Gość: laura
IP: *.*
18.06.01, 14:33
Cześć Mamuśki!Mam dosyć. Co zaszalony dzień! Wirus zaatakował Babcię, musiałam zabrać dziecko do pracy ku zgrozie i niezadawoleniu Szefowej (Kochana Pani Profesor miała też urwanie głowy)a w domu remont.Albo dostanę obłędu albo się wyluzuję.Moja dwuletnia córeczka wystrojona w białą bluzeczkę wyglądała ślicznie tylko przez pół godziny, później została poczęstowana pomarańczami. Wpuszczenie takiego małego dziecka do laboratorium grozi poważnymi stratami w i tak już przetrzebionym sprzęcie. W dodatku mam masę studentów, którym powinnam się jawić jako koompetentna pani magister a nie obłąkana i miotająca się baba.W końcu Szefowa prawie sama zrobiła to, co ja miałam zrobić, kochany Mąż zabrał Potwora i po drodze kupili pieczonego kurczaka na obiad (nigdy nie chce się ugotowac sam), a ja w komforcie psychicznym zostałam w pracy. Pozdrawiam wszystkie Mamy (zwłaszcza dwulatków przechodzących okres negacji i wyrastanie piątek).Ulka