Dodaj do ulubionych

No i co z tego

IP: *.* 12.09.02, 10:56
No i co z tego, że jestem rozsądna (a przynajmniej taką powinnam być), no i co z tego, że inne dzieci chodzą do żłobka. Ja jestem zmartwiona i zdenerwowana. Mój Skarb jest z opiekunką w domu. No i co z tego. Podobno to mniej stresów dla dzieci, że w domku, wśród swoich sprzętów, zabawek. No i co z tego? Denerwuję się, czy niania zrobi wszystko to, o co ją prosiliśmy. Czy da sobie radę z rozbrykanym straszliwie, ciekawskim, żywym i chętnym do poznawania świata 16-miesięcznym Bąblem??? Czy będzie dla niego dobra, serdeczna? Czy będzie pokazywać mu świat od tych lepszych stron? Czy nie będzie straszyć, krzyczeć, szarpać? Czy będzie do niego mówić tak jak my, z proszę, dziękuję, przepraszam? Czy będą czytać książeczki te ulubione? Setki pytań, miliony wątpliwości. I na nic zdrowy rozsądek i podpowiedź serca (gdyby coś nie tak, to Jasio dałby mi jakoś znać...). Boję się i nic na to nie poradzę.Ptaszyna(jeszcze pewnie bym coś dopisała, ale już trzymam słuchawkę telefonu przy uchu...)
Obserwuj wątek
    • Gość: iwo1 Re: No i co z tego IP: *.* 12.09.02, 11:08
      Ptaszynko!KOchana ,rozumiem Cie tak dobrze!Ja też umierałam z niepokoju,jednak zaufajmałemu -dzieciaki wysyłają sygnały czy coś jest nie tak....Wszystko będzie dobrzesmile Nie mozesz żyć w ciagłym niepokoju bo maluszek to wyczujeTrzymaj się mocnoIwo
    • Gość: gawryszuk Re: No i co z tego IP: *.* 12.09.02, 11:12
      Mikołaj zostaje z nianią już pół roku. Ja też w pierwszych dniach byłam zmartwiona i zdenerwowana, bo co z tego że niania polecona przez kolegę, że kocha dzieci, że.....ale po kilku dniach jak niania wychodziła z naszego domu Mikołaj zaczął płakać!!!! Jest to bardzo dobry znak! Gdy ja i mąż wychodzimy z domu to dziecko z uśmiechem na ustach mówi pa,pa, pa. Mikołaj POKOCHAŁ nianię. Dziecko w tym wieku jest już komunikatywne i okaże Ci, gdyby coś było nie po Jego myśli. Przestałam się martwić i wracać do domu z językiem na brodzie. Pozdrawiam.ewa
    • Gość: _Dorka Re: No i co z tego IP: *.* 12.09.02, 11:15
      Ptaszyno,nasza Sikora też miała 16 miesięcy, gdy poznała swoją nianię. Młoda dziewczyna z sercem dla dzieci. Na początku też miałam obawy, jak mała zniesie rozstanie, czy niania będzie cierpliwa i aktywna w zajmowaniu się dzieckiem. Teraz ta sama niania będzie się zajmować także naszą drugą córeczką. My, mamuśki, już tak mamy, że się boimy o nasze maluszki. Nawet, jeśli wszystko wydaje się być zapięte na ostatni guzik.Najważniejsze, to przyjrzeć się opiekunce, posłuchać, jak mówi o swojej pracy, poobserwować podczas dni próbnych. Resztę zauważysz w trakcie waszej współpracy. Wtedy najważniejsze - korygować błędy na gorąco, nie czekając, aż pretensje narosną.Dzielna jesteś, dasz sobie radę z niepokojem. Dorkamama 2,5 letniej Sikory i 7-miesięcznej Robalinki
    • Gość: joannaz Re: No i co z tego IP: *.* 12.09.02, 11:30
      Ptaszku kochany- od chwili urodzenia do ostatniego tchnienia będzie Ci towarzyszył lęk o Twoje dziecko. Kochasz je całym sercem, znasz świat od każdej jego strony, niestety także od tej złej. Nam mamom nie pzostaje nic innego jak nauczyć się żyć z tym niepokojem, z drżeniem serca zostawaić dziecko po opieką niani, żłobka, potem przedszkola, szkoły. Przeżywac strach przed wyjazdem na kolonie, obóz, pierwszy wyjazd pod namiot bez "starych" itp. itp. Racjonalnie myśląć nie my pierwsze, nie ostatnie.Na szczęcie nasze dzieci radzą sobie dobrze i nawet te najmniejsze umieją wymusić czytanie tej ulubionej książeczki a nie żadnej innej. :)PozdrawiamJoannaz
    • Gość: Lilly Re: No i co z tego IP: *.* 12.09.02, 11:44
      To normalne, że czujesz niepokój, martwisz się co się dzieje w domu, jak sobie radzi Jachu z opiekunką i opiekunka z Jachem. Dziecko jest jak barometr - obserwuj go bacznie a będziesz wiedziała czy wszystko jest w porządku. Ja też mam czasem wątpliwości, ale widzę, że Piotruś lubi panią Elę, cieszy się gdy przychodzi i żegna nas machając wesoło rączką.Rozmawiaj często z opiekunką, mów jej czego po niej oczekujesz, co chciałabyś by robiła z Jachem. Wypytuj czego go dziś uczyła, co pokazywała. Zawsze będziesz to mogła skonfrontować. A poza tym im dziecko starsze tym więcej się dowiesz od niego, a wiesz jakimi paplami są maluchy :)Nie martw się na zapas - wszystko jest na pewno w porządku :lol:Lilka :hello:
    • Gość: KISA Re: No i co z tego IP: *.* 12.09.02, 13:28
      Hej Ptaszynko!Mój synek zostaje w domu z babcią to niby lepiej ale ja mam wątpliwości....Szkoda że nastały takie czasy że nie możemy same zajmować się naszymi skarbami chociasz ze 2 lata!My "kobiety pracujące" zawsze będziemy żyły z poczuciem winy niepokojąc się o dzieci (tak w sumie to wszystkie matki czują chyba to samo),a nasze maluszki muszą sobie od niemowlaka radzić w tym brutalnym świecie z mamą tylko na pare godzin dziennie..Na szczęście po powrocie do domu czeka na nas ten największy skarb!!!!ślicznie się uśmiecha i woła "mama"!!!!Myśl tylko o tym i nie pozwól by złe myśli błądziły po twojej głowie - będzie dobrze, musi być przecież życie jest piękne nawet jeśli trzeba pracować z dala od swoich dzieci!!! Całuski dla ciebie twojej niuni i wszystkich pracujących e-mam
    • Gość: verka Re: No i co z tego IP: *.* 12.09.02, 13:36
      Czytam Twoj post, jakbym go sama pisała. Jestem tez na etapie matrwienia sie o małego. Pani przychodzi od 2 tygodni. Niby wszystko jest OK, ale cos mi w niej nie pasuje. Kubuś jest pogodny, zadowolony, dobrze na nia reaguje. A jednak się boję. Rowneż dlatego, że mały źle sypia. Płacze przez sen i woła "nie, nie". Jest wiele czynników, które mogą na to wpływać (nieobecność taty w ciągu tygodnia, moja nerwowość przyniesiona z pracy, albo nowa opiekunka). Skąd mam wiedzieć, czy nie dzieje mu się krzywda? Czy ona ma dla niego tyle cierpliwości również po moim wyjściu z domu? 18 miesięczny chłopiec jeszcze nie umie opowiedzieć, czy miło spędził dzień. A może to po prostu matczyna nadopiekuńczość?Mam nadzieję, że zarówno Twoje jak i moje wątpliwości okażą się bezpodstawnePozdrawiam serdecznieverka
    • Gość: mjm Re: No i co z tego IP: *.* 12.09.02, 13:47
      Gdy byłam na urlopie macierzyńskim, dostałam "fuchę": moja koleżanka, mama o 1/2 roku starszego synka od Kostka (to mój synek) wróciła do pracy i zatrudniła opiekunkę. Miałam za zadanie obserwować bacznie, jak owa pani sobie poczyna. Wieczorem zdawałam relację. Tym sposobem wyeliminowałyśmy dwie panie (strasznie były zdziwione, skąd takie zarzuty - jasnowidz czy co?), za to trzecia okazała się strzałem w dziesiątkę. Niedawno zresztą powiedziałyśmy jej, że była pod obserwacją. Może to niezbyt ładny sposób, ale skuteczny. Trudno sprawdzić, jak naprawdę jest, gdy się uprzedzi o "inspekcji". Na pewno będziesz spokojniesza...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka