Gość: AneczkaG
IP: *.*
08.01.02, 15:48
Dziewczyny, dlaczego nie umiem się cieszyć czasem spędzonym z moim dzieckiem? Dlaczego, gdy jestem od Marty daleko, tęskie za nią niemiłosiernie, ale gdy jesteśmy razem, denerwuję się na nią o byle co? Dlaczego nie chce mi się jej czytać czy z nią rysować? Owszem jestem z niej dumna, nie umiem sobie wyobraźić życia bez tych małych łapek, oczek itd., ale nie potrafię się zwyczajnie cieszyć jej obecnością. Kiedy tylko do kogoś idziemy lub ktoś nas odwiedza z wielką ulgą widzę, jak z tym kimś się bawi. Mam wtedy czas, żeby sobie usiąść i nawet nic nie robić...Powyższe spostrzeżenia poczyniłam z okazji świąt, kiedy miałyśmy wystarczająca czasu, żeby być razem i tylko razem we dwójkę. Nie byłam wtedy ani niewyspana, ani zmęczona. Mąż był w pracy - cały dzień, jak zwykle, ja nie musiałam pół dnia spędzać na uczelni.Co ze mną jest nie w porządku? Przecież kocham moją córeczkę? Podziwiam ją, gdy biega, gada jak katarynka, usiłuje śpiewać piosenki...Czy któraś z Was też tak ma lub miała? Jak sobie poradzić?