W zwiazku z tym , ze duzo na forum jest postow o niedoskonalosciach typu męskiego-ja dla odmiany chcę opisac scenke rodzinną z wczorajszego wieczoru

Nasza córeczka 5 tygodniowa cierpi na kolki i placze-trzeba ja nosic. Moj maz dzis w nocy jechal do Warszawy (mieszkamy we Wrocławiu)-wiec kazalam mu sie polozyc wczesniej spac (polozyl sie o 21). Magda zaczela swoj codzienny koncert (wczoraj wyjatkowo intensywny). Mi kregoslup nawal-i tak mam chory jeszcze sprzed ciazy- a teraz to juz czasami podniesc sie nie moge. Moj maz oczywiscie zamiast spac przyszedl do pokoju, zabral mi mala i nosil dopoki nie zasnela (do 23,30)-powiedzial, ze on nie zasnie slyszac jak mala placze i ja ją nosze-kazal mi sie polozyc a sam chodzil z malutka i spiewal

jej piosenki. To taka mala scenka rodzajowa z naszego zycia-przedstawiam ja wam, bo po pierwsze bardzo mnie wzruszyla a po drugie chcialam pokazac, ze nie nalezy uogolniac i pakowac wszystkich do jednego workaPozdrowieniaAga z Kubusiem i Magdusią