Dodaj do ulubionych

Cos dobrego o mężczyznach

IP: *.* 13.11.01, 09:44
W zwiazku z tym , ze duzo na forum jest postow o niedoskonalosciach typu męskiego-ja dla odmiany chcę opisac scenke rodzinną z wczorajszego wieczoru :-)))Nasza córeczka 5 tygodniowa cierpi na kolki i placze-trzeba ja nosic. Moj maz dzis w nocy jechal do Warszawy (mieszkamy we Wrocławiu)-wiec kazalam mu sie polozyc wczesniej spac (polozyl sie o 21). Magda zaczela swoj codzienny koncert (wczoraj wyjatkowo intensywny). Mi kregoslup nawal-i tak mam chory jeszcze sprzed ciazy- a teraz to juz czasami podniesc sie nie moge. Moj maz oczywiscie zamiast spac przyszedl do pokoju, zabral mi mala i nosil dopoki nie zasnela (do 23,30)-powiedzial, ze on nie zasnie slyszac jak mala placze i ja ją nosze-kazal mi sie polozyc a sam chodzil z malutka i spiewal :crazy: jej piosenki. To taka mala scenka rodzajowa z naszego zycia-przedstawiam ja wam, bo po pierwsze bardzo mnie wzruszyla a po drugie chcialam pokazac, ze nie nalezy uogolniac i pakowac wszystkich do jednego workaPozdrowieniaAga z Kubusiem i Magdusią:hap:
Obserwuj wątek
    • Gość: guest Re: Cos dobrego o mężczyznach IP: *.* 13.11.01, 09:52
      A moj malzonek zawsze, gdy mlody je kolacje (niestety, poniewaz dziecko zdecydowanie postanowilo sie pozegnac z butelka trzeba w malego wkladac jedzonko lyzeczka) spiewa mu i tanczy.Dodam, ze ani talentu muzycznego, ani tanecznego on nie posiada.Wyglada to wiec naprawde zabawnie - zawsze, ale to zawsze splacze sie przy tym ze smiechu.Na codzien moj slubny jest... bardzo powaznym sedzia :)Ach i jeszczce jedno. W sobote maly urzadzil sobie po poludniu drzemke - wiec tata tez polozyl sie na lozku obok lozeczka i postanowil pospac. Ale niestety maluch sie obudzil. WIec tata wyjal dziecko z lozeczka i uslyszalam... cisze.Zaintrygowana weszlam do sypialni.Obaj moi mezczyzni spali na naszym malzenskim lozku bardzo do siebie przytuleni :)))))Coz, niedlugo pewnie baby nie beda sie nadawac do wspolnej zabawy i mama pojdzie w odstawke ;) hihi :)PozdrawiamYM
    • Gość: Adzia Re: Cos dobrego o mężczyznach IP: *.* 13.11.01, 09:59
      Dziewczyny, a jakbyście słyszały, jak mój ślubny opowiadał 5-dniowemu noworodkowi o przegranej Gołoty..... A jakie głupoty wygaduje teraz przy czytaniu bajek....Fajny ten mój facio :love:
      • Gość: guest Re: Cos dobrego o mężczyznach IP: *.* 13.11.01, 10:08
        No i jeszcze jedno mi sie przypomnialo - moj malzonek kiedys postanowil poczytac Michalowi (dziecko mialo wtedy gdzies ze dwa miesiace).No i poczytal, jak jakze!... kodeks spolek handlowych :) I objasnial malemu co znaczy "czlonek zarzadu" - mozecie sie same domyslic, co on tam klarowal malemu ;)Ale sie wtedy smialam z tego mojego faceta.Gdyby nie moj chlop - zanudzilabym sie chyba na smierc :)A tak - zawsze jest jakos weselej w domu :)
        • Gość: guest Re: Cos o mężczyznach i propagandzie IP: *.* 13.11.01, 10:32
          A mój juz noworodkowi powtarzał przy codziennej kąpieli:"mów: ta-ta, ta-ta, ta-ta..." I robił to regularnie, codziennie przez kilka miesięcy.Propaganda przyniosła efekty - pierwsze i najczęściej wypowiadane słowo- oczywiście :ta-ta. A ilość znaczń nie ograniczona- tata znaczy: tata, babcia, mama, inkasent, chodż tu, daj mi, i całe mnóstwo innych. Ostatnio dopiero zaczał używać innych słów, ale przez prawie półtora roku "tata" to była podstawa.
          • Gość: Adzia Re: Cos o mężczyznach i propagandzie IP: *.* 13.11.01, 10:35
            Oj, Wiesia...inkasent? ;-)U mnie było tak samo z tą propagandą. Ale mała strasznie szybko zaczęła mówić, więc i ja się doczekałam swojego ma-ma.A jeszcze jedno z repertuaru mojego męża: "Przeżyliśmy socjalizm, przeżyjemy i pleśniawkę (ciemieniuchę, pokrzywkę, itp..." - codziennie to mówił małej przykąpaniu.
          • Gość: guest Re: Cos o mężczyznach i propagandzie IP: *.* 13.11.01, 13:48
            Hej!Co słyszę zawsze, gdy mała otworzy swoje śliczne oczka?? Ja się nad nią pochylam, a Zuzia mówi pięknie: "Ta-ta"...."mama" to przez gardło jej nie przejdzie....no, czasami jej się wyrwie i to wtedy, gdy płacze...No coż, może się doczekam.PozdrawiamKIKA
            • Gość: guest Re: Cos o mężczyznach i propagandzie IP: *.* 13.11.01, 14:04
              Kika, u nas w rodzinie krąży przysłowie "Mówi tata - woła brata..." Ciekawe,czy to prawda ;-)Doczekasz się, doczekasz. Zobaczysz jak to fajnie słyszeć "mama", czego Ci serdecznie życzę - Agnieszka
    • Gość: guest Re: Cos dobrego o mężczyznach IP: *.* 13.11.01, 10:20
      Cieszę się, że poruszony został ten temat. Uważam , że jest wielu wspaniałych mężów o których należy powiedzieć, bo jeśli panowie przeglądają nasze listy to bedą załamani, że ich żony i dziewczyny tak źle o nich myślą. Mój mąż jest wspaniałam człowiekiem (jestesmy małżeństwem prawie 10 lat a znamy się 15), zawsze moge na niego liczyć. Mamy dwoje dzieci, które na szczęście jako niemowleta nie płakały wiele i nie trzeba było ich nosić, ale szczególnie syn domagał się częstego karmienia w nocy, pił po kilkanascie minut a potem zawsze mąż brał go do "odbicia", żebym mogła spać, mimo, że musiał rano wstawać do pracy i to on był bardziej niewyspany niż ja. Jeśli chodzi o wykonywanie jakichkolwiek czyności przy dzieciach nigdy nie musiałam o nic prosić, zawsze to on proponował swą pomoc. Mój mąz jest dla mnie najwiekszym szczęściem jakie mnie w życiu spotkało.Pozdrawiam
    • Gość: guest Re: Cos dobrego o mężczyznach IP: *.* 13.11.01, 11:19
      Mój mąż zajmuje się dzieckiem kiedy ja o to poproszę oraz w sytuacjach awaryjnych. Po zatruwaniu zęba tak mnie bolało, że przez całą noc pełnił dyżur. Przewijanie, podgrzewanie jedzenia karmienie. Na szczęście nasza malutka nie ma problemów z zasypianiem czy kolkami więc ja sobie radzę całkiem dobrze sama czy z pomocą teściowej. Jednak kiedy zachodzi potrzeba staje na wysokości zadania.Kruszynka :)
    • Gość: guest Re: Cos dobrego o mężczyznach IP: *.* 13.11.01, 11:43
      No to jak tak dobrze nam z naszymi "gorszymi" polowami to jeszcze doloze pare przykladow: moj maz to zawodowy "kąpacz" noworodkow i niemowląt-od urodzenia kąpał naszego synka Kubusia (6-latka) i teraz oczywiscie kąpie Madzię (5 tygodniową). Do jego ulubionych czynnosci ;-))) nalezy tez zmywanie naczyn (ja zartuje, ze mam zmywarke, ktora napedza sie nie pradem ale przytulaniem sie do plecow-zawsze tak robie gdy on zmywa ;-))) ), a takze prasowanie, odkurzanie i wszystkie aspekty techniczne kazdego gospodarstwa domowego. Jedyny ubytek jego umiejetnosci powstal na gruncie gotowania (robi pyszna jajecznice ale jest to jedyne danie jakie potrafi zrobic)-tak wiec ta mila czesc zajec domowych spadla na mnie. :-)))A nasz Kubus uwielbia czyscic lazienke-bierze gabke, mleczko do czyszczenie i szoruje np. umywalke a potem wola nas i musimy podziwiac jego dzielo. Kuba sprzata tez swoj pokoj i sciera kurze-tak wiec mam nadzieje, ze w przyszlosci nie sprawi swojej zonie klopotu :benetton:To narazie na tyleBuziakiAga z Kubusiem i Magdusiąps. odnosnie mojego poprzedniego postu-moj maz nie umie spiewac :crazy:
    • Gość: guest Re: Cos dobrego o mężczyznach IP: *.* 13.11.01, 12:19
      Ja też mam kochanego męża.To on wstaje do dziecka w nocy, to on go usypia co wieczór, to on go kąpie i wygłupia się z nim. Nasz synek ma już prawie 3 lata, więc to zajmowanie się dzieckiem trwa już długo. Mały uwielbia tatę, jak poszedł do przedszkola to płakał za tatą a nie za mamą (byłam zazdrosna!!!). Jak mama jest w szpitalu - a zdarzyło mi się to kilka razy - tatuś zostawiał pracę i zajmował się małym.W domu pomaga jak poproszę (dużo pracuje, a ja jestem na bezrobotnym więc umówiliśmy się na taki podział).Mam naprawdę kochanego męża i ojca mojego dziecka, życzę wszystkim tak kochanego męża jak mój!!!pozdrawiamMimi
      • Gość: guest Re: Cos dobrego o mężczyznach IP: *.* 13.11.01, 12:45
        Chciałabym powiedzieć, że nasi mężowie to porządni faceci, kochający, czuli, dbający o dzieci i wogóle ekstra ale ponarzekać też na nich troszeczkę trzeba bo inaczej byłoby nudno. Przecież i tak po kilku minutach albo godzinach zapominamy o co miałyśmy do nich pretensję. Wystarczy, że przyjdą z pracy, przytulą nas i dziecko i już wszystko gra. A że zrobią coś nie tak... no cóż pzynajmniej możemy sobie na nich ponarzekać na naszym forum. Ja przynajmniej to lubię. No i mój mężuś nie musi już tego słuchać!
    • Gość: guest Re: Cos dobrego o mężczyznach IP: *.* 13.11.01, 13:17
      I ja mogę pochwalić sie szczesciem jakie spotkalo mnie w zyciu-moim mezem Jaskiem. Jestesmy malzenstwem co prawda niedlugo, bo od 2,5 roku (znamy sie od 4), ale nie zawiodl mnie jeszcze ani razu. Zawsze moge na niego liczyc, wiem, ze jestem kochana, ze mnie szanowanuje. A ostanio uslyszalam od niego najmilszy komplement, jaki moglam sobie wyobrazic, a mianowicie, ze to ja jestem dla niego najlepszym kumplem i przyjacielem.Oby takicj Jaskow jak moj, bylo jak najwiecej.szczesliwa iwanka :)
      • Gość: guest Re: Cos dobrego o mężczyznach IP: *.* 13.11.01, 14:56
        Aga, czy Twoj maz ma moze jakiegos brata??a moze kilku (mam jeszcze kolezanki)
        • Gość: guest Re: Cos dobrego o mężczyznach-do any IP: *.* 13.11.01, 17:15
          Niestety to jedyny egzemplarz męski jaki się udał moim teściom-ma jeszcze siostrę ale ta pewnie nie wchodzi w rachubę? ;-)))Może pomyślimy o klonowaniu???PozdroAga z Kubusiem i Magdusią:hap:
          • Gość: guest Re: Cos dobrego o mężczyznach-do any IP: *.* 13.11.01, 22:35
            to ja to przemysle i powiem kolezankom...;))))
    • Gość: guest Re: Cos dobrego o mężczyznach IP: *.* 13.11.01, 17:53
      Mój szanowny małżonek,kiedy Józka miała 7 miesięcy został z nią sam na prawie trzy dni. Na początku był przrażony bo przez pierwszy dzień Józefina nie chciała pić mojego mleka i cały dzień piłaa tylko sok jabłkowy (odciąganie zapasu na 3 dni zajęło mi dwa tygodnie). Na szczęście przełom nastąpił w nocy, bo w sennej malignie dziecię wypiło co miało wypić i potem wszystko było o.k. (A przez telefon nie przyznał się, że nie chce pić mleka, za co jestem bardzo wdzięczna). Potem powtarzaliśmy sytuacje jeszcze dwa razy. Kiedy Józka miała prawie rok, mój małżonek został z nią sam na dwa tygodnie (wtedy już jej nie karmiłam, więc nie było takiego stresu), a ostatnio z dwuletnim szkrabem na 10 dni. Wszystko zawsze miał rozpisane na kartkach - co, ile o której dać do jedzenia. Kąpać umiał bo zawsze robimy to wspólnie. Przeżył to wszystko praktycznie bez pomocy rodziny (poza spacerkami z babcią) i ma się świetnie. Muszę przyznać że to super mieć takiego męża...pozdrawiamhala
      • Gość: guest Re: Cos dobrego o mężczyznach IP: *.* 13.11.01, 21:29
        Witajcie!Jestem z moim mężem od 10 lat ,z czego 8 jako małżeństwo.Włos mi się na głowie jeży jak czytam wypowiedzi dziewczyn których mężowie/partnerzy, palcem ruszyć nie mają ochoty :gun:Moje małżeństwo miewa swoje lepsze i gorsze dni ;) Jak każde chyba ale...: muszę szczerze i uczciwie powiedzieć że nigdy nie zawiodłam się na moim mężu :jap:Zawsze był przy mnie ,kiedy miałam kłopoty z donoszeniem obu ciąż,kiedy byłam rozbita po cesarkach,kiedy ryczałam na fotelu a On nosił jeszcze lepiej ryczącego noworodka :)Był przy mnie kiedy byłam naburmuszona ,był kiedy przytyłam :) był kiedy schudłam :lol: ,był zawsze i wszędzie .To naprawdę cudowne mieć kogoś kto jest i na kogo można liczyć.Mój mąż baaaardzo dużo pracuje ,mimo to kładzie dzieci spać ,zabiera dziewczyny do Małpich Gajów jak chcę odetchnąć lub mam dużo pracy .Ja to odbieram jako rzecz zupełnie oczywistą (chociaż patrząc na niektórych miałam szczęście)Myślę ,że mój mąż jest po prostu dorosłym,odpowiedzialnym i dojrzałym facetem I takich wam życząc ,pozdrawiam optymistycznie:hello: :hello: :hello:
        • Gość: guest Re: Cos dobrego o mężczyznach IP: *.* 14.11.01, 09:12
          Mój mąż razo wozi małą do babci, a ja po pracy odbieram lub odwrotnie. Jedną noc ja wstaję jak mała krzyczy, a drugą on. Raz ja robie zakupy, a innym razem on. Sprzatamy zawsze razem, on nawet robi więcej (myje okna bo mam lęk wysokosci, sciaga firanki, myje sanitariaty bo kobieta ma delikatne rączki, paznokcie itd.) Wszystko jest 50 % : 50 % ponieważ jestesmy małżeństwem, a to układ partnerski.
          • Gość: guest Re: Cos dobrego o mężczyznach IP: *.* 14.11.01, 13:34
            Moj tez jest niezly. Nigdzie nie lazi bo mu rodzina wystarcza. Jak dziecko bylo malenkie to wstawalismy razem w nocy. Ja ja przebieralam on robil mleko. Po porodzie wzial sobie duzo wolnego i jak byl pewny ze sobie poradze wrocil do pracy. Nie lubi tylko ( o moje bolesci) chodzic z nami na spacery. Ale za to codziennie slysze ze mnie kocha.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka