Dodaj do ulubionych

Taka sytuacja :-(

10.12.06, 22:15
Wasz ojciec zrywa z wami kontak kiedy macie 15 lat. Zakłada nową rodzinę,
wyprowadza sie na drugi koniec kraju. Mijają lata, przez ktore ojciec sie z
wami nie kontaktuje, nie składa zyczen, nie przyjezdza na slub itd. Wy jako
dorosle jakos sobie radzicie, macie swoje rodziny, dzieci, pracę. I po tych
nastu latach dzwoni do was obecna zona waszego ojca, ktora jak sie okazuje
zoną ojca od jakiegos czasu juz nie jest. Mowi wam ze ojciec sie stoczył.
Pije. Bardzo pije-tygodniami. Menel, żul, wrak człowieka. Tak jest od dawna,
miał kilka wszywek, jakies terapie, potem znowu picie. Eks zona mowi, ze
stara mu sie pomoc, ale nie wie jak. Probowała wszystkiego i nic.On niby
chce, ale w momencie kiedy jest trzezwy, a trzezwy jest maksymalnie kilka dni
w miesiącu. Ona czuje sie zobowiązana was poinformowac co sie dzieje, no bo
gdyby cos...zeby nie było ze to ukryła, bo macie prawo wiedziec.
Co robicie?
Obserwuj wątek
    • edycia274 Re: Taka sytuacja :-( 10.12.06, 22:18
      Szczerze?????????? Nic. nie chce by dalej dzwoniła. ale może ja jestem inna.
      • berecik7 Re: Taka sytuacja :-( 10.12.06, 22:22
        Nic bym nie zrobiła. Ojciec naście lat temu zdecydował, że nie jesteś jego
        rodziną. I niech tak zostanie. Zanim w imię "więzów krwi" napytasz biedy sobie
        i swojej obecnej rodzinie. C'est la vie.
        • dwa_pytania Re: Taka sytuacja :-( 10.12.06, 22:25
          Eks zona nie jest niczemu winna. Nie przez nią ojciec odszedł i nie przez nią
          się rozpił. Pił duzo wczesniej, ale nie tak.
          • berecik7 Re: Taka sytuacja :-( 10.12.06, 22:39
            To nie ma nic do rzeczy, przez kogo i przez co. Chodzi o Ciebie. Tak jak mówię,
            to nie Ty zdecydowałaś , że ojciec was opuszcza i ma gdzieś. Czy on się w ciągu
            tych lat przejął, czy może Ty się gdzieś tam nie staczasz???

            Jesli teraz nawiążesz kontakt, sporo ryzykujesz jednak.
            • lola211 Re: Taka sytuacja :-( 10.12.06, 22:47
              Wet za wet znaczy sie.
              Ja mam watpliwosci, bo wiele zalezy od czlowieka- mozna byc malo pamietliwa
              osoba i wowczas ta metoda sie nie sprawdza, a co gorsze prawdziwa "ofiara"
              tego ukladu moze czuc sie winna.
    • g0sik Re: Taka sytuacja :-( 10.12.06, 22:28
      Nic...on wybrał kilkanaście lat temu....i nie niańczyłabym pijaka w imię więzów
      krwi...
    • mamooschka Re: Taka sytuacja :-( 10.12.06, 22:33
      Olewam sprawę.
    • lola211 Re: Taka sytuacja :-( 10.12.06, 22:44
      Chcialabym zobaczyc na wlasne oczy, jak sytuacja wyglada.A potem ewentualnie
      bym sie zastanowila, czy staram sie pomoc, czy zostawiam go ze swoim problemem
      samego.
      Moj ojciec nie kontaktowal sie ze mna kilka lat, odnowilismy "znajomosc" , ale
      dystans byl wielki, pewnie dlatego ze nigdy nie byl mi szczegolnie bliski.
      Juz nie zyje, a ja mam czyste sumienie- ze nie zignorowalam, ze przynajmniej
      staralam sie nawiazac jakas nic porozumienia.Inaczej wyobraźnia by pracowala i
      moze bym miala wyrzuty sumienia, a tak mam spokoj.
      .
      • berecik7 Re: Taka sytuacja :-( 10.12.06, 22:52
        No ale jak to sobie wyobrażacie? Zjawiam się i mówię:
        "TATO, co prawda nie chciałeś mnie znać przez tyle lat, ale co tam. Oto jestem
        i chcę Cię wyciągnąć z tego bagna."
        A może skoro ojciec się z Tobą nadal nie kontaktuje, to sobie nie życzy Twojej
        pomocy. Daj sobie spokój.
        • iwles Re: Taka sytuacja :-( 10.12.06, 22:56
          berecik7 napisała:

          > A może skoro ojciec się z Tobą nadal nie kontaktuje, to sobie nie życzy
          Twojej
          > pomocy

          ale tego na pewno nie wiesz. I jeśli ojcu teraz coś się stanie - już nigdy się
          nie dowiesz, czy on sobie nie życzył widzenia córki - czy wstydził się prosić
          ją o cokolwiek, bo bał się jej odrzucenia.
        • lola211 Re: Taka sytuacja :-( 10.12.06, 22:56
          Normalnie sobie wyobrazam, bo tego doswiadczylam.Tak po prostu , spotykamy sie
          i mowie "czesc, co slychac".
    • iwles Re: Taka sytuacja :-( 10.12.06, 22:52
      Chyba nie dałoby mi to spokoju i pewnego dnia, sama - bez rodziny - zawitałabym
      w progi jego domu.


      Po co ?
      chociażby po to, żeby przekonać się, co czuję na widok tego człowieka.
      • berecik7 Re: Taka sytuacja :-( 10.12.06, 23:09
        Znam sytuację znajomej. Ojciec zostawił ich, jak ona miała 3 lata. Po
        dwudziestu latach jej się zachciało nawiązać kontakt, no i nawiązała. Ojciec
        bezrobotny, oczywiście trzeba było pomóc, no bo jak nie pomóc. Potem się
        okazało, że w konflikcie z prawem. Znowu trzeba pomóc. I tak pomaga do dziś...
        Nie wiem, czy się opłacało...
        • berecik7 Re: Taka sytuacja :-( 10.12.06, 23:15
          No ale przecież to nie jest taka sytuacja , że biedny ojciec puka do drzwi, a
          koleżanka go nogą. On po prostu się nie odzywa, więc po co się pchać???
          • lola211 Re: Taka sytuacja :-( 11.12.06, 08:40
            Berecik, ciezko widze Ci to zrozumiec.Tu do glosu dochodza emocje, a nie czysta
            kalkulacja i zdrowy rozsadek.
            Sa ludzie , ktorzy potrafia wybaczac, rozne swinstwa, w tym porzucenie rodziny,
            choc wszyscy w kolo pukaja sie w czolo.Trzeba zrobic tak, by wyeliminowac
            poczucie winy, ze pozostalo sie obojetnym, ze sie nie zrobilo nic tylko
            dlatego, ze ktos zawiodl.
            • dzindzinka Re: Taka sytuacja :-( 11.12.06, 09:20
              Wybaczyć można jak najbardziej.
              Nie bardzo rozumiem w jaki sposób może pomóc autorka wątku wieloletniemu
              alkoholikowi, który wiele razy nie pozwolił sobie pomóc.
              Skoro od wielu lat ojciec się z nią nie kontaktuje, pewnie nie płacił nawet
              należnych jej alimentów, to nie jest ona dla niego kimś ważnym i nie będzie
              miała na niego żadnego wpływu.
              On sam musi sobie pomóc.
              • lola211 Re: Taka sytuacja :-( 11.12.06, 12:22
                Ja nie wnikam w sprawe wyciagania go z nalogu, tylko po prostu skontaktowania
                sie.
                • jowita771 Re: Taka sytuacja :-( 11.12.06, 12:26
                  facet ma wszystkich głęboko w d... i jeszcze uwaza, że wszyscy powinni zabiegać
                  o kontakt z nim. jak zaczna się do niego odzywać, utwierdza go tylko w
                  przekonaniu, że ma rację i rzeczywiście każdy ma o niego zabiegą - dzieci, bo
                  jest ich ojcem (czy aby na pewno?) i matka, bo jest jej synem. a on sobie pije,
                  żadnych obowiązków nie ma, tylko jemu się należy.
        • iwles Re: Taka sytuacja :-( 10.12.06, 23:39
          > Nie wiem, czy się opłacało...


          zapytaj koleżankę.

          No bo chyba do tej pomocy nikt jej nie zmusza, prawda ? Sama uznała, że tak
          trzeba.

          No i bardzo trudno jest dyskutowac o uczuciach w kategorii - opłaca sie, bądź
          nie.
    • b.bujak Re: Taka sytuacja :-( 10.12.06, 22:55
      a czy ten ojciec chociaż w chwilach przebłyskow wyraża jakąkolwiek chęć
      nawiązania kontaktu ze swoją córką? zakładam, ze ona nie ma rodzeństwa, z ktorym
      moglaby przedyskutowac sprawę...
      ja nie przkreślalabym ojca aż tak kategorycznie... mimo wszystko... poz tym zbyt
      mało napisalas, zeby móc dobrze ocenić tę sytuację
      • b.bujak Re: Taka sytuacja :-( 11.12.06, 10:22
        w tej sytuacji moze miec tez znaczenie to, jakie byly relacje w rodzinie, gdy
        ten ojciec jeszcze byl, jakie ta córka ma wspomnienia z dzieciństwa, bo przeciez
        moze mimo wszystko miec wiele pozytywnych wspomnien o ojcu, moze matka nauczyla
        ją szacunku do rodzicow - nawet jesli byliby chorzy, upierdliwi... mamy tu
        doczynienia z alkoholizmem, ktory budzi bardzo złe odczucia, ale gdyby tego ojca
        spotkala inna choroba - choćby alzheimer, ktory dla opiekuna też jest bardzo
        uciążliwy i kłopotliwy - to takiego ojca też zostawiamy ??
        ciekawa jestem jaka jest sytuacja rodzinna - czy ten człowiek ma jeszcze inne
        dzieci, czy tylko tę córkę? i co z matką - pierwszą jego żoną? - czy to
        wszystko musi spadać ja jedną osobę? może jest jeszcze ktos, kto moglby pomoc w
        opiece nad chorym ojcem?
        • kawka74 Re: Taka sytuacja :-( 11.12.06, 10:27
          > spotkala inna choroba - choćby alzheimer, ktory dla opiekuna też jest bardzo
          > uciążliwy i kłopotliwy - to takiego ojca też zostawiamy ??
          Też.
          Zerwał kontakty sam, z własnego wyboru, i chyba wziął pod uwagę, że może być
          różnie, nie?
          Magia słowa 'rodzic' jest chyba zbyt silna.
        • triss_merigold6 Re: Taka sytuacja :-( 11.12.06, 11:43
          No, pardon ale nie jest specjalnie istotne co by spotkało ojca, który przez X
          lat nie utrzymywał kontaktów z dziećmi. Alzheimer, nowotwór, zwykły alkoholizm -
          mało istotne. Zostawił? To znaczy, że dzieci mają zero zobowiązan.
          Alkoholizm to taka choroba, którą ktoś funduje sobie na własne życzenie i nie
          ma co się litować. Są noclegowanie dla bezdomnych.
    • kawka74 Re: Taka sytuacja :-( 10.12.06, 23:17
      bądź przygotowana na to, że ona się nie czuje zobowiązana, żeby poinformować,
      tylko szuka garbatego na kajak do upchnięcia Twojego tatusia gdziekolwiek
      olej
      nie Twój problem
      żyj jak żyłaś
      • berecik7 Re: Taka sytuacja :-( 11.12.06, 00:07
        Własnie, tez o tym pomyślałam....
    • malgra Re: chyba chciałabym pomóc 11.12.06, 00:22
      chociaż spróbować z nadzieją,że dzięki mnie wyjdzie na prostą.
      • jowita771 Re: chyba chciałabym pomóc 11.12.06, 12:31
        bardziej prawdopodobne, że wprowadzisz sobie do rodziny konia trojańskiego.
        facet od Ciebie mógłby chcieć finansowania nałogu jedynie.
    • sir.vimes Re: Taka sytuacja :-( 11.12.06, 00:29
      Raczej nic nie robię . Ostatecznie moge doradzić eksżonie, by przestała się
      obwiniać.
      • zojkaojka Re: Taka sytuacja :-( 11.12.06, 01:49
        Jeśli kołacze ci się po głowie , że dla ciebie przestanie pić-zapomnij, to mit
        z filmów rodzinnych i to tych kiepskich. Jeśli chcesz coś wyjaśniać, rozmawiać
        to raczej też zapomnij , bo on poprostu nie bywa na tyle trzeżwy by móc
        rozmawiać. Mój teść zawsze pił, ale teraz to już alkoholizm. Nie odszedł do
        innej rodziny , ale częściej go nie było niż był , a jak był to i tak kontakt z
        synem miał taki sobie. Poczytaj sobie o alkoholiżmie , wejdz na jakieś forum
        dla alko. z ekspertem , to ci da ogląd sprawy. I pamiętaj że spotkanie z
        tobą , nawet w super sprzyjających okolicznościach , nawet gdybyś
        powiedziała "wybaczam" będzie dla niego trudne i stresujące. Więc
        ucieknie ....w alkohol. Pamiętaj, że to jest choroba. Tu nie ma tak , że on się
        wzruszy i postanowi zmienić , to się mu uda. Nie zawsze i raczej nie samemu,
        najpewniej nie za pierwszym razem. Wiek też działa tu na niekorzyść, a pewnie
        ma ok. 60 ?
        Nie wiem co zrobić, mój mąż też nie wie. Cierpi patrząc na to i już. Bo tu nie
        ma świetnych rozwiązań. Można zerwać (lub nie nawiązać) kontakt , ale to też
        bolisad(((((((
        • dzindzinka Re: Taka sytuacja :-( 11.12.06, 09:14
          Nie robię dokładnie nic i nie mam wyrzutów sumienia.
          Pomijając wszystko nie mam pomysłu jak można pomóc menelowi, który pije
          tygodniami i który ma już za sobą nieudane leczenie z alkoholizmu. Kontaktując
          się z nim można tylko sprowadzić na siebie kłopoty.
    • triss_merigold6 Re: Taka sytuacja :-( 11.12.06, 10:26
      Kobieta ma pewnie dosyć żula, zostawiła go i stara się go gdzieś upchnąć. Nic
      nie robić, ewentualnie podesłać adresy do AA. Jakby chciał to by przestał pić.
      IMO nic nie robić, bo zwalisz sobie gigantyczny problem na głowę.
    • dwa_pytania Re: Taka sytuacja :-( 11.12.06, 10:58
      Fakt, ojciec alimentów nie płacił. Kontaktował sie baaardzo sporadycznie, to
      jest 3-4 razy i tylko pod wpływem alkoholu. Zawsze twierdził, ze to dzieci
      powinny zabiegac o kontakt ojca. Ojciec ma pięcioro dzieci, z czego trójka jest
      w wieku szkolnym i są to dzieci (ta trójka) z drugiego małzenstwa. Ja i brat
      jestesmy dorosli. Z moim bratem ojciec nie rozmawiał ok 8-9 lat, zawsze
      traktował go jak dziecko drugiej kategorii. Moj brat zawsze mówił, ze ojca nie
      ma-traktował go tak, jakby nie zył. Po rozstaniu z drugą zoną nie interesuje
      sie prawie tamtymi dziecmi.
      Oprocz tego ojciec ma jeszcze matkę, z którą kontakty zerwał, bo - uwaga- to
      matka jako rodzic powinna kontaktowac sie z synem. Jego matka mieszka w tym
      samym miescie co ja, niestety, po rozstaniu moich rodzicow babka sie od nas
      odcieła, akceptując tylko nową rodzinę ojca. Mam dylemat czy kobiete
      poinformowac co dzieje sie z jej synem. Kobieta jest chora, ma swój wiek.
      nadal nie wiem co robic.
      • jowita771 Re: Taka sytuacja :-( 11.12.06, 11:16
        czyli facet jest pępkiem świata i wszyscy powinni zabiegać o jego względy.
        nawet nie próbowałabym się kontaktować, żeby mu nie podsuwać myśli, że
        cokolwiek mu się ode mnie należy. jak wyczuje, że czujesz się zobowiązana, nie
        da Ci spokoju. i tak nie wiadomo, czy Ci się więzy rodzinne nie odbiją czkawką,
        jak będziesz zmuszona płacić alimenty.
      • sir.vimes Re: Taka sytuacja :-( 11.12.06, 11:20
        "Zawsze twierdził, ze to dzieci
        powinny zabiegac o kontakt ojca. "

        Koszmarny facet. Chyba lepiej nie mięć ojca. Zapomnij. Jego matki też nie
        informować, po co starowinę dręczyć?
      • burza4 Re: Taka sytuacja :-( 11.12.06, 11:30
        Babka zapewne świetnie wie co się dzieje z jej synem, skoro akceptowała tylko
        nową rodzinę ojca, to pewnie już tamci powiedzieli co i jak. Też uważam, że
        intencją była zawoalowana nadzieja na to, że ruszy cię sumienie "bo to ojciec"
        i zdejmiesz im problem z głowy. Tzn. zgarniesz go z ulicy, bo pewnie zatruwa im
        zycie.

        rozumiem, że masz ambiwalentne uczucia, ale po pierwsze - zobowiązań w stosunku
        do niego nie masz, to on was odrzucił, nie ma moralnego prawa oczekiwać
        zrozumienia czy przebaczenia. Zresztą - on wcale tego nie żałuje przecież! on
        sam kontaktu nie nawiązał, nadal ma was w nosie, czemu niby masz mieć wyrzuty
        sumienia?

        po drugie - w zasadzie co możesz zrobić? wziąć go do siebie, żeby nie
        poniewierał się po śmietnikach? wziąć go na utrzymanie, bo przecież facet nie
        pracuje i nie ma kasy? do tego się to wszystko sprowadza.
        On się nie chce leczyć, jeśli pojawisz się w jego życiu i pokażesz
        zainteresowanie, dla niego będziesz jedynie kolejną osobą, którą można będzie
        naciągnąć na flaszkę. Jeśli wykażesz dobrą wolę - on to wykorzysta. Może wróci
        w rodzinne strony i będzie cię nachodził po nocach w pijanym widzie,
        żebyś "pożyczyła stówkę", będzie się awanturował pod drzwiami. Po co ci to?
        chcesz wprowadzić taką osobę w życie swojej rodziny, dzieci?

        • triss_merigold6 Re: Taka sytuacja :-( 11.12.06, 11:39
          Nic dodać nic ująć. Nie ma sensu takich śmieci wpuszczać do własnego życia, bo
          ani nie docenią ani nie podziękują. Co do alimentów to sąd może orzec alimenty
          od dorosłego dziecka w stosunku do rodzica pod warunkiem, że rodzic znajduje
          się w niedostatku a obowiązek alimentacyjny jest zgodny z zasadami współżycia
          społecznego. Jeśli szanowny tatuś spłynął jak sen złoty, nie płacił na dzieci,
          nie utrzymywał kontaktów i do tego jest menelem to żadnych alimentów nie może
          wymagać. Są noclegowanie dla bezdomnych i damowa zupa w jakimś Caritasie a
          zresztą im szybciej się zapije tym lepiej dla wszystkich.
    • mathiola Re: Taka sytuacja :-( 11.12.06, 11:36
      nic bym nie zrobiła. NIech się stacza jak ma ochotę. Człowiek który zostawiłby
      mnie jako dorastającą pannę raczej nie byłby dla mnie kims ważnym - mimo że to
      jednak ojciec. Ale ja z tych mściwych jestem.
    • jowita771 Re: Taka sytuacja :-( 11.12.06, 12:33
      podziękowałabym byłej zonie za informację, ale powiedziała stanowczo, że nie
      zamierzam nic zrobić. żeby sie nie łudziła, że znalazła jelenia, który zdejmie
      jej kłopot z karku.
      • croyance Re: Taka sytuacja :-( 12.12.06, 22:18
        Wiecie co, dziewczyny, ja tez bym nic nie robila, ale zszokowana jestem Waszym
        zalozeniem, ze eks-zona ma zle zamiary, szuka jelenia etc.

        Ciekawe, co byscie powiedzialy na taki post:

        Moj byly maz, z ktorym caly czas jestem w kontakcie, popada w coraz ciezszy
        alkoholizm i stacza sie; wydaje mi sie, ze niedlugo pozyje, bo ma problemy z
        sercem i jest to trzech zawalach. Wiem, ze ma dzieci, z ktorymi nie utrzymuje i
        nie chce utrzymywac kontaktu i mam problem moralny, czy zawiadomich je o stanie
        ojca, czy nie.
        Z jednej strony nie chcialabym wtracac sie w nieswoje sprawy, z drugiej jednak
        nie chcialabym, zeby do wszystkich krzywd ktore im uczynil zrywajac z nimi
        kontakt dolozyla sie jeszcze swiadomosc, ze - moze gdybym jednak im
        powiedziala - mieliby ostatnia szanse cos sobie wyjasnic, porozmawiac.
        Wiem, ze nie moga pomoc, ale jak myslicie, powinnam zadzwonic do corki i po
        prostu dac jej znac, jaka jest sytuacja? A niech ona sama podejmie decyzje"
        • sir.vimes Re: Taka sytuacja :-( 12.12.06, 22:26
          No cóż, na taki post odpowiedziałabym - niech córkę informuje.
        • sir.vimes Re: Taka sytuacja :-( 12.12.06, 22:27
          A przy tym - jeżeli to jest eks- żona, to na co jej jakiś jeleń??? przecież ona
          wobec tego typa nie ma żadnych zobowiązań, to i nie musi sobie szukać zastępstwa.
        • triss_merigold6 Re: Taka sytuacja :-( 12.12.06, 22:35
          Cóż, informuj jeśli chcesz mieć czyste sumienie. Bez oczekiwania, że dzieci się
          typem zajmą.
          BTW im szybciej umrze tym mniejszy koszt dla podatnika. Takie zachlane coś
          zebrane z ulicy trzeba badać, robić tomografię komputerową głowy, leczyć,
          podawać kroplówki... szkoda kasy.
          • jowita771 Re: Taka sytuacja :-( 12.12.06, 22:47
            zgadzam się z triss. szkoda kasy i zachodu.
            • frap Re: Taka sytuacja :-( 13.12.06, 14:39
              Rany... To straszne co piszecie... Wesołych Świąt sad
              • jowita771 Re: Taka sytuacja :-( 13.12.06, 16:31
                no dobra, z okazji świąt niech sobie jeszcze pożyje na koszt innych do nowego
                roku. o to chodziło, że w okolicy świąt należy być miłosiernym? czy w innym
                okresie można kopnąć psa, a teraz nie wypada?
                piszemy o menelach.
                • frap Re: Taka sytuacja :-( 14.12.06, 21:35
                  >czy w innym
                  > okresie można kopnąć psa, a teraz nie wypada?

                  ????? Nie, nie chodziło o to, że w okresie świat należy byc miłosiernym.
                  Bynajmniej. Chodziło o to, że świeta to czas refleksji. Czego i Tobie zyczę.
                  • jowita771 Re: Taka sytuacja :-( 14.12.06, 22:53
                    wszystko, co tu napisałam, jest efektem moich przemyśleń. i jeśli nawet
                    poswięcę cały adwent na zgłębianie tego problemu, to moje wnioski będą takie
                    same. ale nie martw się, nie wszyscy musimy mieć takie samo zdanie na ten temat.
          • titta Re: Taka sytuacja :-( 13.12.06, 20:14
            Tris, "takie zachlane cos" jest czlowiekiem, samemu winnym swojego stamu, ale
            chorym CZLOWIEKIEM, ktory zwykle sam nie moze siebie zniesc. Oczywiscie, cackac
            sie z nim nie mozna, ale traktowac jak czlowieka, na litosc Boska!
            • triss_merigold6 Re: Taka sytuacja :-( 13.12.06, 22:09
              Widziałam alkoholika w akcji na forum rodzinnym. Na szczęscie nie była to moja
              rodzina ani nikt mi bliski ale wrażenia... niezapomniane. Sorry ale to dla mnie
              nie jest człowiek tylko śmieć. Chory? Shit happens, zapewne długo i rzetelnie
              na swoją chorbę pracował.
              • frap Re: Taka sytuacja :-( 14.12.06, 21:27
                Twoje wypowiedzi są bardzo kategoryczne... Nie musiałaś dodawać, że alkoholik
                którego widziałaś nie należał do Twojej rodziny - to od razu widać. Gdybyś
                miała kogos takiego w rodzinie Twoje oceny z pewnościa byłyby mniej
                jednoznaczne.
                • kawka74 Re: Taka sytuacja :-( 14.12.06, 21:36
                  Gdybyś
                  > miała kogos takiego w rodzinie Twoje oceny z pewnościa byłyby mniej
                  > jednoznaczne.
                  ja miałam kogoś takiego - konkretnie ojca
                  moje oceny wcale nie są przez to mniej kategoryczne czy jednoznaczne, wręcz
                  przeciwnie
                  moja ciotka, żona alkoholika, modliła się, żeby go wreszcie szlag trafił, a
                  kiedy trafił, nieszczególnie go żałowała
                  to jest dość typowe dla rodzin alkoholików
                  natomiast typowe dla tych, którzy znają to z filmów albo pogadanek, typowe jest
                  labidzenie na tle 'to przecież człowiek'
                  sytuacja odwrotna zdarza się dość rzadko
        • kawka74 Re: Taka sytuacja :-( 13.12.06, 13:52
          na miejscu żony z całą pewnością miałabym złe zamiary i usiłowała wmanipulować
          dziecko w opiekę nad wiecznie zalanym typem
          gdyby miała choć cień litości nad i tak już pokrzywdzonym dzieckiem. nie
          powinna się odzywać i wpędzać córkę alkoholika w kłopoty
    • mamahani2 Re: Taka sytuacja :-( 13.12.06, 14:52
      Mój mąż miał podobną sytuację. Ojciec odszedł od rodziny kiedy miał 15 lat. Pił,
      nikt nie wiedział co się z nim dzieje. Mąż nie utrzymywał z nim żadnego
      kontaktu, bo nie mógł wybaczyć, że zostawił ich z potwornymi długami (zanim się
      wyprowadził sprzedał wszystko co było w mieszkaniu i narobił długów, które mama
      musiała spłacać). Nigdy nie poznałam mojego teścia... Pewnego dnia dzwoni
      siostra ojca, że ojciec popełnił samobójstwo!
      Mąż długo nie mógł się po tym pozbierać - nie mógł sobie wybaczyć tego, że nie
      próbował skontaktować się z ojcem i chociaż porozmawiać, mimo że go nienawidził.
      Teraz jest już za późno.
      Nie będę doradzać, ale przemyśl dobrze swoją decyzję, żeby kiedyś nie było za
      późno...
      • mamaivcia Re: Taka sytuacja :-( 13.12.06, 15:02
        jeżeli myśli, że coś by zmienił to niech się nie łudzi i nie karmi wyrzutów
        sumienia
    • mamaivcia Re: do dwa_pytania 13.12.06, 15:06
      Jeżeli chcesz wiedzieć jak to jest zajmować się ojcem alkoholikiem ... i co on
      myśli i co czuje, a przede wszystkim jak Ty się będziesz czuła ...
      to napisz na priva

      Popieram dziewczyny, które uważają, że niepowinnaś brać sobie tego na kark. On
      kiedyś wybrał i uszanuj ten wybór. Jego nie zmienisz bo on sam tego nie chce.
      Ktoś tu się oburzał, że straszne jesteśmy i okropne rzeczy wypisujemy. TAK!!!
      ale takie jest życie ...
      • titta Re: do dwa_pytania 13.12.06, 20:04
        Ale nikt nie mowi o zajmowaniu sie alkoholikiem. Dziewczyna moze wyrzucic z
        siebie zale, wesprzec czlowieka (moralnie) jesli zechce sie leczyc i pokazac mu
        marchewke w postaci mozliwosci nawiazania kontaktu jesli pic nie bedzie.
        Jesli zechce pic dalej - jego wybor. I wtedy trzeba byc twardym. Bo
        rzeczywiscie gorszej rzeczy nie ma niz emocjonalne uwiklanie z uzaleznianym
        czlowiekiem.
        • kawka74 Re: do dwa_pytania 13.12.06, 20:22
          nie bardzo rozumiem, dlaczego zakładasz, że jemu w ogóle zależy na kontakcie -
          prawdopodobnie śmierć mu w oczy zajrzała i się facet wystraszył, a póki się
          boi, jest szansa na leczenie; kiedy się przestanie bać, wróci do picia na 99%
          zresztą sama próba wymuszania na alkoholiku leczenia za pomocą szantażu jest
          już uwikłaniem się w emocjonalną zależność
          żadnych kontaków
          żadnego pseudowsparcia
          niech sobie sam radzi
          wobec alkoholika nie wolno być miłosiernym: póki się odgrywa samarytanina, póty
          alkoholik nie ma szans na wyzdrowienie
    • mamahani2 Re: Taka sytuacja :-( 13.12.06, 15:08
      Nie o to chodziło, żeby coś zmienić. Wyrzuty sumienia dotyczyły raczej tego, że
      ojciec nie poznał swojej synowej (czyli mnie), nie zobaczył swojej wnuczki,
      jedynej jak na razie. To był taki ogólny żal do tego, że nie było między nimi
      żadnego kontaktu.
      • mamaivcia Re: Taka sytuacja :-( 13.12.06, 15:14
        mamahani2 - wiem wiem, bo każdy normalny człowiek, będzie w takiej sytuacji
        żałował ...
        ale Twój mąż musi wiedzieć, że alkoholik nie jest normalnym człowiekiem i ma
        inne priorytety... i zupełnie inne żale
    • czarnika Re: Taka sytuacja :-( 13.12.06, 15:22
      ojciec mojego męża odszedł jak ten mia 4 lata; przez cały czas kiedy R.był
      mały i kiedy dorastał tęsknił za ojcem próbowal nawiązywac kontakt,ktory tamten
      skutecznie ucinał bo jak twierdził nie ma instynktu ojcowskiego...teraz został
      sam, druga zona zostawila go, przybrana córka nie pała do niego sympatią;
      niedawno zaczął do nas wydzwaniać, zjawił się z niespodziewaną wizyta. mąż już
      go nie potrzebuje wyleczył się za to on porzebuje syna, żeby poczuć się lepiej
      po 35 latch - za póżno....
      • mamaivcia Re: znaczy się dorósł do ojcostwa ;-))) miłe ... 13.12.06, 15:24
    • dwa_pytania Re: Taka sytuacja :-( 13.12.06, 16:48
      Nie kontaktowałam się z ojcem. I tak bym była bez szans, bo zgubił (przepił?)
      komórkę. Od byłej żony dowiedziałam się, że był teraz w szpitalu (delirka), ale
      ze ponoc chce się leczyc,ze chce sprobowac. Na wiadomosc o tym, że mnie
      ponformowała, powiedział, że niepotrzebnie mnie martwiła.
      Co do byłej żony, to nie jest typ, ktory szuka jelenia. Ona zdaje sobie sprawe
      z tego, ze z nim jest bardzo zle i mimo wszystko mam prawo o tym wiedziec. Nie
      wiem jak bym zareagowała na wiadomosc, że on nie żyje, bo się zapił, a ja nie
      wiedziałam, że jest z nim tak zle.
      Z innej strony patrząc, swięta rzeczywiscie wpływają na ludzi. Myslałam, że to
      mogłaby byc okazja do jakiegos kontatu. Tylko zastanawiam się dlaczego to ja
      mam rękę wyciągnąc i czy to cos da? I ciekawa jestem, czy ojciec wiedząc, że ja
      wiem co z siebi zrobił, się do mnie odezwie.
      • kawka74 Re: Taka sytuacja :-( 13.12.06, 17:12
        Nie
        > wiem jak bym zareagowała na wiadomosc, że on nie żyje, bo się zapił, a ja nie
        > wiedziałam, że jest z nim tak zle.
        A gdybyś wiedziała, że jest z nim źle, to co?
        nie bój żaby, alkoholicy tak łatwo nie umierają
      • titta Re: Taka sytuacja :-( 13.12.06, 19:56
        Ja w zyciu uznaje zasade: wobec innych postepuj tak jakbys chcial aby inni
        postepowali z toba. (A nie tak jak postepuja). Czyli rob innym to co tobie
        mile. A to jak oni na to zareaguja, odwzajemnia, czy kopna mnie, pozostawiam
        ich sumieniu i uznaje, ze nie jest to moja sprawa. Wazne jest, ze JA mam
        swiadomosc, ze postepuje dobrze.
        Czyli konktetnie - to czy on sie odezwie czy nie, to jego sprawa i wybor. To
        czy ty pozostaniesz zimna i obojetna, czy zachowasz sie jak corka, twoj wybor.
        I kazde z was odpowie (chodzby przed wlasnym sumieniem) ze dokonany wybor.

        A co do ojca...Pewnie pojechala bym gdzie jest i zrobila awanture: ze sie
        stoczyl, ze siebie nie szanuje, ze wstydze sie takiego ojca, ze zostawil
        (jakbym wciaz miala zal), ze zony i jej staran nie docenia... Wygarnela po
        prostu to co czuje. Czasem, terapia szokowa pomaga. Czasem pewnie i na krutko.
        Ale wydaje mi sie, ze najgorsza jest udawana obojetnosc.
        A to, ze tu napisalas swiadczy tylko o tym, ze obojetna nie jestes.
        • kawka74 Re: Taka sytuacja :-( 13.12.06, 20:05
          znaczy warto sobie to sumienie podetrzeć choćby nonsensowną awanturą, byle
          tylko móc zasnąć w fałszywym poczuciu dobrze spełnionego obowiązku
          wygarnąć to, co się czuje, facetowi, który ma nas w dupie, w dodatku
          alkoholikowi - świetny pomysł
          • mamaivcia Re: Taka sytuacja :-( 13.12.06, 20:42
            Aha i myślisz, że taka awantura zrobi na alkoholiku, który jest w ciągu
            wrażenie ?
            No zapewne tak, pomyśli sobie albo wyartykułuje "czego ta querwa ode mnie chce"
            i pójdzie to zapić.
            Takie sceny to mogą zrobić wrażenie na kimś kto z pół roku nie pije i ma w
            swojej głowie plany inne niż tylko gdzie, kiedy i za co się napić. Gdyby było
            inaczej to wystarczyłyby łzy dziecka gdy tatuś wraca pijany i robi awanturę, by
            przestać pić ...
    • iljana Re: Taka sytuacja :-( 13.12.06, 19:11
      "Macie prawo wiedzieć"??? A to dobre.
      A gdyby wygrał w totka, to też by zadzwoniła, bo macie prawo wiedzieć?
      Mnie to wygląda na usprawiedliwianie się....
    • edorka1 Re: Taka sytuacja :-( 13.12.06, 20:36
      U mnie było tak, że rodzce rozwiedli się kiedy byłam dzieckiem, potem przez lata nie miałam z ojcem kontaktu, tylko żal do niego ogromny. Po wielu latach pojawił się znowu - miałam już prawie trzydziestkę. Wybaczyłam. Niedługo potem tata zmarł. I czasem myślę, że może po to było to wszystko, po to ten powrót, żebym mogła wybaczyć i myśleć dziś spokojnie o tych smutnych sprawach. Dziękuję opatrzności, że tak się stało. Że mogłam wybaczyć. Bo inaczej zostałabym z tym żalem i bólem na zawsze, a to jest wielka trauma. Kto tego nie przeżył nie zrozumie nigdy.
      Co bym zrobiła? Starałabym sie potraktować go jak człowieka - co nie oznacza finansowania nałogu.Ale kto wie, może spotkanie z Tobą po tylu latach byłoby dla niego na tyle wielkim szokiem, że jakoś by go zmotywowało do walki o siebie???

    • bez_odpowiedzi1 Re: Taka sytuacja :-( 13.12.06, 22:03
      Jestem dzieckiem alkoholika, który bił moją matkę, nam - dzieciom robił
      awantury po pijanemu... Niby sie z matką rozwiedli, ale wracał, pił, spał w
      barłogu w swoich wymiocinach - w końcu to ja musiałam go wyrzucić z domu.
      Powiedziałam z taką determinacją, na jaką tylko było stać mnie nastolatkę, że
      albo wyniesie się sam z naszego domu, albo znajdę sposób, żeby go wyrzucić.
      Poszedł, a moim marzeniem i tak było tylko jedno: wyrwać się z tego okropnego
      domu, który mi go przypominał, wyjechać z tego miasta, gdzie mogłam go
      przypadkiem spotkać na ulicy. Nie wiem, ile lat nie rozmawialiśmy - przez całe
      moje studia, pewnie dłużej. Nie pamietam, jak to sie stało, że sie po latach
      znowu zobaczylismy - moje rodzinne miasto jest bardzo małe. . On dalej jest
      alkoholikiem, ale jakos tak wyszło, że dałam mu swój numer telefonu, choć
      mieszkam setki kilometrów od niego. Dzwonimy do siebie, nawet dość regularnie,
      ale tylko rano, bo wtedy nie jest schlany na maksa.a wieczorem najczęściej
      jest. Śniło mi się kiedyś, że umarł, a mnie to wcale nie ruszyło. Dzięki temu
      snowi przeżyłam jakby katharsis: poczułam, że nie jestem mu nic winna, że jak
      odejdzie, to trudno, że nic nie wskóram z jego nałogiem: on oczywiście nie
      uważa, że nie jest alkoholikiem, zartuje, że "pije tylko w dwóch sytuacjach:
      kiedy chce i kiedy nie chce". Ale tak naprawdę on jest alkoholikiem i to
      wulgarnym. Patrzenie na niego i jego mieszkanie - chlew sprawia mi ogromną
      przykrość, a jednak potrafię z nim rozmawiac rano przez tel, a gdy długo sam
      nie dzwoni, sama wykręcam jego numer. Nie ma już we mnie tego wielkiego żalu do
      niego i nienawiści. Może podasz mu przez jego eksżonę swój nr tel? Jak będzie
      chciał, to zadzwoni...
    • babie_lato1 Re: Taka sytuacja :-( 13.12.06, 23:58
      Bardzo mało danych. Na pewno zorientowałabym się możliwie dyskretnie, co mogę
      zrobic, czego on potrzebuje itd. Nie olałabym własnego ojca, choćby był draniem.
      Czy się z nim kontaktować - to zależy, jaką jesteś osobą - jeżeli podatną na
      manipulację, bierną, zależną, emocjonalną, mało asertywną itd. - to zastanów
      się, czy temu podołasz. Jeżeli potrafisz być twarda i nie uwikłasz się w tę
      sytuację emocjonalnie, tylko racjonalnie będziesz mu pomagać (nie wiem - może
      czegoś tam potrzebuje poza alkoholem, może znasz jakiegoś dobrego specjalistę
      itp.) to można spróbować. Można niebezpośrednio. Jeśli chcesz, bo obowiązku
      oczywiście nie masz. Bardzo istotne jest to, jaką jesteś osobą (na ile
      psychicznie niezależną) i rzetelne rozeznanie, co można zrobić.
      A człowiek zawsze pozostaje człowiekiem, choćby nie wiem jak nisko upadł.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka