Pisałam już o tym w wątku ortograficznym, ale może zechciałybyście pociągnąć temat?Jaka szkoła Wam się marzy? Mam na myśli szkołę dla Waszych dzieci.Pokończyłam, co miałam do pokończenia, ale wciąż nie wiem najważniejszych rzeczy. Wiem co to są mitochondria (jakkolwiek się to pisze), ale nie mam pojęcia, jakie zwyczaje ma morświn, czy pająki kiedykolwiek śpią i jak "to"robia jeże

Uczyłam się o elektrowniach w Bombaju i bogactwie naturalnym Uralu, ale wszystkiego, co wiem o świecie, dowiedziałam sie poza szkołą. Chciałabym bardzo, żeby mój smoczur chodził do innej szkoły niż ja. Chciałabym, żeby w jego szkole stawiano na twórcze myślenie i samodzielne rozwiązywanie problemów. Zeby wiele rzeczy dzieci robiły samodzielnie. Żeby rozkręcały rower, telefon czy co tam jeszcze na części i sprawdzały jak toto działa. Żeby oglądały, dotykały, wąchały, nawet psuły, a nie tylko oglądały wykresy i przerysowywały wektory do zeszytów. Zeby chociaz od czasu do czasusame dokonywały odkryc (naprowadzane przez nauczyciela), a nie dostawaly gotowa porcje wiedzy do przelkniecia(i niestety blyskawicznego wydalenia z organizmu

Żeby na polskim nie pisały dyktand tylko limeryki, podania, listy miłosne, żeby zrobiły gazetę, ale tak od początku do końca, prawdziwą, a nie przyczepianą szpilkami do słomianki. Żeby nakręciły film video i nauczyły się w ten sposób pracy w zespole, kierownia takim zespołem i poznały podstawowe pojęcia filmowe, elementy montażu itd. Żeby to wszystko, co robią (albo przynajmniej spora część), nie było zawieszone w próznitylko przekładało się na realne życie.Zeby rozne dziedziny wiedzy laczyly sie i uzypelnialy, a nie tkwily w osobnych szufladach, kazda sobie.Ten przykład juz podawałam, ale powtórzę, bo dobrze oddaje to, o co mi chodzi. W Szwecji (tak słyszałam) dzieci podczas zajęć z ekologii analizują skład kuchennego kubła, jadą ze śmieciarzami na wysypisko, żeby zobaczyć jak ono wygląda, uczestniczą w segregowaniu odpadków, potem jadą do zakładu przetwarzajacego makulaturę czy puszki i patrzą, co sie z tych śmieci da zrobić. I nie jest tak, że ktoś im to wszystko organizuje, że wsiadają rano do autokaru i są wożone to tu i tam. Muszą sobie to zorganizować (z pomocą, oczywiście), same obserwują, pytają i wyciągają wnioski. uuh, ale długi post, heheA jakie szkoły Wam się marzą? A może już takie są, w końcu od czasu, gdy ukończyłam edukację minęły już całe wieki

A jak to jest w świecie szerokim?