gacusia1
05.11.06, 00:49
Bylam z dziecmi w parku.Podchodzimy do drabinek,moj synek(12 m-cy) widzi
dziewczynke(ok.2lat) i sie do niej usmiecha.Dziewczynka podchodzi do mojego
synka i ni stad ni zowad,popycha go tak,ze maly upada centralnie na tyl
glowy.Wrzasnelam na dziewczynke,ze jest niegrzeczna,bardzo niegrzeczna,ze to
jest bobas jeszcze.Na to jej babcia,ktora ANI PRZEPRASZAM,ANI SKRUCHY,mowi ze
to nie "niegrzeczna dziewczynka" tylko niegrzeczny czyn(wszystko po
angielsku,bo to w Kanadzie).Przytulila wnuczke mowiac do niej "juz dobrze,juz
dobrze".Nie,zeby tej malej-ze tak nie wolno,ze to dzidzius...No sie wkurzylam
totalnie!Podnioslam synka,zabralam sie i poszlam w dluga,krzyczac jeszcze za
soba "a gdzie przepraszam?".A MOZE TO JA PRZESADZAM?moze powinnam
powiedziec,ze nic sie nie stalo???Nawet,jesli powinnam,to nigdy tak nie
zrobie,bo NIENAWIDZE takich bab,co swoje dzieci(wnuki) za ideal uwazaja,gdy
te bija,zabieraja zabawki,popychaja inne dzieci!