ja saaaammmm!!!

06.09.06, 23:49
też tak macie?
Mój synek, 2,9 miesiąca, własnie poszedł do przedszkola. Jakoś to się dziwnie
splotło z pewną nowością w naszym domu - z jego totalną samodzielnością.
Ja sam założę buty (???)
Afera - zdjęłam mu bluzkę wieczorem... Zagapił się... I płacz - ja chciałem
saaaam!
Przyszliśmy wieczorem od znajomych, zabawki posprzatał podczas naszej
nieobecności tata: Ja sam chciałem posprzątać!
Albo po południu - zbieram "baby" z piaskownicy. Wywalił wszystko do piachu:
Ja saaam!!!!
I ryk...
Hmmm...
Ja cierpliwa jestem, no, przesadzam, powiedzmy, że w takich sytuacjach się
impregnuję, bo je rozumiem smile
Też tak macie? (na pewno)
Macie takie Zosie - samosie w domku?
I K I E D Y to MIJA?
smile
hehe
a tak ogónie to dumna jestem z synka że hejjjj smile
ledwo 3 dni w przedszkolu a tu proszę smile))
No jakoś tak śmiesznie się to zbiegło smile
    • mama_kotula Re: ja saaaammmm!!! 07.09.06, 00:01
      Mam to samo z dwulatką, która dodatkowo dostaje ataków histerii, gdy czegoś nie
      potrafi zrobić (np. zawiązać butów) - i nie daje sobie pomóc.
      Ale wiem, że to przejściowe, mój trzylatek po półtora roku na etapie "ja saaam"
      wszedł właśnie w etap "mamo, nakarm/ubierz/umyj mnie", grrr...
      • arnikaarnika Re: ja saaaammmm!!! 07.09.06, 00:21
        warto pozwolić na samodzielność to kwestia samooceny Twojego dziecka ,gdybyś
        nie respektowała jego praw do samodzielności ucierpiała by jego wiara w samego
        siebie ,warto jednak wykożystać ten moment do ustanowienia pewnych mówiąc
        kolokwialnie "granic" tzn. możesz sam złożyć buty ale nie możesz sam włączyć
        odkużacza do gniazdka + wyjaśnienie że prąd może poparzyć (kopania dziecko nie
        potrafi sobie wyobrazić jest zbyt abstrakcyje dla maluchama wogóle trzeba
        uważać na idiommy }
        pozdrawiam Arnika smile
        • mama_kotula Re: ja saaaammmm!!! 07.09.06, 00:26
          arnikaarnika napisała:

          > warto pozwolić na samodzielność to kwestia samooceny Twojego dziecka ,gdybyś
          > nie respektowała jego praw do samodzielności ucierpiała by jego wiara w samego
          > siebie ,warto jednak wykożystać ten moment do ustanowienia pewnych mówiąc
          > kolokwialnie "granic" tzn. możesz sam złożyć buty ale nie możesz sam włączyć
          > odkużacza do gniazdka + wyjaśnienie że prąd może poparzyć (kopania dziecko nie
          > potrafi sobie wyobrazić jest zbyt abstrakcyje dla maluchama wogóle trzeba
          > uważać na idiommy }
          > pozdrawiam Arnika smile

          Arniczko droga.
          Pozwalam dziecinie na tyle samodzielności, ile się tylko da.
          Niemniej jednak nie znam dwulatka, który potrafi zawiązać sznurówki. A moje
          dziecię do tego ostatnio dąży, aby wykonywać samemu rzeczy, których nie jest
          obiektywnie w stanie zrobić.
          Co do granic, to ich ustalaniem zajęłam się już sporo wcześniej.
          Pozdrawiam.
          • arnikaarnika Re: ja saaaammmm!!! 07.09.06, 01:59
            ->Mamma_kot_ula - jasne a świstak siedzi i zawija te sreberka ! W
            deklaracjach każda jedna mądra i świadomie wychowująca ,tak się jednak składa
            że w życiu leniwym matkom nie chce się nawet odrywać oczu od komputera by
            zwrócić uwagę na swoje dziecko zobacz co znalazłam na pewnym blogu o bardzo
            leniwej mamie i jej córce (masz plusa za szcerość) : "Matka Przy Komputerze
            usłyszała odgłosy szamotaniny w pościeli i skrzypienie dziecinnego łóżeczka.
            Standardowa Pora Narażania Uzębienia Dwulatki Na Galopujące Ataki Próchnicy
            nadeszła, jak co noc. Matka mogła wprawdzie odzwyczaić dziecię od nocnego
            picia, ewentualnie zarazić Córkę zdrowym nawykiem gaszenia pragnienia wodą
            mineralną. Ale się nie chciało - zarówno Matce się nie chciało, jak i Córce się
            nie chciało.

            Matka, nie ruszając się sprzed komputera, rozpoczęła w myślach obstawianie.

            "Chcem kakałko!!!!" - "Chcem mlećko!!!" - "Sioku mi daj!!!!".

            Odgłosy z dziecinnego łóżeczka nagle ucichły.

            Po czym dało się słyszeć nieśmiałe:

            - Mamusiu... czy mozieś mnie pocięśtować odjobinom sioku?"

            I jak to jest z tym rozdźwiękiem między teorią a praktyką wychowania ?
            • mama_kotula Arniko... 07.09.06, 02:02
              O popatrz, też znam tego bloga!!! Co za niesłychany zbieg okoliczności!!!!
              Arniko, ja ci radzę po raz kolejny - zgłoś się do psychiatry i odstaw narkotyki.
              • arnikaarnika Re: Arniko... 07.09.06, 02:10
                zgoda na psychiatrę ale marichuanę będę dalej wstrzykiwać sobie w żyłę ! smile
                • mama_kotula Re: Arniko... 07.09.06, 02:14
                  arnikaarnika napisała:

                  > zgoda na psychiatrę ale marichuanę będę dalej wstrzykiwać sobie w żyłę ! smile

                  Wstrzykuj sobie skarbie co chcesz smile
                  Ale wróćmy do meritum wątku: sugerujesz, na podstawie jednego wpisu, w którym
                  autorka bloga (ach, jak ja kocham ten blog, mam go w ulubionych od dawna) pisze,
                  że usłyszała, że dziecię jej się kręci w łóżeczku - przypominam, była 1.00 w
                  nocy - że cytuję "jest tak leniwa, że nie chce jej się od komputera wstać, aby
                  zobaczyć co robi dziecko"? No to teraz czekam na propozycje: co może robić
                  dwuletnie dziecko w łóżeczku o pierwszej w nocy, będąc w odległości półtora
                  metra od matki? (wstrzykiwać marichuany ;-P jeszcze nie potrafi, i nie próbuje,
                  tak do wiadomości twojej podam).
                  I co to ma wspólnego z konsekwencją wychowawczą i ustalaniem zasad, bo chyba nie
                  kumam?
                  • arnikaarnika Re: Arniko... 07.09.06, 02:44
                    MOja diagnoza : emamy mają w sobie niezwykły pęd do konfrontacji smile
Pełna wersja