Gość: efffka
IP: *.*
13.03.02, 15:51
Nie wiem czy wynika to z poczucia zagrożenia (może troszkę), czy też z innych powodów, ale rzeczywiście diabli mnie biorą, jak mój małżonek po powrocie do domu w okolicach 22, wykąpaniu dziecka (co zajmuje ok pół godziny) zasiada do komputera i oglądam jego plecy. Mam wrażenie, że jego internetowi znajomi wiedzą o nim znacznie więcej niż ja. No tak, właśnie o to jestem zazdrosna - o czas, który poświęca nieznanym ludziom. Szczerze mówiąc właśnie wczoraj się o to pokłóciliśmy, on oczywiście uważa, że się czepiam, a ja po całym dniu spędzonym tylko z dziećmi potrzebuję zwyczajnej rozmowy z dorosłym człowiekiem i odrobiny zainteresowania. Staram się zdążyć ze wszystkim i mieć wieczorem czas tylko dla niego. Cóż, może za bardzo się staram. A może Twój mąż Iwonko też chciałby Cię mieć dla siebie po powrocie do domu?