Dodaj do ulubionych

"Stracisz chłopa"

IP: *.* 13.11.02, 16:44
Ostatnio między mną i moim mężem nie układa się zbyt różowo. Właściwie wręcz szaro-czarno. W domu nastały ciche dni, ale nie takie jak po burzy. Takie - kiedy już nie ma sił, żeby coś udowadniać i nie ma ochoty na dalsze uwagi. Najgorzej działa na mnie sytuacja, że za to jak jest odpowiadam tylko ja. Jeśli mam dobry humor - on też, jeśli źle mi - on przestaje się odzywać. Nigdy sam nie podejdzie, nie przytuli, nie rozśmieszy. I zaczęłam taką presję traktować jak jażmo. Chcę, żeby ktoś mnie rośmieszył, ktoś zaczął się sam śmiać, ktoś sam wymyślał zabawy z dzieckiem a nie tylko patrzył się z boku. A nie tylko ja i wciąż ja i ja. I kiedy zaczęłam mieć dość, przestałam się starać o ciągły uśmiech na twarzy, który i tak przestał być już zauważany, zaczęło się. Kiedy próbuję się do niego odezwać, każdą moją wypowiedź traktuje jak zaczepkę. Jeśli zwrócę mu uwagę, czy poproszę, żeby np. zebrał po sobie pościel, przy najbliższej okazji wypomni mi, że O! ja właśnie tego nie zrobiłam. Zrobił się strasznie upierdliwy i dowiedziałam się, że nauczył się tego ode mnie. Przedtem bardzo się starałam. Żeby było miło. Żeby było posprzątane, żeby razem usiąść i porozmawiać. Kiedyś zaproponowałam, żebyśmy porozmawiali na jakieś inne niż zwykle (np. urządzenie mieszkania) tematy - o książkach, zainteresowaniach. Usłyszałam: "A jakie ty masz zainteresowania?" I wiecie, że nawet nie mam sił ani ochoty, żeby się obrażać, żeby udowadniać, że czytam, oglądam, umiem słuchać, będę robić doktorat. Wczoraj przyszli moi rodzice. Oczywiście od razu wyczuli atmosferę. Chciałam się poskarżyć mamie i powiedziałam tylko, że odkąd wrócił z delegacji, to nawet w nocy naszej córeczki nie potrafi uśpić. I jaka była reakcja? Dowiedziałam się, że mój tato nigdy w nocy nie wstawał i prawie nic przy nas nie robił. I że ja w ogóle to chyba za dużo chcę. Odpowiedziałam, że to było prawie 30 lat temu i że teraz mamy inne czasy i że nie chcę takich przykładów. Wynik - rodzice, a właściwie mama stwierdziła, że traktuję ludzi, którzy wychowywali dzieci 20-30 lat temu jak drugi gatunek. A ja nic więcej nie powiedziałam. I jak zwykle rodzice na siłę próbują zbawiać świat i za wszelką cenę doprowadzić do ... no właśnie do czego? Żeby było cicho i po staremu?Dziś przyszedł tato i chcąc udzielić mi dobrej rady stwierdził, że jak będę tak dalej postępować, to stracę chłopa, a on taki dobry.I wiecie, nie chce mi się nawet wracać do domu z pracy. Może ja na prawdę nic nie rozumiem? Może ja za dużo chcę? Może powinnam zamknąć buzię i z kapciami w ręku i gazetą w zębach warować kiedy mój cudowny mąż wróci, żeby mu szybko podsunąć gorący obiad oczywiście cały czas uśmiechając się przy tym? Bo jak nie to przecież stracę chłopa...
Obserwuj wątek
    • Gość: plaft1 Re: "Stracisz chłopa" IP: *.* 13.11.02, 18:55
      Następny stereotyp: Poniż sie, bo nie możesz pozwolić, żeby chłop odszedł! Ale, ale jakie odszedł: Tobie nie wolno dopuścić nawet do tego, żeby Pan był niezadowolony!!!!Ulżyłam sobie, teraz do rzeczy.Kiedy i u nas wielka smuta nastała, zupełnie przez przypadek, udało nam sie dojśc do porozumienia nie poprzez rozmowę w cztery oczy tylko pisząc do siebie maile. Gdy o tym teraz piszę, to wydaje mi sie, ze to takie głupie: maile do siebie pisać, gdy sie śpi w jednym łóżku! Jednak to jakoś tak zafunkcjonowało, że w domu nie poruszaliśmy zupełnie wątków z maili. Po prostu każde z nas pisało, co go boli i wysyłało. Na szczęście był odzew, więc po kilku dniach, gdy już sie wyżaliliśmy do bólu, ustalilismy konkrety i znowu bez słowa o tym na żywo, wcieliliśmy w życie. Z perspektywy czasu uważam, że przeżyliśmy wtedy pierwszy ostry kryzys naszego związku.
      • Gość: RybkaKatarzyna Re: "Stracisz chłopa" IP: *.* 13.11.02, 19:15
        Nie chcę pisać, że facet to po prostu inny człowiek niż kobieta, ale tak jest, mężczyzna to inny gatunek człowieka.Tak jest od wieków. Jeszcze sie nie zdażyło, żeby mąż dokładnie zrozumiał żonę, mówimy po prostu innymi językami, te same sprawy ubieramy w inne słowa i awantura gotowa. Ciężko jest nauczyć się języka drugiej osoby, ciężko na codzień być ideałem.Z Twojego postu wynika, że masz już dość dawania, kiedy nic nie otrzymujesz w zamian........mam pomysł.......przestań dawać. Nie piszesz czy staraliście się ze sobą porozmawiać, czy próbowałaś powiedzieć Mu jak bardzo jesteś zrezygnowana tym wszystkim i sfrustrowana, bo czujesz, że to tylko Ty dbasz o ognisko domowe ?Wiem, że ciężko rozmawia się na temat uczuć, szczególnie tych złych, ale takie uczucia ma każdy, we wszystkich małżeństwach bywają dni marazmu, zniechęcenia.............jedyną radą jest szczera rozmowa.Jeśli nie da się z kimś porozmawiać, można po prostu napisać list, tak jak zauważyła to już moja przedmówczyni. To super pomysł. Pisząc lepiej wyrażasz emocje, nie podnosisz głosu, nie musisz krzyczeć.Wytłumacz Mu, że czujesz się "szaro", że jakoś nie czujesz jego bliskości i szacunku, że nadal bardzo Go kochasz, ale jakoś nie czujesz odwzajemnienia. Powiedz Mu, że w Twoim przekonaniu rodzina powinna inaczej wyglądać, że tato powinien mieć kontakt z dzieckiem, powinien czynnie uczestniczyć w życiu domowym, nie zapomnij dodać, że jesteś z niego dumna i doceniasz fakt, że pracuje, że jest superowym mężem tylko jakoś tak ostatnio przestałaś to zauważać. Nie powinien się obrażić, myślę, że jeśli sama zaczniesz taką szczerą rozmowę, nie powinien sie wycofać.............w moim przypadku poskutkowała taka wymiana zdań.A co najważniejsze, nie słuchaj rodziców. Model ich rodziny był dobry kiedyś, teraz czasy są inne, teraz jest inaczej......mężczyżni rodzą z żonami a co dopiero biorą czynny udział w ich wychowaniu, dziecku potrzebna jest mama ale i tato :)I Odpocznij, daj sobie pozwolenie na zły dziń, na zły chumor, na dołek, nie musisz być idealna, bo jesteś przecież tylko człowiekiem :)I aż człowiekiem :)Życzę powodzenia :)
    • Gość: Ika Re: "Stracisz chłopa" IP: *.* 13.11.02, 22:17
      Buba,jak chcesz się dobić, to idź poczytaj wątek "Czy dbać o męża"... Mnie dobiło :(Rybka, Tobie też polecam... tylko lepiej tam nie ryzykuj stwierdzeń, że "taki model rodziny sprawdził się 30 lat temu, ale nie dziś"...A w ogóle to lżej mi się zrobiło, że jesteście, dziewczyny tak myślące :):hello:
    • Gość: magdatorun Re: "Stracisz chłopa" IP: *.* 14.11.02, 07:55
      Wiesz, zwróciło moją uwagę jedno zdanie: od kiedy wrócił z delegacji. Jestem żoną faceta który po 2 prawie latach powrócił z delegacji, i czytając twój list zauwazyłam podobieństwo do tego co działo sie u nas. Gdybys chciała pogadac - napisz tutaj lub prywatnie na adres magda@edziecko.pl. Może uda sie zastosowć u was coś z naszych doświadczeń?Pozdrawiammagda
    • Gość: Buba Re: "Stracisz chłopa" IP: *.* 14.11.02, 10:05
      Dziękuję Dziewczyny. W jednym krótkim liście nie da się napisać wszystkiego. Czy z nim rozmawiałam? Oczywiście. Nie jeden raz. Wrażenie – jakbym mówiła do ściany. Nie żeby nie słuchał, bo słuchał, ale nie miał nic do powiedzenia. Jeśli chodzi o zajmowanie się dzieckiem, to oczywiście, zajmuje się. Jest bardzo dobrym ojcem. Tylko kiedy jesteśmy we trójkę, to nigdy nie włącza się razem do zabawy. Czuję się wtedy jak pod obstrzałem, bo często np. siedzi i patrzy. Czuję, że nie ma ostatnio nas jako jedności. Jesteśmy każde z osobna i dziecko. Każde miłe, cudowne, uśmiechnięte do dziecka, ale nie do siebie. I nie chcę zacząć do niego pisać maili czy czegokolwiek innego. Sam pomysł jest doskonały, ale nie w mojej sytuacji. U mnie znaczyłoby to tyle, że miałam problemy ze sobą, przeszło mi i znowu próbuję nawiązać z nim kontakt. A ja chcę, żeby to on zrobił ten pierwszy krok, a nie siedział zamknięty w swoim świecie zamiast mi pomóc. Wiele razy próbowałam się z nim umówić, że jeśli będzie jakoś nie tak, to niech spróbuje do mnie podejść i przytulić. I nic. I wiem, że mogę długo czekać. Ale spróbuję, bo wiem, że jeśli znów ja wyciągnę pierwsza rękę to będzie źle, znów będzie na mnie i on dobrze robił, że nie odzywając się (zdawkowo odzywając) próbował przeczekać. Dziękuję Wam wszystkim za rady. Dziękuję, że jesteście i że mogę do Was napisać i nie muszę sama zostawać ze swoimi myślami. Czasem od ich natłoku wydaje mi się, że eksploduję.
      • Gość: Doon Re: "Stracisz chłopa" IP: *.* 14.11.02, 11:02
        chyba Ci nie odpowiem. Dziś otworzyłam forum, aby napisac do was i zobaczyłam Twój list. I chyba nie wiele moge dodać, moje życie ostanio wygląda bardzo podobnie. żyjemy obok siebie nie mam męża, przyjaciela, doradcy po prostu bliskiej osoby mam za to kogoś pełnego wymagan i pretensji. Ja tez dostaje rady dostosuj sie zmień ale z jak wielu rzeczy można zrezygnować. Przecież powoli zatracam siebie, radośc życia, optymizm. Może mąz nie potrafi zrozumieć, iż ja też mam jakieś pragnienia, marzenia i swój własny świat, nie koniecznie taki jakiego, Bardzo przykro gdy ktoś nie potrafi mni kochać za to jaka jestem. Nie raz myslę, że może ze mną jest coś nie tak, może to on ma rację może jego wartości sa lepsze. Chyba tracę siebie. Mocno Cie pozdrawiam, wierzę, iż Tobie uda sie pokanać mur obojętności. Mocno śiskam
      • Gość: Magda_D Re: "Stracisz chłopa" IP: *.* 14.11.02, 13:33
        Buba,powtórzę to, co zawsze - jeżeli zależy Ci na zgodzie, to wyciągnij pierwsza rękę. nie ma co się licytować, kto pierwszy, to nie jest rywalizacja tylko małżeństwo. Poza tym, możliwe jest, że Twój mąż uważa tak samo jak Ty, że bez przerwy wyciąga rękę do zgody a Ty nic. Tak to bywa z ludźmi, że inaczej oceniają siebie a inaczej innych. Myślę, że problemy między Wami mogą być rozwiązane jeśli oboje wykażecie się dobrą wolą.Natomiast uderzyło mnie coś innego - reakcja Twoim rodziców. Czytałam ostatnio książkę "dobra miłość" (gorąco polecam!!!) było tam o tym, że rodzice powinni zawsze wspierać swoje dzieci, dać im znać, że coby się nie działo miłość rodziców jest pewnikiem. Dlaczego tak rzadko tak jest w rzeczywistości? Reakcja Twojej mamy na Twoje skargi to dla mnie ukryty komunikat: "Ja się przemęczyłam, dlaczego Ty masz mieć lepiej?" Często kobiety spełniają role narzucone im przez stereotypy, nie widzą innego wyjścia, poza tym spełnianie "swojej powinności" też daje swego rodzaju satysfakcję (patrz wątek "czy dbać o męża?") - ale ich faktyczne odczucia do siebie samych są widoczne dopiero w relacji z innymi kobietami. Takie właśnie stawianie wygórowanych wymagań, krytykowanie, straszenie - to najlepszy dowód, że nie są zadowolone z siebie.Jesteś dorosła, nie podlegasz już rodzicom, popatrz na nich jakby byli Twoimi znajomymi - z dystansu. Pewnie inaczej ich ocenisz. To pomoże Ci traktować ich "rady" mniej emocjonalnie.A co do męża - my też mieliśmy takie problemy i naprawdę osiągnęliśmy dno zanim zaczęło być lepiej. W pewnym momencie mój mąż zdecydował, że bardziej opłaca mu się spełniać moje wymagania i mieć szczęśliwą żonę, niż postawić na swoim i być otoczonym wiecznymi pretensjami. Wszystkiego dobrego,Magda
        • Gość: guga111 Re: "Stracisz chłopa" IP: *.* 14.11.02, 13:55
          Co do postu"czy dbać o męża" ja też stanęłam jednak po stronie facetów co nie znaczy, że u mnie jest różowo i na dodatek w niebieskie kropeczki. Ale kiedyś wypróbowałam metodę listu i naprawdę skutkuje. Przyznaję się, że nie miałam pomysłu na list i też nie wiedziałm co tam napisać ale ściągnełam z Gazety Wyborczej list czytelniczki, który lekko zmodyfikowałam (mam nadzieję, ze to nie przestęstwo).A wyglądało to niej więcej tak:Była sobie raz królewna. Postanowiła wyjść za właściciela oczu, w których zobaczy, ze jest najpiękniejsza na świecie. Spotykała różnych krolewiczow, ale za kazdym razem jej odbicie wydawalo sie zbyt mgliste lub blade.Pewnego dnia zobaczyla tego jedynego, ktorego oczy zdawaly sie wolac: jestes najpiekniejsza na swiecie, jestes moja jedyna krolewna. Co dzien zagladala w to podwojne zwierciadlo a oczy mowiły jej : jestes moja.Mijały lata. Krolewna stala sie krolowa, krolewicz lekko siwiejacym krolem.Codzienny trud i wiara w piekne odbicie sprawily, ze krolowa nie spogladala juz tak czesto w oczy krola. Krol rzadziej szukal jej wzroku. Nigdy nie mial czasu na rozmowe z krolowa. Ona nie mogla zrozumiec dlaczego jej odbicie powedrowalo do lamusa. Postanowila stanac twarza w twarz z krolem. Probowala zrozumiec. Uslyszala, ze to tylko jej - Krolowej problem. Krol zarzucil jej skandaliczne zachowanie. W krolestwie zapanowaly burze. Czas plynal, burze ustaly a wtedy zapanował najcichsza z cisz.........Krol z niewiadomych przyczyn tkwil pzry krolowej, na wszelki wypadek zamykał jednak przed nia oczy. Ale to nie koniec bajki.Pewnego dnia krolowa, spacerujac po parku, zobaczyłą dwoje nieznajomych oczu a one zdawały się wołac: jestes najpiekniejsza na swiecie. I przestala szukać oczu króla........Uff, zmodyfikuj w zalezności od potrzeby. Nawet nie wiesz jak u mnie podziałało. Mój nie-mąż oczywiscie wprowadził swoje korekty i przesłął mi wg niego parwdziwą wersję ale przynajmniej mieliśmy o czym rozmawiać. Opowiadaliśmy sobie tę bajkę w różnych wersjach i teraz w kryzysowych sytaucjach sobie o niej przypominamyGuga
      • Gość: Gosia_wiecznie_mŁoda Re: "Stracisz chłopa" IP: *.* 14.11.02, 14:04
        Buba- czyli co? Albo facet zaczynasz sie pierwszy przepraszac, albo baj baj ;)Takie jest moje pierwsze wrazenie ;)Ja nie wiem co by twoj maz powiedzial na takie dictum, wiem co powiedzialby moj- SPADAJ by powiedzial ;) Oszczedzmy sobie lat razem, jesli to ze NIE lubie sie przyznawac do bledow, i NIE umiem przepraszac, CHOCIAZ wiem ze masz racje- urasta do takiego problemu.Bo to co muwisz- pachnie szantazykiem emocjonalnym. To co twoj maz robi- tez nim pachnie. Znam przerabialam. dziala to mniej wiecej tak- on cie zna na tyle ze wie jak ci dowalic. We ze sie wtedy zamkniesz i jak cie nie bedzie przepraszac- sama tez sie pierwsza odezwiasz. Efekt- spokoj swiety.Moja przyjaciolka jest tak wytresowana ze jak on nabroi to ona milczy urazona, on milczy i ma spokoj, milcza tak sobie az jej zabraknie pieniedzy, wtedy on jej daje i udaje ze nic sie nie stalo.Nie daj sie! On wlasnie tego oczekuje- ze nie wyciagniesz tej reki. A najlepsza obrona jest atak- wiec kiedy facet ci robi swinstwo- nie milcz. Krzycz! Stlucz cos! Nie daj mu spokoju!Piszesz duzo cieplych slow o swoim mezu. Ze dobry ojciec, ze to ze tamto. Z dobrym czlowiekiem sie mozna dogadac- pod jednym warunkiem- nieustannie dajac mu prawo wyboru. Ty mowisz ze jestescie obok- moze on juz przezyl straszny stan zwany zakochaniem (uklony w strone aluc...) i zachwyca go mozliwosc gapienia sie na ciebie jak sie z dzieckiem bawisz, a jednoczesnie mozliwosc nieuczestniczenia w tej zabawie? Moze po prostu wiele o sobie nie wiecie? Moze mowisz tylko ty> Tylko ty stawiasz warunki?Wiesz dlaczego ci to pisze- bo unioslam sie kiedys honorem. I on sie uniosl. I moze poszlibysmy kazde w swoja strone. Na szczescie on okazalo sie nie jestbprawdziwym gentlemanem. Zamast zabrac walizke spod drzwi- walnal w nie piescia. I sprobowalismy jeszcze raz. On nadal nie umie mowic sorry ;) To ja nauczylam sie mowic za nas oboje. Nauczylam sie komunikowac mu- co mysle. Czego to ja sie nie nauczylam ;) W kazdym razie polozylam tego ponuraka i milczka na szali, a an drugiej zycie samotne- z mozliwoscia poznania takiego co jak nabroi- to przeprosi. I zostalam ;)
      • Gość: kocurek Re: "Stracisz chłopa" IP: *.* 14.11.02, 20:59
        :( witaj w klubie :(jakbym swój własny post czytała :(
    • Gość: Ania_mam_Huberta Re: "Stracisz chłopa" IP: *.* 14.11.02, 15:05
      Buba, a może jesteś zmęczona i to na co normalnie nie zwróciłabyś uwagi teraz doprowadza cię do szału?Może wyrzuć na luz, poolewaj wszystko (włącznie z mężem)przez jakiś czas - poczekaj aż sam zobaczy,że coś nie gra - im to z reguły zabiera więcej czasu ...Zajmij się tym co cię interesuje a o czym nie ma pojęcia twój facet, "daj mu spędzić" więcej czasu z dzieckiem, "pozwól mu ugotować obiad" ....i nie myśl, że stracisz chłopa macie gorsze dni pozdrawiam
    • Gość: mostrowska Re: "Stracisz chłopa" IP: *.* 14.11.02, 16:49
      Wiesz, u nas bywa podobnie. Czasem mam wrazenie, ze od mężczyzn nie można za dużo wymagać, bo oni są za bardzo, no jakby to, no ...... ograniczeni. Czasem mam wrażenie, że biernie czekają i narzekaja.....A przecież żeby była miła atmosfera to dwie strony muszą chcieć.........Ech życie. Ale ja nie znalazłam jeszcze na to rady. Ja teraz jestem w domu, więc może mam mniej wymówek, ale jak pracowałam to musiał mi pomagać i tyle. A jak nie poprasował to, cóż szedł w pogniecionym, albo w ostatniej chwili prasował........ Rodzicami się nie przejmuj, bo tu starsze opkolenie chyba nie ma racj. Nie zapominaj, ze teraz żadko kto ma ciepłą posadkę do końca życia w jednej-dwóch firmach i wraca do domu 15-16..... Sedecznie pozdrawiam. Trzymaj się ciepło i nosek do góry. Moze zapisz się na jakiś aerobik? Pogadasz sobie z kobitkami, pośmiejesz, odprężysz, a mąż w tym czasie z dzieckiem sobie pobędą.....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka