czy dbac o meza?

IP: *.* 12.11.02, 09:14
Moj maz pracuje czesto do pozna. Wraca zmeczony a rano zajmuje sie dzieckiem. I w zwiazku z jego zmeczeniem i brakiem czasu (chociaz to jego zdanie) powstaje problem. Przestal dbac o siebie. Chodzi nieogolony, najchetniej w jednych spodniach przez caly czas i jednym swetrze. Zawsze staralam sie robic w domu nie za duzo, zeby potem nie miec zbyt wielu obowiazkow np. nie prasuje mu koszul. Nigdy tego nie robilam, wiec on nie ma o to pretensji. A poza tym uwazam, ze to jego koszule, przeciez moich on nie prasuje. Bardzo ciezko mi jest go namowic, zeby upral sobie np sweter, albo zeby uprasowal i zalozyl czysta koszule. O goleniu nie wspomne. Probowalam z nim rozmawiac, ze wyglada niechlujnie, ze bardziej mi sie podoba, jak jest zadbany ale to nie skutkuje. Wiem, ze jakbym sie wziela za niego, prasowala koszule, prala sweterki to by bylo inaczej, ale ja tez pracuje i nie mam na to ani czasu ani ochoty. Naprawde chcialabym, zeby byl taki jak kiedys zadbany i czysciutki. Boje sie tez tego, ze to ja bede wygladala zle w oczach tesciowej, znajomych, rodziny, jak go znowu zobacza nieogolonego i w pogniecionej koszuli, bo przeciez to zona powinna dbac o meza. Ale jesli zaczne dbac, to stanie sie to moim obowiazkiem.Poradzicie, co mam zrobic...
    • Gość edziecko: Renata27 Re: czy dbac o meza? IP: *.* 12.11.02, 09:22
      Oczywiście, że dbaj o męża.
    • Gość edziecko: Adzia Re: czy dbac o meza? IP: *.* 12.11.02, 09:28
      Padlinko, a dlaczego sądzisz, że jeśli po prostu pomożesz mężczyźnie, którego kochasz, to on zwali na Ciebie furę obowiązków?Troszkę dziwne wydaje mi się takie "ideologiczne" podejście tzn. "nie wyprasuję mu koszuli, chociażby był nie wiem jak zmęczony, bo potem będę musiała to zawsze robić". Skąd wiesz, że będziesz musiała? Może kiedyś to Ty będziesz pracować do późna, a on będzie musiał ugotować ,czy wyprać? A czy Wy pierzecie swoje rzeczy osobno?Napiszę Ci , jak jest u mnie. Pracujemy oboje, po powrocie do domu mąż je obiad i jedzie na budowę. I w sezonie staram się, żeby miał wszystko podane pod nos, wysprzątane i uprasowane - bo po prostu bardzo ciężko pracuje. Natomiast po sezonie - nie ma problemu, żeby zajął się dzieckiem, umył naczynia, posprzątał, zrobił zakupy. I to, że w sierpniu i wrześniu nie interesuje go gospodarstwo domowe, nie oznacza wcale, że nie będzie go interesować w grudniu. Porządnego faceta naprawdę nie trzeba wychowywać ;-) Myślę, że potraficie wypracować taki kompromis. Może Twojemu mężowi potrzebna jest po prostu chwilowa pomoc, chwilowe odciążenie, żeby wziął się w garść?Pozdrawiam Agnieszka
    • Gość edziecko: Marina Re: czy dbac o meza? IP: *.* 12.11.02, 10:24
      Ale pralke to chyba masz? pierzesz reczne?a dziecku pierzesz? a zelazko z nawilzaczem masz ? faktycznie widzac zapuszczonego faceta zastanawiam sie jak jego zona to znosi i jak moze z nim sypiac.M
    • Gość edziecko: Ania_mam_Huberta Re: czy dbac o meza? IP: *.* 12.11.02, 10:29
      Padlinka, czy wy mieszkacie pod jednym dachem? ;)Kurcze, to ja jestem "staromodna" bo mnie się w głowie nie mieści to co napisałaś !!!
    • Gość edziecko: Ika Re: czy dbac o meza? IP: *.* 12.11.02, 11:09
      Padlinko,masz niestety wiele racji, mimo powyższych oburzonych głosów. Niektórzy mężczyźni, jak im pokazać, że zrobisz, to będą zawsze tego oczekiwać. Oczywiście nie wszyscy, jak powiedziała Adzia, wychowanego faceta wychowywać nie trzeba (czy jakoś tak ;) ). Rzeczywiście - jeśli teściowa zrobiła kiedyś dobrą robotę i nauczyła synalka dbać o siebie, to on to potrafi i jeśli mu pomożesz w trudniejszym (bardziej zapracowanym) okresie, nic złego się nie stanie :) Może dziewczyny powyżej trafiły właśnie na takich facetów. Swojego Ty znasz najlepiej, zatem skoro masz takie obawy, to zakładam, że coś w tym jest...Poza tym - dziewczyny, dlaczego was oburzają obawy Padlinki, a żadną nie ruszyło, że facet chodzi jak fleja i mu to nie przeszkadza??? Czy to o czymś nie świadczy??? Która z was chodziłaby brudna i rozczochrana tylko dlatego, że ktoś wam ciuszka nie wyprał lub nie wyprasował???I strasznie mnie irytują stereotypy myślenia typu: jak mąż chodzi jak lump, to znaczy że żona o niego nie dba? A może raczej to znaczy, że on o siebie nie dba? A najgorsze (moim zdaniem, oczywiście) gdy takie stereotypy powielają kobiety.....Gwoli jasności - nie jestem zwolenniczką nie robienia totalnie niczego, bo chłop sam potrafi. Nie widzę powodu, dla którego mam nie ugotować obiadu, zwłaszcza jeśli robię to lepiej, albo mam nie włożyć jego rzeczy do pralki, gdy wrzucam swoje i dziecka. Ale pod warunkiem, że facet też daje coś z siebie, a nie tylko oczekuje, że się koło niego zrobi. Kobieta ma prać i prasować, a czy Padlinka ma go też golić, skoro on nie wykazuje takiej potrzeby???No i inna sytuacja jest wtedy, gdy facet pracuje a kobieta siedzi w domu, ale tu chyba mowa o tym, ze oboje pracują....Padlinko, sama musisz ocenić, jak to u was jest. Możesz trochę o niego zadbać, jeśli rzeczywiście ma taki okres, że więcej pracuje i jest zmęczony (choć dla mnie żadne zmęczenie nie usprawiedliwia niechlujstwa), ale na głowę sobie nie daj wejść. Natomiast gdyby teściowa mi powiedziała, że nie dbam o męża, bo wygląda jak menel, to bym jej natychmiast odparowała, że trzeba go było na menela nie wychować :gun: To z domu wynosimy wszystko! Także umiejętność zadbania o swoją higienę i wygląd.:hello:P.S. Padlinko, ten tekst do teściowej nie był radą - JA bym tak odparowała, ale to nie znaczy, że Tobie polecam ;) Czasem warto w kontaktach z teściową ugryźć się w język... :)
      • Gość edziecko: Padlinka Re: czy dbac o meza? IP: *.* 12.11.02, 11:37
        Dziekuje za mily post (w koncu!). A juz sie balam, ze jestem jakas inna. Oczywiscie nie jest tak, ze w ogole nic nie robie. Robie to, na co mam czas. Jak mnie poprosi o uprasowanie koszuli, to jesli moge, to zawsze to zrobie. Sprzatam w domu zawsze jak nie padam na pysk, robie zakupy, czasem przygotuje wspolna kolacje (jesli wraca wczesniej). Ale niestety pozne wracanie u mojego meza nie jest przejsciowe, dlatego boje sie rutyny. Prosze wiec nie o wieszanie na mnie psow, jako na zlej zonie, tylko o rade jak dotrzec do mojego meza, jak mu pomoc, zeby sam o siebie zadbal. Chcialabym, zeby zalezalo mu na tym, zeby mi sie podobal, zeby dla mnie byl atrakcyjny, bo kiedys tak bylo...
      • Gość edziecko: w Re: czy dbac o meza? IP: *.* 12.11.02, 14:34
        A ogolic za niego tez sie powinna? ;):hello:
        • Gość edziecko: Gosia_wiecznie_mŁoda Re: czy dbac o meza? IP: *.* 12.11.02, 16:14
          oczywiscie wan ;) i za niego i dla niego :lol:Temat jest mi dosyc obcy, bo nie prasuje mezowi koszul (do pracy chodzi w tsertach i dzinsach) ponadto sie nie goli ;) a jak juz to strzyze zarost i reszte u fryzjera ;)Ale temat walk o wladze przerobilam dosc dokladnie, o to kto komu czego nie zrobil itd.I zgadzam sie z Adzia- partnerstwo nie polega na rownym podziale obowiazkow. Moj maz tez mi nigdy bluzek nie prasowal, ja czasami mu koszule przelece ;) predzej jednak wypiore z dodatkiem zmiekczacza i powiesze tak sprytnie, aby sie sama wyprostowala ;)gadzam sie tez z Madzia- chyba kazdy z nas przechozi okresy zaniedbania. Stosuje wtedy metode marchewki, czyli ciosam kolki aby sie facet doprowadzil do porzadku, a jak juz to zrobi- zachwycam sie ;) wije zalotnie i w ogole ;)Zauwazylam ze moj maz robi to samo, moze mniej widocznie, ale zawsze sie troche zachwyci, jak umaluje cokolwiek :lol:, zaloze cos innego niz dzinsy itd ;)Napisalas ze wg twojego meza ma on duzo pracy. Zmeczenie to odczucie subiektywne- moze rzeczywiscie jesien przyszla, smutno, szaro, nieprzyjemnie, zimno bez zarostu :lol: . Moze nie mieliscie urlopu? Moze jest podziebiony albo cos?A moze po prostu chcialby zostac dopieszczony i raz czy dwa miec wszystko pod nos?Zakladam ze nie macie w malzenstwie wojny domowej- wiec porozmawiaj z nim, jak radzila Magda podpytaj- moze powinien sobie cos kupic? Moze z niewielkim zarostem, zadbanym bedzie mu do twarzy? Moze wstawianie ego prania bedzie niezla odmiana od prasowania sobie koszul?
      • Gość edziecko: Cytrynka Re: czy dbac o meza? IP: *.* 12.11.02, 16:31
        IkoPodpisuje się pod Twoim postem. Masz absolutną rację. Cytrynka
    • Gość edziecko: Padlinka Re: czy dbac o meza? IP: *.* 12.11.02, 11:09
      Drogi zony!Pralke mam, zelazko z nawilzaczem rowniez. W pralce pierzemy wszystkie rzeczy, ktore sie do tego nadaja. Mowiac o praniu mialam na mysli pranie reczne, niektore ubrania tego wymagaja. I tu pytanie: dlaczego ja mam to robic? Przeciez on moich swetrow nie pierze? Nastepna sprawa: prasowanie. Koszule czyste wisza w szafie, trzeba je tylko potraktowac zelazkiem. Moich bluzek nikt nie prasuje. I tak dalej.Zaznaczam, ze jestem osoba pracujaca i studiujaca. Wstaje o 6 rano, wracam po 17. Co drugi weekend szkola. Naprawde nie mam ochoty zajmowac sie moim mezem tak, jak zajmuje sie swoim dzieckiem. Bardzo go kocham, ale jestem raczej za ukladem partnerskim. Dlaczego mam w domu robic wiecej, jak mam i tak wiecej obowiazkow? On pracuje do pozna, ale jezdzi na druga zmiane. Chodzi mi o to, zeby przekonac go do tego, zeby sam o siebie zadbal. Mezczyzni zazwyczaj nie sa tego nauczeni, bo najpierw dbaja o nich mamy, a potem zony. Jesli zaczne prac, prasowac, robic kanapki do pracy itp, to potem jak tego nie zrobie, to bedzie pretensja (znam to z autopsji). Rozumiem, ze kochacie i dbacie o swoich mezczyzn, ale moze macie na to wiecej czasu niz ja.
      • Gość edziecko: Adzia Re: czy dbac o meza? IP: *.* 12.11.02, 11:37
        > Zaznaczam, ze jestem osoba pracujaca i studiujaca. Wstaje o 6 rano, wracam po 17. Co drugi weekend szkola. Naprawde nie mam ochoty zajmowac sie moim mezem tak, jak zajmuje sie swoim dzieckiem. Bardzo go kocham, ale jestem raczej za ukladem partnerskim.Ano właśnie ja o tym. O układzie partnerskim. Który polega na tym, właśnie, że staramy się sobie nawzajem nie wrzucać na barki obowiązków, którym druga strona nie podoła. Padlinko, to Ty wiesz najlepiej, jak ten podział w Waszym domu wygląda. Mnie raczej chodziło o to, żeby nie stwarzać takich sztucznych sytuacji typu "Nie zrobię tego, chociażby nie wiem co, bo to jego / jej obowiązek, a jeszcze się mi tak nauczy". Dotyczy to oczywiście obu stron - także facetów, którzy tak często wymigują się słynnym "Nie umiem, ona zrobi to lepiej" (pralka, kaszka dla dziecka, żelazko).>Dlaczego mam w domu robic wiecej, jak mam i tak wiecej obowiazkow? On pracuje do pozna, ale jezdzi na druga zmiane. Chodzi mi o to, zeby przekonac go do tego, zeby sam o siebie zadbal.Oczywiście że nie musisz robić więcej. Natomiast przychodzi mi do głowy taki pomysł, nie wiem czy dobry...No nic, zaryzykuję. Może chwilowo to Ty zajmiesz się jego wizerunkiem, a jego obarczysz np. sprzątaniem, zakupami - no wiesz, czymś, od czego zależy więcej niż tylko jego wygląd. Może nie zależy mu na wyglądzie, ale na całości gospodarstwa domowego tak? Oceń, czy to dobry pomysł. Pozdrawiam AA
        • Gość edziecko: 051274 Re: czy dbac o meza? IP: *.* 12.11.02, 11:46
          Zgadzam się w 100% z Iką, więc nie będę się powtarzać.Widzę Padlinko, że jesteś zwolenniczką układu partnerskiego, tak jak ja. Nie załamuj się, bo ja szczerze mówiąc trochę się zirytowałam jak przeczytałam powyższe posty.Ja też mam podobne problemy z mężem jak Ty, styl wychowania naszych mężów trochę jest inny od układu partnerskiego, do którego dążymy. Myślę, że potrzeba nam bedzie dużo wyrtwałości w uczeniu mężów, aby nasz układ był na równych prawach i obowiązkach. pozdrawiamEwa
          • Gość edziecko: Adzia Re: czy dbac o meza? - jeszcze coś IP: *.* 12.11.02, 12:00
            Padlinka, a powiedz - czy on czuje, że przestaje być dla Ciebie atrakcyjny? Czy mu na tym zależy, czy uważa, że jeśli go wzięłaś, to powinnaś akceptować zaniedbanie? Co on odpowiada, kiedy mu mówisz, że się zaniedbał?Nie wiem, może w jakiś sposób mu pokażesz, że w takim stanie, w jakim jest, przestaje Cię pociągać? Na pewno potrafisz to przekazać...PS. Dla mnie słowo "partnerstwo" nie oznacza tylko równego podziału obowiązków domowych, ale równy podział wszystkiego. Co czasem może oznaczać, że dla jednej osoby akcent przesuwa się na obowiazki domowe, a dla drugiej na życie zawodowe - a za jakiś czas przecież może być odwrotnie. Tylko chyba trudno się o to walczy... No nic, Padlinko, życzę powodzenia.
    • Gość edziecko: iwo1 Re: czy dbac o meza? IP: *.* 12.11.02, 11:38
      Moja przyjaciółka uważa że mąż jest wizytówką żony ,troszeczkę zdziwił mnie Twój post dla mnie czymś oczywistym jest że o męża trzeba dbać !Mi dbanie o mojego męża sprawia przyjemność ,zastanów sięwykluczjąc juz wszystkie inne aspekty nie jest Ci go po prostu żal?Sama piszesz że pracuje do wieczora ,kiedy on ma pewne rzeczy zrobic sam?Spróbuj zrobić coś dla Niego ,zobaczysz jak Go to ucieszy :)Miłość rodzi miłośćDla mnie małżeństwo to zespół i jeśli jedna osoba nie funkcjonuje tak jak należy to cierpią na tym wszyscy W małżeństwie 1+1=1 Pamiętaj o Tym i dbaj o swojego męża a widząc Jego reakcje będziesz wiedziała że warto :)Pozdrawiam Cię IWOna
      • Gość edziecko: Fuga Re: czy dbac o meza? IP: *.* 12.11.02, 12:03
        Jest takie powiedzenie - w dobrych domach (tj. z dobrą atmosferą, kochających się ) naczynia i kible myją się same.Wyczytałam to w książce pt. Związki i rozwiązki Kasi Grocholi i to zdanie mnie powaliło.Bo rzeczywiście jeśli związek traktujemy jak batalię wojenną a kible, naczynia i koszule jak karty przetargowe to mycie, prasowanie, gotowanie staje się problemem. A jeśli wszystko jest super w związku po prstu robimy to, żeby komuś zrobić przyjemność.Ja prasuje koszule, noszę do pralni garnitury i krawaty, kupuję mężowi dezodoranty, kremy po goleniu, zwijam z pary skarpetki, kupuje w duty free perfumy jak jestem w delegacji ( ostatnio Ultrafiolet Pacco Rabane ) i jest mi miło jak jest taki elegancki ;)A on składa meble z Ikei, reperuje kontakty, kupuje żarówki, serwisuje samochody, etc.W ogóle uważam, że trzeba sobie odpuścić i robbic tylko to co się chce a nie co się powinno lub do czego zmusza nas druga strona. Wtedy jest OK.I pranie, prasowanie i mycie sprawia przyjemność, bo CHCĘ to zrobic dla nie go a nie bo MUSZĘ to zrobić.Ale my jesteśmy trochę związkiem patologicznym ;) - bo jest nam dobrze razem od kiedy przestaliśmy nosić obrączki, założyliśmy osobne konta i przestaliśmy się kontrolwać. W opcji współnota małżeńska była pełna tragedia,POzdroGosia
      • Gość edziecko: big_tom Re: czy dbac o meza? IP: *.* 12.11.02, 12:41
        Dziewczyny przepraszam, że się wtrącam,ale niemogłem się powstrzymać :), przedwszystkim widzę tu antagonizmy ;) ... za to, że ktoś myśli inaczej. Przecież nikt tu psów nie wiesza ... każdy mówi co myśli. A co do dbania a męża, to może powiem jak ja to widzę, bo jako facet, któremu, zdaża się chodzić nieogolonemu wiem coś na ten temat :lol: Więc Dziewczyny niektóre z was piszą, że czasem o faceta, trzeba zadbać ... moze i macie rację, ale jeśli to jest związek partnerski, to czasem najlepszym rozwiazaniem jest "kopniak" może nie dosłownie ;) nie żebym był masochistą ;) ... Bo możecie pisać co chcecie, ale nikt za nas się nie ogoli co najwyżej może nas uświadomić że trzeba to zrobić ;) ??? a i żeby nie było że się mądrze .. to tylko moje zdanie pozdrawiam
        • Gość edziecko: Ika Re: czy dbac o meza? - do Big Toma IP: *.* 12.11.02, 12:50
          Qrcze, Tom,tak Cię czasem czytam i wiesz... coraz bardziej Cię lubię ;):hello:
          • Gość edziecko: big_tom Re: czy dbac o meza? - do Big Toma IP: *.* 12.11.02, 15:42
            Ika Miło mi to słyszeć :-) ale nie zapominaj, że wrażenie może być mylne :lol: ;) ... pozatym nie pisz takich rzeczy na forum bo się zepsuje i w jakiś narcyzm popadnę :lol: Ale pozdrwiam serdecznie ;) i postaram się nie zepsuć za bardzo ;) ... Tomek ... (aktualnie własnie nieogolony :lol: )
            • Gość edziecko: Ika Re: czy dbac o meza? - do Big Toma IP: *.* 12.11.02, 16:02
              Oj, masz rację, Tom!! :pTak mi się nieopatrznie chlapnęło ;) Mam nadzieję, że tak od razu w ten narcyzm nie popadniesz! :lol: Qrcze, w dodatku jesteś Tomek..... :sarcastic:Buźka :hello:
        • Gość edziecko: dyziak Re: czy dbac o meza? IP: *.* 12.11.02, 15:32
          Chętnie i ja się wypowiem. Mój pierwszy małżonek często (poza pracą) chodził nieogolony, w brudnych (!) spodniach - i to nie dlatego, ze ja ich nie chciałam wrzucic do pralki (dżinsy), ale dlatego, że nie "chciało mu się ściągnąć ich z tyłka". Żadne prośby, groźby, starania nic nie dawały. Kupno krawatów (to już do pracy), które nie wyglądały "jak psu z gardła" miało się nijak do rzeczywistości. twierdził, że tak się do tej pory ubierał i już. Dodam, ze człwoiek wykształcony, bywający w świecie, w odpowiednich kręgach.Teraz jestem z człwoiekiem bardzo prostym, takim "ze wsi" i owszem, nasze początki polegały na tym, że go "uczyłam" co z czym, kiedy, jak. Dodam, że z ogromną radością 9tak twierdzi) przyjmował moje sugestie; czy zawsze słuszne? Nie mnie oceniać. Teraz nie zawsze się ogoli, nie dalej, jak wczoraj założył mało świeże spodnie. Mówię mu prosto z mostu, że wygląda jak fleja. Pytam, czy spojrzał w lustro. wczoraj bardzo samokrytycznie stwierdził, że fakt, wygląda jak "łajza". Poszedł do łazienki, doprowadził się do porządku. U mnie taka bezpośredniość działa. A jak już ma totalnego lenia, mówię, że absolutnie nie miałabym ochoty się z nim przespać. też działa, i to jak!A co do dbania, sprzątania, gotowania. Tu musze przyznać trafiłam na CUDO! Teraz pracuje, ja siedzę z brzuszkiem w domu. Staram się codziennie gotować obiady, rano robię mu sniadanie, zwykle, choć nie zawsze zmywam naczynia. Ale już sprzątanie należy do obojga, przy czym on odkurza, myje podłogi, czyli tecięższe rzeczy. Prasuję mu sporadycznie, ale jeśli mam czas - nie ma z tym problemu. Do niego należą długie spacery z psami - rano i wieczorem. Ja to załatwiam w ciągu dnia. Większe zakupy robimy razem. A jak już obojgu nic się nie chce - mamy lekki nieporządek w mieszkaniu. Aha, musze być do końca sprawiedliwa - w weekendy gotowanie (o ile jest) należy do obojga, z przewagą na stronę męską. I nie są to sztywne podziały, tak się jakoś utarło. czasem coś się zmienia....pozdrawiam uciemiężąnych i uciemiężane i wszysktich poza tymdyziak
      • Gość edziecko: AGUSIAM Re: czy dbac o meza? IP: *.* 12.11.02, 23:00
        Iwo piszesz jak osoba współuzależniona. Człowiek to człowiek, dwoje ludzi to DWOJE ludzi a nie jedno!!! Nikt tu za nikogo nie powinien odpowiadać, można sobie pomóc, ale za to co robię odpowiadam tylko i wyłącznie JA SAMA, chociaż ma to wpływ na całą moją rodzinę. I koniec.Przemyśl to...Aga
    • Gość edziecko: figa Re: czy dbac o meza? IP: *.* 12.11.02, 12:39
      Moim zdaniem najważniejsze to odpowiedzieć sobie na pytanie czy meżczyzna potrafi zadbać o siebie jeżeli w domu nie ma kobiety?Mój mąż zanim się poznaliśmy przez około półtora roku mieszkał sam wynajmując mieszkanie i do tego w zupełnie obcym dla niego mieście. Musiał nauczyć się robić sobie zakupy (porównywać ceny w róznych sklepach), prać, gotować, prasować itd.Najgorzej jest jak mężczyzna z domu mamusi od razu przechodzi pod skrzydełka żony i nie ma możliwości sprawdzenia swioch sił. Oczywiście że to czy męzczyzna się ogoli albo weźmie prysznic to powinna być jego inicjatywa. Przecież jest pełnoletni. A co by było jak byś poszła na kilka dni do szpitala albo wyjechała do rodziny np. na tydzień to co zginąłby? Myśle że to nie przekreśla wcale wykonywania obowiązków domowych po prostu trzeba wypracować sobie własny podział obowiązków np. to co kto robi lepiej i sprawia mu to przyjemność.Ja osobiście uzgodniłam z mężem że to on odkurza i trzepie dywany a ja robie porządki w łazience a myjemy naczynia na zmianę jeżeli on gotuje ja myję itd. Poza tym mężczyżni są jak dzieci trzeba mu czasem powiedzieć że "jak ja to nie lubię niedomytych mężczyzn w autobusach albo jak podobał mi się pan X bo on to zawsze jest taki pachnący i zadbany" -mężczyzna zrozumie taką aluzję.Najgorsze to mieć z tego tytułu jakieś poczucie winy.W pełni się zgadzam z opiniami innych forumowiczek. Jeśli teściowa zrobi ci jakąś kąśliwą uwagę to ja bym odparowała" No tak widzi mama jak on mógł się taki uchować, że nie potrafi nic zrobić koło siebie"?
    • Gość edziecko: Lila_ Re: czy dbac o meza? IP: *.* 12.11.02, 12:50
      Dziwnie mi się zrobiło jak tak większosć naskoczyła na Padlinkę -" no jak to Padlinka Ty o męża możesz niedbać ????!!!!"A gdzie jest powiedziane, że ma dbać o faceta kiedy sama pada i jest zmęczona i po prostu sił może już nie ma. A nikt się nie zapytał czy On dba o Nią i w jaki sposób.A poza tym to jest mąż! Facet pełnoletni mający rodzinę który dbać o siebie powinien. Bez żadnego oglądania się na żonę.Padlinka zwracała mu uwagę i nic. To znaczy że co ma robić za Niego podstawowe rzeczy?Tym bardziej, że mąż ma czas na to aby doprowadzić się do porządku.Ja swojemu mężowi na początku powiedziałam, że za prasowaniem nie przepadam więc sobie sam prasuje a jak ja mu coś wyprasuję (a prasuję) to jest mu miło i umie to docenić. Gotowaliśmy wcześniej na zmianę, teraz tylko ja siedząc w domu i mając czas gotuję. No i teraz wychodzi z założenia, że ugotowane powinno być zawsze. Staram się jak mogę a jeżeli nie wyjdzie to nie ma do mnie o to pretensji :DTo tak a propo przyzwyczjania. Bo facet jak mu się coś zrobi kilka razy to uznaje to później za obowiązek żony.A przecież dorośli jesteśmy obydwoje i ręce mamy takie same do pracy.Nam nasze układy odpowiadją i to bardzo, mąz wie że jak robię coś dla Niego z rzeczy za którymi nie przepadam to robię to z miłości i potrafi to docenić ale nie wychodzi z założenia, że mu się należy :DNie wiem Padlinka co możesz zrobić.Może wyprasuj mu koszulę i powiedz, że to dla Niego żeby wyglądał pięknie bo takim pięknym Go lubisz i żeby takim został. Albo wypierz mu ten sweter z opisem, że już taki brudny, że On w nim na strasznie zaniedbanego wyglądą aż się dziecku nie podoba taki tatuś :DNie wiem. To wszystko zależy jaki jest Twój mąż czy jak mu wjedziesz na amibcję to załapie a może jakieś inne metody na Niego działają. To teraz tylko moje gdybanie.Bo rady konkretnej Ci nie dam.Albo może schowaj mu ten sweter :lol:A jak już założy coś innego to Go chwal że taki przystojny etc. Ponoć mężczyzn trzeba chwalić na każdym kroku za nawet malutkie rzeczy aby ich zmobilizować :pI nie jesteś jedyna która ma takie podejście Pozdrawiam :hello:Lila_ (szczęśliwa z układów ze swoim mężem :lol: )
    • Gość edziecko: Magda_D Re: czy dbac o meza? IP: *.* 12.11.02, 13:48
      Padlinko,Popieram, że męża obsługiwać nie należy, zwłaszcza jak ma dla siebie całe przedpołudnie.Ja akurat "siedzę w domu", więc zajmuję się wszystkimi sprawami domowymi - inna sprawa, że robiłam to też wtedy, kiedy oboje pracowaliśmy. Ale koszul mężowi nie prasuję, bo w ogóle nie prasuję. Rzeczy delikatne piorę w pralce na programie dla wełny - i staram się nie kupować rzeczy trudnych w konserwacji. Mąż do pralki zagląda tylko kiedy już nie ma rzeczy do noszenia - bo non-stop pierzemy rzeczy dziecięce i czasami dorosłe muszą poczekać. Ale to CIę pewnie nie interesuje. Bardziej ciekawe jest to, że mój mąż sam dba o swój wygląd. Sam kupuje sobie ubrania, kosmetyki, biega i dba o kondycję (szkoda tylko, że nie dba o zdrowie - za nic nie chce zrobić sobie badań cholesterolu, ani żadnych innych). A nie zawsze tak było. Tzn. ubrać się dobrze umiał zawsze, ale przez pewien czas trwania naszego związku obserwowałam stopniowy zanik standardów: kiedy poznałam męża ważył 75 kg a kiedy braliśmy ślub (6 lat później) ponad 100 - ma prawie 190cm wzrostu - teraz waży 85kg. Często się nie golił, chodził w rozczłapanych butach itp. Co go zmieniło? - nie mam pojęcia! Może poczuł na grzbiecie zbliżającą się trzydziestkę? - z moich obserwacji, to dla mężczyzn pora obrachunku. Może ktoś mu zwrócił uwagę - na pewno wiem, że zniknęły wielbicielki, które (ku memu utrapieniu) zawsze szturmowały go w pubach. Pracuje jako nauczyciel głównie w firmach - jego uczniowie występują najczęściej w garniturach. Mamy też wielu zadbanych znajomych (płci męskiej), którzy normalnie rozmawiają o stylu ubrań, o dobrych sklepach, o kosmetykach - mamy też wielu zaniedbanych znajomych, o których rozmawiamy (ten zawsze nosi jeden sweter, ten się nie myje i śmierdzi, itp.). Mój wkład w tę zmianę ograniczył się do tego, że komplementuję jego zadbany wygląd, krytykuję zaniedbany (np. te spodnie nadają się tylko do wyrzucenia, nie możesz w nich iść do pracy), nie szczędzę (szczerych) słów podziwu dla jego zacięcia sportowego. W końcu jesteśmy dorośli i nie będę go odstawiać od stołu i łoża, żeby mu dać "nauczkę" - nie wierzę w damskie gierki.Jeszcze inna uwaga: mówisz, że mąż przed pracą zajmuje się dzieckiem. Może ma "syndrom kury domowej"? - to moja teoria. Przez pierwszy rok z dziećmi chodziłam głównie w dresach, które zresztą już 5 minut po założeniu były brudne (zupka, kupka, te sprawy), a przez pierwsze pół roku to w ogóle w piżamie (z piersiami na wierzchu). Dopiero po półtora roku zaczęłam się do domu ubierać normalnie bo ile można chodzić w dresie, choćby nie wiem jak wygodnym - i dokupiłam trochę wygodniejszych "porządnych" ciuchów, bo w końcu w garniturze nie będę biegać za dziećmi. Porozmawiaj z mężem o jego garderobie - jakich ubrań chciałby mieć więcej, czego mu brakuje - może nosi ten jeden sweter, bo nie chce zniszczyć innych? Możesz to wpleść w rozmowę o swojej garderobie - że niby w jakich ubraniach mąż lubi CIę najbardziej, etc. Może mężowi po prostu brakuje czasu na prysznic rano a po pracy nie ma już siły? Z takiej rozmowy na pewno dowiesz się, co mąż sądzi o dbaniu o siebie - pod warunkiem, że go nie zaatakujesz i nie skrytykujesz. Reasumując, myślę, że jest to tylko etap w życiu Twego małżonka i że minie. Z Twoją pomocą.Magda
      • Gość edziecko: eBeata Re: czy dbac o meza? IP: *.* 12.11.02, 14:48
        Podpisuję się pod Madzią.Czy do pracy też taki niechlujny chodzi?Beata
    • Gość edziecko: XXL Re: czy dbac o meza? IP: *.* 12.11.02, 18:44
      Wyprasuj mu koszulę,wypierz sweter i skarpetki i co tam jeszcze, a ogoli niech się sam....Mija
    • Gość edziecko: Justyna1212 Re: czy dbac o meza? IP: *.* 13.11.02, 09:57
      Żona ma dbać o męża? Troszkę mnie to poruszyło. Toż on jest dorosły!!! Ja rozumiem, dbać w sensie uczuciowym, to tak! Ale jeśli chodzi o wygląd to musi dbać sam o siebie. Dla mnie to oczywiste. Padło tu dobre pytanie:czy żona musi się też golić za męża? Od początku naszego życia we dwoje założyłam sobie aby nie wyręczać mojego partnera. Zresztą przecież nie można zmusić(nakłonić)kogoś aby dbał o siebie. Może jeszcze szanownego pana umyć, natrzeć olejkiem, ubrać, umyć ząbki. O co to to nie!!! No przecież każdy musi sam dbać o swój wygląd. Takie jest moje zdanie.
    • Gość edziecko: oSka Re: czy dbac o meza? IP: *.* 13.11.02, 11:15
      IWO - Wiesz....abslolutnie się z Tobą nie zgadzam! Dlaczego mąż jest wizytówką żony? Przeciez mąż to dorosły facet, który sam powinien o siebie zadbać! Czy on nie ma rąk i lustra? Ja rozumiem, że jest zmęczony - wieczorem, ale rano? do połódnia? Przecież uprasowanie koszuli czy ogolenie się zajmie mu pół godz!!! Nie rozumiem...naprawdę...dlaczego to Padlinka ma się tym martwić? Ja zawsze , gdy mój mąż chodzi zarośnięty i flejtuchowaty - robię tak samo - przez parę dni łażę po domu w pomiętych i poplamionych ciuchach...potargana, z połamanymi paznokciami..aż on to zauważy i wtedy sam wie o co chodzi! Naprawdę to skutkuje! Uważam, że to właśnie my, kobiety, robimy z mężczyzn takich "nieudaczników", którymi wiecznie się trzeba opiekować. W małżeństwie powinien panować układ partnerski, przez co ja rozumiem takie zachowanie, że pomagamy sobie WZAJEMNIE i robimy cos dla drugoej osoby, bo tego chcemy, a nie dlatego, że taki jest obowiązek.Mój mąż też pracuje do późna i wychodzi z domu o 8 rano...więc praktycznie też moze powiedzieć, że na nic ie ma czasu. Dlatego ja czasem w tygodniu upiorę mu cos lub uprasuję, ale w sobotę i niedzielę nie robię nic z tzw. "obsługi męża". Uważam, że za swój wygląd każdy odpowiada sam! Tylko i wyłacznie.KIKA
    • Gość edziecko: olaart Re: czy dbac o meza? IP: *.* 13.11.02, 11:46
      Cześć, tak sobie czytam i czytam, no i zaczęłam się zastanawiac nad swoim związkiem i porównywać go do tego co piszecie o swoich rodzinach. Padlinko, jak także przyłączę się do głosów popierajacych Ciebie: wcale nie masz obowiązku dbać aby Twój mąż wyglądał czysto i schludnie! To tylko i wyłącznie zadanie dla niego. Poza tym nie daj sobie wmówić, że małżonkowie to jedno, Bzdura! Małżonkowie to dwie różności, i już! Chciałam Cie pocieszyć, bo mój mąż też ma zadatki na fleję - on po prostu nie zwraca na swój wygląd uwagi bo jest pochłonięty pracą, albo o czymś tam intensywnie myśli. Już się przyzwyczaiłam, że musze go ciągle upominać, " no sciągnij juz te brudne dzinsy, załóż czystą koszulkę itp, itd." Trudno takim jest człowiekiem i chyba nie wygram, tylko, że on zwykle posłusznie robi to co mu każę, tzn myje się, przebiera, pierze, Twój mąż to olewa...
      • Gość edziecko: guga111 Re: czy dbac o meza? IP: *.* 13.11.02, 12:35
        Dzisiaj mam jakiś krytykancki dzień więc liczę sie z linczem ze strony kółka wzajemnej adoracji żon (i nie żon), które oczywiście utwierdzają sie w przekonaniu, ze nie musza dbać o męża. A moze powinnyście się zastanowić? Po co w ogóle cokolwiek robić? Starać się? Dbać o związek? Pielęgnować go? Po co?Czy wasi mężowie o was nie dbają? Nie adorują? Kolejny raz stwierdzam dzisiaj, ze ja chyba złapałam szczęście za nogi. Prasuję bo lubię ale mój nie-mąż (jak tylko go poproszę) upierze w rękach mój sweterek (bo ja tego nienawidzę). On odkurza i myje podłogi a ja sprzątam łazienki(bo on tego nie cierpi). On myje gary a ja zawsze szoruję zlew itd., itd.I chyba można się uzupełniać. Można nawet wtedy kiedy nam sie nie chce, albo jesteśmy zmęczeni zrobić coś dla drugiej połówki.Uwierzcie, ze można jak tylko się chce.Bo jak sie nie chce to zawszze znajdzie sie ktoś komu będzie sie chciało....... Tylko o tym myśli sie od początku i zawsze nieustająco a nie dopiero potem... Bo potem jest już za poźno....
        • Gość edziecko: Behemot Re: czy dbac o meza? IP: *.* 13.11.02, 13:20
          Guga masz swieta racje. :hello: Gina
        • Gość edziecko: bkoniecz Re: czy dbac o meza? IP: *.* 13.11.02, 17:09
          Guga,a może nam się jeszcze chce o nich dbać bo to nie-mężowie? I jest to kwestia wyboru i chciejstwa a nie poczucia obowiązku? I im zresztą tez?Biba
          • Gość edziecko: Behemot Re: czy dbac o meza? Do Biby IP: *.* 13.11.02, 17:38
            Biba protestuję! Ja mam męża i to od paru lat i jeszcze mi się chce dbać o niego! Piorę, gotuje, piekę a czasem nawet wyprasuję koszulę chociaż nie znoszę.Pozdrowienia. :hello: Gina
            • Gość edziecko: bkoniecz Re: czy dbac o meza? Do Biby IP: *.* 20.11.02, 12:44
              Gina,gratuluję z całego serca. Serio. Gdyby było więcej takich przypaków jak ty to może nie bałabym się i ja "zalegalizować"smileCałusy,Biba
    • Gość edziecko: Mela Re: czy dbac o meza? IP: *.* 13.11.02, 12:20
      Padlinko,Nie przejmuj suę niektórymi odpowiedziami. Na pocieszenie przeczytaj mój odpowiedzi na moje pytanie "Czy kobieta w Polsce musi usługiwać mężowi w domu?" godzie nie tylko dowiedziałąm się że musi, ale również natychmiast powstał kolejny wątek "Dlaczego to lubię robić" :crazy:Dziwnie. W czasie letniej dyskusji na forum o zaniedbabych kobietach zadna z pań nie napisała ze jak się troszkę opuści w dbłości o swoje odsłonięte latem nóżki, to za nimi biega mąż i z doskoku skrobie ich nieszczesne pięty ;) - kto czytał to wie o co chodzi :lol:Ja na Twoim miejscu nie prasowała bym mu tych koszul. Ale może warto uczynić swoje otoczenie trochę bardzie znośnym? Może wieczorem wrzucisz wszelkie brudy do pralki? Sweter męzą tez się daje - sprawdziłam. Co prawda mąż chciał mi się zrewanżować i z mojego bliżniaka nad zakupem któego zastanawiałam się pół roku (jedna rzecz a porządna), zrobił dwie kamizelki kuloodpornie na naszą dwuletnią córkę. 60 stopni robi swoje :lol: Po cóż prać rzeczy męża? Bo bedzie miał wtedy wybór jedynie między czystym, suchym i niewyprasowanym, a czystym, mokrym i niewyprasowanym. A Twoje otoczenie stanie się milsze. Jeśli jeszcze dodasz do prania jakiś zapach z Alpejskich łąk ;), to bedziesz miała w domu pachnacego faceta w niewyprasowanych koszulach. O którego warto dbać, przytulić się do niego, zrobić kolację - jeśli masz siłę i spytac jak minął dzień.I nie przejmuj się tymi przedziwnymi radami o wizytówkach. Jeśli będzie założony wątek pt "Co mnie najbardziej zadziwia w dyskusjach na forum", to od razu się wpiszę. O tym jak niektóre panie piszą ze zbierają po mieszkaniu brudne skarpetki i majtki małżonka :p (z pełną wiarą w zasadność pracy na cały etat jako sprzątaczka i praczka). Tylko tak się zastanawiam - kiedy to się zaczyna? W pierwszy dzień po ślubie?PozdrawiamMela
      • Gość edziecko: Mela Re: czy dbac o meza? IP: *.* 13.11.02, 13:21
        guga!Dbać warto i trzeba, to sama przyjemność. Ale dlaczego definicją dbania o partnera na tym forum jest prasowanie koszul i sprzataniem po nim? Sa milsze sposoby ;)Piszesz ze należy sprzątać bo inna to zrobi? W takim razie największe rwanie miałyby pokojowe w hotelach :p Aż się dziwie ze nie rzuciłam męża podczas mojej ostatniej podróży dla jakiejś uśmiechniętej pani w fartuszku. ZOstawia człowiek pokój w hotelu jak po wybuchu napalmu, a jak wraca to i ubrania poskładane, łazienka posprzątana, łóżko pościelone a na poduszce róża i czekoladka. I zero pretensji, bom niekumata w jej języku ;)Po co wsiadać do samolotu i wracac do kogoś kto nie dba o ciebie ( czytaj: nie prasuje i nie pierze) :p
        • Gość edziecko: Adzia Re: czy dbac o meza? - a co to znaczy "dbać"? IP: *.* 13.11.02, 13:54
          Podpinam się tutaj, bo ten post jakby rozszerzył temat.Co to znaczy dbać, jak czuje się człowiek, o którego się dba? Jak to pokazać?Dbać - to czasem postawić gościa pod ścianę i powiedzieć "Facet, otrząsnij się! Wyglądasz jak fleja!" ;-)albo "Kochanie, wiesz, ostatnio bardzo się o Ciebie martwię - bardzo się zapuściłeś" Dbać - to także wiedzieć, które z powyższych zdań odniesie najlepszy efekt :-)Dbać - to także nie pozwolić najbliższej osobie, żeby robiła krzywdę sobie i nam, każąc się wyręczać (pokrętne - czy ktoś zrozumiał? ;-) Dbać - to wzbudzić w drugiej osobie chęc do bycia jeszcze atrakcyjniejszym.W tym sensie, Padlinko, na pewno wszystkie powiniśmy dbać o mężów - jak i oni o nas. Może jeśli położysz nacisk na tę część "dbania" - to problem sam się rozwiąże?PS. Mela, a propos letniego wątku - koszmarku ;-) - mój mąż właśnie czasem wypomni mi jakiś grzeszek przeciwko urodzie. I gdyby nagle przestał, to doprawdy zaczęłabym się martwić, że zobojętniał, czy co ;-)...Dba o mnie facet i tyle :-)
        • Gość edziecko: guga111 Re: czy dbac o meza? IP: *.* 13.11.02, 13:55
          Mela napisała/ł:> guga!> > Dbać warto i trzeba, to sama przyjemność. Ale dlaczego definicją dbania o partnera na tym forum jest prasowanie koszul i sprzataniem po nim? Sa milsze sposoby ;)To nie jest definicja - to jest jedna z wielu składowych. Życie nie jest taki przyjemne i nie jest czarne albo białe. I nie dbamy tylko w sposób przyjemny - bo takie zycie jest tylko w bajce . Bo wtedy kiedy moj nie-mąż posprzątał mój samochód po tym jak zwymiotowałam (wstrząs toksyczny) i jak próbowałam go przeprosić, ze coć takiego sie stało a on nawrzewszczał na mnie, że wogóle przyszło mi do głowy go przepraszać to oddałabym za to tysiące róż, litry perfum i tony pięknej bielizny! Bo nie na darmo się mówi; w zdrowiu i chorobie, na dobre i złe. My nie powiemy tego chyba nigdy . Bo są tacy którzy przysiegaja sobie w kosciele, robią wielka pompę a te słowa nic dla nich nie znaczą. A ja wolę tego głośno nie mówić, żeby nie zapeszać ... Bo i bez tego te koszule będę mu prasować (chociaż on też mógłby to sam zrobić), będę masować mu plecy kiedy go bolą (chociaż nie mam już do tego siły), będę mu smażyć ulubione naleśniczki (chociaż ja ich nie jadam) bo on rano robi mi pyszną kaszkę mannę z rodzynkami (której nie jada), pamięta o mim kwasie foliowym (o którym ja notorycznie zapominam), namawia na kupno kolejnego ciucha (chociaż wie, ze wydajemy na to ostatnie pieniadze) itd itd. Bo jest nam poprostu łatwiej, bo pamiętamy o sobie, bo się kochamy.I takie " nie bo nie" jeszcze nigy nikomu na dobre nie wyszło ........ >> Po co wsiadać do samolotu i wracac do kogoś kto nie dba o ciebie ( czytaj: nie prasuje i nie pierze) :pNo właśnie po co? Gdyby mój mężczyzna nie dbał o mnie nie wracałabym do niego...
      • Gość edziecko: Politea Re: czy dbac o meza? IP: *.* 17.11.02, 22:07
        Mela, jesteś wielka przez duże W. Jak czytam Twoje posty, to od razu wiem, że na pewno koszul nie powinnam mężowi prasować, że nie wspomnę o zbieraniu porozrzucanych ciuchów i ich praniu. U nas w domu pierze pralka, a do pralki wrzuca: na kogo wypadnie na tego bęc. Na szczęście nie mam męża brudasa, a twórczy bałagan robimy oboje, więc się uzupełniamy nawzajem.A co do nóżek, to mój mąż pewnie byłby skłonny do latania za mną z pumeksem i depilatorem, jeśli tylko nadarzyłaby się okazja, ale to tak na marginesie.A co do wizytówek, to ja też słyszałam opinię, że ... tylko jakoś dziwne, że nie działa w drugą stronę, tzn. że jak facet jedzie najnowszym modelem jakiegoś auta, a kobieta niezadbana (patrz włosy na nogach, żeby cieplej było) i wspomniane pięty, to jakoś nikt mu tego nie wytyka. Ale może się mylę, może miłość przedkłada się jednak na ilość wyprasowanych koszul :lol: Pzdr, Poli
    • Gość edziecko: Hermiona Re: czy dbac o meza? IP: *.* 13.11.02, 14:45
      Ależ oczywiście, że nie dbać!!!! Demonstracyjnie dzielić pranie na dwie kupki, tym bardziej prasowanie; nie podawać mu herbaty, talerza ciepłej zupy po powrocie z pracy i na każdym kroku podkreślać, jaką łaskę mu robicie, że w ogóle pozwalacie mu siadać do tego samego stołu, nie mówiąc już o spaniu w tym samym łóżku, co wy. Jednocześnie skończyć z pretensjami, że nie zajmuje się dzieckiem, nie adoruje was,nie robi zakupów itp., itd. W końcu on też być może robi wam łaskę, że robi coś,czego nie lubi, nie czuje się z tym dobrze albo uważa to za mało męskie. Najlepiej od razu założyć dwa osobne konta i udawać, że przez przypadek wspólnie wynajmujecie mieszkanie.Jeśli tak pojmujecie partnerstwo - gdzie wielką zniewagą jest pokazanie mężowi, że jego wygląd, zdrowie, czy pełny żołądek nie jest wam obojętny, to skąd potem tyle postów "płaczących", jak to wredny mąż nie przynosi kwiatków, nie uwielbia jak za dawnych czasów itd? Dostajesz to, co dajesz. Ty robisz łaskę, a on ma padać przed tobą na kolana?Prasuję mojemu mężowi koszule, tak, jak prasuję ubrania swoje i dzieci; zrobię mu czasem sama z siebie herbatę, bo wiem, że sprawię mu tym przyjemność. Tak jak i on wie, że może mi sprawić przyjemność robieniem różnych rzeczy, których robić nie musi. Na tym m.in. polega miłość; nie tylko, albo zupełnie nie na tym, żeby robić tylko to, co się MA OCHOTĘ robić, albo robić z wyrzutem i wielką łaską.Chyba między usługiwaniem "panu i władcy" a totalnym "zwisem" jest coś jeszcze. Wzajemna opieka i chęć pomocy. Czyż nie?
    • Gość edziecko: lea Re: czy dbac o meza? IP: *.* 13.11.02, 16:49
      ... trudno mi będzie wyrazić to co czuję i chciałabym opisać, po części zrobiła to Hermiona, Iwo1, guga i parę innych dziewczyn... wybaczcie nie zapamiętałam kto jeszcze.może jestem jakaś dziwna i moje poglądy również??? Ale ja poprostu nie widzę żadnego problemu w tym, że wyprasuję mężowi koszulę ( rzadko, bo mąż nosi bluzy ;) ) , wypiorę ubrania itp. dla mnie to normalne życie, życie w szczęśliwej rodzinie :love: Mam czas, jestem zdrowa, to sprzatam , gotuję, piorę, robię to dla mojego męża, synka i siebie :) robie to , bo to dla mnie oczywista sprawa. A kiedy mąż ma czas robi to on - bo chce :)))I tak jak wspomniała Hermiona - często niedoceniamy to co mamy i dostajemy od swoich mężów, i dziwimy się dlaczego zapominają o naszych świętach, rocznicach ślubu.Kiedy synuś jest wyjątkowo grzeczny, a ja mam dużo czasu na to aby wygruntować mieszkanko i jeszcze przygotować małą niespodziankę dla męża ( np. upiec ciasto - mąż jest łasuchem ) - ZAWSZE !!! usłyszę z jego ust wdzięczne "dziękuję kochanie" i wiem , że nawet ta wyprasowana koszula sprawi mu wiele radości :)))pozdrawiam :hello: lea
      • Gość edziecko: Natala Re: czy dbac o meza? IP: *.* 13.11.02, 21:25
        Czesc Dziewczyny.Mnie osobiscie nie miesci sie w glowie to ze moj maz mial by chodzic niewyprasowany i niewyprany. Wiem tez ze nalezy to do mnie mu wyprasowac i wyprac (nawet recznie) i jest to dla mnie przyjemnosc. Jest tak dlatego ze w moim rodzinnym domu tak bylo, ale nie o tym chcialam pisac. Kiedy poznalam mojego meza chodzil biedak w niewyprasowanych t-shirtach, brudnych spodniach bo jego mama po prostu nie uwazala zeby to bylo koniechne wyprasowac synkowi cos tam. Nie chodzil do fryziera tylko razem z bratem obcinali sie maszynkami wszedzie na rownio jak w wojsku brrrr.Kiedy poznal swoja ukochana zone czyli mnie :)wszystko sie zmienilo. Na poczatku chodzilam do niego do domu i tam prasowalam ( komentaz tesciowej byl taki:" ojej zagonil ja do roboty" gdzie on by nawet nie pomyslal o wyprasowanym t-shircie) kazalam chodzic do fryziera bo wygladal jak kryminalista itd. Zaczelam po prostu o niego dbac i wiecie co, moj maz kiedy teraz ma niewyprasowane rzeczy mowi " kooootku wyprasuj mi prosze ". Jestem dumna z siebie ze udalo mi sie nauczyc go czystosci. Co do mycia sie to nie jest juz tak latwo ale np wczoraj wieczorem kiedy wrocil po pracy i powiedzialam ze ma isc po prysznic to odburknol ze mu sie nie chce i zebym mu zrobila herbate, ja na to "ok zrobie ale w tym czasie wezmiesz prysznic a potem ci powiem ze cie kocham" i wiecie co poszedl i sie umyl.Niestety smieszne ale prawdziwe ale chyba tak mialo byc ze nas kobiety Pan Bog stworzyl na koncu jako najdoskonalsze a nasi panowie sa niedaleko za malpamismilePozdrawiam Goraco i czyncie co do was nalezy!Natalia
      • Gość edziecko: Rokitka Re: czy dbac o meza? IP: *.* 14.11.02, 12:57
        mama Bartka napisała/ł:>ZAWSZE !!! usłyszę z jego ust wdzięczne "dziękuję >kochanie" i wiem , że nawet ta wyprasowana koszula sprawi >mu wiele radości :)))> > pozdrawiam :hello: leaI myślę, że tu właśnie jest "pies pogrzebany" - Twój mąż DOCENIA to, co dla niego robisz. Nie traktuje tego jako Twojego obowiązku, dlatego, że jesteś kobietą.PozdrawiamAnia z Emilką (13 miesięcy)
    • Gość edziecko: Ika Re: czy dbac o meza? IP: *.* 13.11.02, 21:58
      Wiecie co... ręce mi opadły... do samych pięt (samodzielnie peelingowanych :lol: graba, Mela!). Padlinka, ja Cię proszę, Ty się tylko nie daj w kompleksy wpędzić. Czytaj, bierz pod rozwagę itd, ale pamiętaj, że myślenie tłumu czy większości nie oznacza automatycznie racji.Nic więcej lepiej nie napiszę, bo mnie zaraz niektóre żony z poczuciem należących do nich obowiązków usługiwania mężowi zlinczują... jedno tylko - moje, podkreślam, osobiste - wrażenie: niektóre dziewczyny chyba kompletnie nie zrozumiały Padlinki...
      • Gość edziecko: AGUSIAM Re: czy dbac o meza? IP: *.* 13.11.02, 22:35
        Iko, ja Padlinkę zrozumiałam i Ciebie i tą całą "mniejszość"...Tylko nie wiedzieć czemu w Polsce utarł sie stereotyp uciemiężonej Matki Polki, doskonale zorganizowanej, która leci z nóg ale zawsze ze wszystkim zdąży. Przecież same go tworzymy...A swoją drogą naprawdę zdziwił mnie fakt (ale i ucieszył :) jak to nasze koleżanki tych swoich mężów kochają, uwielbiają i szanują. Tylko nie wiedzieć czemu często ta ich miłość jest jednostronna ...Dobra kończę, bo ... nie mam juz siły :)Aga
        • Gość edziecko: dyziak Re: czy dbac o meza? IP: *.* 13.11.02, 22:49
          Nic dodać nic ująć. Czasem pytam siebie "co ja tutaj robie...?". Albo trzeba mnie zlinczować, albo wysłać na Marsa. Oby mój kochany nie zechciał tutaj zajrzeć, bo jeszcze mu jakieś bzdury do łepetynki strzelą. Oj, kochany! Od komputerka to z daleka!Optymistycznym akcentem kończącdyziak ps Luby właśnie poszedł z pieskami na spacerek (ok 40 min.), wcześniej pozmywał (po klacyjce, która razem przygotowaliśmy), a jeszcze wcześniej wróciłmz pracy, zahaczając o sklep (bo ja z tym brzusiem staram się nie nosic zbyt wiele):-)!!!!!papatkidyziak
      • Gość edziecko: sugar Re: czy dbac o meza? IP: *.* 13.11.02, 22:57
        Dyskusja poszła na całego :hot:Ja osobiście dbam o męża, bo on dba o mnie. Ja mu piorę koszulki, a on wiesza półki, kosi trawę w ogródku i naprawia zepsuty odkurzacz. Czasem się zdarza tak, że nie ma obiadku bo akurat byłam zmęczona by coś ugotować (jemy zupkę z proszku),a odkurzacz zepsuty przez 2 tygodnie bo męża dopadł leniuch. I co? Świat drogie panie sie nie wali nam na głowy, poprostu mówimy sobie: kochanie nie dałam rady, kochana nie chciało mi się - zrobię to za tydzień. Podstawa to rozmowa...JESTEŚMY TYLKO LUDŹMI z humorami, zmęczeniem i lenistwem. Oto nasza natura.Pewnie zostanę oskarżona o brak zrozumienia, ale co tu rozumieć. Dbać o siebie czy nie? DBAĆ i nie zapominać języka w gębie jak coś leży na wątrobie...Padlinka - jak mój facet zaczął powoli się zapuszczać po ślubie to wskazałam mu na moją lokówkę, odżywkę do włosów, kosmetyki i powiedziałam mu, że ja się tak staram by dobrze dla niego wyglądać, a on co!? Wiesz co, poskutkowało :-).Pozdrawiam - Magda
      • Gość edziecko: Cytrynka Re: czy dbac o meza? IP: *.* 13.11.02, 23:00
        Do Iki: A ja, chociaż żoną także jestem, popieram Cię całkowicie :-)(już to zresztą pisałam). Do wszystkich: Uważam, że każdy powinien dbać o siebie. Mogę owszem prasować, gotować sprzątać po facecie, ale tylko wtedy, kiedy ja się dobrze z tym czuję, kiedy sprawia mi frajdę, kiedy mam jeszcze czas dla siebie; nie powinno to być obowiązkiem. Nie raz wstawałam o 5 rano, żeby zdążyć przygotować mężowi ubranie i zrobić mu kanapki do pracy, podać herbatę, czy usmażyć jajecznicę, chciałam to dla niego zrobić, sprawić mu przyjemność, chciałam, żeby czuł się zadbany i kochany. Ale to nie jest moim obowiązkiem i nigdy nie będzie. Jeśli chce chodzić w pogniecionym ubraniu, niech chodzi. Ma oczy, rozum - wie, jak wygląda.Szkoda tylko, że często faceci myślą, że to obowiązek, że oni nie muszą nic robić. Szkoda, że niektóre kobiety wychowują życiowe kaleki - zaniedbanych facetów, którzy nie potrafią nawet zrobić herbaty, nie są w stanie pomyśleć o innej osobie, zrobić dla niej czegoś (nawet jeśli nie lubią tego robić). Żeby nikt nie miał wątpliwości nie generalizuję. Cieszę się, kiedy czytam na forum o mężach gotujących obiad, czy odkurzających dywan. Cieszę się, że w niektórych związkach ludzie robią coś dla siebie, bo się kochają. Tylko co można zrobić z facetem, który nie poczuwa się nawet do umycia kibla proszkiem, zrobienia kolacji, kiedy to żona wszystko robi: przychodzi zmęczona z pracy, po drodze odbiera dzieci z przedszkola, robi zakupy, gotuje obiad, i do północy prasuje, a jej szanowny pan i władca w tym czasie czyta gazetę, czy gra na komputerze??????Smutno mi się robi, jak czytam niektóre posty. Fajnie, jak facet jest zadbany, ale niby dlaczego jego wizerunek ma zależeć ode mnie (przypominam, że jestem żoną) dlaczego mam się wstydzić, że ma pogniecioną koszulę i brudne zęby. Jeśli facet ma dwie ręcę, dwie nogi i mózg, sam może o siebie dbać. Przecież nikt mi nie przypomina, że należy się myć, zrobić pranie, zmieniać odzież, nikt nie pierze moich skarpet, majtek, czy staników.Strasznie wkurza mnie taka postawa, kiedy patrząc na zaniedbanego faceta, niektórzy myślą, że ma złą żoną, że to ona jest fleją. Ludzię, zastanówcie się. Smutna Cytrynka
        • Gość edziecko: Hermiona Re: czy dbac o meza? IP: *.* 13.11.02, 23:54
          Dziewczyny, nie przesadzajcie. Tak, jak pisałam, jest jeszcze coś między usługiwaniem i czekaniem na progu domu z kapciami a nie robieniem nic, układaniem brudnej bielizny na osobne kupki i robieniem afery z prasowania koszul. Czy to takie straszne zwrócić mężowi uwagę, że powinien o siebie zadbać? Owszem, jest dorosły, ale czy np. jeśli chwyci go grypa, to zaniepokojone nie powiecie "Słuchaj, weź aspirynę" i może same nawet mu ją podacie? Ostatecznie jest dorosły i mógłby ją sobie sam znaleźć, ale czy nie uważacie tego wtedy za gest miłości i opiekuńczość?Padlinka ma obawy, że jeśli zacznie dbać o męża, to on się przyzwyczai i będzie tego wymagał. Ciekawe, jak Padlinka by zareagowała, gdyby po długich staraniach z jej strony, delikatnych aluzjach czy wręcz przeciwnie - awanturach, aby mąż np. kupował jej co drugi dzień kwiaty, bo tego wymaga jej kobieca potrzeba bycia adorowaną, któregoś dnia usłyszała go opowiadającego w gronie kolegów, że on sam nie wie, czy te kwiaty kupować czy nie, bo z jednej strony to wie, że byłoby jej przyjemnie, ale z drugiej strony to jeszcze się baba rozbestwi i za chwilę będzie się kazała wozić do najlepszych restauracji, a potem jeszcze coś gorszego....Nie jestem pewna, czy dbanie o męża nie kojarzy się wam za bardzo z usługiwaniem mężowi rozpartemu na kanapie, ale przecież chyba nie o to chodzi.Jeśli facet wraca zmęczony po wielu godzinach pracy, a żona już jest w domu, to czy naprawdę choćby ze zwykłej chęci pomocy drugiemu człowiekowi nie może czegoś dla niego zrobić? Np. włożyć jego swetra do miski z wodą i proszkiem, a potem poprosić go, żeby pranie wypłukał i wykręcił, bo dla niej to za ciężka praca? Czy naprawdę zwrócenie mężczyźnie uwagi, że ma brudną koszulę oznacza od razu, że automatycznie zrzuci on dbałość o swoją garderobę na barki żony? Nie dramatyzujcie, naprawdę.:hello:Monika, posiadaczka męża dobrze "wytresowanego" - o dziwo przez teściową (Moniki), któremu czasem zwracam uwagę na nieświeżą koszulę czy zmierzwione włosy i który z tego powodu wcale nie robi się rozpaskudzony.
          • Gość edziecko: Cytrynka Re: czy dbac o meza? IP: *.* 14.11.02, 00:34
            Hej HermionaMasz racje, że nic sie nie stanie, jeśli kobieta zwróci uwagę mężowi, że ma brudne ubranie, poda mu apsirynę, brudny sweter namoczy, poda mu kolację, kiedy ten jest zmęczony, po prostu zadba o niego. To jest piękne, tak powinno być. Tyle tylko, że to powinno dotyczyć obu stron, a nie tylko kobiety. Piszę tu z własnego doświadczenia. Bardzo kocham swojego męża i on mnie kocha. Tyle tylko, że nie raz i nie dwa robiłam sobie herbatę ledwo stojąc na nogach, czy robiłam kanapkę, żeby w ogóle coś zjeść (kiedy byłam chora).Mój mąż uważa, że o mnie dba. Potrafi zarobić i dzięki temu mam za co ugotować obiad, kupić proszek i zreperować żelazko, jeśli się zepsuje. Kiedyś na ostrym dyżurze spędził ze mną 5 godzin. Teraz jesteśmy w Nikaragui i chodzi ze mną do lekarza, żebym czuła się bezpieczniej. I to jest wspaniałe. Ale chodzi mi o codzienne życie. Chciałabym, żeby umył po sobie wannę chociaż raz na tydzień, po wyjściu z kąpieli wytarł podłogę w łazience (kiedyś o mało nie rozbiłam głowy), zrobił mi czasami śniadanie. Chciałabym nie słyszeć: nie sprzątam, bo nie lubię, nie prasuję, bo nie lubię, nie gotuję, bo mnie to nie interesuje, nie podlewam kwiatów, bo nie pamiętam, rzucam używane majtki i skarpetki obok łóżka, bo nie chce mi się ich wrzucić do kosza na brudną bieliznę. Dlaczego mam mu przypominać o wizycie u dentysty, myciu zębów. Nie chciałabym usłyszeć ponownie tego: Kiedyś zmęczona po pracy sprzątałam mieszkanie (trzeba to zrobić chociaż raz na tydzień,szczególnie, że mamy gubiącego sierść psa, prawda?), mój mąż grał na komputerze. Zapytałam go, czy nie czuje się z tym źle, że zbliża się północ, a ja szoruję podłogi. Gdybyśmy razem się za to zabrali, nie byłoby to męczące. Odpowiedział mi: jak to nie pomagam, przecież podnoszę nogi!!!!!!!!!!!!!I do jasnej ciapeczki o to mi chodzi. Żeby nie zwalać wszystkiego na inną osobę, która też ma prawo być zmęczona, ma prawo do odpoczynku.Owszem, mogę poprosić, żeby zrobił mi herbaty, ale często w takiej sytuacji czekam długo (ostatnio dwie godziny, bo grał na komputerze). Mogę prosić, żeby zrobił mi kolację, ale i tak ja muszę ją dokończyć (bardzo często) i posprzątać.Ja też chcę czuć się zadbana. Wiem, że mąż mnie kocha. Tylko dlaczego nie potrafi myśleć o innych. Pewnie dlatego, że nie nauczyła go tego dwie kobiety - matka i babcia podstawiając wszystko pod nos. I o to mi chodzi. Marzę o (nierealnym chyba w moim małżeństwie) partnerstwie i chyba już tylko będę marzyć. Zresztą zobaczę w maju. W tym miesiącu ma się urodzić nasze pierwsze dziecko. Może jednak cuda się zdarzają.Cytrynka
          • Gość edziecko: Behemot Re: czy dbac o meza? IP: *.* 14.11.02, 01:10
            Wyobraźcie sobie, że to jakiś mężczyzna pisze post w etacie: "Czy dbać o żonę?" Mógłby zapytać np. czy dziwigać ciężary, bo przecież żona też ma ręce, czy wynieść śmieci, bo żona pracuje do późna, a boi się, że to stanie się jego obowiązkiem itp. Ciekawabym była Waszych porad drogie dziewczyny :ouch: Zgadzam się z Moniką, trochę przesadzacie. W końcu w czym problem? Facet ciężko i do późna pracuje, rano zajmuje się dzieckiem. Nie ma kiedy o siebie zadbać i faktycznie chodzi jak fleja. Nie wiem czy dobrze zrozumiałam, ale chyba sytuacja jest przejściowa? Padlinka boi się, że gdy zadba o niego teraz on się przyzwyczai. Rozumiem, że normalnie dbał sam o siebie?Zgadzam się, że kobieta nie ma obowiązku usługiwać mężczyźnie, nie ogoli się za niego i nie umyje, ale chyba może mu pomóc, gdy on tej pomocy potrzebuje? Korona jej z glowy nie spadnie. Trzeba mu zwrócić delikatnie uwagę, by więcej dbał o siebie, mył się i golił, ale nie widzę problemu dlaczego kochająca żona nie mogłaby prać mężowi i od czasu do czasu coś uprasować? I czy tylko chodzi o to, aby inni nie pomyśleli, że jest złą żoną? Zresztą co za robota? Chodzi w swetrach, więc tego prasowania nie byłoby za dużo? A pranie to nie jest obecnie ciężka praca. Mój mąż niestety ma lewe ręce do gotowania, prasowania i wielu innych prac domowych, ale pracuje do późna. Zaraz po przyjściu z pracy i zjedzeniu podanego pod nosek obiadku (łyżeczki po sobie nie umyje - tak mamusia nauczyła niestety) zajmuje się naszą małą córeczką i maleńkim syneczkiem (Tego ja nauczyłam, bo jego matka wciąż uważa, że rola taty się zaczyna, gdy dziecko jest już duże.) Mam wtedy czas na siedzenie w eDziecku :)Rrobi wiele męskich czynności, dźwiga zakupy, czasem odkurzy, wynosi śmiecie itp. Pomaga mi, ja jemu. To chyba normalne w małżeństwie? Oczywiście wyrażam tylko swoje zdanie, nie napadajcie na mnie dziewczyny, myslące inaczej. Ja szanuję Wasze poglądy... :sweat: :hello: Gina
    • Gość edziecko: lea Re: czy dbac o meza? IP: *.* 13.11.02, 22:51
      ... jeszcze coś dodam - mój mąż,zajmuje się synusiem, sprząta, gotuje i piecze rewelacyjną szarlotkę mniam :) bez tego abym musiała go o to poprosić :)często robi mi jakąś miłą niespodziankę i bardzo nam razem dobrze :love:pozdrawiam bardzo szczęśliwa lea :hello:
    • Gość edziecko: big_tom Re: czy dbac o meza? IP: *.* 14.11.02, 00:27
      No dobra to napisze jeszcz raz a co mi tam ;) ... i wiecie co wam powiem ;) jest wesoło mozna się pośmiać ;) ... może to nie śmieszne ale dlaczego jesteście takie zacięte ;) ? A prawda ??? dla każdego jest inna :) i to problem ... Wszystkie jednak chyba się zgadzacie z tego co czytałem że o związek muszą dbać obie strony tak ??? ... I to prawda ;) więc jeśli dbają obie to obie mają obowiązki :) to proste a jak się tym dzielicie to nie powód do kłutni na forum :lol: wyluzujcie bo Koleżanka pyta was co zrobić by mąż zaczął o siebie dbać a wy mówicie że mój to to a ja mojemu to to ... :lol: ale zamiesznie W każdym razie może wyciągnicie wspólne wnioski ... a nie szukajcie różnic a :lol: za mnie i tak się nikt nie ogoli i muszę sam :( ;)Żony dbające ...nie linczujcie tych co chcą by facet dbał sam bo mają prawo wymagać Żony zwolenniczki równego podziału, nie wysmiewajcie się z tych , które dbają bo z miłości nie należy żartować ...Może wymyślcie sobie jakiś miły wątek ;) i poszedzcie przy nim ?wink Bo tak naprawdę to prawie wszystkie chcecie partnerstwa, tylko inaczej macie podzielone role w domach :) ... A tak w ogóle co ja wiem o ..... :lol: :lol: :lol: ;)
      • Gość edziecko: Cytrynka Re: czy dbac o meza? Do Big Toma IP: *.* 14.11.02, 01:02
        Big TomJa się nie czepiam nikogo na forum i nie jestem zacięta. Nie przeszkadza mi to (bo niby dlaczego), że ktoś czeka na męża z kapciami i podstawia mu wszystko pod nos, nie przeszkadza mi to, że facet i kobieta dzielą się obowiązkami. Najważniejsze jest jednak to, żeby robili to z chęcią i miłością. Żeby nie było to obowiązkiem. Ja teraz nie pracuję i mogę zajmować się domem czy uprasować koszulę mężowi, bo on pracuje, jest zmęczony i wraca późno. Nie czuję się jednak komfortowo myjąc zasra..... sedes, czy zbierając używane majtki z podłogi. Jeśli inne kobiety nie mają nic przeciwko, niech zbieraja i szorują.Ale co będzie jeśli wrócę do pracy???? Co będzie ze mną. Nikt nie powie: mieszkanie zapuszczone, żona zapuszczona (ze zmęczenia) - wina męża, nie dba o żonę!!!!!!!!!!!!!Masz rację, że Padlinka prosiła o radę, a posypały się na nią gromy. Ja nie chciałam się licytować (wszakże wyszła licytacja: ja robię tak, a ktoś inny tak).Pozdrawiam Cytrynka
        • Gość edziecko: Behemot Re: czy dbac o meza? Do Cytrynki IP: *.* 14.11.02, 01:19
          Cytrynka, a dlaczego zbierasz te majty? Ja nie zbierałam ani majtek, ani skarpetek. W końcu każdy widział, że to nie moje. Parę razy się musiał wstydzić i już wie gdzie je odlożyć :) Pozdrawiam! :hello: Gina
          • Gość edziecko: Cytrynka Re: czy dbac o meza? Do Behemot IP: *.* 14.11.02, 01:25
            Hej GinaWiesz próbowałam nie zbierać, ale kiedy naliczyłam 5 par + 2 t-shirty, to nie wytrzymałam. Chyba muszę uzbroić się w cierpliwość, albo nie widzieć bałaganu :-) (to będzie trudne)Dzięki za radę. Skorzystam przy najbliższej sposobności :-Cytrynka (już w lepszym humorze)
        • Gość edziecko: big_tom Re: czy dbac o meza? Do Big Toma IP: *.* 14.11.02, 10:39
          Hej Cytrynko :)Po pierwsze, nie napisałem nigdzie, że się czepiasz, a przez zaciętość w pierwszym poście chodziło, o bronienie swojego zdania. Chodziło mi tylko o to, że wszystkie zgadzacie się ze sobą a rozważacie szczegóły, które nie mają wpływu na zasady, że partnerstwo to jakiś podział, niezaleznie jak go rozumieć. Tak więc, jeśli tym co napisałem poczułaś się urażona przepraszam :), ale było to przez niezrozumienie moich intencji
          • Gość edziecko: Cytrynka Re: czy dbac o meza? Do Big Toma IP: *.* 14.11.02, 15:51
            Big TomNo coś Ty :-) Nie poczułam się urażona. Sądzę, że zrozumiałam Twoje intencje. Możliwe, że źle sformułowałam swoją wypowiedź.PozdrawiamCytrynka
    • Gość edziecko: Cytrynka Re: czy dbac o meza? IP: *.* 14.11.02, 00:45
      PadlinkoDobrze Cię rozumiem. Trudno jest coś poradzić, ja mojemu "truję", czasami trafia, czasami nie. Trudno zmienić nawyki dorosłego człowieka, niestety. Nie poddawaj się. Wiem również co miałaś na myśli pisząc, że obawiasz się, że coś stanie się Twoim obowiązkiem. Bo tak niestety w wielu przypadkach jest. Szkoda, że nie ma złotego środka. Sama takiego szukam.Życzę Ci wszystkiego najlepszegoCytrynka
      • Gość edziecko: Rosa* Re: czy dbac o meza? IP: *.* 14.11.02, 01:25
        HejOd czterdziestu minut czytam te posty, a oto moje wnioski:1. Zasadniczo udało mi się zauważyć trzy grupy (uff, ta lektura to była cięzka praca ;) )a) Dabające o mężów i uważające to za swoją powinność, b) niedbające o mężów i uważające to za swoją powinność, c) zwolenniczki parterstwa, która raz przechylało się w stronę "a)" a raz w stronę "b". Gwoli sprawiedliwości dodam, że było też pare postów postulujących równą równość (!) leżącą gdzieś pomiędzy wariantami A i B.2. Jeśli mój mąż jest moją wizytówką to idę się powiesić.3. Nie wiem, czy to Natala przyuczyła swojego męża do czystości czy raczej mąż- Natalę.4.Mój mąz przez 10 lat mieszkał sam wykonując wszelkie domowe prace (+ gotowanie) samodzielnie. Obecnie cierpi na ostry przypadek amnezji objawiający się tym, że jeśli nie ugotuję obiadu (choć lodówa pełna żarcia) to dzwoni po pizzę, bo nie chce mu się (twierdzi, że JUŻ nie umie) jajecznicy usmażyć. Stąd uważam obawy Padlinki za uzasadnione.Pozdrawiam wszystkie i wszystkich. Szczególne calusy dla Iki i innych "wyemancypowanych", do których się dolączam.ps. Początkowo miałam zamiar zrobić Wam dowcip i przepisać post Padlinki zmieniająć rodzaj żeński na męski. Jak byście się czuly czytając na przykład to : "Zastanawiam się też, czy powinienem prać i prasować jej garsonki? Wprawdzie pracuję zawodowo, ale ona też ma swoją pracę i przychodzi do domu zmęczona. Boję się, co teściowa o mnie pomyśli kiedy dowie się, że nie prasuję żonie sukienek..." I tak dalej. Słyszałyście kiedyś coś podobnego z ust faceta? Bo ja nie. Nawet od tych "partnerskich" i "dbających". Tylko my- baby- mamy takie problemy, bo do służenia nas przyuczono. Pewnie mnie zakrzyczycie, ale takie jest moje zdanie.
        • Gość edziecko: Cytrynka Re: czy dbac o meza? Do Rosy IP: *.* 14.11.02, 01:42
          CześćZgadzam się z Tobą, że przeczytanie wszystkich postów, to cieżka praca.Napisałaś: Tylko my- baby- mamy takie problemy, bo do służenia nas przyuczono. Pewnie mnie zakrzyczycie, ale takie jest moje zdanie.Niestety masz rację, że to służenia nas przyuczono. Szlag mnie trafia, kiedy moja mama mówi przy moim mężu, że powinnam mu gotować, sprzątać i prasować (sama nie wiem, czy mówi to żartem). Efekt jest taki, że mąż (teoretycznie w żartach) mówi, że zadzwoni do mojej mamy i się jej poskarży.I wiem jedno: Wychowam moje dzieci inaczej, niż jest wychowany mój mąż. Nauczę je, że nie wolno wykorzystywać drugiej osoby. Zrobię wszystko, żeby moja synowa nie miała takich zmartwień, jak ja. Nauczę moje dzieci, że pomoc innym, to coś pięknego, że nie tylko słowami można wyrażać miłość.
          • Gość edziecko: Cytrynka Re: czy dbac o meza? Do Rosy IP: *.* 14.11.02, 01:48
            Jeszcze jednoMoja teściowa prasowała kieyś mojemu mężowi (czyli swojemu synowi) skarpetki i majtki. :-)I mój mąż kiedyś zdziwił się, że ja tego nie robię.Cytrynka :-)
        • Gość edziecko: Adzia Re: czy dbac o meza? - a ja myślę, że się rozmijacie IP: *.* 14.11.02, 08:26
          ...bo każda ocenia sytuację na podstawie swoich własnych doświadczeń i to swojej sytuacji próbuje dopasować sytuację Padlinki (i ja to zrobiłam na początku, przyznaję).Lea prasuje i pierze, bo ma na to więcej czasu niż jej mąż. Ja prasuję i piorę, bo mój mąż buduje dom i ciężko pracuje. I obie, zdaje się (czy tak, Lea? :-) ) mamy mężów, którym obce jest wylegiwanie się na kanapie, podczas gdy żona uwija się przy pracach domowych. Co do których mamy pewność, że zwolnienie z obowiązków domowych ich nie rozpuści. Więc robimy to z prawdziwą przyjemnością.Czegoś takiego nijak nie da się przyrównać do sytuacji Padlinki, która pracuje tyle, co jej mąż, a oprócz tego studiuje. Więc może zamiast sprzedawać jej swoje osobiste wizje życia, zastanowimy się, jak dotrzeć do faceta?Pozdrawiam Agnieszka
          • Gość edziecko: lea Re: czy dbac o meza? - a ja myślę, że się rozmijacie IP: *.* 14.11.02, 10:39
            Adziu - dokładnie tak :))) :jap:pozdrawiam -lea
            • Gość edziecko: Natala Re: czy dbac o meza? - do Rosy IP: *.* 14.11.02, 21:01
              "Nie wiem, czy to Natala przyuczyła swojego męża do czystości czy raczej mąż- Natalę"Czy moge Cie Rosa poprosic o wytlumaczenie tego stwierdzenia!!! bo czegos tu nie rozumiem.Natalia
              • Gość edziecko: Ika Re: czy dbac o meza? - do Rosy IP: *.* 14.11.02, 21:52
                Natala,nie krzycz na Rosę ;) Nie wiem, co chciałaś wyrazić, ale ja zrozumiałam to, co powiedziałaś, podobnie jak Rosa - zatem coś w tym może być ;)Piszesz:> Wiem tez ze nalezy to do mnie mu wyprasowac i wyprac (nawet recznie) i jest to dla mnie przyjemnosc. > Kiedy poznalam mojego meza chodzil biedak w niewyprasowanych t-shirtach, brudnych spodniach > Kiedy poznal swoja ukochana zone czyli mnie :)wszystko sie zmienilo. Na poczatku chodzilam do niego do domu i tam prasowalam, kazalam chodzic do fryziera bo wygladal jak kryminalista itd. Zaczelam po prostu o niego dbac i wiecie co, moj maz kiedy teraz ma niewyprasowane rzeczy mowi " kooootku wyprasuj mi prosze ". Jestem dumna z siebie ze udalo mi sie nauczyc go czystosci. Natala, nie gniewaj się, ale to brzmi tak, że to nie Ty nauczyłaś męża czystości, ale Twój mąż Cię nieźle wytresował, jak masz koło niego skakać i za niego robić, a Ty w dodatku jesteś z tego dumna... bo to za swój obowiązek uważasz... Nie widzisz tego? On mówi "Kochaaaanie, zróóóóób..." zamiast ruszyć tyłek i sobie zrobić. Dalej piszesz:> Co do mycia sie to nie jest juz tak latwo ale np wczoraj wieczorem kiedy wrocil po pracy i powiedzialam ze ma isc po prysznic to odburknol ze mu sie nie chce i zebym mu zrobila herbateNo jasne, że nie tak łatwo, bo tu już nie można powiedzieć: "Kochaaaanie, umyj mi uuuuuszy..... (zęby, nogi, ręce etc.)" Tu trzeba samemu, więc woli burknąć: "Zrób mi herbatę!" (Natala, przy tym fragmencie flaki mi się przewróciły - co to znaczy "zrób mi herbatę?????" Żeby choć powiedział "proszę"!)No i na koniec:> Niestety smieszne ale prawdziwe ale chyba tak mialo byc ze nas kobiety Pan Bog stworzyl na koncu jako najdoskonalsze a nasi panowie sa niedaleko za malpamismileMam nadzieję, że to miał być żart! :)Ale jeśli nie... to hmm... ja wolę jednak mężczyznę a nie goryla ;) I może dlatego żaden się nie ośmieli wydawać mi poleceń, i zawsze słyszę "proszę", albo "czy mogłabyś...?"I czasami mogłabym ;) a czasami ani mi się śni, jeśli jestem zmęczona. Bo jestem takim samym człowiekiem i mam takie same prawa. Natala, nie odbieraj tego postu jako atak na Ciebie czy Twoje poglądy na temat rodziny. Dla mnie szokujące, ale wychodzę z założenia, że każdy ma prawo żyć tak, jak mu pasuje. Jeśli Tobie jest z tym dobrze, to to jest najważniejsze, a nie to, co ja czy Rosa o tym myślimy :) Napisałam Ci to, choć początkowo chciałam przemilczeć, bo pomyślałam, że skoro Rosa odebrała to podobnie...... to najwyżej nakrzyczysz na nas dwie, a nie tylko na nią ;) :hello:
                • Gość edziecko: Rosa* Re: czy dbac o meza? - do Rosy IP: *.* 14.11.02, 23:56
                  Dzięki wielkie, Ika! :)Chodziło mi dokładnie o to samo! A co do Natali, to proszę, nie krzycz ani na mnie jedną, ani na Nas dwie- też uważam, że to dobre z czym nam jest dobrze. Aczkolwiek w tej dyskusji reprezentuję poglądy mam "wyzwolonych"- czy jak to tam chcecie nazwac.pozdro- Rosa
                • Gość edziecko: Natala Re: czy dbac o meza? - odpowiedz wszystkim z watpliwosciami IP: *.* 15.11.02, 15:42
                  Witam!"Natala, nie gniewaj się, ale to brzmi tak, że to nie Ty nauczyłaś męża czystości, ale Twój mąż Cię nieźle wytresował, jak masz koło niego skakać i za niego robić, a Ty w dodatku jesteś z tego dumna... bo to za swój obowiązek uważasz... Nie widzisz tego? On mówi "Kochaaaanie, zróóóóób..." zamiast ruszyć tyłek i sobie zrobić. "Nie wytresowal mnie tylko nauczyl sie czystosci i teraz jako ze on tego nigdy nie robi prosi abym mu wyprasowala czy wyprala. Co do herbaty to zawsze mowi prosze a ja mu ja robie gdzyz uwazam ze skoro biedak pracuje przez cale dnie i utrzymuje mnie i Lilie to nalezy mu sie herbata. I TAK, uwazam ze to moj obowiazek bo zostalam tak wychowana niemniej robie to z milosci i wdziecznosci."Natala, przy tym fragmencie flaki mi się przewróciły - co to znaczy "zrób mi herbatę?????" Żeby choć powiedział "proszę"!)"Zawsze mowi prosze i jeszcze dodaje Kochanie"Mam nadzieję, że to miał być żart! :)Ale jeśli nie... to hmm... ja wolę jednak mężczyznę a nie goryla ;) I może dlatego żaden się nie ośmieli wydawać mi poleceń, i zawsze słyszę "proszę", albo "czy mogłabyś...?"I czasami mogłabym ;) a czasami ani mi się śni, jeśli jestem zmęczona. Bo jestem takim samym człowiekiem i mam takie same prawa. "Oczywiscie ze to byl zart! A kiedy jestem zmeczona moja mala 4,5 miesieczna Lilia to po prostu nie robie nic i on nie krzyczy tylko robi sobie sam."W największe zdumienie wprawił mnie post Natali, nie da się ukryć. Ja nie rozumiem. Piszesz, że dbasz o męża i jest Ci z tym super, bo go kochasz. A potem piszesz, że tak naprawdę to on niewiele wyżej stoi od małpy. No ja rozumiem, że można kochać zwierzątko domowe - sama kocham moje koty, chociaż gryzą, hałasują w nocy i czasem sikają na łóżko. Ale nie wiedzieć czemu wydawało mi się, że mąż ma być towarzyszem życia na innej zasadzie niż taka na przykład świnka morska..."Jak sie nie znasz na zartach to przykro mi bardzo!!!!!"Po drugie - czy nie wydaje Ci się, że tego swojego tak kochanego mężczyznę zwyczajnie obrażasz takim traktowaniem? "Nie wydaje mi sie . Sama sie zastanow o czym piszesz gdybym traktowala go jak Swinke morska czy kota to bym mu nie prala nie prasowala i nie robila herbaty bo tego sie dla zwierzatek nie robi.No to na tyle Pozdrawiam Natalia
          • Gość edziecko: olaart Re: czy dbac o meza? - a ja myślę, że się rozmijacie IP: *.* 14.11.02, 11:17
            Bravo Adzia! W każdej dyskusji większośc rozmówców odnosi się wyłącznie do swoich doświadczeń zapominając, że przecież ludzie są różni i ich doświadczenia też są inne! IJedni więc o miłości i podziale obowiązków,smażeniu naleśniczków i myciu kibla a drudzy o USŁUIGIWANIU mężom rozpartym na kanapie. Ja wiem, że panowie są bardzo różni ale w czasie swego ćwierćwiecznego życia zauważyłam, że większość szybciutko przyzwyczaja się do tego "dbania" o nich i piorunem uznają to za cos naturalnego. Dlatego rozumiem Padlinkę, która nie chce tego, boi się. Ja też musiałam niemal walczyć o to by mój mąż zrozumiał, że jak wracam o 20 z pracy i ledwo stoję na nogach to nie zrobię mu kolacji bo nie mam siły. Do tej pory to tylko on wracał zmęczony do domu i ja, ponieważ siedziałam z Maksiem w domu, przygotowywałam posiłki. Ale ja wiem, ze on tak nie ze złej wolu, tylko po prostu nie pomyślał - to taki przykład z mojego zycia.Padlinko! A czy z nim o tym rozmawiałaś, mówiłaś mu o swoich uczuciach, gdy widzisz go zaniedbanego?
            • Gość edziecko: Padlinka Re: czy dbac o meza? - a ja myślę, że się rozmijacie IP: *.* 18.11.02, 08:56
              Tak, nie raz. Jakos nie mogę do niego trafic. Mowie mu, ze wole, jak jest czysciutki i pachnacy a bardzo nie lubie jak jest zaniedbany. Wczoraj powiedzialam mu, (wychodzilismy do jego rodzicow) ze wyglada jak fleja (nie ogolony w starym swetrze) i się obrazil. Ale powiedzialam twardo, ze jak się nie doprowadzi do porzadku, to ja nigdzie z nim nie pojde. A jak wrocil z lazienki i wygladal już jak czlowiek to oczywiście pochwalilam go i przytulilam się do niego. Od razu mu zlosc przeszla. Ale nie dam rady stosowac tego zawsze...
          • Gość edziecko: Cytrynka Re: czy dbac o meza? - a ja myślę, że się rozmijacie - Do Adzi i Padlinki IP: *.* 14.11.02, 16:11
            Hej AdziaNapisałaś: Więc może zamiast sprzedawać jej swoje osobiste wizje życia, zastanowimy się, jak dotrzeć do faceta?O kurczaki, masz rację. Myślę jednak, że każda z nas chciała pomóc Padlince, a że wyszło z tego coś innego, to inna sprawa.Moja rada do Padlinki, to rozmawiać, nie podstawiać codziennie pod nos, pokazać swoje zmęczenie. Może mąż Padlinki myśli, że skoro żona pracuje, zajmuje się dzieckiem i uczy się, to ma nieograniczone pokłady siły, może nie zdaje sobie sprawy z tego, że ona pada na twarz.Padlinko, może Twój mąż uważa że on ciężej pracuje. Wydaje mi się, że tak mógł myśleć mój mąż, kiedy ja pracowałam 8-9 godzin dziennie, a on np. 11. Tyle tylko, że ja wstawałam 2 godziny wcześniej od niego i kładłam się później. On po pracy mógł pograć (czasami pracował, ale rzadko), a ja wyprowadzałam psa, robiłam jedzenie, prałam, uczyłam się itd.Ja z uporem maniaka próbuję rozmawiać z mężem. I przynosi to jakieś rezultaty, czasem mniej, czasem bardziej widoczne. Staram się tak prowadzić rozmowę, żeby nie poczuł się atakowany. Mąż obiecał mi większą aktywność w domu, jak urodzi się dzidziuś. Mam nadzieję, że tak będzie, ale czas pokaże.Pozdrawiam Cytrynka
    • Gość edziecko: Dorotka25 Re: czy dbac o meza? IP: *.* 14.11.02, 11:27
      Padlinko!! Nie miałam cierpliwości czytać tych wszystkich wypowiedzi powyżej, ale podzielę się z Tobą odrobinką naszego życia. Mój mąż pracuje (praca częsciowo fizyczna) i do pracy nie nosi koszul, garniturów, "zwisów męskich" itp więc nie jestem w obowiązku prasować tych cudów. Ja od prawie 4 miesięcy zajmuję się naszym synkiem i w związku z 24 godzinnym siedzeniem w domu (no prawie) zajmuję się naszym domkiem. Zanim urodził się Marcin obowiązki staraliśmy się dzielić - ja prałam, on wieszał, ja sprzatałam kuchnię i łazienkę, on nasz pokój i odkurzał moje rewiry :). W związku z powiększeniem się rodzinki zmieniliśmy nieco układ. Ja w miarę możliwości i sił sprzątam, gotuję itd Niestety synek jest bardzo absorbujący więc trochę to przypomina maraton w zwolnionym tempie, czyli odkurzanie na pięć rat, pranie w kilku etapach, gotowanie z odgrzewaniem. Ale mieszkanie jest czyste, mąż najedzony a ja w miarę wypoczęta. Mąż robi mi niespodzianki w stylu: wyprane ciuszki maluszka, umyta wanna, małe zakupy (na duże jeździmy razem). NO I MASUJE MI PLECKI PODCZAS NOCNYCH !!! KARMIEŃ. Gdy ja robię obiad on zajmuje się małym, gdy ja karmię on zmywa po jedzeniu, wynosi śmieci i czyta mi posty z e-dziecka. Nie zawsze było różowo i nadal nie zawsze jest, ale traktujemy to z przymrużeniem oka - jutro też jest dzień i kolejna warstwa kurzu na półkach, więc po co się spieszyć. Co do dbania o mojego męża - w razie potrzeby (szczególne okazje) prasuję mu koszule i spodnie(uch nie cierpię tego). Mój małżonek nie przepada za goleniem się, a od kiedy dowiedział się, że uwielbiam jego szczecinkę - robi to raz, max. dwa razy w tygodniu. W domku chodzi w t-shircie i ... kalesonkach lub dresie, zawsze jest taki cieplutki. Nie przeszakdza mu żona bez makijażu i super fryzury (lubię chodzić w kitku i jemu to się podoba) i w powyciaganych koszulkach mokrych od mleka i ślinki maluszka. Lubimy siebie takich jacy jesteśmy, a jak coś jest nie tak to mówimy i wyjaśniamy to między sobą. Padlinko - jezeli przeszkadza Ci wygląd męża zacznij mniej dbać o siebie (w domu) dla zniwelowania różnic. Typowy podział obowiązków aktualnie nie jest obowiązkowy - kobieta ma na ogół kilka etatów - dom, praca, nauka (też przez to przechodziłam). Nie będę Ci doradzać jak spowodować aby prał sobie rzeczy i je prasował - musisz sama znaleźć na to sposób. Jesteś nowoczesną kobietą i poradzisz sobie z tym, a mężowi wylej czasem (oczywiście przez przypadek) szampon lub jakąś galaretę na głowę w celu sprowokowania go do umycia siebie. Zarostu nie podpalaj - może zbrzydnąć :))I polub go w domowych ciuszkach.... Pozdrawiam, Dorota
    • Gość edziecko: marudzik Re: czy dbac o meza? IP: *.* 14.11.02, 12:32
      Ja myślę, że Padlinka po prostu źle sformułowała pytanie. Na tak postawione większość z nas odpowiada, że oczywiście dbać. A pytanie moim zdaniem powinno brzmieć: „jak zachęcić męża aby dbał o siebie?” Dbanie o męża nie powinno chyba polegać na myciu go, czesaniu, goleniu, ściąganiu z niego brudnych majtek i skarpetek itd., bo nie jest on dzieckiem. W takim zakresie każdy dba o siebie, no chyba że jest osobą niepełnosprawną albo chorą. Inna sprawa to podział obowiązków domowych, do których należy m.in. pranie i prasowanie. Jeśli oboje pracują, a Padlinka dodatkowo studiuje, to myślę że mąż powinien choć trochę włączyć się w obowiązki domowe. Ja tu widzę przede wszystkim problem motywacji męża, aby o siebie dbać. A to, kto będzie prał i prasował to całkiem inna kwestia (to drugi problem Padlinki).Niestety, Padlinko, nie potrafię dać dobrej rady jak wpłynąć na męża, bo akurat mój mąż bardzo dba o siebie, ale to ja piorę jego ubrania i najczęściej ja prasuję koszule. Jestem w domu z dzieckiem, a mąż dużo pracuje, więc uważam że to jest w porządku. Gdy pracowałam, zanim urodziło się dziecko, nie prasowałam mu koszul (swoje bluzki też rzadko prasowałam), mimo to mąż o siebie dbał. Wtedy miał o to do mnie żal, bo tak się utarło że to powinna robić żona. Masz rację, że coś w tym „wychowaniu męża” jest, bo teraz kiedy mam zaległości i nie ma uprasowanej koszuli, on rano wyciąga deskę, żelazko i prasuje sobie, bez żadnych pretensji (zdarza się to niezbyt często, bo dbam o męża :)).Życzę szybkiego znalezienia sposobu wpłynięcia na męża oraz sprawiedliwego podziału obowiązków domowych.Marudzik
    • Gość edziecko: Mira Re: czy dbac o meza? - trochę na wesoło IP: *.* 14.11.02, 22:40
      Ja należę do tych żon dbających z umiarem (z naciskiem na umiar :) ) Mój mąz musi ubierać się do pracy w koszule i krawaty, bo tak ma zapisane w obowiązkach pracownika. Jezeli chodzi o tzw. higienę osobistą to pucuje się i pachni sam z własnej woli i inicjatywy. Natomiast ja musze dbać o resztę - czyli czystą bieliznę, wyprasowaną koszule i spodnie - tak to się przyjęło i nie narzekam. Ale przyznaję się, ze czasami nawalam i zbraknie wyprasowanych koszul i tu chwała mojemu ślubnemu - nigdy nie zwrócił mi uwagi i nie zrobił żadnego wyrzutu. Kiedy nie ma koszuli z długim rękawem, na podkoszulek nakłada koszulę z krótkim, na to marynarkę (z której rzecz jasna już rozebrać sie nie może :lol: ), ale nie wpadnie na pomysł, żeby sam sobie uprasować :sarcastic: No cóż, pogodziłam sie z tym, a z drugiej strony to są rzeczy, których ja absolutnie nie musze robic w domu, bo są one przypisane tylko mojemu mężowi :D No ale MIAŁO BYĆ COŚ WESOŁEGOOtóż, na samym początku ciąży trafiłam niespodziewanie do szpitala i musiałam tam leżec dość długo. Po pewnym czasie kiedy mąż był u mnie w szpitalu zapytałam czy ma jeszcze czyste koszule - mam - odpowiedział, skarpety - mam, majtki - nie już dziś nie miałem, to uprałeś sobie? - pytam, nie, nałożyłem twoje :ouch: :hot: Mało tam nie padłam słysząc tę odpowiedz, ale zarządałam zeby mi pokazał, myśląc, że blefuje, otóż NIE :eek: - oczom moim ukazały moje błękitne figi (dobrze, ze nie stringi :lol: ) To właśnie nazywa się trwać w postanowieniu, że pewnymi pracami to ja sie nie skalam.:hello: Pozdrawiam Mira, mama Olka, praczka, prasowaczka, sprzątaczka, gotowaczka, z własnej i nieprzymuszonej woli :)
      • Gość edziecko: dyziak Re: czy dbac o meza? - trochę na wesoło IP: *.* 14.11.02, 23:01
        Mira, rozbawiłaś mnie do łez (a może to Twój szanowny.....?)! BRAVO BRAVISSIMO (tak się to pisze..?). Super porcja śmiechu przed położeniem się do łóżeczka z fasolką brzuszkowatą. Dziękuję i Tobie i Twojemu Lubemu.dyziak
        • Gość edziecko: Zoe Re: czy dbac o meza? - trochę na wesoło IP: *.* 15.11.02, 00:03
          Wiekszosc Waszych postow jest trudna do zrozumienia.Wydaje sie ze albo piszecie bzdury i klamstwa, albo jestescie nienormalne.Co zrobic jesli maz przestal o siebie bdac ?Spytac sie dlaczego.Moze jest chory, ma depresje, trudny okres...A jezeli wszystko jest jak w najlepszym porzadku i maz sie nie myje i nie zmienia majtek bez naszej pomocy to zostalo juz tylko polecic mu jak najszybciej dobrego psychiatre...Co do podzialu obowiazkow to tez wiekszosci Wam sie dziwie po co chcialyscie z owymi osobnikami sie laczyc, wychodzic za maz itp.Niewolnictwa i ponizenia nie mozna nazwac miloscia, a jesli chodzi o fakt posiadania dziecka to przeciez spermy i tego kwiatu pol swiatu...Sex tez uprawia sie z tak sama przyjemnoscia na dochodnego...Oswieccie mnie co Was sklonilo do zycia z takimi osobnikami ?!Pieniadze ?, presja rodzinna ?, strach przed opinia spoleczna i staropanienstwem ???W imie czego to poswiecenie i marnowanie sobie zycia ?Tak jak nie wyobrazam sobie ze bym zostawila swojego zakrwawionego tampaxa na podlodze w lazience, tak nie moge sobie tez wyobrazic ze moj maz by zostawil swoje brudne majtki...(pomijajac wypadek gdyby byl bardzo chory fizycznie lub psychicznie).Poza tym bez wzgledu na wykonywana prace, to kobieta jest bardziej wrazliwa, ma mniej sily fizycznej do prac domowych a wiec naturalne jest chyba ze to mezczyzna przejmuje wiekszosc obowiazkow. Mokra bielizna jest przeciez ciezka, garnki i siatki tez, nie mowiac juz o innych trudniejszych czynnosciach.Poza tym to my kobiety posiadamy dar noszenia w naszym lonie dziecka, to my mamy co miesiac miesiaczke i bolacy brzuch, to przeciez nam nalezy sie odpoczynek i opieka...A na koniec to tylko dodam ze nie rozumiem co do tego wszystkiego ma jeszcze tesciowa, przeciez nie kupowalyscie kota w worku wychodzac za maz...Pozdrawiam Was wszystkie,Zoe
          • Gość edziecko: Zoe Re: czy dbac o meza? IP: *.* 15.11.02, 00:05
            I nie ma tu nic na wesolo, to moja szczera opinia na poruszany temat.-Zoe
            • Gość edziecko: Rosa* Re: czy dbac o meza? IP: *.* 15.11.02, 01:21
              O przepraszam droga Zoe, ale ja tam nie czuję się nieuczciwie- bo właśnie się rozwodzę. To znaczy, że jestem konsekwentna, tak ;)Tym niemniej nie życzę żadnej z autorek powyższych postów takich rozwiązań ostatecznych. Kochajmy się i bądźmy szczęsliwi. Prasując koszule czy też nie.ps. A poza tym gdzie mają pożalić się nieszczęsne ofiary patriarchatu ;) kochające nadal swoich "ciemięzycieli" i nie zamierzające korzystać z banku spermy? No jasne, że na Emamie!!!!
          • Gość edziecko: fanta Re: czy dbac o meza? - trochę na wesoło IP: *.* 15.11.02, 00:36
            Zoe,podpisuje sie pod Twoim postem obiema rekami i do tego nogami,fanta
          • Gość edziecko: Behemot Re: czy dbac o meza? - trochę na wesoło do Zoe IP: *.* 15.11.02, 08:52
            A dle mnie twój post jest trudny do zrozumienia. Dlaczego zarzucasz niektórym autorkom postów, że piszą bzdury i kłamią oraz nazywasz je nienormalnymi? Dlatego, że są inne niż ty i mają inne poglądy? Dlaczego nazywasz ich mężów, których nie znasz, "osobnikami"? Nawet jak dziewczyny się żalą na mężów, to przecież po to jest to forum i wcale nie znaczy, że ci mężowie są tacy okropni, a małżeństwo takie do kitu i nie ma w nim miłości. Może przydałoby się nieco tolerancji dla innych? Od razy trzeba używać grubych słów i obrażać? Gina
      • Gość edziecko: ANAX Re: czy dbac o meza? - trochę na wesoło IP: *.* 15.11.02, 08:43
        ja gdy mam fure czystego prania to zabieram się do prasowania z własnej i nie przymuszonej woli.Dla mojego męża żelazko mogłoby nie istnieć jak nie ma wyprasowanego ubrania to idzie w zmientym.Dlatego też to ja muszę tego dopilnować żeby nie wyglądał jak flejtuch.Zawsze staram się żeby był obiad na stole jak wróci z pracy chociażby jedno danie.A co do śniadania i kolacji to musi sobie radzić sam.Ania
        • Gość edziecko: Gosia_wiecznie_mŁoda Re: czy dbac o meza? - trochę na wesoło IP: *.* 15.11.02, 09:33
          Jak juz napisalam- nie prasuje ;) ani swoich ani jego... no swoje czasami ;)Ale- a propos postu Miry- brak meza w domu zaowocowal brakiem skarpetek ktore mu zawsze podbieralam ;)Kibel myje z masce gazowaj i nie moglam znalesc szczotki (maz zawsze myje, ja nie wiem gdzie sa).Ale chcialam cos innego napisac. Ciaza z Zuzia byla troche problemowa i lekarz kazal mi lezec. I moj maz ktory do tej pory co tydzien do akademika przywozil sobie obiadki w wekach od mamusi i wozil jej pranie :lol: przez miesiac mojego lezenia dbal abym miala co jesc, co pic, zmienial mi codziennie posciel, pral ubrania, osobno biale i osobno kolorowe, zanosil na rekach na siusiu i inne rzeczy na rekach (przez pol korytarza w akademiku).Po tym okresie zatracil umiejetnosci praktyczne, odzyskal tylko zmywajace i to wylacznie na okres nieposiadania zmywarki :lol:Normalnie w domu nie robi wlasciwie nic- no bo ja nie pracuje- to ja mam zwyczajnie etet sprzataczki itd.I nie przeszkadza mi to bo wiem ze jakby co to nawet tego tampaxa wyrzuci.... i slowa nie powie ;) Chociaz tu oszczedzam mu pracy- ostatnio Tampaxy byly w uzyciu ze 4 lata temu. Produkuja je jeszcze? ;)
      • Gość edziecko: feratu Re: czy dbac o meza? - trochę na wesoło IP: *.* 15.11.02, 12:42
        Fantastyczne :-) Hehehe, ale się uśmiałam :-)Natomiast mój facet w akcie desperacji, czyli totalnym braku bielizny wyszarpał z jakieś nie otwieranej od lat szuflady gatki mojego ex :-) Do dzisiaj się z tego śmieje, że mój ex uratował mu wtedy dupę – dosłownie :-) To chyba jedyna pozytywna rzecz jaką o nim powiedział.. oczywiście :-)Pozdrawiam, Feratu :-)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja