Jest mi smutno, jest mi żle

06.10.06, 10:07
Wydawało mi sie ze juz uporalismy sie z naszymy małżenskimi problemami choc
przyszły inne ( związane np. w mieszkaniem ktore wynajmujemy)i było już super
spokojnie. Ale wczorajszy dzien dał mi w kość. Mąż wsciekła sie ze nie działa
nowa myszka od kompa, ktora juz zreszta raz była wymieniana- chciał isc ją
wymienic. no i wkurzył sie ze nie umiem znależć faktury, wrzeszczal ze mam
burdel w papierach i takie tam niemiłe rzeczy. Za to ze sie na mnie wydarł
spytałam sie czy znowu mu zaczyna odpie.....ć? A on ze głupia c... jestem i
takie tam. Poszedł do sklepu wymienił myszke i wyszedł ponownie. O 2,00 w
nocy dzwonie gdzie jest i kiedy przyjdzie. Powiedział mi ze do domu nie
przyjde poki sie nie zmienię . Nie wiem o co mu dokładnie chodziło bo był
pijany, ale powiedział ze ja mam "miec do niego szacunek". I ze sie mam tak
do niego nie odzywac. A ja???? No i powiedział ze do domu nie wróci i ze
bedzie spał w aucie, a jak sie wkurzy to wyjedzie do Anglii. A dzis rano
wszedł do domu dał mi papiery z auta i wyszedł z psem na spacer. Mijam go
idąć z Małym do samochodu, Mały woła TATA TATA, a ten nawet sie do niego nie
odezwał. mam dosc.
    • pade Re: Jest mi smutno, jest mi żle 06.10.06, 10:15
      Pewnie Cię to nie pocieszy, ale Twój mąż jest strasznie dziecinny. Nie podoba
      mi się ta zabawa to zabieram zabawki i idę do domu. Koszmar.
      A może ma jakieś problemy, do których się nie przyznaje bo mu głupio i wyżywa
      się na Tobie? Nic innego nie pomoże jak spokojna, długa rozmowa, albo list.
      Wypisz wszystko punkt po punkcie i daj mu do przeczytania. A potem
      porozmawiajcie.
      • bedada Re: Jest mi smutno, jest mi żle 06.10.06, 10:22
        Żeby wymagać od kogoś szacunku,to najpierw trzeba samemu szanować tę osobę.
        A jak sobie pośpi pare nocy w aucie,to moze trochę "zmądrzeje".
        A tak na poważnie to musicie sobie wyjaśnić pare spraw.
        • sceptyczna1 Szacunek 06.10.06, 10:41
          Właściwie jest to temat na osobny wątek, ale zauwazyłam, że ten wątek często
          przewija się i w wypowiedziach na forum i w zwierzeniach moich kolezanek, mnie
          również nie jest obcy. Chodzi o wspomniany wyżej szacunek i niezwykłą
          wrażliwośc na punkcie jego odczuwania przez panów mężów, dla mnie tym bardziej
          niezrozumiałą, że sami mają ewidentne problemy z okazaniem go własnej żonie.
          Szacunek należy się mamusi, tatusiowi, koledze, sąsiadce, a żonie - nie
          (oczywiście, problem nie dotyczy wszystkich panów). Żonie można powiedzieć
          wszystko w mniej lub bardziej wybredny sposób i jeszcze wmówić jej, że to jej
          wina. Natomiast sami na najmniejszą krytykę reagują ciężką obrazą manifestowaną
          minami, demonstracyjnym wychodzeniem z domu, oziębłością wobec własnych dzieci
          w celu ukarania mamusi. To ostatnie jest tym co mnie boli i ....wyprowadza z
          równowagi do tego stopnia, że mam ochotę rzucić czymś ciężkim. I trafićsmile)
          • gosiagrzes1 U nas dalej ciche dni 08.10.06, 20:43
            Nie cierpie tego. Ale co mam zrobic. Nie odzywa sie do mnie od 3 dni. Wielce
            obrazony ze ja wyraziłam swoje zdanie. Oczywiscie całymi dniami go niema- bo
            tak najlepiej. Szkoda słów...
            • mika3102 Re: U nas dalej ciche dni 09.10.06, 12:32
              Mojegotez niema a ja siedze sama i smutna,a serce nie sluga
    • mika3102 Re: Jest mi smutno, jest mi żle 09.10.06, 12:30
      Wspolczuja ci ,ja mam tez kryzys staszny od soboty poszlo o pierdoly zbil mni
      poraz 1 w zyciu podarl mi nowa kurtke na ktora pracowalam jak wol,zdecydowalam
      ze go zostawie mamy dzieci i go bardzo kocham.Wina jest zawsze po srodku
      powiedzialam ze do konca miesiaca sie yprowadze ale nie zrobie tego jest mi
      smutno i zle biore leki uspakajajace nie odzywamy sie wogole powiedzial ze
      telewizor i szafe i lozko moge wziasc bo tylko to kupilam za swoje niewiem co
      dale wykanczam sie ,nic sie nie martw jestem z toba i cie doskonale rozumiem nie
      jestes sama.Pozdrawiam i zycze ci zeby bylo lepiej
      • gosiagrzes1 Hej Mika 09.10.06, 12:45
        Chcesz podagac??? Mi tez jest bardzo żle. Moje GG 5033439
        • ewcialinka Re: Hej Mika 09.10.06, 12:50
          dosłownie jak bym o swoim meżucz ytała..jak sie na mnie obrazi to juz na
          dziecko też..tzn.po co wracac do domu do dziecka skoro jest sie nażone
          obrazonym...i ....onmoże na mnie mówić przykre rzeczy ale na niego powiedz to
          już wielka obraza..ci faceci
    • sowa_hu_hu Re: Jest mi smutno, jest mi żle 09.10.06, 12:51
      to że nie odezwał sie do dziecka jest jakąś paranoją... brak słów po prostu uncertain
      w zasadzie to nie wiem co ci doradzić... jak dla mnie twój mąż zachowuje sie
      jak szczeniak...
      • l.e.a Re: Jest mi smutno, jest mi żle 09.10.06, 13:03
        Napewno jest Ci zal i przykro, a jeszcze bardziej pograzysz sie czytajac na
        forum teksty o tym, ze to dran i lobuz. Niestety taka prawda. Twoj maz
        zachowywuje sie bardzo nieodpowiedzialne, jest wybuchowym czlowiekiemm i nie
        potrafi zapanowac nad emocjami.
        To niestety nie rokuje pomyslnie. Powinnas jakos uswiadomic to mezowi w chwili
        spokoju,o ile zechce Ciebie wysluchac. W przeciwnym racie obawiam sie, ze to
        poczatek konca.

        Przytulam Cie
        lea
    • weronikarb Re: Jest mi smutno, jest mi żle 09.10.06, 13:35
      czytając was naprawde ciesze sie ze mam takiego męża kochanego.
      Jednak Gosia może wrato przemyśleć poważną rozmowe, a najlepiej opisac wszystko
      w liście i niech sobie poczyta i wtedy rozmowa ??
      Takie małżenstwo nie rokuje dobrze na przyszlosc...

      Przytulam i wspoczuje
      • gosiagrzes1 Re: Jest mi smutno, jest mi żle 10.10.06, 12:16
        A dzis wrocił dopiero o 5,00 nad ranem do domu. Wczoraj wziąl psa i pojechał.
        Myslałam ze na ryby, ale chyba za zimno zeby poł nocy łowic
    • kasiek222 Re: Jest mi smutno, jest mi żle 10.10.06, 22:14
      nie wiem czy cie tym pociesze,ale wlasnie stoczylam bitwe z moim mezem,ktory
      wrocil z pracy kompletnie pijany.wie ,ze nienawidze pijanstwa,ale coz to tylko
      facet jak mowi moja tesciowasmilemam dosyc tego ciaglego wygadywania,ze jestem n
      ajego utrzymaniu,nic nie robie(mamy1,5rocznego robaczka).powiedzial, ze
      zlotowki nie dostane, niech rodzice mnie utrzymuja.na codzien,daje mi kase na
      zakupy kupuje rozne drogie ciuchy,rozpieszcza malego,a kiedy juz trafi sie
      okazja i wypije ,wtedy mowi ze sie wyprowadzi i takie tam.zaczynam miec tego
      serdecznie dosc,ale wiem ,ze musze byc silna dla naszego kochanego
      szkraba.pamietaj,ze my kobiety silny rod,wszystko przetrwamysmiletrzeba w to
      wierzyc
Pełna wersja