Dodaj do ulubionych

Aborcja-ciekawy artykuł w "Wysokich obcasach"

IP: *.* 24.11.01, 15:05
hejWlasnie jestem po lekturze artykulu w dodatku do Gazety Wyborczej. Opisuje on losy kobiety, ktora po narodzinach kalekiej coreczki zaszla ponownie w ciaze i odmowiono jej prawa do aborcji a nawet do badan prenatalnych. Synek urodzil sie takze kaleki (dzieciom nie rosna w ogole konczyny). Osobiscie jestem przeciwniczka aborcji ale los tej kobiety bardzo mnie przejal. Oburzyla mnie takze reakcja lekarza, ktory nazwal ja "psychicznie chora" i powiedzial, ze aborcja w Polsce jest zabroniona (nie czytal chyba ustawy antyaborcyjnej).Nasuwa sie wiec pytanie co faktycznie maja robic kobiety, ktorym rodzi sie uposledzone dziecko, nad ktorymi wisi widmo kolejnych narodzin niepelnosprawnego dziecka?Co myslicie drogie mamy (i nie tylko) na ten temat. Zainteresowanych odslylam do lektury artykulu.PozdrowieniaAga
Obserwuj wątek
    • Gość: guest Re: Aborcja-ciekawy artykuł w "Wysokich obcasach" IP: *.* 25.11.01, 12:37
      No, cóż. Jedyna odpowiedź, jaka mi się nasuwa to - BO TO POLSKA WŁAŚNIE. Jestem raczej przeciwniczką aborcji, ale uważam, że to kobieta powinna podejmować decyzję, czy jej dokonać czy nie. Państwo i różnego typu instytucje (chociażby Kościół) powinny jedynie pomagać jej w tym, aby jej decyzje - bez względu czy za czy przeciw - była w pełni dojrzała i świadoma; żeby nie podejmowała jej pod wpływem silnych emocji.A w tym wypadku, który przedstawiłać lekarz rzeczywiście był idiotą, ale kobieta też nie wykazała się większą chęcią do wyegzekowowania swojego prawa.Mamy nowy sejm i, jak przypuszczam (w szczególności, że już pojawiają się tego typu artykuły w prasie), prawo aborcyjne ponownie trafi na trybunyPozdrawiam
      • Gość: guest Badania prenatalne IP: *.* 25.11.01, 15:14
        Czy jest tu ktoś kto miał robione badania prenatalne? Jak w szpitalu się odnoszono do was ? Co wami kierowało?_______________Ja miałam robione badania prenatalne, gdyż miałam dużo wskazań medycznych ( brat z Zespolem Downa, pierwsze moje dziecko jest niepełnosprawne, wiek mój pow. 30, stan zdrowia ,lęk o dziecko )Lekarka sama mnie namówiła i poparła . W szpitalu było dość miło, ale część presonelu mnie traktowało jak potencjalną matkę skorą do aborcji, co nijak się miało do moich myśli i przekonań. Moja mama urodziła mnie żyjąc w potwornym stresie, gdyż przedtem urodził się 7 lat starszy brat z ZD. Miała 36 lat gdy się urodziłam i przez kilka miesięcy wręcz nie dowierzała, że jestem zdrowa. Wtedy nie wykonywało sie podobnych badań. Chciałam pogodnie przejść ciązę i przygotować się do ewetualnej choroby dziecka , żeby nie przejść drugi raz drogi przez mękę z brakiem wiedzy na temat leczenia i terapii. Mało kto to rozumie. Może dlatego tak mało tych badań się robi w Polsce.Dziecko moje ( dziewczynka) okazało się zdrowe, bardzo się ucieszyłam, byłam pogodna przez więkoszość ciązy, nie miałam już lęków, dziecko urodziło się dorodne- 3840 g. Słowem: dzięki temu badaniu moja ciąża przebiegała spokojniej. Jedyny minus to nastawienie lekarzy i pielęgniarek. Patrzyli na mnie poderzliwie, mało kto rozumie, że lepiej wcześniej wiedzieć niż przeżyc szok po urodzeniu dziecka. Jakie jest wasze zdanie na ten temat?Megi
        • Gość: guest Re: Badania prenatalne IP: *.* 25.11.01, 18:56
          Moim zdaniem ani lekarze ani pilęgniarki nie powinni ostetnacyjnie okazywać swoich przekonań w pracy. Nie interesuje mnie jako pacjentki to czy pan doktor jest za czy przeciw takim badaniom, tak samo jak mnie nie interesuje jak mu sie układa z żona i czy chodzi do kościoła. On jest do cholery jasnej w pracy i ma obowiązek stosować się do istniejących przepisów prawa. Czytałam ten artykuł i po raz kolejny przekonałam się w jakim kraju żyjemy. Trzeci świat? Jestem załamana i wściekła z bezsilności w stosunku do takich konowałów!
          • Gość: guest Re: Badania prenatalne IP: *.* 25.11.01, 19:49
            wiecie - też czytałam ten artykuł w Wysokich Obcasach i też mną rzuciło... nie wiem, jak bym postąpiła w takiej sytuacji i nie o to chodzi, żeby się zastanawiać na zapas chyba, ale doprawdy nie miałam pojęcia, że w taki sposób, jak pisze Megi podchodzi sie do badań prenatalnych!!!!!!!! toz to horror jakiś - przecież jeżeli diagnoza ze wskazań lekarskich zostanie przeprowadzona juz w czasie ciąży, to mozna lepiej przygotowac sie do porodu i leczenia noworodka!!! a nie jedynie do aborcji!!!!coś podobnego, ja to jednak naiwna jestem i jakas idealistka :(
            • Gość: guest Re: Badania prenatalne-a jak jest np. w USA? IP: *.* 25.11.01, 21:46
              W tym artykule pisalo jeszcze, ze przykladowo w Stanach, Francji badz Niemczech jezeli matka urodzi chore dziecko wskutek niewykonania przez lekarza odpowiednich badan to lekarz zobowiazany jest partycypowac w kosztach leczenia i rehabilitacji chorego dziecka.Wyobrazacie sobie takie cos w Polsce?????!!!!!!!Bo ja nieI to jest smutne i straszne zarazemAga
              • Gość: guest Re: Badania prenatalne-a jak jest np. w USA? IP: *.* 25.11.01, 21:55
                Niestety mozemy tylko nad tym płakać. Mamy kilkadziesiąt lat do tyłu w stosunku do państw zachodznich. Przyszło nam żyć w takim a nie innym społeczeństwieA swoją drogą tak sobie myślałam, że jeżeli ta kobieta nie chciałaby mieć tych dzieci, zawsze mogłaby oddać je do adopcji. Mimo wszystko cieszyła się z tego, że je ma. Nawet kalekie. Ja też bym się cieszyła. Jeden z moich synków-bliźniaków nie ma jednego ucha, ale i tak go kocham...
    • Gość: guest Re: Aborcja-ciekawy artyku? w "Wysokich obcasach" IP: *.* 25.11.01, 22:27
      wiele jest takich przypadkow jak ten opisany w wo. a najgorsze jest to, ze dzieje sie tak przede wszystkim w mniejszych miastac (wyjatek stanowil szef i.mi.d, na szzcescie odwolany). nigdy nie slyszalam, by w warszawie ktos mial problemy ze zrobieniem badan prenatalnych, o dziwo niezaleznie od wieku. z drugiej strony duza role graja tez pieniadze. jestem z rodziny lekarskiej i przez wiele lat bronilam lekarzy. zmienilo sie to gdy sama doswiadczylam czym jest panstwowa (teoretycznie bezplatna) sluzba zdrowia. i zaczelam sie wtedy zastanawiac dlaczego u nas nie mozna nic zrobic lekarzowi, ktory zamiat pomagac - szkodzi czyli dziala wbrew skladanej przysiedze. i nie wiem dlaczego tak jest. czy to nasza klikierska mentalnosc?z drugiej strony lekarze, z ktorych uslug korzystam pracowali na zachodzie i kazdy z nich dokladnie informuje mnie o tym co mi jest, co zamierza zrobic czym, to grozi i czy sie zgadzam. mialam kiedys taka sytuacje, upierdliwa osemka, znowu spuchnieta twarz, ide do swojego dentysty, tory kocha rwac i mowie mu: olek, rwij. on na to, ze nie. mnie scielo, myslalam, ze zrobie mu przyjemnosc. a on, ze z przeziebieniem nie mozna rwac bo grozi to suchym zebodolem, zapaleniem okostnej i czyms tam jeszcze. popatrzylam jak na wariata i mowie: rwij. a on recytuje, ze robi to na moja a nie swoja odpowiedzialnos i w przypadku powklan nie bede miala zadnych roszczen. i dopiero gdy znaki zapytania w moich oczach urosly do rozmiarow iscie monstrualnych wyjasnil, ze to taki nawyk, bo w kanadzie, jakby nie poinformowal pacjenta o tym co sie moze wydarzyc a cos by sie wydarzylo moglby stracic pozwolenie na wykonywanie zawodu i jeszcze wyplacic odszkodowanie. pokiwalam ze zrozumieniem glowa i za dwa dni wrocilam z sucym zebodolem, zapaleniem okostnje i bez zadnych roszczen. dlaczego lekarze pracujacy tylko w polsce nie moga sie czegos takiego nauczyc? czy sa az tak tepi? czy im to zwisa bo wiedza, ze i tak nikt im nic nie zrobi? pojawia sie coraz wiecej prywatnych klinik, tam lekarze dbaja o to, by nikt im niczego nie mogl zarzucic. moze panstwowe szpitale tez powinny ponosic materialna odpowiedzialnosc za pracujacych tam lekarzy i wtedy administracja pilnowalaby, zeby bledow bylo jak najmniej. pamietacie ostry dyzur? taki serial? jak tam sie trzesli i ile do powiedzenia mieli szptalni prawnicy? dlaczego u nas tak nie jest? ale jestem rozgoryczona. i tak bardzo mi wstyd, ze jest tu tak jak jest.i do tego w swiatecznej wyborczej ten duzy artykul o korupcji. PARANOJA. chyba zglosze sie do sandauera, zeby mu pomagac w "primum non nocere". i moze w koncu uda sie wsadzic do wiezienia choc jednego konowala, moze wtedy reszta sie opamieta.przepraszam za ostre slowa ale nic nie moge na to poradzic. mam tylko nadzieje, ze nasze dzieci beda mialy lepiej. tylko to my musimy zaczac dzialac.pozdro.j.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka