Odezwijcie się, jesli tu jesteście.Mój Jacuś jest kochanym chłopczykiem ktory miał mieć siostrę -Agatkę. Miał mieć- do wczoraj, bo wczoraj na USG bez żadnych wątpliwości okazało się ,że Agatka... ma siusiaka i dwa jąderka .O ile wcześniej mówiłam, że co prawda woledziewczynkę , ale się nie obrażę , jeśli to będzie chłopak, to teraz jestem "obrażona". Nagle zaczęłam widzieć same problemy z tego powodu.Począwszy od tego, że Jacuś wychowywane bez sisotry nigdy nie nauczy się jak być opiekuńczym i delikatnym wobec kobiet i wyrośnie na gorszego mężczyznę

, przez to, że nigdy nie zawiążę mojemu dziecku kokardek ani nie kupię ślicznych kolorowych rajtuzek

, przez to, że będę mieć dwóch łobuzów plujących pod klatką schodową jak to nastoletni chłopcy robią

, że potem będę znienawidzona teściową

, bo jak wynika z postów na ememie teściowe na ogół są z definicji znienawidzone przezswoje synowe, przez to , że na starość będę samotną kobietą w środowsku samców nie mającą z kim porozmawiać od serca

aż po to , że umrę w samotności, bo synowie pójdą w świat jak to zwykle bywa.

Na kolejne dzieci nie mam już ani czasu(i tak jestem bardzo "późne macierzyństwo", ani zdrowia ( mogę rodzić wyłacznie przez cesarkę- dwie to wystarczy) , ani kasy (to ja utrzymuję rodzinę)więć argumenty w stylu "może następna będzie córka" nie wchodzą w grę.I tu prośba to matek dwóch lub więcej synów - napiszcie coś pocieszajacego , w końcu chyba nie jestem jedyna i skoro inne żyją , to chyba jakoś da sie