Gość: guest
IP: *.*
14.11.01, 21:32
Dziewczyny ! Mam dylemat. Od stycznia wracam do pracy, wiec potrzebuje opiekunki. Nie chce oddawac Juli komus calkiem obcemu, nie chcialabym rankiem jej zrywac, zeby zawozic do opiekunki. Wiec musi byc w domu. A tu podstawowy warunek. Opiekunka nie moze bac sie psow (wiecej, musi je lubic i sobie z nimi radzic) - bo mamy 2, w tym rottweilera. I okazuje sie, ze wszystkie warunki spelnia syn sasiadow. Mieszka obok, zna i lubi nasze psy, a przede wszystkim - uwielbia Juli. Czesto do nas wpada, zawsze wtedy bawi sie z mala, "rozmawia" z nia. Czasami mi pomaga i radzi sobie swietnie z np. karmieniem. A wiec - opiekun a nie opiekunka ? Zaznaczam, ze mu ufam. Wiem, ze spelni kazde polecenie - jak wyjsc na spacer o 12 na 3 godz - to o 12 na 3 godz. a nie inaczej. Co wy na to ? Czy myslicie, ze mezczyzna moze byc "odpowiednia opiekunka" ? Chodzi mi miedzy innymi o rozwoj psychiczny malej.