Dodaj do ulubionych

zabrakło mi już argumentów

04.09.06, 17:41
do przekonania męża aby mieć drugie dziecko.nie chcę aby moja niunia była
jedynakiem, sama nie mam rodzeństwa i wiem jak to jest.
czy wasi faceci też mają takie podejście, że jedno i koniec a najlepiej wcale?
Obserwuj wątek
    • iwoniaw Teraz dopiero o tym rozmawiacie? 04.09.06, 17:45
      No mój mąz tak nie ma, ale kwestię czy i jak liczne chcemy mieć potomstwo
      ustaliliśmy _przed_ ślubem. Jak i parę innych. A twój mąż co o tym wcześniej
      mówił? Nagle mu się zmieniło?
    • mieszkowamama Re: zabrakło mi już argumentów 04.09.06, 17:48
      Mój wymarzył sobie czwóreczkę! Ciekawe z kim, he he he wink)
    • oza74 Re: zabrakło mi już argumentów 04.09.06, 18:16
      niestety mój też tak ma. trudno sie z tym pogodzić choć od samego początku o
      tym wiedziałam. nic nie wymyślę, no chyba, że stanie się cud i zmieni zdanie,
      no ale to faktycznie można rozważać tylko w kategori cudu wink az jakiego powodu
      nie chce więcej dzieci? mój twierdzi, że nie nadaje się na ojca (czyt. lenistwo
      i wygoda) boi się, że znowu nie będziemy mieli czasu dla siebie bo kolejny
      szkrab go zabierze, no a przede wszystkim brak kasy (spłacamy kredyt
      mieszkaniowy jeszcze tylko- bagatela 28 lat!)
      • joanna266 Re: zabrakło mi już argumentów 04.09.06, 18:31
        a moj powiedział ze ostatecznie wystarczy mu czwórkawink))na twoim miejscu
        zrobiłabym sobie i juz.a on i tak dziecko bedzie kochał winkfaceci to cykory i
        wbrew pozorom bardzo lubia by trudne decyzje podejmował za nich ktos
        inny.wygodni sa i lubia by potem w razie co nie było na nich.zaraz pewnie mnie
        zakrzycza ze to nie fair itp.ale prawda jest taka ze wszystko zalezy jaki
        charakter ma twoj facet .jesli wiesz ze to co mówi jest niepodwazalne i nie
        wynika z niezdecydowania to faktycznie lepiej nie ryzykowac i sprobowac czekac
        i przekonywac.jesli jast tak jak w pierwszym opisanym przeze mnie przypadku to
        robic i tyle.a potem sie cieszycwink)))
        • w_r_r_r000 Re: zabrakło mi już argumentów 04.09.06, 19:01
          wlaśnie przy pierwszym dziecku tak miałam- chciałam i zrobiłam (oczywiście z
          nim żeby nie było)odstawiłam tabletki i słowem nie wspomniałam bo tak to chyba
          do końca życia dziecka bym się nie doczekała.
          może niektórzy uznają , że to egoizm z mojej strony ale jednak instynkt
          macierzyński był silniejszy od wszystkieg innego, a pozatym chciałam mieć
          szybko dziecko a nie po 40stce pierwsze.
          postawiłam go przed faktem dokonanym.
          przed ślubem rozmawialiśmy o przyszłości i pojawiały się w nich dzieci z tym
          tylko , że on chciał mieć je później.
          drugiego on nie chce bo straszny materializm w niego wstąpił.nasłuchał się w
          pracy jak to inni mają i teraz tylko skrzeczy.
          nie wiem co mu szkodzi mieć kolejne dziecko bo przecież to ja muszę 9 miesięcy
          nosić je w sobie a później urodzić i wychować a nie on.
          do tego on przy dziecku nie pomaga mi wcale - nie robi totalnie nic a na ręce
          sam poraz pierwszy ją wziął jak prawie rok miała.
          • joanna266 Re: zabrakło mi już argumentów 04.09.06, 19:07
            powiem krotko i niestety nie bedzie to miłe wybrałas sobie na męza kiepski
            material na ojca.on nie chce miec dzieci dlatego ze po prostu nie czuje takiej
            potrzeby a nie dlatego ze przeszkadzaja mu az tak bardzo wzgledy finansowe.taki
            facetów jest teraz na pęczki czasem zdarza sie ze uroki ojcostwa jednak
            odkrywaja gdy na swiat podobnie jak w twoim przypadku przychodzi pierwsze
            dziecko.częsciej jednak ich instynkty ojcowskie pozostaja w uspieniu az do
            ukonczenia przez dziecko lat powiedzmy 10.wszystko zalezy od tego czy dasz rade
            znowu przechodzic przez to wszystko co zwiazane z ciaza ,porodem i niemowlakiem
            sama.
            • w_r_r_r000 Re: zabrakło mi już argumentów 04.09.06, 19:19
              przyzwyczaiłam się do tego , że nikt przy dziecku mi nie pomaga i raczej skuszę
              się na kolejne tylko ze względu na to , że znów wszystkie obowiązki będą tylko
              moje muszę jeszcze troszkę poczekać przynajmniej do momentu jak moja niunia
              zacznie być bardziej rozumna.
              a mojemu mężowi to ostatnio właśnie narzekająca włączyła się na temat finansów
              i strasznie zaczęło mu przeszkadzać , że ja nie pracuję.
              co prawda nie mam bogatego życia ale zawsze tłumaczę sobie to tak , że inni
              mają gorzej i najważniejsze jest to aby nie chorować.
              a może jak teraz nie będziemy się widzieć troche czasu (wyjechał) to coś mu się
              w tej głowie jednak poukłada.
              • rita75 Re: zabrakło mi już argumentów 04.09.06, 19:24
                > a mojemu mężowi to ostatnio właśnie narzekająca włączyła się na temat
                finansów
                > i strasznie zaczęło mu przeszkadzać , że ja nie pracuję.

                moze macie rozna wizję szczesliwego zwiazku- on chce miec zone na rowni z nim
                utrzymujaca rodzine, a byc moze ty, w jego mniemaniu i nie tylko, chcesz
                siedziec w domu i rodzic dzieci.
              • a.lenard Re: zabrakło mi już argumentów 04.09.06, 19:25
                a ja rozumiem twojego męża. Wkopałas go w jedno dziecko (sama sie przyznałaś) a
                teraz siedzisz w domu, nie pracujesz i zaraz pewnie wkopiesz go w drugie. A
                gdzie partnerstwo? Jakieś ustalenia? Ty się wogóle nie liczysz z mężem!!! On ma
                zapier....ać na dom i rodzinkę a ty sobie fundujesz następne....bo masz ochotę.
                Aż mi się ciśnienie podniosło....wrrrr
                • monia145 Re: zabrakło mi już argumentów 04.09.06, 19:30
                  Co chcesz..skoro raz się udało to czemu nie?sad((((((
                  Ech....to jest własnie partnerstwo w rodzinie....szkoda słów.
                  • rita75 Re: zabrakło mi już argumentów 04.09.06, 19:34
                    pozniej, bedzie post nastepny- maz mnie zostawil, bo zatracilismy cos, co
                    swiadczy o dobrej komunikacji w zwiazku.
                    • monia145 Re: zabrakło mi już argumentów 04.09.06, 19:36
                      Dokładniewink
                      • rita75 Re: zabrakło mi już argumentów 04.09.06, 20:02
                        > Dokładnie wink

                        to samo zycie
                        big_grin
          • rita75 Re: zabrakło mi już argumentów 04.09.06, 19:14
            > nie wiem co mu szkodzi mieć kolejne dziecko bo przecież to ja muszę 9
            miesięcy
            > nosić je w sobie a później urodzić i wychować a nie on.
            > do tego on przy dziecku nie pomaga mi wcale - nie robi totalnie nic a na ręce
            > sam poraz pierwszy ją wziął jak prawie rok miała.

            wiesz, nowe dziecko to rowniez nowe wydatki- dla niektorych to dosc istotny
            powod by nie miec wiecej dzieci.
          • oza74 Re: zabrakło mi już argumentów 04.09.06, 19:19
            hmm no to dobrze się zastanów czy faktycznie chcesz mieć z nim jeszcze jedno
            dziecko bo obawiam się, że przy drugim niewiele się zmieni. moi znajomi mają 2
            dzieci, pierwsze to wpadka a drugie decyzja koleżanki bez pytania o zgodę męża.
            w drugiej ciąży przeszła co niemiara, już nawet pisała pozew rozwodowy. teraz
            jest super, on jest kochającym ojcem dla obydwu córek, no ale opiekuje się nimi
            od samego początku, mimo że żadnej z nich nie planował.
            • marcysia51 Re: zabrakło mi już argumentów 04.09.06, 19:44
              U nas jest odwrotnie,synek w listopadzie kończy 3 latka i mąż delikatnie
              naciska na drugioe dziecko.Ale u nas w domu to ja jestem ta martwiąca sie o
              wszystko.Co bedzioe z moja firmą? Jak ja zniose druga ciążę,poród itp.
              Jka sobie poradzimy finansowo,może panikuje bo mamy swoje duże mieszkanie i
              zero kredytów ale jednak troszke sie obawiam.
              • w_r_r_r000 Re: zabrakło mi już argumentów 04.09.06, 20:14
                nie do końca dobrze się wyraziłam z tą pracą.jak tylko mogę to łapię jakieś
                dorywcze zajęcia - chodzi o to że nie mam normalnej pracy.
                wiedziałam że zaraz będzie taka reakcja że niby jestem egoistką - ja jednak tak
                nie uważam.
                przecież to że ja nie chodzę codziennie do pracy nie oznacza że całe życie tak
                będzie, a zresztą gdybym po porodzie miała gdzie wracać to pewnie bym
                pracowała - miesiąc przed ciążą zostałam zwolniona.
                a jeśli mowa o egoiźmie to gdyby jednak było tak jak zaplanował to mój facet-
                brak dzieci to jakbyście to nazwali???
                coś brak niektórym wyrozumiałości chyba.....
                • iwoniaw Re: zabrakło mi już argumentów 04.09.06, 20:37
                  > a jeśli mowa o egoiźmie to gdyby jednak było tak jak zaplanował to mój facet-
                  > brak dzieci to jakbyście to nazwali???

                  Zależy. Jeśli by mówił przed ślubem "nie chcę dzieci, nie nadaję się na ojca,
                  mam inne plany na życie" a ty mimo tego się zgodziłaś na ślub, a teraz masz
                  pretensje, to uważam, że powinnaś je mieć do siebie.
                  Jeśli zaś twierdził "marzę o dzieciach i chciałbym mieć pierwsze najpóźniej za
                  3-4 lata", a po ślubie oświadczył, że żadnych nie chce, to jest to wystarczający
                  powód nie tylko do rozwodu ale nawet uznania kościelnego ślubu za nieważny...
                  • w_r_r_r000 Re: zabrakło mi już argumentów 05.09.06, 00:30
                    przed ślubem ustaliliśmy, że będziemy mieć dzieci a po ślubie coś mu się
                    odwidziało.
                    przecież gdyby przed powiedział mi ,że nasze małżeństwo ma być bezdzietne to
                    nie wyszłabym za niego
                • a.lenard Re: zabrakło mi już argumentów 04.09.06, 20:42
                  trafił swój na swego ...ot tyle
                  a i jeszcze jedno, skoro straciłas pracę to po co za miesiąc specjalnie zaszłaś
                  w ciążę, z desperacji?
                  • w_r_r_r000 Re: zabrakło mi już argumentów 05.09.06, 00:31
                    na pewno nie z depresji.przez kilka miesięcy nie mogłam zajść w ciąże i prawie
                    na leczeniu wylądowałam.zbieg okoliczności, że akurat po zwolnieniu
                    • maja_sara Re: zabrakło mi już argumentów 05.09.06, 11:23
                      Piszesz teraz, ze przez kilka miesiecy nie moglas zajsc w ciąze i prawie
                      wyladowlas juz na leczeniu, a kilka postow wczesniej wyraznie napisalas, ze
                      odstawilas pigulki bez zgody i wiedzy meza i najnormalniej w swiecie "wrobilas
                      go " w ciaze. Cos mi tu nie gra. Bo jedno przeczy drugiemu. Albo oboje
                      zaplanowaliscie ciaze i baliscie sie, ze po kilku miesiacach prob nie widac
                      rezultatow, albo ty bylas juz tak zdesperowana, ze lada dzien biegalabys po
                      lekarzach - z pytaniem co z tym faktem robic-bez wiedzy meza.
                      Bardzo nieuczciwie zagralassad
                • monia145 Re: zabrakło mi już argumentów 04.09.06, 20:58
                  Za każdym razem kiedy na forum wałkowany jest podobny temat, jak mantra
                  Krisznowców, pojawia sie stwierdzenie" Dlaczego nazywacie mnie egoistką? Czy on
                  nie jest nim również?". Nie mam pojecia jakie przesłanki skłaniają Twojego męża
                  do odwlekania ojcostwa- za wczesnie, jeszcze nie teraz, jeszcze sie nie
                  wyszalałem, nie jestem gotów na bycie ojcem, nasza sytuacja finansowa jest
                  trudna, niedobry układ gwiazd itp. Ale czy to ma oznaczać, że Ty jestes
                  zwolniona z uczciwości i ze szczerości? W imie czego? Zemsty, wyrównania szans
                  w decyzyjności w związku? I to ma byc usprawiedliwieniem dla twoich postepków?
                  Raany..czy w tym narodzie instynkt samozachowawczy juz zaginał? A co bedzie
                  jesli facet powie dośc i po drugiej "niespodziance", którą mu sprawisz spakuje
                  walizki i sie ulotni? Pomyslałaś o tym?
                  Powiem jedno- skoro Twój facet taki jest niewyrozumiały dla Twojego instynktu
                  macierzyńskiego to może warto poszukac drugiego? Ja bym tak zrobiła- zamiast
                  wrabiać go w kolejne ciąże, poszukałabym takiego, który chciałby mieć ze mną te
                  dzieci. Tak by chyba było lepiej, dla wszystkich.
                  • iwoniaw No właśnie monia 04.09.06, 21:03
                    - zgadzam się w zupełności. Też nie mogę pojąć, dlaczego niektóre koniecznie
                    chcą mieć dziecko z facetem, który wcale tego nie chce _oraz_ _wyraźnie_ _to_
                    _oświadczył_ _przed_ _faktem_? Naprawdę wygląda mi to na szukanie kłopotów i
                    rozwalanie i tak szwankującego małżeństwa (tyle że jedna osoba więcej będzie
                    mieć skopaną sytuację rodzinną - niewinne dziecko).
                • kawka74 Re: zabrakło mi już argumentów 04.09.06, 21:10
                  > a jeśli mowa o egoiźmie to gdyby jednak było tak jak zaplanował to mój facet-
                  > brak dzieci to jakbyście to nazwali???

                  To znaczy, że były jakieś plany? Omawialiście to? Zadecydowaliście, że nie
                  będzie dzieci?
                  Jeśli tak było, to Machiavelli byłby z Ciebie dumny, słowo.
          • iwoniaw Ręce opadają 04.09.06, 20:08
            > do końca życia dziecka bym się nie doczekała.
            > może niektórzy uznają , że to egoizm z mojej strony ale jednak instynkt
            > macierzyński był silniejszy od wszystkieg innego,

            Np. od przekonania, że mężowi należy się prawda ("chcę dziecko i odstawiam
            tabletki") i możliwość uczestniczenia w podejmowaniu decyzji o _wspólnym_ dziecku.
            Rozumiem, że jesteś w każdej chwili gotowa pozwolić mężowi na to samo, czyli
            okiem nie mrugniesz, gdy cię okłamie i będzie miał gdzieś twoje zdanie, jeśli
            zechce realizować jakiś "silniejszy niż wszystko inne" instynkt?

            > postawiłam go przed faktem dokonanym.
            > przed ślubem rozmawialiśmy o przyszłości i pojawiały się w nich dzieci z tym
            > tylko , że on chciał mieć je później.

            A ty, zamiast powiedzieć, "a ja nie zamierzam czekać do 40., więc jeśli Ci to
            nie pasuje, to lepiej dajmy spokój ze ślubem" i wyjść za faceta, który chce mieć
            gromadkę dzieci jak najszybciej, postanowiłaś go okłamać, bo zdaje ci się, że
            facet poślubiony to facet ubezwłasnowolniony?

            Nie jesteś z własnym mężem szczera, okłamujesz go, traktujesz jak wroga, którego
            trzeba "podejść" dla osiągnięcia swych celów (o których wiesz, że on jest im
            przeciwny) i jeszcze się dziwisz, że facet chce mieć coś do powiedzenia w
            kwestii liczebności rodziny, pozostającej zresztą na jego wyłącznym utrzymaniu?

            Ja _jemu_ współczuję...
            • w_r_r_r000 Re: Ręce opadają 04.09.06, 20:17
              tylko o jednym nie wspomniałam - on również postawił mnie w pewnej sytuacji
              przed faktem dokonanym i nie pytał mnie o zdanie i o to co ja o tym wszystkim
              myślę.
              • iwoniaw Acha, czyli wet za wet? 04.09.06, 20:34
                I taką sobie walkę podjazdową prowadzicie? I uważasz, że to normalne?
              • brak.polskich.liter Re: Ręce opadają 04.09.06, 21:25
                Wiesz co, laska? Wspolczuje Twojemu mezowi i takim jeleniom, jak on. Nie wiem,
                czym Ci koles zawinil, ze go wrobilas w dziecko (nie wiem, jak inaczej okreslic
                swiadome odstawienie pigulek i niepoinformowanie kolesia o tym fakcie), akcja
                sporo mowi o Twoich priorytetach. Byloby fajnie, gdybys zobaczyla cos wiecej niz
                potrzebe powielania wlasnych genow.
                Nie nazywac Cie egoistka, powiadasz? A niby jak inaczej?
                Dla mnie (w sytuacji faceta) swiadome wrobienie w dziecko oznaczaloby koniec
                zwiazku. Nie wiem, co sadzi w tej materii Twoj maz, ale moze lepiej miej to na
                uwadze. I puknij sie w glowe zanim zafundujesz jemu i sobie powtorke z rozrywki.
                • w_r_r_r000 Re: Ręce opadają 05.09.06, 00:34
                  wiesz co brakpolskich liter??
                  według mnie jak ludzie biorą ślub to chyba logiczne że mają dzieci, a ja w
                  ciążę zaszłam po a nie przed ślubem
                  • brak.polskich.liter Re: Ręce opadają 05.09.06, 00:42
                    > według mnie jak ludzie biorą ślub to chyba logiczne że mają dzieci

                    Jaja sobie robisz, prawda? Czyli - wrabianie wspolmalzonka w rodzicielstwo wbrew
                    jego woli jest w porzadku? Bo co? Bo slub?!
                    Zenada i tyle.
          • vharia Re: zabrakło mi już argumentów 04.09.06, 23:36
            I takiego ojca życzysz swoim dzieciom???
            Znajdź sobie innego kadydata na tatusia to i starsze na tym pewnie skorzysta,
            przynajmniej jakiś sympatyczny facet będzie je brał na rece częściej niż raz w
            roku. No załamka poprostu.
    • g0sik Re: zabrakło mi już argumentów 04.09.06, 21:18
      No cóż nie ma to jak chęć posiadania drugiego dziecka z facetem który pierwsze
      ma gdzieś..... Los bywa mściwy, ciekawe co powiesz dzieciakom jak któregoś dnia
      tatuś porzuci je bez żalu i odejdzie w siną dal z Panią bez zapędów
      rozrodczych. Pewnie, że to zły facet był...Tylko kto Was będzie utrzymywał, bo
      nasze Państwo kiepsko egzekwuje alimenty? Pewnie jak zwykle my podatnicy...
    • endzi11 Re: zabrakło mi już argumentów 04.09.06, 21:44
      U mnie to ja bardziej chciałam dziecko,może dlatego ze jestem troche starsza od
      męża ale dużo o tym rozmawialiśmy i wspólnie podjeliśmy decyzje.Mąż bardzo
      kocha córke i lubi sie nią zajmowac.Teraz to on chciałby drugie ale ja mam
      obawy czy damy rade chociażby finansowo,więc narazie odsuwamy decyzje ale
      pewnie do niej wrócimy.W Twojej sytuacji nie decydowałabym sie na drugie
      dziecko bo samej bez pomocy męża bedzie Ci bardzo trudno wychowac dwoje dzieci
      a poza tym nie można nikogo zmusic do posiadania dzieci,to zbyt poważna decyzja.
    • triss_merigold6 Re: zabrakło mi już argumentów 04.09.06, 21:54
      Czadowy wpis po prostu. Tatuś aktualnie istniejącym dzieckiem niespecjalnie się
      zajmuje, Ty nie pracujesz zawodowo i chcesz mieć drugie "dla siebie". Jeleń raz
      już wrobiony za chwilę zostanie wrobiony kolejny raz.
      Nie pisz później, że odszedł trzaskając głośno drzwiami i dostałaś 400 zł
      alimentów i jesteś nieszczęśliwa.
    • ala04 Re: zabrakło mi już argumentów 04.09.06, 23:00
      Synuś był planowany skończy teraz 21mc.Mój facet zawsze mówił,że chce mieć
      dwójkę dzieci a ja chciałam jedno.A w maju urodziłam córeczke ma prawie 4mc i
      to była wpadka.Byłam przerażona nie wiedziałam jak sobie poradze z dwójką
      maluchów.Tymbardziej,że mój facet kompletnie nic nie robi w domu,ani przy
      dzieciach.Jest ciężko,ale daje rade,chociaż czasami ciśnienie mi rośnie na
      mojego chłopa.Ale jak widze synusia całującego małą oooo Aż milusio się
      robi.Może z czasem Twój mąż się przekona i zechce mieć 2 dzidzie.
      • w_r_r_r000 ala04 dziękuję Ci za te słowa... 04.09.06, 23:47
        mam nadzieję, że tak właśnie u nas będzie.
        wiesz dobrze, że chociaż Ty mnie nie zjechałaś.
        napisałam pare słów na forum bo oczekiwałam jakichkolwiek argumentów z zewnątrz
        a nie szykanowania i obwiniania za nie wiadomo co.
        każdy ma swoje życie, a innym najłatwiej jest tylko krytykować i oceniać nawet
        jak nie znają szczegółów.
        nie chcę się wywodzić aż tak dokładnie i opowiadać o wszystkich intymnościach
        bo jest to krępujące.
        po raz pierwszy zdecydowałam się na "publiczne żale" i widze, że to był błąd.
        pociesza mnie jednak myśl , że poprzez forum poznałam kilka wspaniałych i
        wyrozumiałych osób z którymi utrzymuję kontakt listowny a nie tylko na forum i
        po przez maile.
        mam w nich oparcie i one o tym wiedzą.
        a tu , no cóż.....zawiodłam się.
        • rita75 Re: ala04 dziękuję Ci za te słowa... 04.09.06, 23:50
          no tak- szczerosc to beeeeee
          widzialam twoje posty na oddam przyjme...moze twoj maz boi sie biedy?
        • lola211 Re: ala04 dziękuję Ci za te słowa... 05.09.06, 09:05
          Ja troche Twojego meza rozumiem, bo sama mam jedno dziecko i ani odrobine nie
          pragne miec dzieci wiecej.Swoja corke kocham nad zycie, nie sprawia problemow,
          fajnie, spokojnie nam sie zyje.Drugiego dziecka do szczescia mi nie potrzeba
          (ona nigdy rodzenstwa tez sie nie domagala), wiec stanelo na jednym.Moj facet
          nie naciskal, bo jemu tez taki uklad odpowiada, ale co by bylo, gdyby zachcialo
          mu sie powiekszac jeszcze rodzine? jak tu wypracowac kompromis? Tym, ktore
          twierdza, ze ilosc dzieci nalezy ustalic przed slubem oswiadczam, ze sa takie
          osoby, ktore po prostu nie wiedza, jaka ilosc dzieci im bedzie odpowiadac.Ja
          nie wiedzialam, dopoki nie urodzilam corki.Nie mialam pojecia, ile chce miec
          tych dzieci.
          Kwestia materialna nie jest bez znaczenia- nie chodzi tylko o dzis, ale o
          przyszlosc- chce, zeby na starcie w dorosle zycie juz cos posiadala- mnie
          gadki, ze pieniadze szczescia nie daja, nie przekonuja.Co do posiadania
          rodzenstwa mam nienajlepsze doswiadczenia, dlatego tez niewatpliwie i to ma
          jakis wplyw na moje poglady.
          Facet ma zarobic na dom, jesli nie ma stabilnej w miare sytuacji, to mu sie nie
          dziwie, ze go przeraza dodatkowy czlonek rodziny, ktorego trzeba utrzymac.
    • mruwa9 bede zlosliwa 04.09.06, 23:22
      Jesli o swoim dziecku mowisz NIUNIA, to sie Twojemu mezowi nie dziwie.
      Rozumiem, ze macierzynstwo skutkuje infantylizmem matki, w zwiazku z czym nie
      ma sensu poglebiac tego zjawiska poprzez dalsze rozmnazanie sie..
      "Niunia dostanie kaszke lyzeczka z miseczki na sniadanko, a potem zrobi kupcie
      do pieluszeczki i umyjemy pupcie mydelkiem, nakremujemy kremikiem, obsypiemy
      puderkiem, zalozymy pampersika, pojedziemy wozeczkiem na spacerek i niunia
      pojdzie aaa.."
      LITOSCI!!!!!
    • twarz2 Re: zabrakło mi już argumentów 04.09.06, 23:31
      Dziwią mnie strasznie te napady na autorke - skoro Jaśnie Pan nie chce to
      oznacza, że ona ma się podporządkowac, podkulić ogon i siedzieć jak mysz pod miotłą?
      Swoją drogą, to że siedzi w domu z dzieckiem oznacza, że jest gorsza? Tylko
      dlatego, że on zarabia (bo przeciez ona tez pracuje) oznacza, że ma większe
      prawa w tym związku?

      Kobiety kobietom zgotowały ten los...



      • triss_merigold6 Re: zabrakło mi już argumentów 04.09.06, 23:39
        W pierwszą ciążę zaszła, bo męża oszukała.
        Mąż dzieckiem się nie zajmuje.
        Kobieta nie pracuje i mając drugie niemowlę też nie zacznie.

        Dziecko to nie zachcianka, jak ma potrzebę wypełnienia sobie czasu to można
        pieska wziąć. Wymagającego długich spacerów i czesania.
      • rita75 Re: zabrakło mi już argumentów 04.09.06, 23:40

        skoro Jaśnie Pan nie chce to
        > oznacza, że ona ma się podporządkowac, podkulić ogon i siedzieć jak mysz pod
        mi
        > otłą?


        racja, niech jeszcze dziesiatke natrzaska, po co sie hamować jak instynkt wola

      • g0sik Re: zabrakło mi już argumentów 04.09.06, 23:46
        Tylko ten Jaśnie Pan ma jak najbardziej prawo wypisać się z tego układu. Bo
        chyba mi nie powiesz, że skoro dzieci nie chce powinien prezerwatyw
        używać...Pewnie chłopina nie przypuszcza nawet jaką perfidną babę utrzymuje.
        Związek w którym Pani wrabia własnego męża w kolejne dziecko....to dno i
        wcześniej czy później Pani zostanie sama. Chociaż ona już jest sama....
        • w_r_r_r000 Re: zabrakło mi już argumentów 04.09.06, 23:58
          tu nie chodzi o jakieś wrabianie.
          przecież napisałam, że szukam argumentów w rozmowie z mężem do tego aby go
          przekonać bo chciałabym aby drugie dziecko było z wspólnej decyzji, a to że
          przytaknęłam jednej z wypowiedzi powyżej o niczym nie świadczy.
          każdy ma inne zdanie na różne zachowania ludzi - dobrze , że znajomi myślą tak
          jak ja bo inaczej stwierdziłabym, że żyję w jakimś nienormalnym świecie....
          • brak.polskich.liter Ze jak?! 05.09.06, 00:05
            Jak to "tu nie chodzi o jakieś wrabianie"?

            Przeciez sama napisalas:

            > wlaśnie przy pierwszym dziecku tak miałam- chciałam i zrobiłam (oczywiście z
            > nim żeby nie było)odstawiłam tabletki i słowem nie wspomniałam bo tak to chyba
            > do końca życia dziecka bym się nie doczekała.

            Slowem - wrobilas faceta i tyle. I ten uroczy kawalek rzekomo "o niczym nie
            świadczy"? Prosze, nie obrazaj inteligencji czytajacych.

            > dobrze , że znajomi myślą tak
            > jak ja bo inaczej stwierdziłabym, że żyję w jakimś nienormalnym świecie....

            Proponuje - zmien znajomych tongue_out
            • w_r_r_r000 Re: Ze jak?! 05.09.06, 00:15
              nie mówię o pierwszym dziecku tylko planowanym.
              i kto tu mówi o poprawnym czytaniu i rozumieniu tekstu??
              • brak.polskich.liter Re: Ze jak?! 05.09.06, 00:34
                OK. Piszesz o hipotetycznym dziecku nr 2 i twierdzisz, ze wrobienie meza w
                przypadku dziecka nr 1 nie ma tu nic do rzeczy.
                Otoz ma. Rzecz sie ma nastepujaco:
                - Ty chcesz drugiego dziecka, maz nie;
                - przed slubem maz deklarowal, ze dzieci - OK, moga byc, ale pozniej;
                - Ty zas zadecydowalas, ze jednak wolalabys juz, teraz, zaraz. W wyniku czego
                swiadomie zaszlas w ciaze. Ze strony meza byla to wpadka;
                - maz nie zajmuje sie dzieckiem;
                - utrzymanie Waszej trojki jest domena meza;

                Krotko: koles zaliczyl wpadke. W ogole do rodzicielstwa ma stosunek niechetny i
                raczej nie pali sie do strzelenia sobie kolejnej dzidzi, ktora bedzie na jego
                wylacznym utrzymaniu. Dziwisz mu sie?
                • w_r_r_r000 Re: Ze jak?! 05.09.06, 00:40
                  ja nie byłam w ciąży zaraz po ślubie tylko właśnie później tak jak chciał.
                  i nie jest tak , że tylko on utrzymuje całą trójkę
                  • brak.polskich.liter Re: Ze jak?! 05.09.06, 00:44

                    > ja nie byłam w ciąży zaraz po ślubie tylko właśnie później tak jak chciał.

                    No, ale napisalas, ze decyzja o dziecku nie byla wspolna. Odstawilas pigulki nie
                    informujac o tym meza. Czyli dokladnie "tak jak chcial", nie?

                    Ech, placzesz sie w zeznaniach.
                    • w_r_r_r000 Re: Ze jak?! 05.09.06, 00:55
                      zależy ile dla kogo oznacza "później"
      • brak.polskich.liter Re: zabrakło mi już argumentów 04.09.06, 23:56
        Czekaj, czekaj, co Cie tak dziwi?

        > skoro Jaśnie Pan nie chce to
        > oznacza, że ona ma się podporządkowac, podkulić ogon i siedzieć jak mysz pod mi
        > otłą?

        Nie, nikt chyba tego nie sugerowal. Zawsze mozna przekonywac, proponowac,
        negocjowac, a w ostatecznosci poszukac sobie faceta, ktory marzy o gromadce
        dzieci. Natomiast wrabianie kogos, kto jasno dal do zrozumienia, ze kolejnych
        dzieci sobie nie zyczy jest ponizej wszelkiej krytyki.

        > Swoją drogą, to że siedzi w domu z dzieckiem oznacza, że jest gorsza?

        Nie, nie jest gorsza. Tyle, ze facet moze nie miec ochoty pracowac na utrzymanie
        kolejnej osoby.

        • w_r_r_r000 do rita75 mruwa9 twarz2 triss. i brakpolskichliter 05.09.06, 00:12
          rita75 - widze, że brak Ci wyrozumiałości .nikt Ci nie mówił, że nie raz ludzie
          mają gorsze chwile w swoim życiu?
          tak to już jest, że raz lepiej a innym razem gorzej.
          dziewczyny pomagały mi a ja im.

          mruwa9. o moim dziecku mówię różnie a jeśli chodzi o słowo NIUNIA to nie wiem
          dlaczego tak Ci to przeszkadza.
          nieraz używam w postach różnych określeń ponieważ niechcę się powtarzać i pisać
          za każdym razem córka bo wygląda to niegramatycznie.

          triss.. wyobraź sobie , że nie potrzebuję psa aby zająć sobie czas bo mam wiele
          innych spraw na głowie.

          brakpolskichliter - brak mi słów.

          twarz2 - dziękuję.ciężko mi tu było w pojedynkę.
          widzę, że zauważyłaś to co ja.
          każdy tu twierdzi, że to kobieta powinna być podporządkowana facetowi - czuję
          się jak w średniowieczu jak czytam powyższe posty.
          • rita75 Re: do rita75 mruwa9 twarz2 triss. i brakpolskich 05.09.06, 00:27
            > rita75 - widze, że brak Ci wyrozumiałości .nikt Ci nie mówił, że nie raz
            ludzie
            >
            > mają gorsze chwile w swoim życiu?
            > tak to już jest, że raz lepiej a innym razem gorzej.
            > dziewczyny pomagały mi a ja im.


            Nie zrozumialas, nie chodzilo o to, ze szukanie pomocy, czy tez dawanie to cos
            zlego, tylko o to, ze konwencja tego forum jest taka, ze na oddam przyjme
            pomocy materialnej szukaja osoby biedne- po tym mozna sadzic, ze wasza sytuacja
            materialna jest niewesola i moze veto meza wzgledem posiadania kolejnego
            potomka wyplywa z troski o dzien jutrzejszy i z obaw, ze popadniecie w nedze.
            • w_r_r_r000 Re: do rita75 mruwa9 twarz2 triss. i brakpolskich 05.09.06, 00:43
              nasza sytuacja materialna zmienia się z miesiąca na miesiąc.jak było gorzej to
              poprosiłam o pomoc (a nie było to dla mnie proste bo bardzo mnie to krępowało)
              a jak teraz jest troche lepiej to staram się pomagać innym.
              • rita75 Re: do rita75 mruwa9 twarz2 triss. i brakpolskich 05.09.06, 00:49
                > nasza sytuacja materialna zmienia się z miesiąca na miesiąc.jak było gorzej
                to
                > poprosiłam o pomoc (a nie było to dla mnie proste bo bardzo mnie to
                krępowało)
                > a jak teraz jest troche lepiej to staram się pomagać innym.

                a moze zadbaj o polepszenie waszej sytuacji materialnej? zawsze to argument w
                walce o kolejnego potomka
                • w_r_r_r000 Re: do rita75 mruwa9 twarz2 triss. i brakpolskich 05.09.06, 00:56
                  nawet nie wyobrażasz sobie jak o to dbam i sie staram jak tylko mogę.
              • zuzka75 Re: do rita75 mruwa9 twarz2 triss. i brakpolskich 05.09.06, 01:03
                Reasumując:
                - masz męża, który nie chce drugiego dziecka. Nie chciał również pierwszego,
                ale Ty go uszczęśliwiłaś.
                - nie pomaga Tobie przy dziecku.
                -on w większej mierze utrzymuje rodzinę a Ty nie pracujesz.
                -Wasz sytuacja finansowa nie jest stabilna.

                Taaaaaaaak jak widać czas na kolejne dziecko. Mogłabym coś napisać jeszcze, ale
                to nie ma chyba sensu. Skoro ze wszystkich innych(wcześniejszych)maili wysnułaś
                wniosek o konieczności podporządkowania kobiety facetowi to co tu pisać????
                Można pewnie dodać, że małżeństwo opiera się na uczciwości, prawdomówności a
                nie na podchodach i kłamstwach ale po co????????? Tak na koniec Rozumiem, że
                chcesz mieć drugie dziecko. Ja też chcę. Mój mąż aktualnie nie chce. Może to
                się kiedyś zmieni a może nie. Będę z nim rozmawiała, przekonywała i czekała.
                Nigdy jednak go na siłę nie uszczęśliwię. Byłoby to nie w porządku. Mogę dalej
                żyć ze świadomoscią, że mam jedno dziecko, ale ze świadomością, że postąpiłam
                jak świnia w stosunku do najbliższej mi osoby niestety nie. Jaką masz
                gwarancję,że Twój mąż uszczęśliwiony drugim dzieckiem nie pójdzie do Pani,
                która mu tego nie zrobi co TY. Może być też tak,że nie zaakceptuje tego
                dziecka. Przewidziałaś to? Zawsze myślałam, że facet, który zostawia kobietę z
                dziećmi jest świnią. Zaczynam dzięki Tobie myśleć, że czasami tak nie jest.
                • w_r_r_r000 ............... 05.09.06, 01:21
                  przecież ja napisałam, że chciałabym mieć drugie dziecko i że RACZEJ się
                  skuszę, a nie że będę miała drugie dziecko i koniec, a to chyba różnica. nie
                  sądzisz???
          • monia145 Re: do rita75 mruwa9 twarz2 triss. i brakpolskich 05.09.06, 08:33
            Czyli teraz mamy nowa definicję "kobiety wyzwolonej"? To taka osoba, która bez
            najmniejszych oporów natury moralnej, potrafi faceta wrobic w jedna ciążę i
            kombinuje nad nastepna "niespodzianką"wink. A mnie zawsze wydawało się inaczej-
            że nie ma to nic wspólnego z wyzwoleniem ani niezaleznością, tylko jest
            przykładem na zahukanie, niepewność siebie i partnera, no sredniowiecze po
            prostu.
            Jeszcze raz powtarzam- zmień faceta na takiego, który bedzie chciał sie
            rozmanażać w takmi samym stopniu jak TY.
    • w_r_r_r000 Re: zabrakło mi już argumentów 05.09.06, 00:59
      zrobiliście ze mnie tutaj taką straszną i wredną babę.
      zajżyjcie na etata do wątku "dokąd uciec", ten to ma żonkę...
      a do mnie tutaj prawie wszyscy mają pretensje...
      • triss_merigold6 Re: zabrakło mi już argumentów 05.09.06, 09:44
        NIkt nie ma do Ciebie osobiście pretensji tylko większość uważa Twoje
        postępowanie za nieetyczne i oparte na chciejstwie.
    • nisar Mamy pretensję bo tak się nie robi! 05.09.06, 09:51
      Dlaczego uważasz, że to mąż musi się dostosować do ciebie a nie odwrotnie? Jest
      jakiś przepis że powinno się mieć dwoje dzieci?
      Matko kochana, no.
      A swoją drogą, zastanowiłaś się jaki los fundujesz tym dzieciom? Bo może ja
      jestem nienormalna, ale na zasadzie "może się mąż przyzwyczai, a może i polubi"
      to nawet psa do domu bym nie wzięła, bo to żywe stworzenie i nie można w ten
      sposób ryzykować. A co dopiero dziecko.
      • w_r_r_r000 Re: Mamy pretensję bo tak się nie robi! 05.09.06, 11:11
        tu nie chodzi o to aby jakoś specjalnie się dopasowywać tylko o fakt aby każde
        z nas mogło czuć się spełnione.
        on moim kosztem również spełnił swoje "marzenia".
        a poza tym co to za rodzina bez potomstwa?
        • nisar Re: Mamy pretensję bo tak się nie robi! 05.09.06, 11:32
          Ale przecież potomstwo już macie.
          Widzisz, nawet założyłam kiedyś taki wątek, ja mam w otoczeniu kilka koleżanek,
          które postawiły na swoim i mają dzieci (jedno lub dwoje) z mężem który tego nie
          chciał. I tylko u jednej z nich sprawy ułożyły się pomyślnie. W pozostałych
          przypadkach wygląda to niestety bardzo źle. Źle dla tych matek i źle dla ich
          dzieci. Dlatego nie ryzykowałabym nawet nakłaniania do powtórnego ojcostwa.
          A co do odstawiania pigułek i zachodzenia w ciążę niby przypadkiem, to uważam
          za nieuczciwość, która nikomu absolutnie na dobre nie wyjdzie. Może "rozpłynąć
          się" po kościach, ale może doprowadzić do poważnych problemów, z rozwodem
          włącznie.
    • lila1974 w_r_r_r000 05.09.06, 10:51
      A jak postrzegasz relacje między Wami? Kochacie się? Lubicie? Jesteś nadal pod
      wrażeniem swojego męża, on pod Twoim?
      • w_r_r_r000 Re: w_r_r_r000 05.09.06, 11:06
        nasze uczucia nie zmieniły się od momentu kiedy się poznaliśmy.
        czasem zdarzają się lepsze a czasem gorsze dni ale to chyba u każdego.
        nie ma u nas czegoś takiego jak "walka na noże" zawsze rozmawiamy jeśli jest
        jakiś problem i nie raz jest tak, że nie tylko mnie brakuje argumentów w
        rozmowie ale jemu również.
        problem tkwi w czymś innym - w otoczeniu.
        mój mąż jest bardzo podatny na sugestie innych ludzi i na naciski swojej
        rodziny a to niestety nigdy nie przynosi nic dobrego.
        za każdym razem wcześniej czy później i tak wychodzi na to , że jednak miałam
        rację a manipulatorzy nie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka