Dodaj do ulubionych

Ciąża a szacunek

IP: *.* 02.06.01, 10:19
Wiecie, przyszła mi do głowy taka myśl, żeby was zapytać czy spotkałyście się w czasie ciąży z jakimś większym szacunkiem albo z chęcią ulżenia. Dlaczego pytam? Rok temu urodziłam córeczkę i przez całą ciąże dojeżdżałam autobusem na uczelnię. A ponieważ wychowana byłam tak, że osobom starszym, z małym dzieckiem, chorym, o lasce albo w ciązy ustępuje się miejsca. Oczekiwałam tego samego. I guzik. Im gorzej się czułam, tym paradoksalnie był w autobusach większy tłok. No i oczywiście stałam. O ile na początku ciązy było to wytłumaczalne: nie było nic widać, chociaż przeżywałam to okropnie (nudności!), a zimą brzuszek można było schować pod płaszczem, to zupełnie nie rozumiem dlaczego kobiecie w ósmym czy dziewiątym miesiącu nikt miejsca nie zrobił. Przez całą ciążę z odmiennym (na plus) traktowniem spotkałam się dwa razy. Na egzaminie z farmakologii profesor zadał mi kilka krótkich (co nie znaczy łatwych) pytań i stwierdził, że nie będzie ani mnie ani dzidziusia męczył. Drugie wydażenie miało miejsce na zajęciach z neurologii (na katedrze naszego ministra zdrowia), kiedy to asystentka, również młoda mama, przyniosła mi krzesło, bo jak stwierdziła "sama wie, jak to jest". (Na zajęciach klinicznych zwyczaje panują takie, że się stoi tamte kilka zaledwie godzin dziennie).Napiszcie, drogie aktuale i przyszłe mamy, jak to wygląda u Was. Podnieście mnie na duchu, że tan świat nie jest jeszcze taki zły! Pa!Aneczka
Obserwuj wątek
    • Gość: guest Re: Ciąża a szacunek IP: *.* 02.06.01, 13:35
      Właśnie chciałam poruszyć podobny temat, aczkolwiek związany nie tylko z ciążą ale i z młodymi mamami. Stałam wczoraj w kolejce w aptece, żeby odebrać lekarstwo dla jednej z moich bliźniaczek (to oznacza, że nie musiałam już za nic płacić, tylko podac papierek i wziąć lekarstwo). Przede mną dwóch facetów, otwarte tylko jedno okienko. Jeden pan realizował chyba z 8 recept i brał rachunki więc za moimi plecami narastał tłum. Obok farmaceutki obsługującej klientów obok stała jakaś stażystka i patrzyła na to wszystko złym okiem ;-) Nie miałam odwagi poprosić jej o podanie lekarstwa, mimo że jako matka z dzieckiem (tak samo jak kobieta jak w ciąży) mam prawo do obsługi poza kolejnością (tak, tak, to prawo nadal obowiązuje). Często zastanawiam się, czy nie powinnam tego przypomnieć paniom sklepowym itp. Nie uważam, że zawsze powinno się usuwać pyłki spod nóg młodych matek, ale kiedy robimy zakupy z ryczącą dwójką.. dlaczego ludzie są tacy egoistyczni. W czasie ciąży moje odczucia były identyczne: raz ustąpiła mi miejsca staruszka (!) i to po tym , jak ja jej ustąpiłam - powiedziała, że ona zaraz wysiada a ja i tak mam ciężko. Rozglądałam się czasem po tym autobusie czy tramwaju zastanawiając się kogo poprosic o ustąpienie miejsca. W końcu nie zawsze widać na twarzy co tam kogo gryzie - kobiety mogą mieć akurat okres (co bywa równie dokuczliwe jak ciąża w moim odczuciu), może ktoś wraca ze szpitala, właśnie jest chory albo dzieci nie dały mu spać całą noc. Prawda jednak jest taka, że większość czuje się wspaniale i jest po prostu chamska - czego konsekwencje odczują na własnej skórze kiedy będą w potrzebie i nikt im nie ustąpi miejsca w tramwaju czy w kolejce. Ja nie zamierzam dokładać się do tej spirali chamstwa i nadal będę ustępować miejsca w tramwaju, oraz planuję nauczyć tego moje dzieci. A z drugiej strony chciałabym być bardziej asertywna, żeby wyegzekwować należne mi traktowanie. Ciekawa jestem, czy są takie odważne mamy i przyszłe mamy, które domagają się odpowiedniego traktowania i z jakimi reakcjami się spotykają???
      • Gość: guest Re: Ciąża a szacunek IP: *.* 02.06.01, 17:22
        W ciąży zdarzało mi się, że ludzie mi ustępowali miejsca. Nie zawsze. Ale kiedy zasłabłam pod koniec ciązy na ulicy, to nikt mi nie pomógł. Musiałam pozbierać się sama... Teraz kiedy jeżdżę z Malutką różnie bywa. Zauważyłam, że po mojej stronie Warszawy (tej gorszej)na względy trudno liczyć. O asertywności zapomniałam, od kiedy raz poproszony o ustąpienie miejsca młodzian zwymyślał mnie od k... i tak dalej. Zdarza się też tak, że zwolnione uprzejmie miejsce zajmie jakiś babsztyl w sile wieku (z dzieckiem na ręku nie mam tej szybkości) i na uwagę ustępującego, że on pani z dzieckiem...warknie: "trzeba bylo szybciej siadać". Ja się z tego na ogół śmieję (choć po 45 minutach z małą na ręku miałam ochotę gryźć), bo chamstwa nie pokonam. Ze zdumieniem zauważam tylko, że wręcz złośliwą satysfakcję stojąca ciężarna czy młoda matka sprawia paniom w sile wieku, które pewnie zaznały uroków macierzyństwa i powinny coś niecoś pamiętać.
    • Gość: guest Re: Ciąża a szacunek IP: *.* 02.06.01, 19:46
      Ludzie są bardzo różni. Ja wstaję z miejsca mechanicznie, kiedy wsiada ktoś uprzywilejowany. Nie dopuszczę, by moje dzieci w przyszłości postępowały inaczej. Moim zdaniem najgorsi są silni młodzieńcy oraz wymalowane paniusie około czterdziestki. Kiedy byłam w widocznej ciąży to najczęściej ktoś ustępował mi miejsca. Ale parę razy zdarzyło się że w okropnym tłumie prawie wisiałam z brzuchem nad jakąś bandą uczniaków i aż bałam się czy ktoś mnie nie szturchnie w dzidziusia. Ale raz w wielkim tłoku starsza pani posadziła mnie na swoim miejscu i jeszcze broniła przed napierającym starszym panem, który się kłócił, że on chciał tu usiąść, bo ma legitymację inwalidzką. Było mi strasznie głupio i nie wiedziałam co robić, zwłaszcza, że to był dopiero 8 miesiąc, ale z moją sylwetką tamtej pani zdawało się, że jestem dzień przed porodem. Ale akurat ja gorzej czułam się we wczesnej ciązy: wchodziłam wtedy do autobusu czy tramwaju prawie na czworakach z zieloną twarzą i kucałam na podłodze walcząc z odruchem wymiotnym. Tylko raz zainteresowała się mną jakaś starsza pani i spytała czy mi nie trzeba lekarza. Powiedziałam, że jestem tylko w ciąży, ale i tak po tygodniu leżałam już w szpitalu na dobre. Natomiast nie zdarzyło mi się, żeby ktoś nie ustąpił mi miejsca, kiedy trzymam Julię na rękach i nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, bo na pewno bym się z nią nie utrzymała na nogach.
    • Gość: guest Re: Ciąża a szacunek IP: *.* 02.06.01, 20:31
      Najpierw do Magdy male sprostowanie ...W dzisiejszej Gazecie Wyborczej, dodatek "supermarket" (stoleczny) jest artykul poswiecony wlasnie "specjalnym przywilejom" dla kobiet w ciazy i z malymi dziecmi i co sie okazuje ......Wywieszki o kobietach w ciazy i innych obslugiwanych poza kolejnoscia byly wewnetrznym regulaminem "Spolem". W raz z jego likwidacja szlag trafil nasze przywileje. Co prawda jest ustawa o pomocy spolecznej ale jej art. 25 mowi "..Kobiety z widoczna ciaza, osoby z dziecmi do lat trzechi niepelnosprawni maja prawo bez kolejki zalatwiac sprawy zwiazane z (uwaga !!!) POMOCA SPOLECZNA." i to wszystko na ten temat. Zaden inny przepis ogolny nie reguluje naszej sytuacji w ten sposob, ze mamy prawo domagac sie "specjalnego" traktowania, chyba ze dana instytucja ma swoje przepisy wew. np. w Auchan na Modlinskiej nad jedna z kas jest info o obsludze kobiet w ciazy bez kolejnosci ale ... konia z rzedem tej ktora przedrze sie z wozkiem przez kolejke do kasy i bedzie chciala wyegzekwowac to co jej sie nalezy .... :(Teraz co do moich osobistych doswiadczen ....Za 4 tygodnie mam termin porodu i ... caly czas sie ciesze, ze moge jezdzic samochodem ... raz musialam podjechac tramwajem i autobusem i coz .. latwo sie domyslec ... glowy odwrocone w druga strone, nikt mnie nie widzi ....Dokladnie to samo jest w sklepach, aptekach, czy gdziekolwiek gdzie trzeba cos zalatwic ... Poniewaz praktycznie nie moge stac to zalatwiam te sprawy gdzie moge usiasc lub spacerowac a jak nie to po prostu nie zalatwiam ...Pozdrawiam
    • Gość: guest Re: Ciąża a szacunek IP: *.* 03.06.01, 10:13
      Ja też nie mogę w tym względzie nic dobrego powiedzieć. Kiedy dojeżdżałam do pracy tramwajem (zdarzało sie to na szczęście nie za często)wiele razy z wielkim brzuchem marzyłam o tym aby usiąść. I tylko raz ustąpiono mi miejsca-to był młody chłopiec ok 13-14 lat czym mnie zaskoczył. najgorsze są zaś kobiety w średnim wieku one najczęściej jeszcze patrzą się bezczelnie w twoja stronę bo mężczyźni w średnim wieku to przynajmniej wzrok spuszczą.Kiedyś wsiadłam do strasznie zatłoczonego tramwaju niedość, że nikt nie ustąpił mi miejsca to na dodatek nikt się nie przesunął abym spokojnie stanęła. Aby jeszcze tego mało cały wielki tłum parł na mnie, że straciłam równowagę i popłakałam się. W odpowiedzi usłyszałam z ust pani w średnim wieku, że po co jeżdżę tramwajem !!!!!!!!? A wszyscy mówią, że to młodzież jest niewychowana!!!!!!!!!!Żeby kobieta nie zrozumiała kobiety...
      • Gość: guest Re: Ciąża a szacunek IP: *.* 03.06.01, 12:56
        Niestety, tak chyba jest wszedzie. Jak byłam w ciąży miejsco ustąpiono mi tylko raz. Zrobiła to bardzo starsza pani, mówiąc , że trzy razy była w ciąży i wie , co to znaczy. Małam wyrzurty sumienia trochę, że siadam, bo pani była naprawdę staruszką, ale tak rzucało w tym tramwaju, że bałam się , że nie utrzymam się na nogach. Inni jakoś nie zauwazli mojej ciąży, choć była bliźniacza i naprawdę w piątym miesiącu wyglądałam już tak, jakbym miała zaraz rodzić. Za to często słyszałam komentarze w stylu,"po co się taka pcha do tramwaju, tyle miejsca zajmuje". W ogóle w środkach komunikacji miejskiej panowała zasada "Chciałaś, to się teraz męcz". Na uczelni za to było w porządku, przerażeni młodzi asystenci, nie pytali mnie na zaliczenie , tylko od razu je wpisywali ... Pani profesor na egzaminie także była miła, mogłam umówić się z nią na inny termin, aby uniknąć tłoku i czekania na korytarzu, bo tam nawet nie było gdzie usiąść.Teraz jak czasem jeżdże z jednym dzieckiem tramwajem ( z dwójką, to w ogóle jest niemożliwe - bo podwójne wózki się nie mieszczą), to zdarza się, że ktoś mi ustapi miejsca, choć nie jest to regułą. Zdarzyło się również, że, gdy na jakimś ostrym zakręcie nie zdołałam utrzymać ,z dzieckiem na ręku, równowagi i popchnęłam jakiegoś pana, to mnie zwyczajnie zwymyślał.Całe szczęście teraz już nie muszę często korzystać z komunikacji miejskiej. PozdrawiamGosia
    • Gość: guest Re: Ciąża a szacunek IP: *.* 03.06.01, 14:03
      Wiecie, jak zaczynałam ten temat, bałam się, że tylko ja mam takie smutne doświadczenia. Cieszę się natomiast, że piszecie też o dobrych rzeczach.Jak cztałam Wasze posty przypomniało mi się jeszcze jedno pozytywne wydarzenie.To był luty, ja w szóstym miesiącu, ale brzuszek niewielki - dopiero-co przestałam się mieścić w jeansy. Egzamin z dermatologii. Pyta taka pani adiunkt u której byłam może miesiąc wcześniej na zajęciach i pytałam ją o problemy natury medycznej. Pani adiunkt wychodzi z gabinetu, żeby zawołać pierwszych studentów. Rozgląda się i nagle pyta "A gdzie jest ta pani w ciąży?" Zdębiałam, moja grupa też, bo jakoś mało kto wiedział o moim stanie i weszłam na egzamin pierwsza. Na szczęście nikt z grupy nie miał żadnych ale.A poza tym cieszę się, że są jeszcze ludzie, którzy pomagają wnieść wózek do autobusu.
      • Gość: AnetaDr Re: Ciąża a szacunek IP: *.* 04.06.01, 07:01
        Jeszcze moj trzy grosze do tematu. Zdziwiło mnie, to co napisałyscie, ze panie w wieku 40 sa najmniej uprzejme (jeśli chodzi o ustępowanie miejsca w środkach miejskiej komunikacji), bo ja mam inne doświadczenia. W czasie ciąży dojeżdzałam do pracy i na uczelnię codziennie (ponad pół godz.) i jedyne osoby, które mi ustępowały miejsca, to były właśnie panie tak 30-40 lat, które (byc może) same jeszcze pamiętały co to ciąża. Ja okres ciąży znosiłam świetnie, ale pod koniec, to mi było już ciężko nosić brzuszek. Tym samym autobusem dojeżdżłao wiele młodzieży do szkoły. Nikt z nich nigdy nie ustąpił. Byłam tylko w o tyle dobrej sytuacji, że często jeździłam z koleżanką, która wskakiwała do autobusu i zajmowała mi miejsce. Uważam, że z chamstwem się nie wygra. Złe wychowanie nie zastąpią przepisy. Pozdrawiam. Aneta
    • Gość: guest Re: Ciąża a szacunek IP: *.* 04.06.01, 07:31
      Ja mieszkam przy petli, wiec z tym wozkiem to nie zawsze jest kogos poprosic. Wiec kyupilam sobie taki, co wjezdza do autobusu i tramwaju i teraz newet mnie wkurza, jak sie ktos za ten wozek lapie. Co do siadania, to nauczylam sie prosic, zeby nie bylo, to zawsze staje nad delikwentem, ktory siedzi na miejscu dla matki z dzieckiem. W ciazy tez podchdzilam i mowilam, ze jest i slabo, ze chce usiasc. Na ogol ludzie reagowali pozytywnie.
    • Gość: guest Re: Ciąża a szacunek IP: *.* 04.06.01, 08:07
      czesc dziewczynywprawdzie nie zdarza mi sie jezdzic autobusem czesto, ale z tych kilku przejazdzek mam raczej zle doswiadczenia. W autobusie tylko raz ustapiono mi miejsca i zrobil to staruszek, ktory sam z trudem wstal. Wiec nic dodac nic ujacsad((((
    • Gość: guest Re: Ciąża a szacunek IP: *.* 04.06.01, 08:24
      Będąc w ciąży nie jeździłam często środkami komunikacji miejskie, raczej mąż woził mnie naszym mustangiem (Cinquecento). Nie miałam więc okazji do podobnych obserwacji. Owszem, gdy była długa kolejak w banku, zdarzyło mi się oznajmić "kolejce", że jestem w ciąży (co było widać) i podejść bez kolejki. Spotykałam się zwykle z reakcją pełną niechęci. Natomiast zaskoczono mnie w pracy. Uczestniczyłam często w spotkaniach kierownictwa z przedstawicielami niemieckiego zarządu firmy. Kilka osób z tego grona namiętnie paliło papierosy. Nie zadawali sobie trudu, by poczekać na przerwę, palili mnóstwo w czasie spotkania. Zaraz po tym, jak ponformowałam naczelnego o mojej ciąży miało miejsce takie właśnie spotkanie. Po kilku godzinach nasiadówki zarządzono przerwę i wszyscy palacze rączo pobiegli na papieroska. Dopiero wtedy zauważyłam, że na stołach nie ma popielniczek i nikt nie palił w czasie spotkania. Okazało się, że sekretarka naczelnego poprosiła go, oraz przeyjezdnych Niemców (dodam, że osoby uważane za guru w firmie i takie, którym nie wypada zwrócić uwagi), aby nie palili w sali konf., bo jest kobieta w ciąży. I tak zrobili!Żeby nie było zbyt sielankowo: tego samego wieczoru byłam z nimi w restauracji i oczywiście ... palili jak smoki.Gdy miałam już dziecko spotkałam się na poczcie z propozycją podejścia bez kolejki (jeden z kolejkowiczów), na co druga kolejkowiczka: Na pewno nie! Nie o tej porze (była 16.00)! Skończyły się przywileje! Chyba błędnie założyła, że mamy takich szkarbów siedzą w domu i mogą załatwiać swoje sprawy przed południem. A ja już za miesiąc wracałam do pracy i co wtedy?
      • Gość: guest Re: Ciąża a szacunek IP: *.* 04.06.01, 09:05
        CZego wymagać od obcych ludzi, skoro np moi teściowie palili jak smoki również w mojej obecności, od początku ciąży? A nie zawsze wypada wyjść na spacer gdy jestem na proszonym obiedzie u teściów...
        • Gość: guest Re: Ciąża a szacunek IP: *.* 04.06.01, 10:15
          Katasia, a maz od czego. Jemu chyba wypada powiedziec, ze jesli nie przestana przy tobie i maluchu palic, to nie bedziecie przychodzic? Ja powiedzialam tak moim rodzicom- oczywiscie byli lekko obrazeni, ale sa inteligentni- przyznali mi racje, ze jesli tak bardzo mi zalezy na czyms tak malym, to w gruncie rzeczy oni sa w stanie to zrobic. Katasiu namow meza zeby lojalnie ostrzegl rodzicow, ze jesli zacza palic, to wy wychodzicie. Jak im zalezy- odpuszcza.
          • Gość: guest Re: Ciąża a szacunek IP: *.* 04.06.01, 10:24
            Dzięki Gosiu, muszę nauczyć się być stanowczą - dla dobra dziecka. Z chłopem nie tak prosto, bo to jego rodzice. Poza tym teściowa ma argument nie do odrzucenia, że paliła w czasie wszystkich 3 ciąż i wychowując dzieci, i dzieci teraz są dorosłe i zdrowe ... Więc żeby nie robić awantur (w końcu nie wolno mi się denerwować, prawda?) mąż sam do nich jeździ.
            • Gość: guest Re: Ciąża a szacunek IP: *.* 04.06.01, 12:18
              I na tesciow to nie dziala, ze sam chlop jezdzi?? To niezli sa. Nie przejmuj sie wiec nimi. Oczywiscie sie nie denerwuj :)Na argument tesciowej stosuj swoj, ze ty chcesz inaczej i koniec i to twoje dziecko a ie jej. Zobaczysz, jak sie dziecko urodzi, twoja postawa bedzie trudniejsza do ominiecia. Meza koniecznie przekabac na swoja strone, wyperswaduj mu, ze to naprawde dla ciebie wazne. Szlag mnie trafia naprawde, jak sie ludzie chca truc na wlasne zyczenie to proszebardzo, z pieskiem na spacer, ale dzeci nic nie maja do powiedzenia...Pozdrwaiam serdecznie.
    • Gość: guest Re: Ciąża a szacunek IP: *.* 04.06.01, 08:48
      Jeśli wspominacie o papierosach to jeszcze ja dodam coś nie coś. U mnie w pracy kierownictwo niestety pali( chociaż przecież nie wolno)Więc kiedy powiedziałam, że jestem w ciąży myślałam, że to uszanują. Niestety bardzo się myliłam. Mimo że wymiotywałam czując dym papierosów na moje prośby otworzono tylko okno oraz usłyszałam wykład (kierowniczki to kobiety po 40 ), że one w ciąży też paliły i mają dzieci zdrowe.
    • Gość: guest Re: Ciąża a szacunek IP: *.* 04.06.01, 08:51
      jejku, dziewczyny, jak czytam Wasze wypowiedzi, to uwierzyć nie mogę! Ja osobiście mam w większości dobre doświadczenia. Na studiach, kiedy bawiłam dziecko i wsiadałam do autobusu z 4-letnią dziewczynką, która domagała się trzymania na rączkach, prawie zawsze znalazł się ktoś, kto ustąpił nam miejsca. podobnie było w ciąży, a nie próbowałam egzekwować swoich praw, ale w autobusie czy w kosciele mogłam liczyć na miejsce siedzące. A teraz, kiedy jestem mamą z wózkiem, również zawsze znajdzie się ktoś, kto otworzy drzwi, przepuści, czy pomoże wytargać "słodki ciężarek" na schody. Słuchajcie, a gdzie mieszkacie? Może to zależy od regionu Polski? Chociaż nie, bo moja kumpela z dzidziusiem też zawsze narzeka na dyskryminację, więc chyba to ja mam szczęście do ludzi? W każdym razie, jeżdżąć po mieście z wózkiem wejdę wszędzie i załatwię wszystko - lepiej z wózkiem niż z rowerem, a jeszcze słyszę komentarze w sklepach : o jaki ładny dzidziuś! :-)
      • Gość: guest Re: Ciąża a szacunek IP: *.* 04.06.01, 12:47
        :) pozazdroscic .... pozazdroscic ... :)
    • Gość: guest Re: Ciąża a szacunek IP: *.* 04.06.01, 21:09
      Nikt z moich znajomych i dalszej rodziny (bo bliższa i przyjaciele stronią od papierosów) nie pali przy mnie i przy moim dziecku, czy jestem w ciąży czy nie, czy dziecko jest w promieniu kilometra czy nie. Po prostu jesteśmy znani w okolicy jako nieprzejednani wrogowie palaczy, omijam dymiących szeeeeeeroookim łukiem, nie chodzę w ogóle tam, gdzie mogę ich spotkać, do żadnych pubów. Nikt nigdy nie palił w domu moich rodziców (dziadek na wizytach na balkonie) ani w moim (kuzynka wychodzi na ogródek). No ale ja nie pracuję i nie mam kierowniczki, której nie mogłabym się przeciwstawić. Moja Julia nie wie, co to smród papierosów, nie mieszkamy w mieście, więc nawet nie ma problemu z kopcącymi przechodniami. Życzę Wam i Waszym dzieciom tego samego.
      • Gość: guest Re: Ciąża a szacunek IP: *.* 04.06.01, 22:20
        Hej, to jeszce ja. jechalam dzisiaj tramwajem. W koncu wagonu stal mlody chlopak w gipsie. Stal w takich za duzych spodniach, w bejzbolowej czapeczce, z kolegami smial sie glosno.... ale za kazdym razem, gdy tramwaj szarpal sykal z bolu, mocno wsparty o kule, a jego koledzy tak sie ustawili wokol niego, zeby wpadal na nich, stali bardzo bardzo ciasniutko. Wstalam, podeszlam do chlopaka i kazalam mu siadac. Ucieszyl sie. Usiadl. Noga od razu przestala doskwierac, zaczeli sie smiac, costam gadac, a jakas pani do mnie "elementowi sie ustepuje? A twoje dziecko przez nich do piachu moze pojsc."Zatrzeslo mna, naprawde. Skad ona wiedziala, ze to element? Czy czlowiekowi w ieku lay trzynastu nie nalezy sie wolne miejsce, za to ze ma zlamana noge? Co z tego, ze zlamal skaczac na desce? Przeciez cierpial. Nawet nie prosil o miejsce wiedzial, ze swoje musi odstac. Piszecie o szacunku. Nie mysle, ze to za duze slowo. W ciazy bylam jako szestastolatka- nie domagam sie od nikogo szacunku. Ale przeciez ten pierwszy brzuch ciazyl mi tak bardzo, jak ten trzeci rok temu. Tak samo bolal mnie kregoslup, puchly nogi, zbieralo sie na mdlosci. Tak samo balam sie, ze strace to cudo, dla ktorego przewrocilam zycie. I wiecie co jest najsmieszniejsze- gdybym sie wyskrobala, a takie mlode wtedy skrobali bez problemow w szpitalu, to nikt by nie wiedzial i bylabym godna szacunku :)Nie uczmy naszych dzieci szacunku- uczmy ich przyzwoitosci. W slowie szacunek ukryta jest aprobata. W przyzwoitosci tylko zrozumienie. Uczmy nasze dzieci, zeustepuje sie slabszym, starszym chorym i w ciazy, bo tak nakazuje przyzwoitosc. Ze kobiete w ciazy mozna puscic bez kolejki, bo tak wypada. I wystarczy
    • Gość: guest Re: Ciąża a szacunek IP: *.* 04.06.01, 22:29
      A mnie się na pocieszenie przypomniało coś bardzo miłego. Pod koniec ciąży pewnego pięknego niedzielnego bodajże dnia uswiadomiłam sobie, że mam bardzo pilną sprawę na poczcie. Idę, a tam dziki rozsierdzony tłum. Ludzie wrzeszczą, przepychają się. Horror. Nauczona przykrymi doświadczeniami cichutko stanęłam na końcu i tylko siadałam sobie co jakiś czas na ławce. Nagle przyuważył mnie strażnik pocztowy: pan w średnim wieku w mundurze, z bardzo surową miną. Podszedł ze słowami: "Pani pozwoli ze mną". Ogłupiałą przepchnął przez tę ciżbę rozsuwając wszystkich, co by mnie nie stratowali. A jegomościowi tuż przy okienku, który zaczął się ciskać, zapowiedział, że go usunie z urzędu, jeśli nie zamilknie. Z wrażenia nie mogłam znaleźć portfela. To pan kazał mi wziąć kilka głębokich oddechów i spokojnie wszystkiego poszukać. Na koniec grzecznie mi się ukłonił i otworzył drzwi, gdy wychodziłam. To było coś!
      • Gość: guest Re: Ciąża a szacunek IP: *.* 05.06.01, 07:32
        Może dasz namiary na tego Pana i złożymy się na kwiatki dla niego :)Ostatnio byłam w Banku - stałam najpierw w kolejce 15 minut (to dużo w 7 m-cu ciąży) a następnie usiadłam. Jak przyszła moja kolej to Pani po 40 mnie zbluzgała dlaczego nie stałam w kolejce a teraz się wpycham. Dobrze że na to wszystko wszedł mój mąż i zrobił taką awanturę (jest najspokojniejszym miskiem na świecie) że obsłużono mnie w tempie ekspresowym.Wczoraj poszłam jeszcze raz do tego banku - pani w okienku od razu poprosiła mnie do okienka.Może czasami trzeba krzyknąć ???
        • Gość: guest Re: Ciąża a szacunek IP: *.* 05.06.01, 08:05
          Faktycznie czasami to bardzo pomaga. Moj maz tak wyszkolil moich kolegow z pracy ze teraz nie pozwola mnie denerwowac nikomu i wszedzie gdzie tylko moga ulatwiaja mi zycie. Dbaja zebym poszla na obiadek i nie siedziala za dlugo przy komputerzesmile
          • Gość: guest Re: Ciąża a szacunek IP: *.* 05.06.01, 10:52
            Gosiu25 !!!Dlaczego mówisz,że nie jesteś godna szacunku,że zostałaś matką w wieku 16 lat. Powiedz kto ma prawo Cię osądzać ? Ty również zasłużyłaś na podziw mimo, że miałaś 16 lat zdecydowałaś się urodzić i pokochać to dziecko wbrew przeciwnościom. Bądź dumna ze swojej decyzji przecież urodzenie dziecka to wielki cud i każda mama niezależnie ile ma lat ma prawo do szacunku bo nosiła w sobie nowe życie a potem wydała je na świat. Jesteśmy wspaniałe bo kochamy i wychowujemy swoje dzieci. Musimy w to wierzyć.Pozdrowienia. Aga .
            • Gość: guest Re: Ciąża a szacunek IP: *.* 05.06.01, 11:04
              To nie tak, ze nie jestem godna. Ale ja niektorych wyborrow zyciowych nie szanuje. I w zasadzie nie mam nic przeciwko, zeby i moj wybor dla kogos byl ludzka glupota po prostu. Ale nie pluje narkomanowi pod nogi, bo tak nakazuja mi moje wychowanie. Ustepje mniejsca z tego samego powodu i przepuszczam kobiety w ciazy do okienka, albo przynajmnniej odstepuje im miejsce, zeby nie staly bez sensu. A ja to juz stara zahartowana jestem i dumna ze swoich panien jak nie wiem :))))))
              • Gość: guest Re: Ciąża a szacunek IP: *.* 05.06.01, 14:07
                stara? zahartowana? No cos ty....to zabrzmialo tak, jakbys sie do grobu szykowala :-) a chyba tak nie jest....jeszcze duzo przed toba, tak samo jak przed kazda z nas. A poza tym: napisalas, ze nie szanujesz niektorych wyborow. A co, jesli inni postepuja inaczej? Jesli szanuja? Ja szanuje. Twoj tez szanuje. Malo tego-podziwiam. Czy to zle? Czy to dobrze? Jestem tolerancyjna i tego oczekuje od innych. Czy to tak wiele?Pozdrawiam,
    • Gość: guest Re: Ciąża a szacunek IP: *.* 06.06.01, 22:06
      Słuchajcie, byłam dziś na poczcie, a tam, jak byk, wołami napisane, przy każdym okienku, żeniepełnosprawnychkobiety w widocznej ciążyosoby z dzieckiem do 3 latosoby z dzieckiem niepełnosprawnymOBSŁUGIWANE SĄ POZO KOLEJNOŚCIĄ.( powołali się na jakąś podstawę prawną, ale nie zapisałam, a pamięć bywa ulotna, ale chyba Dz.u. 13 z 1993)Niemniej jednak nie będę "egzekwować swoich praw". (po co wszczynać awantury?)Pozdrawiam wszystkie mamy.
    • Gość: guest Re: Ciąża a szacunek IP: *.* 06.06.01, 23:03
      Na poczcie gł. w W-wie jest również info o tym kto ma prawo byc obsługiwany po za kolejnością na podstawie paragrafów itp, ale nie o tym chciałam...Będąc w pierwszej ciąży często jezdziłam autobusem z gromadą młodych strażniczek miejskich, które rozsiadały się w autobusie na pętli i ani myslały ustąpić komukolwiek-smutne...W drugiej juz było lepiej bo nie dość że brzuch to jeszcze dwu- i półlatek na ręku- było znacznie lepiej...Natomiast jeśli chodzi o stanie w kolejkach: zawsze szukałam karteczki z info o obsłudze po za kolejnością (zwykle była), po wypatrzeniu takowej nikogo się nie pytałam tylko podchodziłam do okienka, kasy itp Nigdy nikt nie zwrócił mi uwagi, myślę, że to pocieszające!
    • Gość: guest Re: Ciąża a szacunek IP: *.* 07.06.01, 06:18
      Przez całą pierwszą ciążę jeżdziłam do pracy (urodziłam dopiero we wrześniu więc przezokres wiosenno-letni mój brzuszek było widać) i na palcach jednej ręki mogę policzyć osoby, które ustąpiły mi miejsca w autobusie ( m.in. pijak ). Wsiadałam na Nowym Świecie, więc już był lekki tłok. W przychodni też nie inaczej, nawet na badanie na cukier ( badanie z glukozą) babcie mnie nie przepuściły (nie umiem sę kłócić, a i tak się bardzo zdenerwowałam). Tylko kilkunastoletni chłopak , który stał w kolejce, spytał się mnie dlaczego nie idę bez kolejki.Teraz jest trochę lepiej , jak byłam po raz drugi w ciąży (na szczęście jestem na urlopie wychowawczym i nie muszę często jeździć autobusem) toczęściej ustępowano miejsca, bo byłam z małym dzieckiem. Zresztą do tej pory jak jadę autobusem to czasami stoję z Pawłem (niecałe 4 lata). Jest mi przykro, bo ja zawsze ustę powałam miejsca. Czasami sobie myślę, że ci ludzie siedzący tak wygodnie i patrzący w okno (broń Boże na pasażerów) też kiedyś będą potrzebowali usiąść i ktoś im nie ustąpi. (ale to jest myślenie "oko za oko"). A w żadnym sklepie ani na poczcie nigdy nie byłam obsługiwana poza kolejnością.
    • Gość: guest Re: Ciąża a szacunek IP: *.* 07.06.01, 08:38
      trochę zmienie temat na ojciec z małym dzieckiem a szacunek.Mam małą córeczkę 6 miesięczną córeczkę i ostatnio przyszło mi robić z nią zakupy w hipermarkecie, Oleńka zaczęła płakać więc podszedłem do kasy uprzywilejowanej gdzie był piktogram z kobietą w ciązy i matką z dzieckiem na ręku kasjerka obsłużyła nas bez problemu ale kilka kobiet w średnim wieku nie omieszkało rzucić kilka gorzkich uwag typu facet a się ładuje bez kolejki i zauważyć, że na rysunku jest matka a nie ojciec ;)pozdrawiam wszystkie mamusie
      • Gość: guest Re: Ciąża a szacunek IP: *.* 07.06.01, 08:58
        widzisz tak to jest ze bardzo czesto mowi sie o dyskryminacji kobiet ale zadko o dyskryminacji mezczyzna tak szczerze powiedziawszy, jezeli chodzi o rzucanie uwag w czyims kierunku najgorsze sa panie w srednim wieku, wypucowane i wiecznie naburmuszone, no i do tego strasznie wscibskie. Ja juz sie nauczylam calkowicie takie osoby ignorowac. Taka ignoracja sprawia ze owe damy sa jeszcze bardziej wsciekle, a wtedy sie poprostu z nich smieje :-)
      • Gość: guest Re: Ciąża a szacunek IP: *.* 07.06.01, 09:08
        jechałam wczoraj tramwajem i na przystanku wsiadł pan z około 2 letnim synkiem, nikt nawet nie drgnął wszyscy bezczelnie się patrzyli, w końcu jedna z pań łaskawie powiedziała, że tam jest wolne miejsce (prawie drugi koniec tramwaju) miał iść z tym maluchem przez trzęsący się tramwaj :gun: , co dziwne kiedy wsiadła kobieta z dzieckiem owa pani ustąpiła od razu, w czym ten mężczyzna był gorszy, nie wiem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka