IP: *.* 08.01.02, 15:48
Dziewczyny, dlaczego nie umiem się cieszyć czasem spędzonym z moim dzieckiem? Dlaczego, gdy jestem od Marty daleko, tęskie za nią niemiłosiernie, ale gdy jesteśmy razem, denerwuję się na nią o byle co? Dlaczego nie chce mi się jej czytać czy z nią rysować? Owszem jestem z niej dumna, nie umiem sobie wyobraźić życia bez tych małych łapek, oczek itd., ale nie potrafię się zwyczajnie cieszyć jej obecnością. Kiedy tylko do kogoś idziemy lub ktoś nas odwiedza z wielką ulgą widzę, jak z tym kimś się bawi. Mam wtedy czas, żeby sobie usiąść i nawet nic nie robić...Powyższe spostrzeżenia poczyniłam z okazji świąt, kiedy miałyśmy wystarczająca czasu, żeby być razem i tylko razem we dwójkę. Nie byłam wtedy ani niewyspana, ani zmęczona. Mąż był w pracy - cały dzień, jak zwykle, ja nie musiałam pół dnia spędzać na uczelni.Co ze mną jest nie w porządku? Przecież kocham moją córeczkę? Podziwiam ją, gdy biega, gada jak katarynka, usiłuje śpiewać piosenki...Czy któraś z Was też tak ma lub miała? Jak sobie poradzić?
Obserwuj wątek
    • Gość: guest Re: Dlaczego? IP: *.* 08.01.02, 16:33
      Ja czasami tak mam... I chyba każda z nas. Tak jak Ty studiuję...Na uczelni tęsknię za dzieckiem, a w domu też czasami nie chcę mi się bez przerwy bawić z dzieckiem... Ale tylko czasami na szczęście.
      • Gość: guest Re: Dlaczego? IP: *.* 09.01.02, 10:48
        Dziewczyny czytając te posty to tak jakbym to ja je pisała. U mnie jest identycznie. Po 2,5 roku siedzenia z malym postanowilam iść do pracy. Myślałam wtedy, że jak nie będę się widzież z synkiem 8h, to jak przyjdę to będziemy się bawić do wieczora. Jednak tak nie jest :(!!!Zastanawiałam się już nawet czy nie iść do psychologa.Pozdrowienia :hello:
    • Gość: guest Re: Dlaczego? IP: *.* 09.01.02, 11:14
      Wydaje mi się, że wynika to z wyidealizowanego obrazu, jaki sobie same stworzyłyśmy: dobra mama to taka, która bawi się aktywnie z dzieckiem na podłodze przez 12 godzin, w przerwach czyta książeczki, rysuje, deklamuje wierszyki, śpiewa i tańczy a to wszystko z uśmiechem i wyrazem najgłębszej rozkoszy na naznaczonej macierzyńską radością twarzy. I kiedy tak nam się nie chce, pojawiają się wyrzuty sumienia, które jeszcze bardziej hamują jakiekolwiek poczynania, które traktujemy jako OBOWIĄZEK. A tymczasem wydaje mi się, że miłość do dziecka nie polega na "Pokaż gdzie kotek", albo "A teraz narysujemy osiemnastego jeża" przez cały dzień. Czy matki pracujące w polu i tylko zaganiające swoje liczne, umorusane potomstwo na noc do domu nie kochają ich? Kochamy bardzo nasze dzieci i chcemy dla nich jak najlepiej, ale to nie znaczy, że nie mamy już prawa do "nicnierobienia", albo do obejrzenia filmu i do powiedzenia sobie "Mam dość, jestem zmęczona konikami i kredkami, mam ochotę na kawę i książkę bez obrazków". Mamy prawo, ba! nawet może nas to cieszyć! :bounce:A na dodatek dzieci, którym ciągle się proponuje zabawy w późniejszym wieku nie potrafią same zorganizować sobie czasu i jest to spory problem. Mój starszy syn ma osiem lat i już jest lepiej: można pograć w makao i to bez faworyzowania. Nie mogę się doczekać aż nauczy się remi-brydża :hap: Młodszy syn ma pół roku i nie ma dla mnie przyjemniejszej chwili niż wręczyć go kwilącej koleżance, albo mężowi jak wróci z pracy, żeby się nim zajęli. Ale życie za niego oddam bez namysłu :love:Jaga
    • Gość: Lilly Re: Dlaczego? IP: *.* 09.01.02, 11:21
      Oj, ja też to mam. Teraz kiedy pracuję jest może trochę lepiej, bo stęskniona za synem poswięcam mu więcej czasu popołudniem, ale jeszcze kiedy byłam na macierzyńskim... Tak jak napisała Jagna - wszędzie widzimy usmiechnięte mamy, zajmujące się swoim dzieckiem całymi dniami. Wystarczy zobaczyć reklamy, poczytać artykuły, chociażby w "Dziecku". Kiedy okazuje się, że czasem nas to męczy, że z ulgą dajemy przekazujemy dziecko mężowi czy koleżance natychmiast mamy wyrzuty sumienia - głupie mysli, że nie jestesmy dobrymi matkami itd. Pocieszyłyscie mnie bardzo - wiem, że w swoich odczucuach nie jestem sama...
      • Gość: guest Re: Dlaczego? IP: *.* 09.01.02, 11:29
        To , tak jak i Ja !!! W drogim miesiacu zycia mojego malenstwa , okazalo sie ze ma niewlasciwe napiecie miesniowe w jednej polowce ciala. I zaczelo sie rehabilitacja ( 3 razy w tygodniu), zabawy w domu, i ... reszta obowiazkow. Jak robilam "reszte", to calyczas myslamam, ze jestem zla mama bo nie jestem z Nim. Jak chcialam napic sie czegos , lub po porostu usias , a Piortus lezal na kocu ( na podlodze i sie bawil) - to mialam wyrzuty , zepowinnam byc przy nim, pomagac mu , stymulowac i wykonywac zadane cwiczenia. Ze trzevba duzo mowic, bawic sie iitd.Teraz troche mi przeszlo, chociaz , zazwyczaj jak po pracy zprzyjde , zrobie sobie kawe (juz moge) i .... siadam na dywanie , bawie sie, czytam ksiazki itd... Jesli siadam na kszesle to nmam wyrzuty sumienia itd. IWec tak naprawde kawy moge sie napic w pracy !!!Przed wyjsciem z domu te znie jem sniadania - bo szkoda czasu.
    • Gość: guest Re: Dlaczego? IP: *.* 09.01.02, 11:27
      Aneczko, jakbym widziała siebie!! Kocham moje dzieci nad życie, ale............. nie potrafię się z Nimi bawić.... Na początku tez miałam koszmarne poczucie winy, byłam pewna, że coś ze mną jest nie tak jak trzeba. Ale poczytałam trochę i wiem już, że jest wszystko dobrze. Nie ma idealnych ludzi i nie możemy wymagać od siebie, że będziemy idealnymi matkami. Takimi, które nie tylko bardzo kochaja swoje dzieci, ale i super gotują super urozmaicone jedzonko (łącznie z "tabelowymi" obliczeniami ilości witamin i minerałów), utrzymują sterylną czystość w domku, są exktra kochankami dla mężów, świetnymi przyjaciółkami dla ... przyjaciól, niesamowitymi towarzyszkami zabaw dla dzieci itp itd. TO NIEMOŻLIWE!!!!!! Gdy wreszcie to do mnie dotarło poczułam sie o niebo lepiej. Popełniam błędy i już. Nie potrafię się bawić z moim młodszym synkiem? No i co z tego? Ale codziennie rano i wieczorem chcę Go "zaszaleć" w łóżku - zacałować, załaskotać, zamiziać, zachrumkać - mniam i co tam jeszcze... Bawi się z Nim tata,albo koledzy, z którymi organizuję Mu częste spotkania (uwaga: to samo dotyczy córeczki jak była młodsza), a ja z kolei bardzo dużo z Nim rozmawiam, żartujemy, przekomarzamy się, ja "podkładam" głos całemu światu np: naszemu kotu, z którym Krzyś dyskutuje. Nie miej wyrzutów tylko znajdź sobie coś zastępczego, co będziesz robić z córeczką tylko Ty!!!! Moim zdaniem to wystarczy. Pozdrawiam Cię serdecznie Gosia1 mama Ani i Krzysia
      • Gość: guest Re: Dlaczego? - do Gosi! IP: *.* 09.01.02, 11:54
        Gosiu, tak ładnie napsiałas mi w poscie o "Mój Piotrus kończy...". A jak widzisz (i jak ja widzę) z tym byciem dobrą mamą róznie bywa. Stąd może w tamtym moim poscie tyle o tej odpowiedzialnosci - staram przekonać samą siebie, że trzeba być zawsze taką mamą jak z reklamy, chociaż wiem dobrze, że w moim przynajmniej przypadku (a teraz jak się okazuje i wprzypadku innych dziewczyn) to awykonalne. Nie potrafię godzinami bawić się z moim synkiem, nie wariuję z nim na dywanie, bawię się tak statecznie - opowiadam obrazki z książki, czytam na głos gazetę i... uczę go bawić się samemu. Wmawiam sobie, że w ten sposób nauczę go samodzielnosci i może jednak mam w tym trochę racji? Piotrus potrafi sam się sobą zająć, tak jak potrafi szaleć na brzuchu swojego taty. To jest dokładnie tak jak napisałas - jest kilka rzeczy, które robi tylko ze mną i kilka waraiactw tylko z tatą. Ktos tu kiedys napisał, że dla swojego dziecka i tak się jest najlepszą mamą pod słońcem... I chyba jest w tym stwierdzeniu sporo prawdy...
        • Gość: guest Re: Dlaczego? - do Lilly!! IP: *.* 09.01.02, 12:19
          Lilly to dla Ciebie :-)Pozdrawiam bardzo serdecznie Gosia1 mama Ani i Krzysia
    • Gość: guest Re: Dlaczego? IP: *.* 09.01.02, 12:39
      Witajcie dziewczyny,Dołączam do grona mamuś które mają wyrzuty sumienia z w/w powodu i jednocześnie się pocieszam, że nie jestem jedyna...Pozdrawiam serdecznie,Asik mama Kubusia
      • Gość: guest Re: Dlaczego? IP: *.* 10.01.02, 01:08
        Ja rowniez sie pocieszam, ze nie jestem w tym odosobniona, kockam swoje malenstwa, ale czasami mam juz dosc.
    • Gość: guest Re: Dlaczego? IP: *.* 10.01.02, 20:15
      Dzięki dziewczyny, ja się już zastanawiałam, czy jestem nienormalna... Cieszę się, że nie jestm sama, że też tak macie. I myślałam, że może wcale nie kocham swojego maleństwa, że z takim trudem mi przychodzi zabawa...Jeszcze raz dziękuję.Aneczka
    • Gość: guest Re: Dlaczego? IP: *.* 11.01.02, 09:39
      Dziewczyny, ale mi ulżyło. Mam podobne odczucia ale tak okropnie sie ich wstydziłam, że nawet przed sobš bałam się do tego przyznać. Za parę tygodni będę mamš trójki dzieci - oczekiwanych i planowanych. Już teraz mam mało czasu i co gorsze ochoty na zabawy z obecnš dwójkš a co dopiero będzie jak pojawi się trzecie. Pracuję a cały mój wolny czas pochłania zajmowanie się domem - pranie, prasowanie, gotowanie, porzšdki. Ostatnio z tytułu zwolnienia na nowo miałam szansę odkryć uroki czytania ksišżek. Czuję się jakbym powróciła do cudownej krainy. Jednak cišgle i stale mnie niepokojš moje odczucia - niechęć do zabaw z dziećmi, łatwo?ć wpadania w zlo?ć, cišgłe ich poganianie - ubierajcie się, jedzcie, bawcie się, posprzštajcie zabawki, kšpcie i ?pijcie. Mój starszy syn idzie w tym roku do pierwszej klasy i wiem, że będę mu musiała po?więcić dużo więcej czsu niż teraz. Boję się, że zaniedbuję swoje dzieci. Wiem, że muszę to zmienić. Bardzo mi pomogły Wasze posty. Pewnie skorzystam z niektórych pomysłów. Ale najważniejsze, że poczuła, że nie jestem sama ze swoimi odczuciami. Pewnie macie dużo racji twierdzšc, że wszędzie w gazetach i w reklamach natykamy się na idealne obrazki mamy z u?miechem i pełnym zadowoleniem zajmujšcej się swojš pociechš. Potem porównujemy się do tego obrazka i kolejna frustracja gotowa.PozdrawiamMarta

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka