Chciałem napisać o sytuacji jaka miała miejsce niedawno w kościele św.Józefa w Krakowie. Otóż wybraliśmy się z żoną i naszym 11 miesięcznym synkiem na msze. Bartek jak to dziecko nie usiedzi spokojnie i lubi "badać" świat, zatem chodziłem z nim po kościele. Wyobraźcie sobie że pod koniec mszy, w czasie komunii jakiś nerwowy emeryt podszedł do mnie i zwraca mi uwagę jak jakiemuś szczeniakowi, że jestem w kościele a nie na deptaku! Na co mu odpowiedziałem, że jak widzi mam małe dziecko (poza tym że chodziliśmy, Bartek był cicho) i że jak wogóle może mi zwracać uwagę

Na co mi odpowiedział że jestem niedorozwinięty ... no comments ... jak widać mamy mocno wierzących ziomków...A czy wy mieliście podobne sytuacje?