Dodaj do ulubionych

Ślub kościelny

IP: *.* 22.02.02, 09:29
Moja najlepsza przyjaciółka w zeszłym roku brała cywilny, głownie z powodów finansowych. Jednak cały czas marzy jej się biała suknia. Na lato ustalili, że wezma kościelny. Niestety nadal nie maja pieniędzy na wesele. Więc będzie to wygladało tak, że pójdą do ołtarza, a później do domu, bądź może uda im sie wyjechać na kilka dni. Jak myslicie, czy wesele jest ważne, czy lepiej żeby poczekała kilka lat i zbierali na nie, czy nie? Ja sądzę, że może im się za kilka lat nie chcieć, będą dzieci i inne wydatki. Co o tym sądzicie?
Obserwuj wątek
    • Gość: Maszczuha Re: Ślub kościelny IP: *.* 22.02.02, 09:40
      Myślę, że spokojnie można brać ślub i nie robić wesela. Przecież w sumie nie chodzi o tą całą fetę i olbrzymią trzydniową imprezę, tylko o wyznanie miłości przed Bogiem i Kościołem dwojga ludzi, którzy chcą się związać "nierozerwalnym" węzłem. Przy okazji Twoja koleżanka uniknie być może wielu nieprzyjemności związanych z wyborem ewentualnych gości, zeby nikt nie poczuł się urażony ;-) Potem faktycznie może już im się nie chcieć, lub nie będą mieli czasu, a jeszcze do tego będa wysłuchiwać ględzenia księzy przy każdej nadażającej się okazji, dlaczego nie mają ślubu kościelnego itp.Jak się wzbogacą mogą "zaległych" gości zaprosić np. na 5, 10, ... rocznicę, lub wyprawić w ramach "rekompensaty" dziecku duże chrzciny :DPozdrowieniaIwona
    • Gość: Agata Re: Ślub kościelny IP: *.* 22.02.02, 10:35
      Ja też brałam ślub cywilny wcześniej, niż kościelny. Po cywilnym zrobiliśmy taki obiad dla najbliższej rodziny. Po kościelnym nie było wesela. Były to imieniny mojego męża, więc po południu odbyła się wesoła imprezka, żadnego wesela nie było. Na drugi dzień wyjechaliśmy sobie do Paryża. Tak to zorganizowaliśmy nie ze względu na brak funduszy, ale po prostu nie wyobrażaliśmy sobie siebie w roli Państwa Młodych na weselu, wśród tych wszystkich zwyczajów, tradycyjnych zabaw, które nas w ogóle nie bawią. Nie pociągało nas to zupełnie. A Paryż wspominamy wspaniale.Owszem, są takie rodziny, gdzie brak wesela jest wręcz skandalem, a pominięcie kogoś przy zapraszaniu powodem do wieloletnich niesnasek. Tu trzeba się zastanowić, czy ma się siłę przełamywać te straszne zasady, czy woli sie podporządkować. Ale z drugiej strony, jeśli żyje się wśród takiej rodziny, to wieloletnie życie bez ślubu jest chyba dużo cięższym przewinieniem.Klucz tkwi w tym, czego pragnie Twoja przyjaciółka. Jeśli zależy jej na weselu, to niech poczeka. Jeśli nie, to nie. Uff, strasznie skomlikowany temat. To znaczy dla mnie prosty, ale sytuacje bywają różne.
    • Gość: olaart Re: Ślub kościelny IP: *.* 22.02.02, 11:50
      Wcale nie trzeba mieć hucznego weseliska, przynajmniej ja tak uważam. A ślub był dla nas przede wszystkiem, nie dla rodziny i znajomych. My zorganizowalismy skromniutką uroczystość, obiad w restauracji dla najbliższych, a dla znajomych imprezę w knajpie przy piwie i chlebie ze smalcem. Wszystkim się podobało. Podobno dalsza rodzina cos tam narzekała, ale my nie zwracamy na to uwagi. Nie podarowałam sobie tylko pięknej kremowej sukni, o jakiej marzyłam jako dziewczynka.
      • Gość: KvM Re: Ślub kościelny IP: *.* 22.02.02, 11:53
        u nas było identycznie - tylko bez kremu ;-)
    • Gość: kajaczek Re: Ślub kościelny IP: *.* 22.02.02, 12:28
      Ja też mam ten problem przed sobą bo w tym roku mam się w końcu z moim nieślubnym złączyć na stałe(taki jest zamysł).Raz już mieliśmy brać ślub a,że także nie wyobrażamy sobie siebie na weselu wg.tradycji mojej teściowej i spółki ,to planowaliśmy to całkiem inaczej.Kiedy moja teściowa postanowiła nie dopuścić do takiego skandalu jak małe przyjęcie weselne i zaprosiła po prostu swoich gości to trzeba było sprawę postawić jasno.Dla mnie liczy się głównie to czego ja chcę(i mój luby także)i nigdy nie marzyłam o dużym weselisku-chyba że dla znajomych ale na to niestety i tak nas nie stać.Marzenia mojej teściowej legły zatem w gruzach bo ja wykazałam taką stanowczośc,iż po prostu odwołaliśmy tą całą szopkę(były jeszcze inne przesłanki).Teraz teściowa myśli,że odwołaliśmy ślub aby nazbierać forsy by zaprosić jeszcze więcej gości-my tymczasem się zastanawiamy czy wogóle ją zaprosimy bo najchętniej wzięlibyśmy ślub tylko przy świadkach z późniejszym powiadomieniem rodziny.Tak więc zdanie innych najmniejszy powinno mieć udział w tej sprawie.
      • Gość: Aluc Re: Ślub kościelny IP: *.* 22.02.02, 12:36
        no i to jest właśnie główny powód, dla którego ślubu, a zwłaszcza wesela, nie mieliśmy i pewnie jeszcze długo mieć nie będziemy :D na myśl o konieczności zaproszenia pewnych osób (niestety niekoniecznie z rodziny), którzy będą jeść i pić za nasze pieniądze (wredna jestem, to fakt) robi mi się słabo, a przed oczami miga czerwona płachta :lol:
    • Gość: kajaczek Re: Ślub kościelny IP: *.* 22.02.02, 14:12
      Opiszę Wam jeszcze dwa punkty z weselnych tradycji mojej teściowej,których Ona się już nie może doczekać i bez których wg.Niej ślub jest jakby nieważny.Po pierwsze w środku całej imprezy Państwo Młodzi biorą kwiaty i dziękują rodzicom i teściom za trud wychowania i błogosławieństwo w tym czasie orkiera gra przebój "cośtam...najpiękniejsze słowo mama.."i wszyscy tańczą razem w kręgu,ściskają się i płaczą.Teściowa to uwielbia-nie neguję miłości rodzicielskiej ale moja mama nie żyje a z teściową tak się kochamy,że wgryzłabym się Jej w szyję gdyby próbowała mnie przytulić.Śmieszne po prostu,że Jej w publicznym okazywaniem mi sympatii wogóle nie przeszkadza fakt,iż szczerze mnie nie znosi. Druga rzecz to kaseta weselna,koniecznie z inscenizowanymi scenkami z życia narzeczonych-zaczyna się od ich rodziców(!),potem już ich dzieciństwo i okres do czasu poznania się.Teściowa zbiera takie kasety w rodzinie i po znajomych żebyśmy wiedzieli jak to potem nakręcić a najbardziej Jej się podobała ostatnia wersja jakiegoś weselnego dzieła sztuki gdzie jest pokazany piorunujący moment zakochania.W tym filmie Pan Młody spaceruje po parku gdzie niespodziewanie spotyka wynurzającą się zza krzaków Pannę Młodą i staje rażony ogromem miłości a potem biorą się za ręce i odchodzą razem w świetlistą dal.Wymyśliłam sobie własną wersję tego scenariusza: mój luby błąka się sam wśród drzewek i wypatruje w kim by tu się zakochać aż tu nagle zza knieji wyskakuję ja w całej swojej(sporej) okazałości a On rzuca się z okrzykiem przerażenia do ucieczki -ja za nim i znikamy razem gdzieś w gąszczu.Potem już tylko napisy końcowe.Sporo tego pisania tylko po to żeby wytłumaczyć,że naprawdę nie mogłam wziąźć tego ślubu.
      • Gość: Maszczuha Re: Ślub kościelny IP: *.* 22.02.02, 14:35
        Pięknie :-))) No to ja się pochwalę, że tej sceny na weselu udało nam się uniknąć, po prostu chyba by się to tylko teściowej podobało, moi rodzice nie chcieli, my nie chcieliśmy... większośc wygrała. No a poza tym wesele to własśnie było głównie z powodu teściowej takie jakie było... Ona to stwierdziła, że skoro za to ma płacić to zaprosi sobie takich gości jakich chce i mamy się cieszyć, bo oni nam dadzą pieniądze, a np. nasi znajomi to tylko przyjdą, zjedzą i są nieopłacalni :gun:. No i w sumie było prawie 80 osób z czego 3/4 od niej, a reszta to moja rodzina i nasi znajomi. Bo mój ojciec się honorem uniósł i zapłacił za nieopłacalnych gości.. Na początku była umowa, że każdy płaci za swoją rodzinę i za znajomych Dziecka :-))). Dodam, że moja rodzina raczej nie jest duża, a tez nie wszyscy mogli się pojawić, a myśmy w sumie od początku chcieli raczej kameralnie... No ale trudno. Jeszcze żeby było zabawniej to moja teściowa koniecznie chciała, ze mną wybierać suknię ślubną, fryzjera i kosmetyczkę itp.... wrrrrrrrr. Oczywiście ja zaprotestowałam, bo w końcu co do cholery, ja będę wyglądać jak chcę i do tego najwyżej moja mama może się wtrącić, jeżeli uzna za stosowne. Najgorsze jednak jest to ze od czasu zaręczyn tesciowa zaczęła się interesować własnym synem. Mieszkaliśmy razem już wcześniej 2 lata i jakoś guzik ją obchodziło, czy synek chodzi w czystych koszulach i czy dostaje jeść... Teraz jak jestem w Ciązy to jest jeszcze gorzej, bo snuje plany co to ona z tym dzieckiem nie będzie robić... koszmar... i do tego ma do mnie pretensje, że jestem taka mało uczuciowa i wogóle nie chcę być jej córką itd. Sorki za przynudzanie... ale chyba się musiałam trochę wygadać...PozdrowieniaIwona
      • Gość: madzia22 Re: Ślub kościelny IP: *.* 22.02.02, 15:10
        A my postawiliśmy sprawę tak - albo nie robimy wesela w ogóle i bierzemy cichy ślub kościelny lub nie bierzemy go w ogóle, albo robimy wesele na naszych warunkach. I rodzice chcąc nie chcąc zapłacili za te nasze warunki. Impreza była b. b. udana. :hot:Madzia
    • Gość: AniamamaOli Re: Ślub kościelny IP: *.* 22.02.02, 15:41
      :benetton: Witajcie! :benetton:Po pierwsze nasz ślub - to nasze święto !! (a nie Rodziców).My mieliśmy tylko ślub cywilny (z przekonań religijnych). Ja byłam w białej sukni, mąż we fraku ... Było bardzo dużo ludzi (za co im wszystkim bardzo dziękuję), a po ślubie zorganizowaliśmy przyjęcie w restauracji dla około 30 osób dla najbliższej rodziny i przyjaciół. Impreza trwała do 1 w nocy (tak było zaplanowane) i powiem Wam, że znajomi mówili potem nam, że dobrze, że krótko ... bo dłużej nikt by nie wytrzymał. Wydaje mi się, że duże wesela (na 100-150 osób) nie mają większego sensu. Po pierwsze duży wydatek - te piniądze wolałabym przeznaczyć np. na podróż zagranicę, a po drugie kto to zapamięta tyle osób ... zatańczy z nimi ... pobawi się ... Nie, nie to nie ma sensu !!:hello:PozdrawiamyAnia i mała Ola
    • Gość: Annnia Re: Ślub kościelny IP: *.* 22.02.02, 16:04
      :hello:my nie robiliśmy wesela z kilku powodów, o ktorych nie będę się rozpisywać. W każdym razie po ślubie zaprosiliśmy najbliższą rodzinę (rodzice, chrzestni, dziadkowie) na uroczysty obiad do domu, a na drugi dzień była impreza dla znajomych(też najbliższych, razem z nami było 12 osób).Nikt się nie obraził, albo dobrze to ukrywają, a my mieliśmy pieniądze na remont mieszkania.Pozdrawiam :wahoo:
    • Gość: 123 my bez wesela IP: *.* 22.02.02, 17:38
      My nie robilismy wesela bo nie chcielismy (przepraszam tych ktorzy to lubiasmile ) tych wszystkich ozdób z balonów, kapeli itdZrobilismy obiad dla najblizszej rodziny w jakiejs knajpce, a po miesiacu zrobilismy tania imprezke dla przyjaciol (czyli mlodziezy).czywiscie czesc obu rodzin starsznie sie na to "dziwactwo" oburzyla, ale przeslzismy i rpzez to! :)za to jak bylo przyjemnie!pozdrawiam i pamietajmy "wesele to nei ejst obowiazek!"cleo
    • Gość: kasjana Re: Ślub kościelny IP: *.* 22.02.02, 18:18
      My po ślubie cywilnym poszliśmy ze świadkami do restauracji. Mama zrobiła obiad dla teściów w domu. Nikt nikogo nie krępował i było dobrze. Miesiąc później był ślub kościelny i było przyjęcie w domu na ok.25 osób. W jednym pokoju były stoły, w drugim tańce. Bardzo mile oglądam kasetę. I cieszę się że nie było tych okropnych cyrków przy oczepinach.(przepraszam, ale dla mnie są okropne i nawet jak jestem na cudzym ślubie, to po prostu w tym momencie wychodzę).
      • Gość: Ryba Re: Ślub kościelny IP: *.* 22.02.02, 20:49
        Osobiscie uwazam, ze kazdy ma inny gust. Jeden woli kameralne przyjecie z bliskimi, inny tradycyjne weselisko na 300 osob. Uwazam tez, ze kazde z pomyslow uswiecenia naszego malzenstwa jest godne realizacji.A wiec droga mona, uwazam ze warto urzadzic weselisko jesli jest to naszym marzeniem. Zawsze znajda sie srodki bez wzgledu czy ma byc to impreza dla pieciu czy pieciuset osob. Liczy sie pomyslowosc i przyjemnosc z jaka bedziemy w niej uczestniczyc. Na swoje wesele zaprosilam cala ASP wliczajac profesorow, maz swoja firme, wszystkich przyjaciol i znajomych, jak i rodzine bez wyjatkow. Mimo, ze bylo bardzo duzo ludzi, a impreza trwala prawie tydzien to nie zrujnowalo to naszej kieszeni. Nie uwazalam bowiem, ze obowiazkiem mlodych czy ich rodzicow jest oplacenie calej imprezy.Wszyscy sie wspaniale bawili, a nawet uslyszalam wiele pozytywnych opini iz nasze wesele dalo inny obraz wizji spolecznej ze wesele to przezytek i od dawno nie bylo w modzie szczegolnie w swiatku artystycznym...Najwazniejsze to miec przyjemnosc realizowania owego wydarzenia, oryginalny pomysl na jego wykonanie i przebieg, jak i darzyc sympatia osoby zaproszone.Szczerze wspolczuje ludziom, ktorzy urzadzili wesele tylko i wylacznie dla swietego spokoju lub ze wzgledu na oczekiwania rodziny, a jeszcze bardziej tym, ktorzy go nie mieli bo zalowali pieniedzy poniewaz byli przekonani ze wesele znaczy oplacic stoly pelne zarcia, wodki i kapele disco-polo...
        • Gość: Aluc Re: Ślub kościelny IP: *.* 25.02.02, 06:45
          marta napisała/ł:> Szczerze wspolczuje ludziom, ktorzy urzadzili wesele tylko i wylacznie dla swietego spokoju lub ze wzgledu na oczekiwania rodziny, a jeszcze bardziej tym, ktorzy go nie mieli bo zalowali pieniedzy poniewaz byli przekonani ze wesele znaczy oplacic stoly pelne zarcia, wodki i kapele disco-polo...wiesz, nawet jak są przekonani, że wesele to szampan, truskawki, ostrygi i smyczkowy kwartet kameralny :D, to wystarczy element przymusu i tzw. społecznego oczekiwania, żeby stracić na wszystko ochotę i mysleć tylko o straconej kasie...niestety w moim bardzo nieartystycznym światku TRZEBA bywać na pewnych imprezach oraz z pewnych okazji TRZEBA pewne imprezy urządzać. Żeby to jeszcze była rodzina :crazy: przyjmuję wyrazy współczucia, ale w dalszym ciągu zamierzam uniknąć rzeczonej okazji i doskonale rozumiem dziewczyny, które na myśl o weselu dostają gęsiej skórki.
    • Gość: amfic Re: Ślub kościelny IP: *.* 23.02.02, 11:39
      My z mezem postanowilismy nie robic wesela. Zarowno po slubie cywilnym jak i koscielnym goscie poszli do domu. Zrobilismy tak glownie ze wzgledow finansowych, a poza tym nie za bardzo nam sie chcialo urzadzac przyjecie a tym bardziej wesele. Rodzina zrozumiala sytuacje. Ale np moja Mama dlugo byla obrazona i wypominala nam jak moglismy w ten sposob zlekcewazyc rodzine i JEJ ZNAJOMYCH!! Absurd jakis, myslalam ze to nasz slub :) Ale nie przejmowalismy sie tym bo to byl tylko i wylacznie nasz dzien i bedziemy go pamietac jako najmilszy dzien w zyciu a nie jako najbardziej meczacy i denerwujacy (bylam wtedy w koncowce 4 miesiaca ciazy). Chcielismy urzadzic cos w moim domu, ale moja mama (rodzice sa po rozwodzie i mama sie wyprowadzila) stwierdzila ze ona nie przyjdzie i ona chce przyjecie w restauracji. Najblizsza rodzina meza liczy okolo 40 osob (rodzice maja po 7 rodzenstwa) i rok przed naszym slubem wyprawiali wesele bratu meza, wiec nie mieli juz pieniedzy na restauracje. Aby nikogo nie skrzywdzic postanowilismy nie robic nic, no ale niestety jak pisalam nie wszyscy to zrozumieli (a dokladnie jedna osoba). W czerwcu bierze slub koscielny moja siostra. Chca sobie kupic mieszkanie i na ich miejscu tez bym nic nie robila. Im tez sie nie chce, ale u nas przynajmniej mama meza poparla nasz pomysl a u nich obie mamy koniecznie chca przyjecie. Wiec pieniadze beda musieli wylozyc sami i kupno mieszkania przesuwa sie w przyszlosc :(Wg mnie wesele to zbedny wydatek, a robione pod publike rodzicow jest meczacym i stresujacym wydarzeniem.Pozdrawiam :):bounce:
      • Gość: madzia22 Re: Ślub kościelny IP: *.* 23.02.02, 14:57
        Aniu, absolutnie nie mogę się z tobą zgodzić. Wesele nie jest zbędnym wydatkiem. Jest czasem na weselenie się razem z najbliższymi ci osobami po ślubie. Jak pisałam wcześniej w wyniku zaszantażowania rodziców udało nam się zrobić takie właśnie wesele. Od tamtego dnia minęło już ponad trzy lata a ja nadal wspominam go jako najpiękniejszy, najszczęśliwszy i najweselszy dzień mojego życia. Bawiliśmy się do białego rana przy dźwiękach muzyki, którą sami sobie wybraliśmy, jedząc i pijąc co sami chcieliśmy etc.Już się zastanawiamy kiedy i gdzie zrobić zabawę na pięciolecie naszego ślubu. Wszyscy przyjaciele też się o to dopytują.Madzia
    • Gość: Gosia26 Re: Ślub kościelny IP: *.* 23.02.02, 16:02
      Przyznam sie ze po slubie cywilnym mialam male wesele, poprosilam o brak oczepin (zreszta nie bylam w slubnej sukni) i nie chcialam miec tej imprezy filmowanej.Moj maz ma bardzo duza i zzyta rodzine, na slubie byli wylacznie ci najblizsi i i tak wyszlo ponad 50 osob. Dostalismy niezla sumke zamiast prezentow slubnych ( o co poprosilismy naszych rodzicow zeby zasugerowali gosciom koperty zamiast cztrech czajnikow) i bylo dobrze, fajnie i wesolo chociaz krotko. Po slubie koscielnym wynajelismy z naszymi znajomymi limuzyne- jezdzilismy cala noc, pijac szampana i napawajac sie luksusem :) oraz faktem ze teraz to juz po grob :))
      • Gość: emama25 Re: Ślub kościelny IP: *.* 25.02.02, 09:01
        coraz wiecej ludzi rezygnuje z wesela, robiac po uroczystosci małe przyjecie w domu dla najblizszej rodziny. Tak tez może być fajnie. Anajlepiej jest wziąść ślub, wypic lampke szampana, spakować się i wyjechać na cudowne wakacje.My mamy z mężem tylko ślub cywilny, po którym nawet na małe przyjęcie nas nie było stać. Postanowiliśmy sobie że w 10 rocznice ślubu weźniemy ślub kościelny i wyjedziemy na spóźnioną podróż poślubną do Egiptu, zostało nam jeszcze trzy lata.
    • Gość: MartamamaOli Re: Ślub kościelny IP: *.* 26.02.02, 09:10
      Witam.Widze,ze wiekszosc Was nie robiła wesela a jesli juz to małe przyjecie. Ja poczatkowa tez miałam nie miec wesela ale rodzice sie uparli....w koncu jak chca, to dlaczego nie :what: Mnie nie stac na to i szkoda było by mi na to pieniedzy. Oni uwazali inaczej i zaplacili za wszystko.(wiezcie mi, ze nie było to duzo)Wesele było na 120 osob.Mysle ze ludzie dobrze sie bawili.Ja napewno.Wspominam te noc bardzo miło.wiem,ze bym żałowała, ze nie miałam wesela. Lubie imprezy rodzinne,mam bardzo duza rodzinę, kocham wszystkich i chciałam z nimi to swietowac-a nie dlatego ze tak sie robi.U mnie nie było osób,których nie znałam ani ja, ani moj (wtedy przyszły)maz (jak to czesto bywa). Wracajac do finansów (a czesto to poruszacie,ze lepiej wyjechac)to wesele nam się zwróciło trzykrotnie. Ale materializm :sol: sorry ale samo sie cisnie na jezyk. I wtedy mozna wyjechac wszedzie.......Nie wazne czy wesele, czy przyjecie, czy nic. KAZDY MA SWOJE POTRZEBY :spookie:I nie mozna wnikac w czyjes pragnienia.Ja rozumiem, ze ktos nie robi wesela, ale moze ktos zrozumie, ze wesela tez maja swoj urok?Jesli chdzi zas o Twoich znajomych to niech zrobia tak jak chca a nie tak jak trzeba.Co by człowiek nie zrobił to i tak ktos bedzie nie zadowolony.Pozdrowienia dla wszystkich :hello:
      • Gość: Olenka Re: Ślub kościelny IP: *.* 26.02.02, 09:57
        Moze wsadze kij w morwisko, ale u mnie wesele badz jego brak, bedzie zalezne od tego z kim stane na slubnym kobiercu... z kims chcialabym wesele, a z kims innym kameralny slub i zaszycie sie po nim w gluszy... z kims chcialabym slub koscielny, z kims cywilny lub tylko legalny konkubinat - choc jeszcze nie ma tej ostatniej mozliwosci z prawnego punktu widzenia.jestem byc moze niezrownowazona, ale tak juz mam :-)F.
    • Gość: Magda_D Re: Ślub kościelny IP: *.* 26.02.02, 15:21
      Bardzo interesujacy temat - nas tez czeka slub koscielny. Slub cywilny wzielismy w 5. m-cu ciazy, z powodow raczej formalnych - po ceremonii poszlismy ze swiadkami na obiad (swiadkowie go zafundowali w ramach prezentu). No a wizja slubu koscielnego i wesela nas przerazala - maz jest Irlanczykiem i obyczaje weselne sa inne - mimo iz samo wesele wyglada bardzo podobnie (lacznie ze zdejmowaniem podwiazki i glupimi grami). W Irlandii wesela sa ogromne bo duze sa rodziny - na slubie szwagierki bylo 450 osob!!! Wyorazcie sobie teraz ogromna rodzine meza i moja malutka (rodzice sa rozwiedzeni i nie utrzymujemy zadnych kontaktow z rodzina mojego tay ani z nim samym). No ale pewnej nocy poniosla nas fantazja i zamarzylo nam sie wesole przyjecie w gorach, przy grillu, zero kapeli, no i zdecydowalismy sie. Chcialam uroczystosci, ktora bylaby swiadectwem naszej wzajemnej milosci a nie taka formalnoscia jaka byl nasz slub cywilny. No ale kiedy przyszlo do konkretow jestem przerazona. Oszczedze Wam szczegolow, chodzi miedzy innymi o to, jak zorganizowac przyjecie w gorach kiedy my mieszkamy w Poznaniu i mamy dwojke dzieci, no i jak pogodzic oczekiwania rodziny meza (a zainteresowanie przyjazdem okazalo sie wieksze niz sie spodziewalismy - na chrzciny przyjechaly 4 osoby) z naszymi mozliwosciami finansowymi i polskimi tradycjami.W Irlandii przyjete jest dawanie kopert w prezencie (czasem oprocz prezentu) ktore przynajmniej pokrywaja koszt posilku (bo jest tylko jeden obiad, nie ma szeregu dan pojawiajacych sie co pol godziny). Goscie placa rowniez za pobyt w hotelu (ktory sami sobie rezerwuja i mieszkaja w takich warunkach na jakie ich stac). Tak wiec zyski z prezentow zazwyczaj pokrywaja koszty wesela. Nie wyobrazam sobie zadania od naszych gosci (rodziny i znajomych) aby sami placili za hotel, ktory wybralismy - to u nas jest niewyobrazalne. Tak wiec przed nami poltora roku oszczedzania i nerwow - wiele razy wydawalo mi sie, ze stres przedslubny o malo co nie doprowadzil do rozpadu zwiazku.Moja rada dla kolezanki mony jest taka - niech sie zastanowi, jak wyobraza sobie slub swoich marzen a potem przykroi to marzenie do swoich mozliwosci. Taki slub jest tylko jeden w zyciu i dlatego warto sie postarac, zeby to bylo cos cennego. Na pewno nie warto ulegac naciskom rodziny. Moi znajomi wyjechali do Stanow i tam sie pobrali z dala od rodziny i naciskow. Inni zaprosili na obiad w restauracji tylko najblizsza rodzine. Jeszcze inni urzadzili przyjecie w ogrodzie - obiad a potem do widzenia.Dajcie jeszcze znac jakie byly Wasze przyjecia, moze sie zainspirujemy?Magda
    • Gość: mysia Re: Ślub kościelny IP: *.* 26.02.02, 18:15
      Myśle,że wesele nie jest ważne w tym wypadku.My wzięliśmyślub kościelny po paru latach od cywilnego,było to wspaniałe przeżycie!Wyznanie miłości przed Bogiem i Kościołem ,potwierdzenie,że chcemy być ze soba na dobre i złe.A potem przyjątko dla najbliższych,obiad,kawa,ciasto...Dorota z Poznania

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka