Dodaj do ulubionych

niedzielny dol

17.09.06, 22:17
Prosze, nie dolujcie mnie, bo nie wytrzymam tego. Mam tak potwornie
spiep...rzony humor, ze cos strasznego.
Moj tata jest alkoholikiem. Strasznym. Dzis wieczorem przyprowadzilo go dwoch
facetow, bo nie trzymal sie na nogach. Narobil rumoru w domu bo sie
przewracal, zrobil wiele szkod. Nie wytrzymalam, poszlam do niego i
powiedzialam ze g nienawidze, ze zaluje ze jest moim ojcem. Po chwili
przyszla moja mama i mnie skrytykowala, ze nie powinnam tak mowic do swojego
taty. Nosz qrwa, co ja mam go moze jeszcze glaskac po glowie za to co robi?
Najgorsze jest to ze nie mowilam tego w zlosci, bo ja tak naprawde czuje. To
trwa juz wiele lat, tata wiele razy mnie zawiodl, wiem ze nie moge na niego
liczyc, nie mam w nim zadnego wsparcia, jedyna jego kompanka zyciowa jest
butelka wodki lub piwa.
Chcialybysmy aby poszedl sie leczyc, ale on nie widzi problemu. Jak mozemy go
namowic zeby poszedl do osrodka? Moja mama przechodzila juz terapie dla
wspoluzaleznionych, zglosila ojca na przymusowe leczenie, ale on zagrozil ze
sie powiesi gdy policja po niego przyjedzie i zaczal bardziej pic. Myslalam
ze jak dam mu na swiat wnusie to sie chociaz dla niej zmieni, ale niestety.
Jest coraz gorzej. A co zien mi sie wydaje ze gorzej byc juz nie moze. A
jednak...
Poradzcie mi jak mam zaakceptowac pijanstwo ojca, jak mam go znowu pokochac,
jak moge zmusic go do leczenia?
Beznadziejna ta niedzielacrying
Obserwuj wątek
    • kiniozaur Re: niedzielny dol 17.09.06, 23:02
      Bardzo Ci wspolczuje. To trudna sytuacja dla calej Waszej rodziny.
      Zeby alkoholik przestal pic , przede wszystkim sam musi tego chciec. Nie zrobic
      tego dla zony, corki czy wnuczki, ale dla samego siebie. To jest bardzo trudne,
      zazwyczaj najwiekszym problemem dla osoby uzaleznionej jest przyznanie sie
      przed samym soba , ze ma sie problem. Dla wileu jest to nie do przejscia, ale
      bez uznania wlasnej slabosci wobec alkoholu nie ma trzezwienia. Nie wiem na
      jakim etapie jest Twoj tata, od jak dawna pije itp. Nie wiem tez czy ponosi
      tzw. skutki picia? Czy ktos go szuka po znajomych "melinach" i na sile ciagnie
      do domu, sprzata po nim,pardon, rzygi i inne ekskrementy, porzadkuje zrujnowany
      dom? Czy- jesli sie awanturuje i zakloca spokoj w domu- wzywacie policje? Ile
      razy "zaliczyl" izbe? Jesli tak robicie, to bedzie pil dalej-bo dlaczego nie?
      Alkoholikowi trzeba pomoc-czesto w tak nieprzyjemny dla rodziny sposob, aby do
      niego dotarlo, ze krzywdzi nie tylko siebie ale i innch. Ale niestety , jesli
      nic nie skutkuje, trzeba go zostawic samemu sobie. Albo sie zapije na smierc
      albo po osiagnieciu dna odbije sie od niego.
      A przymusowe leczenie to kit. W tym calym interesie przymusowe jest tylko
      dostarczenie , zazwyczaj przez policje, delikwenta do stacjonarnej placowki
      leczenia uzaleznien. Poznej pacjent moze sobie wyjsc, zaraz po odjezdzie
      radiowozu. Albo po rozmowie z lekarzem badz terapeuta-jesli im powie ze zadnego
      problemu nie ma - i nie zgodzi sie na leczenie-tez moze sobie spokojnie wrocic
      do domku. A grozby ze sie powiesi- to zalosna obrona , straszenie rodziny i
      manipulowanie nia w celu osiagniecia skutku - tzn. swietego spokoju przy
      flaszce.
      Trzymaj sie i daj kierowac swoim zyciem alkoholikowi. A twoja nienawisc to
      najnormalniejsze w swiecie uczucie w takiej sytuacji.
      • kiniozaur Re: niedzielny dol 17.09.06, 23:09
        "NIE DAJ kierowac swoim zyciem......." tak mialo byc!!
      • iwonag25 Re: niedzielny dol 17.09.06, 23:27
        Masz racje ze to bardzo trudne. Moj tata pije od wielu wielu lat (odkad
        pameitam) ale od kilku dopiero upija sie do nieprzytomnosci i to prawie
        codziennie. Zawsze trafia do domu, nikgdy go nie szukalismy, bo nie bylo
        potrzeby, sika pod siebie wiec mama po nim sprzata, nie awanturuje sie, nigdy
        nie zaliczyl izby. Nieraz mysle ze to by bylo dobre, moze by sie opamietal.
        Ostatnio robil badania - ma chore serce. Lekarka go przestrzegala, ze nie moze
        pic. Przyszedl do domu wystraszony, powiedzial ze lekarka ma racje i ...
        wieczorem sie uchlal. Nie mam silysad
        • kiniozaur Re: niedzielny dol 17.09.06, 23:44
          Wiec niech lezy w tych sikach. Niech mu serce wysiadzie ( wcale nie zycze mu
          zle,nie o to chodzi), zaliczy szpital, jakas operacje , bypassy. Niech rano
          zobaczy i POCZUJE wlasna osobe, niech lezy tam gdzie padnie, chocby na srodku
          korytarza... Niech wie i zobaczy co sam ze soba robi!!! Niestety, czasem trzeba
          zyc obok takiej osoby, przede wszystkim dla samego siebie. Przeciez teraz to Ty
          i rodzina cierpicie, nie on.
          Pozdrawiam. Trzymaj sie.
          Tego, o czym pisze, ucza na terapii dla rodzin osob uzaleznionych smile. Jak mama
          byla, to niech zastosuje swoja wiedze smile.
        • zojkaojka Re: niedzielny dol 17.09.06, 23:47
          on się nie zmieni za to zrobi piekło z życia tobie i twojej córce...i
          mamie.Jeśli możesz to wiejcie z tamtego domu albo jego wyrzućcie.Jest cień
          szansy że upadek na dno go ruszy i się zmieni , ale bym na to nie
          liczyła.Pytasz jak ocalić miłość? Być na tyle daleko by codzienny widok zalanej
          mordy i wycieranie sików nie zatarły dobrych wspomnień i na tyle blisko by w
          razie potrzeby mu pomóc.Wiem co mówię mieszkałam z dwoma alkoholikami.
          • blanez16 Re: niedzielny dol 18.09.06, 11:04
            Zojkaojka - racja, racja i jeszcze racja ! Mój ojciec - tzw. picie
            inteligenckie - zawsze w domu, przy pracy (jest projektantem), przy komputerze,
            przy telewizorze. Bez towarzystwa.
            Atmosfera w domu nie do zniesienia, każdy kto mieszkał z alkoholikiem wie.
            Próbowała go zmienic jego matka (zmarła), moja matka (zmarła), a ja
            stwierdziłam, że chrzanię to - ja chcę życ, i to życ normalnie. Pewnego
            pięknego dnia po prostu się wyprowadziłam i zabrałam ze sobą młodszą siostrę.
            Żyjemy bez niego już szósty rok, nie zawsze było różowo, ale żyjemy normalnie.
            Teraz wiem, że trzeba było to zrobic o wiele wcześniej. On pije nadal - teraz,
            jak mówi, dlatego, że go opuściłyśmy (każdy powód dobry, wcześniej pił z powodu
            śmierci żony).
            Tak więc, jak pisze Zojkaojka - wiejcie stamtąd i to jak najszybciej,
            zacznijcie wreszcie życ normalnie, on się nie zmieni a wy zrobiłyście już
            wszystko, co w waszej mocy.
            • berecik7 Re: niedzielny dol 18.09.06, 11:13
              Twoja mama robi mu niestety krzywdę. Skoro godzi się na takie życie, nie daje
              mu żadnej motywacji do leczenia. Może poradź się jakiegoś specjalisty, co
              możesz zrobić Ty jako córka.
              • tunia78 Re: niedzielny dol 18.09.06, 11:44
                Twoja mama robi mu niestety krzywdę. Skoro godzi się na takie życie, nie daje
                > mu żadnej motywacji do leczenia

                berecik prosze przestan !!!!! Nawet jesli intencja tej wypowiedzi była słuszna
                to jest ona po prostu żałosna. Sory ale czy ty masz jakieś wyobrażenie o
                alkoholiźmie??? Taaa pewnie w teorii to tak jak napisałam zdanie całkiem
                poprawne, ai pewnie psycholog by pochwalił ale niestety życie z alkoholikiem to
                jednak cos innego. Napisałaś " skoro godzi sie na takie zycie"" co za
                bzdura!!!!!! Matka autorki zrobiła i tak wystarczająco dużo dla siebie i rodziny
                ale tak naprawde to neie od niej zależy co jej mąż-alkoholik zrobi. Wiem to bo
                sama mam ojca alkoholika ( na szczęście już niepijącego od jakiś 6 lat) i
                pamiętam cholernir skrajne sytuacje. teraz jestem już prawie 30-letnia kobietą z
                dwojgiem dzieci i nie ma tygodnia aby nie śnił mi się pijany ojciec. Więc nie
                pisz proszę -Twoja mama robi mu niestety krzywdę-a raczej napisz że cholernir ci
                przykro.
                • lolinka2 Re: niedzielny dol 18.09.06, 17:13
                  tunia, ale to była prawda - myjąc go, podnosząc do wyższego poziomu społecznego
                  niż poziom podłogi na którą po pijaku upada, chroni go przed konsekwencjami. I
                  tak powstaje hipopotam w pokoju stołowym - nie ma problemu, tatuś czasem lubi
                  wypić, nie mów tak do tatusia, tatuś jest chory, tatuś jest nieszczęśliwy,
                  tatusiowi w życiu nie wyszło.... i tysiące innych bzdur które córce (niezależnie
                  od wieku) mówią jedno: jesteś do niczego, to przez ciebie, tatuś cię nie chce.
                  Szlag z tym! Ten facet nie wytrzeźwieje dopóki nie zobaczy jak nisko jest! A
                  zona mu to poniekąd uniemozliwia. I po co jej terapia skoro nadal jest
                  współuzależnioną alkoholiczką??????????

                  I coś jeszcze - miałam ojca alkoholika i teraz po 20 latach od jego smierci mam
                  nadal współuzależnioną matkę.
                • tunia78 Re: niedzielny dol 18.09.06, 17:51
                  jedynym wyjsciem z tech sytuacji to Twoja wyprowadzka-jemu juz nie pomożesz,
                  mamie raczej też nie( o ile dalej bedzie zmuszona dzielić z nim dach) ale ty
                  masz jeszcze szanse na jako takie zdrowie psychiczne- WYPROWADŹ SIĘ i nie
                  oglądaj się na nic( wiem ze jest to straszne co piszę ale ty też jestes mamą i
                  musisz dbać o siebie i swoja rodzinę!!!) Zobaczysz że dla ciebie bedzie lepiej i
                  szybo zrobi ci się " łatwiej" z tym wszystkim. Jest to jak najbardziej zdrowy
                  egoizm, który w twoim pzypadku zadziała pozytywnie na wiele osób-Twoją rodzinę(
                  mąż i dziecko, na Ciebie i nawet na Twoją mamę-mimo iż ona zostanie w domu to z
                  całą pewności.ą ulzy jej że Ty masz już nareszcie normalne życie. Bardzo
                  Cięproszę przemyśl to bo , kurcze smutno mi -wiem, naprawdę wiem co przeżywaszsad(
    • kalendarzowa_wiosna Re: niedzielny dol 18.09.06, 13:45
      Alkoholik musi SAM chcieć przestać pić. Kiedy chce? Zwykle gdy osiągnie DNO.
      Dla jednego dnem będzie odejście żony, dzieci, dla drugiego ranna pobudka w
      nieznanym miejscu, we własnych odchodach i wymiocinach. Dla jeszcze innego
      powrót do pustego w całości wyprzedanego na wódkę domu.
      Jedyna pomoc rodziny jaka wchodzi w grę to pomoc w jak najszybszym osiągnięciu
      tego dna, czyli pozostawinie alkoholika samemu sobie. Brutalne ale prawdziwe.

      Już dwa lata nie widziałam bardzo bliskiej mi osoby po tym, jak nie otworzyłam
      jej drzwi do mojego domu. Już do mnie nie przychodzi. Wie, że nic ode mnie nie
      dostanie. Wiem, że nadal pije. Ciągle czekam i mocno wierzę, że z tego wyjdzie.
      Nic więcej nie mogę zrobić.
      • iwonag25 Re: niedzielny dol 18.09.06, 16:03
        Moje dziecko i maz spia, a ja siedze i rycze. MOj tata wyjechal dzis rano
        samochodem do pracy i okazalo sie ze do niej nie dojechal, byl u wujka i pili.
        Wrocil do domu samochodem... Jestem zalamana. Moja mama mi gada, ze glupia
        bylam ze pakowalam kase w remont poddasza, a moglam wplacic kaucje na
        mieszkanie i sie wyprowadzic. Przyznalam jej racje, ale to ze ona tak gada to
        mi teraz wcale nie pomoze. Moj maz dzis powaznie gadal juz o wyprowadzce, widzi
        w jakim jestem stanie, ale nie wiem czy sobie poradzimy. Boje sie wszystkiego.
        Nie chce z drugiej strony zostawiac mamy z nim, z tymi wszystkimi problemami,
        takie bledne kolo. Musze sie chyba sama zapisac na terapie, bo dluzej nie
        wytrzymamcrying(((((((((((((((((((((((((
        • pas_ya Re: niedzielny dol 18.09.06, 16:25
          Bardzo Ci wspolczuje bo sama wiem jak smakuje zycie z ojcem alkoholikiem.
          Tyle ze ja wyprowadzilam sie z domu w wieku 18 lat i wiecej tam nie wrocilam.
          Mialam dosyc tego cyrku.
          I chociaz wtedy bylo mi samej baardzo ciezko to dzis nie zaluje tej decyzji.
          Nauczylam sie samodzielnosci, odpowiedzialnosci i wewnetrznie stwardnialam.
          Moja siostra nie zrobila takiego kroku i chociaz dzis ma 26 tylko to jest
          resztka czlowieka. Zycie w takim miejscu wykancza, a ta wygoda, ze np. jest
          gdzie mieszkac jest bardzo iluzoryczna. Bo cena za nia jest zbyt wysoka.
          Nie wszystko da sie przeliczyc na pieniadze.

          Mi jeszcze kilka lat po wyprowadzeniu z domu snil sie pijany, bijacy mnie
          ojciec, ale w koncu przestal. Teraz zyje swoim zyciem, nie zyciem moich
          rodzicow i tak jest dobrze.

          W pewnym momencie, zrozumialam, ze takie zycie jest ich wyborem - rodzicow i ja
          nie mam na to wplywu. On chce pic, ona chce byc jego ofiara - taki uklad.
          Ale mi nie potrzebny.
          Ratuj swoje zycie, ratuj swoja rodzine, uciekajcie stamtad zanim ta toksyna was
          zatruje.
          Powodzenia.
          Powodzenia
    • lolinka2 Re: niedzielny dol 18.09.06, 17:07
      NIe akceptuj, nie zmuszaj, uciekaj stamtąd ile sił w nogach i sama pędź na
      terapię, dla pewności zeby cię nic potem w życiu z alkoholizmu nie prześladowało.
      Wypowiedź twojej mamy świadczy o tym, ze ona jest nadal współuzależniona i
      terapia g... dała. Uważaj też na nią!
      Wnusię (swoją córkę) masz dla siebie i męża. Nie dla ojca-alkoholika. Nie,
      dopóki się nie zmieni. A ta siła jest w nim, nie na zewnątrz.
      • iwonag25 Re: niedzielny dol 18.09.06, 21:03
        Dzieki wam dziewczyny. Gadalam z mezem - prawdopodobnie sie wyprowadzimy.
        Niestety musimy czekac do listopada, bo wtedy w jego pracy maja nastapic jakies
        zmiany i nic nie wiadomo czy na pozytywne czy nie i musimy zobaczyc czy
        bedziemy mogli podolac finansowo. Dopiero wtedy kupujemy mieszkanie (badz
        wynajmujemy). Dzis moj tata powiedzial, ze powinnam sie leczyc, ze go
        w...ku..am (jak sie spytalam czy pojdziemy razem jutro do poradni) i zebym nie
        pier...dolila bzdur (gdy powiedzialam ze nie dam mu dziecka na spacer bo jest
        pijany). Po tym ostatnim zdaniu wyszedl i do tej pory go nie ma (od ok. 17:00).
        Niestety jestem sama, bo mama i maz w pracy. Drze ze starchu, ale sie
        pozamykalam i na razie spokoj. Nad terapia sie zastanawiam, bo skoro mojej
        mamie nie pomogli to czy jest sens? Przed wyjsciem do pracy mama powiedziala
        mi, ze moze my przesadzamy, moze wyolbrzymiamy problem. Zatkalo mnie. Poszlam
        do kolezanki, wygadalm sie i troche mi lzej. Ale zlosc i smutek trzyma.
        • kiniozaur Re: niedzielny dol 18.09.06, 22:10
          Trzymaj sie, Iwonag!!! Dacie rade!!! Twoj maz jest madry, jak najpredzej
          wyprowadzcie sie stamtad. Niech mama nurza sie w tym syfie, rzeczywiscie
          terapia wcale jej nie pomogla, dziala jak typowa osoba wspoluzalezniona. Jej
          wybor, ale nie Twoj! Masz prawo do norm,alnego , spokojnego zycia we wlasnej
          rodzinie. A jesli chodzi o terapie dla Ciebie- jestem jak najbardziej za!! To,
          ze mama z niej nie skorzystala nie znaczy ze i z Toba tak bedzie.Naprawde,
          terapia moze pomoc Ci poukladac w glowie wiele spraw, poradzic sobie z
          bezradnoscia, nienawiscia, lekiem.
          Powodzenia smile))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka