Dodaj do ulubionych

tyle w nas złości i chęci mszczenia się

11.11.06, 12:24
... wiem,że złość to normalna reakcja na pewne wydarzenia... ale mnie
przeraża ludzka złość i chęć mszczenia się. Jestem przerażona kiedy na forach
czytam pomścić się ? oddać jej ? mu ? Czy dopiec teściowej ? mężowi ?

dlaczego to robicie ? , nie możecie być tym lepszym ? być przykładem dziecku
i innym ? nie lepiej ukazać odrobinę dobrej woli i miłości ?
Obserwuj wątek
    • joanna266 Re: tyle w nas złości i chęci mszczenia się 11.11.06, 12:43
      wiesz lea ja tez uwazam ze msciwosc i zawisc to dwie najgorsze cechy
      chcarakteru jakie mozna tylko miec.sama ich na szczescie nie posiadam ale
      czasem nie jest łatwo.do tej pory ze strony innych ludzi jeszcze nie spotkało
      mnie nic takiego co sposowodowałoby bym chciała oddac,zemscic sie itp.ale nie
      jest tez tak ze inni sa mi zyczliwi wrecz przeciwnie jest sporo ludzi którzy
      gdyby mogli chetnie widzieliby jak sie pogrązam.ale ja juz mam taka nature ze
      nie jestem pamietliwa i zazwyczaj wszystko staram sie obracac w dobra
      monete,.mój mąz twierdzi ze jestem po prostu dziko naiwna.jak go zwał tak go
      zwal ale dobrze mi z tym.a zazdrosna czy tez zawistna nie bywam w zasadzie
      nigdysmile
      • l.e.a Re: tyle w nas złości i chęci mszczenia się 11.11.06, 12:53
        Mam identycznie: jestem naiwna, wrazliwa ( amoże nadwrazliwa) empatyczna i
        wierzę w ludzką dobroć smile
    • edorka1 O ile trudniej... 11.11.06, 12:45
      Odkad wróciłam do Polski często zastanawiam się, co stało się tutaj z ludźmi. Najbardziej przerażające są dla mnie relacje miedzyludzkie w pracy. Teraz nie pracuję, ale swoje przeszłam,a kiedy byłam w ciąży upokorzono mnie na maksa. I przeraża mnie to co słyszę od znajmomych i przyjaciół. I nigdy nie zapomnę, że jedymi ludźmi, którzy mnie na moich emigracyjnych drgach oszukali byli moi rodacy...
      • l.e.a Re: O ile trudniej... 11.11.06, 12:52
        ano właśnie edorko i często sobie zadaję pytanie czemu w dzisiejszych czasach
        ludzi śmieszy dobroć, wrażliwośc empatia...
      • b.bujak Re: O ile trudniej... 11.11.06, 14:24
        ja co prawda nie bylam na emigracji a jedynie podróżowalam po Europie, ale
        rzeczywiście jeśli miało mnie coś przykrego spotkać w innych krajach, to
        jedynie ze strony Polaków sad to strasznie przykra nauka, bo spotykając rodaka
        cieszysz się - a ten Ci rzuci kłody pod nogi zamiast pomóc w obcym kraju...
    • rita75 Re: tyle w nas złości i chęci mszczenia się 11.11.06, 12:45
      nie możecie być tym lepszym ? być przykładem dziecku
      > i innym ? nie lepiej ukazać odrobinę dobrej woli i miłości ?

      racja- dostaniesz w policzek z lewej strony, nadstaw prawą...
      prawdziwy chrzescijanin nie mysli o zemscie wink
      • l.e.a Re: tyle w nas złości i chęci mszczenia się 11.11.06, 12:48
        rita - często właśnie tak postępuję, mam czyste sumienie...
        • rita75 Re: tyle w nas złości i chęci mszczenia się 11.11.06, 12:58
          > rita - często właśnie tak postępuję, mam czyste sumienie...

          a ja czesto odplacam pieknym za nadobne i tez mam czyste sumienie.
          • l.e.a Re: tyle w nas złości i chęci mszczenia się 11.11.06, 13:01
            i tego właśnie nie rozumiem, chęci mszczenia się...
            • joanna266 Re: tyle w nas złości i chęci mszczenia się 11.11.06, 13:08
              a ja to moze i rozumiem natomiast zawsze zastanawiam sie po co?mimo tego iz mam
              szalona glowe nie lubie robic rzeczy ktore w/g mnie nie maja sensu.ludzi
              ktorzy nas krzywdza nalezy po prostu usuwac ze swojego otoczenia.zemsta nie ma
              sensu i nigdy nic dobrego z niej nie wychodzi.nawet dobrego tylko dla nas.
              • luna333 Re: tyle w nas złości i chęci mszczenia się 11.11.06, 13:15
                a tylu wśród nas ponoć katolików... mściwość, zawiść, zazdrość...oj no ale jako nie-katoliczka powiem - kto ma miękkie serce ten ma twardą du(p)ę i rozumiem dlaczego jest przykro dziewczynie która stara się a jako wynagrodzenie dostaje coś co sprawia jej przykrość. Tyle że o tym akurat należy porozmawiać i sobie wyjaśnić od razu a nie skrywać w sobie żal. A jeśli robię komuś prezent to nie oczekuję nic w zamian.
            • rita75 Re: tyle w nas złości i chęci mszczenia się 11.11.06, 13:14
              > i tego właśnie nie rozumiem, chęci mszczenia się...

              Chec i mszczenie sie to nasz taki mechanizm obronny, zupelnie poodny do
              mechanizmow innych zyjatek na swiecie- dosc skuteczny,moim zdaniem, ktory
              dziala wstecz i na przyszlosc...
              • ledzeppelin3 Re: tyle w nas złości i chęci mszczenia się 11.11.06, 13:42
                ... wiem,że złość to normalna reakcja na pewne wydarzenia... ale mnie
                przeraża ludzka złość i chęć mszczenia się. Jestem przerażona kiedy na forach
                czytam pomścić się ? oddać jej ? mu ? Czy dopiec teściowej ? mężowi ?

                dlaczego to robicie ? , nie możecie być tym lepszym ? być przykładem dziecku
                i innym ? nie lepiej ukazać odrobinę dobrej woli i miłości ?

                Myślę, L.e.a, że agresja, złość nie są uczuciami najwyższych lotów. Ale są w
                każdym cżłowieku i z niczego się nie biorą. Mało kto odczuwa chęć zemsty
                czy "odegrania się" na bliskiej osobie z czystej przyjemności. Zwykle tak robią
                ludzie zranieni- albo przez osobę, na której chcą się odegrać, albo mają w
                sobie złość i złe emocje np na skutek długotrwałego udupiania ich przez
                rodziców. Na pewno są to emocje, którym warto przyjrzeć się bliżej, nie tylko z
                punktu widzenia : "masz w sobie chęć zemsty, więc jesteś niedobra, nie masz w
                sobie miłości bliźniego". Czasem trudno o miłość i trudno o pozytywne emocje.
                myślę, że odczuwanie gniewu nie jest samo w sobie niczym złym. Jest to normalne
                uczucie, do którego mamy prawo. Fakt, jesteśmy wychowywane na grzeczne
                dziewczynki, które wybaczaja, nie oddają jak je ktoś uderzy, są zawsze
                uśmiechnięte i życzliwe bo wtedy wszyscy je lubią. Chęć zemsty moim zdaniem
                wynika w jakimś stopniu z braku prawa do wyrażenia negatywnych emocji. Mamy
                prawo czuć gniew, i wtedy powinniśmy zadać sobie pytanie- dlaczego go czujemy,
                co nas zraniło, o co nam chodzi. Uważam, ze za łatwo zmusza się nas
                do "wybaczania" Kiedyś był tu post Bei, która pisała o tym, ze rodzice ją
                skrzywdzili, mieli za nic, a ona im "wybaczyła" i teraz czuje się lepiej. Nie
                znam sytuacji szczegółowo, ale ten post zrobił na mnie ogromne wrażenie. Moim
                zdaniem, nie ma prawdziwego wybaczenia bez wyrażenia przez sprawcę naszego bólu
                skruchy i chęci zadośćuczynienia. inaczej jest to oszukiwanie siebie, żeby
                odsunąć od siebie negatywne emocje, zeby nie czuć się aż tak zranionym i żeby
                właśnie nie odczuwać chęci zemsty (bo to przecież kobiecie nie wypada). pisze
                trochę chaotycznie, ale za to jedną rękąsmile
                Pozdr.
                • l.e.a ledzeppelin3 11.11.06, 13:49
                  Mam podobnie jak Bei, z powodu ojca jestem DDA, chodzę na terapię ale nie czuję
                  nienawiści tylko żal...
                  • ledzeppelin3 Re: ledzeppelin3 11.11.06, 14:16
                    Źle napisałam, to była Bea.bea, no ale wracając do tematu- a nie jest tak, ze w
                    takiej terapii trzeba przejść przez fazę gniewu? Żal chyba jest też jedną z
                    faz, to jakby żałoba- grzebie się idealny obraz rodzica i przyjmuje smutną
                    rzeczywistość- czy tak jest? (pytam, bo temat jest bardzo ciekawy i moim
                    zdaniem pozwala w dużym stopniu na odpowiedź na pytanie, skąd się bierze na
                    świecie zło)
                    I bardzo, bardzo Ci współczuję z powodu ojca.
                    • kawka74 Re: ledzeppelin3 11.11.06, 14:21
                      Led
                      też jestem DDA. CHodziłam jakiś czas na terapię.
                      O wybaczeniu w ogóle nie było tam mowy.
                      • l.e.a kawko 11.11.06, 14:26
                        A czy ja gdzieś napisałam, że na terapii uczyli mnie przebaczania ?
                        Pozatym chodziłaś na terapię DDA czy inną ? grupową czy indywidualną ? i
                        jeszcze jedno, dużo zależy od sposobu przeprowadzania terapii...

                        DDA - to zazwyczaj terapia grupowa, trzeba przejśc 10 ( etapów) ja na nią nie
                        chodzę, jestem na terapii indywidualnej.

                        Przebaczać chcę, bo wierzę,że miłością zdziałam wiele, poza tym zawsze dla nie
                        byli przykładem osoby działające dobro ... nie ukrywam,że wiele dla mnie naczy
                        wiara w Boga
                        • kawka74 Re: kawko 11.11.06, 14:39
                          > A czy ja gdzieś napisałam, że na terapii uczyli mnie przebaczania ?
                          A czy ja to pisałam do Ciebie? To było do Led, rzekłabym, informacyjnie.

                          > Pozatym chodziłaś na terapię DDA czy inną ? grupową czy indywidualną ?
                          Najpierw chodziłam na terapię indywidualną, potem krótko na grupową.

                          Powiem tak: uważam propozycję wybaczenia alkoholikowi tego, że zniszczył mi pół
                          życia, co najmniej za nietakt. Terapia uczy pogodzenia z samym sobą i
                          zaakceptowania pewnych rzeczy. Gdyby pani psycholog, z którą rozmawiałam,
                          zaproponowałaby mi to, więcej bym do niej nie poszła.
                          IMO są rzeczy, których wybaczyć nie można, a wyczyny alkoholika są na pewno w
                          pierwszej dziesiątce ich listy.
                        • ledzeppelin3 Re: kawko 11.11.06, 14:41
                          Wiesz, myślę, że odrzucenie chęci zemsty nie do końca jest jednoznaczne z
                          przebaczeniem. Odrzucenie chęci zemsty jest pozytywne, bo chęć zemsty niszczy
                          przede wszystkim tego, kto ją odczuwa- utrzymuje takiego człowieka w jakimś
                          emocjonalnym chaosie i nadal uzależnia go od sprawcy. jednak przebaczenie jest
                          czymś innym- bo wiąże się moim zdaniem ze zdjęciem odpowiedzialności ze
                          sprawcy. A dlaczego potwór, który skitolił Ci dzieciństwo (żeby tylko
                          dzieciństwo! Który rozwalił Twoje poczucie własnej wartości) ma nie być
                          całkowicie odpowiedzialny za swoje czyny?
                          Wydaje mi się, że zdjęcie odpowiedzialności ze sprawcy pozwala ofierze poczuć
                          się na krótką metę lepiej, ponieważ umożliwia udawanie, ze nic takiego się nie
                          stało- że to, co się przytrafiło, nie było aż tak okropne. A więc niejako
                          wzmaga mechanizm zaprzeczania.
                          Że nie odczuwasz chęci zemsty, tym lepiej dla Ciebie. Ale przebaczać nie
                          musisz, żeby poczuć się lepiej- to oczywiście tylko moje zdanie.
                          • monia145 Re: kawko 11.11.06, 14:46
                            Ja w ogóle nie wyobrażam sobie przebaczenia komuś, kto nigdy nie przyzna się,
                            że wyrządził mi krzywdę....jeśli sprawca moich cierpień nie widzi w tym, co mi
                            zrobił nic złego, udaje że wszystko jest ok, że o pewnych sprawach najlepiej
                            zamilczeć, przykryć całunem milczenia, nie poprosi o wybaczenie- o żadnym
                            przebaczeniu nie może być mowy....Nie oznacza, to, że chciałabym się mścić na
                            tym kimś......
                            • joanna35 Re: kawko 12.11.06, 19:36
                              monia145 napisała:

                              > Ja w ogóle nie wyobrażam sobie przebaczenia komuś, kto nigdy nie przyzna się,
                              > że wyrządził mi krzywdę....jeśli sprawca moich cierpień nie widzi w tym, co
                              mi
                              > zrobił nic złego, udaje że wszystko jest ok, że o pewnych sprawach najlepiej
                              > zamilczeć, przykryć całunem milczenia, nie poprosi o wybaczenie- o żadnym
                              > przebaczeniu nie może być mowy....Nie oznacza, to, że chciałabym się mścić na
                              > tym kimś......
                              Mam to samo, dodatkowo należę do tych z twardą d...ą. Niemniej uważam, że jest
                              coś takiego jak nauczka, bo z całym szacunkiem dla innych są osoby, które nigdy
                              nie zrozumieją żadnej rozmowy wyjaśniającej itp. I w takich wypadkach jestem za
                              daniem nauczki - tyle tylko, że dać nauczkę z klasą też trzeba umieć. Ja nie
                              umiem więc ani o mszczeniu się ani o nauczkach nie ma mowy.
                          • kawka74 Re: kawko 11.11.06, 14:50
                            Że nie odczuwasz chęci zemsty, tym lepiej dla Ciebie. Ale przebaczać nie
                            > musisz, żeby poczuć się lepiej- to oczywiście tylko moje zdanie.

                            Dlatego sporo DDA kończy na etapie: "ja już niczego od niego [rodzinnego
                            alkoholika] nie chcę, niech sobie żyje, byle z dala ode mnie". Jak sądzę, jest
                            to jeden z ważniejszych efektów terapii: pozwolić sobie i winowajcy żyć swoim
                            życiem, tak, żeby móc wszystkie swoje siły poświęcić sobie i najbliższym.
                      • ledzeppelin3 Re:Kawko 11.11.06, 14:43
                        Musisz być cholernie świadomna siebie i masz od pyty odwagi, skoro poszłaś na
                        terapię. Szacuneczek.
                        • l.e.a Re:Kawko 11.11.06, 14:54
                          Ja na terapię poszłam głównie nie po to aby sobie czy komuś cos wybaczać ale
                          aby dowiedzieć się dlaczego cały życie czuje się tak beznadziejna i nic nie
                          warta... i wiem,że niestety to wina mojego ojca... jestem tego świadoma...
                          • kawka74 Re:Kawko 11.11.06, 14:55
                            i wiem,że niestety to wina mojego ojca... jestem tego świadoma...

                            I wybaczyłaś mu? Nie pytam zaczepnie, od razu mówię, żeby nie było.
                            • l.e.a Re:Kawko 11.11.06, 14:56
                              Kawko nie wybaczyłam ale żyję z nim w miarę zgodzie i kocham go. Nie czuję do
                              niego złości w tej chwili
                              • kawka74 Re:Kawko 11.11.06, 15:05
                                Czyli jakoś ułożyłaś/układasz sobie życie z ojcem.
                                Ja też. Po swojemu. Nie mam ochoty mieć z nim czegokolwiek wspólnego, mścić się
                                nie muszę, bo życie robi to za mnie, i wcale mi go nie żal, bo sam sobie na to
                                zapracował. Nie miałam skrupułów, żeby mu odmówić wpuszczenia do domu, kiedy,
                                jak twierdzi, nie miał gdzie spać; kiedy truł mi doopę i płakał, że jest biedny
                                i nieszczęśliwy, dość wyraźnie i bez krzty współczucia oznajmiłam mu, że ma to,
                                na co zarobił. Paradoksalnie - ojciec wreszcie nabrał do mnie szacunku.
                                Jednym słowem - zimnosuczyzm opłacił mi się.
                                • ledzeppelin3 Re:Kawko 11.11.06, 16:04
                                  Kawka to nie zimnosuczyzm tylko zdrowy instynkt samozachowawczy. Jeśli
                                  wpuściłabyś go do domu, możliwe, że znów zacząłby niszczyć Ci życie. A z jakiej
                                  racji?
                                  Niestety, w Polsce jest bardzo silny przekaz kulturowy pt. "szanuj rodzica
                                  swego za to tylko, że jest rodzicem". Niestety, zrobić dziecko to za mało, zeby
                                  zasłużć na jego miłość i szacunek.
                                  • l.e.a Re:Kawko 11.11.06, 16:10
                                    No ja niestety nie umiem taka być. Piszę niestety, bo teraz byłabym pewnie
                                    zdrowsza.

                                    Ale ja chyba nie chcę też taką być, świadomie wybieram rozwiązywanie problemów
                                    przez dialog i miłość
                                    • kawka74 Re:Kawko 11.11.06, 16:20
                                      Lea
                                      jak wygląda rozwiązywanie problemów z ojcem alkoholikiem przez dialog i miłość?
                                      Pytam serio. Dla mnie to sposób abstrakcyjny.
                                      • l.e.a Re:Kawko 11.11.06, 16:24
                                        Poprostu rozmawiając z nim, staram się mu uzmysłowić co robi, tłumaczę jak
                                        dziecku serio... no i jest jakiś postęp, nawet spory.
                                        • kawka74 Re:Kawko 11.11.06, 16:34
                                          Postęp, powiadasz...
                                          Znaczy nie pije, chodzi na spotkania AA (bez tego raczej nie ma szans),
                                          rozumie, że jest chory i że stracił kontrolę nad piciem...?
                                          • l.e.a Re:Kawko 11.11.06, 16:36

                                            chodzi na terapię ale nie AA tylko indywidualną, na spotkania z psychologiem i
                                            psychiatrą
                                  • kawka74 Led 11.11.06, 16:18
                                    taki, a nie inny tryb postępowania zapewnia mi zdrowy i spokojny sen. Jak dla
                                    mnie ogół społeczeństwa może mnie pocałować w wypięte miejsce, ja wiem, że moja
                                    polityka twardej pięści daje konkretne i korzystne dla mnie efekty.
                                    • l.e.a kawko 11.11.06, 16:20
                                      Kurde, czyli przez moją " głupotę" jestem skazana na życiowa porażkę ? wink
                                      • kawka74 Re: kawko 11.11.06, 16:23
                                        Lea smile
                                        Dla mnie ten sposób jest wygodniejszy, łatwiejszy i zdecydowanie upraszcza
                                        kontakty z wkurzającymi bliźnimi. smile
    • edycia274 Re: tyle w nas złości i chęci mszczenia się 12.11.06, 00:09
      Nie mszcze się ale pamiętliwa jestem. Ale na jednej osobie mam chęć się zemścić
      z krzywdy mi dokonane smile) więć jak się taka okazja tapatoczy to nie omieszlam
      czegoś zrobić.
    • gruba-buba Re: tyle w nas złości i chęci mszczenia się 12.11.06, 09:52
      Ja się nie mszczę, ale nie dlatego, że jestem taka niby silna, szlachetna i
      ponad to i ble ble...
      Po prostu szkoda mi własnej energii i nerwów na odgrzewanie i kontynuowanie
      jakiś idiotycznych sytuacji. Cenię sobie święty spokój, zwłaszcza jeśli jego
      ceną jest tylko zrezygnowanie z zemsty.
      A kij mu w .... otwór odbytowy.
    • iljana Re: 12.11.06, 15:46
      tyle w nas złości i chęci mszczenia się i NIERÓBSTWA, trzeba by dodać.
    • mlodytatus Re: tyle w nas złości i chęci mszczenia się 12.11.06, 15:47
      tez tak uwazam.
    • mijaczek lea to do mnie? 12.11.06, 16:33
      za mojego tescia?
      • l.e.a mijaczek 12.11.06, 16:35
        yyy co ? ja nawet Twojego postu nie czytałam, ale zaraz poszukam ;P
    • hony Re: tyle w nas złości i chęci mszczenia się 13.11.06, 11:45
      Myślę uświadomienie komuś że nas zranił lub krzywdzi nadal nie jest zemstą ani
      mszeniem się. Czasami zwykła prośba nie pomaga i poprostu trzeba dać nauczkę,
      niestety ja robię to z bólem bo sama nie chcę krzywdzić kogoś ale nie mogę
      pozwolić na to by działało to destrukcyjnie na mnie i moich najbliższych.Czsami
      taka "zemsta" jest poprostu naszą reakcją na sytuację która nas dotyka. Drugi
      policzek mogę nadstawć dopóki to nie dotyczy moich najbliższych.
      • hony Re: tyle w nas złości i chęci mszczenia się 13.11.06, 11:46
        sory za błędy ale szybko pisałam i co nieco połknęłamwink
    • karambol45 Re: tyle w nas złości i chęci mszczenia się 13.11.06, 12:01
      ja też to zauważyłam
      i chociaż jestem pamiętliwym skorpionem to staram się nie być mściwą ani
      złośliwą
      tylko że w dzisiejszych czasach bycie miłą i tolerancyjną nie popłaca bo ten ma
      najwięcej punktów kto większej ilości ludziom dokopie i tak żeby zapamiętali
      więc po co komuś wybaczać , zapominać co złe,
      ja i tak wierzę że dobro dane przez nas wraca w podwojonej ilości , to wiem bo
      sprawdziłam i tak samo jest ze złem
      pozatym czy miło jest np. pracować bądź życie wśród ludzi niezadowoloych ,
      obrażonych i mściwych?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka