnie twoje sygnaturki z ostatnich kilku tygodni:
                    >
                    > "Jeśli nie rozumiesz, co napisałam, to nie martw się: po prostu masz IQ znaczni
                    > e
                    > poniżej mojego. I brak ci wiedzy".
                    >
                    > "A tak sobie piszę, żeby się wymądrzyć".
                    >
                    > "A tak w ogóle, to wstań, jak do mnie piszesz!"

                    Wow, czyżbys sprawdzała?
                    >
                    > Fajne sa!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                    > I napawaja szacunkiem dla twojej osoby.

                    Miło mi ;p
                    • andromeda_pana_tadka Re: Szwecja się wali, USA kwitnie taaaaa... 04.09.06, 22:38
                      Tytuly prasowe znam, natomiast twoja odpowiedz jest dowodem na to, ze ci brak argumentow.
                      Nikt rzeczywiscie zorientowany w temacie nie odsyla do "serwisow informacyjnych z ostatnich kilku lat"
                      lub dwoch popularnych tytulow prasowych. Czlowiek z wiedza (ktora jak twierdzisz dysponujesz ) jest
                      w stanie operowac konkretnymi faktami.
                      Ty widocznie nie jestes i do tego w przykry sposob lekcewazysz swojego rozmowce.

                      Jezeli chodzi o twoje sygnaturki to nie musialam "sprawdzac", bo juz od dluzszego czasu rzucaja mi sie
                      w oczy. A to z tego powodu, ze tresc w nich zawarta ma sie nijak do tresci twoich postow.

                      • anna-pia Re: Szwecja się wali, USA kwitnie taaaaa... 04.09.06, 23:00
                        andromeda_pana_tadka napisała:

                        > Tytuly prasowe znam, natomiast twoja odpowiedz jest dowodem na to, ze ci brak a
                        > rgumentow.
                        > Nikt rzeczywiscie zorientowany w temacie nie odsyla do "serwisow informacyjnych
                        > z ostatnich kilku lat"
                        > lub dwoch popularnych tytulow prasowych. Czlowiek z wiedza (ktora jak twierdzis
                        > z dysponujesz ) jest
                        > w stanie operowac konkretnymi faktami.

                        Niby masz rację, ale po co mam ci wklejac zawartość foldera "ulubione"? Nie chce
                        mi sie. Nie znam cię i nie zalży mi bynajmniej na twojej opinii.

                        > Ty widocznie nie jestes i do tego w przykry sposob lekcewazysz swojego rozmowce
                        > .
                        >
                        > Jezeli chodzi o twoje sygnaturki to nie musialam "sprawdzac", bo juz od dluzsze
                        > go czasu rzucaja mi sie
                        > w oczy. A to z tego powodu, ze tresc w nich zawarta ma sie nijak do tresci twoi
                        > ch postow.
                        >
                        Twój problem ;p
                        • andromeda_pana_tadka Re: Szwecja się wali, USA kwitnie taaaaa... 04.09.06, 23:03

                          >Zastanawiam się nad n.a.p.r.a.w.d.ę. wrednym tekstem ;p

                          Nie watpie, z cala pewnoscia bedzie na miare twojego charakteru.
            • kattkak Re: Szwecja się wali, USA kwitnie taaaaa... 04.09.06, 18:35
              anna-pia napisała:
              >
              > Wiesz, czytam artykuły, do zrozumienia których trzeba mieć IQ zdecydowanie
              > powyżej średniej i wiedzę m.in. ekonomiczną także powyżej sredniej. Oraz znać
              > języki obce.
              > Z w/w powodów nie napiszę ci, o które artykuły chodzi. I tak nie zrozumiesz,
              > skoro w takiej dyskusji potrafisz tylko się czepnąć.
              >
              >
              Chyba masz jakieś kompleksy, że musisz się dowartościować na forum.
              Ludzie o wyższym poziomie wykształcenia, inteligencji czy stanie poświadania
              nie muszą manifestować tego otoczeniu.
              W przeciwieństwie do "noworyszy",inteligencji w pierwszym pokoleniu, itp.
    • anna-pia kończę 04.09.06, 14:41
      i nie wracam, robota czeka
      pa smile
      • aetas Re: kończę 04.09.06, 14:54
        mnie by bardzo dopowiadało rozliczanie się z podatków razem z dziećmi, uff,
        rozmarzyłam się... wink
        • anna-pia Re: kończę 04.09.06, 21:28
          aetas napisała:

          > mnie by bardzo dopowiadało rozliczanie się z podatków razem z dziećmi, uff,
          > rozmarzyłam się... wink

          to by było to - opłacało by sie miec ich więcej i miec lepszą prace do tego wink
    • iwoniaw "Pełnowartościowy obywatel"? 04.09.06, 14:57
      > ostatecznie Panstwo (czyli my) tez ma interes w tym, zeby narod nie wymieral,
      > a nowe pokolenie bylo pelnowartosciowe pod kazdym wzgledem,a więc rokujące,
      > że bedzie placic podatki i generalnie bedzie dobrym obywatelem, a nie jakąś
      > patologią

      Primo: ludzi na świecie przybywa. Naród nie wymrze, nie ma obawy. Nawet jeśli mu
      się nieco genotyp zmieni za sprawą imigracji.

      Secundo: "pokolenie rokujące, że będzie płacić podatki" to niby potomstwo
      rodziców korzstających z zasiłków i uważających, że się należy, czy też może
      tych, co podziękowali już temu państwu za "opiekę" i "zarządzanie finansami" i
      wychowują swoje dzieci w Irlandii, Londynie czy jeszcze dalej? Bo trzecia opcja
      staje się powoli coraz egzotyczniejsza z powodu - nie oszukujmy się - rosnących
      kosztów takiej decyzji.

      "Pełnowartościowy obywatel" to, wbrew temu, co sugerujesz, nie taki, któremu da
      się więcej zabrać, lecz taki, który po pierwsze potrafi sobie poradzić (jeśli
      państwo uniemożliwia mu to na miejscu, to będzie pełnowartościowym obywatelem
      gdzie indziej...), po drugie - czuje się odpowiedzialny za siebie i swoją
      rodzinę, po trzecie - nie odebrano mu jeszcze resztek godności i środków
      materialnych umożliwiających wspieranie innych ludzi/inicjatyw, które są dla
      niego ważne.

      Państwo powinno mieć udział w wychowaniu dziecka i prawo do kształtowania
      "pełnowartościowych obywateli"? Gratuluję. Ja się nie zgadzam na to, by rodzice
      mieli mniej do powiedzenia w tej sprawie niż minister. Na szczęście nie da się
      dyrektywą nakazać ludziom, co mają myśleć i czuć. Całe pokolenia patriotów w tym
      kraju żyły nie dzięki "państwowemu wychowaniu" (a często wbrew niemu), lecz
      właśnie dzięki temu, iż ludzie pewne rzeczy uważali za "swoje prywatne sprawy" i
      za "oczywiste".

      Co do badań in vitro i ich refundacji przez NFZ: system ubezpieczeń zdrowotnych,
      jak wiele rzeczy w tym kraju, postawiony jest na głowie. Gdyby ciężkie miliony,
      jakie ludzie zmuszeni są odprowadzać od swych dochodów jako haracz pod nazwą
      "ubezpieczenie zdrowotne" były rzeczywiście ubezpieczeniem (najlepiej z opcją
      wolnego wyboru ubezpieczyciela), a nie podatkiem na rzecz biurokratycznego NFZ,
      to nie byłoby dylematów "refundować - nie refundować".

      Jeśli zaś uważasz, że posiadanie/wychowanie dzieci _nie_ jest _prywatną_ sprawą
      rodziny, to może poprzesz też inicjatywę znaną z wiadomego filmu: "Każdy
      kilogram obywatela z wyższym wykształceniem szcególnym dobrem narodu", co?
      • boziaj Re: "Pełnowartościowy obywatel"? 04.09.06, 17:02
        Primo:
        a jednak starzenie sie spoleczenstw jest realnym problemem...
        secundo:
        widzisz, a mi wlasnie o te 3-ą opcję chodzi (pewnie marzycielka ze mnie), o
        zasilkach itp opinie wyrazilam, a co do wyjazdu, to pewnie brzmi to jak
        frajerstwo i mowa dinozaura, ale ja mimo wszystko patriotka jestem i z tego
        wzgledu wyjazd uwazam za swego rodzaju ostatecznosc
        i nie uwazam ze Państwo powinno mieć udział w wychowaniu dziecka i prawo do
        kształtowania "pełnowartościowych obywateli"?
        uwazam, że Panstwo powinno wspierac w tym rodzicow

      • anna-pia Re: "Pełnowartościowy obywatel"? 04.09.06, 21:39
        iwoniaw napisała:


        > Państwo powinno mieć udział w wychowaniu dziecka i prawo do kształtowania
        > "pełnowartościowych obywateli"? Gratuluję. Ja się nie zgadzam na to, by rodzice
        > mieli mniej do powiedzenia w tej sprawie niż minister. Na szczęście nie da się
        > dyrektywą nakazać ludziom, co mają myśleć i czuć. Całe pokolenia patriotów w ty
        > m
        > kraju żyły nie dzięki "państwowemu wychowaniu" (a często wbrew niemu), lecz
        > właśnie dzięki temu, iż ludzie pewne rzeczy uważali za "swoje prywatne sprawy"
        > i
        > za "oczywiste".
        >
        Otóż to. Nie życzę sobie, żeby minister/urzędnik/inny obywatel uczciwie płacący
        podatki jak ja wtrącał mi się do wychowywania dzieci.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka