Która z Was doświadczyła stanu pozbycia się złudzeń, co do "genialności"
własnego dziecka?

Wczoraj byłam na zebraniu w przedszkolu i zaproszona pani
psycholog potwierdziła moje obawy na temat kłopotów małego z
głoskowaniem...wymaga ta umiejętność dalszej reedukacji, którą prowadzimy od
jakiegoś czasu w domu...
Dziwne to uczucie, przecież nierozczarowujące, ale uczące pokory i skutecznie
leczące z przekonania chyba tlącego się niesmiało w każdej z nas, że nasze
dziecko jest najwspanialsze,że oszczędzone zostaną mu wszelkie kłopoty i
niepowodzenia...Mnie akurat mobilizuje to do zintensyfikowania pracy z
synem........A może powinnam zacząć się bać?