IP: *.* 14.09.01, 10:34
Czesc wszystkim moj post bedzie dotyczyl mojego slubnego,ktory ostatnio mnie wkurza na maksa.Otoz jejstesmy 1,5 roku po slubie a znamy sie ok 3 lat.Wczesniej wszystko sie ukladalo super ja pochodze z innego miasta i czesto tam jezdzilismy na weekendy.Mamy 10 miesieczne dziecko.Wczesniej zapewnial mnie jakim bedzie wspanialym ojcem i jak bedzie mi pomagal teraz tylka mu sie nie chce ruszyc zeby zmienic pieluche od czasu do czasu przypilnuje malucha i jest przy tym mnostwo gadania, wlasciwie nie robi nic poza chodzeniem do pracy na zakupy jest zawsze zmeczony i uczulony na duze sklepy nie gotuje nie sprzata ja zapieprzam na "dwie zmiany" i co z tego mam???Do moich rodzicow juz nie chce jezdzic nie wiedziec czemu.zaczyna miec jakies dziwne wymagania typu ze oni sobie remontuja mieszkanie a powinni dac corce albo ze jada na wczasy.Ja uwazam ze to ich sprawa i ze sobie na to ciezko zapracowali i tez im nic z nieba nie spadlo.Ma pretensje ze mieszkamy u niego i ze on mial umeblowane mieszkanie itd. a ja nic nie dolozylam sie do tego.Przecierz moglismy mieszkac tez u mnie mam swoj pokoj i nie byloby problemu.Drazni mnie takie wymawianie tym bardziej ze ja tez moglabym mu wygadac wiele rzeczy.Przed slubem (rok przed) pozyczylam mu 1000 zl i uznal ze po slubie nie musi mi oddawac, poza tym do wesela nic sie nie dolozyl a nie sadze ze obowiazkiem rodzicow panny mlodej jest finansowanie calego wesela poza tym z jego strony bylo wiecej gosci i wcale nie byli chojni mowiem ze nawet jednej dziesiatej nie dostlismy tego co od gosci z mojej strony.To jest niesmaczne ale inaczej nie mozna.Mam tego wszystkiego dosyc w koncu tym wszystkim rzuce spakuje nasze rzeczy wezme dziecko i wyjade.Czasami jest kochany ale mi przestaje juz zalezec.
Obserwuj wątek
    • Gość: guest Re: Mężulek IP: *.* 14.09.01, 11:00
      Boże! Jak można sprowadzić miłość i małżeństwo do pieniędzy! Wcale się nie dziwię Twoim odczuciom. Mnie do głowy nie przyszłoby wygadywać mężowi, że mieszka u mnie (a faktycznie tak jest), że jeździ moim samochodem (też tak jest), że nie oddał mi jakiś pieniędzy (przed ślubem pożyczyłam mu na studia), że moja rodzna zapłaciła za wesele, dali więcej prezentów itd. To jest chore !!!!!!!! Gdy mój mąż ujawnia się z kompleksem, że zarabia 3 razy mniej ode mnie, to Mu cierpliwie tłumaczę, jak chłop krowie na granicy, że nasza rodzina zarabia tyle i tyle i nie jest ważne, kto konkretnie ile przynosi. A nawet jeżeli ja mam więcej, to przecież za rok może być zupełnie odwrotnie (kryzys!!) i co, wtedy ja mam mieć kompleksy ???? I tak na zmianę ? Mam dziwne wrażenie, że w Waszym związku zgrzyta coś innego, a pretensje o pieniądze są tylko sposobem, w jaki to "coś" się ujawnia. Poszukaj głębiej. Sądzę, że problem leży zupełnie gdzie indziej. Radzę porozmawiać z mężem, szczerze, spokojnie, być może po dłuższym niewidzeniu się, żeby opadły emocje.Życzę powodzenia :hello:
    • Gość: guest Re: Mężulek IP: *.* 14.09.01, 11:01
      Przygniata Cie monotonia życia. Nie daj się, faceci są wygodni i bardzo szybko się zmieniają. ja robię to co Ty plus praca i studia zaoczne i dopiero jak zaczęłąm padać na twarz to zaczęłam robić awnatury i jest ciut inaczej. Nawet spi z dziekcim w nocy, mały ma 14 miesięcy. Trzeba facetowi kawę na ławę i tyle. My jestesmy 4 lata po łsubie i przykre to ale coraz mniej mi zależy, nie wiem dlaczego. Gdzieś uleciał romantyzm, wspólne chwile, może to dziekco, może zycie, może poprostu przyzywczajenie.Jak chcesz to pisz na priv
      • Gość: guest Re: Mężulek IP: *.* 14.09.01, 11:07
        Kasiu masz racje ja tez oprocz tego ze zajmuje sie domem i dzieckiem, studiuje tyle ze dziennie(5 rok) i mysle o studiach doktoranckich
        • Gość: guest Re: Mężulek IP: *.* 14.09.01, 12:58
          Trolka, zastanów się czy ręki do tego nie przykładają Twoi teściowie. Moja własna Mama długi czas ustawiała mnie, w ten sposób- że "myśmy dali a oni wcale albo mało" i "jaka ja biedna jestem że się z tym męczę". Niewątpliwie częściowo miała rację (nierychliwość mojego mężą odnośnie znalezienia pracy i skończenia studiów) ale dobrze wiem po sobie ile takie przygadywania mogą zdziałać złego.Pozdrawiam. Kaśka
    • Gość: guest Re: Mężulek IP: *.* 14.09.01, 21:00
      Cześc. Dziewczyno POGADAJ WRESZCIE Z TYM FACETEM!!! Jeśli nie będziecie rozmawiać, to już możesz się spakować i jechać do rodziców, a wasze małzeństwo raczej się nie utrzyma. I ty i on przeżywacie trudne chwile po pojawieniu się dziecka. Może zaczęło się od drobiazgów i po trochu problem narasta. Ty masz dość , on pewnie tez. Dziewczyny mają rację,że może chodzić o coś zupełnie innego, a tak się to uzewnętrznia. Jeśli ci zależy na dalszym byciu razem, to musicie pogadać ze sobą UCZCIWIE! Ja też miałam problemy i co jakis czas się znowu pojawiaja, ale wystarczy pogadać szczerze, chcieć być razem i chcieć je rozwiązać. A przede wszystkim, trzeba je dokładnie nazwać. Przepraszam z a moralizowanie, aletez było różnie, na szczęście nigdy na ostrzu noża spraw nie stawialiśmy. Spróbuj pogadać,ale rzeczowo i na spokojnie,to już może duzo wyjaśnić. Pozdrawiam, BeataW
    • Gość: guest Re: Mężulek IP: *.* 15.09.01, 14:45
      Zgadzam sie z Asia, ze pieniadze to pretekst. Koniecznie sprobuj zrobic z tym porzadek. Znacie takie opowiadanie grocholi o bolacym zebie? Najpierw troche rwie, cmi, nie pozwala jesc. Potem przycicha tylko czasem cmi z cicha. W koncu zaczyna potwornie mocno bolec lecimy do lekarza i... trzeba rwac. A wystarczy zrobic porzadek jak cmi :)Ja nie pracujepoprawka nie pracuje zawodowo :)- ale maz zarabia po to, zebym ja wydawala. Dlugo dosyc uczylam go, ze dziecko na gowie a tym bardziej troje to nie bajka, teraz sam uwaza ze nalezy mi sie wyjscie czy wyjazd. Moi rodzice sa bardzo dobrze sytulowani- nas dozynaja kredyty. Pewnie gdybym polozyla uszy po sobie i poszla po prosbie- pomogliby, ale dopoki mam na chleb i prad- nie pojde, tak mnie wychowali :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka