Dało mi do myślenia, ze brzydzicie się wyciskania sobie nawzajem pryszczy
itp.

A co by było, gdyby na skutek bardzo złego samopoczucia, zdarzyło Wam się
puscic pawia, nie tam gdzie trzeba, nie zdązyć do kibelka w przypadku
rażacego rozstroju itp??
Czy Mąż by Wam pomógł, umył, sprzątnął? Czy czekał, aż poczujecie sie lepiej??
Ja wiem, ze dla mojego to tylko fizjologia, nie brzydził by się.
Gorzej mogło by być ze mną, bo mam bardzo czuły węch

Co innego dziecko, prawda?