gwiazdka114
30.10.06, 19:01
Zacznę od poczatku.
Jestem po ślubie juz prawie 5 lat.
Do tej pory bło cięzko mąz zarabiał 800 na rekę ja nie pracowałam,
opiekowałam się dzieckiem. Mieszkaliśmy u rodziców.
Ciągle się kłóciliśmy nie było perspektyw.
W zeszłym roku mąz zmienił pracę, na nasza korzyśc, odrazu lepsze zarobki i
możliwość wzięcia kredytu hipotecznego.
Szukaliśmy przez pół roku mieszkania na nasza kieszeń. Ale nic nie było,
jedynie stać nas było na 10m2 - mówię tu o Warszawie.
I nagle, znaleźliśmy mieskzanie do kapitalnego remontu, ale.....aż prawie
70m2 .
Ale musieliśmy wziąsc wielki kredyt na remont i mieszkanie.
W tym momencie stać nas na opłacenie kredytu, czynsz, ale ciężko jest z
resztą (jedzeniem, dojazdami, itp). Mieszkanie trochę daleko od miejsca pracy
męza, ale wybór mieliśmy żaden, albo to albo 5 minut do pracy męza mieszkanie
10m2 i pewnie nie starczyłoby nam na te 10m2.
Kupiliśmy na granicy miasta. No ale do pracy kawałłłłłłłłł. Samochodem
szybko, autobusem 5 przesiadek i jakieś 2 godziny w jedną stronę.
Ale o to mi nie chodziło, jesteśmy szczęsliwy ze mamy własny kąt.
Boję się ze nie starczy nam na zycie po opłaceniu opłat, ale jesteśmy
szczęsliwi, innego wyboru nie mieliśmy.Rodzice nie pomopga nam ani moi ani
jego.
Nie mogliśmy u nich mieszkać, ciągłe awantury itp.itd....Ja szukam racy od
nowego roku, bo narazie brak miejsc w przedszkolach, nie ma kto się
zaopiekować naszym dzieckiem. Jest nam ciężko. Całą wypłatę daliśmy na
notariusza i zapożyczyliśmy się zeby pokryć opłaty związane z zakupem
mieszkania. Jesteśmy na minusie, ale z drugiej strony nie wierzę nadal ze
kupiliśmy to mieszkanie. Niestety nie możemy się jeszcze wprowadzic, bo
remontujemy i nie ma kompletnie warunków ani pgrzewania, więc z dzieckiem
odpada zamieszkać.Nie ma łazienek(trzeba zrobić).
Co myślicie, dobrze zrobiliśmy czy nie???? boję się ze naprawdę nam nie
starczy na życie po zapłaceniu czynszu, raty i innych opłat.
Napiszcie swoje zdanie na ten temat.
Dziękuje,