irma_irma
04.10.06, 11:29
bardzo. Zacznę od początku
W przedszkolu mojej małej był jakiś tam wyjazd na wycieczkę. Dzieciaki miały
zbiórkę w holu przedszkola. Wiadomoo hałas duży. Przyszła mamusia ze swoją
córką i małym synkiem. Chłopczyk chyba przestraszony tym całym gwarem zaczął
popłakiwać co pomału rozkręcało się w histerię. Mamusia zaczęła małego
nerwowo szarpać za rękę, gdy to nie pomogło coś tam mu mówiła do ucha
wymierzając mu klapa w tyłek. Oczywiście dziecko zaczęło płakać mocniej. Mama
nadal perswadowała mu coś a potem co jakiś czas ciągała go za ucho.
I to działo się w obecności kilkudziesięciu innych rodziców. Zatkało mnie
normalnie. Nie wiem dlaczego nie zareagowałam. Mam żal ogromny do siebie.