Dodaj do ulubionych

Moje marne zycie ???

IP: *.* 01.08.02, 07:49
Wlasciwie to nawet nie wiem od czego zaczac... Wyszlam za maz podan dwa lata temu. jestem szczesliwa mezatka i matka nawspanialszego dzieciaczka. U nas wszystko uklada sie dobrze. Jestesmy ze soba szczesliwi i niczego nie chcemy w swoim zyciu zmienic. Co tylko mnie gnabi, to to ze moja mama od poczatku nie zaakceptowala mojego wybranka. Juz na poczatku mawiala ze nie dopusci do tygo bysmy sie pobrali. Ze nie mozna polubic mojego meza i ona tego nigdy nie zrobi. Ze on jest strasznym tyranem, itp i itd...To przeciez ja wybieralam sobie partnera do zycia i to ja z nim zyje. W moich oczach moj maz jest wspanialym facetem i najkochanszym ojcem dla naszego syna. Tak wjec czego jeszcze chciec. Mojej mamie przeszkadza to ze moj wybranek ma swoje zdanie i nie zawsze jej przytaknie tak jak ona by to sobie zyczyla. Moja mama jest kobieta ktora cale zycie przesiedziala w domu przy dzieciach i nie wie co to znaczy zyc. Teraz kiedy juz dzieci odeszly, zalozyly rodziny ona czuje sie niepotrzebna i dopiero otwiera oczy. Czuje sie odzucona bo z powodu wieku juz nie moze znalesc sobie nigdzie pracy. Juz nie jest "kierownikiem", jej "pracownicy" odeszli, a ona nie ma komu rozkawyzac i wydawac polecen. Dodam ze ma wladczy charakter. Zawsze dzieci musialy na jej komando wszystko natychmiast wykonac.I chyba w tym tkwi problem ze moj maz to widzi i zawsze wyjdzie jej na przekor. Jej wymazonym zieciem byl by czlowiek ktory tylko by tanczyl tak jak ona zagra. Ktrory by przytakiwal jej nawet myslac co innego. Mieszkamy 360 km od moich rodzicow (to jest moje szczescie), wlasnie bylismy u nich z wizyta. Planowalismy zostac tam na tydzien, ale ona szukala bez przerwy zaczepki.Wiedzialam ze bedzie kolejna wyrwa. Ona nie potrafi byc pogodna i zadowolona z tego co ma. Nie docenia tego ze my jestesmy ze soba szczesliwi, ze sie kochamy i ze mamy cudowne dziecko. Wczoraj wypalila. Zaczela gadac jak zawsze nie realne zeczy. Ale najbardziej dotknelo mnie to co powiedziala moim zyciu. " Ty masz marne zycie". Czy matka powinna powiedziec tak do dziecka???? Tym bardziej ze widzi co innego.Nie wiem co bedzie dalej. Ale ja tam juz nie chce sie pokazywac.Pozdrawiam.BeataCh
Obserwuj wątek
    • Gość: malejkaa Re: Moje marne zycie ??? IP: *.* 01.08.02, 08:49
      czytałam twój list i zastanawiałam się dlaczego tym naszym mamom tak trudno zrozumieć że ze szczęścia swoich dzieci też można czerpać energię i radość. Czy to zazdrość? porównywanie swojego życia, czegoś czego się nie osiągnęło?, czy chora miłość i próba "ratowania" swojego dziecka?, a może tęsknota za byciem w centrum uwagi, za rządzeniem? U mnie jest podobnie, z tym że mama nie ma nic przeciwko mojemu mężowi, chociaż czepia się rzeczy drobnych i próbuje wyszukiwać niedociągnięcia. A my znamy się od 14 lat, jesteśmy małżeństwiem od 7 lat. Mama zawsze powtarzała mi jak to jest ciężko po ślubie i jak źle i do czego mi się spieszy. A ja jestem szczęśliwa, czuję się kochana, nasza córka kocha nas bezgranicznie a my ją. I przede wszystkim nauczyłam ją okazywać uczucia..... czego moja mama zupełnie nie potrafi. Zawsze woli pokazać skwaszoną minę, jak jej jest źle, jaki świat jest zły. A naprawdę nie powinna narzekać. Wprawdzie ojciec nie żyje od 15 lat i ona nie ułożyła sobie życia na nowo, ale nie ma problemów finansowych, obie jej córki mają super rodziny, pracę. Ale jej ciągle jest źle. Kiedyś próbowałam ją "leczyć", wzbudzić trochę radości życia, szczęścia.... ale sama się wypalałam, bo mi się nie udawało. Teraz muszę z tym skończyć, bo ona i tak się nie zmieni. Nasze mamy czasem mówią takie rzeczy, że wierzyć się nie chce że to one mogły to powiedzieć. Kiedy zaczęliśmy budować dom (co wiązało się z przeprowadzką dalej od niej) ciągle słyszałam że nam się nie uda, że kredyt nas zabije, że tak trudno się teraz żyje.... A my się wybudowaliśmy, wyprowadziliśmy...... Więc teraz trzeba znaleźć inne problemy..... Też mam czasem ochotę tam już nigdy nie jechać. Choć kocham swoją mamę ... ale za dużo mnie to kosztuje. Tylko że ciagle mam poczucie obowiązku wobec niej.... tak zostałam wychowana.
      • Gość: beatach Re: Moje marne zycie ??? IP: *.* 01.08.02, 09:16
        Moze faktycznie tu chodzi o zazdrosc. Moja mama widzi tez ze narazie powodzi nam sie najlepiej z calego rodzienstwa. Oni budowali sie ponad dziesiec lat. My od poczatku mamy nowy dom, nowe auto. A bratu uklada sie nieco gozej. Teraz moja siostra jest w centrum uwagi, bo ona wyjechala do Stanow i mama jest z niej dumna. Bo jej przysyla paczki. A my ja tylko zaprosili na urlop do Turcji... My jak cos przywieziemy to jest nic, bo to nie jest z Ameryki....No ale coz zrobic. Ona nigdy z niczego nie potrafi sie cieszyc. Moze jak jestesmy nieobecni wtedy nas docenia??? A przy nas chce pokazac ze jest to jej wszystko i tak obojetnie. Ona takze nie potrafi okazywac uczucia. Nigdy mnie nie przytulila i nie powiedziala ze mnie kocha. A przeciez dziecko tego tak potrzebuje. Jest mi przykro, ale i tak ja bardzo kocham. Bo przeciez to jest moja matka. Juz kilka razy zrobila nam niezla wyrwe, ale my nie potrafimy sie na nia gniewac. Jestem palena podziwu dla mojego meza ze jeszcze zawsze ma jakas nadzieje na to ze bedzie lepiej. Ale wszystko zawsze na krotko. Niestety.Jestem najmlodsza, ale nie jestem typem tej najmodszej. Zasze bylam na koncu. Na pierwszym planie byl brat, potem starsza siostra bo ona byla pierwszym tym oczekiwanym dzieckiem ( dwoje pierwszych dzieci zmarlo po porodzie), a ja taka nieplanowana. I zawsze w tyle. Jest bo jest. spokojna, dobrze sie uczyla. Moze dletego bo nigdy jej nie weszlam za skore i nie bylam zauwazana przez to. Nie wiem......A najbardziej szkoda mi mojego taty, bo jesli cos na to wszystko powie to i tak piec razy mu sie to wroci.BeataCh
        • Gość: eBeata Re: Moje marne zycie ??? IP: *.* 01.08.02, 13:09
          A może pewien typ kobiet tak ma. Przypomniała mi się moja babcia. Ona też nie umiała okazywac uczuć, a raczej okazywała je poprzez czystość w domu, rygor itp. Ciężko pracowała, / dziadzio siedział za AK/,po nocach cerowała ubranka. Do tej pory dla dzieci, wnuków jest oschła i czepialska, niezadowolona i zrzędząca. Ale kiedy tak sobie z Nią siądę, pogadamy.... jak przez jej słowa przebija troska o wszystkich. Takie kobiety chyba kochają po swojemu, nie potrafią inaczej, stworzyły sobie mur. Uczucia okazują tak bardziej na męski sposób, nie przytulaniem, i słowami ale czynem. I tak naprawdę chyba takich kobiet szkoda.
    • Gość: Berenika Re: Moje marne zycie ??? IP: *.* 01.08.02, 09:01
      Ja miałam problem ten sam, chociaż powód odwrotny. Mój ukochany był dla mamy za mało ambitny - bo dla niej, chociaż zawsze bardzo o nas dbała, pierwsze miejsce w życiu zajmowąła ukochana praca. A mój Robercik nie m ambicji naukowych i profesorem nie będzie. Co gorsza, mnie też na tym nie zależy, a mama uznała, że to przez niego... Nasze narzeczeństwo to było pasmo udręki, a zaręczynowy obiadek z rodzicami wspominam jako koszmar.Wszystko się zmieniło, kiedy Robert jednak został moim mężem i jak najbardziej się sprawdza. mama zauważyła, że jest dla mnie dobry, że się kochamy i że jesteśmy razem szczęśliwi - a na tym w końcu zawsze jej zależało. To ona sobie wyobraziła, że moim ideałem szczęścia będzie natchniony naukowiec.Z tym, że widzisz - ja, kiedy decydowałam się na małżeństwo z Robertem, z bólem serca dokonałam też wyboru między nim a mamą. Tak jak w Biblii (nie jestem szaleńczo religijna, ale tak właśnie jest): zostawiłam swój dom i swóją rodzinę, a poszłam za mężczyzną. To, że na szczęście nie musiałam zrywać kontaktów z mamą, to cudownie. Kosztowało nas to zresztą wiele rozmów, kłótni i płaczu, ale w końcu minęło. Ale GDYBY nie minęło, pogodziłabym się z tym. Wybrałam Roberta i to on ma być najważniejszy.Nie masz sobie nic do wyrzucenia, jeśli chodzi o Ciebie i mamę, tak sądzę. Wybór męża jak najbardziej należy do Ciebie. Musisz, dopóki siły Ci pozwolą, próbować tłumaczyć mamie na spokojnie, że skoro jesteś z tym akurat człowiekiem szczęśliwa, to powinnaś być własnie z nim. A co do "marnego życia"... Ileż ja takich przykrych słów słyszałam. Postaraj się nie zwracać na to uwagi. W złości ludzie mówią różne rzeczy, a komu w końcu je wybaczać, jeśli nie własnej mamie? Próbuj, dopóki dasz radę. A mężowi tłumacz swoją drogą, że tak musisz, bo to twoja mama. Ale że on jest pierwszy - bo tak być powinno.Trzymam kciuki za Ciebie.BerekPS. Nie wiem, jaką osobą jest Twoja mama, ale mojej trochę pomogło, kiedy kazałam jej uważnie obejrzeć "Skrzypka na dachu". To jest w końcu film o wydawaniu córek za mąż za ludzi, których by się im w życiu nie wybrało.
    • Gość: Justyna1212 Re: Moje marne zycie ??? IP: *.* 01.08.02, 09:42
      " Ty masz marne życie " ?????? Jak może matka mówić tego typu słowa!!!!! Przysięgłam kiedyś sobie, że nigdy nie będę w żaden sposób dołować swoich dzieci. Bardzo chcę, aby moje dzieci (na razie mam tylko jedno, ale marzę o trójce)zawsze miały we mnie oparcie. Moja mama twierdzi, że trzeba wierzyć we własne dzieci. Nie może zrozumieć znajomej, która wydaje krzywdzące opinie o jednej ze swoich córek, między innymi dlatego, że związała się z żonatym(wtedy) mężczyzną. Tak się składa, że ta dziewczyna jest moją serdeczną koleżanką, urodziła pół roku temu ich wspólne dziecko i są szczęśliwi. Różne rzeczy mogę powiedzieć o mojej mamie, też lubi narzekać, ale zawsze dzieliła z nami naszą radość i nasze smutki, cieszyła się, gdy nam układało się w życiu, nigdy nie wtrącała się, nie negowała naszych życiowych decyzji. Ona naprawdę pragnie, byśmy byli szczęśliwi! Wtrąca się za to do szczegółów, ma mi za złe, że myślę inaczej niż ona, nie podobają jej się niektóre moje poczynania (głównie w sprawach opieki nad dzieckiem), bo dziecku nie chcieliśmy dawać smoczka, bo nie dopajałam małej jak była malutka (ty dostawałaś wodę z cukrem)itd itpTo jest straszne, jakie podejście ma Twoja matka, ona już się nie zmieni, to bardzo boli, jak ktoś bliski tak postepuje. Nie umiem Ci powiedzieć jak powinnaś postepować wobec niej, żebyś nie cierpiała. To bardzo trudne.
    • Gość: Mariola4 Re: Moje marne zycie ??? IP: *.* 01.08.02, 21:46
      To twoje życie. Mama swoje zaplanowała i przeżyła "po swojemu". Teraz jest twoje "5 minut" i możesz tylko nie popełniać błedów , które widziałaś u niej. Zapewne popełnisz mnóstwo innych, które zauważą twoje dzieci itd...Życie jest twoje, nawet jeśli będziesz czegoś w nim żałować. Polecam gorąco książkę "Toksyczni rodzice" Susan Forward - nie po to by kogokolwiek za coś obwiniać, ale żeby spojrzec na wszystko z innej perspektywy i nie popełniać tych samych błędów. Wiele można się dowiedzieć o swoich "byłych" domach.Mądrości życzę - Mariola
      • Gość: beatach Re: Moje marne zycie ??? IP: *.* 02.08.02, 08:19
        No coz , raz na wozie raz pod wozem. Kazdy przezywa rozne rozterki w zyciu. Tylko najbardziej akurat mnie dotknelo to, ze to moja matka potrafi tak mizernie ocenic moje zycie ( widzac zupelnie cos innego). Juz troche z tego sie otrzesnelam, i nabralam dystansu do tej sprawy. Bo przeciez to nie pierwszy i nie ostatni raz...Wjec dzieki Wam podniaslam znowu glowe do gory i ide dumnie przez MOJE zycie.Pozdrawiam Was wszystkich serdecznie i dziekuje ze tyle cieplych i budujacych slow :) :) :) :) :) BeataCh znowu optymistka :hello:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka